to nie czas zabija - stawitzky
Proza » Inne » to nie czas zabija
A A A

 

Gdy otwieram okno dźwięk rozchodzi się po całym osiedlu. Nie ma już liści na drzewach, a na samochodach widoczny jest pierwszy szron. W żadnym z okien nie pali się światło. Miasto pozbawione jest jakiejkolwiek cząstki życia, sprawia wrażenie jakby chciało jedynie wytrwać do rana.  

        Czasem, gdy akurat nie ma mnie w oknie, kiedy wypijam zbyt dużo by bratać się z perspektywą, idę się przejść. Duchy dnia zbierają się przy koszach na śmieci i przypominają, że jednak istnieje coś takiego jak wczoraj. Reszta jest jednorazowa; wiatr, ulice, materia, odczucie szarości są jak plastikowy talerz po grillu. Życie zaczyna się wraz z pierwszym autobusem, po nim nastaje światło i rudyment – na suburbiach prężą się fabryki, magazyny i szroty, a w centrum banki, małe centra handlowe i piekarnie, zaczynają kursować linie trolejbusowe i taksówki. Ludzie wychodzą ze swoich mieszkań przeciągnąć zwiotczałe stawy po nocy, wychodzą zobaczyć po raz kolejny jak wszystko się budzi, wychodzą, by za kilka godzin wrócić z powrotem.

        Żyjąc w mieście, które samo w sobie chce pozostać samym sobą, czy tego chcesz, czy nie, zostaniesz sobą samym, nikim innym. Albo staniesz się swoim ojcem.  

        Mijam alejki, skrzyżowania, uliczki, ronda. Głownie ronda, bo jest to miasto rond. Gdy na jakimś skrzyżowaniu zdarzy się wypadek, kilka miesięcy później powstaje tam rondo. Bezkolizyjność jest priorytetem, nieinwazyjność – jazda do pracy ma być przyjemna i szybka. Życie ma być przyjemne i służyć życiu.

        Wchodzę do lokalu i zamawiam cokolwiek, byleby nadgonić te kilka sekund, wychodzę, wchodzę do kolejnego. Piwo mnie usypia. Wódka mnie nie usypia. Kawa, by roztrzepać się jeszcze bardziej – kilka klinów do kawy, może być kilka łyków piwa na sen, i kilka kaw – by zburzyć równowagę, kilka kieliszków czystej, i może kilka kolejnych łyków piwa, no i czysta, na koniec, na drogę.

        Wszystkie prowadzą w to samo miejsce – z powrotem do domu. Chyba, że jest się sobą po kilku łykach, wtedy wszystkie drogi prowadzą gdzie zechcesz. Alejki, skrzyżowania, ronda. Pełen zestaw. Noc pochyla się ku mojej twarzy, ciemność wstaje z kolan. Wpadam w senną w noc, i wszystko staję się bez znaczenia. Odmierzam kroki do śmieci a eter rozpylony w powietrzu usypia wszystkich, tylko nie mnie. Idę. Sam fakt jest doskonały. Samotność przy alejkach, skrzyżowaniach i rondach stoi w opozycji. Gdzieś w tle budzą się upiory, w lustrze mogą wyglądać całkiem jak ja, ale gdy się im przyjrzeć, stają się idealne, i mimo, że znów nie dotrwam do świtu, będę miał pożywkę gdy po przebudzeniu ostatnią zapamiętaną rzeczą z wczoraj będzie fragment skrawku chodnika, barierki oddzielającej ulicę i kilku zamkniętych restauracji, które zebrane do kupy tworzą własny tunel aerodynamiczny.

 *

        Budzisz się obok niej. Patrząc jak śpi wydaje ci się, że jest szczęśliwa, przez moment nawet wierzysz w to, że ty również. Zaciskasz zęby, jak co rano, by sprawdzić ich stan i schodzisz na dół. W kuchni witasz się z jej współlokatorką, która podaje ci kawę. Nie pijasz rano kawy, ale głupio ci odmówić, więc nie odmawiasz. Przedstawiacie się sobie, i dopiero wtedy patrzysz jej w oczy. Uśmiecha się, na co ty odwzajemniasz tym samym. Siadacie na sofie, i te kilka minut wspólnej rozmowy poprzedzające zejście Nikoli stają się najlepszą chwilą w tym roku. 

        Na drugi dzień przychodzi do ciebie powiadomienie, że Martyna zaprasza cię do grona znajomych.

        Pod wieczór jesteś w dwóch miejscach naraz. Siedzisz u Nikoli siedząc jednocześnie u Martyny. Czekasz aż Nikola pójdzie spać, nie przewidujesz tego, że pociągnie cię ze sobą do łóżka. Na schodach obracasz się po raz ostatni i widzisz Martynę, która zawiedziona takim obrotem spraw zanurza się w ekran swojego telefonu.

        Dymasz. Pieprzysz się na odpierdol, byleby dać jej kilka tarć przed snem. Po wszystkim wycierasz się w kołdrę i czekasz aż zaśnie.

        Wyrywasz się z łóżka i jak najciszej schodzisz po schodach. W salonie nie ma nikogo.

     Otwierasz drzwi do pokoju Martyny, stawiasz pierwszy krok do środka, i właśnie wtedy dochodzisz do wniosku, że nie potrafisz odpuścić. Trzęsiesz się, bo co jeśli? No co? Ale nie odpuszczasz, idziesz dalej, tak jak we wszystkich aspektach twojej zasranej rzeczywistości, przykładasz palec do jej policzka, który jest zimny i delikatny. Martyna otwiera oczy, chwyta cię za dłoń i prosi, byś wrócił do siebie.

        Nie wiesz, czy iść do domu, czy do Nikoli, na górę.

    Nalewasz drinka w salonie i siadasz pośrodku, między domem a Nikolą, mędzy snem a rzeczywistością, pomiędzy Martyną a wszystkim tym, co jest na zewnątrz.

       

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
stawitzky · dnia 11.12.2017 08:48 · Czytań: 219 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 1
Komentarze
skroplami dnia 14.12.2017 01:14 Ocena: Świetne!
Cytat:
Żyjąc w mie­ście, które samo w sobie chce po­zo­stać samym sobą, czy tego chcesz, czy, zo­sta­niesz sobą samym, nikim innym. Albo sta­niesz się swoim ojcem.

"czy tego chcesz, czy NIE, zo­sta­niesz sobą samym," ;)
Żadna złośliwość, mistrzom też zdarza się przeoczyć :).
Dwa piękne niezwykłością obrazy, krajobrazy.
Nie dostrzegamy miasta, często. A obraz powyżej odsłania i podkreśla to co niedostrzegalne, spaja odczuciem "obiektywu" specyficznego, człowieka. Innego od większości, po prostu. I zobaczyć to inaczej, dostrzec podkreślenia, zatrzymuje człowieka i oczy mu się robią wielkie :).
Drugi obraz krajobraz, mężczyzna i kobiety z którymi jest, w tym czasie. Jedna z którą się jest bo wcześniej bo przyczyna jakaś i druga, nagłość wiertliwa miękko i twardo :). Druga jednak z "zasadą" w sercu, sumieniem może. Daje do myślenia, bardzo dobrze :).
No dobra, piwo mnie nie usypia, do tego kawa, papieros, na zmianę, ożywia człowieka :).
Ale jeśli palisz, spróbuj cygara i dobrego wina. Może być "Witosha", jest kilka odmian :).
Cygaro jest boskie :), papieros przy nim to zwykły śmieć. Nie, to nie codzienność, raz na rok :). Nie stać człowieka na takie rarytas trucizny ;).
Powyższy tekst to wino i cygaro, dzięki :).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
16/07/2019 19:25
Tematyka nie dla mnie, ale doceniam wysoki poziom twojego… »
Miladora
16/07/2019 18:21
Umknął mi Twój wiersz, a nie powinien, więc dobrze, że Alos… »
SzalonaJulka
16/07/2019 12:52
alos, dziękuję. Celnie rozszyfrowane. Tak, chyba o to mi… »
Hubert Z
16/07/2019 08:14
Cieszę mnie, że się podoba. »
Hubert Z
16/07/2019 08:13
Dzięki wiosno. Pozdrowionka »
Dobra Cobra
15/07/2019 23:12
Madawydar, Jak celnie się domyslasz to tylko opowiesc.… »
Marek Adam Grabowski
15/07/2019 22:25
Chodziło mi o to, czemu zabił i co łączyło go z tą… »
PrzemeK155J
15/07/2019 20:39
Pod koniec chciałem nieco wspomnieć o naszym trybie życia,… »
StalowyKruk
15/07/2019 18:04
Dziękuję. Pracuję nad rozdziałem drugim, ale jak zwykle… »
22227
15/07/2019 17:57
Ciekawy tekst, tylko z tym mózgiem to o wiele bardziej… »
DanielKurowski1
15/07/2019 16:11
Komentarz dopiero po miesiącu, ale sesja nie wybacza.… »
czarnanna
15/07/2019 15:36
Bardzo dziękuję za odkurzenie mojego tekstu, Antoni :) Od… »
czarnanna
15/07/2019 15:31
Cieszę się, że rymowanka wpadła Ci w oko/ucho :D Lubię… »
wiosna
15/07/2019 15:14
I jeszcze rymy wewnętrzne:) Lubię czasem się tak pobawić,… »
wiosna
15/07/2019 15:02
Ładnie o wiośnie:) »
ShoutBox
  • czarnanna
  • 16/07/2019 23:44
  • Hej Michale przelatujący stolicę :D wakacyjne pozdrowienia!
  • mike17
  • 15/07/2019 15:55
  • Przelotem w stolicy, na dobre wrócę pod koniec sierpnia. Pozdrawiam Was i życzę dobrych, udanych tekstów, no i wakacji rzecz jasna :)
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:53
  • Miłej niedzieli! Leniwej lub aktywnej (co kto woli) :D
  • czarnanna
  • 14/07/2019 14:46
  • Naturalnie, Antoni!
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:28
  • I mam nadzieję, że pochwalisz się efektami?
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 23:03
  • No, tego jeszcze nie grali :) Super mi miło! Tylko uważaj, bo sporo w tej mojej muzyce jest niepokoju, czy wręcz krzyku, jak w niektórych. Choć uważam, że tylko kilka jest naprawdę dobrych.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:59
  • Super!!! Bardzo mi się podobają serio, chyba będę do nich malować :D
  • AntoniGrycuk
  • 12/07/2019 22:56
  • Albo zupełnie moje, albo te z opisem Projekt to z zespołem sprzed lat.
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:50
  • Ale to te wszystkie utwory są Twoje?!
  • czarnanna
  • 12/07/2019 22:41
  • Antoni, bardzo intrygująca ta Twoja kompozycja. Gratuluję :)
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:lioioi
Wspierają nas