6. Kilka najważniejszych podstaw - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 6. Kilka najważniejszych podstaw
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Klęczałam na kolanach przed wanną w połowie wypełnioną gorącą wodą i trzymałam ręce zanurzone po łokcie w szaro-bordowej brei. Od mocnego, ostrego zapachu chemii i pół-zakrzepłej krwii aż kręciło mi się w głowie. Ale musiałam po sobie posprzątać, cytując Liwię. Hmm, jak to było?

Obudziłam się z letargu w czystej pościeli oraz białej sportowej bieliźnie. Przez moment nawet przeszło mi przez głowę, że to wszystko było tylko i wyłącznie moim chorym, ponurym snem. A jednak niewielka blizna pod szyją, w miejscu, gdzie Mariusz dotknął mnie swoim krucyfiksem, czy też tym bardziej długie, szerokie blizny na rękach uświadomiły mi, że jednak to wszystko było prawdą. Do tego czułam się fatalnie. Bolały mnie oczy, bolała mnie głowa, nie miałam na nic siły i miałam wrażenie że wszystkie lampy tego świata skierowane są na mnie. Wręcz czułam ich ciepło. Miałam wrażenie, że moja skóra była nienaturalnie rozgrzana, jakbym leżała na plaży, a wokół mnie było niesamowicie jasno. Opuszczone powieki niemal nie chroniły moich oczu od słońca. Z jękiem przewróciłam się z boku na brzuch i schowałam głowę pod poduszkę. Zrobiło się ciemniej i trochę mi ulżyło. Przynajmniej w kwestii tego cholernego światła. I wtedy usłyszałam, że ktoś coś do mnie mówi. Uniosłam rąbek wielkiej poduszki.
- Hę? - zapytałam cicho, kierując się mniej więcej w stronę źródła głosu.
- Obudziłaś się? - zapytała Liwia, siedząca tuż obok na fotelu. - Doskonale. W łazience coś na ciebie czeka - dodała z uśmiechem. Nie wiem, czy to jej miły głos, czy jej uśmiech widoczny pod okularami, ale coś sprawiło, że rzuciłam się z radością do łazienki. Zeskoczyłam z łóżka i moja noga trafiła prosto w promienie słońca przebijającego się przez odsłoniętą szybę okna. Syknęłam mocno i cofnęłam się od razu, patrząc na skórę nogi. Zaczerwieniła się, jak po oparzeniu. Zaczęłam rozmasowywać oparzoną łydkę. Liwia podniosła się z krzesła i ostrożnie podeszła do okna, starannie unikając bezpośredniego światła, opuściła roletę.
- Co to miało być, do cholery? - warknęłam.
- Mały teścik. Teraz wiesz, że bezpośrednie słońce zrobi ci krzywdę, tak samo jak święcona woda czy srebro. Oczywiście teraz, na początku. Z czasem przywykniesz i może nawet nie będziesz musiała nosić rękawiczek. Przypominam o czymś dla ciebie w łazience - wyjaśniła.

Otworzyłam łazienkowe drzwi i… z miejsca zatrzymał mnie okropny fetor w pół zaschniętej krwii oraz wymiocin. W wannie leżała pościel oraz moje ubrania, wszystko mocno zalane niemal całkowicie zakrzepłą już krwią.
- Co to ma być? - zapytałam i cofnęłam się z odrazą. Liwia roześmiała się.
- To jest, moja kochana, twój obowiązek. Trochę wczoraj narozrabiałaś, prawda?
- Tak, ale…
- No właśnie. Ja już i tak wyczyściłam za ciebie podłogę - powiedziała Liwia. - Do tego przebrałam cię w czyste ciuchy i założyłam nową pościel. Tyle chyba wystarczy wyręczania, prawda?
- Jak… to? Przebrałaś… mnie? - zapytałam i w jakimś starym, dziwnym odruchu objęłam się, usiłując zakryć moje ciało. Wywołałam tylko tym jej śmiech.
- Maju… Leżałaś w letargu, cała w krzepnącej krwi, którą zwymiotowałaś. Myślę, że byłaby to dla ciebie mało komfortowa sytuacja. Więc ktoś musiał to zrobić. Poza tym naprawdę nie powinnaś zakrywać takiego ładnego ciałka - powiedziała. Nie odezwałam się, tylko gniewnie odwróciłam i otworzyłam szafę, szukając jakiś ubrań. Zaraz potem miałam na sobie jakieś dresy i jakiś t-shirt. Nie było ani butów, ani skarpetek, więc moje stopy zostały bose. Liwia tylko wzruszyła ramionami. - Cóż, jak wolisz. Zanim weźmiesz się za to, co zostawiłam ci w wannie, powiem ci kilka najważniejszych podstaw. Wiesz, dlaczego w ogóle do tego doszło?
- Nie mam pojęcia - powiedziałam i usiadłam na łóżku skwaszona. - Wypiłam tylko...
- Miałaś w zamrażarce pięć butelek krwi. Zamrożonej do minus trzydziestu stopni. Taką krew można całkiem długo przechowywać. Przyjęłaś do siebie w ciągu… ilu, pół godziny? Załóżmy że w ciągu pół godziny pięciodniową maksymalną dawkę - wyjaśniła Liwia.
- Pięciodniową? Ledwie pół litra na… dobę? - zapytałam zdziwiona.
- Mniej więcej. NIkt z nas tego nie wie na sto procent. Dlatego cały czas jesteśmy na lekkim głodzie. Wtedy łatwiej to kontrolować. Musisz się tego nauczyć. Wiem, że to bardzo trudne, zwłaszcza na początku, gdy kosztujesz tego po raz pierwszy. Krew dla nas to prawdziwy narkotyk. Bardzo, ale to bardzo mocno uzależniający. Musisz nauczyć się to kontrolować. Musisz, albo zginiesz. Dlatego na razie będziesz pić tylko w mojej obecności.
- A te wszystkie historie o wampirach zostawiających ciała całkowicie pozbawione krwi? - zapytałam. - Przecież w księdze pana Józefa…
- Były tam liczne poprawki, prawda? - przerwała mi Liwia. - Wampiry ewoluują. Zmieniamy się, dostosowujemy. Nie wiem, jak to działa. Nikt nigdy nie pokroił nas porządnie na sali operacyjnej, żeby zobaczyć, dlaczego akurat krew daje nam życiową energię i uzależnia. Ale uwierz mi, właśnie tak jest. Kiedyś wampir nie byłby w stanie w ogóle obudzić się nawet za dnia. Dzisiaj mamy tylko niewielkie oparzenie. Założysz odpowiednie ciuchy, okulary i wyjdziesz sobie na ulicę. Tak samo jest ze zdolnościami. Ale to sprawdzimy później. Jak tylko uporasz się z tym, co zostawiłam dla ciebie w łazience - wyjaśniła, a ja popatrzyłam tam niechętnie.
- Naprawdę muszę? - zapytałam niechętnie. Liwia uśmiechnęła się.
- Nikt tego za ciebie nie zrobi. Zalać gorącą wodą, wsypać proszek i porządnie kilka razy przemieszać. Masz szczęście, to specjalny proszek, ułatwia usuwanie takich śladów - powiedziała i wstała z fotela. Wstałam również i ruszyłam do łazienki, ale odwróciłam się na progu.
- Liwia - złapałam ją w połowie otwartych drzwi. - Krew z zamrażarki… Czyja ona była? - zapytałam, ale blondynka tylko się uśmiechnęła.
- Naprawdę się nie domyślasz? Przecież nie królika - odparła pytaniem i wyszła.

Tak więc wylądowałam sama w łazience ze swoimi myślami i górą brudnej pościeli oraz ubrań. I nie mogłam przestać myśleć o zawartości zamrażarki. Dobowa norma to niecałe pół litra, butelek było pięć, do tego bardzo długi okres przechowywania w zamrożeniu. Zaczęłam się zastanawiać, ile człowiek może oddać krew na raz, by nie zagroziło to jego śmierci? Tego nie wiedziałam. Z rozmyślań wyrwał mnie trzask otwierającego się zamka w drzwiach pokoju i odwróciłam się gwałtownie w tamtą stronę. Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć? Drzwi mojego pokoju były cały czas zamykane od zewnątrz. Byłam tutaj zamknięta. Łazienkowe drzwi za mną otworzyły się i stanęła w nich Liwia. Ja tymczasem wstałam z kolan i patrzyłam, jak brązowa woda znika powoli w odpływie, Potem kilka razy polałam prysznicem całość.
- No, całkiem nieźle sobie z tym poradziłaś. Teraz już zostaw. Ktoś zaniesie to do naszej pralni.
- Co?! - zapytałam gniewnie, odwracając się w jej stronę. - Więc po co się z tym wszystkim babrałam?! - warknęłam.
- Żeby zapamiętać - roześmiała się szczerze Liwia. - Przyda cię to wspomnienie, gdy będziesz miała ochotę następnym razem sięgnąć po kolejną butelkę albo zrobić jeszcze jeden łyk za dużo - powiedziała Liwia i westchnęła. - No dobrze, Maja, wystarczy tej lekcji. Chodź za mną, ktoś już na ciebie czeka. Czas już na rozpoczęcie treningu.
- Treningu? - zapytałam zdziwiona.
- Idziemy już - powiedziała i wyszła z łazienki. Nie miałam innego wyjścia, jak ruszyć za nią.

Ruszyłyśmy korytarzem w stronę klatki schodowej i szybko pokonaliśmy schody.
- Tutaj, na terenie tego pałacu mieszkamy i się szkolimy. Teraz czas spędzisz tutaj. Lewe skrzydło jest dla nas, możemy w miarę samodzielnie się po nim poruszać, wkrótce dokładnie cię oprowadzę - powiedziała, idąc korytarzem na parterze. Miałam wrażenie że ten pałac jest pusty, po drodze minęło nas kilku ochroniarzy takich, jak ci, których widziałam przed pałacem, ale nikt więcej. W końcu Liwia stanęła przed podwójnymi drzwi i otworzyła je z rozmachem, aż huknęły, a ja szerzej otworzyłam oczy ze zdumienia.
- Spóźniłyście się - powiedział oskarżycielsko stojący na środku niewielkiej sali gimnastycznej mężczyzna. Miał około pięćdziesiąt lat, długie, siwe włosy zaczesane mocno do tyłu i spięte w kucyk, a nogach brązowe, sportowe spodnie. Stał boso, a jego umięśniony tors był ciasno opięty przez białego t-shirta.
- Przepraszam - powiedziała Liwia, opuszczając głowę.
- Przepraszam… co? - warknął, a jego głos rozszedł się echem po sali. Byłam pewna, że to tutaj odbyła się ostatnia impreza, której muzykę słyszałam.
- Przepraszam… panie - powiedziała Liwia, a ja miałam wrażenie, że ostatnie słowo wycisnęła z ust niemal na siłę. Patrzyłam na nią zaskoczona. "Panie"? Nim zdążyłam dłużej o tym pomyśleć, Liwia znów się odezwała, tym razem szeptem, do mnie.
- Zostawiam cię tutaj. Proszę, bądź posłuszna. Dla własnego dobra - wyszeptała i delikatnie popchnęła mnie w jego stronę. Popatrzyłam zaintrygowana na mężczyznę i teraz dopiero zauważyłam, że ten miał w dłoniach długą na prawie dwa metry drewnianą laskę, na której końcach widziałam wyraźnie srebrne zdobienia. Zmrużyłam oczy, zastanawiając się, czy na pewno będzie się mi to podobać. Czułam, że chyba nie.
- Dziewczyna nie lubi wody, srebra i słońca. Szybko się regeneruje, więc bawcie się dobrze. Acha, miała ciężką noc - dodała Liwia i popchnęła mnie w stronę wnętrza sali.
- Słyszałem - powiedział mężczyzna ze złośliwym uśmiechem. - Chodź, Majka - dodał, a jego głos zagrzmiał, zwielokrotniony echem w małej sali. - Trochę się zabawimy - dodał i zatoczył nad głową szybkiego młynka swoją laską.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 29.11.2017 09:25 · Czytań: 106 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Miladora
16/12/2017 21:30
Kochani - Niczyjko, panie F., Zoleńko, Mrówciu i Skroplami -… »
Opheliac
16/12/2017 21:23
Mam kilka drobnych uwag, subiektywnych ;) Rozbiłabym… »
chabrowa
16/12/2017 21:08
Jeszcze raz dziękuję za pochylenie się nad tekstem :-) »
Silvus
16/12/2017 21:00
A. Czy ja wiem, może nie trzeba - to, że ja nie… »
skroplami
16/12/2017 20:30
Miladora stworzyła fantasy :). Krótkie ale ok, bardzo duże… »
Zola111
16/12/2017 20:26
Mam wrażenie, że znam ten tekst i już robiłam mu korektę. To… »
Zola111
16/12/2017 20:20
Ale to ładne. :) »
Slavek
16/12/2017 19:33
Subtelnie i delikatnie, ale i konkretnie. »
mike17
16/12/2017 19:16
Piękny wiersz, nie będę wgłębiał się w jakość rymów, nie o… »
chabrowa
16/12/2017 19:12
To jest tekst o gwałcie "niema przestrzeń " na… »
Jacek Londyn
16/12/2017 19:12
Nie mówię o tej jaskini. Narodowi Wybranemu przyjdzie… »
mike17
16/12/2017 18:51
Edytuj wiersz i masz tam wzmiankę o treściach dla osób… »
adamm1
16/12/2017 18:43
Jak to oznaczyć, że wiersz jest dla pełnoletnich? Teraz gdy… »
Skuul
16/12/2017 18:21
Niestety, nie powala. Całość musisz mocno poprawić. Póki co,… »
Zola111
16/12/2017 17:52
Piękny wiersz, Wiolinie. Szkoda, że Cię tu teraz tak… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 16/12/2017 19:40
  • Kochani, wiem, że już siedzicie w świątecznych przygotowaniach, jednak Zaśrodkowanie#27 czeka na Wasze wiersze.
  • Silvus
  • 16/12/2017 13:59
  • "Wielka Ciocia" :) :)
  • Alen Dagam
  • 16/12/2017 12:55
  • Dom Dziecka, w którym pisze się opowiadania: [link] . Już niedługo wyślemy dzieciom naszą stronę, a raczej jej adres :) Ciekawe, co powiedzą!
  • mike17
  • 15/12/2017 22:00
  • Brenda Lee w niezapomnianym świątecznym kawałku : [link]
  • Silvus
  • 15/12/2017 19:55
  • @Jolu, dobrego wieczoru Tobie od wszystkich.
  • JOLA S.
  • 15/12/2017 11:46
  • Milu, słyszę, że humorek dopisuje, cieszy to ogromnie:) Dobrego dnia wszystkim:)
  • Miladora
  • 15/12/2017 10:53
  • Dzień doberek wszystkim - wirtajkowicze, nie martwcie się o teksty - wszystkie zostaną zrobione po kolei. :) Jest sporo czasu do następnej edycji.
  • Gramofon
  • 14/12/2017 16:13
  • Pasztet trzeba robic i bigos mieszać
  • Zola111
  • 14/12/2017 16:06
  • Piszmy do Zaśrodkowania#27.
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:idsakl
Wspierają nas