Wokół drzew - Decand
Proza » Miniatura » Wokół drzew
A A A
Od autora: Do trzech razy sztuka? Tym razem prezentuje coś, co posiada śladowe ilości dialogów. Nie oczekujcie cudów.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Sprowadzenie tego wszystkiego do kilku słów, bezpowrotnie straconych nadziei. Gdzieś w tym lesie myśli zbieranina emocji, nazwana kiedyś uczuciem, zaczyna paraliżować. Staje się personalny drapieżcą, z ostrymi kłami zbliża się do załamanego ciała, które z wolna rozszarpuje. Odczuwa z tego aktu ogromną przyjemność, podczas gdy cała reszta zieleni milknie. W powietrzu niestworzonych dźwięków — Twój krzyk i konsumpcja mięsa. Dostatecznie trudno przed czymś takim uciec, próbując odważnie stawiać kroku wokół wszelkiego istnienia. Trzeba, niestety, kroczyć bezpiecznie. Każdy to atakujący i strach wzbiera się ku sercu dość szybko, przepełniona nadmierną emocjonalnością i tanimi, kolorowymi magazynami. Las zaczyna się rozwijać, nawadniany strachem i Twoją niechęcią do samego siebie, odciska wyraźne piętno. Nie ma bezpiecznych już miejsc, trudno, żeby były. Po tych miejscach kiedyś chodziłaś i to pozostało, gdzieś tam z tyłu. Nawet jeżeli siekiery wyniszczyły część drzew, bo reszta wydaje się trzymać mocno i z wolna rozrasta się w rozkładających się fragmentach skorumpowanego umysłu. Nie tracić nadziei to złudna idea, lecz jedyna prawidłowa dla umysłu zdrowego, o ile taki śmie jeszcze istnieć. Gdzieś, za tymi krzewami, narodziło się nowe, zostawiając skonsumowane zwłoki.


Wycinka zawsze zaczyna się tak samo, od pogodzenia się z walorami swojego jestestwa.


— Byłbyś się nam w stanie przedstawić?

— A czy w ogóle jest to istotne, kim jestem dla was?


Przez chwilę cisza, następują po niej krótkie szepty i lekka woń alkoholu unosząca się za laurowymi liśćmi. Przerywa się to hucznym wrzaskiem. Agresywny kot zbliża się pod moje oczy, namierzając mnie własnym wzrokiem, cicho, jeszcze chwilę, spoglądając na mnie z uznaniem. Przerodzić się to może jedynie w atak.


— Po prostu powiedz nam. Kim jesteś? — zasugerował drapieżnik. — Bez tego nie będziemy mogli Cię poznać.


Miała w sumie rację. To, co wcześniej ukrywałem, musi wyjść w końcu na zewnątrz. Podobno w ramach terapii, podobno w ramach zrozumienia świata. Brakowało mi tego, lecz nie pragnąłem takiego stanu nadmiernie. Raz się pojawiał i raz odchodził — oto cały jego problem. Cały problem rzeczy niestałych — nie chcą zostać. Banalnie można stwierdzić, że nic tak naprawdę się nie dzieje. Jeżeli coś od człowieka od chodzi to, z natury, słusznie. Słusznie, bo potrzebuje bardziej siebie niż mnie. Prawdziwy złoty strzał, unoszący się gdzieś za horyzontem mojej głowy, sugerujący o natychmiastowej zagładzie moich emocji.


— Jeżeli masz tu siedzieć, to przynajmniej nam coś powiedz…

— Zamknij ryj!


Unoszenie się jest naturalnie w niesmak. Nie wypada jedna przepraszać osoby siedzące dookoła mnie, z lekko gnijącą skórą, ze wspomnieniami na mój temat. Ja o nich wspomnienia mam również, jednak zdecydowanie bardziej przekształcone. Kiedyś ukochaną byłyście wy, kobiety siedzące po mojej lewej. Teraz nietrudno mi patrzeć na was jak na zbrodniarzy, morderczynie. Po prawej zresztą mam podobne przykłady. Z przodu i z tyłu — kompletna klaustrofobia. Światło wydaje się oświetlać jedynie moją pozycję, lecz doskonale wypolerowana podłoga pozwala sobie na lekki pokaz swoich możliwości. Minęło sporo czasu, zanim ktokolwiek raczył się odezwać. W tym czasie próbowałem rozwiązać sznurowadła, zaplecione o nogi krzesła, na którym spoczywałem.


— Mam Ci za złe wiele rzeczy. Przede wszystkim fakt, że nie potrafiłeś mi na więcej.


Z kurwami nie rozmawiam, ale pamiętam jej chęć "na więcej". Więcej alkoholu, więcej molestowań, więcej rozproszonych idei. Głupia fanka cukierkowej mazi, w lekką otyłością i otwartym dekoltem — tak ją chyba, ostatecznie, zapamiętałem. Upraszczam, bo było coś w niej, na tyle radykalnego i psychicznego, by pozwolić mi się do niej zbliżyć. Młodzieńcze miłości traktować można jako pewne spektakle. I tą potraktowałem równie mocno spektakularnie. Oskarżenia o gwałt wystąpiły później. Zaczynam panikować, lecz to nie nowa rzecz. Gdzieś wewnątrz mnie uruchomił się zegar niepozwalający mi normalnie oddychać. Gdzieś tam, wokół smrodu palących się kości i bimbru, odczuwam jedną gałkę oczną, spoglądającą z twarzy różowej kobiety. Drapieżnie podchodzi do mnie, podobnie jak ostatnio, w zdeformowanej konstrukcji kota. Obskurne, łamiące się co chwila zęby, groteskowa sierść. Zastanawiam się, jak mogę bać się ponownie, teraz, w momencie kolejnego spotkania, czegoś tak dobrze mi już znanego. Tendencje do ataków paniki mam, ale nie wykorzystują mnie one fizycznie, to nie są zwyczajne tiki, nad którymi można zapanować. Gdy tylko kot ucieka w cień, oblewam nogawki ciepłym moczem. Ten radykalnie szybko zmienia zapach przy śmiechu fatalistycznych istot mojego życia. Tak, jakby wiedziały, że rozkładające mięso mnie przeraża.


Od urodzenia stęchlizna mnie psuje. Gdy jakaś kobieta zaczyna przypominać mi produkt, worek pełen mięsnych resztek, którym sam jestem, zaczynam się zatracać, usuwając wszelkie marzenia o niej. Boję się być obok kogoś, kto jest tak bardzo, pod tym względem, do mnie podobny. I jak uciec od tej świadomości, gdy na każdym kroku udowadniasz sam sobie istotę własnej choroby? Bo nie można być zdrowym, nie ma się takiego prawa. Trudno, o ile to możliwe, walczyć z takimi oczywistymi siłami. To tak, jakby samemu łudzić się, mówić sobie, że życie jest nieskończone. Zatracenie w samym sobie — puste istoty, tak, jak te, które mnie otaczają. Lecz przed momentem były jakby żywsze, z ich ran wylewała się jeszcze purpurowa krew. Teraz, jakby na chwile, trupy zaczęły zakwitać. Pod mięśniami małe korzonki nadawały istnienie kwiatom, które aromatycznie rozpalały obszar perspektywicznych rozwiązań. Teraz mogę wiele. Radykalnie, za ich pomocom, wracam do życia. Mam już dosyć "marudzenia", wyznaczyłem sobie czas na zmianę. Gdy stąd wyjdę, wstanę prawą nogą, moja prawa stopa wpierw dotknie ziemi. Otworzę oko prawe, na początku, może lepiej mi się będzie na to patrzeć. Unikać będę wszelkiego zła i ja zły nie będę — akcje przeze mnie poczynione będą w pełni poprawne, ba!, użyteczne dla społeczeństwa i świata zewnętrznego. Wstydem będę oskarżać wszelkie czynności złe i tak też pozostanę. Przynajmniej na jeden dzień…


Ileż naiwności jest w takim podejściu. Niedaleko mu, zresztą, do przypadku psychiatrycznego.


— Ile możemy jeszcze czekać?

— Tyle, ile uznacie za stosowne.


Śmiech, ale tak jakby przerwany. Szybko zaczął obrastać się niezwykle pokaźną florą i fauną. Z ich stóp, rozpuszczonych w chemikaliach, utworzone zostały grzyby i nasiona. Z nich powstanie nowe życie. Z piersi kobiet i penisów mężczyzn wyrosły krzewy i gałęzie, które, spalone, zamieniały się w popiół przy kontakcie z posadzką. Oto nowy rozwój ich perspektywy. Wydaje się, że bezpiecznie jest określić ich nowe narodziny. Gdyby tak spojrzeć to kiedyś były osoby bliskie, którym kiedyś życzyłem wiele dobrych chwil. Teraz osoby te zaczynają mnie przerastać, rozwiązując się i rozwijając. Ja, tymczasem, siedzę, spoglądając jeszcze na coraz ciemniejsze światło. Oto osoby, które kiedyś stały za nowymi narodzinami. Ci sami teraz, z wolna, zaczęli przekształcać się w drzewa.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Decand · dnia 18.01.2018 09:46 · Czytań: 102 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Alen Dagam
23/02/2018 02:09
Cześć, Esy :) Widzę, że przeprowadziłaś tutaj ekshumację… »
Maly
23/02/2018 01:03
To bardzo proste, zabijasz wszystkich tych bohaterów,… »
Maly
23/02/2018 00:44
Zapowiada się na jakąś jatkę rodem z Tarantino ;) Dobrze… »
Maly
23/02/2018 00:24
Wprowadzić, nawet nie pytaj :) »
Gatsby
22/02/2018 23:44
Przeczytałem jednym tchem! Jeszcze inna fantastyka niż… »
Gatsby
22/02/2018 23:31
Dziękuję bardzo za czytanie i za komentarz! :) Myślę,… »
introwerka
22/02/2018 23:25
Kamyczku, Zolu, Lilu, dziękuję Wam bardzo serdecznie za… »
Maly
22/02/2018 23:02
Podoba się. Zaskakujesz na sam koniec, jak ci scenarzysci,… »
ClakierCat
22/02/2018 22:53
Czytelnik nie zawsze wie co w trawie piszczy, a ja tak… »
albertyna
22/02/2018 22:42
ClakierCat, niezmiernie dziękuję za komentarz, który… »
Lilah
22/02/2018 22:20
Zainteresował mnie tytuł (raczej nietypowy dla Ciebie,… »
Niczyja
22/02/2018 21:50
Podoba mi się zajawka Twojej powieści, autorze o dziwnym… »
mike17
22/02/2018 21:37
Chorwacki nazizm był okrutniejszy od hitlerowskiego.… »
Darcon
22/02/2018 21:25
Nie podeszło mi, Zulo. Z dwóch powodów. Po pierwsze zadajesz… »
Ania_Basnik
22/02/2018 21:18
Jasenovac - aż musiałam się dokształcić w tej dziedzinie.… »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 23/02/2018 02:16
  • Czytajcie i komentujcie wirtajki, kochani! Mamy sporo debiutów :) Pokażcie, że to nasz wspólny projekt, napiszcie choć parę słow! [link]
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:46
  • Dzięki Silvus, czekam cierpliwie aż wróci:)
  • Silvus
  • 22/02/2018 12:12
  • Z tego, co ja wiem, @Dod, to zdjęcia dodaje Wiktor, a widać, go nie ma.
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:04
  • Co się dzieje ze zdjęciami? Dodałem ponad tydzień temu, jako ilustracje do wierszy. Wiersze się zestarzały, a zdjęć nie ma:)
  • kamyczek
  • 21/02/2018 16:20
  • Panel użytkownika - utwór, który chcesz przenieść klikasz edytuj. Edycja artykułu, kategoria np. masz kategoria: wiersze - zmieniasz na kategorię Wirtajki.pl. Na koniec klikasz na pasek: Zapisz zmiany
  • Hubert Z
  • 21/02/2018 16:06
  • Jak zgłosić opublikowany już wiersz do Wirtajek?
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:dertysawero
Wspierają nas