Mistrz wycinanki, czyli kolejne wcielenie Jarosława Jabrzemskiego - Zola111
Publicystyka » Recenzje » Mistrz wycinanki, czyli kolejne wcielenie Jarosława Jabrzemskiego
A A A
Od autora: Po ukazaniu się publikacji
  • Autor książki: Jarosław Jabrzemski
  • Gatunek książki: Tradycyjna
  • Kategoria: Liryka
  • Forma książki: Fundacja Duży Format, Warszawa 2017

   

    Poeta podwójnie związany z Dużym Formatem Rafała T. Czachorowskiego, ponieważ od niedawna współpracuje z wydawnictwem jako współredaktor, zachowuje styl z poprzednich tomów poezji: Dyptychu ciułaczego i Egzuwiów Egzekwii. No, może jest bardziej cyniczny w ocenie rzeczywistości, ostrzejszy w obrazowaniu, celniejszy w nazywaniu niezręczności ludzkich poczynań, ściślej – niegodziwości. Zachowuje urodę łączenia wiersza wolnego z rymowanymi frazami, formami skojarzeń, pojawiającymi się niby przypadkiem w toku niemal epickich wypowiedzi (bo jest w nich często i akcja, i narracja).
    Pojawia się tu także kreacja artystyczna, zwana w liryce bohaterem lirycznym, co, jak wiemy, w czystej liryce byłoby wykluczone. Nie jest to nowy zabieg, bowiem z powodzeniem stosował go już Leśmian, później i Szymborska, i Herbert, oraz wielu, wielu innych. Nie mamy podstaw, by twierdzić, że to alter ego autora, jednak zdecydowanie jest to dojrzały, doświadczony i niegłupi facet, który nie da sobie wmówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne, bo koń, jaki jest, każdy widzi.
    A widzi każdy, kto obserwuje, i tejże (obserwacji) w Mistrzu… jest mnogość.  Jak mówi autor, świat trzeba składać we własną treść ze skompilowanych w jakąś sensowną prawdę całostek, powycinanych z paradoksu życia, bo nie wszystko nadaje się do użytkowania, a już na pewno nie do przełknięcia. Tytuł zbioru pochodzi z pierwszego wiersza rozdziału nasza klasa, zatytułowanego: wciąż jestem w drodze.
 
a ja z tych marzeń z fotografii i gazet ułożę
kolaże nakleję na płótno pozszywam
w patchworki przemienię rzeczywistość
(…)
łka
mistrz wycinanki                                     (s. 9)
 
    Rozdział ten jest podróżą przez współczesne zjawiska i doświadczenia podmiotu lirycznego. Jarosław Jabrzemski widzi, analizuje, i wyciąga wnioski: czasem wstyd człowiekiem być (motto z Vonneguta do wiersza pt. hurtem za kurtem, s. 10). Choć dotyczy jak najbardziej współczesności, a nasza klasa, stanowiąca tytuł rozdziału, znaczy bardziej klasę społeczną, czyli tę gorszą, z uzasadnionych powodów wraca do tragedii II wojny światowej, jej tragicznych reliktów. I tu proponuje czytelnikowi powtórkę z historii (wiersz pt. 1943, s. 28) z wycieczką do Auschwitz, pod Stalingrad i w mróz skutej lodem Wołgi, by podkreślić porażkę najnowszych polskich doświadczeń: Sztukę zapominania, że ksenofobia, rasizm i religijna zapiekłość w walce o władzę prowadzą w przepaść. Za sprawą postaci hiwisów przypomina pomijany często w historii epizod udziału więźniów, byłych żołnierzy Armii Czerwonej, w działaniach Wermachtu, wskazując na ich odczłowieczenie. Pomieszanie filozofii i religii w świecie wojny, świecie bez jakichkolwiek reguł, okrutnym i demoralizującym. Tak czy inaczej – bratobójczym. Paradoks tych wydarzeń podkreśla ironia, właściwa stylowi poety. Jest tych  zaangażowanych wierszy sporo.
 
    Zaskakujące są odniesienia do świata przyrody, jak w wierszu Kalahari (s. 27), gdzie przesłanie i aluzja literacka ukrywa się między wersami i zupełnie się nie artykułuje. Odniesienia do świata ludzkiej – politycznej i gospodarczej, a także etycznej problematyki, traktuje Jabrzemski znów sarkastycznie i z przekąsem. Ale zupełnie serio traktuje miłość do psów, i tu odkrywa wrażliwą więź mistrza wycinanki z gatunkiem canis familiaris, powodując, że w kilku wierszach świat widzimy niemal z psiej perspektywy: dzisiaj się z suczką umawiamy, ze nie sikamy do umywalki (śladami janka himilsbacha, s. 24). A cierpienie po stracie psa zrównuje z rozpaczą po utracie krewnego, tak jak okrucieństwo wobec zwierząt nazywa zbrodnią, nie godząc się na wybiórczą etykę czy moralny konformizm.
 
    Nie przebiera przy tym w słowach. Miejscami dosadny, operując narzędziami naturalizmu, mówi o zakłamaniu w praktykach religijnych, czystej  hipokryzji. (TVP donosi: Marta po raz piętnasty wybiera się na pielgrzymkę, s. 33)  podobnych obyczajowych historyjek jest tu naprawdę sporo.
 
    Druga część zbioru nosi tytuł zakazane piosenki z mottem: siekiera, motyka, gaz i prąd,/Kiedyż oni pójdą stąd. I tu wraca znany z przeszłości motyw: Oni, którego czytelnikowi nie trzeba tłumaczyć. Aluzje polityczne ale i kulturowe (znowu!) rozwijają się w cykl jedenastu tekstów z mocno zarysowaną sytuacją liryczną, jak w autoportrecie z drogim przywódcą (s. 94), który autor opatrzył mottem za północnokoreańską spikerką telewizyjną.
 
    Ale daje także dowód wrażliwości, czułości i wdzięczności wobec najbliższych. Tom otwiera dedykacja: Mojej ukochanej żonie – Grażynie Jabrzemskiej, z podziękowaniem za to, że nieustająco jest ze mną i przy mnie. W rozwinięciu zbioru odnajdziemy kilka wierszy z ciepłą, domową atmosferą.
 
    Bywa tajemniczy, jak w wierszach: wielka macierz w cuernavace (s. 30), czy objawienie na peneplenie (s. 38). Zapewniam, że teksty zawierają geograficzne odniesienia nie tylko z powodu dźwięcznie brzmiących nazw. Zawsze niosą ważne przesłanie, stanowiąc pretekst do głębszych refleksji. Zaś mnóstwo odniesień do literatury prowadzi czytelnika w tytuły ambitnej, ważnej lektury, a wśród nawiązań (choćby w samych mottach) jest i najdawniejsza, i najnowsza (np. czytelna pochwała, s. 43).
 
    Zaangażowany społecznie, nonkonformistyczny wobec postaw brudnych moralnie, ukazuje skarlałą, plugawą rzeczywistość, poeta – buntownik, chropawym, męskim językiem prowadzi czytelnika nie tylko śladami Janka Himilsbacha, wpada na chwilę do Dyjaka, i choć wspomina wiele nawet odległych miejsc na mapie świata, sercem zostaje w Warszawie.
 
    Pełen antynomii i kontrastów tom Jarosława Jabrzemskiego wydaje mi się ważną wypowiedzią poetycką o tym, że nie można się cofać w świadomości, trzeba znać historię, unikać przeszłych błędów. W poezji natomiast nie wolno tworzyć ścisłych ram gatunkowych w obrębie liryki, byle mówić mądrze i ocalać ważne dla człowieczeństwa wartości, zawarte w wolnej wypowiedzi. Między wersami zbioru odczytujemy, choć ujętą prześmiewczym tonem, autentyczną troskę inteligenta, twórcy, o wszystko, co ważne. Nie chcę popadać w pompatyczny ton, bo sam autor tego nie czyni, jednak czytam tu lęk o przyszłość naszej, najogólniej pojętej kultury.
 
    Czy są w tym tomie, wydanym przez FDF w Warszawie 2017. roku pod redakcją Rafała T. Czachorowskiego (okładka i ilustracje – Daria K. Kompf) słabsze momenty? Nie stwierdzam. Sądzę, że trzeba się o tym przekonać osobiście. Postawa czy kreacja artystyczna mistrza wycinanki może, a nawet powinna stać się dla czytelnika metodą do traktowania świata z rezerwą i zdrowym dystansem, żeby nie dać się jego zacietrzewieniu, żeby nie zwariować. Uchronić godność.
 
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 09.12.2017 09:25 · Czytań: 6147 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Miladora dnia 09.12.2017 12:35
Znakomita recenzja, Zoleńko. :)
Aż zatęskniłam za wierszami Jarka. Koniecznie muszę przeczytać ten tomik.
Świetnie oddałaś złożoną naturę autora i klimat oraz przesłania jego wierszy.
Cieszy czytanie tak dobrego tekstu. :)

Kilka drobiazgów:
Cytat:
(bo jest w nich czę­sto i akcja(,) i nar­ra­cja).

Cytat:
póź­niej i Szym­bor­ska(,) i Her­bert,

Cytat:
po­li­tycz­nej i go­spo­dar­czej(,) a także etycz­nej pro­ble­ma­ty­ki(,) trak­tu­je Ja­brzem­ski

Cytat:
(TVP do­no­si: Marta po raz pięt­na­sty wy­bie­ra się na piel­grzym­kę, s. 33), i po­dob­nych oby­cza­jo­wych hi­sto­ry­jek

Mam wrażenie, że w tym miejscu lepiej by się sprawdził myślnik:
- wybiera się na pielgrzymkę, s. 33) – podobnych obyczajowych historyjek -

Cytat:
Alu­zje po­li­tycz­ne(,) ale i kul­tu­ro­we (znowu!)(,) roz­wi­ja­ją się w cykl

Cytat:
(choć­by w sa­mych mot­tach) jest i naj­daw­niej­sza(,) i naj­now­sza


Serdeczności. :)
Zola111 dnia 09.12.2017 17:15
Dziękuję, Miladoro. Twoje sugestie nie do końca mnie przekonały, jednak posłusznie wcieliłam je w życie, choćby po to, by dać przykład :)

Buziaki, mój Buldogu,

z.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
20/07/2018 18:27
Kamysiu, a bo wiesz, rymować do byłeś to jakoś...… »
liathia
20/07/2018 18:25
Dziękuję, że wróciłaś, a że z wątpliwościami, kto ich nie… »
Lilah
20/07/2018 17:50
Dziękuję bardzo, kamyczku. :) »
allaska
20/07/2018 17:47
Ciężki bo jest nadmiar wszystkiego , mamy tutaj i blawatki i… »
Silvus
20/07/2018 17:33
No bo tak: "dzielni" oznaczałoby w tym kontekście… »
kamyczek
20/07/2018 16:51
Witaj, Zolu, Jest jeden dystych bez tytułowych rymów… »
22227
20/07/2018 16:04
Bardzo dobry wiersz. Atrament wlewający się do krwiobiegu… »
22227
20/07/2018 15:56
Wiersz mi się podoba, na początku miałem wrażenie, że… »
Wiolin
20/07/2018 15:45
Witaj Abi. Chyba z tysiąc lat Ciebie nie czytałem! Po to… »
liathia
20/07/2018 15:32
Przyznaję, że nie wiem, jak odczytać Twój komentarz (?)… »
Wiolin
20/07/2018 15:29
Witaj Abi. Przepraszam za półroczne spóźnienie... No… »
Ania_Basnik
20/07/2018 15:23
Piękny wiersz! końcówka bardzo mi się spodobała. Zabieram.… »
allaska
20/07/2018 15:06
Wiolin, dzięki za czytanie i ślad pod wierszem :)»
allaska
20/07/2018 15:06
Świetny, spójny tekst pozdrawiam:) »
allaska
20/07/2018 15:03
Byłam, czytałam i bardzo się podoba w całości :) »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Arnwineaq5d
Wspierają nas