12. Ptak został zaobrączkowany - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 12. Ptak został zaobrączkowany
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

To niesamowite, jak szybko w nowym miejscu minął cały miesiąc. Miesiąc! Gdy Liwia uświadomiła mi to, zdałam sobie sprawę, jak banalnie wyglądały dotychczas moje dni od chwili, w której się tutaj znalazłam. Dnie spędzałam na treningach z Lucjuszem, a noce… Noce spędzałam w swoim pokoju i uczyłam się słuchać. Między innymi. Odkryłam, że tak naprawdę najwięcej zależało od siły mojego umysłu. A ponieważ była to ostatnia rzecz, która nie została mi tutaj zabrana, postanowiłam opanować ją do perfekcji. Słuchałam więc, ucząc się na zawołanie słyszeć o wiele więcej i lepiej. Niemal każdej nocy słyszałam więc, prawie o tej samej porze, otwierane drzwi pokoju dziewczyn, następnie kroki jednej z nich do drugiego skrzydła i cichy trzask zamykanych drzwi do pokoju "rozrywkowego", do którego zwykle wchodził już ktoś wcześniej. Potem docierały do mnie zgoła inne dźwięki i domyślałam się już, jakie zadanie spełniał ten pokój i co robiły w nim dziewczyny. Wtedy zwykle zamykałam oczy, by nie słyszeć i zastanawiałam się, czyj los był lepszy - mój, czy ich. One w końcu wciąż pozostawały ludźmi. A ja? Byłam potworem, który karmił się mrożoną krwią, podgrzewaną w dziecięcym podgrzewaczu do butelek. Było to dla mnie poniżające, ale głód skutecznie eliminował wszelkie negatywne odczucia. Nigdy nie byłam od niczego uzależniona, a teraz zdałam sobie sprawę, że cierpiałam w pełni na krwio-holizm… Każdy łyk tego napoju napełniał mnie energią i rozkoszą i sprawiał, że chciałam więcej i więcej. Ale pamiętałam moją pierwszą lekcję i w miarę skutecznie walczyłam z nałogiem. A gdy miałam wrażenie, że przez "gorszy" dzień nie dam rady, uciekałam w to miejsce, w którym byłam teraz.

- Gdzie jest Majka? Podobno tutaj? - Usłyszałam jak przez mgłę głos Liwii, nieco zniekształcony. Uśmiechnęłam się samymi kącikami ust, ale poza tym nawet nie drgnęłam. Wciąż siedziałam po turecku, z zamkniętymi oczami, a wokół mnie panował idealny wręcz, stoicki spokój. Czułam się niemal całkowicie odizolowana od wszystkiego, poza mocno przytłumionymi dźwiękami.
- Tam. - Padła odpowiedź. - Na samym dnie - dodał znów Łukasz, ten sam ochroniarz, który mnie tutaj przyprowadził. No tak. Przecież nie musiałam oddychać. Więc korzystałam z tego w pełni. Od ponad pół godziny siedziałam po turecku na samym dnie basenu, mając nad sobą jakieś półtora metra wody. Tutaj czułam się w jakimś stopniu… nie, nie wolna, zdawałam sobie sprawę, że z tego uczucia chyba musiałam zrezygnować już na zawsze. Ale może trochę chociaż niezależna. Przynajmniej na chwilę. Usłyszałam kroki i ktoś stanął tuż przy krawędzi basenu.
- Majka, wychodź stamtąd - krzyknęła głośno Liwia. Doskonale ją usłyszałam, ale mimo to postanowiłam się nie ruszyć. - Wyciągnij ją stamtąd.
- Niby jak? Chce, to niech siedzi. Zgłodnieje, to wyjdzie - warknął mężczyzna. Zabawne, że pomimo otaczającej mnie chłodnej wody doskonale ich słyszałam.
- A może wpadła w stupor? I właśnie już jest głodna, tylko o tym nie wie, a za chwilę zacznie się składać? Ty ją przyprowadziłeś. Chcesz ponieść za to konsekwencje? Wskakuj po nią, ale już.
- Zaaraaaaz - westchnął mężczyzna i sięgnął do krótkofalówki. Powiedział coś, do niej, na czym tym razem nie skupiłam się wystarczająco mocno i po chwili zniknął w szatni. Gdy wrócił, usłyszałam, że na nieckę basenu wszedł inny ochroniarz. Ktoś znów podszedł do krawędzi i po chwili usłyszałam głośny plusk, a do mnie dotarła fala wody. Czułam i słyszałam, że ktoś do mnie płynął. Skupiłam się na dźwiękach i wyraźnie usłyszałam zbliżające się w moim kierunku, bijące serce. Wyczekiwanie na odpowiedni moment sprawiło, że aż poczułam mrowienie na zębach i samą już tylko myślą - bo wreszcie się tego nauczyłam - sprawiłam, że moje kły wysunęły się z dziąseł. Wciąż jeszcze czekałam. Gdy mężczyzna był niespełna pół metra ode mnie, gwałtownie otworzyłam oczy, pokazałam mu kły. Tak, jak przypuszczałam, Łukasz wystraszył się, wpadł w panikę i widziałam, jak zachłysnął się wodą. Przez dwie, może trzy sekundy patrzyłam tylko spokojnie, jak walczy o to, by wypłynąć, aż wreszcie chwyciłam go mocno za rękę i odepchnęłam się od dna, wypływając na powierzchnię. Bez trudu wypchnęłam go na brzeg basenu, na którym rozkaszlał się na dobre, po czym sama usiadłam na krawędzi i z szelmowskim uśmiechem popatrzyłam na Liwię. Ta tylko się śmiała głośno.
- Łukasz, masz problemy z nurkowaniem? - zapytałam z szerokim uśmiechem, czując, jak moje kły powoli wracają na miejsce. Zamiast odpowiedzi jednak dostałam tylko mocne uderzenie w tył głowy. Z warknięciem odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam Mariusza, który najwyraźniej uderzył mnie lufą broni. Wstałam powoli, cała mokra jeszcze od wody i pozwoliłam, by moja krew spłynęła za uchem na moją szyję. - I tak było warto - syknęłam z gniewem. - Patrzeć, jak walczy o życie.
- Może następnym ja będę patrzeć, jak walczysz o życie - odpowiedział.
- Może następnym razem to ja do ciebie przyjdę, zamiast Emilii - powiedziałam i nie czekając już na jego odpowiedź, ruszyłam do szatni. Tak, to było dla mnie wręcz zaskakujące, ale mój nadnaturalny słuch pozwolił mi na rozpoznawanie domowników po ich kroku. I wiedziałam już, że gdy Mariusz kieruje się do rekreacyjnego pokoju, niemal zawsze chwilę później idzie tam Emilia. Było mi jej żal. Chyba najbardziej ze wszystkich dziewczyn.

Gdy weszłam do szatni, zaraz za mną ruszyła Liwia i stanęła przede mną.
- To było zabawne. Jeszcze chwila i naprawdę mógłby utonąć.
- Wiem - powiedziałam i z wieszaka wzięłam ręcznik. Z jakiegoś dziwnego powodu czułam satysfakcję. A przecież to był człowiek. Czy jego los aż do tego stopnia mnie nie interesował? Kim się stałam? Potworem bez uczuć?
- Tylko że znów oberwałaś i krwawisz.
- Warto było - odparłam, uśmiechając się. Liwia nie odpowiedziała nic, tylko zabrała mi z rąk ręcznik i starannie wytarła moją szyję. Za chwilę wrzuciła zakrwawiony ręcznik do kosza na pranie i wzięła kolejny. Stanęła za mną i zaczęła wycierać z wody moje plecy, kark, ramiona. Robiła to na tyle starannie, że zaczęłam się zastanawiać, na ile to pomoc w wytarciu, a na ile pieszczota, którą chciała mi z jakiegoś powodu okazać. To przestało być dla mnie komfortowe, odwróciłam się więc w jej stronę i zabrałam ręcznik z jej dłoni.
- Dziękuję - powiedziałam.
- Ubierz się szybko - odparła Liwia. - Alfred chcę cię widzieć.

Alfred czekał już na mnie przy swoim biurku. Usiadłam na krześle przed nim i czekałam spokojnie, aż odezwie się pierwszy. Liwia natomiast wyszła na zewnątrz.
- Incydent na basenie był dość głupim pomysłem - powiedział spokojnie Alfred. Patrzył gdzieś za okno, ale jego ton głosu brzmiał tak, że po raz pierwszy pomyślałam, że to rzeczywiście mogło nie być odpowiednie zachowanie z mojej strony.
- Przepraszam - powiedziałam i skłoniłam nisko głowę niemal automatycznie.
- Nie chciałbym, żeby to się więcej powtórzyło, jasne?
- Tak - wyszeptałam. Emanowała z niego jakaś siła gniewu.
- Tak, co?
- Tak, panie - dodałam cicho.
- No właśnie, tak lepiej. Rozmawiałem z Lesławem na twój temat. Uznał cię za gotową, prawda? - Wzruszyłam tylko ramionami. Bo niby ile można nauczyć się w miesiąc, nawet jeżeli nie robi się nic innego? A jednak miałam wrażenie, że teraz już umiałam się bić. Przynajmniej na tyle, na ile potrzebowałabym tego przy rozwiązaniu kłótni na dyskotece. Z drugiej strony miałam wrażenie, że moje ciało i umysł tak jakby uczyły się szybciej. Nie wyglądało to może jak w pierwszym "Matrixie", kiedy filmowy Neo otwiera oczy i stwierdza po chwili że "umie kung-fu", ale… miałam wrażenie że jednak coś było na rzeczy. Rozmyślając o tym nie usłyszałam, że Alfred coś co mnie mówił.
- Tak więc mam coś dla ciebie - dokończył, po czym podał mi niewielkie, kartonowe pudełko, mniej więcej wielkości opakowania na zegarek lub bransoletkę. Sięgnęłam po prezent i patrzyłam przez chwilę na podarek. Czy to był kolejny drogi dodatek do narzędzia, jakim byłam ja? Powoli podniosłam wieczko. Rzeczywiście w środku był zegarek. Wyjęłam go ostrożnie z opakowania. Miał szeroki pasek z jasnej skóry oraz dużą, prostokątną tarczę. Ta była jednak zupełnie czarna, nie licząc złotego obramowania i dwóch ledwie widocznych przycisków na jednej z bocznych ścianek. Ostrożnie przyłożyłam go do lewego nadgarstka, przymierzając. Był ładny. Musiałam przypadkiem dotknąć szybkę, bo urządzenie uruchomiło się, pokazując duże, białe cyfry oznaczające datę i godzinę. Hmm, późne popołudnie.
- To smartwatch. Każda z moich Pijawek ma taki gadżet. Ma nadajnik GPS, ale jego oprogramowanie jest zmienione. Nie zadzwonisz z niego pod dowolny numer, tylko te, które są zaprogramowane. Popatrz na spód paska - wyjaśnił Alfred. Gdy odwróciłam urządzenie, zobaczyłam, że od spodu pasek miał podłużną żyłkę w przezroczystej, sprężystej rurce. Delikatnie dotknęłam i poczułam od tego złą energię. Coś mnie odpychało.
- Każdorazowo, gdy założysz zegarek, obie stalowe żyłki zostaną trwale połączone. Możesz rozpiąć ten zegarek tylko na terenie domu. Jeżeli zdejmiesz go poza nim, albo zrobisz coś, co bardzo, ale to bardzo nie spodoba się mi lub moim ludziom, zegarek zacznie bardzo mocno ściągać stalową żyłkę. To stal, posrebrzana. W dodatku otoczona jest kanalikiem ze święconą wodą. Skończy się co najmniej odcięciem dłoni. Do twojej krwi dostanie się woda święcona, która wypali cię od środka. Takie małe zabezpieczenie. Lesław powiedział, że jesteś gotowa, by wyjść na miasto. Ale nie wypuszczę cię, jeżeli nie będziesz miała tego na ręce, rozumiemy się? - Skinęłam głową. - Liwia też ma taki zegarek. Zresztą, jak mówiłem, nie tylko ona. Wszystkie moje Pijawki.
- Rozumiem. Będę mogła wychodzić na miasto? - zapytałam z nadzieją.
- Będziesz mogła wreszcie zacząć dla mnie pracować, to przede wszystkim. A potem się zobaczy. Ale nie licz na to, że w czasie wycieczek po mieście nie będzie ci towarzyszył jakiś ochroniarz. Możesz iść, Liwia pokaże ci jak obsługuje się tą zabawkę.
- A co się stanie, jeżeli urządzenie zgubi zasięg? - zapytałam. - Albo rozładuje? Zepsuje?
- Nie martw się. To naprawdę dobry gadżet. Liwia wyjaśni co dokładnie, jak się nim posługiwać - powiedział. - Poza tym przecież i tak nie będziesz robić nic głupiego, prawda? - zapytał
- Mam dziewiętnaście lat. Poradzę sobie z obsługą smartwach'a - powiedziałam gniewnie, ale tylko się uśmiechnął.
- Dziewiętnaście… No, przyzwyczaj się do tego wieku - odparł tylko ze śmiechem, po czym wskazał na drzwi, dając mi wyraźnie do zrozumienia, że rozmowa jest skończona. Schowałam zegarek do opakowania, po czym wstałam z krzesła i ruszyłam do wyjścia.

Na korytarzu czekała już na mnie Liwia.
- Spójrz - powiedziałam, pokazując jej zegarek w pudełku. - W złotej klatce mieszkający ptak został zaobrączkowany - westchnęłam, siląc się na nieco tandetny, filozoficzny ton głosu. Liwia jednak tylko się roześmiała, po czym popatrzyła w stronę najbliższego okna. Oczywiście, jak każde inne w pałacu, również było zaklejone taśmą. Teraz przypomniałam sobie, że w biurze Alfreda również okna były zaklejone, chociaż w zasadzie nie wiedziałam, po co? Przecież na te kilka chwil rozmowy ze mną, czy Liwią mógł opuścić zwykłą roletę.
- Słońce wkrótce zajdzie. Wiesz, co to oznacza? Ten zegarek, dla ciebie? Że dzisiaj idziemy do naszego klubu. Wreszcie poznasz miejsce, które będziesz chroniła. Chodź za mną - powiedziała, po czym pociągnęła mnie za rękę w stronę mojego pokoju.

Liwia rzuciła się do szafy, gdy tylko weszła do mojego pokoju. Szybko przesunęła drzwi i zaczęła przesuwać wieszaki, mamrocząc coś pod nosem o złośliwości rzeczy martwych. Wreszcie odwróciła się w moją stronę.
- Popatrz na to - powiedziała, z dumą prezentując mi białą sukienkę z koronki wiszącą na wieszaku. Rękawy ledwie kryły ramiona, a jej długość… Podejrzewałam, że nie sięgnie dalej niż do połowy moich ud. - Do tego ciemne kozaczki sięgające tuż nad kostkę i parkiet będzie twój. - roześmiała się Liwia. - No, w sumie to nasz, ja też idę założyć coś bardziej odpowiedniego na imprezę w klubie. Przebierz się w to - dodała i wyszła szybko, kładąc sukienkę dla mnie na łóżku. Patrzyłam na ubranie przez chwilę i w końcu wzruszyłam ramionami. Chyba każde miejsce było lepsze od tego. Sięgnęłam po sukienkę z uczuciem kompletnej obojętności.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 13.12.2017 11:00 · Czytań: 141 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
skroplami dnia 14.12.2017 00:46 Ocena: Świetne!
Dziękuję :). Że tym razem tak szybko "odcinek" jeden po drugim. Masz dar, normalnie scenarzysty :). Krótko a szczegóły tym razem, te kobiece :), i dzieje się wciąż chociaż "linijek" niewiele :). I jest atmosfera, specyficzna i znajoma bo z tej samej prawie ulicy, polsko języcznej :), i wciągająca jest całość jak te jej wampirze oczy :).
Właściwie nie, nie scenarzystą jesteś a piszącym sci-fi z akcją, zapraszającą normalnie "kinematografię" :).
Bardzo dobrze rozwijasz wszystko, od cz. 1 do aktualnej, "zahaczasz" lekko o przeszłość i pozwalasz nam poznać, że wampiry czy też wampirzyce, to często niewolnice człowieka.
Ciekawy pomysł :). Ale znając już Twoje utwory, kilka ;), bohaterka pójdzie własną drogą a "po drodze" "dopowie" coś "Panu" :).
Wciąga, całość. Tylko jaki właściwie jest tytuł? Nie ważne, łatwo odnaleźć kolejną część, "po autorze" :). I sygnałach w "komunikacji" :).
MarcinD dnia 14.12.2017 12:01
Tak, to prawda, tytułu na razie nie mam - to znaczy jest, pojawił się w trakcie tworzenia :-). I cieszy mnie że w wielu przypadkach masz rację ;-)

PS. Dziękuję Ci ta długi komentarz. Miłe słowa, że daję sobie radę z rozwijaniem wątków. Mam nadzieję, że kolejne odcinki co najmniej utrzymają ten sam poziom ;-).

Cytat:
Ale znając już Twoje utwory, kilka ;), bohaterka pójdzie własną drogą a "po drodze" "dopowie" coś "Panu" :).

Cóż... W tej kwestii jestem przewidywalny... Mogę na szczęście robić wszystko, by droga i "dopowiedzenie" było zaskakujące. I mam nadzieję, że to mi się uda :-).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Arrora
20/01/2018 13:59
Tam jest napisane "wieki", wszystko w porządku:… »
Lilah
20/01/2018 13:56
Dziękuję, Milu, zmieniam. Serdeczności :) »
Krzysztof Konrad
20/01/2018 13:05
Dzięki, Darcon. Aktualnie pracuję nad logiką w pisaniu. Nie… »
Darcon
20/01/2018 12:44
Widzę małą zniżkę formy, postaram się wrócić i przytoczyć… »
Darcon
20/01/2018 12:43
Jest lepiej, Konradzie. Jednak nadal w dynamicznych akcjach… »
Silvus
20/01/2018 12:35
Jeszcze wielki kurz został do poprawy. "jest… »
skroplami
20/01/2018 12:13
No tak, odpowiedzi autorki "lepsze" od tekstu ;).… »
Miladora
20/01/2018 11:47
"Dobrem" brzmi dobrze, Lil. :) »
Arrora
20/01/2018 11:44
Witaj Silvus, Bardzo dziękuję za uwagi, narobiłam tutaj… »
skroplami
20/01/2018 10:58
Ma w sobie mroźną tajemnicę, którą odczuwa bohater, i która… »
Felicjanna
20/01/2018 10:05
No nie wiem, ja odniosłam wrażenie, że ironizujesz i… »
skroplami
20/01/2018 09:56
Będzie na raz po pierwsza i na dwa po drugie ;). Po… »
Lilah
20/01/2018 09:43
Zapraszam do posłuchania:… »
dodatek111
20/01/2018 09:32
Zrobione, jeszcze raz dziękuję Milu:) »
JOLA S.
20/01/2018 09:12
Drogi Skroplami, uwielbiam Twoje komentarze. :) Na tej… »
ShoutBox
  • trawa1965
  • 20/01/2018 12:47
  • Ale przedtem była krew, pot i łzy...
  • Krzysztof Konrad
  • 20/01/2018 08:04
  • Z tego co widzę, osiagasz więcej niż większość osób z takiego dpsu, radzisz sobie, można wręcz powiedzieć, że jesteś tam ewenementem. Dlaczego mieliby nie pomóc?
  • Silvus
  • 19/01/2018 23:08
  • @Trawo, @Mike to chyba mówił trochę do mnie. :)
  • trawa1965
  • 19/01/2018 22:17
  • Dlaczego ma być inaczej? Przecież czytujesz moje utwory. Do wszystkiego doszedłem ciężką i uczciwą pracą. Oczywiście, posiadam kilka opcji na przepustkę.
  • mike17
  • 19/01/2018 19:51
  • Jeśli masz dobry towar, to go opchniesz bez picu.
  • Silvus
  • 19/01/2018 19:45
  • @Mike, spokojnie. Niektórzy decydenci potrzebują więcej czasu, żeby przemyśleć i się zgodzić.
  • mike17
  • 19/01/2018 19:42
  • Jarek, jak postawisz sprawę na ostrzu noża, to wygrasz :)
  • Silvus
  • 19/01/2018 19:17
  • Na pewno się da. Przy odrobinie dobrej ludzkiej woli!
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Alukonisse1r
Wspierają nas