Wiosna - kondziu95
Proza » Obyczajowe » Wiosna
A A A
Od autora: Witam, jestem na etapie pisania takiej mojej małej powieści, jest ona o facecie który spotyka swoją wymarzoną kobietę i akcja trwa przez cztery pory roku, jak na razie jestem przy etapie wiosny. Jest to na razie mały początek, nie wszystko. Proszę o ocenę :)

Była godzina około 6 rano, promienie słoneczne wkradały się do pokoju, więc postanowiłem wstać i rozpocząć dzień. Przez uchylone okno unosił się dźwięk ćwierkających ptaków co sprawiało, że pozytywna energia coraz bardziej unosiła się w pomieszczeniu. Jak mam to w zwyczaju, poszedłem do kuchni zrobić sobie mocną, czarną kawę, usiadłem przy gazecie i spokojnie ją wypiłem. Miałem jeszcze trochę czasu, więc wyszedłem z mieszkania pobiegać. Zazwyczaj biegam w parku, rano jest mało ludzi, nikt nie przeszkadza oraz powietrze jest takie całkiem inne, lecz nie dziś. Dziś postanowiłem pobiegać sobie w małym lasku, który znajduje się nieopodal mojego bloku. To co zobaczyłem podczas tej porannej aktywności na zawsze zapadło mi w pamięci. Zrobiłem rozgrzewkę, zacząłem biegać po lesie i nagle zobaczyłem osobę która biegnie z naprzeciwka, wtedy jeszcze nie wiedziałem kto to jest, lecz po zbliżeniu się do siebie była to bardzo atrakcyjna kobieta, była moim ideałem, była moją wymarzoną kobietą, wystarczyła chwila bym zapamiętał ją na zawsze. Po treningu wróciłem do mieszkania, wziąłem szybki prysznic i wyszedłem do pracy. Nie mogłem się w niej skupić, wszystko robiłem nie tak jak trzeba, nie myślałem nad tym co robię, całą moją głowę miałem wypełnioną nią, kobietą idealną. Późnym wieczorem wróciłem do domu, ze względu na to, że nie wychodziło mi w pracy, więc szef kazał mi zostać, dopóki nie wyślę wszystkich wiadomości i nie zrobię porządku w papierach. Byłem strasznie zmęczony w domu, zjadłem byle co na kolację i mogłoby się wydawać, że od razu usnę, lecz nie, cały czas miałem jej piękną twarz przed oczami, jej słodki uśmiech, jej idealna usta, oczy błękitne, w których można było dostrzec piękno, niesamowita kobieta. Sytuacja powtarzała się kilkukrotnie. Był 15 kwietnia, wykonywałem jak zwykle poranne czynności. Wyszedłem pobiegać do lasu, zacząłem wykonywać rozgrzewkę i wtedy widzę ją, biegnie i ku memu zdumieniu zatrzymała się :
- Cześć, jestem Kinga – powiedziała

Nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą stało, kobieta która jest dla mnie ideałem, wymarzoną partnerką życiową, przywitała się ze mną. Przez kilka sekund nie mogłem wykrzytusić ani słowa, ale gdy uśmiechnęła się wszystko wróciło do normy :
- Cześć, jestem Adam – odpowiedziałem lekko zmieszany
- Co Ty na to byśmy sobie razem pobiegali ? - powiedziała spokojnym głosem Kinga
- Pewnie, że tak, bardzo chętnie – odpowiedziałem

I tak zaczęliśmy wspólnie biegać, jednym tempem, wszystko było tak idealne, nie liczyło się nic więcej, tylko ona i ja :

- Dosyć często Cię tutaj widuję i w sumie to tak smutno samemu biegać, a razem raźniej – powiedziała
- Oczywiście, masz rację – odpowiedziałem, uśmiechając się
Biegaliśmy sobie tak jeszcze około pół godziny po czym powiedziała:
- Bardzo przyjemnie mi się z Tobą biega Adamie, lecz ja już muszę uciekać do pracy, do jutra ! - powiedziała Kinga
Ja będąc w lekkim szoku, nawet nie zdążyłem wydusić z siebie prostego pożegnania, gdy ona już znikła między gęstym lasem i małą poranną mgłą. Powolnym truchtem dobiegłem do mieszkania, nie zdając sobie sprawy z tego co właśnie miało miejsce, spędziłem najpiękniejszy poranek w moim życiu. Kolejnego dnia udało mi się wstać przed budzikiem, wstałem wsypany, rześki, pełen energii, z uśmiechem na twarzy, wypiłem kawę, ubrałem się i poszedłem biegać, gdy ją zauważyłem dostrzegłem uśmiech rysujący się na jej twarzy, wszystko wskazywało na to, że ona również cieszyła się z tego, że może sobie ze mną pobiegać, lecz dla mnie miało to o wiele głębsze znaczenie. Po skończonym treningu, pożegnaliśmy się, lecz po krótkiej chwili gdy tak na nią zerkałem jak się oddala, coś mnie natchnęło :
- Zaczekaj – zawołałem
- Co tam ? - spytała się Kinga uśmiechając się
- Może miałabyś ochotę ze mną wyskoczyć na kawę, kolację lub coś w tym stylu ? - zapytałem nieśmiało
Czułem jakby to było najdłuższe sekundy w moim życiu, zimny pot spływał po plecach, dłonie całe się trzęsły, nie wiedziałem co odpowie, czy się zgodzi, czy mnie wyśmieje, dłużej tak nie mogłem, lecz po chwili odpowiedziała :
- Oczywiście, bardzo chętnie
Jej odpowiedź bardzo mnie ucieszyła, a zarazem uspokoiła, aż do takiego momentu, że zapomniałem jej odpowiedzieć i tylko dodała :
- To może spotkamy się na rynku przy fontannie o 20 ?
- Bardzo chętnie, w takim razie do zobaczenia – odpowiedziałem
Oboje się uśmiechnęliśmy i pobiegliśmy w swoją stronę.
Nie do wiary co się właśnie stało, udało mi się umówić z kobietą moich marzeń na randkę, to wszytko musi być snem, nie wierzę. Dla pewności uszczypnąłem się w rękę i jednak okazało się, ze to wszystko dzieje się na prawdę. W pracy byłem bardzo skupiony, gdyż chciałem jak najszybciej skończyć swoje obowiązki i wyjść o równej godzinie z pracy by szef znowu mnie nie zatrzymał. Wybiła godzina 17, czas najwyższy stąd uciekać. W drodze do wyjścia zauważyłem mojego przełożonego, bałem się strasznie, że jeszcze coś będzie ode mnie chciał, lecz tylko spojrzał się na mnie i poszedł w swoją stronę. Odetchnąłem z ulgą. Biegiem zawędrowałem do domu, szybko starał się dojść do siebie. Koszula uprasowany, ogolony, pachnący, można iść. Pełen radości i entuzjazmu kierowałem się w stronę rynku. Idąc tak mijałem kwiaciarnię, więc postanowiłem kupić dla Kingi różę. Jestem już na rynku, idę w stronę fontanny, widzę mój ideał, ubrana w czerwoną sukienkę, czarne szpilki, miała bardzo piękne nogi. Jej dłuższe kręcony włosy pięknie wyglądały na tle unoszącej się wody i oświetlenia, nie mogłem od niej oderwać oczu, wyglądała olśniewająco, nawet ta czerwona róża którą dla niej niosłem była niczym w porównaniu do jej urody. Idąc w jej kierunku zauważyłem delikatny, słodki uśmiech który rysował się na jej twarzy, był bardzo czarujący i od razu mnie zahipnotyzował.
- Cześć, bardzo pięknie wyglądasz – powiedziałem
- Witaj, dziękuje – odpowiedziała
Nadal nie mogę uwierzyć w to co się dzieje, czy to wszytko jest realne... Dałem jej różę i oboje udaliśmy się w stronę kawiarni. Weszliśmy do środka, wystrój przypominał ciepły, przytulny domek, na ścianach były powieszone różnego rodzaju obrazy, a stoliki były wykonane z ciemnego drewna co wszystko razem tworzyło spójną całość. Podeszła do nas kelnerka i zapytała co byśmy chcieli zamówić. Kinga wzięła cappuccino wraz z kawałkiem ciasta z truskawkami, natomiast ja czarną kawę z takim samym deserem. Zanim podali nam nasze zamówienie rozmawialiśmy o tym jak nam minął dzień. Kinga mi opowiadała o swojej pracy, o tym czym się zajmuje. Okazało się, że jest przedszkolanką u nas w mieście, więc to by wiele wyjaśniało dlaczego od samego początku kiedy ją zobaczyłem wydała mi się lekko znajoma. Opowiadała również o tym jak to w ostatnich dniach mały Tomeczek nie chciał bawić się z innymi dziećmi, lecz to nie był dla Kingi żaden problem. Bawiła się z Tomkiem klockami, radowali, śmiali się, widziała, że to wszystko poprawia dziecku humor, że to co robi jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
- Ale się rozgadałam, przepraszam Cię bardzo, ale czasami mam tak, że jak już zacznę to nie potrafię skończyć – powiedziała z uśmiechem Kinga
- Nic nie szkodzi, bardzo przyjemnie Ciebie się słucha – odpowiedziałem
- A może teraz na Ciebie pora, powiedz czym się zajmujesz – zapytała
- Pracuje w firmie, która opiekuje się małymi przedsiębiorstwami – odpowiedziałem
- I na czym polega Twoja rola w tej firmie – zapytała
- Każda osoba u nas ma przydzielone kilka firm którymi się zajmuje, z racji tego, że szef za bardzo mnie nie lubi to daje mi początkujących przedsiębiorców, którzy nie wiedzą tak na prawdę jak się za to wszystko zabrać i po prostu muszę się z nimi spotykam lub wysyłać informację prawne, gdzie mają pójść by załatwić coś konkretnego lub po prostu co zrobić gdy jednak firma nie przynosi takich dochodów jakich się spodziewali na początku założenia jej – odpowiedziałem
- To bardzo interesujące, można powiedzieć, że też jesteś taką "przedszkolanką", tylko nasi podopieczni różnią się – zaśmiała się Kinga
Również się zaśmiałem, miała w tym trochę racji, ona opiekuje się dziećmi, ja również, tylko dorosłymi. Nastała chwila niezręcznej ciszy, jej piękne szmaragdowe oczy błyszczały niczym gwiazdy na niebie, nie mogłem od nich oderwać oczu, lecz czułem wciąż lekko napiętą atmosferę, widać było, że oboje jesteśmy zestresowani tym spotkaniem i chcemy by wyszło idealnie.
Ciszę nagle przerwało pytanie Kingi
- Pozwól, że zapytam, jakie korzyści płyną dla Ciebie z biegania – zapytała – pomińmy oczywiście wszystkie te zdrowotne i tak dalej – dodała
Byłem nieco zaskoczony jej pytaniem, lecz nie na długo
- Muszę się przyznać do tego, że bieganie jest nie odłączną częścią mojego życia. Gdy biegam czuje się wolny, czuje się lekki, tak jakby wszystkie problemy codziennego życia odchodzą w dal, nie muszę się niczym martwić, można powiedzieć, że gdy trenuje to tak naprawdę wtedy odpoczywam i nic dla mnie wtedy nie ma znaczenia, jestem tylko ja i trasa którą mam pokonać. Czuję się wtedy bardzo dobrze, jestem dotleniony, mam świeży umysł, także bardzo lubię biegać, bo sprawia mi to wiele radości – odpowiedziałem
Przez chwilę na twarzy Kingi rysował się taki mały uśmiech, początkujący, lecz po chwili powiedziała
- Bardzo mnie to cieszy, jakbym słyszała siebie, również uważam, że bieganie to bardzo dobra rzecz, pod względem zdrowotnym jak i dla lepszego samopoczucia – odpowiedziała, uśmiechając się
Odetchnąłem z ulgą, bałem się, że moja odpowiedź może ją nieco wystraszyć, że to może być zbyt wiele jak na pierwszą randkę, Gryząc ostatni kawałek ciasta podnosiłem rękę, podeszła do nas kelnerka i poprosiłem o rachunek, zapłaciłem i oboje wyszliśmy z lokalu. Po wyjściu zaproponowałem Kindze spacer po parku, oczywiście zgodziła się. Park nocą wyglądał bardzo romantycznie, lampy które świeciły światłem różnego koloru, zapach kwitnących kwiatów unosił się w powietrzu, szum fontanny nadawał temu wszystkiemu obraz przepięknego krajobrazu. Spacerując tak rozmawialiśmy o naprawdę wielu różnych rzeczach. Dowiedziałem się między innymi tego, że gdy była młodsza to była typem samotnika i nie chciała się bawić z innymi dziećmi, natomiast później jak dorosła nie lubiła ich, a pomimo tego została przedszkolanką. Zapytałem skąd taka zmiana, odpowiedziała mi, że pewnego razu biegając po parku zauważyła grupkę bawiących się dzieci, wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jedno z nich stało i bawiło się na uboczu. Widziała w nim dumę, to że czuło się ono lepsze od rówieśników, lecz widać było też smutek i rozpacz, gdyż nie miało z kim ono się bawić, widziała w nim siebie wtedy gdy była młoda, bardzo smutno jej się wtedy zrobiło, a widziała, że żadne z opiekunów nie było tym dzieckiem zainteresowane, nie zwracali na niego uwagi, co jeszcze bardziej ją poruszyło. Po tym wydarzeniu stwierdziła, że czas najwyższy poprawić błędy z dzieciństwa i w jakiś sposób się zrehabilitować. Zaczęła studia pedagogiczne, wszystko szło jej bardzo dobrze, odbywała praktyki w tym samym przedszkolu w którym teraz jest wychowawcą. I tutaj przytoczyła historię z Tomkiem, mówiła, że teraz gdy widzi, że jakiś jej wychowanek jest na uboczu, bawi się sam, od razu do niego podchodzi, skupia się na nim, stara się wywołać na twarzy dziecka uśmiech, wszystko to daje jej wiele radości i czuje się o wiele lepiej, bo wie, że właśnie w taki sposób jest wstanie naprawić to jaką była osobą w wieku dziecięcym. Po tej historii wydała się się bardzo otwartą osobą, widać było, że nie bała się o tym rozmawiać, że w jakiś sposób poziom zaufania ku mojej osobie wzrósł, bardzo się z tego powodu ucieszyłem. Nagle powiedziała:
- Wybacz, być może w jakiś sposób Cię zanudzam, ale wydałeś mi się bardzo zaufaną osobę, jest coś takiego w Tobie, że nie miałam problemu z tym, by Ci opowiedzieć na pierwszej randce o swoich boleściach, problemach z dzieciństwa. Mam nadzieję, że nie przestraszyłeś, po prostu bardzo miło mi się z Tobą spędza czas, jesteś wyjątkowym facetem
Po takiej ocenie mojej osoby, nie wiedziałem dokładnie co mogę jej odpowiedzieć, byłem lekko w szoku, ale po chwili wykrztusiłem z siebie
- To bardzo miłe z Twojej strony, że masz takie zdanie o mnie zaraz po pierwszym spotkaniu, dziękuje.
Tak spacerując sobie doszliśmy w końcu do końca spotkania, odprowadziłem ją do domu. Na pożegnanie zapytałem
- To co, widzimy się jutro rano w lesie ?
- Tak, zdecydowanie, pobiegamy sobie – odpowiedziała, uśmiechając się

Byłem bardzo zadowalany z jej odpowiedzi, na sam koniec ucałowałem ją w policzek i rozstaliśmy się. Wracają do swojego mieszkania miałem bardzo wiele myśli w głowie, między innymi to co Kinga sobie w tej chwili o mnie myśli, czy podobała jej się randka, czy jest zadowolona ze mnie, czy nie walnąłem jakiejś głupoty, bardzo mnie to wszystko stresowało. Wszedłem do mieszkania, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać, lecz myśli nie pozwalały mi usnąć, to po długiej walce jednak się udało. Wstał nowy dzień i ja również z nim, czułem się dziwnie wyspany, spojrzałem na zegarek i wszystko było jasne, zaspałem na poranną przebieżkę z moją wybranką. Byłem bardzo rozbudzony, serce zaczęło mi szybciej bić, jak najszybciej zadzwoniłem do Kingi i chciałem przeprosić. Odebrała. Będąc zestresowanym, jąkałem się, język mi się plątał, ale gdy odebrała od razu powiedziałem
- Hej, przepraszam Cię bardzo, że nie było mnie dziś rano, ale niestety zaspałem, nie wiem jak to się stało, postaram Ci się to w jakiś sposób wynagrodzić, mam nadzieję, że nie masz mi za złe.
- Hej, nic się nie stało, ja również zaspałem, w sumie to wstałem dosłownie 5 minut temu, nasze wczorajsze spotkanie było tak bardzo przyjemne, że wyjątkowo dobrze mi się spało, także nie masz się czym martwić – odpowiedziała
Odetchnąłem z ulgą, jednak wszystko jest w porządku. Po chwili dodała
- A co Ty na to byśmy sobie wieczorem pobiegali, około 18 ?
- Oczywiście, że tak, bardzo chętnie
- Także do wieczora, nie spóźnij się, pa – odpowiedziała, a w słuchawce było słychać delikatny chichot
Bardzo mnie ta cała sytuacja uspokoiła, ucieszyłem się, że tak zareagowała. Zrobiłem sobie kawę, porządne śniadanie. Cały dzień chodziłem z uśmiechem na twarzy, nie mogłem doczekać się tego jak znów się spotkamy, spojrzę w jej oczy, które są najpiękniejsze na świecie, których nie da się do niczego porównać. Wybiła godzina 17, zacząłem się przygotowywać, zjadłem delikatny posiłek, ubrałem sportowe rzeczy i przed 18 wybiegłem z domu. Zbliżając się ku umówionemu miejscu, zauważyłem, że Kinga już tam była, rozgrzewała się. Podbiegłem do niej, przywitałem się całując ją w policzek. Była chyba nie co tym zaskoczona sądząc po minie, być może nie spodziewała się ciepłego powitania, ale to wszystko miało taki przyjemny obraz, więc mogłem być spokojny. Biegając tak rozmawialiśmy jednocześnie, może to wydawać się trudne, ale prawda jest tak, że trudne jest to jedynie wtedy kiedy biegasz z kimś kogo nie lubisz, a moje uczucie wobec Kingi były bardzo rozpalone, płonęły żywym ogniem. Biegaliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, od czasu do czasu robiliśmy mały przystanek na oddech. Zeszło nam około godzinki, to była najlepsza godzina w moim życiu, nigdy bym się nie spodziewał, że kiedykolwiek dopadnie mnie takie uczucie wobec jakiejkolwiek kobiety. Kończąc wieczorną przebieżkę pożegnaliśmy się, to był pierwszy raz kiedy do Kinga ucałowała mnie w policzek na pożegnanie, bardzo mnie to ucieszyło. Pokazała tym, że również w jakiś sposób nasza znajomość ma dla niej znaczenie. Wracając do domu wiele o tym wszystkim myślałem. Ogarniała mnie wielka euforia, wiele pozytywnych emocji przepływało przez moje ciało, lecz czułem również mały zalążek niepokoju. Każda nowa znajomość niesie ze sobą to, że można na niej się zawieść, nie chciałem bardzo tego, zależało mi na niej. Przyszedł kolejny dzień, trzeba wrócić do szarej rzeczywistości, ta sama nudna praca, te same obowiązki, cały czas to samo, monotonia. Lecz warto było przez to wszystko przebrnąć, gdyż wieczory były najpiękniejsze, wtedy spotykałem się z Kingą, chodziliśmy wszędzie, do kina, restauracji, do muzeum. Dowiedziałem się między innymi, że jest wielka fanką sztuki, bardzo podobają się jej rzeźby, mówi, że jest w nich coś takiego zaklętego, co sprawa, że nie potrafi spojrzeć tylko raz na dane arcydzieło, lecz musi przystanąć na chwilę, obejrzeć je z każdej strony, wyciągnąć wnioski. Bardzo to mi się podobało. Spotkałem w swoim życiu wiele kobiet, lecz nic sobą nie reprezentowały, prowadziły pasożytniczy tryb życia, bardzo mi się to nie podobało, ponieważ sam jestem osobą o wielu zainteresowaniach, osobą która nie boi się podejmować nowych wyzwań, która jest otwarta na nowe doświadczenia, czułem, że z tą kobietą będę mógł nie jedną rzecz osiągnąć, że będziemy się wzajemnie wspierać w tym co robimy. Bardzo mi się podobała.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
kondziu95 · dnia 09.01.2018 22:53 · Czytań: 89 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Darcon dnia 10.01.2018 11:36
Najpierw trochę o warsztacie. Masz trochę niedoróbek, tu brakuje przecinka, tam kropki na końcu, przed znakami interpunkcyjnymi nie stawiamy spacji. Gdzieniegdzie w dialogach masz półpauzę (dobrze), ale w wielu miejscach stawiasz dywiz.
Co zaś się tyczy treści, to jeszcze brakuje Ci płynności i wprawy. Część zdań jest źle skonstruowana stylistycznie, powtarzasz się i to nie tylko w poszczególnych słowach, ale całych czynnościach. Zobacz na pierwszy akapit.
Cytat:
Mia­łem jesz­cze tro­chę czasu, więc wy­sze­dłem z miesz­ka­nia po­bie­gać.
To na początku i jeszcze w tym samym akapicie:
Cytat:
Wy­sze­dłem po­bie­gać do lasu,

Ja wiem, że to powtarzalne czynności, ale nie trzeba być w tekście tak dosłownym. Tym bardziej, że w tym samym akapicie:
Cytat:
Zro­bi­łem roz­grzew­kę, za­czą­łem bie­gać po lesie
i znowu na końcu akapitu:
Cytat:
za­czą­łem wy­ko­ny­wać roz­grzew­kę i wtedy

Monotonne to jest.

Teraz o stylistyce.
Cytat:
To co zo­ba­czy­łem pod­czas tej po­ran­nej ak­tyw­no­ści na za­wsze za­pa­dło mi w pa­mię­ci. Zro­bi­łem roz­grzew­kę, za­czą­łem bie­gać po lesie i nagle zo­ba­czy­łem osobę która bie­gnie z na­prze­ciw­ka, wtedy jesz­cze nie wie­dzia­łem kto to jest, lecz po zbli­że­niu się do sie­bie była to bar­dzo atrak­cyj­na ko­bie­ta,
Kobieta to nie coś (to) tylko ktoś. Zbliżająca się to siebie atrakcyjna kobieta brzmi źle. Zgubiłeś gdzieś podmiot.
"Zrobiłem rozgrzewkę, zacząłem biegać lesie i wtedy ją zobaczyłem. Biegła naprzeciwko, piękna, atrakcyjna kobieta. Mój ideał."
Nie trzeba być tak dosłownym "wtedy jeszcze jej nie widziałem", "po zbliżeniu się do siebie". To oczywiste, że z daleka nie widzimy dokładnie osoby, a możemy się jej przyjrzeć z bliska. Po co o tym pisać?
Pewnie, można napisać:
"W prawą rękę wziąłem dużą łyżkę i zacząłem jeść nią pyszną zupę." Tylko jak to brzmi?
"Zjadłem zupę, była pyszna." Czy to nie jest to samo? Przynajmniej w tekście, w którym chodzi o coś zupełnie innego, a nie zupę, która jest tłem do jakiejś akcji czy innych wydarzeń.

Sporo w tym utworze dosłowności, często się z tym spotykam. Autor chce dokładnie wszystko przedstawić czytelnikowi, tylko czytelnik tak dokładnie wszystkiego nie potrzebuje. :) Liczy się istota tekstu, nie można w detalach opisywać wszystkich codziennych czynności, które nie mają bezpośredniego wpływu na akcję, charakter bohatera czy bieżący wątek. Wszystko, co jest tłem, tłem powinno pozostać.

Pozdrawiam i witam na portalu. :)
Felicjanna dnia 13.01.2018 19:04
Cytat:
Bar­dzo to mi się po­do­ba­ło. Spo­tka­łem w swoim życiu wiele ko­biet, lecz nic sobą nie re­pre­zen­to­wa­ły, pro­wa­dzi­ły pa­so­żyt­ni­czy tryb życia, bar­dzo mi się to nie po­do­ba­ło, po­nie­waż sam je­stem osobą o wielu za­in­te­re­so­wa­niach, osobą która nie boi się po­dej­mo­wać no­wych wy­zwań, która jest otwar­ta na nowe do­świad­cze­nia, czu­łem, że z tą ko­bie­tą będę mógł nie jedną rzecz osią­gnąć, że bę­dzie­my się wza­jem­nie wspie­rać w tym co ro­bi­my. Bar­dzo mi się po­do­ba­ła.

Powtórzenia i monstrualne akapity, przez które trzeba się przedzierać. A poza tym mówisz językiem obraźliwym dla kobiet. Jakbyś miał naście lat.
Tekst bardzo nieczytelny i odnoszę wrażenie, że przez modów tutejszych nie przeczytany.
Ortografia, to nie wszystko. Po napisaniu, sam przeczytaj tekst. Powoli, zdanie po zdaniu i zastanów, o czym piszesz i do czego się odnosisz.
Cytat:
Do­wie­dzia­łem się mię­dzy in­ny­mi, że jest wiel­ka fanką sztu­ki, bar­dzo po­do­ba­ją się jej rzeź­by,

przeczytaj to zdanie i na spokojnie zdiagnozuj:
fanką? - doprawdy?
Chopin nie ma fanek. Nie ma ich Picasso ani Rodin. Ale za to ma ich bez liku Weekend.
Wiem, że z grubej rury atakuję, ale po sobie wiem, że gdyby nie brutalna, konstruktywna krytyka, nie zwracałabym uwagi na to, co piszę. Aby tylko się pokazać.
Propozycja-
Dowiedziałem się także, że jest wielką miłośniczką sztuki, a w szczególności fascynują ją rzeźby bądź a w szczególności rzeźbiarstwa.
I kropka i nowe zdanie.
Pozdrówka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
kamyczek
19/01/2018 15:58
Piękna kołysanka, TiA. Moje skarby już ją znają, a jakże!… »
Pulsar
19/01/2018 15:54
Ostatnia polemika z tobą, kosztowała mnie ostrzeżeniem ze… »
kamyczek
19/01/2018 15:52
Dzięki, Jolu. - Jolu, dzieciom się nie odmawia, więc… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:52
Jaki piękny utwór z gatunku słodkiej i zbliżonej bo boskiej… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:49
Każda czynność przy słuchaniu jest dobrą. Gdyby było inaczej… »
trawa1965
19/01/2018 15:32
Nie tylko współczesna, ale każda na każdym etapie dziejów… »
mike17
19/01/2018 15:25
Beatko, podoba mi się suchy styl relacji, bez ozdobników,… »
Rodgier
19/01/2018 14:52
Hopeless jak zwykle nie zawiódł :yes: »
JOLA S.
19/01/2018 14:34
Witaj Figielku, przyciągnął mnie tytuł, podobnie jak kiedyś… »
mike17
19/01/2018 14:16
Ilekroć czytam tak udane miniatury, a jestem ich fanem,… »
Figiel
19/01/2018 14:03
Chyba czytasz, purpurze w moich myślach:) Trafiłeś w sedno… »
Felicjanna
19/01/2018 13:50
dla mnie jest raczej nadzieją, świadczy o tym ostatnie… »
GoldKate
19/01/2018 13:21
Felicjanna - dziekuję za uwagi. Usunęłam tzw… »
Jacek Londyn
19/01/2018 12:41
Mnie tam bez różnicy, listonosz jest teraz dziarski. Ale to… »
purpur
19/01/2018 12:18
No tak, dość logicznie :p - tak, też tak myślałem i… »
ShoutBox
  • mike17
  • 19/01/2018 15:29
  • Kto szuka, ten znajdzie :)
  • trawa1965
  • 19/01/2018 15:22
  • Właśnie szukam. Ale to trudne.
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 13:42
  • Milu, naniosłam zmiany w "świerkowej kołysance" zgodnie z Twoją propozycją. Nie znajdę lepszego rozwiązania, luli-lali jest the best! Jesteś niezastąpiona! Buziaczki od smoków patatających :) :)
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 00:05
  • Dzięki Milu, już czytam, przywołałaś mnie tą informacją w shoutboxie. Smoczy podwójny buziak na Dobrą Noc :* :*
  • Miladora
  • 18/01/2018 22:56
  • Smoki - masz odpowiedź pod kołysanką. :)
  • kamyczek
  • 18/01/2018 18:54
  • I dla Ciebie, Agnieszko :) :)
  • mike17
  • 18/01/2018 15:01
  • Jarek, masz już wydawcę, teraz czas znaleźć sobie reżysera :)
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Demaranvillees8x
Wspierają nas