Ścieżka - wojbrod
Proza » Miniatura » Ścieżka
A A A
Od autora: Teks z cyklu pt. ,, Obrazy "

   Rozgrzana słońcem, lessowa wyżyna, porośnięta jest rozrzuconymi kępami drzew, wciśniętymi w liczne rozpadliny, wąwozy i jary. To pamiątki po dawnej, bogatej, ojcowskiej puszczy, która zapewne kiedyś wydawała się być wieczną, i dla niejednego człowieka była nieprzebytym światem, domem i grobem. Tak być może było. Teraz na jej miejscu rozciągają się pola – brzuchate olbrzymy, rozłożone nad małymi rzeczkami, o brązowej, chropowatej skórze, która po ulewnym deszczu paruje ciężko, roznosząc w  powietrzu zapachy minerałów i próchnicy. Krańce tych pól opadają stromymi zboczami ku rzekom, a całe ich bogactwo form życia pulsuje, szumi, brzęczy, to znowu zastyga bez ruchu w południowym skwarze, zdając się czekać na te letnie okresy, kiedy rzeka wylewa się pod ich stopy błyszczącymi w słońcu jeziorkami, aby mogły przeglądać się w nich i prowadzić chaotyczne rozmowy z szumiącą nieśmiało na dole wodą.

    Aby jednak zostać tego świadkiem, należy poznać pewną tajemnicę; tajemnicę bytujących tutaj zwierząt, lub co najmniej zapędzających się tu podczas swoich wojennych wypraw dzieci. Należy znać ścieżki które do nich prowadzą.

   Na górze, od strony pól, strome zbocza otoczone są gęstą plątaniną kolczastych tarnin i głogów. Stare krzewy tarnin mają gałęzie grube i długie kolce. Osadzone na nich drobne, soczystozielone listki, naprężone, niezmordowanie pracują dniem i nocą aby wyżywić przerośnięte gałęzie. Zdają się być tym tak zajęte, że nie zwracają uwagi na to, co dzieje się w koło. Stoją sztywno na swych krótkich szypułkach, niezruszane wiatrem, a nieuważne ptaki harcując wśród gałęzi obtrącają je na ziemię. Pod koniec lata uzbiera się ich gruby, brązowozielony dywan. Inaczej głogi. Te są mniejsze. Wiotkie, pojedyncze krzewy powplatane w gąszcz tarniny. Cudownie wyglądają jesienią. Co roku obsypują się nienaturalnie ogromną ilością czerwonych owoców. Ich gałęzie wyglądają jak grube wełniane szale, a z dalszej odległości, jak jaskrawoczerwone serpentyny porozwieszane na poplątanych gałęziach tarnin.

   W tej zielono - czerwonej mozaice niełatwo zauważyć jest miejsca w których zaczynają się ścieżki prowadzące na strome, tętniące życiem zbocza. Potem wszak trzeba się jeszcze przedrzeć przez kolczaste zasieki.

    Znam jedną z tych ścieżek; chodzę nią często, wieleset razy w ciągu lata, niekiedy także zimą.

    Gdy się już jest po drugiej stronie tarnin, ścieżka opada szybko, prawie pionowo w dół, prowadząc do bardziej płaskiego, rozgrzanego słońcem tarasu, porośniętego wysokimi ostnicami – ostre, żółtawosrebrne futro traw falujące na wietrze, pochylone ku niższym partiom stoku, jakby w tęsknocie za odrobiną wilgoci której jest tam znacznie więcej. Po lewej stronie tzn. od wschodu, trochę niżej, tam gdzie płaski taras urywa się wypukłym grzbietem, a trawa staje się mniejsza i bardziej zielona, już wczesnym latem można zobaczyć coś ładnego, mianowicie tysiące bardzo krótkich, małych i delikatnych, fioletowych gożdzików, które całymi gromadami opadają  wzdłuż zbocza, niczym soczyste plamy, niczym delikatny, rześki powiew lub jakiś nalot. Po prawej stronie falują trawy. Rośnie tu także kilka gatunków róż, których nie uświadczysz nigdzie indziej. W południe, rozgrzane słońcem powietrze drży, róże pachną niczym magiczny, senny ogród, a pomiędzy nimi fruwają majestatyczne, kolorowe motyle – Vanessa cardąui, Heodes i osadniki -  oraz niezgrabne wojsiłki, których ciężki, rozchwiany lot przywodzi na myśl te wszystkie smutne chwile dorastającego życia, kiedy to wymagania własnego bytu toczą zacięty spór z otaczającym światem o własną drogę naprzód.

   Po chwili zbocze znowu staje się strome, a ścieżka nie biegnie prosto w dół, lecz skręcając najpierw w lewo, to znów w prawo, przybiera postać wijącego się strumienia, dzięki czemu, mimo dużej stromizny, można kroczyć po niej dosyć pewnie i w wolnym tempie.

   Mijam żylaste, pokrzywione i pogarbione karłowate grusze, z rozcapierzonymi koronami, poprzetykane krzewinkami stepowych wisienek, wszystko jak południowy, parujący gorącem, oliwny ogród. Ileż to razy obiecywałem sobie usiąść w tym miejscu z dobrym podręcznikiem do botaniki. Mijam rozwichrzone połacie dziurawców, chwiejące się na giętkich łodygach, i wijące się jak węże, wytrwałe powojniki.

   Już po chwili, rozogniony, staję na najniższej krawędzi stoku. Pod nogami, ziemia obsypuje się drobnymi grudkami, a w dali rozpościera się widok jaskrawej w słońcu, płaskiej, poukładanej w kratownicę pól, rzecznej doliny.

    Zwykłem przystawać tutaj i opierając się o samotny, chłodny pień kruszyny, patrzeć na świat. Poniżej, rozlane rzeczne jeziorka mrugają refleksującym światłem, a wytrawni, wiejscy wędkarze stoją na swych opalonych nogach, zanurzając w płytkiej wodzie długie, drewniane wędki.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wojbrod · dnia 17.11.2017 09:41 · Czytań: 201 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
Melock dnia 17.11.2017 19:35 Ocena: Bardzo dobre
Nie przepadam za długimi opisami, ale jak rozumiem z tytułu o to właśnie chodziło. Nieco za dużo tego wszystkiego, miejscami nie mogłem sobie wyobrazić opisywanego miejsca bo było za dużo ozdobników i gubiłem obraz w wyobraźni.
Ale to subiektywna ocena, technicznie napisane jest to znakomicie. Bardzo malowniczo.
Jacek Londyn dnia 17.11.2017 20:44
Pewnie jest tak, że lubisz opisywaną w tym tekście okolicę. To fajne mieć swoje miejsce.
Mam jednak przy tym nieodparte wrażenie, że jeszcze bardziej lubisz opisy, które tworzysz. Płyniesz rzeką słów, nie zwracając uwagę na szczegóły. Tworzysz też zbytnie zawijasy i często się w nich gubisz. To grzech wielu piszących. Popatrz na zdanie:

"Po chwili zbocze znowu staje się strome, a ścieżka nie biegnie prosto w dół, lecz skręcając najpierw w lewo, to znów w prawo, przybiera postać wijącego się strumienia, dzięki czemu, mimo dużej stromizny, można kroczyć po niej dosyć pewnie i w wolnym tempie". - można kroczyć pewnie, bo przyjęła postać strumienia?

To pamiątki po dawnej, bogatej, ojcowskiej puszczy, która zapewne kiedyś wydawała się być wieczną, i dla niejednego człowieka była nieprzebytym światem, domem i grobem. Tak być może było. - było czy nie?

"Krańce tych pól opadają stromymi zboczami ku rzekom, a całe ich bogactwo form życia pulsuje, szumi, brzęczy, to znowu zastyga bez ruchu w południowym skwarze, zdając się czekać na te letnie okresy, kiedy rzeka wylewa się() - rzeki przechodzą w jedną rzekę

Z interpunkcją też jeszcze trzeba powalczyć.
Myślę, że zabrakło Ci cierpliwości. Zbyt szybko chciałeś oczarować czytelnika. :)

Pzdr
JL
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
20/07/2018 09:37
Ten wers - wg mnie - odstaje od ciekawej metaforyki tego… »
BlueRiver
20/07/2018 08:07
Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. :) Cieszę się, że wiersz… »
Bajlandia
20/07/2018 07:51
Dziękuję :) »
kamyczek
20/07/2018 07:38
Miałam podobne odczucia przy lekturze jak moi przedmówcy… »
kamyczek
20/07/2018 07:28
Muszę przyznać, że miałam zagwozdkę z treścią,. Była dla… »
kamyczek
20/07/2018 07:10
Mi też się podoba, bo to bardzo fajny wiersz,, napisany z… »
waldek
20/07/2018 04:41
@Lilah Na wstępie dziękuję za pierwszy komentarz. A teraz… »
Zola111
20/07/2018 01:21
Dziękuję, Skroplami. Wdzięcznie się kłaniam, pozdrawiam,… »
Zola111
20/07/2018 01:15
Gago, no i dobrze, że wykroiłaś z tych lodowych deserów… »
skroplami
20/07/2018 01:13
Młoda dorosłość w pełni :). Witaj gagulinko ;). Czy to… »
Zola111
20/07/2018 01:08
Muszę powtórzyć opinię Wiolina. Dodam jeszcze znaczenie… »
skroplami
20/07/2018 01:05
To jest piękne, proste, dobitne :). I poezją o poezji… »
alos
20/07/2018 00:59
Dzięki allasko. Pozdrowienia :) »
Zola111
20/07/2018 00:54
Intro, kiedy przeczytałam: - pomyślałam: Genialne!… »
Zola111
20/07/2018 00:44
Ale piękne to: i całość taka w moim guście. No bo… »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Gerberes5
Wspierają nas