Róża - Miladora
A A A

Przyszłość rzuca cień jeszcze przed nadejściem.
Anna Achmatowa

Róża

   – Nie kręć się tak, kochanie – powiedziała kobieta, ujmując rączkę córeczki i przyciągając ją lekko do siebie.
Jej mąż uśmiechnął się porozumiewawczo i puścił oko do dziewczynki.
   – Chyba nie chcesz, żeby ktoś pomyślał, że jesteś laleczką, która uciekła z działu zabawek i że można cię kupić albo zabrać – rzucił wesoło. – Bo my nie zamierzamy cię oddać.
Dziewczynka roześmiała się, świetnie rozumiejąc, że w ten sposób ojciec upomina ją, by nie zgubiła się w tłumie.

   A tłum w owo sobotnie popołudnie faktycznie był spory. Przez Supermarket przewijały się w pośpiechu tabuny ludzi. Gdzieniegdzie nawet walczono o wózki czy koszyki, bo trwająca właśnie wyprzedaż skusiła więcej niż zazwyczaj osób do skorzystania z tanich zakupów i zaoszczędzenia w ten sposób pieniędzy na inne, bardziej, być może, pożyteczne cele.
   – Mamusiu, popatrz! – Mała pociągnęła matkę drugą rączką za rękaw żakietu.
   – Na co, kochanie? – rzuciła ta nieuważnie, kierując z trudem zdobyty wózek w stronę działu gospodarczego.
Dziewczynka przynaglana przez pośpiech matki odwróciła główkę i patrząc w tył za siebie, zawisła spojrzeniem na drobnej postaci chłopca, tkwiącego z zamyśloną minką przed stoiskiem z kwiatami.
   – Mamusiu, on się chyba zgubił – powiedziała szeptem.
   – Ależ skąd – odparła matka. – Tatuś tylko poszedł po żarówki do twojej nocnej lampki i zaraz będzie z powrotem. Nie bój się, nie zgubimy tatusia...
   – Nie tatuś – przerwała dziewczynka, lecz w tym momencie minęła je hałaśliwa grupa ludzi i słowa małej utonęły w gwarze rozmów.
Matka zatrzymała wózek przed stoiskiem z porcelaną i starannie zaczęła wybierać kolorowe kubeczki.
   – Patrz, jakie ładne – rzuciła w stronę mężczyzny, który właśnie dołączył do nich, dorzucając sprawunki do wózka.
Dziewczynka uniosła głowę.
   – Tatusiu, tam! – Pokazała paluszkiem.
Ojciec odwrócił się.
   – Te kwiaty? – zapytał. – Rzeczywiście ładne. Chciałabyś mieć parę do swojego pokoju? Tylko to róże. Cięte. Nie utrzymają się długo...
   – Nie róże. Chłopczyk – sprostowała dziewczynka, wpatrując się intensywnie w małą postać stojącą na tle kwiatów. Wydawał się taki zagubiony.
   – Chłopczyk? – zainteresował się ojciec. – Czyżby moja mała córeczka zaczęła już oglądać się za chłopcami? – zażartował.
Ale dziewczynka nie zareagowała jak zwykle śmiechem na przekomarzania ojca, gdyż obserwowany przez nią chłopiec w tym właśnie momencie podniósł paluszek i dotknął nieśmiało łodyżki jednego z kwiatów. Pani obsługująca stoisko nie zwracała na niego żadnej uwagi. Także ludzie dokonujący zakupów zdawali się nie dostrzegać niczego dziwnego w dziecku głaszczącym płatki róży. Chłopczyk stanął na paluszkach i ostrożnie wyciągnął wybrany kwiat z wazonu.
Dziewczynka obserwowała go z zainteresowaniem, ciekawa, co się dalej wydarzy, i wiedząc, że dzieciom nie wolno w ten sposób zachowywać się w sklepie. Nieraz słyszała to od swoich rodziców.
   – Nie powinnaś brać do rączki wszystkiego, co ci się podoba – instruowała mama. – Możesz zniszczyć albo upuścić i będę musiała wtedy zapłacić za szkodę.
Dziewczynka westchnęła. A dlaczego jemu wolno? – pomyślała i zaraz też dopowiedziała sobie: Bo jest sam. Nikt go nie pilnuje i może robić, co zechce. To niesprawiedliwe. Też bym chciała pobawić się kwiatami...
   – Idziemy, kochanie. – W jej myśli wdarł się nagle głos matki i pociągnięta za rączkę straciła na moment równowagę.
Kątem oka zdołała jeszcze dostrzec, jak chłopczyk z różą w ręce podchodzi do jakiejś kobiety.
   – Uważaj – usłyszała strofujący głos ojca, który podtrzymał ją, by nie zdążyła się przewrócić.
   – Ale, tatusiu… – zaczęła, a potem, szybko drobiąc nóżkami, wyrównała z nim krok.

   Rodzice zatrzymali się po chwili przed następnym stoiskiem i konferując ze sobą w ożywieniu, przestali zwracać uwagę na córkę. Dziewczynka nie spuszczała wzroku z chłopca. Stał w tym samym miejscu, samotny, z kwiatem w ręce, podczas gdy kobieta, o której dziewczynka myślała, że może jest jego matką, minęła go obojętnie. Potem podszedł do następnej i wyciągnął rączkę. Róża w jego palcach jaśniała głębokim szkarłatem. Nie można było jej nie zauważyć. Babcia? – pomyślała dziewczynka, obserwując jak starsza pani poprawia torbę na ramieniu. Kobieta zatrzasnęła zamek i wyciągając szyję, rozglądnęła się dookoła. Jej usta otworzyły się w jakimś zawołaniu, trudno słyszalnym poprzez gwar kręcących się wokół ludzi. A potem zaczęła machać ręką nad głową i odeszła, przeciskając się między stoiskami.
Chłopczyk z wyrazem dezorientacji na buzi także rozglądnął się dookoła, jego oczy pojaśniały na moment, po czym  podbiegł do młodej dziewczyny idącej pod rękę ze swoim chłopakiem. Wyciągnął do nich kwiat. Chłopak powiedział coś, na co dziewczyna roześmiała się głośno i oboje odeszli w kierunku kasy.

   – Wiem, kochanie – powiedziała matka, poklepując córeczkę po ramieniu. – Nudzi ci się. To zrozumiałe. Ale na koniec pójdziemy do działu zabawek i będziesz miała chwilę tylko dla siebie. Już niedługo. Obiecuję.
Ojciec skinął głową potakująco i uśmiechnął się do dziecka. Dziewczynka nie protestowała więc, gdy ruszyli dalej, zostawiając za sobą niknącą w tłumie figurkę chłopca. Obejrzała się raz i drugi, ale chłopca nie było już widać.
   – No, a teraz wreszcie coś dla ciebie. Za to, że byłaś taka grzeczna – powiedziała matka i wszyscy troje ruszyli w stronę działu dla dzieci, pchając przed sobą wyładowany po brzegi wózek.
   – Popatrz, mamo, on też tu jest – ucieszyła się dziewczynka, gdy dotarli do kącika zabaw.
   – Ktoś znajomy? – spytał ojciec, lustrując wzrokiem gromadkę bawiących się dzieci i ich zmęczonych, zniecierpliwionych rodziców. – Nie widzę nikogo.
   – Tam! – Pokazała mu paluszkiem córka.
Z boku, przy półkach z książkami, stał ten sam chłopiec z różą w ręce.
   – Chcesz bajkę? – domyślił się ojciec. – Możemy podejść. Ale przecież masz ich już tyle. Nawet nie zdążyliśmy wszystkich przeczytać... – westchnął.
   – Niech sobie poogląda – zaproponowała matka z uśmiechem. – Tylko nigdzie nie odchodź. I nie zniszcz niczego. Ja tu sobie przysiądę na chwilę. Nóg już nie czuję – poskarżyła się, kierując wózek w stronę ustawionych z boku stoliczków z krzesełkami. – Tatuś ci pomoże.
   – Och, przecież jest już na tyle duża – zaoponował ojciec. – Nie zgubi się. A stąd mamy dobry widok na wszystko – dodał, siadając obok matki na wysuniętym krzesełku. – Baw się dobrze, kochanie.
Dziewczynce pojaśniała buzia.
   – Będę grzeczna – obiecała i pobiegła w stronę zabawek. Rodzice nie spuszczali z niej wzroku.
   – Mądrze zrobiliśmy, ubierając ją w tę czerwoną czapeczkę – zauważył ojciec, a matka skinęła głową z uśmiechem. – Łatwo ją zauważyć.
   – Jak ona szybko rośnie ostatnio – szepnęła.
   – Tak, ale wiesz, trzeba ją będzie uczulić, żeby nie podchodziła do nieznajomych – stwierdził ojciec, patrząc jak ich córeczka zbliża się do samotnie stojącego chłopca. – Nigdy nic nie wiadomo...
   – Przecież to dziecko – zauważyła pobłażliwie matka.
   – Dzieci to też ludzie. A ludzie, sama wiesz, są różni – odparł mąż. – Zresztą, widzisz? Zatrzymała się. Nie podeszła.
   – Dziwny trochę ten chłopiec – skonstatowała kobieta z wahaniem. – Jakby taki, nie wiem, nie wiadomo skąd...?
   – Co masz na myśli? – zainteresował się mężczyzna. – Ubranie?
   – Czy ja wiem... Ale dzisiaj ludzie w ogóle dziwnie się ubierają. I swoje dzieci też...
   – Racja – przytaknął.

   Dziewczynka przystanęła parę kroków od chłopca, patrząc na niego z uwagą. Wydał jej się smutny. Dlaczego? – pomyślała i zrobiła krok naprzód. – Czemu się nie bawi? – W jej głowie pojawiła się następna myśl.
W tym momencie minęła ich liczna grupa kupujących. Chłopiec wyciągnął do nich rękę z kwiatem. Dlaczego... – pomyślała znowu dziewczynka, ale urwała w połowie, nie wiedząc właściwie, co chciała wyrazić. Zrobiła następny krok w jego stronę. Chłopczyk zawisł na niej spojrzeniem. Patrzyli na siebie w milczeniu.
   – Masz piękną różę – odezwała się wreszcie nieśmiało. – Dlaczego się nie bawisz?
   – Chciałem dać ją komuś – powiedział smutno. – Komuś, kto ją zobaczy.
   – Daj mnie. Ja ją widzę. – Dziewczynka wyciągnęła rączkę i z wahaniem dotknęła łodyżki  kwiatu.
   – Dziękuję. – Oczy chłopca zabłysły wdzięcznością.

   – Mamo, mamo! – Dziewczynka biegła w stronę rodziców z uśmiechem radości na twarzy. Pompon na jej czapeczce podskakiwał wesoło. – Popatrz! Róża! Jaka piękna!
Rodzice przerwali rozmowę i podnieśli głowy.
   – Jaka róża, córeczko? – spytał ojciec.
Przechodząca obok staruszka spojrzała na kwiat.
   Kiedy mnie ostatnio ktoś podarował taką... – pomyślała ze smutkiem.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 12.12.2008 12:59 · Czytań: 896 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 5
Komentarze
Esy Floresy dnia 26.02.2010 03:27 Ocena: Świetne!
:O
Jakim cudem nikt tu się nie zatrzymał nie wiem może dlatego, że nie potrafił dostrzec...
I nie wiem czy to przez różę, czy przez małego, czy przez to, że to nie kapelusz, a wąż boa trawiący słonia, ale jakoś odnajduję tu nawiązania do mojej najukochańszej książki.
Dzieci zwykle widzą, rozumieją więcej, z wiekiem tę zdolność zatracają, a może zapominają w natłoku spraw, pędzie życia? A gdy nadchodzi jesień znów mają czas, odetchnąć, rozejrzeć się i dostrzec... I może dlatego Dziadkowie świetnie dogadują się z dziećmi...
We Francji jest realizowany taki program (niestety nie pamiętam nazwy) gdzie dzieci np. z domów dziecka spędzają czas z ludźmi z domów spokojnej starości. Obie grupy wiekowe mają na siebie zbawienny wpływ. Dzieci odnajdują przyjaźń, miłość i uczą się od starszych, którzy mają cierpliwość i czas. Starsi czują się potrzebni bo mogą nadal coś z siebie dać, bo jakaś mała buzia się uśmiechnie z ich opowieści, bo jakieś ramionka obejmą i przytulą.
Ech przepraszam rozgadałam się, ale tak jakoś mnie to Twoje opowiadanie natchnęło i takimi myślami poprowadziło. Nie wnikam czy tu jest coś do korekty sama pewnie to zrobisz;) Buziak. :)
Miladora dnia 26.02.2010 13:23
Floresko - to było opowiadanie na konkurs "Mały książę i supermarkety", a z konkursami tak jest, że lądują w archiwum i mało kto tam teksty komentuje.
Dlatego optowałam, żeby teksty konkursowe były potem przepuszczane przez portal i mogły doczekać się większej poczytności i więcej komentarzy.

Masz rację z tym wiekiem. Dorośli w pośpiechu codzienności wielu rzeczy nie zauważają... A ta akcja, o której mówisz, jest wspaniała.
Dziękuję, Kochanie, że odwiedziłaś małego księcia i zauważyłaś różę... ;)
Esy Floresy dnia 01.03.2010 07:48 Ocena: Świetne!
No to faktycznie do bani z tymi konkursami, skoro taki tekst przemyka!

Floreska wyciąga kwiat w nadziei, że ktoś jeszcze zauważy... ;)
Kushi dnia 28.04.2011 00:41 Ocena: Świetne!
Milu aż mnie ciarki przeszły...
Wspaniale piszesz:):shy:
Pozdrowienia uśmiechnięte :):shy:
Miladora dnia 28.04.2011 00:52
Przetrząsasz mi zakamarki, widzę, Kushinko. :D
Prawie już zapomniałam o niektórych opowiadaniach. Muszę to wszystko poprawić jeszcze przy okazji.
Dzięki serdeczne z buźkiem. :D
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
Yaro
19/09/2019 21:40
To od Mike Jagger https://youtu.be/K5_EBAzIPJM. Jakbym… »
bruliben
19/09/2019 21:40
Żonę skserować, hmmm? No pewnie, nikt nie jest doskonały.… »
bruliben
19/09/2019 21:21
Dziękuję Lilah. Miło gościć. »
bruliben
19/09/2019 21:19
Ciekawy wiersz, misternie zbudowany. Skomentuję go słowami… »
Kazjuno
19/09/2019 20:26
Droga Al Szamanko - panienko z dobrego domu. Na wstępie… »
wiosna
19/09/2019 20:02
Niejednemu się przytrafiło. I niejednemu nie udało się tak… »
mike17
19/09/2019 19:48
I miałaś w nim archaizm "shall" a nie… »
wiosna
19/09/2019 19:47
hmmm, hmmm aż się zaczęłam zastanawiać do jakiej grupy ja… »
wiosna
19/09/2019 19:38
Mike wiem, że istnieją, ale nie wiem, czy się nimi akurat w… »
mike17
19/09/2019 19:17
W każdym języku istniały/istnieją archaizmy. Pozdrawiam… »
wiosna
19/09/2019 19:15
Al, dziękuję. Miło, że Ci się podoba moje rymowanie:)»
Dobra Cobra
19/09/2019 19:14
Nie będzie nam Niemiec pluł w twarz ni dzieci nam germanił.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:6oliviac7323tc4
Wspierają nas