Patologia 2 - Dk721
Proza » Inne » Patologia 2
A A A
Od autora: Dzień dobry, mam na imię Damian i od jakiegoś czasu próbuję swoich sił w dziedzinie pisania. Będę bardzo wdzięczny, jeśli przeczytają Państwo mój tekst, a następnie skomentują. Jeśli zauważą Państwo różnorakie błędy, bardzo proszę mi je wskazać (jeśli istnieje oczywiście taka możliwość), ponieważ bardzo mi na tym zależy.
Serdecznie dziękuję, pozdrawiam oraz życzę miłego czytania,
Damian K.

PS. Zachęcam również Państwa do przeczytania mojego poprzedniego tekstu, ponieważ ten, który teraz opublikowałem jest jego kontynuacją.

   Mój ojciec nigdy nie odrabiał ze mną prac domowych i nie pomagał w nauce. W moim życiu był praktycznie nieobecny. Pamiętam momenty, gdy matka mówiła do niego, żeby spędził ze mną trochę czasu i pomógł w odrabianiu prac domowych, bo przecież też jestem jego dzieckiem. On w takich sytuacjach natychmiast agresywnie reagował krzycząc czy bijąc matkę. Nie wiedziałem jak mam w takich sytuacjach się zachować, więc najczęściej wtedy szybko wychodziłem z domu i biegłem na polanę, gdzie mogłem chwilę odpocząć od krzyków i innych rzeczy. Pamiętam sytuację, gdy ojciec oskarżał matkę o to, że zdradzała go z innymi mężczyznami, dzięki czemu niby ja i moje rodzeństwo nie jesteśmy jego dziećmi. Dużo rzeczy słyszałem, ale niewiele z nich do końca wtedy rozumiałem.

Gdy miałem prace domowe i nie wiedziałem jak je odrobić (a najczęściej tak właśnie było), to moja matka zamiast pomóc mi tłumacząc zadanie, abym mógł sam pomyśleć i je zrobić – pisała ołówkiem odpowiedzi, a ja następnie bezmyślnie poprawiałem napisane rzeczy długopisem, po czym zmazywałem ślady gumki do mazania, aby Pani nauczycielka nie zauważyła oszustwa. Nie wiedziałem, że robiąc coś takiego popełniam jeden z największych błędów w swoim życiu.

 

   Miałem dziewięć lat, gdy poznałem moją najlepszą do pewnego czasu przyjaciółkę – była to moja przyszywana kuzynka. Uwielbiałem spędzać z nią dużo czasu – bawiliśmy się, jeźdźiliśmy po różnych ciekawych miejscach i robiliśmy dużo szalonych rzeczy. Domy, w których mieszkaliśmy były przepełnione biedą, brudem i smrodem.

Dom, a właściwie mieszkanie, w którym mieszkałem było małe – posiadało małą kuchnię, bardzo małą łazienkę oraz średniej wielkości salon, w którym wszyscy spaliśmy i przebywaliśmy. Podłogi w tym mieszkaniu były bardzo stare i brudne, a w powietrzu unosił się silny zapach dymu z paierosów. Nigdy nie lubiałem zapachu papierosów, nawet do dziś przyprawia mnie o mdłości, zresztą tak samo jak zapach alkoholu.

Dom, w którym mieszkała wtedy moja przyszywana kuzynka był bardzo duży, ale też bardzo stary. Na parterze tego domu zamieszkiwała dalsza część jej rodziny, a na pierwszym piętrze i strychu druga część (bliższa), w której ona mieszkała. Warunki w tym domu były po prostu tragiczne – po całym budynku unosił się silny zapach stęchlizny, na korytarzach i schodach wszędzie były porozrzucane ubrania oraz ustawione wiadra, do których kapała woda z przeciekającego dachu. Element tego domu, który pamiętam do dnia dzisiejszego bardzo mocno, to zakręcona poręcz schodowa, po której razem z moją przyszywaną kuzynką zjeżdżaliśmy, jak nikt nie widział.

   Właściwie nikt nigdy nie widział, a nawet jak widział to nie reagował na rzeczy bardziej lub mniej gorsze, które robiliśmy. Mogliśmy wracać sobie do domów o godzinie, jaka nam się tylko podobała, robić to na co tylko mieliśmy życzenie, w czasie gdy nasi rodzice zabawiali się pijąc alkohol, w którymś z naszych domów. Były to zazwyczaj dobre momenty do robienia tego, co chcieliśmy, ale pozostawał w tym wszystkiem jeden element, właściwie najgorszy do spełnienia – pieniądze. Bez pieniędzy mogliśmy oczywiście robić bardzo wiele rzeczy, ale jak już by się je miało, to moglibyśmy robić ich o wiele więcej. Pozostawało tylko pytanie skąd te pieniądze wziąć – chodziliśmy do rodziców i prosiliśmy, a oni tradycyjnie odpowiadali, że nie mają. Nie chcieliśmy sobie odmawiać skosztowania nowej, podobno pysznej gumy do żucia, która była hitem wśród dzieci w naszej szkole. Aby zdobyć te gumy robiliśmy wiele różnych rzeczy czasem mniej, czasem bardziej dziwnych, niestety bez skutku. Zmieniło się to wtedy, gdy nadeszła wiosna, czyli kiedy wszędzie rosły piękne i pachnące kwiaty. Postanowiliśmy, że pozbieramy trochę różnych kwiatów, zrobimy z nich kilka bukiecików i podarujemy je w prezencie Pani sprzedawczyni. Pani sprzedawczyni doskonale znając nasze sytuacje rodzinne podarowała nam kilka gum do żucia, o które tak zabiegaliśmy.

 

   Pamiętam sytuację, gdy ja razem z moją siostrą i bratem wyszliśmy z domu, aby pojeździć sobie na rowerach. Tylko moja siostra i brat mieli wtedy rowery, więc ja siadałem na bagażniku od roweru mojej siostry-wiele się musiała wtedy nawysilać przy wożeniu mnie, ale nigdy nie narzekała. Podczas jazdy zwiedzaliśmy różne ciekawe miejsca blisko naszego miejsca zamieszkania (czasem, ale naprawdę tylko czasem odwiedzaliśmy miejsca oddalone trochę bardziej). Z racji iż naszych rodziców nie za bardzo interesował fakt , kiedy wrócimy do domu, wróciliśmy wtedy pod wieczór (było już ciemno na dworze). Głodni oraz zmęczeni swoją wycieczką wchodzimy do domu, po czym ku naszemu zaskoczeniu ojciec i matka, gdy usłyszeli, że wchodzimy do środka powiedzieli nam, że mamy wyjść na zewnątrz i im nie przeszkadzać, a po jakimś czasie, jak nadejdzie taka potrzeba to nas zawołają. Byliśmy zmęczeni, głodni, a poza tym było już ciemno na zewnątrz, ale żeby nie narażać się rodzicom ( w szczególności ojcu, który bywał agresywny), wyszliśmy z domu. Nie mieliśmy gdzie iść, a nawet jeśli chcielibyśmy gdzieś iść, to na pewno ktoś trzeźwo myślący zadzwoniłby po policję, a tego raczej nie chcieliśmy, więc usiedliśmy sobie na schodach. Siedzieliśmy, siedzieliśmy, a na dworze zaczęło się robić coraz chłodniej i chłodniej. Była już bardzo późna godzina i nasze brzuchy coraz częściej domagały się jedzenia, więc postanowiliśmy, że zakradniemy się po cichu każdy z osobna do domu i weźmiemy coś do jedzenia, aby chociaż zaspokoić głód. Najpierw do domu wszedł nasz brat, aby zbadać sytuację i po jakichś dziesięciu minutach wrócił z upieczonym na piecu bananem. Wziął tylko jednego dla siebie. Następnie do domu weszła moja siostra i po chwili wróciła również z upieczonym bananem, dla siebie i dla mnie. Zaskoczyło mnie to, że dla mnie też zrobiła. Mogliśmy w tym momencie tylko śnić, że nas zawołają. Po jakimś czasie siostra z bratem uznali, żebyśmy spróbowali usnąć-oczywiście nie było to możliwe, ponieważ było naprawdę chłodno. Gdy zapytałem się, a nawet zaproponowałem, abyśmy weszli do domu, nie zwracając na nich uwagi, siostra odpowiedziała mi, że jest to niemożliwe, bo rodzice robią coś, czego nie chcę, a nawet nie mogę widzieć. Zaintrygowało mnie to, co oni tam robią i dlaczego nie interesują się tym, gdzie jesteśmy. Siostra z bratem przynieśli po cichu z domu jakieś stare ubrania, po czym wszyscy się nimi przykryliśmy, siedząc na schodach. Brat z siostrą zaczynali zasypiać, ale ja nie potrafiłem, nie rozumiałem dlaczego musimy siedzieć i marznąć na dworze w czasie, gdy rodzice siedzą sobie w domu, więc postanowiłem, że po cichu pójdę sprawdzić co się tam właściwie dzieje. Gdy wszedłem do domu od razu poczułem silny zapach dymu z papierosów oraz alkoholu. Gdy wchodziło się do domu, to wchodziło się do kuchni-światło w tym pomieszczeniu było zgaszone. Wejście do pokoju, który służył jako salon i miejsce do spania, było zamknięte na drzwi. Spod tych drzwi zauważyłem przebijające się światło. Drzwi te były drzwiami starymi i było bardzo łatwo je otworzyć-wystarczyło, że się je lekko pchnie, więc podszedłem do nich i dosłownie leciutko je pchnąłem, a one trochę się otwarły. To co tam zobaczyłem było widokiem tragicznym dla moich oczu: pod ścianą w telewizorze leciał film dla dorosłych, a na środku pokoju w swoim łóżku matka z ojcem leżeli na sobie i wykonywali dziwne ruchy. Nie wiedziałem wtedy co właściwie robili, ale trochę się przestraszyłem i wybiegłem z domu; niestety drzwi, na których trzymałem ręce otworzyły się szeroko. Ojciec usłyszywszy dźwięk skrzypiących drzwi zaczął głośno przeklinać i powiedział, że jeśli ktoś jeszcze raz wejdzie do tego domu, to gorzko tego pożałuje. Ja faktycznie pożałowałem tego, że tam wszedłem, ale nie pod względem fizycznym, lecz psychicznym. Po wybiegnięciu z domu wróciłem do swojego rodzeństwa, które siedziało, a raczej już spało na zimnych schodach. Rano obudziłem się z bólem głowy oraz było mi bardzo zimno, ponieważ całą noc przespaliśmy na dworze.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dk721 · dnia 28.11.2017 09:42 · Czytań: 112 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Silvus dnia 28.11.2017 18:53
Cytat:
Nie wie­dzia­łem jak mam w ta­kich sy­tu­acjach się za­cho­wać

Brak przecinka przed "jak".

Cytat:
dzię­ki czemu niby ja i moje ro­dzeń­stwo nie je­ste­śmy jego dzieć­mi.

"Dzięki czemu" oznacza zazwyczaj, że było to szczęśliwe ("dzięki" = mniej-więcej "podziękowania" ). Chyba, że napisałeś to ironicznie. Jeśli nie, to lepiej powiedzieć "przez co" albo nawet "więc".

Cytat:
Domy, w któ­rych miesz­ka­li­śmy były

Cytat:
Dom, w któ­rym miesz­ka­ła wtedy moja przy­szy­wa­na ku­zyn­ka był

Zasada: po wtrąceniu zawsze przecinek (czyli tutaj przed słowami "były" oraz "był" ).

Cytat:
a nawet jak wi­dział to nie re­ago­wał

Brak przecinka przed "to".

Cytat:
rze­czy bar­dziej lub mniej gor­sze

Raczej "mniej lub bardziej złe", choć mnie samemu brzmi to dziwnie, albo jeszcze lepiej "mniej lub bardziej nieodpowiednie". Lub jeszcze inaczej, byle tylko przymiotnik nie był stopniu wyższym (tutaj "gorszy" ).

Cytat:
robić to na co tylko mie­li­śmy ży­cze­nie, w cza­sie gdy nasi ro­dzi­ce za­ba­wia­li się pijąc al­ko­hol, w któ­rymś z na­szych domów.

Brak przecinka przed "na co" oraz brak zbędny przecinek przed "w którymś".

Cytat:
po­zo­sta­wał w tym wszyst­kiem jeden ele­ment, wła­ści­wie naj­gor­szy do speł­nie­nia

"wszystkim". Poza tym, ja bym elementów nie spełniał, raczej napisałbym "warunek, najtrudniejszy do spełnienia" (tylko trzeba by było dopisać jeszcze, czego to warunek).

Cytat:
Po­zo­sta­wa­ło tylko py­ta­nie skąd te pie­nią­dze wziąć

Brak przecinka przed "skąd".

Cytat:
Aby zdo­być te gumy ro­bi­li­śmy

Brak przecinka przed "robiliśmy".

Cytat:
sio­stry-wie­le

Cytat:
usnąć-oczy­wi­ście

Cytat:
kuch­ni-świa­tło

Cytat:
otwo­rzyć-wy­star­czy­ło

Brak spacji przed i po myślniku.

Cytat:
Z racji iż na­szych ro­dzi­ców

Brak przecinka przed "iż".

Cytat:
że wcho­dzi­my do środ­ka po­wie­dzie­li nam

Brak przecinka przed "powiedzieli".

Cytat:
ak na­dej­dzie taka po­trze­ba to nas za­wo­ła­ją.

Brak przecinka przed "to".

Cytat:
sie­dzieć i mar­z­nąć na dwo­rze w cza­sie, gdy ro­dzi­ce

Przecinek przesuń przed "w czasie".

Cytat:
pójdę spraw­dzić co się tam wła­ści­wie dzie­je

Brak przecinka przed "co".

Cytat:
Gdy wsze­dłem do domu od razu po­czu­łem

Brak przecinka przed "od razu".

Cytat:
było za­mknię­te na drzwi

Raczej bez zwrotu "na drzwi".

Cytat:
Nie wie­dzia­łem wtedy co wła­ści­wie

Brak przecinka przed "co".

Cytat:
drzwi, na któ­rych trzy­ma­łem ręce otwo­rzy­ły się

Brak przecinka przed "otworzyły się".

To, że tyle błędów Ci wypisałem, to nie znaczy, że są one poważne ani że to w ogóle ma znaczenie dla tekstu. Wręcz przeciwnie, piszesz bardzo dobrze, a błędy te w moim odczuciu mogłyby zostać pominięte, gdyby ktoś chciał to po prostu przeczytać.

Sam jestem zdziwiony, jak zwyczajne a poprawne masz słownictwo i jak zdania są ułożone bezpretensjonalnie. :) Inna sprawa, że może czasem budujesz zdania ze zbyt wielką liczbą przecinków (niekoniecznie za długie - czasem można przesunąć jeden człon zdania w inne miejsce i tym samym pozbyć się przecinka).

Pozdrawiam, Silv.
Dk721 dnia 28.11.2017 19:31
Serdecznie dziękuję za komentarz Silv. Popełniam błędy, ale uczę się na nich. Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Protimus
13/12/2017 02:00
Naprawdę nie ma żadnych błędów językowych, merytorycznych… »
Skuul
13/12/2017 00:45
Wciągające, czyta się super. Czekam na kolejną część ;) »
Zola111
13/12/2017 00:24
Jacku, 1. Wstaw "zajawkę". Dalej: -… »
Leszek Sobeczko
12/12/2017 23:54
no nie! to ja Cię wyciągam z ... a ty brniesz w grafo; no… »
Miladora
12/12/2017 23:03
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) »
JOLA S.
12/12/2017 22:51
Maczku, bardzo, bardzo dziękuję. Mam podobne… »
Silvus
12/12/2017 22:46
:) PS. Zmieniłaś tytuł i chyba więcej rozumiem (tzn.… »
ma_rychna
12/12/2017 22:30
@Silvus dziękuję za podpowiedź, Wróciłam do motyli. Może… »
maak
12/12/2017 22:13
Sny niezwykłe, zapamiętane, są fantastyczne. Z nich można… »
Silvus
12/12/2017 22:04
A to o to chodzi! No widzisz, ja jestem niedomyślny jak… »
Nalka31
12/12/2017 21:50
Gago, bardzo mi miło. :) Dziękuję za bytność i… »
Pmm
12/12/2017 20:34
Leszek Sobeczko Co ma piernik do wiatraka? Trudno… »
Protimus
12/12/2017 19:51
Nie pisałem, że miał ze sobą tarczę (mogę się mylić, jestem… »
Leszek Sobeczko
12/12/2017 18:38
Tak ma_rychno, z tym tylko, że tymi marzeniami zrobiłaś… »
22227
12/12/2017 18:37
Mam mieszane uczucia, na początku jest ok. Opisujesz swoje… »
ShoutBox
  • JOLA S.
  • 12/12/2017 21:26
  • Grzeczna i cierpliwa.CMOK.:)
  • Esy Floresy
  • 12/12/2017 21:20
  • Grzeczna - to pojęcie względne ;)
  • JOLA S.
  • 12/12/2017 15:56
  • Już jestem grzeczna.CMOK:)
  • Miladora
  • 12/12/2017 15:17
  • Dziewczyny - nie rozdwoję się, wszystko po kolei. :)
  • Silvus
  • 12/12/2017 12:23
  • @Carve, zobacz kategorię bezpośrednio w "Bibliotece" -> [link]
  • Carvedilol
  • 12/12/2017 12:17
  • Jak teraz można podglądnąć teksty dodane do wirtajek a jeszcze nie zaklepane - bo teraz automatycznie na stronę wirtajki przerzuca
  • JOLA S.
  • 12/12/2017 11:56
  • "Księga Wspomnień Myszy" czeka na korektę. :)
  • kamyczek
  • 12/12/2017 11:44
  • Miłego dnia wszystkim.
  • Miladora
  • 12/12/2017 11:05
  • napisz bajkę dla dzieci i wróć :) Wirtajki czekają na autorów
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Mariond34fj
Wspierają nas