Sklepik - Miladora
Proza » Miniatura » Sklepik
A A A
Od autora: z cyklu Opowieści wierutne.

 

Polecam się na przyszłość powiedział
i żadne z nich nie zauważyło, że w kącikach
jego ust zarysował się cień ironicznego uśmiechu.

 
Sklepik

 
     Mężczyzna przytrzymał drzwi, krzywiąc się lekko, gdy idąca za nim kobieta przystanęła na moment, obrzucając szybkim spojrzeniem odbicie w szybie, podkreślone wyraźnie przez ciemne tło ściany.
     – Myślałem, że się spieszysz – powiedział.
Kobieta podniosła rękę do włosów, powolnym ruchem poprawiła jakiś kosmyk i minęła dłuższa chwila, nim raczyła odpowiedzieć.
     – Spieszę – przyznała. – Ale nie aż tak, żebym przyszła rozczochrana. Przecież mówiłam, że idę do fryzjera.
Nagle roześmiała się, uzmysławiając sobie komizm sytuacji.
     – Właściwie to nawet prawda – stwierdziła półgłosem, rzucając rozbawione spojrzenie na zniecierpliwionego partnera.
Ten jednak nie podzielał jej wesołości. Puścił drzwi i zbiegając po paru schodkach na ulicę, skierował się w stronę auta. Kobieta po raz ostatni spojrzała w szybę i ruszyła powoli za nim.
     Ale drażliwy – pomyślała cierpko, wsiadając do samochodu.
Mężczyzna mocował się ze starterem, lecz od samego początku widać było wyraźnie, że nie ma żadnych szans.
     – Cholera! – zaklął. – Jestem najlepszym stylistą w tym mieście, a jeżdżę takim gratem!
Wysiadł i ze złością kopnął samochód.
     – Może gdybyś nie grał tyle… – wtrąciła kobieta z lekką ironią, lecz umilkła na widok spojrzenia, jakim ją obrzucił.
     – Dlaczego nie wzięłaś auta? – spytał oskarżycielsko, mimo że sam to odradzał, nie chcąc, by tak  ekskluzywny model stał przed jego domem. Za bardzo rzucał się w oczy.
     – Trudno, dzwoń po taksówkę – powiedziała kobieta, zbywając pytanie.
Mężczyzna popatrzył na nią ponuro.
     – Zablokowali mi telefon – przyznał niechętnie.
     – Znowu nie zapłaciłeś rachunku – skonstatowała obojętnie kobieta i sięgnęła do torebki.
Przez chwilę wpatrywała się w komórkę.
     – A ty znowu nie doładowałaś swojej – rzucił z ironią mężczyzna.
     – Nie mamy wyboru – stwierdził po chwili. – Chodź, złapiemy taryfę, żebyś zdążyła.
Ulice były jednak puste i tylko od czasu do czasu w oddali ukazywał się jakiś samochód.
I to nie taksówka bynajmniej.
     – Idziemy – zadecydował. – Może się trafi gdzieś po drodze.
 
     Mijali kolejne przecznice, drobne uliczki prowadzące zdawałoby się donikąd, fasady domów w obrąbkach zieleni, z wolna uświadamiając sobie, że w tej dzielnicy oraz o tej porze złapanie taksówki równe jest prawdopodobieństwu wygrania na loterii. Czyli prawie żadne. Wreszcie kobieta miała dosyć.
     – Czemu po prostu nie możemy wejść do jakiegoś sklepu i poprosić o przywołanie taksówki? – spytała ze złością.
     – Bo tutaj sklepy są równie rzadkie jak taksówki – stwierdził oschle mężczyzna i przyspieszył kroku.
Kobieta zatrzymała się jednak i zaglądając w głąb najbliższej uliczki, starannie przepatrywać zaczęła kolejne bramy domów.
     – Zaczekaj – zawołała, dając znak, by podszedł. – Widzisz? Tam, dalej… Jakby szyld…  Sprawdzimy?
     Mężczyzna skinął głową i wprawdzie dość niechętnie, lecz wrócił, starając się dorównać jej krokom. Przez moment mieli wrażenie jakby tamto coś, co miało być szyldem, oddalało się szybko, potem odczucie to zniknęło i nagle wyrosła przed nimi brama, w której nic nie zapowiadało obecności jakiegokolwiek sklepiku, chociaż on był tam niewątpliwie.
     – Jakim cudem ujrzałaś szyld? – spytał mężczyzna. – Przecież tu nic nie ma.
Ale kobieta naciskała już klamkę solidnych, nabitych ćwiekami drzwi, na których mignęła przelotnie oksydowana na ciemno tabliczka z napisem: Zakład świadczy usługi w zakresie…
Nie zatrzymując na niej wzroku, mężczyzna wszedł za kobietą do sklepu.
     Witam państwa – dobiegł ich czyjś głos.
 
     Zza eleganckiego, lśniącego ciemną politurą biurka podniósł się wysoki starszy pan w dyskretnym garniturze i zapraszającym gestem wskazał dwa rzeźbione fotele stojące na wprost niego.
Kobieta usiadła i odrzucając poły płaszcza, sięgnęła do torebki.
     – Czym mogę służyć? – spytał uprzejmie ich rozmówca, pochylając się w błysku platynowej zapalniczki ku podnoszącej papierosa do ust kobiecie, podczas gdy mężczyzna, zadowolony, że jego rola wreszcie się skończyła, odstąpił parę kroków w tył, taksując uważnie wnętrze. 
     Zdumiewające – przemknęło mu przez głowę. – Taki sklep w tej okolicy? Chociaż to chyba nie sklep. Raczej firma. Ciekawe, jaka…
Popatrzył jeszcze raz, upewniając się, że ściany wyłożone intarsjowaną boazerią w kształcie rombów nie mieszczą żadnych półek, szaf, prospektów ani reklam. Niczego. Tylko te lśniące powierzchnie, przetykane wplecionymi w nie ornamentami z na przemian jasnych i ciemnych elementów drewna.
     – Owszem… – dotarło nagle do niego – choć to, oczywiście, nie moja specjalność.
Podszedł do fotela.
     Starszy pan uśmiechnął się pobłażliwie i mimo iż nie wykonał żadnego gestu, oboje, zarówno kobieta jak i mężczyzna, odnieśli wrażenie, że wszystko zostało już załatwione.
     – A więc jaka jest pańska specjalność? – zapytał mężczyzna, by podtrzymać rozmowę.
     – Kupuję, sprzedaję, przedłużam, skracam… – Starszy pan splótł palce i uśmiechnął się zagadkowo.
     – Konfekcję? – zagadnęła obojętnie kobieta.
     – Nie – odparł.
Spojrzał na swoje dłonie, potem na nich, i wyjaśnił uprzejmie: – Czas.
     – Chyba się przesłyszałem – skwitował mężczyzna. – Pan wybaczy… Czas?!
     – Czas życia. – Starszy pan otworzył szufladę, wyjął z niej dwie karty oprawione w wytłaczaną skórę, po czym najnormalniej w świecie wyciągnął rękę w ich stronę, pochylając się lekko nad powierzchnią biurka.
     – Oto cennik, proszę – oznajmił spokojnie.
__________________________________________________________
 
     – Po co się wtrącałaś?! – Mężczyzna wsiadł do taksówki i ze złością strzelił drzwiami, przygniatając rąbek płaszcza. – Co cię napadło, żeby odkupić te pięć minut?! Prosiłem cię o to?!
     – To pięć minut życia – przypomniała kobieta.
     – Aleś ty naiwna… – drwiąco wykrzywił się partner. – Myślisz, że to było serio? Ta umowa, podpisy? To wariat! Nie zauważyłaś? Tu tylko forsa była prawdziwa, a ja muszę mieć forsę…
     – A jeśli… jednak? – wtrąciła kobieta.
     – No to co! Głupie pięć minut! Przecież jestem młody. Zresztą wykupiłaś je przecież…
Nagle mężczyzna spochmurniał.
     – Nie prosiłem cię o to – powtórzył dobitnie.
W oczach kobiety pojawił się chłód.
     – W porządku – ucięła. ­– Nie musisz oddawać. To moja inwestycja.
__________________________________________________________
 
     Oczywiście, tego nie można było przewidzieć.
Olbrzymiej cysterny, która wpadłszy w poślizg, uderzyła z całą siłą w ich samochód, przygniatając dach aż do przednich siedzeń. Przednich, tak więc taksówkarz, gdy udało mu się wyczołgać spod pogiętej blachy, miał jeszcze chwilę, nim wszystko wybuchło. Dokładnie pięć minut. Zdążył uratować jedno z pasażerów.
 
A jakie to w końcu ma znaczenie, czy akurat kobietę?…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 16.12.2017 09:25 · Czytań: 322 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 15
Komentarze
Niczyja dnia 16.12.2017 10:15 Ocena: Świetne!
Siedze i pije kawe na dworcu, czekajac na pociag do krainy marzen.
Miladoro, piekny magiczny tekst:) Madry i wieloznaczeniowy. Pasuje do magicznosci, ktora czeka mnie dzis.
Jest inicjacja, idealnym wprowadzeniem.
Slicznie Ci dziekuje:)
Niczyja
pociengiel dnia 16.12.2017 10:28
Przypomniały mi się nie koniecznie zdarzenia drogowe, z których nie powinienem ujść.
I takie, w których tkwię.
Przeczytałem tyle ile do mnie trafiło.
Jako ludzie znani tylko poprzez internet pozostajemy tą różnicą, zbiorami prawie odrębnymi.
Pozdrawiam.
Zola111 dnia 16.12.2017 15:25 Ocena: Świetne!
Piękne, mądre opowiadanie, Miladoro. Piękna refleksja. Oczywiście sama zauważysz, że trzeba edytować i skrócić linie, oddzielające części opowiadania. Odchodzę urzeczona, pozdrawiam,

z.
JOLA S. dnia 16.12.2017 17:34 Ocena: Świetne!
Cytat:
Po­le­cam się na przy­szłość – po­wie­dział
i żadne z nich nie za­uwa­ży­ło, że w ką­ci­kach
jego ust za­ry­so­wał się cień iro­nicz­ne­go uśmie­chu.



Już dalej mogłabym nie czytać, ale nie wytrzymałam. Tytuł zdał się wielce frapujący! Czytałam z zaciekawieniem, fajny, niebanalny pomysł, bardzo mi się spodobał. Ale najpiękniejsze zakończenie!
Humoreska nagle zmienia się w mądre opko, co tylko dodaje jej uroku.
Linie są faktycznie długaśne, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza.
Reszta przyjemna bardzo.

Pozdrawiam, M.
skroplami dnia 16.12.2017 20:30 Ocena: Świetne!
Miladora stworzyła fantasy :). Krótkie ale ok, bardzo duże OK :).
W stronę horroru? No krople czarne jakieś smugi tworzą na czytającym (sprawdzam swą skórę :) ) lub na ekranie (wgapiam się i ... trudno dopatrzeć ;) ).
Krótki, dziwny, przyciągający tekst. Codzienność, nie codzienność, magia chwili :), pięć minut niezwyczajne :). Podane delikatnie z dużą krwistą kropką na koniec, niewidoczną a wnikającą w człowieka.
Miladora dnia 16.12.2017 21:30
Kochani - Niczyjko, panie F., Zoleńko, Mrówciu i Skroplami - bardzo dziękuję za wizytę w sklepiku (mam nadzieję, że nie sprzedaliście ani sekundy). :)
Byłam tak zagoniona dzisiaj, że nie miałam kiedy odpowiedzieć, dlatego robię to teraz hurtowo.
Cieszę się, że znaleźliście tu coś dla siebie.

Zola111 napisała:
Oczywiście sama zauważysz, że trzeba edytować i skrócić linie, oddzielające części opowiadania.

To ciekawe, bo u mnie na ekranie (i w podglądzie) są idealnie równe z tekstem. :|
Więc nawet nie wiem, ile tego mam skrócić, żeby innym też wyszło równo.
Może to zależy od przeglądarki?
Skrócę na chybił trafił - może jakoś się wpasuję. :)
No i teraz nie wiem, czy w innych tekstach też wychodzą podwójne.

Serdeczności. :)
Silvus dnia 16.12.2017 21:51
Miladora napisała:
To ciekawe, bo u mnie na ekranie (i w podglądzie) są idealnie równe z tekstem. :|Więc nawet nie wiem, ile tego mam skrócić, żeby innym też wyszło równo.Może to zależy od przeglądarki?

To zależy od czcionki, której użyła przeglądarka do wyrenderowania danej strony. U mnie na przykład jest to czcionka, którą ustalił mój system (a nie Portal Pisarski), ale na innym systemie i w innej przeglądarce może być inna. Wobec tego wątpię, czy udałoby Ci się ustalić jedną długość dla każdego. Choć... przy pewnej dozie samozaparcia być może udałoby Ci się uzyskać milimetrowe różnice u większości osób. :) Jeśli chodzi o kreski, u mnie wyglądają tak mniej więcej na długość 3/4 szerokości strony. A może lepiej dać 3 czy 5 gwiazdek pośrodku, oddzielonych spacjami?
Miladora dnia 16.12.2017 22:03
Dziękuję, Silvusku. :)
Dobrze wiedzieć, skąd się biorą takie różnice.
No i masz rację, że z gwiazdkami nie byłoby żadnych problemów. :)

Serdeczności. :)
maak dnia 16.12.2017 22:29
Zdumiewający finał :) Ciekawy!

Pozdrawiam

maak
Zola111 dnia 16.12.2017 22:39 Ocena: Świetne!
No i jest świetnie.
Miladora dnia 16.12.2017 22:53
Dzięki serdeczne, Maaczku i Zoleńko. :)

Spokojnej nocy. :)
Hubert Z dnia 26.12.2017 14:20
Piękne refleksyjne opowiadanie, przypomniał mi się strażnik czasu z „Alicji..”.
Chyba spędzę „ u Ciebie” popołudnie.
Pozdrawiam. ;)
Miladora dnia 28.12.2017 13:06
Hubert Z napisał:
Chyba spędzę „ u Ciebie” popołudnie.

Bardzo mi miło z tego powodu - dziękuję, Hubercie. :)

Dobrego poświątecznego. :)
Alen Dagam dnia 13.01.2018 12:29
Zabawy z czasem, tak popularne w naszych ostatnich stuleciach, można bardzo łatwo przedobrzyć i przejaskrawić. Dobrze, że się to tutaj nie udało. Bawisz się czasem w wielu jego znaczeniach, a potem czynisz z niego towar. Ach, żeby nie było gołosłowia - to, co jeszcze udało mi się zauważyć:

- czas "marnowany" przez szykującą się kobietę
- "przenośny" czas, czyli długość działania baterii w telefonie
- boazeria w jasno-ciemne romby = klepsydry?

Nie szukam na siłę, może jest więcej.

Podobają mi się tutaj zwłaszcza delikatne pociągnięcia pędzlem. Nic intruzywnego, nic na "chama". Jest nawet spore pole do interpretacji.

Dobrze zrobione :)
Miladora dnia 14.01.2018 18:59
Alen Dagam napisała:
Bawisz się czasem w wielu jego znaczeniach,

Myślę, że bardziej podświadomie i intuicyjnie niż świadomie. :)
Ale - jak się tak zastanowić - bez przerwy sprzedajemy i kupujemy czas, nie myśląc o tym, jakie znaczenie może mieć niekiedy głupie kilka minut. I jaka jest cena.
Chociaż cena w zasadzie jest jedna - niezależnie od prawdopodobnych wypadków, czas zawsze odbiera nam życie.

Miło mi, że idziesz po moich śladach, Alen - dziękuję i serdeczności. :)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
15/10/2018 19:50
Pięknie, dodatku! :) »
mariaczekanska
15/10/2018 18:18
Uwielbiam Twoje pióro, masz dar zatrzymywania: oczu, czasu. »
mariaczekanska
15/10/2018 18:17
Coś innego, świeżego. Podoba mi się jak przeskakujesz do… »
mike17
15/10/2018 17:24
Kaziu, znam się trochę na ludziach i wiem, że mnie nie… »
dodatek111
15/10/2018 11:59
Kazjuno dziękuję, zaraz wezmę się do szukania opisu jesieni… »
Hubert Z
15/10/2018 11:50
Witaj Hope. Raczej całkiem tam coś ;) . Bardzo mi się… »
JOLA S.
15/10/2018 10:04
Jesień rozgościła się na dobre, słoneczna, złota, polska,… »
Kazjuno
15/10/2018 09:34
Wiersz o październiku także mi przypadł do gustu. Malowniczy… »
dodatek111
15/10/2018 09:25
Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Pozdrawiam:) »
Kazjuno
15/10/2018 09:18
.Ech, Mike! Wzruszyłeś mnie, co jest Twoją specjalnością.… »
Zola111
15/10/2018 02:29
Hej, Intro, wiersz mocno sklejony z tytułem. Liryka… »
Zola111
15/10/2018 01:56
ks-hp, piękny wiersz o pełnym… »
Zola111
15/10/2018 01:28
Anno, bardzo ładnie ujęłaś paradoks: Perspektywa jest… »
MP642
14/10/2018 23:38
Zapewne po rosyjsku, ale rosyjski w mowie potocznej Polaków,… »
Asocjacja
14/10/2018 22:51
Drogi MP642 :) Stajesz w płomieniach, rozpalasz emocje,… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 15/10/2018 12:42
  • hmm... autohipnoza
  • mike17
  • 14/10/2018 12:31
  • A tu namiary do głosowania : [link]
  • mike17
  • 14/10/2018 12:30
  • Jeszcze 10 dni pozostało ,by oddać swój głos w MUZO WENACH 6, konkursie dla prozaików. Wynagrodźcie swoich faworytów. Czytajcie i głosujcie, naprawdę warto docenić ich trud :)
  • MarcinD
  • 13/10/2018 23:35
  • Super :/. A u mnie tylko kratka ze słowem "Avatar". A kliknięcie "otwórz grafikę w nowym oknie otwiera stronę 404 :/. EDIT: Już działa. Pomogło wyczyszczenie ciastków. Taki przypadek.
  • Vanillivi
  • 13/10/2018 22:24
  • U mnie wyświetlają się poprawnie.
  • MarcinD
  • 13/10/2018 21:33
  • Takie pyta nie techniczne: czy tylko u mnie nie wyświetlają się awatary i zamiast nich błąd 404 czy to jakiś ogólny problem?
  • Niczyja
  • 12/10/2018 22:59
  • Najpiękniejsze rzeczy przychodzą niespodziewanie. [link]
  • Zola111
  • 12/10/2018 22:11
  • Jak ja Wam zazdroszczę, że możecie wziąć udział w Zaśrodkowaniu#29!
  • Zola111
  • 11/10/2018 00:43
  • Kończą się MuzoWeny, zaczęło się Zaśrodkowanie. Czekamy na Wasze wiersze.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas