Historia absurdalna - Miladora
Proza » Miniatura » Historia absurdalna
A A A
Od autora: z cyklu Opowieści wierutne.

 

Though this be madness,
yet there's method in't…
William Shakespeare
 
Historia absurdalna
 
     Tak więc zbliżałam się do początku poznania. A może do kresu? Nie potrafiłam tego ocenić, lecz chociaż niespecjalnie mi się spieszyło, czułam już zmęczenie, nie mając w zasadzie nic przeciwko temu, by poznać wreszcie ową prawdę absolutną, poznać, choć może nawet nie uświadomić jej sobie.
     Szczerze mówiąc, głupio było wciąż czekać. Wisiałam w kompletnej próżni, uwięziona w skorupce ciała, i tylko myśli szybowały swobodnie. Nie miało sensu ich powstrzymywanie. Tak było znacznie ciekawiej. Przed oczyma przelatywały niezliczone obrazy, teorie ścierały się ze sobą, czasem słyszałam, w sobie i poza mną, obce głosy, i właściwie nie było nic, na co mogłabym wpłynąć. I nawet nie wiem, od czego jeszcze byłam zależna. Bo już na pewno nie od siebie. Może to zabrzmi dziwnie, ale tak właśnie się działo. Nie odczuwałam smutku, radości, żalu czy rozpaczy. Patrzyłam na wszystko jak na film w swojej głowie, po prostu czekając. Nie miałam nic do roboty.

            A potem, pewnego dnia, zwyczajnie mnie odłączono.

     Wpadłem w ciemny tunel, wessało mnie i pomknąłem jak papierowa łódeczka do ścieku.
            Cholera! ­– zdążyłem pomyśleć i skuliłem się w sobie.
Wbrew przewidywaniom nie leciałem długo. Wyrzuciło mnie na jakiejś łące. Trawa, asfodele, trochę porannej mgły – całkiem ziemski obraz. Zaraz? Asfodele? Z czymś mi się to kojarzyło, ale nie mogłem sobie przypomnieć… Zresztą nie miałem czasu myśleć. Czekałem na powitanie. Tak przynajmniej wynikało z przekazów. A tu nic. Tylko trawa falowała lekko. Znudziłem się i poszedłem. Chociaż to raczej łąka jak ruchomy chodnik niosła mnie ze sobą.
            – A gdzie światłość?!
I nagle uświadomiłem sobie, że nie o światłość chodzi, tylko o mnie. Myślałem jak mężczyzna, chociaż byłem kobietą. Tam, na Ziemi, byłem kobietą!
            – Co jest grane? – zląkłem się nie na żarty. – Zamieniono mi duszę? To absurd!
A potem przyszło skojarzenie z tamtym filmem w głowie. To nie był żaden film. To były wspomnienia. Tyle że nie moje. Więc kim jestem naprawdę? Przecież nawet nie rozpoznałem siebie na tych zdjęciach, jeżeli tak można nazwać kalejdoskop migawek przelatujących przed oczyma. Wpadłem w popłoch.
            A co z Sądem Ostatecznym? – przemknęło mi przez głowę i chociaż byłem ateistą, zdrętwiałem ze zgrozy. – Nawet nie wiem, za co będę odpowiadał. Wracam – postanowiłem w jednej chwili, robiąc krok do tyłu…

     Wessało mnie ponownie i znów pędziłem w dół, niesiony nurtem ciemności.
            – Co za ulga! – westchnęłam, lądując ponownie w skorupce ciała.
Wokół zrobił się ruch. Czułam to po prądzie powietrza. A potem uświadomiłam sobie, że czuję jeszcze coś więcej. Samą siebie. Powieki drgnęły mi ze zdziwienia i ktoś widocznie się pochylił, bo nagle usłyszałam, z zupełnie bliska, czyjeś słowa.
            – Alfredzie, słyszysz mnie?
Otworzyłam szeroko oczy.
            – Odzyskał przytomność – powiedział mężczyzna w białym kitlu do stojącej obok dziewczyny.
            – Tatusiu… – szepnęła dziewczyna, pociągając nosem.
Zacisnęłam powieki. To nie mogła być prawda. Ja chyba śniłam!
            – Już wszystko dobrze – mówił obok łagodny, kojący głos. – Wyjdziesz z tego. A teraz śpij. Odpocznij…
Zamarłam w bezruchu. Głos ucichł i wokół zrobiło się pusto.
Zerknęłam ostrożnie. Sala. Zwykła szpitalna sala. A raczej niezwykła. Mnóstwo bieli, instrumentów, monitorów, stojaków, i diabli wiedzą czego.
            Tatusiu… – usłyszałam ponownie szept dziewczyny.
Skierowałam wzrok w stronę głosu. Stała tam jeszcze. Wyrośnięta, brzydka, wyraźnie nieszczęśliwa.
            – Wracaj szybko – mówiła cicho i aż jej tchu brakowało, tak się spieszyła, by zdążyć, nim ktokolwiek wejdzie. – Nikt nic nie wie i nikt się nie dowie… Wujek powiedział, że wszystko załatwi. Schował tamto… A ja słowa nie pisnę…
Przeraziłam się. W co mnie znowu wpakowano?!
Dziewczyna poprawiła kołdrę i wymknęła się wreszcie.
 
             Jak uciec? – wirowało mi w głowie. – Co zrobiłam? A jak będą mnie sądzić?!
W kwestii wiary w sprawiedliwość ziemskich sądów byłam równie zagorzałą ateistką i na samą myśl o tym wpadłam w istny popłoch. Zebrałam siły, ręka drgnęła niespodziewanie, podnosząc się w stronę twarzy, i przez plątaninę przewodów wyczułam pod palcami zarost i jakieś blizny… Zarost?!
Zamieniono mi ciało – dotarło jak obuchem i tego już było za wiele.
            Nie! Wszystko, tylko nie to! – pomyślałam z rozpaczą.
Ręka mi opadła. Jakiś przewód wplątał się między palce, szarpnęłam, coś wyskoczyło z lekkim piknięciem, ekran monitora zapulsował gwałtownie i nagle zawisłam pod sufitem. Na dole zaczął się ruch. Spojrzałam w twarz leżącego mężczyzny. Gdzie ja go już widziałam? A potem olśniło mnie. Ten film w mojej głowie… To on był na tamtych klatkach…
Odwróciłam się ostatecznie i wessało mnie w ciemność.
 
            Leciałem. W dół i w dół. A może w górę? Nie potrafiłem określić kierunku. Niosło mnie tak przez całą wieczność. I nagle znalazłem się w lesie. Dziwny to był las. Pojedyncze wierzchołki drzew widziane na tle błękitnego nieba. Gałęzie kołysały się lekko, a ja czułem się tak, jakbym kołysał się z nimi.
            Siedzę na drzewie? – pomyślałem ze zdziwieniem.
Próbowałem rozejrzeć się dookoła. Nie zobaczyłem siebie. Nie zobaczyłem niczego, oprócz gałęzi i prześwitującego nieba. Spojrzałem w dół. Pode mną falowała przepaść zieleni, z której wynurzały się, jak maszty, pnie innych drzew. Coś mi to przypominało… Widziałem to kiedyś… Ale gdzie?
            Był taki film. Tropikalna dżungla nad Amazonką. Oglądałem go w telewizji. Tylko że to, teraz, nie miało już nic wspólnego z filmem. Znalazłem się tam naprawdę, czując ciepło słońca i wiatr igrający wśród liści…
     I znowu utknąłem, zawieszony w próżni, zbliżając się do początku, a może do kresu poznania… Trwałem tak, uwięziony w skorupce drzewa, i tylko myśli szybowały swobodnie. Nie próbowałem ich powstrzymać. I może brzmieć to dziwnie, ale nie czułem żadnego żalu, smutku, radości czy rozpaczy. Patrzyłem na wszystko jak na film w swojej głowie i po prostu czekałem, nie mając nic do roboty.
   
            A potem, pewnego dnia, zwyczajnie mnie ścięto.
Wpadłam w ciemny tunel, wessało mnie i pomknęłam jak papierowa łódeczka do ścieku…


 
I po jaką cholerę eksperymentowałam z teorią względności?!
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 23.01.2018 09:26 · Czytań: 510 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 11
Komentarze
pociengiel dnia 23.01.2018 10:36
Przez czerep porowaty przemknął mi krótko Aguirre gniew Boży.
Odniosę się do całości ostatnio zapodawanej przez Ciebie.

Narzuca mi się takie przesłanie, że człowiek może niewiele i jednocześnie wszystko - przynajmniej w sferze myślowej.
Dotknąć myślą istoty życia, cofnąć się i wybiec w przód.
Tekst /w pakiecie z poprzednimi/ prosi się elaboratu a ja leniwy jestem.
Język przekazu - myślę, że musiałaś się starać co by nie przegiąć - stąd celowe nie tyle niezgrabności, co potoczności.
Miłego.
Miladora dnia 24.01.2018 01:04
pociengiel napisała:
człowiek może niewiele i jednocześnie wszystko - przynajmniej w sferze myślowej.

Masz rację, panie F. :)
I pewnie dlatego ludzie tak lubią pisać i odkręcać rzeczywistość na wszystkie możliwe sposoby.

pociengiel napisała:
stąd celowe nie tyle niezgrabności, co potoczności.

Każda z postaci w tych opowieściach miała swój własny język - w każdym razie mam nadzieję, że udało mi się to osiągnąć. Bohater/bohaterka tej - również.
Pewnie ja bym tak nie mówiła, ale cóż... czasem postać sama narzuca swój charakter. :)

Dziękuję, że zawitałeś pod kolejną wierutką.
I serdeczności. :)
dodatek111 dnia 24.01.2018 13:48 Ocena: Świetne!
Ty masz na wszystko metodę :) Dla mnie super :)
Milena1 dnia 24.01.2018 18:43
Ciekawy tekst, fajnie mi się czytało. Razi mnie tylko to wessanie do ścieku. Jest to rzeczywiście historia absurdalna. Odbieram to jako wariacje na temat :)
Teoria względności - nie wiem czy po tamtej stronie ona obowiązuje :)
Pozdr
Niczyja dnia 24.01.2018 19:04 Ocena: Świetne!
Miladoro, czytając Twój tekst miałam wrażenie, że jestem piłeczką ping-pongową. Co i rusz zmieniałam miejsce i czas, nie wiedziałam gdzie jestem, kim jestem i co ja tam robię.
Tekst z pozoru leciutki, na pewno taki nie jest...ale czytało się wyśmienicie, jak to zazwyczaj u Ciebie:)
Niczyja
Miladora dnia 24.01.2018 23:00
dodatek111 napisał:
Ty masz na wszystko metodę

Zapożyczyłam ją od Szekspira, Dod. :)

Milena1 napisała:
nie wiem czy po tamtej stronie ona obowiązuje

Nikt nie wie, tak jak nikt nie wie, czy istnieją światy równoległe, bo to zaledwie teoria. :)
A co do "ścieku" - ściek to normalny odpływ kanalizacyjny na ulicy. Wyobraź sobie papierową łódeczkę niesioną przez prąd wody po deszczu i znikającą w kratce ściekowej.
Ten obrazek to zapewne skojarzenie bohaterki/bohatera z bajką Andersena o kalekim żołnierzyku.

Niczyja napisała:
że jestem piłeczką ping-pongową.

Całkiem prawidłowe odczucie, bo piłeczka też nie ma na nic wpływu. :)

Dziękuję ślicznie - Dod, Milenko i Niczyjko - za wędrówkę po absurdach.
Serdeczności. :)
Hubert Z dnia 21.02.2018 10:53 Ocena: Świetne!
Milu, kolejna super Miniatura.

Cytat:
A potem, pew­ne­go dnia, zwy­czaj­nie mnie odłą­czo­no.



Cytat:
A potem, pew­ne­go dnia, zwy­czaj­nie mnie ścię­to.


Ten brak wpływu na to co tak naprawdę się z nami stanie świetnie ujęty w tych dwuch zdaniach.
Pozdrowionka.
Miladora dnia 21.02.2018 14:37
Dziękuję, Hubercie. :)
Miło, że do mnie zawitałeś.
Rzeczywiście czasami nie mamy żadnego wpływu na to, co się dzieje.

Dobrego dnia. :)
seth dnia 21.02.2018 16:04
dawno mnie tu nie nie było,piękne opowiadanie, dziękuję
Miladora dnia 22.02.2018 14:55
Rzeczywiście, Seth - dawno Cię nie było. :)
Dlatego tym bardziej dziękuję, że zawitałeś pod mój tekst.

Dobrego dnia. :)
maak dnia 12.05.2018 23:40
Wcale nie jestem przekonany, czy jest to historia absurdalna. Bardziej absurdem wydaje mi się nasza rzeczywistość ( nie polityczna, tylko egzystencjalna).Czy jesteśmy? Czy ktoś nas sobie wyobraził? A może nas ktoś stworzył, nie wiadomo po co? A może to normalne, że w nieskończonej ilości światów, taka nasza rzeczywistość musi się zdarzyć, bo wynika tak z rachunku prawdopodobieństwa. Nieskończoność do nieskończoności daje zawsze określone rezultaty. Zaintrygowały mnie te transformacje.

Pozdrawiam

Maak
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Ustiusza
22/10/2019 00:50
Twist fabularny w postaci księdza to bardzo dobre i… »
Ustiusza
22/10/2019 00:30
Bardzo gęsty klimat, dużo obrazów i ogromna przestrzeń. Jest… »
Quentin
22/10/2019 00:14
Kimkolwiek jesteś Trzeba przyznać, że zrobiłeś zwrot… »
Kamila N
21/10/2019 23:58
b.dobry wiersz »
Kamila N
21/10/2019 23:52
nie wiedziałam, że takie wiersze też się pisze; muszę nad… »
Kamila N
21/10/2019 23:29
ja bym słowo „nieabstrakcyjny” wycięła, mimo wszystko, i… »
Niczydar
21/10/2019 22:08
marzenno zaiste będzie dobrze. Dziękuję za chęć pomocy,… »
Niczydar
21/10/2019 21:53
Yaro; czas na... dalszą wędrówkę »
Yaro
21/10/2019 19:26
Dzięki Michał :) Wiersze to wolność artystycznej… »
Gregcem
21/10/2019 19:23
Męski upór, przeznaczenie, czy strach przed samotnością?… »
Marek Adam Grabowski
21/10/2019 19:10
Ładnie napisane opowiadanie; zwłaszcza ten naturalistyczny… »
marzenna
21/10/2019 18:09
Gregcem wyjaśniam, kiedyś nie było 500+, teraz matki już… »
ander
21/10/2019 18:08
Dziękuję bardzo. Ogromnie mi miło, że Ci się spodobał ten… »
mike17
21/10/2019 16:53
Yaro, czerpiesz z mojej prozy wszystko, co najwartościowsze… »
marzenna
21/10/2019 15:56
Od miesiąca szukam wiersza z odpowiedzią , nawet sama piszę,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 21/10/2019 13:49
  • Czy 5000 słów to dużo? Nie. Dlatego zapraszam Was do MUZO WEN 8, KONKURSU w prozie - wystarczy napisać miniaturę :) [link]
  • mike17
  • 21/10/2019 13:38
  • Koberko, dziękuję za dodanie do ulubionych :)
  • bruliben
  • 20/10/2019 11:11
  • A gdzie to ześrodkowanie? Gubię się w portalu. Może ktoś, coś podpowiedzieć?
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Penninoes70
Wspierają nas