Speluna - 22227
Proza » Obyczajowe » Speluna
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

- Wiesz Michał nie byłem na tym dworcu chyba ze dwadzieścia lat. – Stwierdził rozglądając się dookoła Mirek.

- Jeżeli chodzi o mnie, to swojego czasu dość często tu bywałem, studiowałem tutaj, więc dla mnie to była codzienność.

- No, ale muszę powiedzieć, że ten Katowicki dworzec, zmienił się, nie jest już taki obskurny, pełen narkomanów i bezdomnych.

- Tak, dużo się zmieniło – odpowiedziałem, rozglądając się za jakąś kawiarnią – O! Tam coś jest, napijemy się kawy, co?

- Jasne! Odpowiedział Mirek, najwyraźniej ucieszony z mojego pomysłu.

- Wiesz.. Kiedyś miałem tutaj ciekawą przygodę.

- Zapewne ktoś chciał cię okraść? – Powiedział z lekkim uśmiechem Mirek.

- Nie… to zupełnie, co innego, właściwie to nie było tutaj. Miałem jeszcze godzinę do odjazdu, nie chciało mi się siedzieć na dworcu, pomyślałem o jakimś pubie, gdzieś niedaleko. Wszedłem do najbliższego i zaraz chciałem wyjść, – co za mordownia – pomyślałem, ale spojrzawszy na bar, uwagę przykuł mi pewien szczegół: długie czarne włosy, czarny żakiet, krótko mówiąc elegancja w śmierdzącej norze, – co tu robiła? – Postanowiłem zaspokoić ciekawość.

- Piwo proszę!

- Już się robi. Odezwał się barman.

- Zapewne czeka pan na pociąg? -  Odezwała się pierwsza, ku mojemu zdziwieniu.

- Tak, a jak pani na to wpadła? – Odpowiedziałem z lekkim uśmiechem.

- Za dobrze pan wygląda jak na taką knajpę. – Stwierdziła również się uśmiechając.

- No cóż, faktycznie bardzo obskurne miejsce. Pani też czeka na pociąg?

- Nie, przyjechałam tu samochodem.

- Nie rozumiem!? Chyba nie powie mi pani, że lubi pani taki klimat.

- Wracam z pogrzebu - zamyśliła się trochę - ojciec mi zmarł.

- Moje kondolencje, ale mam nadzieję, że nie chce pani tutaj go opłakiwać?

- Mój ojciec był strasznym draniem, w ogóle nie dbał o rodzinę. Jego świat to ta knajpa. Nigdy tutaj nie byłam i chciałam zobaczyć ten jego świat, dla którego sprzedał swoje życie.

- To bardzo przykre, że nie każdy ojciec zasługuje na szacunek, a wspomnienie o nim napawa niepokojem. – Stwierdziłem lekko zmieszany jej wyznaniem.

- Tak… długo tego nie mogłam zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie wybierają takie życie, jedni, wiadomo, urodzili się w takim klimacie, nigdy nie widzieli niczego lepszego. Mój ojciec, był sztygarem na kopalni, dobrze zarabiał, ale myśmy tego nie czuli. Był nas troje mam jeszcze siostrę i brata. Nigdy nie było nam lekko, matka musiała się non stop wykłócać o pieniądze na nowe buty, kurteczki, podręczniki szkolne i wszystko, co było z nami związane. Później radziłam sobie sama, zarabiałam sprzedając lody, zbierając truskawki, pracując, jako kelnerka w restauracji. W szkole dobrze mi szło, skończyłam liceum, poszłam na studia. Zrobiłam magisterkę z prawa i administracji. Miałam silną motywację by wyrwać się z tego piekła.

- A matka?.. Czemu się z nim nie rozwiodła?

- No cóż… Z siostrą nie raz doradzaliśmy jej, żeby się z nim rozwiodła. Sama często odgrażała się ojcu, że to zrobi, ale kończyło się tylko na słowach. Była bardzo religijna i w głębi duszy czuła, że to wbrew jej zasadom. Jemu było wszystko jedno, z nikim się nie liczył. Kiedy tu siedzę, rozumiem, co go tutaj ciągnęło?

-Co!? – Zapytałem odruchowo, wciągnięty jej opowieścią.

- Był identyczny jak ta knajpa: okropny, budzący lęk i wstręt.  Mam wrażenie, że całe życie był żywym trupem. Zawsze kłamał, nie miał pojęcia, co to znaczy czuć. Podejrzewam, że większość ludzi, którzy tu przychodzą są tacy jak mój ojciec. Normalny człowiek, jak idzie gdzieś do pubu, na jakikolwiek trening, do kina. To chce poczuć się lepiej, mieć z czegoś jakąś satysfakcję, a jak ktoś tutaj przychodzi to nic nie musi, może być pusty i martwy.  Rozmawia ze swoimi kumplami o niczym, wlewa w siebie alkohol by rozpływać się w nicości.

- Sądzi pani, że ludzie tacy się po prostu rodzą i nic nie jest w stanie tego zmienić?

- Tak! – Odpowiedziała zdecydowanie.

- Wielu ludzi wychodzi z różnych nałogów i stają się wartościowymi ludźmi. Życie różnie się z nami obchodzi, nie każdy na początku zdaje sobie sprawę, dokąd zmierza. Później zaczynają to dostrzegać. Moim zdaniem każdy człowiek ma szansę by się odbić od dna. – Wyraziłem swoją opinię, trochę poirytowany tą jej pewnością.

- No cóż, każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, a życie płynie, ma swój czas, rytm i kierunek. Nie da się go zatrzymać. Trzeba się nauczyć pływać i płynąć, ale to jak płyniemy jest już w nas, w naszych genach.

- Więc jednak czegoś trzeba się nauczyć?

- Wielu nie potrafi i od raz idą na dno, inni jakoś płyną, ale kiepsko im idzie, szybko się meczą i również idą na dno. Są tacy, którzy płyną bardzo dobrze, aż za dobrze, stają się zbyt pewni siebie i roztrzaskują się o kamienie.

- A pani?

- Hm… uśmiechnęła się - wydaje mi się, że dobrze pływam, ale jest we mnie również, pewna skaza.

- To znaczy?

- Już mówiłam panu o moim życiu. To zawsze wywołuje jakieś skutki uboczne, nie potrafię nikomu zaufać. Stworzyć trwałego związku, po prostu żyć jak inni.

- No cóż, nie wiem, co mam powiedzieć. – Stwierdziłem bezradnie.

-Nie musi pan nic mówić, to ja chciałam to wszystko komuś powiedzieć. Dziękuje bardzo, że mnie pan wysłuchał. -  Wstała podała mi rękę i wyszła. Przez chwilę siedziałem bijąc się z myślami, – dlaczego pozwoliłem jej tak po prosu odejść? Powinienem poprosić o jej numer, umówić się w jakimś przyjemniejszym miejscu… być może na to liczyła? A może nie było w tym żadnego podtekstu. Tylko czysta potrzeba wyznania, zrzucenia z siebie ciężkiego balastu, przed przypadkowym nieznajomym, bo każdy znajomy ma w sobie dystans, trudny do przejścia?

Rok później, na tym samym dworcu, również miałem trochę czasu do odjazdu pociągu. Poszedłem do tej speluny, niemalże odruchowo, ale tej knajpy już nie było, zrobiono z niej sklep z odzieżą używaną.

 

- No cóż… ciekawa historia, ale jak ta dziewczyna miała na imię?

- Nie wiem, nie zdążyłem zapytać. – Odpowiedziałem trochę zdziwiony tym pytaniem.

- Tajemnicza nieznajoma? Ja bym jednak zapytał – stwierdził zamyślony Mirek.

 

Koniec.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
22227 · dnia 04.01.2018 11:30 · Czytań: 134 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Figiel dnia 05.01.2018 00:05
Przyszłam obejrzeć Twoją spelunę:)
O fabule może za chwilę, a na początek podzielę się kilkoma spostrzeżeniami odnośnie warsztatu.
Zabieg rozpoczynania tekstu dialogiem jest tyleż przyciągający, co karkołomny. Trudność polega nie tylko na tym, że pierwsza kwestia dialogowa powinna przykuć uwagę czytelnika budząc jego ciekawość, ale też nie należy tej ciekawości zbytnio wystawiać na próbę, gdyż możliwie najszybciej autor powinien sprytnie dać czytelnikowi informację kto, dlaczego w tym miejscu, do kogo i taką właśnie kwestię wypowiada. To pozwala zakotwiczyć bohatera w fabule, a czytelnika przy tekście. Moim zdaniem dialog rozpoczynający tekst nie spełnia tego zadania - ot, stoją panowie i rozprawiają o dworcu. Nie wiadomo, czy spotkali się tu celowo, czy przypadkiem, czy są przyjaciółmi i co ich w ogóle łączy. Mam też wrażenie, że stoją cały czas w jednym miejscu, nie wiem nawet, czy dotarli do wypatrzonej przez Michała kawiarni, bo z tekstu wynika, że bohater zaczął od razu snuć opowieść z przeszłości. Brak tu płynnego przejścia od rozmowy na dworcu z Mirkiem do wspomnienia spotkania z nieznajomą. Dialogi w pozostałej części opowiadania mają wspólny mankament - rozmówcy mówią i... jedynie mówią - nie mają niemal mimiki, nie ujawniają żadnych emocji( choć mówią o bolesnych sprawach) ba! nie wykonują nawet najzwyklejszych ruchów.
W kwestii zapisu dialogów przydałoby się parę poprawek:
Cytat:
nie byłem na tym dwor­cu chyba ze dwa­dzie­ścia lat. – Stwier­dził roz­glą­da­jąc się do­oko­ła Mirek.

..nie byłem na tym dworcu chyba ze dwadzieścia lat - stwierdził Mirek, rozglądając się dookoła.

Cytat:
Je­że­li cho­dzi o mnie, to swo­je­go czasu dość czę­sto tu by­wa­łem, stu­dio­wa­łem[b] tutaj,[/b] więc dla mnie to była co­dzien­ność.


Warto wyzbyć się co najmniej połowy tego, co podkreślone, a najlepiej zredukować do jednego:)
Cytat:
- Za­pew­ne ktoś chciał cię okraść? – Po­wie­dział z lek­kim uśmie­chem Mirek.


Zwróć baczniejszą uwagę na poprawny zapis dialogów. Może przyda się mała ściąga?:)

- Ania ma kota - powiedziałem.
- Czy Ania ma kota? - zapytałem.
- Ania ma kota! - krzyknąłem.
I dla odmiany:

- Czy to Ani kot? - Wziąłem futrzaka na ręce i uważnie mu się przyjrzałem.
- To chyba nie jest kot Ani. - Pomacałem tłuściocha.

Odnośnie samego tematu: motyw krótkiego spotkania dwojga nieznajomych, podczas którego padają bolesne zwierzenia jest w zasadzie klasykiem. Opisano go w różnych wersjach, mniej lub bardziej dramatycznie. U Ciebie zabrakło klimatu spotkania, choć Twoi bohaterowie prezentują ciekawe stanowiska wobec problemu, a dziewczyna zdaje się mieć spory potencjał wyrazistości.
Może warto ten tekst dopracować?
Pozdrawiam serdecznie:)
22227 dnia 05.01.2018 15:53
Dzięki za cenne porady, a co do tych dialogów pomiędzy dwoma znajomymi, to miało ich wcale nie być. Napisałem to opowiadanie najpierw jako wspomnienie głównego bohatera, w ostatniej chwili dopisałem te dialogi, zupełnie się nad nimi nie zastanawiając.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Eber
21/07/2018 01:50
Świetne ! :-) Pozdrawiam ! »
Silvus
21/07/2018 01:29
Myślę, że przecinek jest tutaj zbędny. Albo przecinek i… »
Zola111
21/07/2018 01:21
Tak, Eber, kursywa odsyła do fraszki Krasickiego pt.… »
Eber
21/07/2018 01:19
Potrzebny porządek w utworze. Dobry wstęp i nie mniej… »
Silvus
21/07/2018 01:19
W porządku. »
Eber
21/07/2018 01:15
Kursywa ma znaczenie ;-) Ciekawie to oddałaś... Pozdrawiam… »
Eber
21/07/2018 01:13
Tylko pierwsze zadnie zwróciło moją uwagę potem było, ale… »
Eber
21/07/2018 01:03
Dobry wiersz ! Pozbyłbym się jednak rymów... To tak z boku… »
Eber
21/07/2018 01:01
Bardzo dobre ! Krótkie i w deseń :-) Podoba mi się klimat… »
Eber
21/07/2018 00:58
Niemen o tym śpiewał... Tak mi się skojarzyło Ładnie,… »
Eber
21/07/2018 00:55
Wuuu... Zabrzmiało poważnie. Tekst prowokacyjny i… »
Eber
21/07/2018 00:46
Trochę mi się z prozą skojarzyło, ale dużo ważnych spraw,… »
Eber
21/07/2018 00:44
Gorące przesłanie... Końcówka bardzo dobra Daje do… »
Eber
21/07/2018 00:41
Widać obserwację. Chęć pozbycia się tego co widzą oczy...… »
Eber
21/07/2018 00:38
Zwrócił moją uwagę... Zabawny "ton" tego utworu,… »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Prezaq5
Wspierają nas