Wspólne ścieżki życia i śmierci - Darcon
Proza » Miniatura » Wspólne ścieżki życia i śmierci
A A A
Od autora: Dawno nie publikowałem. Czas najwyższy to nadrobić.

Przed domem pogrzebowym „Kalia” zatrzymał się firmowy dostawczak. Wysiadł z niego rosły, starszy mężczyzna. Postawił kołnierz od kurtki, zasłaniając się od zimnego wiatru, wyciągnął skrzynkę z zakupami i ruszył w stronę budynku. W wejściu czekał już na niego pracownik dopalający papierosa.

– Na przednim siedzeniu leżą rzeczy klienta, zabierzesz?

– Pewnie. – Mężczyzna zgasił niedopałek i ruszył w kierunku auta.

Właściciel postawił skrzynkę w korytarzu i zaczekał na rozmówcę. Gdy tamten wrócił, sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął z niej fotografię.

– Tu masz jeszcze zdjęcie. – Pokazał portret około pięćdziesięcioletniego mężczyzny.

– Cholera, facet mocno się zmienił, dłużej zejdzie.

– Wiem. Dlatego przyjechałem najpierw tutaj. – Obaj ruszyli w głąb budynku. – Słuchaj, Waldek, jadę zaraz po kolejnego. Wyrobicie się do trzeciej?

– Myślę, że tak. Chłopak już jest.

– To dobrze. Jak mu idzie?

– W porządku, ma smykałkę. – Waldek przytrzymał drzwi prosektorium, przepuszczając kolegę.

– Cześć, Mariusz! – zawołał mężczyzna do dwudziestoparolatka, pochylonego nad zwłokami.

– Dzień dobry, szefie. – Chłopak wyprostował się i nieśmiało uśmiechnął.

– Waldek, sprawdzisz, czy jest wszystko? – Przedsiębiorca odstawił skrzynkę na stół i podszedł do młodego. – Pamiętaj, żeby obciąć paznokcie.

– Oczywiście, szefie – przytaknął chłopak. – Staram się robić wszystko według wytycznych pana Waldka. Dobrze mi się z nim pracuje.

– No, tak...

– Piotr, te kremy są bez formaliny. – Waldek podał mężczyźnie jedno z opakowań.

– Pokaż... Choroba, a mówiłem dokładnie, jakich potrzebuję. – Spojrzał na kolegę. – Ale masz zapas?

– Tak, to nie takie pilne.

– Dobrze, to wymienię je później. – Piotr zapiął kurtkę. – Muszę uciekać, czas goni. Cześć. Cześć, Mariusz!

– Do widzenia, szefie.

Obaj mężczyźni wrócili do zajęć. Pracowali w milczeniu. Młodszy, Mariusz, zajmował się dołem. Na nogi nikt specjalnie nie zwracał uwagi i ewentualne błędy łatwo było ukryć pod ubraniem. Od góry był Waldek, nowy guru chłopaka.

– Co pan zrobi z uchylonymi ustami? – zapytał, przerywając ciszę.

Starszy z mężczyzn podszedł do półki, wziął małą tubkę i wrócił do stołu.

– Podejdź, zobaczysz. – Otworzył delikatnie opakowanie. – Bierzesz „Kropelkę” i wyciskasz odrobinę na wewnętrzną stronę wargi. Musisz uważać, żeby nie pobrudzić ust na zewnątrz. Klej ciężko schodzi. Zamykasz powoli usta... I gotowe.

– Pan to ma rękę. – Młody spojrzał z uznaniem. – Długo pan się tym zajmuje?

– Niech pomyślę. – Waldek potarł brodę. – Będzie już z piętnaście lat.

– Długo – podsumował chłopak. – Nigdy nie miał pan dość? Wie pan, tego wszystkiego, zapachu... Minęły dwa tygodnie i nadal mnie mdli.

– Przejdzie ci. – Mężczyzna machnął lekceważąco ręką. – Każdemu w końcu przechodzi. Nie, nie miałem. Choć to nie było moje powołanie, trafiłem tu zupełnie przypadkiem.

– Tak? A jak to było?

– Cóż, straciłem pracę. Nie mogłem pozbierać się po śmierci żony. Wiesz, tłumiłem wszystko alkoholem. Nie mieliśmy dzieci...

Chłopak nie odezwał się. Czekał, aż starszy mężczyzna zechce mówić dalej.

– Rodzice zmarli dawno temu. – Waldek usiadł na krześle. – Narobiłem długów, kiepsko to wyglądało. Wtedy Piotr wyciągnął do mnie rękę. Znamy się z podstawówki. Zaproponował pracę dorywczą przy zmarłych. Miało być na kilka tygodni, a siedzę tu do dzisiaj.

– Rozumiem.

Wrócili do pracy. Każdy skupił się na swoich czynnościach. Waldek zajął się makijażem twarzy. Musiał położyć kilka warstw kremu, żeby uzyskać zadowalający efekt. Mariusz założył skarpetki i spodnie na ciało. Mocował się jeszcze z butami.

– Kurde, nie wchodzą! – zirytował się. – I co teraz?

– Pokaż. – Waldek pomacał stopę i but. – Weź nożyczki i rozetnij je na piętach.

– Jak to? – zdziwił się chłopak. – To przecież nowe buty.

– No, właśnie. I rodzina chce, by zmarłego w nich pochować, nie na boso. Tnij.

Po rozcięciu weszły już łatwo. Wtedy razem skończyli ubieranie. Mariusz przytrzymał ciało, a Waldek wciągnął podkoszulek i koszulę. Później zawiązał krawat. Na końcu włożyli marynarkę, którą wcześniej musieli dopasować. Była zbyt obszerna.

– Będzie pan malował paznokcie jeszcze raz? – Młody pochylił się na dłonią zmarłego. – Ciemne trochę przebija.

– Nie. Facet ma spracowane dłonie, ciężko tyrał. Powinien mieć małe niedoskonałości. Nie chcę, żeby wyglądał inaczej niż za życia. Można trochę poprawić wygląd, ale nie można przesadzić.

Postali chwilę w milczeniu.

– Panie Waldku, mogę mieć niedyskretne pytanie?

– Pytaj, najwyżej nie odpowiem.

– Ile pan ma lat?

– Ha! Sześćdziesiąt pięć – zaśmiał się mężczyzna. – A dlaczego pytasz? Wyglądam, jakbym miał już sobie nie poradzić?

– Nie, nie – chłopak szybko zaprzeczył. – Chodziło mi... Czy myśli pan czasem o śmierci?

– W tej pracy nie da się o niej nie myśleć. – Waldek poprawił zmarłemu krawat. – Ale o swojej na razie nie myślę, jeśli o to pytasz.

– Nie? Nie boi się pan? – Młody drążył temat.

– Nie, śmierci się nie boję, każdy musi kiedyś odejść... – Mężczyzna spojrzał poważnie na Mariusza. – Boję się czegoś innego.

– Czego?

– Długotrwałej choroby, bycia przykutym do łóżka, czy to w domu, czy w ZOLu... – Waldkowi nieznacznie opadły ramiona. – Boję się, że nie będę już nikomu potrzebny. Boję się samotności. Teraz mam pracę, robię coś ważnego. Często rozmawiam z rodzinami. Zwierzają mi się, a ja ich wysłuchuję. Jedną z pierwszych rzeczy, której się tu nauczyłem, to słuchać.

Mężczyźni odłożyli ciało do chłodni i zajęli się kobietą, którą przywieziono w międzyczasie. Skończyli dopiero wieczorem. Z kobietami często schodziło dłużej. Niełatwo z martwego ciała wyciągnąć piękno towarzyszące za życia.

– Możesz już iść, Mariusz. – W drzwiach prosektorium stał Piotr. – Późno się robi.

– Dobrze, proszę pana. – Chłopak poukładał narzędzia na półce, umył się, założył kurtkę i ruszył do wyjścia. – Do widzenia.

– Do widzenia – odpowiedzieli mu obaj mężczyźni prawie równocześnie.

– Sumienny – skomentował Piotr, gdy za młodym zamknęły się drzwi.

– To prawda, szybko się uczy.

Przeszli do pomieszczenia socjalnego.

– Kiedy mu powiesz? – Piotr wstawił wodę na herbatę.

– O czym? Że jest martwy? – zapytał Waldek. – Nie wiem, niedługo. Chłopak naprawdę się stara.

– Waldek...

– Wiem, wiem – westchnął mężczyzna. – Każdy musi kiedyś odejść... Powiem mu jutro.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darcon · dnia 08.02.2018 10:02 · Czytań: 363 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 29
Komentarze
purpur dnia 08.02.2018 10:45
Witaj Darcon,

Pozwól, że zacznę od drobiazgów, które mi wpadły w oko podczas czytania.

Początek - wydaje mi się, że miałeś kłopot z przedstawieniem, kto jest kto i nadaniem im imion. Odrobinę mi to przeszkadzało. Przykładowo:

Cytat:

– Pewnie. – Mężczyzna zgasił niedopałek
Przybysz postawił skrzynkę w korytarzu

No jakoś "przybysz" mi tu nie pasuje - przecież to właściciel wrócił do swojego lokalu... Nie jest to błąd w sensie sctricto, ale jakoś tak - "nie płynęło".

Cytat:
Chłopak rezolutnie nie odezwał się.
- rezulotnie nie odezwał się? Hmm... :)

To co mi się podobało, to to, że cała historia jest oparta o dialog, który brzmi nieźle. Wyszła fajna sytuacja, nie ma niepotrzebnych opisów, nakreślania, dopowiadania - wszystkiego dowiadujemy się z "życia". Fakt, że moim zdaniem ucierpiał klimat, nie ma poczucia bycia "w chłodni". No ale coś, za coś. Mi akurat się podobało.

Zakończenie... Nie chcę pisać dokłądnie o nim, wolę, aby inni sami to przeżyli.

Mi się jednak wydawało, "za mocne", zupełnie niepotrzebnie. Mimo, że ponownie, fajnie, że była to rozmowa - bardzo to pasowało do całości. Wiem, że miniatura ma zaskoczyć i takie są najlepsze. Zaskoczyła! Do tego, pewnie zresztą to już wiesz, ja lubię pomieszanie rzeczywistości z ... Ale...

Generalnie bardzo dobrze się czytało, wszystko miało spójny styl, do tego kilka momentów świetnych.

Cytat:
– Pokaż. – Wal­dek po­ma­cał stopę i but. – Weź no­życz­ki i ro­ze­tnij je na pię­tach.


Cytat:
Nie chcę, żeby wy­glą­dał ina­czej, niż za życia.


Zupełnie "przy okazji" bardzo urealniły całość!

Chyba tyle...

Pozdrawiam,
Pur
Darcon dnia 08.02.2018 11:09
Początek miał być bezosobowy i tak, miałem problem by bezpostaciowo to ująć. "Właściciel" mi się podoba i skorzystam z podpowiedzi. :)
Dzięki za komentarz.
Krzysztof Konrad dnia 08.02.2018 12:56
Cześć. Darcon, zanim się wypowiem, zadam pytanie. Chodzi o to, że ten chłopak umarł i pomagał starszemu się "oporządzać"?
Darcon dnia 08.02.2018 13:18
Nie, na odwrót. Cały szort to jedna metafora, niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. To Waldek jest czułym na "nieme" wołanie o pomoc, którego często nie słyszmy, pędząc gdzieś przez życie. Dostrzega coś więcej, niż większość z nas. To on pomaga pogodzić się z losem Mariuszowi, który jeszcze o tym nie wie.
dodatek111 dnia 08.02.2018 13:46
Fajnie opisane i ciekawa, zaskakująca puenta, wymuszająca własną interpretację. Moja jest taka, ze samotność, przeżycia i ciągle obcowanie ze śmiercią... ale są też inne możliwości i to jest najlepsze:)
Darcon dnia 08.02.2018 14:08
To prawda, tak jak życie daje różne możliwości, tak różne są relacje międzyludzkie, różne potrzeby i postrzeganie świata.
Dzięki, że wpadłeś.
karp dnia 08.02.2018 15:21
Brakuje mi jakiejś poszlaki na początku, dzięki której zakończenie nie byłoby całkiem znikąd. Chociaż np.: "– Dzień dobry, szefie. – Chłopak wyprostował się sztywno i blado uśmiechnął."

Nie wydaje mi się, aby podkoszulek zakładano zmarłemu dopiero po wymalowaniu twarzy.

Metafory nie złapałem całkiem. Ale ja mało spostrzegawczy jestem i chyba potrzebuję walenia obuchem i dosłowności. Może wpuścić jakieś niejednoznaczności do wypowiedzi Waldka o tym, że nauczył się słuchać?

Dialogi wydają mi się suche, nikt nie zażartuje nawet, ale za to klarowne.

Cytat:
– Kiedy mu powiesz? – Piotr wstawił wodę na herbatę.

– O czym, że jest martwy? – zapytał Waldek.

Chyba najważniejsza kwestia odnośnie chłopaka, a Waldek pyta "o czym"?

Cytat:
Powiem mu jutro.

Pewnie wczoraj też tak mówił :)
Darcon dnia 08.02.2018 19:33
Dziękuję za przeczytanie, Karpiu. Z odbiorem czytelnika nie można dyskutować, każdy ma własny. Może nie zgodzę się tylko, że zakończenie znikąd. W końcu bohaterowie nie pracują w sklepie spożywczym, nie sprzedają lodów na plaży, tylko w domu pogrzebowym, gdzie zmarły jest na porządku dziennym. ;)
Kwestia może i najważniejsza, ale człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, po dwóch tygodniach, może nie pierwszych, nie wszystkie pytania muszą być oczywiste od razu.
Krzysztof Konrad dnia 08.02.2018 19:40
Mi się to podoba Darcon, ale końcówki nie czaje. Jeśli chłopak umarł, to czemu miałby nie wiedzieć, że umarł? No nie potrafię tego zrozumieć, czytam na wszystkie sposoby i nic.
Darcon dnia 08.02.2018 20:14
Jest po prostu zagubiony, wielu z nas nie dopuszcza do głowy wielu spraw.
zula dnia 09.02.2018 19:55
Witam.
Tekst właściwie napisany dialogiem. Bardzo dobrym dialogiem. Praca jak każda inna i widać empatię u pracowników i dużą troskę o wygląd nieboszczyka. Koniec jest zastanawiający i jak grom z jasnego nieba. Mnie osobiście zaskoczył.
Poruszasz w tekście los człowieka i ból po stracie najbliższej osoby. Ktoś mu pomógł podnieść się. Dzisiaj to on znalazł zastępcę dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie
Darcon dnia 09.02.2018 21:09
Dziękuję, Zula, za pozytywny komentarz.
Miladora dnia 10.02.2018 14:02
Przypomniał mi się film "Szósty zmysł". :)
Więc może pomysł nie nowy, ale ponieważ sprawnie i wiarygodnie poprowadziłeś narrację, nie mam nic przeciwko takiemu zakończeniu.
Bo może wcale tak nie było, tylko odwrotnie i to młody terminował u starszych, zmarłych specjalistów? Albo może wszyscy byli martwi?
Dobrze jest zawiesić pointę w powietrzu, bo to zmusza do myślenia.

Kilka uwag technicznych:
Cytat:
Przed­się­bior­ca od­sta­wił skrzyn­kę na stole

Postawił skrzynkę na stole lub odstawił skrzynkę na stół.

Cytat:
– Długo. – Pod­su­mo­wał chło­pak.

- Długo - podsumował chłopak.

Cytat:
Wal­dek zajął się ma­ki­ja­żem na twa­rzy.

Makijażem twarzy.

Cytat:
żeby wy­glą­dał ina­czej(,) niż za życia.

Bez przecinka.

Cytat:
Wy­glą­dam, jak miał­bym już sobie nie po­ra­dzić?

- Wyglądam, jakbym miał już sobie nie poradzić? -

Cytat:
– Nie? Nie boi się pan? – Młody drą­żył temat.

- Nie? Nie boi się pan? – młody drą­żył temat. -

Cytat:
– Jak to? – Zdzi­wił się chło­pak.

- Jak to? – zdzi­wił się chło­pak. -

Cytat:
– O czym, że jest mar­twy? – za­py­tał Wal­dek.

Rozdzieliłabym, żeby uwypuklić znaczenie "martwy":
- O czym? Że jest mar­twy? – za­py­tał Wal­dek.

Miłego, Darcon. :)

PS. Przemyśl, czy nie za dużo dopowiadasz w tytule. Moim zdaniem wystarczyłyby "Wspólne ścieżki".
Darcon dnia 10.02.2018 14:27
Dzięki, Miladoro, za cenne łapanki. :) Poprawki wprowadzone, dialogi i przecinki staram się wyłapywać, ale jak widać, nie zawsze mi się udaje. Choć dwie uwagi zostawiłem. Dialogi "młody drążył temat" i "zdziwił się chłopak". Wydawało mi się, że to samodzielne zdania, choć odwołują się do dialogu. Możesz uzasadnić? Chętnie dowiem się czegoś nowego.

Co do tytułu, kilka osób tłukło mi kiedyś w głowę, że musi przyciągać. W natłoku internetu i setek opowiadań, trzeba starać się czymś wyróżnić, podobno pierwszy krok, to tytuł. :)
Tak, sporo zdradza, ale za przeproszeniem, na Twój połowa osób machnie rękę. Co innego jak będę już znanym pisarzem. ;)
Miladora dnia 10.02.2018 15:06
Darcon napisał:
Dialogi "młody drążył temat" i "zdziwił się chłopak". Wydawało mi się, że to samodzielne zdania, choć odwołują się do dialogu.

Drążył i zdziwił odnoszą się do "mowy" w szerokim jej rozumieniu, dlatego można potraktować te kwestie jako jedno zdanie. :)
Chociaż można także jako dwa zdania. Przy jednym jest jednak lepsza płynność. A skoro większość swoich dialogów traktujesz jako osobne zdania, może przydałoby się zróżnicowanie, by nie wszystkie brzmiały podobnie.
Takie zdania można zresztą zapisać na dwa sposoby:
– Nie? Nie boi się pan? – Młody drą­żył temat. - jak najbardziej jest to prawidłowe, chociaż można dać także małą literę.
Gdyby było:
– Nie? Nie boi się pan? – drą­żył temat. - tu byłaby już wskazana mała litera.
Podobnie w drugiej kwestii:
– Jak to? – zdzi­wił się chło­pak. - to jedno zdanie - równoczesność wypowiedzi i "czynności".
– Jak to? – Chłopak wyraźnie się zdziwił. - to dwa zdania - nierównoczesność wypowiedzi i "czynności".
Jak widzisz, jedno zaczyna się od czasownika "zdziwił", a drugie od rzeczownika "chłopak".
Na tej zasadzie łatwo zapamiętać, kiedy dać dużą literę, a kiedy małą.
Podobnie jest z uśmiechem, który czasem traktuje się jako część szeroko pojętej "mowy", a czasem jako "czynność".
- Naprawdę? - uśmiechnął się pobłażliwie.
- Naprawdę? - Chłopak uśmiechnął się pobłażliwie.
Sporo zależy od tego, co chce podkreślić autor.

Darcon napisał:
trzeba starać się czymś wyróżnić

To prawda. Tytuł powinien zachęcać i wręcz intrygować. :)
Z drugiej strony jednak nie powinien informować, o czym jest tekst. Więc - jak się okazuje - wymyślenie dobrego tytułu wcale nie jest taką prostą sprawą.

No to miłego. :)
Darcon dnia 10.02.2018 19:32
Dzięki, myślałem podobnie. Wiesz, tytuł jest taki specjalnie. Większość myśli, że chodzi o ludzi pracujących w domu pogrzebowym, a końcówka jednak większość zaskoczyła. :)
Fakt, że tytuły to nie jest moja mocna strona.
Figiel dnia 10.02.2018 19:59
Witaj, Darconie.
I mnie końcówka zaskoczyła, to naprawdę dobry suspens. Sam tekst wciąga, przewaga dialogów nad i tak minimalistycznymi opisami powoduje wrażenie "dziania się", choć akcja jest statyczna. Fajnie zrobione, trudno, żeby się nie podobało, bo i sam pomysł osadzenia w zakładzie pogrzebowym na wstępie wprowadza atmosferę. Bardzo OK.
Przyznaję, zerknęłam na komentarze i również przyznam, ze metafory "pomocy" nie odczytałam. Natomiast niewątpliwie Waldek należy do osób sensytywnych, podobnie jak Piotr, wszak obaj wiedzieli, co dzieje się z Mariuszem. No cóż, niektórzy znawcy śmierci, jak choćby Kubler Ross twierdzą, że zmarli często nie wiedzą, że już nie żyją, są przekonani że ich życie trwa nadal i zapamiętaniem oddają się codziennym czynnościom. Może i prawda?
Ogólnie: fajny kawałek, świetnie napisany:)
Darcon dnia 10.02.2018 21:03
Dzięki za wnioski, Figielko. :)
Tak, metafory nie udało mi się oddać wystarczająco jasno. Może dlatego, że bardzo lubię niedopowiedzenia, często w dużej skali. Pozdrawiam.
Pulsar dnia 07.04.2018 17:53
Nie odniosę się do jakości tekstu, zrobili to lepsi ode mnie.
Ale podziwiam prowadzony dialog.
Mnie się nie udaje, piszę jednym ciągiem.
Miłego sobotniego
Darcon dnia 08.04.2018 08:51
Fajnie, że wpadłeś. Doceniam dobre słowo. :)
retro dnia 24.04.2018 20:42 Ocena: Świetne!
Bardzo ciekawie poprowadziłeś tekst, który jest spokojny, wyważony, aby końcówką dać pstryczka w nos czytelnikowi.

Tylko mam jedno maleńkie ale:
Cytat:
– Pokaż... Choroba, a mówiłem dokładnie, jakich potrzebuję. – Spojrzał na kolegę. – Ale masz zapas?

to słowa Piotra

Cytat:
– Choroba, nie wchodzą! – zirytował się. – I co teraz?

to mówi Mariusz

określenia "choroba", czy "kurczaki" są indywidualnymi i charakterystycznymi reakcjami konkretnej osoby (bardzo subiektywnymi określeniami), nie używamy ich nagminnie, tylko w przypadku, gdy nam coś nie idzie i powiem Tobie, że myślałam że to jakaś rodzina, bo tak samo reagują na trudności. Bohaterowie mają cechy szczególne, w tym także sposób wypowiedzi, wg mnie ważny dla spójności opowiadania.

Podsumowując - świetny kawałek prozy.
Darcon dnia 24.04.2018 22:42
Celna uwaga, Retro. :)
Wprowadziłem małą zmianę.
OWSIANKO dnia 15.05.2018 01:07 Ocena: Bardzo dobre
Darcon
Tekst powinien zawierać tajemnicę, jakieś niedopowiedzenia, takie miejsca wypełnione zagadkowością zmuszającą do interpretacyjnej zabawy. W tym sensie należałoby patrzeć na wspólną twórczość: autora i czytelnika. Gratuluję!
Twoja miniatura przypomniała mi krótkie utwory Roalda Dhala zamieszczane w krakowskim „Przekroju: on też celował w nieoczekiwanych pointach.
Darcon dnia 15.05.2018 11:00
Dziękuję za dobre słowo, Owsianko.
Ten_Smiertelny dnia 15.05.2018 11:29
Nie wiem co powiedzieć… Czytało mi się to nadzwyczaj dobrze. Na początku było ciekawie, a później wrażenie spowszedniało, by zaraz… trach! pojawiła się puenta.

Niezłe, na pewno niezłe. Choć mnie końcówka zwyczajnie rozśmieszyła.

Gdyby nie komentarze, byłbym pewny, że to po prostu niezły żart… Zakończenie zwyczajnie rozbraja.

No, tak to odebrałem… Pozdrawiam,
Ten Śmiertelny
Darcon dnia 15.05.2018 13:52
Tak, ta miniatura była napisana dla puenty i szlifów warsztatu. Rozśmieszyła, mówisz. :) Jak różny może być odbiór utworu. :)
Barbara K.W. dnia 24.08.2018 10:27
Jestem pod wrażeniem. Zaskoczenie powinno zaskakiwać , a nie byc spodziewane. i tak jest. Skojarzenia z filmami jak "Szósty zmysł' czy "Mgła" są jak sadze pochlebne. Dialog wartki. Język postaci zindywidualizowany. Mucha nie siada.
Pozdrawiam
Darcon dnia 24.08.2018 13:43
Dziękuję, Barbaro, że zajrzałaś. Cieszę się, że trafiłem w gust.
Marek Adam Grabowski dnia 04.09.2018 17:00 Ocena: Świetne!
Finał mnie zaskoczył; i dobrze bo już myślałem, że to będzie jedno z wielu opowiadań o niczym. Co po za tym? Masz lekkie pióro i umiesz zrobić klimat. Gratuluję!
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
introwerka
15/10/2018 23:53
Zolu, myślę, że doskonale uchwyciłaś to, przez co… »
Zola111
15/10/2018 23:23
Bo wiesz, Intro, te moje refleksje znacznie wyszły poza… »
introwerka
15/10/2018 22:10
Mario, ogromnie dziękuję, że jesteś, czytasz i zaglądasz… »
introwerka
15/10/2018 22:07
Zolu, dziękuję gorąco za ciepły odbiór tekstu i tak… »
Lilah
15/10/2018 19:50
Pięknie, dodatku! :) »
mariaczekanska
15/10/2018 18:18
Uwielbiam Twoje pióro, masz dar zatrzymywania: oczu, czasu. »
mariaczekanska
15/10/2018 18:17
Coś innego, świeżego. Podoba mi się jak przeskakujesz do… »
mike17
15/10/2018 17:24
Kaziu, znam się trochę na ludziach i wiem, że mnie nie… »
dodatek111
15/10/2018 11:59
Kazjuno dziękuję, zaraz wezmę się do szukania opisu jesieni… »
Hubert Z
15/10/2018 11:50
Witaj Hope. Raczej całkiem tam coś ;) . Bardzo mi się… »
JOLA S.
15/10/2018 10:04
Jesień rozgościła się na dobre, słoneczna, złota, polska,… »
Kazjuno
15/10/2018 09:34
Wiersz o październiku także mi przypadł do gustu. Malowniczy… »
dodatek111
15/10/2018 09:25
Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Pozdrawiam:) »
Kazjuno
15/10/2018 09:18
.Ech, Mike! Wzruszyłeś mnie, co jest Twoją specjalnością.… »
Zola111
15/10/2018 02:29
Hej, Intro, wiersz mocno sklejony z tytułem. Liryka… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 15/10/2018 12:42
  • hmm... autohipnoza
  • mike17
  • 14/10/2018 12:31
  • A tu namiary do głosowania : [link]
  • mike17
  • 14/10/2018 12:30
  • Jeszcze 10 dni pozostało ,by oddać swój głos w MUZO WENACH 6, konkursie dla prozaików. Wynagrodźcie swoich faworytów. Czytajcie i głosujcie, naprawdę warto docenić ich trud :)
  • MarcinD
  • 13/10/2018 23:35
  • Super :/. A u mnie tylko kratka ze słowem "Avatar". A kliknięcie "otwórz grafikę w nowym oknie otwiera stronę 404 :/. EDIT: Już działa. Pomogło wyczyszczenie ciastków. Taki przypadek.
  • Vanillivi
  • 13/10/2018 22:24
  • U mnie wyświetlają się poprawnie.
  • MarcinD
  • 13/10/2018 21:33
  • Takie pyta nie techniczne: czy tylko u mnie nie wyświetlają się awatary i zamiast nich błąd 404 czy to jakiś ogólny problem?
  • Niczyja
  • 12/10/2018 22:59
  • Najpiękniejsze rzeczy przychodzą niespodziewanie. [link]
  • Zola111
  • 12/10/2018 22:11
  • Jak ja Wam zazdroszczę, że możecie wziąć udział w Zaśrodkowaniu#29!
  • Zola111
  • 11/10/2018 00:43
  • Kończą się MuzoWeny, zaczęło się Zaśrodkowanie. Czekamy na Wasze wiersze.
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas