Lot sępa nad Kanionem Marzeń - Figiel
Proza » Inne » Lot sępa nad Kanionem Marzeń
A A A

Eleanor do Kate:


Cieszę się, córeczko, że spotykasz się z Davidem. Dość już samotnego zmagania się z życiem, w końcu minęły trzy lata! Po śmierci Marka wszystkim, którzy go kochali, było ciężko, ale wiem, że nasza, choćby najgłębsza rozpacz, nie mogła równać się z tym, co czułaś Ty i dzieci. Martwiliśmy się z Ojcem się o Was nieustannie, szczególnie o Charlotte – biedna dziewczynka, już jako siedmiolatka musiała zmierzyć się ze świadomością, że jej Tata umarł. Rocznemu Johnowi zostało to, dzięki Bogu, oszczędzone, przynajmniej na razie. Charlotte jest taka wrażliwa, zupełnie jak Ty – obie macie w sobie dobroć, współczucie, wrażliwość i ufność. Zasługujecie na szczęście.
David jest czarującym człowiekiem. Ma niespotykaną u młodych ludzi galanterię i ubiera się z taką niedbałą elegancją! Widać, że pieniądze nie stanowią dla niego problemu, ale jak przystało na dżentelmena, niechętnie o nich mówi. Jest też inteligentny, błyskotliwy, dowcipny i ma ogromną wiedzę o świecie, a do tego tak barwnie opowiada o swoich podróżach! Najważniejsze jednak, że doskonale rozumie się z dziećmi. Nie zastąpi co prawda Marka, lecz może być dobrym opiekunem, a to bardzo ważne. Ale nade wszystko, może w końcu ukoi Twój smutek...

 

David do Kate:


Pragnę Cię mieć przy sobie i nie tracić z oczu ani na chwilę, lecz firma wymusiła na mnie niespodziewany wyjazd. Nie mogłem odmówić. A teraz dobra wiadomość: nie będzie mnie zaledwie trzy tygodnie. Co to jest dla prawdziwej miłości, głębszej niż jezioro Tanganika? Pamiętasz, jak Ci o nim opowiadałem? Ach, te czarowne widoki Tanzanii i Burundi! Uwierzysz, że pod kilem żaglówki rozciągła się pięćsetmetrowa, a w niektórych miejscach o wiele głębsza, otchłań? Ale nawet najpiękniejsze jezioro Afryki Wschodniej, otoczone majestatycznymi górami, nie zachwyciło mnie choćby w części tak, jak Ty. Jesteś tajemniczym lądem, który pragnę odkrywać, sycić się jego barwami i zamieszkać w nim na zawsze. Mam na to całe życie. A teraz, podczas samotnych wieczorów, upajam się wspomnieniem zapachu Twojej skóry, przywodzącym na myśl zmysłowe pachnidła Arabii i rozpamiętuję zniewalający blask oczu, który widziałem, gdy kochaliśmy się po raz pierwszy. Dziś oddałbym wszystkie widoki świata za jedno takie spojrzenie...
Wiem, że nie znamy się długo, ale gdy tylko Cię ujrzałem nie miałem wątpliwości, że jesteś tą jedyną. Nigdy niczego nie byłem tak pewien.
Ciągle słyszę Twój zmysłowy szept, Kate. Chcę, by towarzyszył mi wieczorami, gdy będę zasypiał oraz każdego poranka. Pragnę odnajdywać w nim siłę do sprostania rzeczom codziennym, a także osiągania wielkich celów. Wiem, że mnie kochasz i będziesz czekać. Będziesz, prawda?
A gdy wrócę, zabiorę Cię do pełnej słońca Afryki i pokażę jej tajemnice. Mówiłaś, że marzysz o dalekich podróżach, więc, dlaczego nie? Będziemy przemierzać łodzią jeziora, kochać się, popijać kolorowe drinki przy fantastycznych zachodach słońca, oglądać krokodyle, hipopotamy oraz barwne ptaki, przecinające nieskończenie błękitne niebo.
Marzę o naszym wspólnym domu: przestronnym i jasnym. Trzeba będzie tylko sprzedać tę klitkę, w której teraz mieszkacie. Twoim dzieciom należy się przyzwoite życie, prawda? Pomyśl, jak ucieszą się z własnych pokoi! Nie musisz się spieszyć, mamy sporo czasu na znalezienie wymarzonego miejsca dla naszej rodziny. Jednak nie ociągaj się zbyt długo z decyzją, bo dobre oferty znikają szybko.
Nie martw się, kochana, o finanse. Zajmę się wszystkim. Będziemy żyć pełnią tego, co nam ofiarowano, inaczej niż wszyscy ludzie, którzy tylko marnotrawią czas na bzdury, a potem umierają, nie wiedząc, że żyli. Przyjrzyj się im – mieszkają z nudnymi mężami i żonami, pracują ciężko, a ich świat kręci się wokół prozaicznych problemów. Jak sądzisz, czy chcą zobaczyć ziewającego hipopotama?...

Susan do Elisabeth Wilbourne:


Zgodnie z umową, przesyłam mój pamiętnik. Proszę go zatrzymać, mam nadzieję, że będzie pomocny.

 

11 listopada 2016

Jest cudowny! Zakochałam się jak nastolatka, mam stada motyli w brzuchu i zupełnie nie mogę przestać o nim myśleć. Dziś trzy razy poprawiałam zestawienie kosztorysowe dla Jane, bo zrobiłam mnóstwo błędów. Nic nie mówiła, ale wymownie kręciła głową. Pewnie! Zawsze, akuratna Sue nagle myli rubryki i wypisuje bzdury! Teraz koniec z szarą, nudną, oddaną wyłącznie pracy Susan! Jestem inną kobietą – czuję się piękna, zmysłowa i... pożądana.
– Promieniejesz – powiedziała Joan. – W życiu nie wyglądałaś tak korzystnie, jakiś nowy krem?
Żaden krem. To David!

13 grudnia 2016

Zbliża się Boże Narodzenie. Nigdy nie lubiłam świąt, a teraz rozkoszuję się ich niezrównaną atmosferą. Wszystko jest piękne: uśmiechnięci ludzie, kolorowe wystawy i ta magia, unosząca się w powietrzu. Kupiliśmy dziś z Davidem bombki na choinkę, pierwszą, którą będziemy razem ubierać! A potem była kolacja w wytwornej restauracji: wybrałam tradycyjny stek, za to David zamówił jakieś wymyślne danie i podsuwał mi najsmaczniejsze kąski ze swojego talerza.
– Pamiętasz tę scenę z kreskówki "Zakochany Kundel"? – zapytałam. – No wiesz, ten moment, kiedy we włoskiej knajpce psiaki jedzą spaghetti z jednej miski. Musimy wyglądać podobnie.
Roześmiał się i pocałował grzbiet mojej dłoni.
A potem ja się śmiałam z Davida, gdy okazało się, że zostawił pieniądze w innej marynarce. W życiu nie widziałam tak zakłopotanego faceta! Dobrze, że w tym zakochaniu przynajmniej jedno z nas nie zapomina o czymś tak prozaicznym, jak portfel.

27 grudnia 2016

Byliśmy u moich rodziców. David oczarował mamę pięknym bukietem róż i szarmanckim ukłonem, szybko też porozumiał się z tatą w kwestii polityki. Jestem trochę zazdrosna – gdziekolwiek David się pojawia, natychmiast staje się atrakcją i wszyscy chcą z nim rozmawiać. Chyba jest tym trochę zmęczony, bo dyskutując z tatą o rządowych projektach co jakiś czas puszczał do mnie łobuzerskie oko.
Wieczór spędziliśmy w łóżku. BOSKO. Próbowałam podpytać Dawida o moje poprzedniczki, ale mówi, że nie było ich wiele i się nie liczą.

4 stycznia 2017

Kocham go z każdym dniem coraz bardziej. Dziś długo w nocy rozmawialiśmy i opowiedział mi o swoim życiu. Biedak, miał koszmarne dzieciństwo, na farmie, w jakiejś zapadłej dziurze w Teksasie. Ojciec lał go pasem za byle co, a matka, no cóż, nigdy nie brała dziecka w obronę. Mały David był zupełnie sam, nie miał przyjaciół, stronił od innych dzieci. Nazywały go dziwadłem. Kiedyś, poszukując choćby namiastki bliskości, obłaskawił bezpańskiego psa. Przygarnął go i trzymał w szopie. Po tygodniu ojciec znalazł zmaltretowane, rozczłonkowane psie zwłoki w krzakach, za domem. Nie wiadomo, kto to zrobił, ale David podejrzewa, że jego tata. Ile ten dzieciak wycierpiał! Chcę wynagrodzić mu wszystkie krzywdy.

20 stycznia 2017

David chyba nie polubił Joan. Martwię się, bo to moja przyjaciółka, taka prawdziwa, przed którą nie mam tajemnic i chciałabym, żebyśmy z nią i jej mężem tworzyli zgraną paczkę. Zaprosiłam wszystkich do domu na drinka. David był co prawda uprzejmy, ale i jakiś inny, lekko naburmuszony. Może dlatego, że go nie uprzedziłam? Muszę pamiętać o takich drobiazgach, w końcu nie jestem już sama. Pewnie liczył na słodkie spotkanie tylko we dwoje. Bo jak wytłumaczyć, to, co powiedział, gdy wyszli:
– Powinnaś ograniczyć spotkania z Joan. Jest taka... głośna. To nie twoja liga, nie ten poziom.
Zrobiło mi się przykro.

21 stycznia 2017

No, i wszystko jasne! Jestem taka szczęśliwa! David zamieszka ze mną! Na zawsze!
Niemal ze łzami w oczach przeprosił za wczorajsze. Miał naprawdę zły dzień: szef przypisał mu winę kolegi i zwolnił z pracy. David nie prostował pomyłki, bo tamten człowiek, to jego przyjaciel, a na dodatek ma chore dziecko, dla jego rodziny strata pracy byłaby dramatem. Jakie to szlachetne! A teraz sam jest w kłopocie – brak zatrudnienia, to brak środków na opłacenie czynszu, więc musi zwolnić mieszkanie. Powiedziałam, że może przecież zamieszkać u mnie, a nową pracę i tak szybko znajdzie, czyli nie ma się czym martwić.

22 stycznia 2017

David przywiózł swoje najpotrzebniejsze rzeczy i...
– Susan Weels, czy zostaniesz moją żoną? – zapytał przy kolacji, otwierając małe, czerwone pudełeczko.
Nie mogłam uwierzyć, po prostu nie mogłam!
– Tak! – Rzuciłam mu się na szyję. Zamknął mnie w ramionach i utonęliśmy w długim pocałunku. A potem... Mmm...
Boże, chce mi się tańczyć albo płakać ze szczęścia! Sama już nie wiem. To wszystko jest jak bajka! Będę żoną wspaniałego faceta, mojego księcia!
David mówi, że powinniśmy pojechać w podróż PRZEDślubną, inaczej niż wszyscy. I to nie byle gdzie, tylko w jakieś bardzo egzotyczne miejsce. Jest taki kochany, chce dla mnie wszystkiego, co wyjątkowe, ale ze względu na finanse będziemy chyba musieli odbyć swoją podróż jak zwykli nowożeńcy.

28 lutego 2017

Nie do wiary! Właśnie wróciliśmy z Tanzanii i Burundi, gdzie wynajętą żaglówką pływaliśmy po jeziorze Tanganika. Było CUDOWNIE! Jak tu zaprzyjaźnić się teraz z szarą rzeczywistością? Pokochałam afrykańskie słońce, hipopotamy, a nawet, fuj! krokodyle!
Zdarzył się cud, Davidowi udało się sprzedać swój projekt konkurencyjnej firmie i zainkasował okrągłą sumkę. Wystarczyło na podróż marzeń! Tymczasem przygotowania do ślubu idą pełną parą, mama wręcz dostała skrzydeł. Dwoi się i troi, by wszystko było jak należy, a czasu coraz mniej – szósty maja zbliża się wielkimi krokami. Zamówiłam boską suknię ślubną! David padnie z zachwytu. Przynajmniej mam taką nadzieję.

10 marca 2017

Niepokoję się o mojego narzeczonego. Nie szuka pracy, nie tworzy żadnego własnego projektu. Od ponad tygodnia siedzi w domu przed telewizorem i ogląda filmy podróżnicze o egzotycznych krajach. Niektóre nawet po kilka razy.
Może to jakiś rodzaj wiosennej depresji?

20 marca 2017

Gdy byłam nastolatką, mama wymagała ode mnie do zachowania porządku w pokoju. Nie cierpiałam tego, ale dziś wiem, że miała rację. Trudno żyć z osobą, która bałagani, ale nie wpada jej do głowy, by po sobie posprzątać.
Dziś nie wytrzymałam:
– David, na miłość boską! Mógłbyś przynajmniej zabrać te brudne talerze z kanapy i zanieść do zmywarki.
– To twoja działka, kochana. – Spojrzał na mnie obojętnie. Miał dziwnie zimny, pusty wzrok.
Coś zrobiłam nie tak?

3 kwietnia 2017

Nie wiem, co jest z Davidem. Przy obcych jest takim mężczyzną, jakiego poznałam i pokochałam. Kobiety patrzą na mnie z zazdrością, mężczyźni mówią, że to świetny facet. Ledwo jednak przekroczy próg domu, cały urok, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, opada. Coraz bardziej zamyka się w sobie i wręcz odsuwa ode mnie. Za to w seksie jest bardziej hm... wymagający, natarczywy. Kocham go, ale zupełnie nie wiem jak sobie z tym poradzić.

17 kwietnia 2017

Nocą przyłapałam Davida na czymś dziwnym. Wstałam do łazienki i zobaczyłam, że siedzi przed telewizorem. Na ekranie leciał jakiś melodramat. Chciałam mu powiedzieć, że najwyższy czas do łóżka, ale zorientowałam się, że nie ogląda filmu tak zwyczajnie, jak wszyscy, tylko scenami. Zatrzymywał co jakiś czas obraz i powtarzał mimikę aktorów oraz ich dialogi. Jakby uczył się roli. Nie wiem, co o tym sądzić.

22 kwietnia 2017

Dziwne zachowania nocą, a teraz jeszcze i to! Dziś, wychodząc z pracy, zobaczyłam go z inną kobietą. Siedzieli w restauracji naprzeciw mojego biura. Śmiejąc się, popijali drinki. David był taki... ożywiony, a ona promieniała. Rozpłakałam się na środku ulicy.
Gdy wrócił do domu, zapytałam:
– Kim była ta kobieta z restauracji?
Skrzywił się z niesmakiem i rzucił mi to swoje stalowe spojrzenie.
– Śledzisz mnie?
– Trudno było was nie wiedzieć, przecież to na wprost mojego biurowca.
– A, tak! – Pokiwał głową, jakby nagle przypomniał sobie, gdzie pracuję. – To zwykłe spotkanie biznesowe, nudne, jak wszystkie.
– Jak ta nuda ma na imię?
– Kate Jakaśtam. – Machnął ręką. – Nie ma o czym mówić. Zrobisz kawę?
Może daję mu za mało miłości? Może, jeśli dostanie jej więcej i bardziej skupię się na potrzebach oraz oczekiwaniach Davida, to będzie wiedział, że kocham go jak żadna inna i znów będzie tym cudownym mężczyzną, traktującym mnie po królewsku? Muszę się bardziej postarać.

27 kwietnia 2017

To się stało dwa dni temu. Wróciłam ze spotkania z Joan. David leżał na kanapie w salonie.
– Gdzie byłaś? – rzucił jakby od niechcenia.
– U Joan. Nie masz pojęcia, jak czas leci na plotkach, przepraszam, że nie zadzwoniłam. Jadłeś już kolację?
Nie odpowiedział. Wstał i podszedł do mnie powoli. Delikatnie wyjął spinkę z koka, a potem leniwie zanurzył rękę w rozpuszczonych włosach. Nadstawiłam twarz do pocałunku, ale się go nie doczekałam. Jak wąż, błyskawicznym ruchem owinął włosy dookoła dłoni, a potem jednym szarpnięciem sprowadził mnie do parteru. Pochylił się, i bez złości wycedził:
– Mówiłem ci, żebyś nie spotykała się z tą suką. Dlaczego, kurwa, nigdy mnie nie słuchasz?
Zadał cios kolanem w brodę. Upadłam. Kopał mnie po całym ciele, metodycznie, w ciszy. Gdy skończył, poszedł do zlewu i nalał wody do ekspresu. Leżałam w bezruchu, obolała, lecz przytomna. Słyszałam, że parzy kawę, pogwizdując jakąś skoczną melodię. Z trudem usiadłam. Nawet na mnie nie spojrzał. Wypił kawę, odstawił kubek do zlewu i wyszedł, cicho zamykając drzwi.
Nie wrócił na noc. Nadal go nie ma.

28 kwietnia 2017

Powinnam być wściekła, a tylko płaczę i... tęsknię. Wiem, że wróci i wiem, że wstydzi się tamtego zachowania. Kocham go, jestem gotowa wybaczyć, w końcu kryzysy zdarzają się w każdym związku. Zdarzyła nam się miłość inna niż wszystkie, gorąca i gwałtowna, ale prawdziwa. Tylko dlaczego tak boli? Telefon Davida nie odpowiada.

1 maja 2017

Wciąż go nie ma. Jestem w kompletnej rozsypce, mama odchodzi od zmysłów. Pyta, czy odwoływać gości. Nie wiem, co ten David sobie myśli, przecież do diabła, musi zjawić się własnym ślubie!

6 maja 2017

Susan Weels nie wyszła za mąż. Boże, jaki wstyd! Chcę wpełznąć do najciemniejszej nory...

13 maja 2017

Wzięłam urlop, nie jestem w stanie pracować. Ledwie zmuszam się do jakiejkolwiek aktywności, najchętniej nie wchodziłabym z łóżka. Dziś nakazałam sobie pójść do banku, żeby opłacić zaległe rachunki.
– Niestety, nie mogę zrealizować dyspozycji – oświadczyła pracownica. – Zechce pani przejść do stanowiska, gdzie siedzi mężczyzna w granatowej marynarce? On udzieli wszelkich informacji.
Poszłam, gotowa pozwolić całej frustracji nagromadzonej w ostatnich tygodniach wyładować się na szczupłym blondynie o sympatycznej twarzy.
Postukał chwilę w klawiaturę, a potem zapatrzył się w ekran.
– Proszę spojrzeć. – Przesunął monitor w moją stronę. – W dniu dwudziestego piątego kwietnia, David Winston wypłacił wszystkie dostępne środki na podstawie imiennego pełnomocnictwa.
Zimna kula wpadła mi do żołądka i zmroziła całe ciało, odbierając oddech.
– To prawda, upoważniłam narzeczonego do dysponowania moimi pieniędzmi, w końcu i tak miały być wspólne. – Słowa ledwo przechodziły mi przez gardło.
Mężczyzna kiwnął głową.
– Ta sama osoba, wcześniej, bo drugiego lutego dokonała przelewu większości środków z tego konta – wskazał numer długopisem – na rachunek Biura Podróży Exotic Travel, a resztę wypłaciła w gotówce. – Zerknął na mnie. – Czy pani się dobrze czuje? Może podam szklankę wody?
Jestem żałosna i głupia! Co teraz będzie? Jak to powiem rodzicom? Czuję się winna. Boję się nadchodzących dni...

15 maja 2017

Nie wiem, gdzie podziały się czas. Pamiętam tylko jak przez mgłę, Joan mówiącą coś do mnie. Czułam, że trzyma mnie za rękę. A może to mama?
Szpitalne dni mijają powoli, lekarze kręcą się przy mnie nieustannie. Mówią, że cudem wywinęłam się śmierci.

21 maja 2017

Każdy odratowany samobójca musi spotkać się z psychiatrą. Mnie odwiedziła doktor Elisabeth Wilbourne, podobno wielka sława i autorytet.
– Wielką głupotą nie może zająć się byle kto – powiedział tata. To miał być żart. Szkoda, że oboje z mamą nie pamiętają własnych zachwytów nad Davidem.
Przysłali do mnie policjanta. Zgłosiłam pobicie.

27 maja 2017

Jestem u rodziców, pomieszkam tu jakiś czas. Nie wiem, co czuję, nie potrafię uporządkować emocji. Terapeuta mówi, że przed nami długa droga, ale jest dobrej myśli.
Przyszedł dziś policjant prowadzący sprawę mojego pobicia. Nie miał dobrych wieści – David zapadł się jak kamień w wodę, więc dochodzenie będzie stać w martwym punkcie, dokąd go nie znajdą. Trochę jednak pogrzebał w przeszłości mojego ukochanego. Oto co mi przekazał:
Pan Winston był wielokrotnie stawiany w stan oskarżenia za oszustwa, kradzieże i pobicia, ale zawsze udało mu się wywinąć grzywną lub kilkumiesięcznym wyrokiem. Jego urok osobisty i umiejętności aktorskie były skuteczniejszą obroną niż wiedza prawników.
Ma żonę, przynajmniej tę pierwszą, która mieszka w Karolinie Południowej. David jest bigamistą. Pięciokrotnie przysięgał miłość różnym kobietom, ale jedynym wspomnieniem po niej są puste konta wybranek. Nie tylko – również mężczyzn, z którymi się zaprzyjaźniał. Niektórzy, wstydząc się naiwności, nigdy nie złożyli oficjalnej skargi.
Naukę ukończył na poziomie podstawowym, nie udało mu się utrzymać żadnej posady. Szefowie, zirytowani jego lekceważącym stosunkiem do obowiązków i brakiem sumienności kończyli współpracę najpóźniej po dwóch miesiącach.
Nigdy też nie mieszkał w Teksasie. Jego rodzice pochodzą z Ohio i tam żyją do dziś. Ojciec nie tknął go nawet palcem, za to oboje z żoną stracili fortunę na programy terapeutyczne, które miały naprawić nastolatka, sprawiającego nieustanne kłopoty – chłopak wdawał się w bójki, okradł szkołę ze sprzętu komputerowego, zadawał się z podejrzanym towarzystwem, pił alkohol, brał narkotyki i notorycznie kłamał. Był bardzo inteligentnym, ale aroganckim dzieckiem, nie uznającym żadnych zasad. Jako dwunastolatek, bez powodu zepchnął ze schodów swoją trzyletnią siostrę, która doznała urazu kręgosłupa i do dziś porusza się na wózku inwalidzkim. Rodzice wielokrotnie przyłapywali go na dręczeniu oraz torturowaniu zwierząt. Ani oni, ani ich córka, nie chcą widzieć Davida. Do dziś zadają sobie pytanie, skąd wzięło się w nim takie zło.

28 maja 2017

To mój ostatni wpis. Za chwilę włożę pamiętnik do szarej koperty i wyślę doktor Wilbourne. Oby był przydatny w jej badaniach nad psychopatią.
David jest klasycznym przykładem takiej osobowości. Pani doktor powiedziała, żeby nie sugerować się filmami, na których psychopatyczni bohaterowie w wymyślny sposób zabijają swoje ofiary. Niektórzy z nich rzeczywiście to robią, ale większość po prostu żeruje na innych. Są pozbawieni jakichkolwiek uczuć, czy to radości, smutku, czy współczucia, ale potrafią je naśladować i są w tym świetni. Strach, lęk są im zupełnie obce, podobnie jak wszelkie zasady moralne czy społeczne. To skończeni egocentrycy, przekonani o własnej wyższości, traktujący ludzi jak przedmioty, które mają ich zadowolić. Jeśli nie dostają tego, co chcą, stają się porywczy. Szukają nieustannych podniet, a ponieważ nie są w stanie wytworzyć żadnych, choćby najprostszych więzi, porzucają jak zużyte przedmioty tych, którzy im zaufali.
Intuicyjnie wybierają na ofiary osoby wrażliwe, empatyczne. Z miejsca rozpoznają ich słabe punkty, które wykorzystują. To doskonali manipulatorzy, zdolni wywołać w partnerze poczucie winy za własne niepowodzenia. Żaden, nawet najgorszy postępek nie budzi u psychopaty wewnętrznego niepokoju, gdyż nie ma on kontaktu z własnym sumieniem. Dr Wilbourne mówi, że bez względu na poziom wykształcenia, zajmowaną pozycję czy osiągnięcia zawodowe, jeśli kogoś sobie upatrzy, nie sposób uniknąć zastawionych sideł. Spotkanie z takim człowiekiem jest jak wejście w chmurę śmiertelnie toksycznych oparów.
Wiem coś o tym.
I tęsknię za Davidem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Figiel · dnia 18.01.2018 22:30 · Czytań: 268 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 12
Komentarze
Darcon dnia 18.01.2018 22:38
Nie przekonałaś mnie do końca tym opowiadaniem, ale po kolei.
Podobał mi się wstęp, te dwa listy ładnie wprowadzają historię, pozwalają na skrótowe informacje, których zwyczajna fabuła raczej by nie przyjęła. Sprytny zabieg. :)
Później jest dosyć schematycznie, a nawet sztucznie. Przy scenie uczenia się "roli" z nocnego melodramatu pomyślałem przez chwilę, że to obcy albo robot. Na tyle dziwnie brzmiała mi cała sprawa z Davidem. Zaś jego przemiana też bez poważniejszych podstaw.
Cytat:
Do dziś za­da­ją sobie py­ta­nie, skąd wzię­ło się w nim takie zło

Otóż właśnie, skąd wzięło się to zachowanie? Szkoda, że najważniejszej sprawy w opowiadaniu nie umotywowałaś, tylko wyszła o tak, z kapelusza. Za to minus.
Z dobrych stron, to na pewno warsztat, ale to już się powoli przyzwyczajam.

Podsumowując, dobrze skonstruowane opowiadanie, ale za mało dramatu w dramacie.
Figiel dnia 18.01.2018 23:21
Dzięki, Darconie za komentarz. W pewnym sensie potwierdzasz moje obawy odnośnie tekstu, ale tylko w pewnym. Może spróbuję po kolei:
Darcon napisał:
Otóż właśnie, skąd wzięło się to zachowanie?

Zwyczajnie nie wiem, nie wiem nawet, czy ktokolwiek wie, raczej nie. Różne były teorie, ostatnia mówi o dysfunkcji ciała migdałowatego, ale badania pokazują, że niekoniecznie. Krótko mówiąc, etiologia nieznana.
Darcon napisał:
Przy scenie uczenia się "roli" z nocnego melodramatu pomyślałem przez chwilę, że to obcy albo robot.

A uwierzysz, że niektórzy tak robią? Ich skala odczuwania emocji jest równa zeru. Mimika,grymasy twarzy naśladujące radość, smutek, to tylko odwzorowanie tego, co widzą, gra czysto aktorska, zwyczajnie uczą się ról. Dziwactw jest znacznie więcej, ale nie mam koncepcji, jak je przenieść na poziom tekstu, by nie stał się psychodeliczny.
Darcon napisał:
Zaś jego przemiana też bez poważniejszych podstaw.

David ma konkretny powód, by przestać się kryć. Mam nadzieję, że Czytelnik wykoncypuje to z tekstu, o ile tylko uda mu się uruchomić tok myślenia egoistycznego drania.
A odnośnie moich obaw? Może później:)
Dzięki za obecność, pozdrawiam serdecznie:)
purpur dnia 19.01.2018 12:00
Witaj Figielku!

Przeczytałem cały tekst z zainteresowaniem! Tylko, że ja podszedłem do tego tekstu inaczej... Nie był on dla mnie żadnym "badaniem" psychiki, odkrywaniem skomplikowanej natury ludzkiej. Nie. Dla mnie ten tekst jest dobrą, obyczajową historią.

Prawdę powiedziawszy, to sporo za mało jest tutaj jakiś elementów "do badania", za to jako tekst spisuje się bardzo dobrze.

No coż, może ja lubię zaglądać ukradkiem do czyjegoś pamiętnika? Hmmm... czy ja przypadkiem nie powienien zacząć się martwić!?

A! Jeszcze jedna rzecz - świetny tytuł!

Pozdrawiam,
purpur
Figiel dnia 19.01.2018 14:03
Chyba czytasz, purpurze w moich myślach:) Trafiłeś w sedno obaw, o których wspomniałam wyżej i obaj z Darconem je potwierdziliście, choć każdy na inny sposób. Gdy już napisałam tekst, a potem "stanęłam obok" opowiadania, odrzucając całą wiedzę o psychopatiach, stwierdziłam, że widzę drania, ale nie psychopatę. Myślę, że to również miał na myśli Darcon pisząc:
Cytat:
za mało dramatu w dramacie.

Cóż, każdy psychopata jest kłamcą i draniem - trudno jest, parafrazując Darcona, uzyskać więcej drania w draniu bez jego spektakularnych, mrożących krew w żyłach czynów, a jedynie na płaszczyźnie codziennego życia. Ale fakt: David co prawda kłamie, manipuluje, wykorzystuje finansowo Susan i będąc z nią zarzuca już haczyk w kierunku Kate, a otoczenie obu pań nadal się nim zachwyca, ale czy różni się od miliona zwykłych naciągaczy? Obawiam się, że nie. Chyba wiem czego zabrakło: tej wewnętrznej pustki emocjonalnej psychopaty, zdaje się, że zbyt migawkowo potraktowałam postać Davida, niby obecnego w tekście, ale "zza" Susan.
Dziękuję, purpur, za szczerą ocenę, rozwiała ona moje wątpliwości i stanowi cenną wskazówkę.
Ukłony:)
JOLA S. dnia 19.01.2018 14:34
Witaj Figielku, przyciągnął mnie tytuł, podobnie jak kiedyś daaawno "Lot nad kukułczym gniazdem". Co tu dużo pisać - czyta się wyśmienicie. Sprawny językowo, ciekawy. Solidna robota.
Mam jedyną uwagę, prosi się o więcej dramatyzmu, głębsze emocje, wewnętrzne dylematy.

Są, ale we mnie pozostawiły niedosyt. Może jestem zbyt " żądna krwi". ;)

Uzupełniłabym tekst, bo pomysł jest znakomity. :)

Pozdrawiam cieplutko i zapraszam pod moją strzechę. :)
mike17 dnia 19.01.2018 15:25 Ocena: Świetne!
Beatko, podoba mi się suchy styl relacji, bez ozdobników, bez słownych fajerwerków, bez wdawania się w niepotrzebne szczegóły i wątki poboczne.

Czułem czytając, że coś pęknie... i pękło!
Facet okazał się psychopatą.
Opisałaś to bardzo spokojnie, tu też nie było krwi i flaków, ale lodowaty chłód psychola.

Ci ludzie tacy są, znałem kilku w życiu, w różnych szkołach, to oni byli kanwą do "Najdroższa mamo", gdzie ukazałem to zjawisko w najbrutalniejszej z form.

U Ciebie nie ma "hardcoru", jest podejście zakochanej kobiety do psychola, i jej niezrozumienie, kim on naprawdę jest.

Podoba mi się forma pamiętnika dla psychiatry, by mógł wyciągnąć resztę wniosków z tej mrocznej sprawy.

Napisane świetnie, mnie osobiście nie przeszkadza, że niekrwiste - psychopaci często są tacy, jak w tym opowiadaniu - dominuje przemoc psychiczna.

Bravo!

PS.
Niezmiernie zachęcam do exploracji moich dzieł :)
Figiel dnia 19.01.2018 22:11
Jolu, dzięki że wpadłaś, i to jeszcze z miłym komentarzem.
JOLA S. napisała:
Mam jedyną uwagę, prosi się o więcej dramatyzmu, głębsze emocje, wewnętrzne dylematy.

Ha! Wszyscy żądają krwi:) A tak na serio: trochę to problematyczne, bo David żadnych emocji ani wewnętrznych dylematów nie ma. To taki trochę czołg, którego paliwem jest zaspokojenie własnych potrzeb, ale istotnie mogłam pokusić się o pokazanie tego nieco mocniej, pewnie tekst by zyskał. Z drugiej strony jest Susan, zwyczajnie zakochana i omotana, coś tam jej niby nie pasuje, ale nie na tyle, by klapki spadły z oczu.
JOLA S. napisała:
Uzupełniłabym tekst

To mądra sugestia.
Rozważę, albo podejdę do tematu po raz drugi.
Dziękuję za zaproszenie, na pewno zajrzę:)
Pozdrawiam cieplutko:)

Michał,
jak zawsze, miło Cię spotkać. Dzięki za ciepłe słowa

mike17 napisał:
suchy styl relacj

Ja tej suchości w tekście pilnowałam jak matka łobuza! Cieszę się, że zauważyłeś:)
mike17 napisał:
Opisałaś to bardzo spokojnie, tu też nie było krwi i flaków, ale lodowaty chłód psychola.

To właśnie była największa trudność. Przemyciłam co prawda tego rozczłonkowanego psiaka i dręczenie różnych zwierząt przez nastolatka, ale bardziej skupiałam się na pokazaniu manipulacji.
mike17 napisał:
Ci ludzie tacy są, znałem kilku w życiu

Ano są. Jeden procent populacji światowej to psychopaci. Są bankierami, policjantami, biznesmenami, lekarzami itd. Żadne tam typy biegające z nożem za pazuchą - uroczy, dowcipni pociągający psychole. Również panie. Zabijają na tysiąc sposobów. Cieszę się, że to rozumiesz
Dzięki za komentarz:)
Oczywiście, zawsze pamiętam o Twoich pracach, nadrabiam, na ile czas pozwala.
Uściski:)
Dobra Cobra dnia 27.01.2018 14:59
Ło kurdę balanszz! (Czyli po naszemu z wegierskiego: o kured balans). Jakież studium zauroczenia i wykorzystania.


Figlo,

I jak cnotliwa kobieta ma rozpoznawać, czy ktoś jest nia zainteresowany szczerze, a może tylko o seks chodzi, albo na dodatek o przemoc domową? Może nasza bohaterka tak wsiąkła w slodkie słówka, że nawet nie pomyślała, że to może być bałach (zrobienie w konia).

Jakie są kobiec instrumenty, służące odkrywaniu prawdy? Czy te ładniejsze mają mniej rozumu, a zamiast szczęścia cierpią poniżenie w małżeństwie, ale nie wypada o tym mówić, bo wybranek jest taki mądry/przystojny/zasobny w kasę (niepotrzebne skreślić).

Wiec moze bardziej opłaca się wziąć jakiegoś przeciętniaka, który będzie oddanym i wiernym? Czy na tym polega istota szczęścia?


Opowieść smutna, bez nadziei. Ale czy osoba opętana zauroczeniem nie jest pożałowania godną? I czy nasza Kate kiedykolwiek zazna szczęścia z mężczyzną? Czy będzie to już tylko związek przez rozum i dla dobra dzieci? Trochę tu się przypomina (nie wiedzieć czemu) film z Eastwoodem o tajemnicy tych mostów skądśtamwameryce.

I co tu napisać na koniec? Dobrze napisana obyczajówka, czyli to, w czym czytelniczki znajdują rozkosz, bo ktoś cierpi za nie.


Pozdrawiam,

DoCo
Berele dnia 27.01.2018 15:36
Dla mnie David nie był żadnym psychopatą. Po prostu tych dwoje do siebie nie pasowało. Szczęście i marzenia pokazane są tutaj bardzo stereotypowo. Wizja życia przywodzi na myśl tandetę seriali telewizyjnych. Zapamiętałem głównie podróże i pracę w korporacji. Dawid spostrzegł w pewnym momencie obłudę otaczającego go świata, iluzję bezwartościowych obietnic. Zaczął swą narzeczoną ignorować jak osoba z innego kręgu kulturowego. Co robi uchodźca w obcym kraju? Sięga po broń albo zamyka się w swoim świecie. W opowiadaniu dramat dotyka przede wszystkim Dawida. On się ulotnił z wesołego miasteczka. Mógł zacząć życie z inna albo poświęcić się jakiejś idei. Sensem tego tekstu jest pytanie o cel życia.
Figiel dnia 28.01.2018 18:28
DoCo, mój drogi :)
Wyszła obyczajówka, choć nie było to moim zamiarem, bo gdyby miała być, to pewnie bardziej bym się przyłożyła. Ale skoro większość to właśnie w tekście widzi, wniosek jest jeden - autor nie sprostał postawionemu zadaniu. A jeśli tak się stało, to należy zamysł porzucić albo próbować do skutku lub znienawidzenia tematu. I tyle.
Dobra Cobra napisał:
I jak cnotliwa kobieta ma rozpoznawać, czy ktoś jest nia zainteresowany szczerze

Nie wiem. Pierwszy przymiotnik zbił mnie z tropu:)
Dobra Cobra napisał:
Wiec moze bardziej opłaca się wziąć jakiegoś przeciętniaka, który będzie oddanym i wiernym?

Dobry pomysł:) Przynajmniej bezpieczny.
Działa w obie strony, bo który z panów, rozumnych, rzecz jasna, wybierze do małżeństwa rozkoszną piękność, by nabawić się bolesnego skrętu szyi od wypatrywania potencjalnych rywali?
Dobra Cobra napisał:
I czy nasza Kate kiedykolwiek zazna szczęścia z mężczyzną?

Dam dziewczynie szansę, słowo.
Dobra Cobra napisał:
to, w czym czytelniczki znajdują rozkosz, bo ktoś cierpi za nie.

A niech Cię!:) Ale w sumie, racja.

Berele, serdeczne dzięki za odwiedziny. Zgadzam się, że szczęście i marzenia są tu pokazane stereotypowo, tak bardzo, jak to w zwyczajnym życiu bywa, bo w istocie nie fabuła i fajerwerki miały tu być ważne, ale sposób postępowania. Nie do końca wyszło, co jest dla mnie cenną wskazówką, niemniej zaskoczyłeś mnie stwierdzeniem:
Berele napisał:
W opowiadaniu dramat dotyka przede wszystkim Dawida.

To zaskakujące, bowiem niezależnie od umiejętności autora, przy nagromadzeniu kłamstwa, manipulacji, oraz wykorzystania finansowego sympatie czytelnicze zazwyczaj koncentrują się wobec ofiary, nie sprawcy. Przyznaję, usiłowałam iść tokiem Twojej wypowiedzi i doszukać się w Davidzie mężczyzny, którym miotają pytania egzystencjalne, ale choć naprawdę próbowałam, nadal wychodził mi w najlepszym wypadku oszust i cwaniak.
Niemniej, Twoja wypowiedź potwierdza prawo Czytelnika do widzenia w tekście, tego, co chce lub co wyczyta. I dobrze, tak właśnie ma być.
Pozdrawiam ciepło:)
Dobra Cobra dnia 29.01.2018 19:17
Cnotliwa - w tym wypadku znaczy: porządna. No jak ona ma rozpoznac, czy fatygant ma czyste zamiary i chce założyć związek polegający na prawdzie i wierności, czy tez raczej chciałby skorzystac z nadarzającej się okazji, by ulżyć sobie cielesnie i pobiec dalej.

Nie winnaś sie ganić ws niepodołania tematowi. Dobrą obyczajówką zschwyci się czytelnik żeński, który - jak powiedzieliśmy - uwielbia cierpienie innych.


Pozdrawiam w dociekaniu prawdy w Twej słodkiej opowieści.

DoCo
Figiel dnia 30.01.2018 10:49
Dobra Cobra napisał:
Cnotliwa - w tym wypadku znaczy: porządna.

Oczywiście, DoCo:) Wiem, że to miałeś na myśli, więc wybacz niewczesny żart, czasem coś mnie kusi, by troszkę wprawić rozmówcę w zakłopotanie.
Odnośnie Twojego pytania: mogłabym zacząć opowiadać o intuicji,czytaniu z zachowań itd itd..., ale to nie ma sensu. Najbardziej skrótowo - żeby rozpoznać drania, trzeba być samemu choć w części draniem, bo osąd ludzi płynie w nas nie inaczej, niż przez własny zestaw aksjologiczny. Krótko mówiąc, "porządna" kobieta nie ma szans, ta której cnotliwość jest wątpliwa, owszem. Dlatego między innymi Susan poległa.
Ukłony:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
18/09/2019 01:38
Prosto i wymownie. Zabawne te wygibasy. Gdybym był wędkarzem… »
bruliben
18/09/2019 01:33
Ładne, uczuciowe zakończenie. Mężczyźni miewają podobne… »
bruliben
18/09/2019 01:19
Myślę, że grunt to mieć ten swój styl, na wspak różnym… »
SzalonaJulka
18/09/2019 00:07
andro, w sensie, że po co? »
mike17
17/09/2019 22:53
Wiersz ma swój urok - jest bardzo dynamiczny - nie sposób… »
bruliben
17/09/2019 20:55
Doceniam twoją wizytę Kazjuno. Będzie dalszy ciąg, stąd… »
Kazjuno
17/09/2019 20:40
Dzięki serdeczne Brulibenie za komentarz. Jestem… »
Kazjuno
17/09/2019 20:30
Całkiem ciekawa impresja, zawierająca trącenie mojego konika… »
wiosna
17/09/2019 19:20
Witaj po urlopie al-szamanko:) Brakowało Ciebie:) Dziękuję… »
mike17
17/09/2019 19:16
Początek zapowiadał się bardzo obiecująco, ale... Ale… »
bruliben
17/09/2019 18:43
Tak mi się widzi, że utwór trochę przyciężki jak na wiersz.… »
wodniczka
17/09/2019 18:34
Dziękuję wiosna za odwiedziny! Pozdrowienia przesyłam… »
bruliben
17/09/2019 18:24
Fakt, są takie odcienie szarości co wybitnie uciszają. Są… »
bruliben
17/09/2019 18:20
Poezja potrafi pomóc w miłości, w przełamaniu oporu i… »
bruliben
17/09/2019 18:07
Dobrze wam z tym Bogiem. Ja jeszcze nie mogę tak powiedzieć.… »
ShoutBox
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 21:01
  • Bo w.Disenyu wszystko musi być prawilne i bardzo uładzone, a tu niepokorny reżyser, niepokorny temat ... i na dodatek nasza wszechobecna martyrologia, z której nie wolno żartować, tylko na poważnie
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 20:58
  • U nas jakoś nie widzę tego filmu w oficjalnej dystrybucji. Choć kto wie, bo jak donosi Hollywood Reporter to jest Fox, a więc koncern Disney, ale pewnie będą się bać puścić to w Polsce .
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:58
  • Guardian / dosyć kontrowersyjny temat (Hitlerek jako wymarzony przyjaciel). No ale nie od dziś H. pełnił rolę idola. Poprzez komedię można dotrzeć do większej liczby ludzi z przekazem...
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Owes6
Wspierają nas