Światło w ciemności rozdział 4 - DanielKurowski1
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Światło w ciemności rozdział 4
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

''Pierwszy atak wampirów od dziesięciu lat! Nocne Ministerstwo pozostawia sprawę bez komentarza. Czy Łowcy Wampirów wykonują swoją pracę należycie?''~ nagłówek pierwszej strony ,,Penny Magazine,, - czasopisma codziennego wydawanego w Londynie.

Richard odłożył gazetę na drewniany stół i zgasił papierosa. Dziś był wyjątkowo trzeźwy i ubrany w schludny szary garnitur. Za pół godziny miał otworzyć swoją księgarnię. Dziesięć lat temu po tragicznej w skutkach akcji, zrezygnował z funkcji Łowcy i postanowił rozkręcić własny biznes.

Wstał z wygodnego fotela i podszedł do lustra, które stało przy starym kominku w salonie. Widział w nim czterdziestopięcioletniego mężczyznę o brązowych oczach i czarnych, aczkolwiek siwiejących już włosach. Mimo średniego wieku, jego twarz była pokryta bliznami i zmarszczkami, które sprawiały, że cały czas wyglądał na zmęczonego i przygnębionego. Słyszał brzęk talerzy dobiegający z kuchni i stwierdził, że Martha już zaczęła po mału przygotowywać obiad.

Zmierzwił swoją brodę i zabrał z wieszaka swój ciemny płaszcz. Pożegnał się z żoną i wyszedł z mieszkania. Na pierwszym piętrze przywitał się z panią Gibson, która właśnie paliła swojego już trzeciego papierosa na klatce schodowej. Jej kot Dibsy zasyczał złowrogo i wbiegł do mieszkania. 

- Już otwierasz? - spytała kobieta wypuszczając dym przez nos. - Mamy jeszcze przeszło pół godziny.

- Wiem, ale chciałem na spokojnie poukładać książki. Ostatnio zauważyłem, że mamy tam straszny bałagan.

- Nie ma się co dziwić, skoro zatrudniasz Eddiego - powiedziała kobieta patrząc na drzwi swojego sąsiada. - Ten stary pierdziel nie nadaje się do niczego.

- Nie musisz być dla niego taka surowa, Melanio. Widać, że robi wszystko co w jego mocy.

Kobieta prychnęła i strzepnęła popiół z papierosa. Richard odwrócił się i zszedł na parter do sklepu.

Księgarnia, którą prowadził posiadała prawie dwieście najróżniejszych książek i poradników począwszy od ckliwych romansideł, a skończywszy na domowych poradnikach z cyklu Jak pozbyć się uciążliwego wampira - poradnik dla początkujących. Mimo tak bogatej oferty, jego księgarnie odwiedzała zaledwie garstka klientów. Po ostatnim niespodziewanym ataku wampira zapewne ich liczba zmaleje jeszcze bardziej.

Przez lata służby dla Nocnego Ministerstwa, Richard zabił dosłownie kilka wampirów. Nigdy nie był dumny ze swoich czynów i zabójstw, mimo że robił to w słusznej sprawie. Dziesięć lat temu w wyniku wielkiej ofensywy na siedzibę wampirów, wybito prawie całą populację tych krwiożerczych bestii mieszkających w Wielkiej Brytanii. Od tamtej pory wampiry przestały atakować ludzi, a Łowcy zajmowali się jedynie tropieniem niedobitków i likwidowaniu ich siedzib i legowisk. Gdy jego podopieczny, Oliver dołączył do Ministerstwa nie musiał staczać otwartych bitew z wampirami i walczyć z nimi wręcz. Był on jednak najlepszy w tropieniu i likwidowaniu tych piekielnych stworzeń. Od dwóch miesięcy tropił szajkę Brandona Sparka, która została uznana za ostatni bastion wampirów w mieście. Z czasem inni Łowcy zostali uznani za bezużytecznych darmozjadów, co oznaczało, że problem wampirów prawie całkowicie rozwiązano. Tak było do wczoraj.

O ostatnim morderstwie pisały wszystkie gazety w Londynie. Ludzie znów boją się wyjść na ulice, a Łowcy są zmuszeni do ponownego patrolowania ulic.

Richard otrząsnął się ze wspomnień i zajął się układaniem książek na regały. Na widoku ustawił stary egzemplarz Bajek i legend na dobranoc, który kupił na targu w City. Gdy odwrócił się, zobaczył, że o ladę jest oparty Oliver, który przeglądał metody walki z wampirami. Był ubrany w niebieskawą marynarkę i czarne spodnie. Jego biała grzywka opadała mu na szare oczy.

- Wiedziałeś, że w Polsce wywieszano czosnek na drzwiach, żeby odstraszyć wampiry, a w Chinach rozsypywano worki z ryżem, bo wierzono, że wampir musi się zatrzymać, aby policzyć wszystkie ziarenka? - spytał Richarda Oliver. - Nigdy nie słyszałem, żeby wampir zdechł od czosnku.

- Słyszałem o wielu metodach walki z nimi - odparł Richard. - Ale Van Helsing przeszedł do bardziej radykalnych metod, które są chyba najbardziej skuteczne.

Oliver zamknął książkę i odłożył ją na półkę. Richard zauważył, że chłopak ma schowany rewolwer za pasem.

- Wybierasz się gdzieś? Myślałem, że dziś masz nocną wartę.

- Tak, ale chcę jeszcze raz pójść do tej fabryki i porozmawiać z tymi dziećmi. Może one coś widziały.

- Nie powinieneś się zajmować tą sprawą - powiedział nagle Richard. - Może mieć na ciebie bardzo zły wpływ.

- Nie mam wyjścia. Inni Łowcy nie kwapią się do roboty, a ktoś musi zająć się tą sprawą.

Richard złapał Olivera za ramię i spojrzał mu w oczy. Dalej widział w nim jedenastoletniego chłopca, którego uratował przed wampirami. Tamtego dnia postanowił, że wraz z żoną wychowają tę dwójkę, która nie miała nikogo bliskiego.

- Wampiry od dziesięciu lat nie zabiły człowieka. Umiesz tropić wampiry i zabijać je, kiedy się tego nie spodziewają - Richard puścił jego ramię i cofną się o krok - ale dobrze wiesz, że masz problem z bezpośrednią walką, a twoje ramię jest na to dowodem. Musisz być ostrożny i więcej ćwiczyć. Ja nauczyłem cię tylko podstaw.

- Jestem ostrożny - powiedział zirytowany Oliver. - Wampiry są głupie i powtarzają te same ruchy...

- Może te młode i osamotnione - przerwał mu Richard. - Ale stare są o wiele mądrzejsze od ludzi. Tego na pewno uczyli was w akademii. Z wampirem pochodzącym ze szlachetnego rodu nie masz żadnych szans.

- Dam sobie rade - powtórzył chłopak. - Ta praca zawsze wiązała się z takim ryzykiem. Musiałeś brać to pod uwagę, kiedy mnie szkoliłeś.

Widząc irytację chłopaka, były Łowca postanowił nie drążyć tematu. Nie wiedział jak ma wyjaśnić mu swoje obawy. Miał nadzieję, że chłopak będzie uważać i zmądrzeje.

- Po prostu na siebie uważaj - rzekł mężczyzna, kiedy Oliver zbliżył się do drzwi wyjściowych.

- Nie musisz się o mnie martwić. Kiedy wrócę możemy poćwiczyć walkę wręcz, jeśli będziesz miał czas.

- Dobrze. - odparł Richard, a Oliver opuścił księgarnię.

Kiedy chłopak zamknął za sobą drzwi, do sklepu weszła pani Gibson. Paliła kolejnego papierosa i głośno przeklęła na widok nieuporządkowanych książek.

- Kiedy Eddie tu przyjdzie, osobiście go zabiję - powiedziała kobieta.

- Chyba mamy większy problem - powiedział cichym głosem Richard i opowiedział jej o swoich podejrzeniach.

Gdy skończył, kobieta zgasiła papierosa resztę papierosa i wyciągnęła kolejnego. 

- Jeśli to prawda, Richardzie - powiedziała drżącym głosem. - To mamy wielki problem.

***

Przed południem, Oliver znalazł się przy fabryce, gdzie doszło do morderstwa. Okolica była bardziej wyludniona niż ostatnio. Ludzie bali się wychodzić z domów, pomimo faktu iż wampiry atakują tylko nocą.

Chłopak podszedł do drzwi wejściowych fabryki, jednak stało przy dwóch barczystych mężczyzn, gotowych do pobicia każdego, kto zechce wejść do wnętrza budynku.

- Jestem Łowcą Wampirów... - zaczął niepewnie Oliver. - ... Badam sprawę śmierci dziecka...

- Pan Wright zakazał wpuszczać obcych do fabryki - odparł jeden z mężczyzn. 

- Przysyła mnie Nocne Ministerstwo...

- Może cie przysyłać nawet sam papież - odburknął drugi. - Odejdź, puki mamy dobre humory.

Oliver postanowił nie robić zamieszania i oddalił się od frontu fabryki cygar. Obszedł ją dookoła i znalazł się pod oknem, z którego prawdopodobnie wyskoczył zabójca. W błocie były widoczne wgniecenia od butów. Chłopak spojrzał na górę i stwierdził, że da radę się wspiąć po rynnie do okna, które nadal było bez szyby.

Oliver poprawił swoją marynarkę i zaczął się wspinać po rynnie. Był lekki, więc nie sprawiło mu to większego problemu. Gdy wszedł do magazynu z pudłami, stwierdził, że nie ma tutaj żywej duszy. Łóżka były nie pościelone, a po podłodze walały się różne ubrania. Chłopak jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu, ale nie znalazł nic ciekawego.

Po dłuższej chwili do pokoju wszedł mały chłopiec i dziewczynka - dzieci, z którymi rozmawiał wczoraj Oliver. Z początku dzieci przestraszyły się Olivera, ale gdy go poznały od razu się uspokoiły.

- Pan jest tym Łowcą, prawda? - powiedział chłopiec. - Też chciałbym nim być.

- Czego Pan chce? - spytała dziewczyna z widocznym strachem w głosie. - Przyszliśmy tutaj tylko na chwilę. Musimy wracać do pracy, albo znowu nas pobiją.

- Nie zajmę wam chwili - powiedział łagodnie Oliver. - Mówiliście, że Lucy była złym dzieckiem. Dlaczego?

- Skarżyła na nas do właściciela, a ten ją wynagradzał - powiedział chłopiec. - Dostawała za to więcej jedzenia, a inne dzieci były przez to bite do krwi.

- No i była bardzo wredna i nie miła - powiedziała dziewczynka. - Zawsze z wszystkich się śmiała i dokuczała nam.

- Gdzie byliście, gdy doszło do morderstwa? - spytał Łowca.

- Wszyscy pracowaliśmy w innej części fabryki, ale ona chciała wrócić do pokoju po rzeczy. Nikt nie widział co się stało - powiedział chłopiec.

Oliver nie był zadowolony z faktu, że nie będzie żadnych świadków.

- Wiecie jak tu trafiła? Ma jakąś rodzinę? - spytał po chwili.

- Z tego co słyszałam, to ma starszego brata, który mieszka w sierocińcu w innej części miasta.

- Jej matka pracowała w złych miejscach i nie wie kto jest jej tatą - dodał chłopiec.

Oliver zmarszczył brwi i przyjrzał się uważnie dzieciom. Od razu było widać, że dzieci są źle karmione i za dużo pracowały. Zrobiło mu się ich szkoda, ale nie bardzo miał jak im pomóc.

- Jeszcze jedno - powiedział Łowca. - Wiecie w jakim sierocińcu mieszka jej brat?

- Nie, ale mówiła, że bardzo źle ich tam traktują - powiedziała dziewczynka.

- A więc w Lambeth - powiedział do siebie chłopak. - Bardzo wam dziękuję.

Chłopak sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej kilka monet, które były dla nich majątkiem. Dał im po równo, a one mu podziękowały. Następnie zabrały kilka rzeczy i pośpiesznie wybiegły z pomieszczenia.

Oliver stanął na parapecie i spojrzał w dół. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że ma lęk wysokości. Złapał się o rynnę, po której się wspiął i powolnymi ruchami zeszedł po niej na dół.

Gdy był kilka metrów nad ziemią, stracił równowagę i runął jak długi na błoto. Okoliczni ludzi patrzyli na niego z zainteresowaniem i śmiali się. Chłopak wstał, siarczyście przeklął i otrzepał się z błota. Kiedy był już prawie gotowy do powrotu, kątem oka zauważył, że obserwuje go pewna kobieta. Była to stara cyganka, która za jednego funta wróżyła ludziom z ręki. Oliver zignorował ją i ruszył przed siebie, ale kobieta niczym zwinna kocica zjawiła się tuż obok chłopaka.

Mimo bardzo starego wyglądu, kobieta miała zwinne ruchy. Chłopak ocenił na oko, że ma ponad sto lat. Była ubrana w czerwono-zielono-złotą suknię z bufiastymi rękawami i dopinanymi dużymi cekinami. Włosy spięte w dwa warkocze miała siwe i zniszczone, przez co wyglądały jak siano. Gdyby nie pomarszczona twarz i dłonie, można byłoby pomyśleć, że jest ona młodą dziewczyną. Masywny kolczyk w nosie przerażał chłopaka i do tego zniekształcał cygance głos.

- Wróżba, skarbie? - spytała łamanym angielskim. - Tylko jeden funt.

- Nie jestem zainteresowany - odparł chłopak i odwrócił się, ale kobieta złapała go za prawą dłoń. - Mówiłem, że nie jestem zainteresowany...

- Widzę wielką tragedię w przeszłości - powiedziała chrypliwym głosem kobieta. - I jeszcze większą w przyszłości. Miłość, zdrada i śmierć. Strzeż się fałszywego proroka chłopcze. Już raz zwiódł kogoś ci bliskiego.

Puściła jego dłoń i pośpiesznie odbiegła od niego. Chłopak stał jak wryty i patrzył na swoją dłoń, z której czytała kobieta. Nie był pewny, czy kobieta ma rację, ale w jej oczach widział prawdziwą szczerość.

***

Po kilku godzinach bezsensownej tułaczki, Oliver postanowił, że wróci do domu. Gdy zjawił się przed oknami księgarni, zauważył, że wszyscy Richard, Pani Gibson i Szalony Eddie razem rozmawiają, co było dziwne, zwłaszcza w przypadku dwójki sąsiadów z pierwszego piętra.

Oliver wszedł do księgarni, a rozmówcy natychmiast ucichli w wrócili do swoich obowiązków. Jak zwykle sklep był pusty, więc nie mieli zbyt wiele roboty. Chłopak podszedł do Richarda i opowiedział mu o tym co się dzisiaj dowiedział, z pominięciem wątku cyganki.

Stary Łowca spojrzał na Melanię i Eddiego, którzy odwzajemnili jego wzrok. Richard pokiwał głową i rzekł:

- Muszę iść do Ministerstwa pogadać z Morganem. Nie możesz prowadzić tego śledztwa.

- Dlaczego? - spytał zaskoczony Oliver. - Co złego w tym, że tropię mordercę dziecka?

- Jestem za ciebie odpowiedzialny, a ta sprawa cie przerasta. Musisz się doszkolić, żeby dalej to prowadzić.

- Więc do tego czasu wampir może być na wolności i zabijać innych ludzi? - spytał gniewnie Oliver. - Wolę umrzeć, niż pozwolić na to, że zginie kolejna osoba!

- Nie możesz umrzeć! - krzyknął Richard. Nigdy wcześniej nie krzyczał na chłopaka. - Pomyśl o swoich rodzicach, pomyśl o swojej siostrze. Czy twoja śmierć w jakiś stopniu im pomoże?

Oliver spuścił wzrok i zarumienił się. W głębi duszy wiedział, że jego opiekun ma rację, jednak było mu wstyd się do tego przyznać.

- Może i masz dar dedukcji i tropienia - kontynuował Richard. - Ale musisz ćwiczyć walkę. Zaczynami dziś wieczorem. Krótki sparing. Widziałem twoje oceny z aktywności fizycznej i nie były zadowalające. Najpierw musi się to zmienić, jeśli tak bardzo chcesz zmieniać świat i walczyć z wampirami, o których nie masz pojęcia.

Oliver uśmiechnął się, a Richard poklepał go po ramieniu. Powiedział chłopakowi, żeby wrócił do mieszkania, a gdy ten zniknął, stary Łowca spojrzał na towarzyszy z widocznym przerażeniem w oczach.

- On się nie podda, Richardzie - powiedział Eddie. - Wszyscy troje o tym wiemy. Nie uchronisz go przed tym.

Stara pani Gibson westchnęła głęboko i zapaliła kolejnego papierosa. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
DanielKurowski1 · dnia 30.11.2017 10:24 · Czytań: 62 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
15/12/2017 22:22
Bardzo dziękuję, Ulu, za wejście w to opowiadanko i garść… »
Silvus
15/12/2017 21:27
Wróciłem do tego wiersza, jest lepszy niż za pierwszym… »
Silvus
15/12/2017 21:20
Rzeczywiście nie moja... ale się nie poddaję ! Pewnie. :) »
zigfi
15/12/2017 21:18
Dziękuję Abigail za komentarz. W sumie dialogi są tu… »
Silvus
15/12/2017 21:18
Czemu mózg, a nie umysł? Ciekawe spojrzenie. Bliskie… »
sheCat
15/12/2017 20:24
Słabo, słabiutko, gramatycznie. »
Silvus
15/12/2017 20:19
Uprzejmie proszę autora o oznaczenie tekstu 18+ lub… »
GregoryJ
15/12/2017 19:45
skroplami Przy tak życzliwych i entuzjastycznych recenzjach… »
JOLA S.
15/12/2017 19:24
Drogi skroplani, czułam jak znika historia, wiedziałam, że… »
skroplami
15/12/2017 18:56
No normalnie lekkość motyla tak litery słowami machają w… »
Dk721
15/12/2017 18:50
@Protimus serdecznie dziękuję za komentarz. Piszę tyle… »
Dk721
15/12/2017 18:45
@Krzysztof Konrad dziękuję za komentarz. Rozumiem Twoją… »
skroplami
15/12/2017 18:37
Cudo :). Jolu S., gratulacje :). Poprawiłaś a właściwie… »
GregoryJ
15/12/2017 18:22
Witam DoCo na wykopaliskach. Przynajmniej mam okazję i… »
GregoryJ
15/12/2017 18:20
DoCo Gratuluję wytrwałości, bo ja (wstyd się przyznać)… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/12/2017 22:00
  • Brenda Lee w niezapomnianym świątecznym kawałku : [link]
  • Silvus
  • 15/12/2017 19:55
  • @Jolu, dobrego wieczoru Tobie od wszystkich.
  • JOLA S.
  • 15/12/2017 11:46
  • Milu, słyszę, że humorek dopisuje, cieszy to ogromnie:) Dobrego dnia wszystkim:)
  • Miladora
  • 15/12/2017 10:53
  • Dzień doberek wszystkim - wirtajkowicze, nie martwcie się o teksty - wszystkie zostaną zrobione po kolei. :) Jest sporo czasu do następnej edycji.
  • Gramofon
  • 14/12/2017 16:13
  • Pasztet trzeba robic i bigos mieszać
  • Zola111
  • 14/12/2017 16:06
  • Piszmy do Zaśrodkowania#27.
  • mike17
  • 13/12/2017 18:51
  • Świąteczny Elvis wiecznie żywy :) Niektóre kawałki nie podlegają prawom czasu i przestrzeni : [link]
  • Alen Dagam
  • 13/12/2017 17:56
  • Tak sobie czytam te Wasze wirtajki, jak tylko się pojawiają na portalu i coraz częściej mam łzy w oczach że wzruszenia. Autorzy, jesteście wspaniali! Dziękuję za to, że Wam się chce! <3
  • JOLA S.
  • 12/12/2017 21:26
  • Grzeczna i cierpliwa.CMOK.:)
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:Ekwallaq3d
Wspierają nas