Speluna - 22227
Proza » Obyczajowe » Speluna
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 Miałem jeszcze godzinę do odjazdu, nie chciało mi się siedzieć na dworcu, pomyślałem o jakimś pubie, gdzieś niedaleko. Wszedłem do najbliższego i zaraz chciałem wyjść, – co za mordownia – pomyślałem, ale spojrzawszy na bar, uwagę przykuł mi pewien szczegół: długie czarne włosy, czarny żakiet, krótko mówiąc elegancja w śmierdzącej norze, – co tu robiła? – Postanowiłem zaspokoić ciekawość.

- Piwo proszę!

- Już się robi. Odezwał się barman.

- Zapewne czeka pan na pociąg? -  Odezwała się pierwsza, ku mojemu zdziwieniu.

- Tak, a jak pani na to wpadła? – Odpowiedziałem z lekkim uśmiechem.

- Za dobrze pan wygląda jak na taką knajpę. – Stwierdziła również się uśmiechając.

- No cóż, faktycznie bardzo obskurne miejsce. Pani też czeka na pociąg?

- Nie, przyjechałam tu samochodem.

- Nie rozumiem!? Chyba nie powie mi pani, że lubi pani taki klimat.

- Wracam z pogrzebu - zamyśliła się trochę - ojciec mi zmarł.

- Moje kondolencje, ale mam nadzieję, że nie chce pani tutaj go opłakiwać?

- Mój ojciec był strasznym draniem, w ogóle nie dbał o rodzinę. Jego świat to ta knajpa. Nigdy tutaj nie byłam i chciałam zobaczyć ten jego świat, dla którego sprzedał swoje życie.

- To bardzo przykre, że nie każdy ojciec zasługuje na szacunek, a wspomnienie o nim napawa niepokojem. – Stwierdziłem lekko zmieszany jej wyznaniem.

- Tak… długo tego nie mogłam zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie wybierają takie życie, jedni, wiadomo, urodzili się w takim klimacie, nigdy nie widzieli niczego lepszego. Mój ojciec, był sztygarem na kopalni, dobrze zarabiał, ale myśmy tego nie czuli. Był nas troje mam jeszcze siostrę i brata. Nigdy nie było nam lekko, matka musiała się non stop wykłócać o pieniądze na nowe buty, kurteczki, podręczniki szkolne i wszystko, co było z nami związane. Później radziłam sobie sama, zarabiałam sprzedając lody, zbierając truskawki, pracując, jako kelnerka w restauracji. W szkole dobrze mi szło, skończyłam liceum, poszłam na studia. Zrobiłam magisterkę z prawa i administracji. Miałam silną motywację by wyrwać się z tego piekła.

- A matka?.. Czemu się z nim nie rozwiodła?

- No cóż… Z siostrą nie raz doradzaliśmy jej, żeby się z nim rozwiodła. Sama często odgrażała się ojcu, że to zrobi, ale kończyło się tylko na słowach. Była bardzo religijna i w głębi duszy czuła, że to wbrew jej zasadom. Jemu było wszystko jedno, z nikim się nie liczył. Kiedy tu siedzę, rozumiem, co go tutaj ciągnęło?

-Co!? – Zapytałem odruchowo, wciągnięty jej opowieścią.

- Był identyczny jak ta knajpa: okropny, budzący lęk i wstręt.  Mam wrażenie, że całe życie był żywym trupem. Zawsze kłamał, nie miał pojęcia, co to znaczy czuć. Podejrzewam, że większość ludzi, którzy tu przychodzą są tacy jak mój ojciec. Normalny człowiek, jak idzie gdzieś do pubu, na jakikolwiek trening, do kina. To chce poczuć się lepiej, mieć z czegoś jakąś satysfakcję, a jak ktoś tutaj przychodzi to nic nie musi, może być pusty i martwy.  Rozmawia ze swoimi kumplami o niczym, wlewa w siebie alkohol by rozpływać się w nicości.

- Sądzi pani, że ludzie tacy się po prostu rodzą i nic nie jest w stanie tego zmienić?

- Tak! – Odpowiedziała zdecydowanie.

- Wielu ludzi wychodzi z różnych nałogów i stają się wartościowymi ludźmi. Życie różnie się z nami obchodzi, nie każdy na początku zdaje sobie sprawę, dokąd zmierza. Później zaczynają to dostrzegać. Moim zdaniem każdy człowiek ma szansę by się odbić od dna. – Wyraziłem swoją opinię, trochę poirytowany tą jej pewnością.

- No cóż, każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, a życie płynie, ma swój czas, rytm i kierunek. Nie da się go zatrzymać. Trzeba się nauczyć pływać i płynąć, ale to jak płyniemy jest już w nas, w naszych genach.

- Więc jednak czegoś trzeba się nauczyć?

- Wielu nie potrafi i od raz idą na dno, inni jakoś płyną, ale kiepsko im idzie, szybko się meczą i również idą na dno. Są tacy, którzy płyną bardzo dobrze, aż za dobrze, stają się zbyt pewni siebie i roztrzaskują się o kamienie.

- A pani?

- Hm… uśmiechnęła się - wydaje mi się, że dobrze pływam, ale jest we mnie również, pewna skaza.

- To znaczy?

- Już mówiłam panu o moim życiu. To zawsze wywołuje jakieś skutki uboczne, nie potrafię nikomu zaufać. Stworzyć trwałego związku, po prostu żyć jak inni.

- No cóż, nie wiem, co mam powiedzieć. – Stwierdziłem bezradnie.

-Nie musi pan nic mówić, to ja chciałam to wszystko komuś powiedzieć. Dziękuje bardzo, że mnie pan wysłuchał. -  Wstała podała mi rękę i wyszła. Przez chwilę siedziałem bijąc się z myślami, – dlaczego pozwoliłem jej tak po prosu odejść? Powinienem poprosić o jej numer, umówić się w jakimś przyjemniejszym miejscu… być może na to liczyła? A może nie było w tym żadnego podtekstu. Tylko czysta potrzeba wyznania, zrzucenia z siebie ciężkiego balastu, przed przypadkowym nieznajomym, bo każdy znajomy ma w sobie dystans, trudny do przejścia?

Rok później, na tym samym dworcu, również miałem trochę czasu do odjazdu pociągu. Poszedłem do tej speluny, niemalże odruchowo, ale tej knajpy już nie było, zrobiono z niej sklep z odzieżą używaną.

 

 

Koniec.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
22227 · dnia 04.01.2018 11:30 · Czytań: 191 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Figiel dnia 05.01.2018 00:05
Przyszłam obejrzeć Twoją spelunę:)
O fabule może za chwilę, a na początek podzielę się kilkoma spostrzeżeniami odnośnie warsztatu.
Zabieg rozpoczynania tekstu dialogiem jest tyleż przyciągający, co karkołomny. Trudność polega nie tylko na tym, że pierwsza kwestia dialogowa powinna przykuć uwagę czytelnika budząc jego ciekawość, ale też nie należy tej ciekawości zbytnio wystawiać na próbę, gdyż możliwie najszybciej autor powinien sprytnie dać czytelnikowi informację kto, dlaczego w tym miejscu, do kogo i taką właśnie kwestię wypowiada. To pozwala zakotwiczyć bohatera w fabule, a czytelnika przy tekście. Moim zdaniem dialog rozpoczynający tekst nie spełnia tego zadania - ot, stoją panowie i rozprawiają o dworcu. Nie wiadomo, czy spotkali się tu celowo, czy przypadkiem, czy są przyjaciółmi i co ich w ogóle łączy. Mam też wrażenie, że stoją cały czas w jednym miejscu, nie wiem nawet, czy dotarli do wypatrzonej przez Michała kawiarni, bo z tekstu wynika, że bohater zaczął od razu snuć opowieść z przeszłości. Brak tu płynnego przejścia od rozmowy na dworcu z Mirkiem do wspomnienia spotkania z nieznajomą. Dialogi w pozostałej części opowiadania mają wspólny mankament - rozmówcy mówią i... jedynie mówią - nie mają niemal mimiki, nie ujawniają żadnych emocji( choć mówią o bolesnych sprawach) ba! nie wykonują nawet najzwyklejszych ruchów.
W kwestii zapisu dialogów przydałoby się parę poprawek:
Cytat:
nie byłem na tym dwor­cu chyba ze dwa­dzie­ścia lat. – Stwier­dził roz­glą­da­jąc się do­oko­ła Mirek.

..nie byłem na tym dworcu chyba ze dwadzieścia lat - stwierdził Mirek, rozglądając się dookoła.

Cytat:
Je­że­li cho­dzi o mnie, to swo­je­go czasu dość czę­sto tu by­wa­łem, stu­dio­wa­łem[b] tutaj,[/b] więc dla mnie to była co­dzien­ność.


Warto wyzbyć się co najmniej połowy tego, co podkreślone, a najlepiej zredukować do jednego:)
Cytat:
- Za­pew­ne ktoś chciał cię okraść? – Po­wie­dział z lek­kim uśmie­chem Mirek.


Zwróć baczniejszą uwagę na poprawny zapis dialogów. Może przyda się mała ściąga?:)

- Ania ma kota - powiedziałem.
- Czy Ania ma kota? - zapytałem.
- Ania ma kota! - krzyknąłem.
I dla odmiany:

- Czy to Ani kot? - Wziąłem futrzaka na ręce i uważnie mu się przyjrzałem.
- To chyba nie jest kot Ani. - Pomacałem tłuściocha.

Odnośnie samego tematu: motyw krótkiego spotkania dwojga nieznajomych, podczas którego padają bolesne zwierzenia jest w zasadzie klasykiem. Opisano go w różnych wersjach, mniej lub bardziej dramatycznie. U Ciebie zabrakło klimatu spotkania, choć Twoi bohaterowie prezentują ciekawe stanowiska wobec problemu, a dziewczyna zdaje się mieć spory potencjał wyrazistości.
Może warto ten tekst dopracować?
Pozdrawiam serdecznie:)
22227 dnia 05.01.2018 15:53
Dzięki za cenne porady, a co do tych dialogów pomiędzy dwoma znajomymi, to miało ich wcale nie być. Napisałem to opowiadanie najpierw jako wspomnienie głównego bohatera, w ostatniej chwili dopisałem te dialogi, zupełnie się nad nimi nie zastanawiając.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
22/02/2019 19:24
Czyta się to całkiem fajnie. Źle jednak, że nie robisz… »
mike17
22/02/2019 18:53
Bardzo dobra rzecz o toksycznym związku. O zatrutym ludzi… »
mike17
22/02/2019 18:24
Mniej więcej wiem, o co tu chodzi, ale... Wiersz jest tak… »
Zdzislaw
22/02/2019 17:45
Tak już jest, Madawydarze. Tara nie świadczy o zawartości. »
pociengiel
22/02/2019 17:19
Dziękuję. »
Opheliac
22/02/2019 16:32
Hmmm, podoba mi się ogryzek raju (ciekawa gra słów,… »
Wiktor Mazurkiewicz
22/02/2019 16:29
22227 Czy aż taki bardzo, to nie wiem, ale miło… »
Wiktor Mazurkiewicz
22/02/2019 16:26
Przypuszczam, że Autorka za wcześnie wstawiła ten wiersz,… »
Canulas
22/02/2019 16:15
Gdyby to tak działało – pewnie. Pozdrówka. »
StalowyKruk
22/02/2019 15:24
Cześć, przyszedłem się czepiać :) To brzmi trochę… »
Madawydar
22/02/2019 13:31
Produkt regionalny zawsze smakuje inaczej, gdy się go… »
Madawydar
22/02/2019 08:41
Tak się składa, że w dzisiejszym świecie ludzie poszukują… »
Dobra Cobra
22/02/2019 08:35
Pisanie dla dzieci to przegrana sprawa. One bardziej wolą… »
AntoniGrycuk
21/02/2019 21:41
Dzięki za czytanie i opinię. »
Yaro
21/02/2019 20:48
Dziękuję za taką opinię , miło usłyszeć ciepłe słowa.… »
ShoutBox
  • StalowyKruk
  • 22/02/2019 14:20
  • Na panelu po prawej masz opcję "moje artykuły". Wejdź w to i powinny pokazać się wszystkie twoje teksty, a obok opcje "edytuj" i "usuń". Nie ma za co :)
  • Szysza
  • 22/02/2019 12:58
  • Witajcie jak usunąć tekst?
  • mike17
  • 21/02/2019 19:28
  • Nad tym, co by tu znów napisać :)
  • czarnanna
  • 21/02/2019 19:24
  • A nad czym Michale tak dumasz?:)
  • mike17
  • 21/02/2019 19:12
  • Słychać szelest zwojów mózgowych :)
  • czarnanna
  • 21/02/2019 19:07
  • Cześć Ludziska :) co słychać?
  • Dobra Cobra
  • 19/02/2019 08:29
  • Nie, nie napisałem.:( Ale... Udało mi się popełnić wzorcowe opowiadanie dla młodzieży, gdzie jest przygoda, dramat, miłość, zagrożenie jak i elementy dla dorosłego, bardziej wyrobionego czytelnika.
  • Usunięty
  • 17/02/2019 11:43
  • Dzięki
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Nastoletnia_Poetka
Wspierają nas