Serce odrodzone na zgliszczach wojennych… - Assi
Proza » Obyczajowe » Serce odrodzone na zgliszczach wojennych…
A A A

  Nie cofam się w przeszłość, by opowiedzieć historię miłości, jaka pojawiła się podczas I czy II wojny światowej. Tych historii było opowiedzianych wiele i każda z nich mając swą legendę, była i dla zakochanych i dla czytelników cudem, który w tak trudnych, niebezpiecznych okolicznościach nie powinien zaistnieć, … a jednak.

Dziś chcę napisać o teraźniejszości … o sercu, które martwe zrodziło się podczas wojny...
Wojny, która toczy się nie tylko w umysłach, ale wojny, która bezsensownie zabiera ludzkie istnienia.
W tej miłości opowieść ma dwóch bohaterów, jednak wszyscy, którzy są uczestnikami ich zakochania się, mają ogromny wpływ na bieg wydarzeń, na zmiany nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim duchowe, emocjonalne…

Zimowy wieczór otulający swym mrozem drzewa, drogi i szyby okien tworząc przepiękne wzory, jakie tylko natura może stworzyć, nie zapowiadał żadnych zmian w życiu. Dzień jak co dzień, minuta za minutą posuwała wskazówki zegara w przyszłość. Już Morfeusz wołał do swej krainy snu, by dać wytchnienie spracowanemu ciału i umysłowi, ... gdy nastąpił cud, taki jaki widzimy w pięknych romantycznych filmach. Taka iskierka nadziei, gdy czas się zatrzymuje, a emocje same malują uśmiech na twarzy. Było to spotkanie nienachalne i niegrubiańskie, jakie można coraz częściej spotkać w teraźniejszym świecie ... lecz delikatne i kulturalne, w formie, jaka znana jest naszym dziadkom, z ogromnym szacunkiem do drugiej osoby. I było w tym spotkaniu coś magicznego, znajomego, a zarazem coś, czego się jeszcze nigdy w życiu nie przeżyło. Magia rozpoczęła swoje działanie, by uratować dwa poszukujące się po całym świecie serca. Nie musiała jednak długo czekać, gdyż każde z nich pragnęło tego samego, tych samych uczuć, takiego samego życia, jednej drogi tworzącej wspólną historię. Bajecznie, prawda? I tu jak każda bajka, choć mocno zakorzeniona w rzeczywistości ma swą mroczną stronę. Nie chodzi tu o to, że jak pstryczkiem elektryczkiem ktoś wyłączył tę miłość. Bo coś, co zawsze istniało, coś, co potrzebowało tylko odpowiedniego czasu i miejsca, by się odnaleźć, nie da się zniszczyć. Chodzi raczej o wszystko, co dzieje się wokół, o wszystko, co może wpłynąć na utratę nie miłości, lecz drugiej osoby. Dwa światy, u niej bajeczny, poukładany, bezpieczny, spokojny, pełen przyjaciół, kochającej rodziny, świat, choć może nieidealny w pojmowaniu przez nią to jednak dający jej wszystko by godnie i szczęśliwie żyć … a jego świat umiejscowiony w centrum wojny, pełen przemocy, śmierci, chorych ideologii ludzi, którzy przez brak empatii niszczą wszystko wokół siebie z powodu piekielnie niskich pobudek.
Jego w tym świecie, na zgliszczach budynków, wśród bombardowań, strzałów i krwi płynącej rzeką rozpaczy trzymała nadzieja miłości, nadzieja spełnienia, nadzieja wiary w dobro. Mimo iż misja pokojowa, to jednak ogrom barbarzyństwa, z jakim się tam zderzył, była tak ogromna, tak przerażająca, że strach przed utratą tego, co dopiero pojawiło się w jego życiu, był paraliżujący. Czy potraficie, żyjąc w naszej rzeczywistości, wyobrazić sobie ogrom cierpienia, jaki w tamtym równoległym świecie jest codziennie? Czy potraficie wyobrazić sobie i usłyszeć huk strzałów i bomb, zapach dymu i palących się samochodów? Czy potraficie sobie wyobrazić i usłyszeć krzyk i płacz matki, gdy traci syna, żony, gdy traci męża, kobiety, gdy traci dom i w końcu własne życie? Czy szare kikuty domów osmolone od dymów są w stanie pobudzić Twoją wyobraźnię, by poczuć emocje bólu tamtego świata? Jej wydawało się, że wie, jak tam jest, bo przecież znajomi jeździli na misje, widziała w wiadomościach TV, że toczą się tam walki, a misje pokojowe starają się temu zapobiec. Jej niestety tylko wydawało się, że wie, jak tam jest. Żyjąc w bezpiecznym kraju, nigdy nie doświadczyła takiego cierpienia i nawet nie zdawała sobie sprawy, że miłość, która zrodziła się na zgliszczach wojny, tak bardzo wpłynie na jej bezpieczny świat. Żyła szczęściem i radością, gdyż pojawiła się miłość w pełni taka, jaką pragnęła, On otrzymał Anioła, który otulając go swoją miłością, stworzył bezpieczne myśli lepszej dla niego przyszłości, pełnej dobra i pięknych uczuć. Czas płynął szybka na długich rozmowach, planach na przyszłość, radości i szczęściu … do momentu kolejnego wybuchu i szybkiego pożegnania… Ze słowami … kocham Cię bądź i miej miejsce w swoim sercu dla mnie … Czekaj na mnie ...
Po czym nastała cisza tak głucha, że ból, jaki wywoływała, powodował utratę przytomności.
Cisza, brak odpowiedzi, brak jakiejkolwiek wiadomości, brak informacji w wiadomościach TV, brak na polskich stronach internetowych, cisza… Nicość, jakby to nie istniało, nigdy się nie wydarzyło, jakby był to najcudowniejszy, a zarazem najokrutniejszy sen, z którego się obudziła w ogromnym bólu istnienia.
Jednak ona nie dawała za wygraną, musiała wiedzieć, musiała mieć pewność, gdyż wierzyła w tę miłość całym sercem. I wiara pomogła jej, i miała rację, i to nie był sen, tylko jakiś chory żart losu. Udało się jej znaleźć informacje na francuskiej stronie internetowej, gdzie patrząc na zdjęcia, relacje reporterskie, gdzie pokazany był świat, który nie powinien istnieć, świat pełen cierpienia, zła i okrucieństwa, nie zdawała sobie sprawy, że jednak ten świat istnieje.
Siedziała wpatrzona w ekran monitora i łzy płynęły jej po policzkach, serce zamarło, a powietrze w piersi zgęstniało do takiej postaci, że ból przeszywał całe ciało. Nie sposób opowiedzieć, jak przerażający jest ten świat jak nieludzki i okrutny. Na zgliszczach zbombardowanego miasta, w kłębiącym się dymie i krzykach cierpiących ludzi, w strachu, przerażeniu, braku snu i jedzenia … Jest serce, które żyje nadzieją, która nie zgaśnie, dopóki będzie trwała miłość. Nadzieja, która niczym zimne ognie iskrzy światłem, jednak w tak trudnych warunkach szybko gaśnie… Nie może jednak zgasnąć, więc trzeba odpalać jedno światło od drugiego, cały czas przesyłać miłość i wiarę, cały czas być pewnym, że za chwilę wszystko wróci do szczęśliwych chwil… I tę pewność i miłość przekazywać.
I wróci, bo miłość nigdy nie ustaje, bo miłość zawsze trwa, bo to, co w życiu jest najważniejsze to MIŁOŚĆ.

Jest to HOŁD dla wszystkich żołnierzy misji pokojowych i ich ukochanych, którzy kochając ich, dają im siłę, by nigdy nie zgasła w tych żołnierzach nadzieja na dobro, pokój i MIŁOŚĆ.


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Assi · dnia 17.01.2018 12:25 · Czytań: 132 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
18/08/2018 02:46
Zaskoczyłaś mnie tym tekstem, Intro. Przede wszystkim -… »
Zola111
18/08/2018 02:31
Ładnie mówisz o lęku wobec mało znanej choroby, alke.… »
Zola111
18/08/2018 02:14
Liathio, bardzo ciekawy, intrygujący obraz. Jest tu tyle… »
Zola111
18/08/2018 01:47
Ha, coś w tym jest. Od razu się przestawiłam na mężczyzn ze… »
Zola111
18/08/2018 01:22
To bardzo dobry wiersz. Warsztatowo - pokaz rymów odległych,… »
Zola111
18/08/2018 01:09
Jeszcze: — No, to zaczynamy — polecił. // albo: — No to… »
JOLA S.
17/08/2018 23:45
Ok, poprawiłam :) Wielkie dzięki :) »
wodniczka
17/08/2018 23:32
-dostali ust- Piękna metafora z tym szeptem i narodzinami… »
wodniczka
17/08/2018 23:28
:D. »
wodniczka
17/08/2018 23:27
Ale to piękne!Zaczytałam się i zamyśliłam. Obraz malował się… »
Prat Bart Pao
17/08/2018 23:24
To na cześć dyrektora za to, że wziął 2 dni urlopu. B) »
wodniczka
17/08/2018 23:18
Muszę przyznać, że masz specyficzny sposób pisania. A jak… »
wodniczka
17/08/2018 23:15
Ciekawy-dający myśleć. Można wysnuć wiele obrazów a oto… »
Zola111
17/08/2018 23:12
Jolu, przepraszam, bo to ja przeoczyłam. Jeszcze: -… »
wodniczka
17/08/2018 23:08
witaj Prat Bart Pao Czy celowe...hm. Można cosik różnie… »
ShoutBox
  • Vanillivi
  • 18/08/2018 00:29
  • Wodniczko, jeśli potrzebujesz opinii, najlepiej zwyczajnie napisz do redakcji poezji z prośbą o uzasadnienie. Komentowanie każdego tekstu jest fizycznie niemożliwe.
  • wodniczka
  • 17/08/2018 23:30
  • :D. Kulturalnie się wypowiedziałam.
  • Prat Bart Pao
  • 17/08/2018 23:28
  • Prosimy nie drażnić Redaktora. xD
  • wodniczka
  • 17/08/2018 20:36
  • założę się, że gdyby redaktor miał dać uzasadnienie - to albo by się z redaktorstwa wycofał albo mniej by tam wierszy trafiało - z lenistwa albo braku konkretnego uzasadniania. :).
  • wodniczka
  • 17/08/2018 20:34
  • widać, że na nią nikt-nawet redaktorzy nie zaglądają-więc po co ona jest? Po mnie to spływa-i czasem się śmieję - ale innych mi żal - co przyszli tutaj z nadzieją a zamiast tego-jeszcze się ich dołuje
  • wodniczka
  • 17/08/2018 20:10
  • redaktor powinien wiedzieć co robi i dlaczego i to wyrecytować pisemnie. Atak wiele wierszy przechodzi jak echo - chyba że jest taki cel-żeby pozostali starzy wyżeracze co sobie słodza :)
  • wodniczka
  • 17/08/2018 20:08
  • trochę pomarudzę. Jak się dodaje wiersz na dolną półkę to powinno się to uzasadnić - chyba ze się tego nie potrafi- to wycofuję:). Bo nie szlak trafia na takie widzimisie
  • mike17
  • 17/08/2018 17:39
  • Trzym się twardo, Kaziu, bo żywot pisarza łatwym nie jest. Proroka nigdy nie docenią w jego kraju. Ale nie ma to jak niczym niezmącona wiara w siebie, czego Ci w te upały i utarczki z żoną życzę :)
  • viktoria12
  • 17/08/2018 16:54
  • Za skucie mordy Lolowi mogą Cię skuć kajdankami. A szkoda :D Co do Najbliższych - toleruj ich opinie. Ja tak robię na zasadzie... Albo lepiej nie, bo czytają na bieżąco. Udanego wypoczynku.
  • Vanillivi
  • 17/08/2018 16:42
  • I takie drobne sprostowanie: Michalkiewicz nie jest chyba profesorem, Wikipedia i życiorys na jego stronie wspominają jedynie o ukończonych studiach.
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Cushingberryaq4
Wspierają nas