Wspólne ścieżki życia i śmierci - Darcon
Proza » Miniatura » Wspólne ścieżki życia i śmierci
A A A
Od autora: Dawno nie publikowałem. Czas najwyższy to nadrobić.

Przed domem pogrzebowym „Kalia” zatrzymał się firmowy dostawczak. Wysiadł z niego rosły, starszy mężczyzna. Postawił kołnierz od kurtki, zasłaniając się od zimnego wiatru, wyciągnął skrzynkę z zakupami i ruszył w stronę budynku. W wejściu czekał już na niego pracownik dopalający papierosa.

– Na przednim siedzeniu leżą rzeczy klienta, zabierzesz?

– Pewnie. – Mężczyzna zgasił niedopałek i ruszył w kierunku auta.

Właściciel postawił skrzynkę w korytarzu i zaczekał na rozmówcę. Gdy tamten wrócił, sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął z niej fotografię.

– Tu masz jeszcze zdjęcie. – Pokazał portret około pięćdziesięcioletniego mężczyzny.

– Cholera, facet mocno się zmienił, dłużej zejdzie.

– Wiem. Dlatego przyjechałem najpierw tutaj. – Obaj ruszyli w głąb budynku. – Słuchaj, Waldek, jadę zaraz po kolejnego. Wyrobicie się do trzeciej?

– Myślę, że tak. Chłopak już jest.

– To dobrze. Jak mu idzie?

– W porządku, ma smykałkę. – Waldek przytrzymał drzwi prosektorium, przepuszczając kolegę.

– Cześć, Mariusz! – zawołał mężczyzna do dwudziestoparolatka, pochylonego nad zwłokami.

– Dzień dobry, szefie. – Chłopak wyprostował się i nieśmiało uśmiechnął.

– Waldek, sprawdzisz, czy jest wszystko? – Przedsiębiorca odstawił skrzynkę na stół i podszedł do młodego. – Pamiętaj, żeby obciąć paznokcie.

– Oczywiście, szefie – przytaknął chłopak. – Staram się robić wszystko według wytycznych pana Waldka. Dobrze mi się z nim pracuje.

– No, tak...

– Piotr, te kremy są bez formaliny. – Waldek podał mężczyźnie jedno z opakowań.

– Pokaż... Choroba, a mówiłem dokładnie, jakich potrzebuję. – Spojrzał na kolegę. – Ale masz zapas?

– Tak, to nie takie pilne.

– Dobrze, to wymienię je później. – Piotr zapiął kurtkę. – Muszę uciekać, czas goni. Cześć. Cześć, Mariusz!

– Do widzenia, szefie.

Obaj mężczyźni wrócili do zajęć. Pracowali w milczeniu. Młodszy, Mariusz, zajmował się dołem. Na nogi nikt specjalnie nie zwracał uwagi i ewentualne błędy łatwo było ukryć pod ubraniem. Od góry był Waldek, nowy guru chłopaka.

– Co pan zrobi z uchylonymi ustami? – zapytał, przerywając ciszę.

Starszy z mężczyzn podszedł do półki, wziął małą tubkę i wrócił do stołu.

– Podejdź, zobaczysz. – Otworzył delikatnie opakowanie. – Bierzesz „Kropelkę” i wyciskasz odrobinę na wewnętrzną stronę wargi. Musisz uważać, żeby nie pobrudzić ust na zewnątrz. Klej ciężko schodzi. Zamykasz powoli usta... I gotowe.

– Pan to ma rękę. – Młody spojrzał z uznaniem. – Długo pan się tym zajmuje?

– Niech pomyślę. – Waldek potarł brodę. – Będzie już z piętnaście lat.

– Długo – podsumował chłopak. – Nigdy nie miał pan dość? Wie pan, tego wszystkiego, zapachu... Minęły dwa tygodnie i nadal mnie mdli.

– Przejdzie ci. – Mężczyzna machnął lekceważąco ręką. – Każdemu w końcu przechodzi. Nie, nie miałem. Choć to nie było moje powołanie, trafiłem tu zupełnie przypadkiem.

– Tak? A jak to było?

– Cóż, straciłem pracę. Nie mogłem pozbierać się po śmierci żony. Wiesz, tłumiłem wszystko alkoholem. Nie mieliśmy dzieci...

Chłopak nie odezwał się. Czekał, aż starszy mężczyzna zechce mówić dalej.

– Rodzice zmarli dawno temu. – Waldek usiadł na krześle. – Narobiłem długów, kiepsko to wyglądało. Wtedy Piotr wyciągnął do mnie rękę. Znamy się z podstawówki. Zaproponował pracę dorywczą przy zmarłych. Miało być na kilka tygodni, a siedzę tu do dzisiaj.

– Rozumiem.

Wrócili do pracy. Każdy skupił się na swoich czynnościach. Waldek zajął się makijażem twarzy. Musiał położyć kilka warstw kremu, żeby uzyskać zadowalający efekt. Mariusz założył skarpetki i spodnie na ciało. Mocował się jeszcze z butami.

– Choroba, nie wchodzą! – zirytował się. – I co teraz?

– Pokaż. – Waldek pomacał stopę i but. – Weź nożyczki i rozetnij je na piętach.

– Jak to? – zdziwił się chłopak. – To przecież nowe buty.

– No, właśnie. I rodzina chce, by zmarłego w nich pochować, nie na boso. Tnij.

Po rozcięciu weszły już łatwo. Wtedy razem skończyli ubieranie. Mariusz przytrzymał ciało, a Waldek wciągnął podkoszulek i koszulę. Później zawiązał krawat. Na końcu włożyli marynarkę, którą wcześniej musieli dopasować. Była zbyt obszerna.

– Będzie pan malował paznokcie jeszcze raz? – Młody pochylił się na dłonią zmarłego. – Ciemne trochę przebija.

– Nie. Facet ma spracowane dłonie, ciężko tyrał. Powinien mieć małe niedoskonałości. Nie chcę, żeby wyglądał inaczej niż za życia. Można trochę poprawić wygląd, ale nie można przesadzić.

Postali chwilę w milczeniu.

– Panie Waldku, mogę mieć niedyskretne pytanie?

– Pytaj, najwyżej nie odpowiem.

– Ile pan ma lat?

– Ha! Sześćdziesiąt pięć – zaśmiał się mężczyzna. – A dlaczego pytasz? Wyglądam, jakbym miał już sobie nie poradzić?

– Nie, nie – chłopak szybko zaprzeczył. – Chodziło mi... Czy myśli pan czasem o śmierci?

– W tej pracy nie da się o niej nie myśleć. – Waldek poprawił zmarłemu krawat. – Ale o swojej na razie nie myślę, jeśli o to pytasz.

– Nie? Nie boi się pan? – Młody drążył temat.

– Nie, śmierci się nie boję, każdy musi kiedyś odejść... – Mężczyzna spojrzał poważnie na Mariusza. – Boję się czegoś innego.

– Czego?

– Długotrwałej choroby, bycia przykutym do łóżka, czy to w domu, czy w ZOLu... – Waldkowi nieznacznie opadły ramiona. – Boję się, że nie będę już nikomu potrzebny. Boję się samotności. Teraz mam pracę, robię coś ważnego. Często rozmawiam z rodzinami. Zwierzają mi się, a ja ich wysłuchuję. Jedną z pierwszych rzeczy, której się tu nauczyłem, to słuchać.

Mężczyźni odłożyli ciało do chłodni i zajęli się kobietą, którą przywieziono w międzyczasie. Skończyli dopiero wieczorem. Z kobietami często schodziło dłużej. Niełatwo z martwego ciała wyciągnąć piękno towarzyszące za życia.

– Możesz już iść, Mariusz. – W drzwiach prosektorium stał Piotr. – Późno się robi.

– Dobrze, proszę pana. – Chłopak poukładał narzędzia na półce, umył się, założył kurtkę i ruszył do wyjścia. – Do widzenia.

– Do widzenia – odpowiedzieli mu obaj mężczyźni prawie równocześnie.

– Sumienny – skomentował Piotr, gdy za młodym zamknęły się drzwi.

– To prawda, szybko się uczy.

Przeszli do pomieszczenia socjalnego.

– Kiedy mu powiesz? – Piotr wstawił wodę na herbatę.

– O czym? Że jest martwy? – zapytał Waldek. – Nie wiem, niedługo. Chłopak naprawdę się stara.

– Waldek...

– Wiem, wiem – westchnął mężczyzna. – Każdy musi kiedyś odejść... Powiem mu jutro.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darcon · dnia 08.02.2018 10:02 · Czytań: 167 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 18
Komentarze
purpur dnia 08.02.2018 10:45
Witaj Darcon,

Pozwól, że zacznę od drobiazgów, które mi wpadły w oko podczas czytania.

Początek - wydaje mi się, że miałeś kłopot z przedstawieniem, kto jest kto i nadaniem im imion. Odrobinę mi to przeszkadzało. Przykładowo:

Cytat:

– Pewnie. – Mężczyzna zgasił niedopałek
Przybysz postawił skrzynkę w korytarzu

No jakoś "przybysz" mi tu nie pasuje - przecież to właściciel wrócił do swojego lokalu... Nie jest to błąd w sensie sctricto, ale jakoś tak - "nie płynęło".

Cytat:
Chłopak rezolutnie nie odezwał się.
- rezulotnie nie odezwał się? Hmm... :)

To co mi się podobało, to to, że cała historia jest oparta o dialog, który brzmi nieźle. Wyszła fajna sytuacja, nie ma niepotrzebnych opisów, nakreślania, dopowiadania - wszystkiego dowiadujemy się z "życia". Fakt, że moim zdaniem ucierpiał klimat, nie ma poczucia bycia "w chłodni". No ale coś, za coś. Mi akurat się podobało.

Zakończenie... Nie chcę pisać dokłądnie o nim, wolę, aby inni sami to przeżyli.

Mi się jednak wydawało, "za mocne", zupełnie niepotrzebnie. Mimo, że ponownie, fajnie, że była to rozmowa - bardzo to pasowało do całości. Wiem, że miniatura ma zaskoczyć i takie są najlepsze. Zaskoczyła! Do tego, pewnie zresztą to już wiesz, ja lubię pomieszanie rzeczywistości z ... Ale...

Generalnie bardzo dobrze się czytało, wszystko miało spójny styl, do tego kilka momentów świetnych.

Cytat:
– Pokaż. – Wal­dek po­ma­cał stopę i but. – Weź no­życz­ki i ro­ze­tnij je na pię­tach.


Cytat:
Nie chcę, żeby wy­glą­dał ina­czej, niż za życia.


Zupełnie "przy okazji" bardzo urealniły całość!

Chyba tyle...

Pozdrawiam,
Pur
Darcon dnia 08.02.2018 11:09
Początek miał być bezosobowy i tak, miałem problem by bezpostaciowo to ująć. "Właściciel" mi się podoba i skorzystam z podpowiedzi. :)
Dzięki za komentarz.
Krzysztof Konrad dnia 08.02.2018 12:56
Cześć. Darcon, zanim się wypowiem, zadam pytanie. Chodzi o to, że ten chłopak umarł i pomagał starszemu się "oporządzać"?
Darcon dnia 08.02.2018 13:18
Nie, na odwrót. Cały szort to jedna metafora, niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. To Waldek jest czułym na "nieme" wołanie o pomoc, którego często nie słyszmy, pędząc gdzieś przez życie. Dostrzega coś więcej, niż większość z nas. To on pomaga pogodzić się z losem Mariuszowi, który jeszcze o tym nie wie.
dodatek111 dnia 08.02.2018 13:46
Fajnie opisane i ciekawa, zaskakująca puenta, wymuszająca własną interpretację. Moja jest taka, ze samotność, przeżycia i ciągle obcowanie ze śmiercią... ale są też inne możliwości i to jest najlepsze:)
Darcon dnia 08.02.2018 14:08
To prawda, tak jak życie daje różne możliwości, tak różne są relacje międzyludzkie, różne potrzeby i postrzeganie świata.
Dzięki, że wpadłeś.
karp dnia 08.02.2018 15:21
Brakuje mi jakiejś poszlaki na początku, dzięki której zakończenie nie byłoby całkiem znikąd. Chociaż np.: "– Dzień dobry, szefie. – Chłopak wyprostował się sztywno i blado uśmiechnął."

Nie wydaje mi się, aby podkoszulek zakładano zmarłemu dopiero po wymalowaniu twarzy.

Metafory nie złapałem całkiem. Ale ja mało spostrzegawczy jestem i chyba potrzebuję walenia obuchem i dosłowności. Może wpuścić jakieś niejednoznaczności do wypowiedzi Waldka o tym, że nauczył się słuchać?

Dialogi wydają mi się suche, nikt nie zażartuje nawet, ale za to klarowne.

Cytat:
– Kiedy mu powiesz? – Piotr wstawił wodę na herbatę.

– O czym, że jest martwy? – zapytał Waldek.

Chyba najważniejsza kwestia odnośnie chłopaka, a Waldek pyta "o czym"?

Cytat:
Powiem mu jutro.

Pewnie wczoraj też tak mówił :)
Darcon dnia 08.02.2018 19:33
Dziękuję za przeczytanie, Karpiu. Z odbiorem czytelnika nie można dyskutować, każdy ma własny. Może nie zgodzę się tylko, że zakończenie znikąd. W końcu bohaterowie nie pracują w sklepie spożywczym, nie sprzedają lodów na plaży, tylko w domu pogrzebowym, gdzie zmarły jest na porządku dziennym. ;)
Kwestia może i najważniejsza, ale człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, po dwóch tygodniach, może nie pierwszych, nie wszystkie pytania muszą być oczywiste od razu.
Krzysztof Konrad dnia 08.02.2018 19:40
Mi się to podoba Darcon, ale końcówki nie czaje. Jeśli chłopak umarł, to czemu miałby nie wiedzieć, że umarł? No nie potrafię tego zrozumieć, czytam na wszystkie sposoby i nic.
Darcon dnia 08.02.2018 20:14
Jest po prostu zagubiony, wielu z nas nie dopuszcza do głowy wielu spraw.
zula dnia 09.02.2018 19:55
Witam.
Tekst właściwie napisany dialogiem. Bardzo dobrym dialogiem. Praca jak każda inna i widać empatię u pracowników i dużą troskę o wygląd nieboszczyka. Koniec jest zastanawiający i jak grom z jasnego nieba. Mnie osobiście zaskoczył.
Poruszasz w tekście los człowieka i ból po stracie najbliższej osoby. Ktoś mu pomógł podnieść się. Dzisiaj to on znalazł zastępcę dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie
Darcon dnia 09.02.2018 21:09
Dziękuję, Zula, za pozytywny komentarz.
Miladora dnia 10.02.2018 14:02
Przypomniał mi się film "Szósty zmysł". :)
Więc może pomysł nie nowy, ale ponieważ sprawnie i wiarygodnie poprowadziłeś narrację, nie mam nic przeciwko takiemu zakończeniu.
Bo może wcale tak nie było, tylko odwrotnie i to młody terminował u starszych, zmarłych specjalistów? Albo może wszyscy byli martwi?
Dobrze jest zawiesić pointę w powietrzu, bo to zmusza do myślenia.

Kilka uwag technicznych:
Cytat:
Przed­się­bior­ca od­sta­wił skrzyn­kę na stole

Postawił skrzynkę na stole lub odstawił skrzynkę na stół.

Cytat:
– Długo. – Pod­su­mo­wał chło­pak.

- Długo - podsumował chłopak.

Cytat:
Wal­dek zajął się ma­ki­ja­żem na twa­rzy.

Makijażem twarzy.

Cytat:
żeby wy­glą­dał ina­czej(,) niż za życia.

Bez przecinka.

Cytat:
Wy­glą­dam, jak miał­bym już sobie nie po­ra­dzić?

- Wyglądam, jakbym miał już sobie nie poradzić? -

Cytat:
– Nie? Nie boi się pan? – Młody drą­żył temat.

- Nie? Nie boi się pan? – młody drą­żył temat. -

Cytat:
– Jak to? – Zdzi­wił się chło­pak.

- Jak to? – zdzi­wił się chło­pak. -

Cytat:
– O czym, że jest mar­twy? – za­py­tał Wal­dek.

Rozdzieliłabym, żeby uwypuklić znaczenie "martwy":
- O czym? Że jest mar­twy? – za­py­tał Wal­dek.

Miłego, Darcon. :)

PS. Przemyśl, czy nie za dużo dopowiadasz w tytule. Moim zdaniem wystarczyłyby "Wspólne ścieżki".
Darcon dnia 10.02.2018 14:27
Dzięki, Miladoro, za cenne łapanki. :) Poprawki wprowadzone, dialogi i przecinki staram się wyłapywać, ale jak widać, nie zawsze mi się udaje. Choć dwie uwagi zostawiłem. Dialogi "młody drążył temat" i "zdziwił się chłopak". Wydawało mi się, że to samodzielne zdania, choć odwołują się do dialogu. Możesz uzasadnić? Chętnie dowiem się czegoś nowego.

Co do tytułu, kilka osób tłukło mi kiedyś w głowę, że musi przyciągać. W natłoku internetu i setek opowiadań, trzeba starać się czymś wyróżnić, podobno pierwszy krok, to tytuł. :)
Tak, sporo zdradza, ale za przeproszeniem, na Twój połowa osób machnie rękę. Co innego jak będę już znanym pisarzem. ;)
Miladora dnia 10.02.2018 15:06
Darcon napisał:
Dialogi "młody drążył temat" i "zdziwił się chłopak". Wydawało mi się, że to samodzielne zdania, choć odwołują się do dialogu.

Drążył i zdziwił odnoszą się do "mowy" w szerokim jej rozumieniu, dlatego można potraktować te kwestie jako jedno zdanie. :)
Chociaż można także jako dwa zdania. Przy jednym jest jednak lepsza płynność. A skoro większość swoich dialogów traktujesz jako osobne zdania, może przydałoby się zróżnicowanie, by nie wszystkie brzmiały podobnie.
Takie zdania można zresztą zapisać na dwa sposoby:
– Nie? Nie boi się pan? – Młody drą­żył temat. - jak najbardziej jest to prawidłowe, chociaż można dać także małą literę.
Gdyby było:
– Nie? Nie boi się pan? – drą­żył temat. - tu byłaby już wskazana mała litera.
Podobnie w drugiej kwestii:
– Jak to? – zdzi­wił się chło­pak. - to jedno zdanie - równoczesność wypowiedzi i "czynności".
– Jak to? – Chłopak wyraźnie się zdziwił. - to dwa zdania - nierównoczesność wypowiedzi i "czynności".
Jak widzisz, jedno zaczyna się od czasownika "zdziwił", a drugie od rzeczownika "chłopak".
Na tej zasadzie łatwo zapamiętać, kiedy dać dużą literę, a kiedy małą.
Podobnie jest z uśmiechem, który czasem traktuje się jako część szeroko pojętej "mowy", a czasem jako "czynność".
- Naprawdę? - uśmiechnął się pobłażliwie.
- Naprawdę? - Chłopak uśmiechnął się pobłażliwie.
Sporo zależy od tego, co chce podkreślić autor.

Darcon napisał:
trzeba starać się czymś wyróżnić

To prawda. Tytuł powinien zachęcać i wręcz intrygować. :)
Z drugiej strony jednak nie powinien informować, o czym jest tekst. Więc - jak się okazuje - wymyślenie dobrego tytułu wcale nie jest taką prostą sprawą.

No to miłego. :)
Darcon dnia 10.02.2018 19:32
Dzięki, myślałem podobnie. Wiesz, tytuł jest taki specjalnie. Większość myśli, że chodzi o ludzi pracujących w domu pogrzebowym, a końcówka jednak większość zaskoczyła. :)
Fakt, że tytuły to nie jest moja mocna strona.
Figiel dnia 10.02.2018 19:59
Witaj, Darconie.
I mnie końcówka zaskoczyła, to naprawdę dobry suspens. Sam tekst wciąga, przewaga dialogów nad i tak minimalistycznymi opisami powoduje wrażenie "dziania się", choć akcja jest statyczna. Fajnie zrobione, trudno, żeby się nie podobało, bo i sam pomysł osadzenia w zakładzie pogrzebowym na wstępie wprowadza atmosferę. Bardzo OK.
Przyznaję, zerknęłam na komentarze i również przyznam, ze metafory "pomocy" nie odczytałam. Natomiast niewątpliwie Waldek należy do osób sensytywnych, podobnie jak Piotr, wszak obaj wiedzieli, co dzieje się z Mariuszem. No cóż, niektórzy znawcy śmierci, jak choćby Kubler Ross twierdzą, że zmarli często nie wiedzą, że już nie żyją, są przekonani że ich życie trwa nadal i zapamiętaniem oddają się codziennym czynnościom. Może i prawda?
Ogólnie: fajny kawałek, świetnie napisany:)
Darcon dnia 10.02.2018 21:03
Dzięki za wnioski, Figielko. :)
Tak, metafory nie udało mi się oddać wystarczająco jasno. Może dlatego, że bardzo lubię niedopowiedzenia, często w dużej skali. Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
21/02/2018 07:19
Metafora skrzydlata nie non grata. »
Miladora
21/02/2018 01:36
Zgrabnie to wyszło, Lil. Chociaż nie pobiłaś mistrza Jana… »
Miladora
21/02/2018 00:50
Całkiem sympatyczne te smuteczki, Dod. :) Poza tym podobają… »
Zola111
20/02/2018 23:23
Bardzo ładny tytuł, Wiolinie. Twoje rozważania, tyczące… »
Jesienny syn
20/02/2018 22:31
Niestety, są tu rymy także gramatyczne (te same części… »
lech nieduziak
20/02/2018 22:27
Dziękuję. Popracuję nad tym. Lech Nieduziak. »
Jesienny syn
20/02/2018 22:14
Do mnie najbardziej by przemawiał osobiście tytuł… »
Gatsby
20/02/2018 21:53
Tajemnica ale ksiądz nie powiedział o kogo dokładnie chodzi.… »
JOLA S.
20/02/2018 21:46
Witaj miazgo, Cieszy mnie, że z takim entuzjazmem… »
Lilah
20/02/2018 21:24
Dziękuję, Jolu. A łezki nie ma co się wstydzić.… »
Miazga
20/02/2018 21:08
Szkoda, ze dopiero teraz ten komentarz, jak już nie chce mi… »
Miazga
20/02/2018 21:04
Trochę w tym siebie odnalazłam, a nawet więcej niż trochę...… »
Silvus
20/02/2018 20:50
Oby nie. Dla mnie chyba to zbyt bezpośrednie. Szczególnie… »
Polel
20/02/2018 20:41
Pięknie napisane »
Zola111
20/02/2018 20:20
Tekst w korekcie. z. »
ShoutBox
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
  • Silvus
  • 16/02/2018 15:28
  • @Ni, dziękuję za piosenkę. @jskslg, miłego dnia Tobie.
  • jskslg
  • 16/02/2018 12:09
  • ja się uważam za pedała poezji , ale również życzę miłego dnia
  • Ania_Basnik
  • 16/02/2018 09:05
  • Zapraszam wszystkich poetów do wzięcia udziału w Konkursie "Mój list do świata". Ogłoszenie na stronie głównej PP
  • Niczyja
  • 15/02/2018 21:28
  • Bardzo ładne, Michale. Ja również, mam na myśli Islandię.
  • mike17
  • 15/02/2018 21:20
  • Ach, jak ja lubię miłosną muzę, a przy okazji także islandzką : [link]
  • Niczyja
  • 15/02/2018 20:57
  • Silvus, wczoraj nie miałam nic w zanadrzu, dziś mam. Proszę:) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:potertysado
Wspierają nas