Zabawa w Boga 1 - Miladora
Proza » Miniatura » Zabawa w Boga 1
A A A
Od autora: z cyklu Opowieści wierutne – Tryptyk futurystyczny.

 

Na początku był Bóg.
Dopiero potem zrobił się chaos.
 
Zabawa w Boga
 
     Nie jestem bogaty. Nigdy nie byłem bogaty i w końcu szlag mnie zaczął trafiać. Całe wieki pracowałem, oszczędzałem, dorabiałem i liczyłem każdy grosz, gdy tymczasem inni szczęśliwcy beztrosko korzystali z wszelkich uciech życia.
     I gdzie tu sprawiedliwość? – tłukło się po głowie.
Na założenie rodziny też zabrakło forsy, więc sterczałem tak, samotny niczym palec, pośrodku tłumu obcych ludzi, patrzyłem na cudze szczęście, bogactwa i dostatki, i jak fala unosiła się we mnie gorycz i bezsilność.
I nagle, któregoś dnia, ujrzałem w witrynie grę. Nazywała się "Stworzenie Świata".
„Jesteś niezadowolony?” – głosił napis. – „To zrób go SAM!”.
 
     Utknąłem przed wystawą jak zaczarowany, chłonąc wzrokiem wspaniały zestaw przyrządów, liczne komputery, monitory, ogromny ekran i oprogramowanie, a potem, westchnąwszy ciężko, wydobyłem z kieszeni podręczny Doradnik Finansowy i chociaż wiedziałem co do centa, jaki jest stan mojego posiadania, nacisnąłem guzik.
     To, co wyświetlił DoraFin, zgadzało się niestety z moimi obliczeniami – byłem zbyt biedny na stworzenie świata. Mimo to podałem mu wszystkie dane, zlecając gruntowną analizę. A potem usiadłem gdzieś na obmurówce i zacząłem czekać. Cichy brzęczyk powiadomił mnie, że ekspertyza gotowa. Wyjąłem Doradcę. Wynik nie był zbyt optymistyczny. Wychodziło na to, że gdybym zatrudnił się na dodatkowe trzy wieczności z ekwiwalentem za niewykorzystane urlopy, wszystkimi premiami i darmowym pracowniczym Funduszem Zasilania, to za jakieś dwadzieścia dwa millenia stać by mnie już było na kupienie gry. A jeżeli dodatkowo oszczędzałbym, latając piechotą, to nawet trochę wcześniej.
     Westchnąłem ponownie. Niezła cena jak na stworzenie świata i zabawę w Boga.
Ale teraz miałem przynajmniej po co żyć. Wziąłem się więc do roboty. Harowałem jak wół, ciułałem, skąpiłem, odmawiałem sobie wszystkiego, rachunki zminimalizowałem niemal do zera, pozbyłem się dodatkowych domowych atrakcji i nawet Dobrą Rączkę oddałem do skupu, zostawiając jedynie bezpłatny Wizualny Plaisir Sec. I od czasu do czasu nadkładałem drogi, by móc choć spojrzeć na swoje marzenie. Trwało tak w nieskończoność.
 
     Aż tu pewnego dnia "Stworzenie Świata" zniknęło z wystawy. Wpadłem jak burza do sklepu. Subiekt wysłuchał mnie z uśmiechem.
     – Wycofujemy – wyjaśnił pogodnie. – To już przestarzałe. Zresztą na rynek wchodzi właśnie nowa gra, bardziej wyspecjalizowana i o znacznie większych możliwościach programowych. Bo tamta… cóż, odkryto, że życie na bazie syntezy białkowej jest, w samej rzeczy, dość ograniczone, kończąc się w miarę szybko wyczerpaniem potencjałów intelektualnych.
     – Jak długo więc będzie w sprzedaży? – wykrztusiłem.
     – Och – powiedział subiekt. – Zapewne niedługo. Lepiej niech pan kupi "Wszechświat". Wprawdzie droższy, ale i zabawa lepsza.
 
     Wytoczyłem się ze sklepu na ugiętych nogach i przysiadłem na murku. Co robić?  Miałem łzy w oczach. Tyle trudu, tyle wyrzeczeń, tyle planów na nic? Nie mogłem tego zrozumieć. Całe życie byłem biedny, a teraz nawet marzenia chcą mi odebrać?
     Wstałem w końcu i na oślep ruszyłem przed siebie. I wtedy właśnie wydarzył się cud. Najechał na mnie jakiś dryfujący lotosam i w rezultacie znalazłem się w Implantalu. Ku mojej radości poskładano mnie nie tylko względnie szybko, ale i właściciel niesfornego pojazdu wypłacił spore odszkodowanie. Wreszcie mogłem kupić wymarzony Świat.
     Natychmiast więc po otrzymaniu przelewu zjawiłem się w sklepie.
Subiekt przytrzymał drzwi z usłużną skwapliwością i nawet pomógł w manewrowaniu wózkiem między stoiskami.
     – Ma pan szczęście – powiedział wesoło. – Jutro ją mieli ostatecznie wycofać. A poza tym, bo to ostatni dzień, obniżono cenę.
I zaczął wypełniać formularz umowy.
     – Niekarany? – zapytał. – Bo wie pan, takich rzeczy nie powinno się sprzedawać byle komu. Zbyt duże ryzyko…
A potem techniczni załadowali wszystko na platformę i ruszyli w drogę.
     Przez pół dnia specjalna ekipa montowała urządzenie. Zajęło ono mój najlepszy pokój, jedyny zresztą, bo komórki do spania nie mogłem przecież liczyć.
 
     W końcu zostałem sam na sam z moim Światem.
Odetchnąwszy głęboko, otworzyłem program i nie spiesząc się, zacząłem czytać.
Wpadłem w euforię, upoiły mnie możliwości, dowartościowałem ego, już nie byłem biedny. Byłem Kimś. Władcą. Stwórcą. BOGIEM! A w moich dłoniach spoczęły – los i przeznaczenie. To wyzwoliło oszałamiające wręcz uczucia.
Nacisnąłem dźwignię.
Na ekranie pojawił się Chaos…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 15.01.2018 10:26 · Czytań: 299 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 25
Komentarze
pociengiel dnia 15.01.2018 11:01 Ocena: Bardzo dobre
To jest uproszczenie, że tekst jest bardzo dobry.
Tak naprawdę zaczyna się po odczytaniu.
Pozdrawiam.
dodatek111 dnia 15.01.2018 11:13
Najłatwiej być Bogiem. :)
JOLA S. dnia 15.01.2018 17:56
Milu, :)

hmmm, to chyba będzie mój faworyt. :) Gdybym napisała faworyta, to znaczyłoby chyba coś innego... ;)

Dobrze napisana, płynnie się czyta, wydźwięk w sumie jest optymistyczny, natomiast nie byłbym sobą, gdybym nie napisała, że najbardziej podobało mi się zakończenie, dowcipne, kontrastujące z tym, co przeczytałam wcześniej.
Z natury jestem małomówna, zresztą po co się rozwodzić, świetna opowieść.

Gdański Cmok. :)
Miladora dnia 15.01.2018 18:32
pociengiel napisała:
Tak naprawdę zaczyna się po odczytaniu.

To prawda, panie F. - dopiero się zaczyna. :)

dodatek111 napisał:
Najłatwiej być Bogiem.

Zastanawiałam się nad tym, Dod, czy rzeczywiście najłatwiej. :)
Bo może to zależy od tego, jakim się jest Bogiem?

JOLA S. napisała:
wydźwięk w sumie jest optymistyczny

Z optymizmem lepiej być ostrożnym, Mrówciu. ;)
Ponieważ babka zawsze wróży na dwoje.

Dziękuję ślicznie - panie F., Dod i Mróweńko - za wizytę u przygotowującego się właśnie do zabawy bohatera. :)
Serdeczności.
purpur dnia 16.01.2018 15:01
Zabawa w boga jeden!

Czyli czeka nas więcej spotkań,z tym z góry, czy też w małym mieszkanku, nie licząc komórki do spania.

Ponownie świetny tekst - ponownie miło spędziłem tę chwilkę.
A do tego, że świetnie potrafisz pisać, już się przyzwyczaiłem :p

No a za to masz Oskara, czy też inną Krzysię:
Cytat:
Na początku był Bóg.
Dopiero potem zrobił się chaos



Pozdrawiam,
purpur
Lilah dnia 16.01.2018 15:11
Milu,
może wydałabyś te swoje wierutki, są naprawdę świetne.

Cytat:
Na po­cząt­ku był Bóg.
Do­pie­ro potem zro­bił się chaos.


Genialna teza.

Pozdrawiam, :) Lila
kamyczek dnia 16.01.2018 15:50 Ocena: Świetne!
Zabawy w Boga mogą być niebezpieczne, bo, nie daj Boże, przycisk znajdzie się w nieodpowiednich rękach i... chaos gotowy. Z wielką przyjemnością wracam do Twoich Opowieści wierutnych. Po prostu są świetne. Gratuluję wydania.

Lilu, Opowieści wierutne, autorstwa Miladory, zostały wydane przez krakowską Miniaturę - jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z egzemplarzy.
Lilah dnia 16.01.2018 16:01
kamyczek napisała:
Lilu, Opowieści wierutne, autorstwa Miladory, zostały wydane przez krakowską Miniaturę - jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z egzemplarzy.

Nie miałam pojęcia, kamyczku, dzięki za informację, a egzemplarza zazdroszczę. :)
Felicjanna dnia 16.01.2018 16:02
nic dziwnego, że Cię, jak czytam wyżej, wydali. Bardzo plastyczne i czytelne i mądre, aż mnie ciarki przechodzą na ładunek frustracji, jaki może przekazać stwórca
Miladora dnia 16.01.2018 17:29
purpur napisał:
ponownie miło spędziłem tę chwilkę.

Bardzo się cieszę, Purpurku. :)
I tak - będą jeszcze dwie części, choć w jednym kawałku.

Lilah napisała:
może wydałabyś te swoje wierutki

Jak wiesz, Lil - już są wydane, ale w tak małym nakładzie i bez (w zasadzie) rozpowszechniania, że noszę się z zamiarem uzupełnienia tomiku o inne wierutki i ponownego startu. :)
Na razie dopracowuję, bo nie ze wszystkiego jestem zadowolona, no i wrzucam na portal, by został ślad w profilu.
Ale mogę Ci przesłać w wordzie i z ilustracjami, gdybyś chciała. :)

kamyczek napisała:
przycisk znajdzie się w nieodpowiednich rękach i... chaos gotowy.

Właśnie, Łucyjko. :)
Ale jak wiesz, ludziom czasem nie wystarcza bycie tylko ludźmi.

Felicjanna napisała:
ciarki przechodzą na ładunek frustracji, jaki może przekazać stwórca

Bo faktycznie może, Felicjanko.
Chociaż... nie wiadomo, czy ludzie nie doświadczą go większym ładunkiem frustracji. ;)

Dziękuję ślicznie wszystkim komentującym za odwiedziny u niespełnionego Boga i podzielenie się uwagami oraz dobrym słowem. :)
Serdeczności.
Darcon dnia 16.01.2018 18:46
Podobało mi się, Miladoro. Trochę zgrzytał mi ten zestaw "przyrządów i monitorów" trącający już myszką, ale nie ma to przecież większego wpływu na fabułę i przekaz.
Zastanawiam się, czy dwa, trzy zdania przemyśleń na poważnie, zamiast sarkastycznej całości, nie dodałby utworowi nutki niepokoju i czy byłaby ona przydatna. :)
Pozdrawiam. :)
Milena1 dnia 16.01.2018 19:30 Ocena: Bardzo dobre
Ciekawe opowiadanie i daje wiele do myślenia.
Może wszystko jest takie jak w rosyjskiej matrioszce - my jesteśmy w grze, która w tej rzeczywistości nazywa się Matrix i w swoich grach komputerowych powołujemy do życia inne światy tak samo rzeczywiste, jak nasz świat jest dla nas.
Czekam na dalsze części :)
POzdr
Miladora dnia 16.01.2018 20:48
Darcon napisał:
zgrzytał mi ten zestaw "przyrządów i monitorów" trącający już myszką,

A spróbuj popatrzeć z innej strony, Darcon. :)
Dlaczego był taki biedny, skoro całe wieki harował i liczył każdy grosz, a mimo to niczego się nie dorobił? Wniosek jest jeden – nie miał wykształcenia ani żadnych kwalifikacji, co zaważyło na zarobkach, a te na dostępie do osiągnięć techniki.
On po prostu nie umiał nazwać tego, co zobaczył, bo nigdy nie było go na to stać.
Myślę, że bardziej wiarygodny jest właśnie taki - z tym całym zestawem przyrządów i monitorów.

Darcon napisał:
czy dwa, trzy zdania przemyśleń na poważnie,

Nie mogę - to relacja mojego bohatera, a on - skoncentrowany na swojej biedzie i frustracji - nie ma przemyśleń. On tylko chciałby też mieć coś od życia - nawet za cenę kalectwa. :)

Milena1 napisała:
Może wszystko jest takie jak w rosyjskiej matrioszce

Może nasza rzeczywistość paradoksalnie ma wiele drzwi, które otwierają następne i następne? :)
Ciekawe, jak można byłoby się tego dowiedzieć...

Bardzo dziękuję - Darconie i Milenko - za podzielenie się swoimi uwagami.
Wszystkie potrafią rozszerzać tekst.
Serdeczności wieczorne. :)
Darcon dnia 16.01.2018 21:07
Do końca mnie nie przekonałaś, ale zamysł rozumiem. :)
Miladora dnia 16.01.2018 21:41
Darcon napisał:
Do końca mnie nie przekonałaś

A Ty w jaki sposób opisałbyś coś, o czym nie masz pojęcia? :)
W najprostszy, prawda?
Dajmy na to, że widzisz w wielkim pudle grę "Tworzenie Życia".
Potrafiłbyś nazwać jej składniki? :)
Albo czy potrafiłbyś nazwać wyposażenie laboratorium genetycznego lub sali operacyjnej?
Ile jest starszych osób, które nigdy nie miały do czynienia z komputerem i nie wiedzą, co to twardy dysk, pendrive, czy open office?
Jak opisałby wystawę z elektroniką mieszkaniec amazońskiej dżungli? :)
dodatek111 dnia 16.01.2018 22:21
Miladora napisała:
Zastanawiałam się nad tym, Dod, czy rzeczywiście najłatwiej. Bo może to zależy od tego, jakim się jest Bogiem?


Bóg robi to co potrafi najlepiej :) Mając nieograniczoną moc, trzeba tylko dyscypliny i trochę wprawy. Patrząc na nasz świat...ech:)
skroplami dnia 16.01.2018 22:27 Ocena: Świetne!
Dziwne, prosta proza wychodzi Ci, jeśli tak mogę a jeśli nie to proszę o info (rymację ;)), bardzo dobrze. Coś dziwnego ze względu na treść a jednocześnie coś, o czym wielu myśli zadając sobie pytanie: czy On jest czy nie ma? Jednak myślenie to mało, trzeba szukać ;). Bohater opowiadania ma marzenie, chociaż poczuć się lepiej :) będąc bogiem (fałszywy bóg - mała litera). Budowla utworu lekka i przyjemna, miło się pluskać w niej oczyma ;), jednym też. I zakończenie "palce lizać" :). Co ponadto? Czyta się z napięciem, narastającym :). Bardzo dobra proza i taka całość.
Darcon dnia 17.01.2018 07:46
To kwestia pomysłu, Miladoro. Możliwe, że mój bohater zobaczyłby magiczne niebieskie pudełko lub czerwoną skrzynkę. :) Chodziło mi bardziej o to, że już teraz komputer to praktycznie laptop, a wielu wystarcza tablet czy smartfon. Twój opis skojarzył mi się z końcówką poprzedniego wieku, co nie ma oczywiście wpływu na fabułę.
Miladora dnia 17.01.2018 08:59
dodatek111 napisał:
Patrząc na nasz świat...ech:)

Właśnie. :)
A jak widzi go sfrustrowany bohater opowieści, wkrótce się okaże.

skroplami napisał:
Bohater opowiadania ma marzenie, chociaż poczuć się lepiej

Ludzie też mają podobne marzenia. :)
Zaczęłam się zastanawiać, jaki świat wyszedłby człowiekowi, gdyby dostał do rąk podobne możliwości.

Darcon napisał:
to praktycznie laptop, a wielu wystarcza tablet czy smartfon.

Owszem, ale nie da się tym zbudować świata. :)
Ja wyobraziłam sobie coś w rodzaju kokpitu wahadłowca. Zresztą to nie nasza rzeczywistość i niestety musimy polegać na opisie bohatera.

Dziękuję serdecznie - Dod, Skroplami i Darconie.
I miłego dnia. :)
braparb dnia 17.01.2018 10:24
Pragnienie podmiotowości bywa naprawdę potężne. Cudny tekst. A zdanie "A jeżeli dodatkowo oszczędzałbym, latając piechotą, to nawet trochę wcześniej." wprost genialne. Poczucie humoru najwyższej próby.
Miladora dnia 17.01.2018 23:00
Dzięki serdeczne, Brap. :)
Miło Cię zobaczyć pod tekstem - i to z dobrym słowem.

Najlepszego w nowym roku. :)
braparb dnia 18.01.2018 08:36
Fakt, trochę mniej ostatnio tu bywałem. Ale do Twoich tekstów Mil zaglądam regularnie.
Serdeczności noworoczne :) .
ClakierCat dnia 20.01.2018 22:39
Podobają mi się Twoje opowiadania, a tryptyk „Zabawa w Boga 1-3” szczególnie.

Ma jedno pytanie do poniższego fragmentu:

Cytat:
Wy­cho­dzi­ło na to, że gdy­bym za­trud­nił się na do­dat­ko­we trzy wiecz­no­ści z ekwi­wa­len­tem za nie­wy­ko­rzy­sta­ne urlo­py, wszyst­ki­mi pre­mia­mi i dar­mo­wym pra­cow­ni­czym Fun­du­szem Za­si­la­nia, to za ja­kieś dwa­dzie­ścia dwa mil­le­nia stać by mnie już było na ku­pie­nie gry.


Operujesz przedziałami czasu: wiecznością i milleniem, skoro podajesz przy nich liczebniki „trzy” i „dwadzieścia dwa” to są to skończone okresy czasu, także wieczność. Czy możesz powiedzieć, co to za okresy czasu, czy może podebrałaś je z pewnych mitologii, a może z baśni, czy też są to Twoje miary czasu?

Pozdrawiam z uśmiechem :) .
Miladora dnia 20.01.2018 23:06
ClakierCat napisał:
co to za okresy czasu,

Milenium, millennium - to tysiąc lat. :)
https://sjp.pwn.pl/sjp/milenium;2567939.html
Wieczność - to miara czasu świata, w którym żyje bohater opowieści.
Ile trwa? Nie wiadomo, bo tego nie podaje. Można tylko sądzić, wg naszych pojęć, że cholernie długo. Ale przecież nie wiadomo, jak długo żyją istoty w jego świecie.
Skoro musiałby się zatrudnić na dodatkowe trzy wieczności, czyli zapewne podpisać jakieś zobowiązanie, to na pewno są one dłuższa niż 22 millenia, czyli 22 tysiące naszych lat. :)
Ale może mają inną miarę czasu? Może dla nich millenium to rok składający się z tysiąca dni?
Nie wiem. Wiem jedynie, że jak by na to nie patrzeć, musiał to być długi okres czasu. :)
A skoro tak długi, to biedny bóg naprawdę musiał marnie zarabiać.

Dziękuję serdecznie, Clakier, za wizytę. :)
I dobrze, że masz pytania. Człowiek powinien je mieć.

Dobrego wieczornego. :)
ClakierCat dnia 21.01.2018 14:23
:) dziękuję, Milu.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
introwerka
15/10/2018 23:53
Zolu, myślę, że doskonale uchwyciłaś to, przez co… »
Zola111
15/10/2018 23:23
Bo wiesz, Intro, te moje refleksje znacznie wyszły poza… »
introwerka
15/10/2018 22:10
Mario, ogromnie dziękuję, że jesteś, czytasz i zaglądasz… »
introwerka
15/10/2018 22:07
Zolu, dziękuję gorąco za ciepły odbiór tekstu i tak… »
Lilah
15/10/2018 19:50
Pięknie, dodatku! :) »
mariaczekanska
15/10/2018 18:18
Uwielbiam Twoje pióro, masz dar zatrzymywania: oczu, czasu. »
mariaczekanska
15/10/2018 18:17
Coś innego, świeżego. Podoba mi się jak przeskakujesz do… »
mike17
15/10/2018 17:24
Kaziu, znam się trochę na ludziach i wiem, że mnie nie… »
dodatek111
15/10/2018 11:59
Kazjuno dziękuję, zaraz wezmę się do szukania opisu jesieni… »
Hubert Z
15/10/2018 11:50
Witaj Hope. Raczej całkiem tam coś ;) . Bardzo mi się… »
JOLA S.
15/10/2018 10:04
Jesień rozgościła się na dobre, słoneczna, złota, polska,… »
Kazjuno
15/10/2018 09:34
Wiersz o październiku także mi przypadł do gustu. Malowniczy… »
dodatek111
15/10/2018 09:25
Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Pozdrawiam:) »
Kazjuno
15/10/2018 09:18
.Ech, Mike! Wzruszyłeś mnie, co jest Twoją specjalnością.… »
Zola111
15/10/2018 02:29
Hej, Intro, wiersz mocno sklejony z tytułem. Liryka… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 15/10/2018 12:42
  • hmm... autohipnoza
  • mike17
  • 14/10/2018 12:31
  • A tu namiary do głosowania : [link]
  • mike17
  • 14/10/2018 12:30
  • Jeszcze 10 dni pozostało ,by oddać swój głos w MUZO WENACH 6, konkursie dla prozaików. Wynagrodźcie swoich faworytów. Czytajcie i głosujcie, naprawdę warto docenić ich trud :)
  • MarcinD
  • 13/10/2018 23:35
  • Super :/. A u mnie tylko kratka ze słowem "Avatar". A kliknięcie "otwórz grafikę w nowym oknie otwiera stronę 404 :/. EDIT: Już działa. Pomogło wyczyszczenie ciastków. Taki przypadek.
  • Vanillivi
  • 13/10/2018 22:24
  • U mnie wyświetlają się poprawnie.
  • MarcinD
  • 13/10/2018 21:33
  • Takie pyta nie techniczne: czy tylko u mnie nie wyświetlają się awatary i zamiast nich błąd 404 czy to jakiś ogólny problem?
  • Niczyja
  • 12/10/2018 22:59
  • Najpiękniejsze rzeczy przychodzą niespodziewanie. [link]
  • Zola111
  • 12/10/2018 22:11
  • Jak ja Wam zazdroszczę, że możecie wziąć udział w Zaśrodkowaniu#29!
  • Zola111
  • 11/10/2018 00:43
  • Kończą się MuzoWeny, zaczęło się Zaśrodkowanie. Czekamy na Wasze wiersze.
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas