Światło w ciemności rozdział 11 - DanielKurowski1
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Światło w ciemności rozdział 11
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Las był spowity tak gęstą mgłą, że po pewnym czasie Łowcy zgubili trop wampirów. Błądzili już od dziesięciu minut szukając jakichkolwiek śladów ich obecności. Nic. Zwierzęta mieszkające w lesie wydawały przeróżne odgłosy, które przerywały głuchą ciszę i nadawały jeszcze bardziej mroczny klimat lasu. 

- Nic tutaj nie widzę - powiedział Cooper. - Powinniśmy wracać do rezydencji.

- Jeśli wiesz którędy, to prowadź Cooper - powiedział zirytowany Oliver, który wciąż trzymał katanę. - Idziemy cały czas prosto. Na coś w końcu trafimy.

Łowcy usłyszeli w oddali trzask łamanej gałęzi i dziwny szelest liści. Od razu poszli w tamtym kierunku, żeby dowiedzieć się co to było. Po chwili doszli do skarpy, z której mieli widok na małą polanę wokół wysokich drzew, oraz na dwa stojące tam wampiry w karmazynowych szatach. Wyglądały jakby na coś czekały. Albo na kogoś.

Łowcy schowali się między drzewami i obserwowali. Ze Skarpy mieli idealny widok na scenerię wydarzeń.

- Gdzie on do cholery jest? - spytała niska wampirzyca. - Powinien się dziś zjawić w tym domu.

- W domu byli tylko Łowcy i ofiara - odparł drugi. - Być może wiedział o nich i nie przyszedł.

- Troje Łowców to dla niego tylko przekąska - powiedziała wampirzyca. - Nie powstrzymaliby go. Jest za silny.

W pewnej chwili zza drzew wyszedł kolejny wampir. Ubrany w czarną szatę wyglądał jak mnich. Zdjął kaptur i przyjrzał się wampirom. Był dość młody, miał krótko ścięte włosy i niebieskie oczy. Miał kamienną twarz i widok dwóch innych wampirów nie zrobił na nim żadnego wrażenia.

- Czego tutaj chcecie ? - spytał przybysz. - Nie potrzebuje waszej pomocy, przyjaciele.

- Przyszliśmy po kobietę - odparł wysoki wampir. - Nie możemy pozwolić, byś ją dziś zabił.

- Hah - zaśmiał się wampir. - Mnie nie da się powstrzymać. Zdobędę krew, czy się to wam podoba czy nie.

- Ty zamordowałeś wszystkich ludzi w sierocińcu, Thanatosie? - spytała niska wampirzyca.

- Tak, a ty zabiłaś dziecko w fabryce, Viktorio - powiedział obojętnym tonem Thanatos. - Krew pewnie poszła na zmarnowanie. Nie wiem czemu dalej służycie...

- Jej i tak tu nie ma - przerwał towarzysz Vikotrii - Łowcy ją stąd zabrali. Teraz tym bardziej jej nie zabijesz.

- Powiedz mi, Francis - rzekł Thanatos. - O co wam chodzi? Sami zabijacie tych ludzi, a teraz nagle ich chronicie?

- Ich krew jest na razie bezużyteczna - odparła Viktoria. - Czegoś brakuje. Nie możemy pozwolić, by się przez was zmarnowała. Ludzi z Blizną zostało tylko kilku i musimy oszczędzać.

- Zapewne potrzeba krwi potomków drugiego dzieciaka Adeliny - powiedział Thanatos, bardziej do siebie niż do wampirów. - Oczywiście, że potrzeba. Gdzie są ci Łowcy?

- Biegli za nami, ale pewnie się zgubili w tym lesie - rzekł Francis. - Najpewniej wrócili do rezydencji tej kobiety.

- I niby jedni z najlepszych zabójców uciekali przed dwoma głupimi Łowcami?

- Wśród nich był białowłosy Łowca - powiedziała Viktoria. - Nie mogliśmy go przecież skrzywdzić.

- Niby dlaczego? - spytał zaciekawiony Thanatos.

- Jest nam bardzo potrzebny - wtrącił Francis. -  Poza tym to nie twój interes, Thanatosie. Wracaj lepiej do swojej nory i przekaż Księciu, że ma nie zabijać ludzi, dopóki nie znajdziemy drugiego składnika.

- A jeśli nie ? - spytał Thanatos i wyciągnął swój  żelazny miecz. - Co mi zrobicie? Jestem od was lepszy.

Viktoria i Francis spojrzeli na siebie i również wyciągnęli broń. Wampirzyca swój nóż, a wampir obosieczny miecz. Wiatr szamotał ich płaszczami unosząc je na wszystkie strony. Wampiry zrobiły pewny krok to przodu i gwałtownie zamarły. Thanatos odwrócił się spokojnie  i spojrzał na co patrzą wampiry. 

Z mgły wyłoniła się drobna postać cała owinięta w białe bandaże, na które miała narzucony czarny stój i kapelusz z pawim piórem. Wyglądała komicznie i głupio, jednak na jej widok wampiry spłoszyły się. Niska wampirzyca i wysoki wampir owinęli się szczelnie szatami i zniknęli zostawiając po sobie jedynie karmazynowy dym, który po chwili znikł. Tak jak oni.

Thanatos patrzył na postać wściekłym wzrokiem.

- Niech cię wszyscy święci, Brienne - syknął i zmienił się w czarny dym, który wzbił się w powietrze.

Zabandażowana postać spojrzała w górę na Olivera i Coopera. Przyglądali się sobie w ciszy, a po chwili postać cofnęła się i odeszła. Mgła w końcu opadła.

- Co to miało być? - spytał Cooper.

- Nie wiem - odparł Oliver. - Ale wiemy kto zabija i dlaczego. Powinniśmy wracać. Mgła w końcu opadła i mamy widoczność.

Łowcy otrzepali się z mchu i skierowali się w stronę, z której przyszli. Po dwudziestu minutach znaleźli się przy domu Marii Hatfield.

- Musimy wracać na piechotę do Londynu - stwierdził Cooper. - Nie mamy przecież powozu.  Jazda nim zajęła nam prawie dwie godziny.

Oliver przewrócił oczyma i ruszył przed siebie zostawiając Coopera za sobą. Łowca podbiegł do chłopaka i szedł obok niego. Olivera czekał  kilkugodzinny marsz ze znienawidzonym Łowcą.

***

Susan Roberts wraz z panią Hatfield i jej gosposią dotarły do siedziby Nocnego Ministerstwa. Kobiety wysiadły z powozu i szybko weszły do budynku.

- Powinna pani poczekać i porozmawiać z Ministrem Morganem, - powiedziała Susan. - On zapewni pani tymczasowe zakwaterowanie i ochronę. Jest na pierwszym piętrze w swoim gabinecie. Zaraz po niego pójdę.

Susan rozejrzała się po holu i zobaczyła trzy postacie, które siedziały na sofach. Wyglądały na zniecierpliwione.

 Jeden z nich wyglądał na osiemnaście lat i miał kruczoczarne włosy. Drugi miał złote włosy i był w wieku Susan. Oboje byli ubrani w strój Łowców, lecz kobieta nigdy ich nie widziała. Trzeci z nich był najstarszy, miał około pięćdziesięciu lat. Nie nosił stroju Łowcy, tylko szykowny garnitur i ciemny płaszcz. Na szyi wisiał mu srebrny naszyjnik w kształcie słońca z zygzakowatymi promieniami. Francesco Capone - powiedziała w myślach Susan. - Mamy poważne kłopoty.

Na widok Susan Wysoki Inkwizytor Francesco Capone wstał i skierował się w jej stronę. Kobieta nie miała jak mu uciec. Za nim wstali młodzi Łowcy i stanęli tuż obok niego. Mężczyzna był wysoki i bardzo szczupły. Miał siwe, rzadkie włosy i surowy wyraz twarzy, który jeszcze bardziej go postarzał.

- Pani to zapewne Susan Roberts - powiedział Capone. - Ciężko nie poznać, jest pani w końcu jedyną Łowczynią w Ministerstwie. Ja natomiast jestem Wielkim Inkwizytorem i przyjeżdżam prosto z Watykanu. Młodzieniec po mojej prawej to Matthias Schmidt z Bawarii - wskazał na blondyna, który lekko się ukłonił - a to - wskazał na przystojnego osiemnastolatka z niebieskimi oczyma - jest Kieran Underwood. Od dziś oboje będą waszymi pomocnikami w sprawie morderstw, które ostatnio pojawiają się coraz częściej w tym okropnym mieście.

- Minister Morgan wyraził na to zgodę? - spytała zmieszana Susan. - Nic nam nie mówił...

- Herbert Morgan nie jest już Nocnym Ministrem - przerwał jej uśmiechnięty mężczyzna. - Ja nim jestem i od dziś ja zarządzam całym Nocnym Ministerstwem w Wielkiej Brytanii.

Susan głośno przełknęła ślinę. Mężczyzna, który ją wychował właśnie został wyrzucony z Ministerstwa.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
DanielKurowski1 · dnia 12.01.2018 21:47 · Czytań: 37 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
kamyczek
19/01/2018 15:58
Piękna kołysanka, TiA. Moje skarby już ją znają, a jakże!… »
Pulsar
19/01/2018 15:54
Ostatnia polemika z tobą, kosztowała mnie ostrzeżeniem ze… »
kamyczek
19/01/2018 15:52
Dzięki, Jolu. - Jolu, dzieciom się nie odmawia, więc… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:52
Jaki piękny utwór z gatunku słodkiej i zbliżonej bo boskiej… »
Dobra Cobra
19/01/2018 15:49
Każda czynność przy słuchaniu jest dobrą. Gdyby było inaczej… »
trawa1965
19/01/2018 15:32
Nie tylko współczesna, ale każda na każdym etapie dziejów… »
mike17
19/01/2018 15:25
Beatko, podoba mi się suchy styl relacji, bez ozdobników,… »
Rodgier
19/01/2018 14:52
Hopeless jak zwykle nie zawiódł :yes: »
JOLA S.
19/01/2018 14:34
Witaj Figielku, przyciągnął mnie tytuł, podobnie jak kiedyś… »
mike17
19/01/2018 14:16
Ilekroć czytam tak udane miniatury, a jestem ich fanem,… »
Figiel
19/01/2018 14:03
Chyba czytasz, purpurze w moich myślach:) Trafiłeś w sedno… »
Felicjanna
19/01/2018 13:50
dla mnie jest raczej nadzieją, świadczy o tym ostatnie… »
GoldKate
19/01/2018 13:21
Felicjanna - dziekuję za uwagi. Usunęłam tzw… »
Jacek Londyn
19/01/2018 12:41
Mnie tam bez różnicy, listonosz jest teraz dziarski. Ale to… »
purpur
19/01/2018 12:18
No tak, dość logicznie :p - tak, też tak myślałem i… »
ShoutBox
  • mike17
  • 19/01/2018 15:29
  • Kto szuka, ten znajdzie :)
  • trawa1965
  • 19/01/2018 15:22
  • Właśnie szukam. Ale to trudne.
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 13:42
  • Milu, naniosłam zmiany w "świerkowej kołysance" zgodnie z Twoją propozycją. Nie znajdę lepszego rozwiązania, luli-lali jest the best! Jesteś niezastąpiona! Buziaczki od smoków patatających :) :)
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 00:05
  • Dzięki Milu, już czytam, przywołałaś mnie tą informacją w shoutboxie. Smoczy podwójny buziak na Dobrą Noc :* :*
  • Miladora
  • 18/01/2018 22:56
  • Smoki - masz odpowiedź pod kołysanką. :)
  • kamyczek
  • 18/01/2018 18:54
  • I dla Ciebie, Agnieszko :) :)
  • mike17
  • 18/01/2018 15:01
  • Jarek, masz już wydawcę, teraz czas znaleźć sobie reżysera :)
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:Demaranvillees8x
Wspierają nas