Kryzys - 22227
Proza » Obyczajowe » Kryzys
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Wstał z łóżka, zaświecił światło, spojrzał na zegarek, była druga w nocy. Nie wiedział, co ma z sobą zrobić, nie mógł zasnąć – To te zdjęcia! Cholera! - Samotne, oglądanie odległej przeszłości, bywa niebezpieczne, może w człowieku wyzwolić silne poczucie bezradności. Jakbyśmy przed czymś uciekali i w pewnym momencie uświadomili sobie, że przed tym czymś nie da się uciec.

Dawni koledzy z sekcji karate – O Boże! Kiedy to było? - Lata osiemdziesiąte, co to były za czasy, każdy chciał być jak Bruce Lee. Siniaki, siódme poty na sali, ale wtedy było się, bardzo młodym i niezniszczalnym zarozumialcem. Dzisiaj męczy go wchodzenie na czwarte piętro, niestety codzienne życie ma zupełnie inne tempo. Chociaż jest bardzo zagonione i ciężko w nim znaleźć trochę czasu dla siebie, słowo - „kondycja” to dla niego obcy wyraz.

Ewa? To chyba najbardziej niebezpieczne zdjęcie. Była o rok młodsza od niego. - Więc teraz ma czterdzieści pięć lat – pomyślał - Jego pierwsza miłość, jak długo jej nie widział?... Ponad dwadzieścia?... Chodzili ze sobą całą średnią szkołę, nawet myśleli już by się pobrać. Niestety nic z tego nie wyszło, ona zdała maturę dostała się na studia, a on się nie dostał, ale niedługo dostał powołanie do armii. I wszystko tak, powiedzmy sobie zwyczajnie się rozeszło. Normalna rzecz, większość młodych par tak kończy, parę lat później, poznał inną, tym razem wyszło. Ślub, wesele, jak Pan Bóg przykazał, ale po paru latach, nie mogli już patrzyć na siebie, zgodnie stwierdzając na sali sądowej, że to ich bycie razem to taki błąd życiowy, wynikający z fatalnego zauroczenia . Ją czasami widuje, za każdym razem udając, że jej nie widzi – Ewa? – Czasem wraca się do tych lepszych czasów, gdzie przede wszystkim czas nie oddziaływał tak gwałtownie. Za Ewą stały wszystkie te lata, które przeciekły przez palce, a człowiek w pewnym momencie sobie uświadamia, że zaczyna być coraz starszy i coraz trudniej jest cokolwiek zmienić…

Chodził po kuchni, nie wiedząc, co ma z sobą zrobić. Na wszystko było jeszcze za wcześnie: na poranną kawę, wyjście do pracy. Włączył TV i jakoś przemęczył do piątej. Szczęście, że jest jeszcze coś jak praca, bo od tej samoświadomości można było by oszaleć.

Po ośmiu godzinach przed komputerem, poczuł się nareszcie zmęczony, chyba będzie mógł trochę odpocząć – tylko, co dalej? – Pomyślał - to wszystko na pewno wróci – zastanawiał czy nie pójść z tym do jakiegoś psychologa, albo psychiatry. Takich jak on jest zapewne wielu – zobaczymy? – Stwierdził, nie bardzo mając na to ochotę, oni przepisują zawsze jakieś środki, od których się można uzależnić i tak naprawdę mają cię gdzieś – taki tam, kolejny z problemem przemijania – może jakoś samo przejdzie?

Idąc ulicą usłyszał głos -Jarek! Jarek! – Odwrócił się – Piotrek?!

- Hej kopę lat, co!?

- Piotrek? Kopę lat, co u ciebie?

- A dobrze, dobrze, mieszkam w Bochum, pracuję tam gdzie pracowałem

- Czyli?

- W Volkswagenie.

- A.. Teraz mi się przypomniało.

- Przyjechałem do rodziny, siostra ma chrzciny.

- Beata?

- Tak, Beata, pamiętasz!

- Tak, taka młodziutka blondynka.

- Tak, ona ma teraz trzydzieści pięć lat, to jej trzecie dziecko.

- No nie źle, tylko ona z was tu została?

- No nie zupełnie, jest jeszcze jedna siostra, pamiętasz tą siostrę zakonną?

- Ach! Jasne.

- Masz trochę czasu, to może gdzieś siądziemy?

- No dobra.

Weszli do najbliższej knajpy, zamówili po dwa duże z pianą i kontynuowali rozmowę.

- A ty pracujesz tam gdzie pracowałeś? – Zapytał Piotrek.

- Tak, urząd skarbowy będzie istniał zawsze.

- No tak – przytaknął Piotrek lekko się uśmiechając – Jesteś sam czy masz kogoś?

- Sam… jakoś nie wyszło mi z kobietami, no, ale trudno, chyba się do tego nie nadaję.

- A tam nie nadajesz, po prostu albo ci nie zależy, albo szukasz nie tam gdzie trzeba.

- Ha..Ha..Ha.. No chyba masz rację… a ty?

- Tak, od dziesięciu lat jestem z Julą, z Danką rozszedłem się dwa lata po wyjeździe do Niemiec - na pewno słyszałeś?

- No coś nie coś.. No, ale ważne, że teraz się układa.

- Tak, teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy, dwójka dzieci, cudowna żona.

- No to świetnie- odpowiedział.

- Wiesz.. Kiedy tu przyjeżdżam, a jestem tu, co roku, zawsze przypominają mi się treningi nasz sensei, to były cudowne czasy, cudowni ludzie? Zaglądam zawsze na stadion, często tam ćwiczyliśmy – pamiętasz?

- Tak… czasem podbite oko, czasem ktoś dostał w splot, stare dobre czasy.

- Większość z naszej grupy, tak jak ja, wyjechała na zachód, czasem widuje Janka też mieszka w Bochum.

- A Jacek?

- Jacek mieszkał w Berlinie.

- Mieszkał?

- Zabił się na motorze.

- Cholera! Nic o tym nie wiedziałem.

- Ja też dowiedziałem się z jakiś rok po wypadku.

- To był bardzo silny człowiek.

- Tak, ciężko z nim było ustać, no, ale cóż, bywa i tak ….

- Ale wiesz, kogo spotkałem!

- No?

- Ewę!

- Ewę!? – Prawie go zatkało, spojrzał na Piotrka z niedowierzaniem.

- Tak, spotkałem ją w zeszłym tygodniu, wróciła do Polski, mieszka w Rybniku, pracuje w szpitalu. Nie rozmawialiśmy za długo, chyba nie do końca jej w życiu wyszło, była taka smutna… nie pytałem się o szczegóły. Wiem, że w Niemczech dobrze jej się wiodło, wyszła za mąż, pracowała, jako rehabilitant w szpitalu, ale coś musiało się stać, że wróciła.

- No cóż.. Więc jej też się nie do końca powiodło? Szkoda, to była naprawdę wspaniała dziewczyna.

- Pamiętam was z tamtych lat, nierozłączna para, młodzi zakochani. Strasznie ci zazdrościłem.

- Niedawno, oglądałem stare fotografie i… - trochę się zawahał, nie chciał mu się zwierzyć z tego, że strasznie go to zdołowało.

- I?

- I zastanowiłem się, jak wygląda teraz. Niestety czas nikogo nie oszczędza.

- No muszę powiedzieć, że się trzyma, tylko ten smutek na twarzy?

- Masz jej telefon?

- Tak, dała mi swój numer, jak chcesz to nie ma sprawy. Spróbuj może tobie się uda ją rozweselić.

 

Kiedy wrócił do domu, walnął się na łóżko, na tak zwaną poobiednią drzemkę? Kiedy się obudził była dwudziesta trzecia – Cholera? Znowu cała noc przede mną, a na dodatek jutro sobota. - Wstał ubrał się, postanowił nadużyć trochę alkoholu, byle nie rozmyślać o starych dobrych czasach i dołującej teraźniejszości .

Będąc w połowie drogi do knajpy, którą w wekenndy często odwiedzał. Zaczął padać deszcz, w pewnym momencie tak intensywnie, że musiał to przeczekać na autobusowym przystanku, który na szczęście znalazł się kilka metrów od niego.

- Dobry wieczór! Odezwał się się facet siedzący na przystanku.

- Dobry wieczór. – Odpowiedział trochę poirytowany Jarek, siedziało tam dwóch lumpów, sącząc sobie spokojnie tanie wino.

- Pada! - Odezwał się drugi lump.

- A niech se pada, dawno nie padało.

- Ha.. Ha.. Ha masz rację ostatnio wczoraj.

- No.. W końcu lipiec no nie?

- W tym kraju nic się nie udaje, a w szczególności pogoda. Powiem ci mam to w dupie, żeby się napić każda pogoda dobra.

- No to twoje zdrowie! Przechylił butelkę i zrobił głębokiego łyka.

- Wiesz.. czasem słucham radia.

- To jeszcze ci nie odcięli prądu?

- Czasem mam baterie, prąd…? Dawno mi odcięli, ale w nocy czasami są tam ciekawe audycje.

- Co ty tam gadasz! Pierdolą i tyle.

- Sam pierdolisz.. Chodzi mi.. ? Chodzi mi o to… wszechświat!

- Co!? – Prawie podskoczył z ławki.

- To wszystko jest tak ogromne!.. Tak ogromne, że my, cała ta nasza ziemia.. Tego kompletnie nie widać!

- Chcesz powiedzieć, że jesteśmy niewidzialni?

- No a nie?

- Pierdolisz!.. jak ty pierdolisz, lepiej już nie pij.

- Czy jesteś dziadem, czy kasiastym gościem, to nie ma znaczenia. Jakiś koleś mówi zmarnowałem życie… a to życie to tylko pstryk, każdy je marnuje.

- No wiem coś o tym, marnuje je od wczesnej młodości, ty zresztą też.

- No i chuj!, Wiesz, co to są lata świetlne?

- Znaczy się ile ci jeszcze światła zostało?

- Światła zostało.. Sam jesteś światło!... Chodzi o to, że…?

- Że co?

- Że chodzbyś się zesrał, to i tak tam nie dolecisz. Gdybyś leciał rakietą do gwiazdy oddalonej o rok świetlny to przyleciałbyś tam za czterdzieści tysięcy lat. Daleko, co?

- Co daleko? Stefan albo pijesz albo pierdolisz?

- Ale to uspokaja.. To uspokaja.

- Co uspokaja? Stefan?

- Że to, co my tu… to, że ten czas tak zapierdala, że tacy potencjalni truposze z nas. Ten cały ogrom tego nie zauważa, szczęśliwi, nieszczęśliwi. To nie ma żadnego znaczenia, jesteśmy niczym, nie tylko my, ale wszyscy i właśnie to mnie uspokaja – Zrobił łyka, wytarł usta o rękaw – Wiesz.. Gdybyś osiągnął większą prędkość od światła, to mógłbyś się cofnąć w czasie, wrócić do przeszłości.

- Stefan? Co jest? O czym ty mówisz? Nie słuchaj tego radia!

- Wiesz.. Kiedyś malowałem obrazy, całkiem nieźle malowałem. Nawet czasami na tym zarabiałem. W swojej podłej norze, mam jeszcze kilka, kiedy patrzę na nie wracam do przeszłości, do czasów, kiedy świat był piękniejszy.

 

- No.. Nigdy się nie chwaliłeś się, że malowałeś. Ja kiedyś grałem w piłkę. Nie byłem jakimś tam wielkim talentem, ale tak.. To były piękne czasy. Niestety! Dzisiaj jesteśmy tutaj i żadna prędkość tego nie zmieni, a to, o czym ty mówisz, to jakieś bzdety, o których mówią, jak już nie mają, o czym mówić.

- Zdrowie Józef! Zdrowie pij!.

- Ale się skończyło!

- Co? Zdrowie?

- Winko się skończyło, trzeba, kupić flaszeczkę.

- No to do żabki!

Jarek słuchał ich rozmowy i był w lekkim szoku – lata świetlne, powrót do przeszłości – cholera! Na przystanku autobusowym, dwóch pijaczków – Nawet nie zauważył, że deszcz przestał padać. Nie miał ochoty już na knajpę. Wyciągnął telefon, wystukał numer.

- Słucham, kto mówi?

- Przepraszam, że o tej porze, ale po prostu tak jakoś odruchowo, nawet nie zdążyłem się zastanowić.

- Ale kto mówi?

- Jarek!

- Jaki Jarek!?

- Dyduch!

- O matko! Jarek to niemożliwe!

- Jeszcze raz przepraszam, że o tej porze.

- Nie szkodzi! To niesamowite, jakoś dzisiaj nie mogłam zasnąć i oglądałam stare fotografie.. Boże tyle lat! Koniecznie musimy się spotkać.

- Tak koniecznie!

 

 

Koniec.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
22227 · dnia 25.11.2017 09:30 · Czytań: 304 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
purpur dnia 29.11.2017 15:03
Od razu zaznaczę: bardzo fajne opowiadanie!

Sporo błędów, zdania , które się nie powinny tak zaczynać, coś gdzieś zgrzyta.

np:

Cytat:
Będąc w połowie drogi do knajpy, którą w wekenndy często odwiedzał. Zaczął padać deszcz,


Cytat:
a jestem tu, co roku, zawsze przypominają mi się treningi nasz sensei,


Rozmowa z lumpami, kompletnie mnie zgubiła, nie wiedzialem czy to Jarek mówi, czy oni...

Tak. Technicznie wypadło gorzej, ale za to pomysł, atmosfera, i jakoś-tak całość przyjemnie się pochłonęła. Do tego fajna końcówka - pasująca do poprzedniej treści!

Tak, podobało mi się to, co przed chwilą przeczytałem.

Cytat:
postanowił nadużyć trochę alkoholu,
- :) Weź..., no albo nadużyć, albo trochę. Zresztą nie myśli się: "postanawiam nadużyć trochę alkocholu" :) Daj tu coś "jego", a nie takie samo wytłumaczające się zdania.

Ale generalnie na pewno na-plus! Najfajniejsze co dzisiaj czytałem!

Pozdrawiam,
Pur
22227 dnia 29.11.2017 20:32
Dzięki za uwagi i pozytywny komentarz
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
15/11/2018 00:16
Hej, Abi! bardzo mi się podoba ta lingwistyczna poezja.… »
Jacek Londyn
14/11/2018 21:43
Marku, nie powinieneś przepraszać za pojedynczy błąd.… »
Abi-syn
14/11/2018 20:40
Witaj Aniu piszesz ładnie o nieła(d)twych rzeczach, w… »
Abi-syn
14/11/2018 20:22
no i podpowiedziałaś, Coca, parę spraw do poprawy, za Anią,… »
wodniczka
14/11/2018 20:14
Witaj Marek Adam Grabowski Cieszę się, że wiersz ładny:).… »
wodniczka
14/11/2018 20:11
Witaj alos. Muszę przyznać, że masz wiele ciekawych pomysł.… »
Kazjuno
14/11/2018 20:04
Prawdę powiedziawszy, to kawałek wygrzebany z lamusa. Był… »
Zola111
14/11/2018 19:44
Julando, dziękuję. Bardzo mi się podoba ta refleksyjna,… »
Ania_Basnik
14/11/2018 15:18
Ananke dziękuję za uwagę odnośnie "zakamarków… »
Marek Adam Grabowski
14/11/2018 14:39
Nazwanie lat 60-tych zamierzchłymi, to genialny zabieg i… »
Leniwiec2
14/11/2018 13:49
Podczas konkursu, dałem dobrą ocenę ale nie najlepszą. Na… »
Kazjuno
14/11/2018 13:03
Bardzo fajny tekst. Napisany z polotem, bogatym językiem.… »
Kazjuno
14/11/2018 12:51
Dzięki Carveditol. Bardzo się cieszę, że podobała Ci się -… »
pociengiel
14/11/2018 12:18
Zagwozdki i atomizer - dałbym tytuł. W arbitrażu piłki… »
Carvedilol
14/11/2018 10:26
Kazjuno Dobrze się to czytało, choć to taka obyczajowa… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 14/11/2018 23:33
  • Jutro o północy Zaśrodkowanie#29 zamyka budkę!
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:22
  • Za starą panną - znowu wiosna a w krok nic.
  • pociengiel
  • 14/11/2018 12:21
  • Smichy chichy co dzień chodzę ulicą pełną nizradykalizowanych /póki co/ morderców i gwałcicieli.
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:04
  • w wypowiedziach rządzących (czerpmy z poezji, a nie traktujmy poezję instrumentalnie)
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 06:02
  • I chociaż uważam, że Palikot nie do końca sprawdził się jako polityk, to właśnie to podkreślenie roli poezji i właśnie kultury z jego strony bardzo mi się podobało, tego brakuje
  • Vanillivi
  • 13/11/2018 05:58
  • Slavek - miło mnie zaskoczyło, że zna ją naprawdę nieźle, chociaż mówił raczej o autorach dwudziestolecia międzywojennego i lat. 90 niż współczesnych.
  • Slavek
  • 12/11/2018 19:33
  • Palikot i poezja...buuuha ha haha litości :)
  • Ananke
  • 11/11/2018 21:17
  • no i bravo one :)
  • Gramofon
  • 11/11/2018 21:03
  • Widziałem dziś na ulicach stolicy Arabki z przepaskami biało czerwonymi <3
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas