Potyczki Brunona - Topielica - Felicjanna
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Potyczki Brunona - Topielica
A A A

Był zły i zmarkotniały. Balbina ostatnio tylko miny stroiła, bez żadnych dwuznacznych podspojrzeń i ciągle czekał na znak oczywisty, nie zwracając uwagi na zachęcające uśmiechy innych panien. Ona albo żadna z wioski. No, chyba że...

Dziwnym był fakt widywania nieznajomej wyłącznie przez dzieciaki. Dorośli, na opowieści o nieziemsko pięknej dziewczynie z bagien albo się naśmiewali, albo maluchy lali i zakazywali do bagien się zbliżać. Do tych, które jego brat Maciek niszczył właśnie, zaczynając kopać kanał regulujący rzeczkę, mający zabrać mokradłom dopływ wilgoci.

Od tego zresztą czasu malcy ją widywali, a raz i sam Bruno. I nawet na nią zawołał, lecz uciekła.

Teraz sobie o tym przypomniał i chociaż miał dziś iść do Czarka, uznał, że klecha musi poczekać i bezwiednie zawędrował za wieś, gdzie sierotka Marysia gąski pasała.

----------

Gąski owszem pasły się nieopodal rzeczułki i już się przeraził, bo nigdzie Marysi widać nie było, gdy ta nagle wynurzyła się z rzeczki, a w chwilę za nią tamta.

Nie zauważyły go, patrzyły w drugą stronę.

— Teraz tam. — Popielatowłosa wskazała drugi, zabagniony brzeg. Bruno zmartwiał.

— Ale tam mi nie wolno, mamusiu? — zaszczebiotała sierotka. Bruno poczuł, że włosy stają mu dęba.

Nie spanikował jednak. Nie po to wuj na niego wrzeszczał podczas szkoleń, czasami nawet dopuszczając się obrazy, by mogła go wyprowadzić z równowagi pierwsza napotkana topielica. Miał wszak zostać wojownikiem, a może nawet rycerzem i zachowanie zimnej krwi, było w treningu uważane za równie ważne, jak władanie orężem. Ale właśnie Marysia odwróciła nieco głowę i ujrzał jej twarz. I owładnęła nim zgroza, gdyż dziecko wyglądało na zachwycone towarzystwem.

— Marysiu! — zawołał. A gdy ta obejrzała się na niego, dodał opanowanym, lecz rozkazującym głosem: — Wyjdź na brzeg, proszę...!

Dziecko zawahało się. Stojąca obok zwróciła na Bruna mieniącą się gniewem twarz. Była taka, jak zapamiętał, a nawet piękniejsza, nieco tylko zeszpecona zjadliwą złością.

— Spieprzaj dziadu! — usłyszał.

— Ale to jest Bruno, mamusiu! — zaprotestowało zaskoczone dziecko, zaraz jednak uśmiechając się szeroko i wołając: — No tak, ale ty przecież go nie znasz...!

— I nie chcę znać! — rzuciła kobieta. — Idziemy do domu!

Bruno nie widział ich dłoni, ale domyślał się, że duża trzyma mocno małą za rączkę pod powierzchnią wody i nie zamierza zdobyczy wypuścić. Że zdążyła już stęsknionemu ciepła dziecku wmówić wieczną szczęśliwość u boku ukochanej mateczki. Marysia nie miała pojęcia o tej obłudzie, była zbyt blisko tamtej. Bruno, z oddali, jakkolwiek również zauroczony powabem kobiety, pod obliczem niewątpliwej urody widział zachłanność i żądzę. Mordu? Odwetu wynikłego z osamotnienia? Nie zastanawiał się w tej chwili nad motywami działania topielic, choć coś tam o takich słyszał. Mała była blisko, w zasięgu i wydawała się jeszcze do odratowania. Powoli zaczął ku nim iść. Zdeterminowany i nieugięty.

Twarz tamtej wykrzywił grymas wściekłości.

— To moje dziecko i zrobię z nim, co zechcę! — oświadczyła złowrogo.

Pomimo młodego wieku Bruno postanowił, że nie będzie z nią dyskutował. Przekonywanie topielicy do racji innych niż jej własne, uznał za niedorzeczność. Patrzył tylko na Marysię i do niej przemawiał, mając nadzieję, że nie jest za późno i chociaż najprawdopodobniej okaleczone psychicznie, to zdoła jeszcze dziecko, ze szponów diablicy wyrwać.

— A może pójdzie z nami...? ­— Topielica zmieniła strategię.

— O tak, mamusiu, tak! ­— uradowała się dziewczynka, gdy nad jej głową posyłano chłopcu podszyte nienawistnym wyzwaniem spojrzenie. Twarz upiora zaczęła się przy tym nieznacznie zmieniać i Bruno miał nadzieję, że Marysia zdoła uchwycić ten rzeczywisty stan albo przynajmniej dostrzeże, jak bardzo, ta pozornie gładka twarz wygląda, gdy ukazuje część prawdziwej siebie.

— Patrz na mnie, Marysiu! — nakazał dziecku, wchodząc do wody.

— Nie oddam jej! — zaprotestowała topielica.

Pozornie, nie zwrócił na nią uwagi. Zbliżył się do małej i wyciągnął rękę.

— Daj!

Marysia z wahaniem, zdezorientowana jego powagą, posłuchała i podała mu drugą dłoń. W tym samym momencie odwracając się do „mamusi`, z przepraszającym spojrzeniem, zwilgotniałych niebieskich ocząt. I zamarła, gdyż pokraka nie zdołała ukryć do końca, malującej się na twarzy nienawiści.

Był to krótki i dla niedoświadczonego dziecka niezbyt czytelny obraz. Ot, ujrzała rozgniewaną „mamusię`, co przecież widokiem niezwykłym nie było w wiosce, gdyż zdarzało jej się widywać inne matki, z wyrazami prawdziwej furii na twarzach. Ale to wystarczyło, by spróbowała uwolnić drugą z matczynego uścisku. Nie zdołała.

Topielica trzymała mocno, pewna siebie i silna w swym środowisku, lecz Bruno ustąpić nie zamierzał. I chociaż zapowiadało się na trudne i długotrwałe starcie, i korciło go zawołać o pomoc, nie zrobił tego. Wiedział, że wielu na jego miejscu, tak właśnie by postąpiło, lecz sam uważał takie zachowanie za słabość i zwykłą hańbę. Topielica była ostatnim tworem, przed którym chciałby się czymś podobnym popisać, a poza tym słyszał o opowieści, w której ratujący skrzyknął sąsiadów i źle się to dla dziecka skończyło. Jednocześnie ani myślał odpuszczać i pozwolić topielicy wciągnąć małą w bagno.

Zanosiło się na długą walkę, w której Marysia mogła ucierpieć najbardziej.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Felicjanna · dnia 11.01.2018 16:51 · Czytań: 114 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
Darcon dnia 11.01.2018 17:03
Na początku drobne uwagi.
Cytat:
bez żad­nych dwu­znacz­nych pod­spoj­rzeń i cią­gle cze­kał na znak oczy­wi­sty,
Czy jest takie słowo?
Cytat:
— Teraz tam[+.] — Po­pie­la­to­wło­sa wska­za­ła drugi, za­ba­gnio­ny brzeg.

Cytat:
— A może pój­dzie z nami...? ­— To­pie­li­ca zmie­ni­ła stra­te­gię.

Całkiem wartka fabuła. Stylizacja językowa (na gwarę ludową) gdzieś tam zgrzyta, ale nie rzuca się zbytnio w oczy.
Zbyt często piszesz "o mowie" w dialogu.
Cytat:
— Ale tam mi nie wolno, ma­mu­siu? — za­szcze­bio­ta­ła sie­rot­ka.

Cytat:
— Ma­ry­siu! — za­wo­łał.

Cytat:
— I nie chcę znać! — rzu­ci­ła ko­bie­ta.

Cytat:
— To moje dziec­ko i zro­bię z nim, co ze­chcę! — oświad­czy­ła zło­wro­go.

Cytat:
— Nie oddam jej! — za­wo­ła­ła to­pie­li­ca.

Warto zastąpić mowę czymś innym od czasu do czasu. Ogólnie wiadomo, że powiedziała.
Sama historia podobała mi się, dobrze budujesz napięcie. Zwłaszcza w końcówce i opisie nachodzącej walki z topielicą o dziewczynkę. Dobre czytadło.
Pozdrawiam.
Felicjanna dnia 11.01.2018 18:19
podspojrzeń - właśnie, hehe, zaistniało. Myślę, że i Ty i każdy zrozumiał o jaki typ spojrzenia mi chodziło. Zdarza mi się wymyślać słowa. Czy trafione? Do osądu.
Zgadzam się, co do dialogów i ich określania. Mam z tym problem i chyba pierwszy raz ktoś mi zwrócił na to uwagę, chociaż nie zgodzę się, że za każdym razem. Zaszczebiotała jest absolutnie konieczne, ponieważ odnosi się także do zachowania dziecka. - Oświadczyła złowrogo - tutaj wykrzyknik mógłby zasugerować podniesiony głos, a nie, jak widać, nacisk.
Z T u topielicy - mam dylemat, czy to odnosi się do dialogu? Ale chyba tak.
Dzięki za koment i pozdrówka
Darcon dnia 11.01.2018 18:25
Tak, zgadzam się, że część powinna zostać. Jest ich tylko zbyt dużo.
imre dnia 11.01.2018 18:25
Korzystając z przerwy w pracy; ) przeczytałem Twoją " Potyczkę" i powiem, że mnie bardzo zainteresowało co będzie dalej; )

Całość bardzo wartkiej akcji podoba mi się. Fajny klimat:)

Pozdrwaiam:)
Felicjanna dnia 11.01.2018 18:55
imre - Żywot Brunona (tytuł roboczy) - książka, nad którą pracuję. Potyczki są jakby trailerami, więc dalszego ciągu nie będzie, jako takiego. Książka ma być przygodowo- pseudohistoryczna, a Potyczki baśniowymi wstawkami, niezakłócającymi fabuły i w zamierzeniu bez spoilerów.
Pozdrówka - kolejna w poczekalni
purpur dnia 12.01.2018 12:04
No przeczytałem Twoje małe dzieło - które chyba małym nie zostanie, bo wygląda to na jakiś początek :)

Na pewno pojawiła się fajna atmosfera, czuć było historię i otoczenie i tamten świat. A sama opowieść generalnie mi się podobała. Niemalże walczyłem razem z Brunonem, aby ocalić dziewczynkę - tak, stopniowanie grozy czy też napięcia- super!

Moje zastrzeżenia to jakieś zagmatwane pisanie :) Może ja się jeszcze nie obudziłem, ale fragmenty cyztałem po trzy razy bo nie wiedziałem, skąd to się bierze.

Cytat:
Dziwnym był fakt widywania nieznajomej wyłącznie przez dzieciaki.
- bardzo zagmatwany fragment. Ja się w nim gubiłem. Ostatecznie rozumiem o oc tu chodzi, ale na pewno dałoby się prościej.

Cytat:
a w chwilę za nią tamta.
- jaka tamta?

Cytat:
— Teraz tam. — Popielatowłosa
- a popielatowłosa to kto?

Czekam na kolejną część.

Mam jeszcze jedną drobną uwagę. Generalnie nie czytam osób, które mają trzy teksty i osiem komentarzy. Oznacza to bowiem, że interesuje ich tylko "branie", a nie chętnie dają coś od siebie. Popatrz po portalu, może zainteresuje Cię jakiś tekst, ktoś na pewno czeka na jakaś opinię... Takie trzy moje grosze, zrobisz, jak uważasz :)

Pozdrawiam,
Purpur
Skuul dnia 12.01.2018 12:06
Historyjka fajna, a już myślałem, że może jednak będzie cdn :) ale powodzenia w w kolejnej pracy o/
Felicjanna dnia 12.01.2018 15:50
purpur - zgodzę się z Popielatowłosą, chociaż sądzę, że każdy się zorientował o kogo chodzi. Niemniej, jako część utworu, jest to błąd. Co do innych, są fragmentami budowania niesamowitości i w założeniu ma zamysł oczywisty. Heh, dla mnie. Ale wiem, że wielu czytających poradziło sobie z jego znaczeniem, o którym dosłownie, pisać nie będę, bo po co ta magia, gdy wszystko masz na tacy.
Czytam innych, a że rzadko komentuję...? Bywa, że nie widzę podstaw- ani w jedną, ani w drugą stronę albo czuję się niekompetentna.
Skuul - muszę mieć odskocznię i dobrze się bawię w tych formach. Może i innym cosik przekażę.
Pozdrówka dla obu
imre dnia 13.01.2018 01:46
Felicjanna: "Żywot Brunona (tytuł roboczy) - książka, nad którą pracuję"- zatem jest no co poczekać:)
Pozdrawiam
Ustiusza dnia 17.01.2018 19:29
Historia ciekawa, ale sposób jej przekazania jest zagmatwany i mało czytelny. W dodatku stosujesz zbyt wiele niedopowiedzeń, nie myśl, że czytelnik się wszystkiego domyśli.
Cytat:
albo ma­lu­chy leli

Lali raczej.
Stylistka kuleje. Podtrzymuję wypowiedzi powyższe, w których inni dają dobre rady dot. zmian. Nie ma co się szarpać, wystarczy poprawić, bo szkoda tekstu.
PS. "Podspojrzenia" nadal nie istnieją. To nie poezja ani proza poetycka. Tutaj to po prostu błąd niestety.
Czekam na kolejną część i pozdrawiam.
Felicjanna dnia 18.01.2018 04:03
nie obrażam się, przeciwnie - lali zaraz wstawię, podspojrzenia zostają :) :p
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Ania_Basnik
23/01/2018 12:57
Ten wiersz ma cudowny klimat. Czułość, ciepło pomimo zła,… »
Silvus
23/01/2018 12:43
Nie no, nie no, widać po twórczości, po jej dojrzałości, że… »
Carvedilol
23/01/2018 12:41
Jacku przeklej tekst np. do worda - wyczyśc całe pole… »
Silvus
23/01/2018 12:36
A może by to tak podzielić na zwrotki? Delikatna… »
Silvus
23/01/2018 12:31
To mnie jakoś odstaje. Ale całkiem złe nie jest. Tego… »
hultaj
23/01/2018 12:23
Bardzo fajny wiersz, miniatura. Czytałem z przyjemnością.… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:15
ajw lubie takie klimaty. Też tak mam Pięknie to oddałaś.… »
introwerka
23/01/2018 12:08
A dla mnie pointa jest (szczególnie w kontekście tytułu)… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:07
Wiersz bardzo dobry, bez dwóch zdań. O podwójnym dnie.… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:02
Ciekawy wiersz! Przywołanie Bukowskiego dodaje klimatu,… »
Ania_Basnik
23/01/2018 11:53
Margaretko bardzo zgrabny wiersz Zaczynasz mocnym akcentem… »
Lilah
23/01/2018 11:40
Życzę peelce, żeby jeszcze długo, długo rosło. Zgrabnie… »
Jacek Londyn
23/01/2018 11:35
Miladoro, nic nie zrobię, bo tekst idzie w rozsypkę. Nie… »
braparb
23/01/2018 11:19
Świetny wiersz, lecz konieczna jest drobna uwaga natury… »
Alen Dagam
23/01/2018 11:11
Dzień dobry, Jolu. To jest kopia z Wikipedii. Mniej… »
ShoutBox
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:57
  • Silv, ale ja nie wiem, jakie rzeczy uważasz za przyjemne :)
  • mike17
  • 23/01/2018 12:55
  • A więc czekam z niecierpliwością na solidną porcję dziania się :)
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:51
  • @Sa, gdybyś tylko pisała o rzeczach dla mnie przyjemnych, to Twój zapał chyba wystarczyłby, bym stał się Twoim fanem. :) A na zaliczenia tak, uważaj.
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:50
  • Bo i dawno nie pisałam xD Ale teraz muszę się zająć zaległymi pracami zaliczeniowymi do szkoły. Weterynaria to nie przelewki.
  • mike17
  • 23/01/2018 12:48
  • Cześć, Sanai :) Czyli będzie się działo. Z przyjemnością zajrzę - dawno Cię nie czytałem.
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:45
  • Tajest. Są trupy, jest nekrofilia, szalony czarownik-zbok jeżdżący na na wpół martwym jednorożcu, demony i Książę z Bajki (ale nie do końca taki jak w Shreku ;]). Full wypas.
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:25
  • Mroczna baśń. Rozumiem. :)
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:24
  • Mroczna baśń pisana tradycyjnie do muzy mojego ukochanego Carach Angren ;> Osiem dni do koncertu, łiiii
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:16
  • PS. @Sa, fantastyczne?
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:14
  • O, @Sa.
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Scheibelhutes8d
Wspierają nas