11. Złota klatka - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 11. Złota klatka
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Obudziłam się. Chociaż jak zwykle, nie było to zwykłe przebudzenie, jakie pamiętałam jeszcze za życia. Teraz obudzenie się z letargu było po prostu nagłym otwarciem oczu i tyle. Żadnej senności, żadnego zmęczenia, żadnych "jeszcze-pięciu-minutek". Zdałam sobie sprawę, że w jakimś stopniu byłam w stanie pomyśleć o tym jak o zalecie mojego obecnego stanu. Jednej z niewielu, ale jednak. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się, ale pokój był pusty. Oczywiście, nie licząc wszystkich toreb, które zostawiła mi Liwia. Zauważyłam nowy element wyposażenia mojego pokoju - obok szafy stało duże lustro, a na nim była przyklejona mała, żółta karteczka. Podeszłam do lustra, starannie unikając swojego wzroku i popatrzyłam na karteczkę. "Przymierz wszystko. L.". Uśmiechnęłam się, widząc dorysowaną pod literą "L" strzałkę skierowaną ku ubraniom wciąż jeszcze zapakowanym w torebki. Rozejrzałam się ponownie, ale zobaczyłam, że ktoś zabrał moje przekrwione spodnie i bluzkę, którą miałam na sali w czasie ostatniego treningu z Lesławem. Na skórze wokół rany wciąż jednak miałam zaschniętą krew. Czułam, że potrzebowałam długiego, gorącego prysznica.

Nie pamiętam nawet, jak długo stałam pod strugami gorącej wody. Po prostu stałam i stałam pod deszczownicą, z której lała się woda. Przewidująco, ustawiłam temperaturę wody na około trzydzieści kilka stopni i po prostu stałam pod strugami wody, czując jak wszystko - dosłownie i w przenośni - ze mnie spływa. Czy oswoiłam się już z tym, kim się stałam? Nie sądziłam, by kiedykolwiek w pełni to nastąpiło, zwłaszcza, że znalazłam się tutaj, w takim otoczeniu, najwyraźniej jako czyjeś narzędzie. A te kilkanaście ekstra-drogich ciuchów, które przyniosła mi Liwia… Wiedziałam, że przecież one były tylko dodatkiem. W końcu zakręciłam wodę i odsunęłam drzwi prysznicowej kabiny, całkowicie zaparowane. Niemal krzyknęłam wystraszona i od razu zasunęłam je z powrotem. A potem uchyliłam tylko trochę, tak, by wystawić tylko głowę.
- Co tu robisz?! - zapytałam zaskoczona, patrząc na Liwię, siedzącą na krześle w pokoju, ale ustawionym tak, by mogła widzieć całą kabinę prysznicową. Zdałam sobie sprawę, że szyba w kabinie była przezroczysta i w tej chwili osłaniała mnie tylko para, która osiadła na szkle.
- Pilnuję cię - powiedziała z uśmiechem Liwia, po czym wstała i z łóżka podniosła biały, duży ręcznik. - Raz już się niemal załatwiłaś, więc wiesz… Proszę, skończ z kąpielą. Musimy sprawdzić twój nowy image - dodała.
- Co masz na myśli? - zapytałam nieco zdezorientowana. Liwia roześmiała się.
- Maju, przecież nie żyjesz. Będziesz miała nową tożsamość i dokumenty, ale twojej ślicznej buzi nikt nie zmieni. Dlatego musisz zmienić styl, ubierać się inaczej, niż dotąd. Nie chcesz chyba, żeby ktoś cię rozpoznał i zaczął się zastanawiać, prawda? - zapytała. Wzruszyłam ramionami i zabrałam z jej rąk ręcznik, po czym szybko się nim owinęłam i wyszłam z kabiny. Liwia miała już w dłoni jakąś torebkę. Zdążyłam zauważyć na niej logo Li Parie.
- Najpierw przymierz to - powiedziała z uśmiechem. - A potem zajmiemy się resztą.
- Czy możesz się odwrócić? - zapytałam, ale Liwia tylko się roześmiała i podeszła do mnie.
- Maju… Nie pamiętasz, co było kilka dni temu? Przecież i tak doskonale widziałam cię całą, gdy byłaś w letargu - powiedziała, po czym z szelmowskim uśmiechem wsunęła wskazujący palec za mój ręcznik i pociągnęła go delikatnie. Na tyle wystarczająco jednak, by ten rozwinął się i opadł na samą podłogę. Westchnęłam cicho i sama się odwróciłam, po czym sięgnęłam do środka torebki.

Prawie dwie godziny i kilkanaście przymierzonych ubrań później stałam przed lustrem patrząc na swoje odbicie w lustrze. I wciąż nie widziałam w nim siebie. Zawsze nosiłam glany, wysokie na co najmniej dziesięć dziurek, z czarnymi bojówkami wpuszczonymi w ich częściowo rozwiązane cholewki. Do tego uwielbiałam zakładać czarne, mroczne t-shirty i skórzaną kurtkę. No i oczywiście niemal w ogóle nie stosowałam makijażu. Strój, jaki spakowałam sobie do mojej walizki na ostatnią podróż był tego najlepszym przykładem. A teraz? Teraz wyglądałam zupełnie inaczej. I nie byłam pewna, czy dobrze się tak czułam.

Raz jeszcze popatrzyłam na wysokie prawie pod kolano czarne kozaki na niewielkim obcasie, w których znikały nogawki jasno-niebieskich dżinsów ze stretchem i z wysokim stanem. Te akurat były fajne, podkreślały moją szczupłą talię. Ale góra… Zamiast t-shirtu miałam na sobie bawełnianą, cienką bluzę z długimi rękawami, za to nieco przykrótką w pasie, przez co między nią, a spodniami widziałam wąski pasek mojej skóry. Na łóżku leżał jeszcze dopasowany do tego, czerwony, pikowany płaszcz z kapturem. Pokręciłam głową i popatrzyłam na swoją twarz. Ona też się zmieniła. Liwia pomogła mi zrobić makijaż. Teraz miałam na oczach długie, pogrubione rzęsy, odpowiednie, mocne cienie na powiekach, wcześniej podkreślonych mocno czarnym eyelinerem i nawet delikatny róż na policzkach. No i brwi - te również były poprawione. Ana ustach wylądowałą szminka o mocno czerwonym odcieniu. Westchnęłam ciężko i popatrzyłam na Liwię.
- Wyglądam jak typowa tapeciara - powiedziałam. - Nigdy tak się nie malowałam. I nie ubierałam. To nie mój styl. Nikt mnie w tym nie pozna.
- A kto miałby cię poznać? - zapytała Liwia. - Przecież ty nie żyjesz. Nie ma cię już. Właśnie gdyby ktoś cię poznał, byłby kłopot. A tak, bez problemu będziesz mogła pojawiać się w naszych klubach, czy nawet w galeriach handlowych. Nie chcesz wiedzieć, jak kiepsko ja wyglądałam. - Liwia stanęła za mną i zmierzyła mnie wzrokiem. A potem popatrzyła w moje oczy w odbiciu lustra na moment i poczułam, jak Liwia zacisnęła dłoń na moim ramieniu nieco mocniej. Tym razem poczułam to dziwne zapadanie się w jej hipnotyzujące spojrzenie inaczej. Nie umiałam określić tego uczucia. Tak, jak byśmy spotkały się w połowie drogi. Po chwili dopiero Liwia odwróciła wzrok.
- A teraz wyglądasz całkiem sexy - dodała i roześmiała się. - Chodź, oprowadzę cię po całym naszym pałacyku, żebyś lepiej poznała to miejsce. - Ruszyła pierwsza do drzwi, a ja stanęłam jak wryta, patrząc na nią. Czy ona naprawdę klepnęła mnie w pośladek?
- No? - zapytała. - Na co czekasz? Idziemy - dodała. Popatrzyłam na nią spode łba i ruszyłam za nią.

Pałac za dnia okazał się jeszcze większym, niż widziałam go z zewnątrz po raz pierwszy, gdy tutaj przyjechałam. Oczywiście, pamiętałam już drogę do prywatnej części pałacyku, w której mieszkał Alfred - tam, gdzie odbyłam z nim jakże ciężką rozmowę całkiem niedawno. Jego biuro znajdowało się dokładnie po drugiej stronie, w sąsiednim skrzydle. Gdybym tam się kierowała, musiałabym przejść obok pokoju należącego do trzech dziewczyn, z których dwie miałam okazję… poznać a potem przez duży hol, w którym mieściło się centrum monitoringu. Tak właśnie - monitoringu. To Liwia uświadomiła mi, że w każdym pomieszczeniu poza łazienkami znajdują się kamery. Przy czym jeżeli ktoś zbyt długo będzie w łazience, ktoś z pewnością to sprawdzi. Za holem była jedna sypialnia z łazienką dla ochroniarzy, którzy na stałe mieszkali w pałacu, w sumie dla trzech osób oraz korytarz prowadzący prosto jeszcze jednej sypialni dla ludzi z ochrony dla czterech osób. Pomiędzy tymi dwoma pokojami był "pokój rozrywkowy", jak określiła go Liwia, a nad przeznaczeniem którego wolałam się nie zastanawiać. Pamiętałam również drogę do sali gimnastycznej, w której uczył nas Lesław - musiałabym zejść na piętro jedną z dwóch klatek schodowych, w jednym, lub drugim skrzydle budynku, a następnie klatką w prawym skrzydle budynku do piwnicy. Przypominając sobie układ budynku uświadomiłam sobie, że Liwia coś do mnie mówiła.
- Jeszcze raz? - zapytałam. - Starałam sobie zapamiętać układ budynku.
- Lewe skrzydło na piętrze należy do nas. To znaczy do mnie, do ciebie oraz do trójki dziewczyn. Przejście między skrzydłami to centrum monitoringu, o którym ci wspominałam. Pilnują nas, nie miej złudzeń, ale możemy sobie mniej więcej wolno tutaj spacerować, chociaż zawsze ktoś będzie patrzył. - Mówiąc to, szłyśmy powoli i zatrzymałam się na moment przed drzwiami dziewczyn. Przelotnie zerknęłam na nie, opatrzone imionami. Emilia, Nadia oraz Dominika. Mieszkały w wieży. Prychnęłam sarkastycznie. Jak cholerne księżniczki. Tylko ich los był zupełnie inny. Chyba nie czekały na księcia na białym koniu. Liwia weszła do holu, gdzie było dwóch ochroniarzy. Jeden stał już, czekając na nas, drugi spokojnie siedział przed dużym biurkiem z kilkoma monitorami. Obaj mieli na sobie czarne spodnie od garniturów i białe koszule, chociaż bez krawatów. Przez biel materiału przebijały się nieznacznie ich tatuaże - obaj mieli krzyże takie, jak pokazał mi Mariusz i poczułam do nich jakąś dziwną niechęć. Obaj mężczyźni byli uzbrojeni.
- Idziemy na spacerek - powiedziała Liwia. - Chcę jej pokazać wnętrza - dodała. - Musi wiedzieć, gdzie może chodzić, prawda? - zapytała. Popatrzyłam na mężczyzn i starannie studiowałam ich twarze, chcąc dokładnie zapamiętać, chociaż wyraźnie unikali mojego wzroku. Trochę mnie to bawiło. Jeden z nich sięgnął do radiostacji wiszącej przy pasie od spodni i powiedział kilka słów. Zmrużyłam oczy, zastanawiając się, na ile będę w stanie zmusić mój słuch do wytężonej pracy i okazało się, że udało mi się nadspodziewanie dobrze. Nie dość, że wyraźnie usłyszałem jego konsultację z ochroniarzami z dołu, to nawet przekonałam się, że pod ich tatuażami naprawdę biją serca. Pokręciłam delikatnie głową, by mój słuch wrócił do normy i pomogło.
- Ktoś na dole was przejmie. Tak będzie przynajmniej dopóki ona nie dostanie bransoletki - powiedział mężczyzna, a Liwia skinęła głową, po czym wróciłyśmy do korytarza z naszymi pokojami i zeszłyśmy w dół.

Gdy zeszłyśmy niżej, przejął nas inny ochroniarz, który chodził za nami krok w krok. Trochę mnie to drażniło na początku, ale dość szybko się przyzwyczaiłam. Tak naprawdę chyba najbardziej dlatego, że nie odezwał się nawet słowem, a jedynie był. Jakoś umiałam sobie wmówić, że był tam dla mojego bezpieczeństwa. W każdym razie - Liwia pokazała mi cały parter. W lewym skrzydle spotkałam się po raz pierwszy z wszystkimi trzema dziewczynami - siedziały w dużej jadalni, w towarzystwie dwóch mężczyzn ochrony, śmiały się i rozmawiały, spokojnie jedząc kolację. Jednak gdy weszłyśmy do pomieszczenia, przy stole zapadła cisza. Trzy dziewczyny popatrzyły tylko na mnie, a potem odwróciły wzrok. Jedynie Emilia na dłuższą chwilę patrzyła w moją stronę. Za to ja zerknęłam na trzecią dziewczynę, której jeszcze nie spotkałam. Była brunetką, miała długie, proste włosy i odznaczała się wyraźnie wyższym wzrostem od pozostałych dziewczyn. Odniosłam również wrażenie, że była znacznie od nich starsza. Ale być może tylko się pomyliłam.
- Nie chcemy przeszkadzać. - Roześmiała się Liwia. - Oprowadzam Maję. Dwie trzecie z was miało okazję już ją poznać. - Zachichotała, po czym popatrzyła na mnie. - Tutaj jest jadalnia z kuchnią, ale tutaj raczej nie będziemy zaglądać, prawda, Maju? Preferujemy raczej inne… posiłki - dodała, po czym popatrzyła wprost na dziewczyny. Jeden z ochroniarzy wstał od stołu.
- Liwia! Ostrzegam cię! - powiedział.
- Spokojnie, nie jesteśmy głodne. Jeszcze nie - powiedziała, po czym wyszłyśmy na korytarz.
- Po co to zrobiłaś? - zapytałam nieco zdziwiona jej zachowaniem.
- Emilia pozwoliła sobie na komentarz gdy zobaczyła cię pierwszy raz. Pewnie tego nie pamiętasz, bo już się wtedy składałaś z głodu. - Owszem, pamiętałam. Pamiętałam falę współczucia z jej strony, jaka mnie zalała. - A potem jeszcze ośmieliła się pierwsza zadać ci pytanie. Trzeba czasami przypomnieć innym, gdzie jest jego miejsce.
- Tak, jak wyżsi stanowiskiem ochroniarze przypominają nam? - Odcięłam się natychmiast.
- Tak, dokładnie w taki sposób. Tutaj panuje hierarchia. Pamiętaj o tym. Chodźmy, pokażę ci coś naprawdę fajnego - odpowiedziała.

Tym czymś "naprawdę fajnym" był basen. Taki prawdziwy, najprawdziwszy basen. Niespecjalnie duży, mniej więcej o powierzchni siedemdziesięciu, może osiemdziesięciu metrów, ale jednak basen, z trzema torami do pływania. Kiedyś lubiłam pływać. Pomyślałam sobie, że chyba będę tutaj spędzać naprawdę dużo czasu. Tym bardziej, że poza basenem było coś jeszcze - w prawym skrzydle, w narożnikowej wieży była spora biblioteka. Gdy szybko przejrzałam tytuły, nie mogłam się nie uśmiechnąć. Jej zbiory były naprawdę spore. I podejrzewałam, że biblioteka stanie się drugim miejscem, w którym będę spędzać mnóstwo czasu. Usiadłam z uśmiechem na jednym z foteli i patrzyłam po kolei po woluminach.
- I jak? Podoba ci się twój nowy dom? - zapytała Liwia. Popatrzyłam na nią i moje brwi zbiegły się w poczuciu gniewu.
- Dom? - zapytałam. - Myślę, że to nie dom, Liwia - powiedziałam i popatrzyłam prosto do kamery widocznej pod sufitem. - To złota klatka - dodałam.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 11.12.2017 14:57 · Czytań: 119 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
kamyczek
19/01/2018 15:58
Piękna kołysanka, TiA. Moje skarby już ją znają, a jakże!… »
Pulsar
19/01/2018 15:54
Ostatnia polemika z tobą, kosztowała mnie ostrzeżeniem ze… »
kamyczek
19/01/2018 15:52
Dzięki, Jolu. - Jolu, dzieciom się nie odmawia, więc… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:52
Jaki piękny utwór z gatunku słodkiej i zbliżonej bo boskiej… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:49
Każda czynność przy słuchaniu jest dobrą. Gdyby było inaczej… »
trawa1965
19/01/2018 15:32
Nie tylko współczesna, ale każda na każdym etapie dziejów… »
mike17
19/01/2018 15:25
Beatko, podoba mi się suchy styl relacji, bez ozdobników,… »
Rodgier
19/01/2018 14:52
Hopeless jak zwykle nie zawiódł :yes: »
JOLA S.
19/01/2018 14:34
Witaj Figielku, przyciągnął mnie tytuł, podobnie jak kiedyś… »
mike17
19/01/2018 14:16
Ilekroć czytam tak udane miniatury, a jestem ich fanem,… »
Figiel
19/01/2018 14:03
Chyba czytasz, purpurze w moich myślach:) Trafiłeś w sedno… »
Felicjanna
19/01/2018 13:50
dla mnie jest raczej nadzieją, świadczy o tym ostatnie… »
GoldKate
19/01/2018 13:21
Felicjanna - dziekuję za uwagi. Usunęłam tzw… »
Jacek Londyn
19/01/2018 12:41
Mnie tam bez różnicy, listonosz jest teraz dziarski. Ale to… »
purpur
19/01/2018 12:18
No tak, dość logicznie :p - tak, też tak myślałem i… »
ShoutBox
  • mike17
  • 19/01/2018 15:29
  • Kto szuka, ten znajdzie :)
  • trawa1965
  • 19/01/2018 15:22
  • Właśnie szukam. Ale to trudne.
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 13:42
  • Milu, naniosłam zmiany w "świerkowej kołysance" zgodnie z Twoją propozycją. Nie znajdę lepszego rozwiązania, luli-lali jest the best! Jesteś niezastąpiona! Buziaczki od smoków patatających :) :)
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 00:05
  • Dzięki Milu, już czytam, przywołałaś mnie tą informacją w shoutboxie. Smoczy podwójny buziak na Dobrą Noc :* :*
  • Miladora
  • 18/01/2018 22:56
  • Smoki - masz odpowiedź pod kołysanką. :)
  • kamyczek
  • 18/01/2018 18:54
  • I dla Ciebie, Agnieszko :) :)
  • mike17
  • 18/01/2018 15:01
  • Jarek, masz już wydawcę, teraz czas znaleźć sobie reżysera :)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Milanowskise8d
Wspierają nas