miasteczko C - rozdz 9 - Zwierzenie Łukaszka - Gatsby
Proza » Obyczajowe » miasteczko C - rozdz 9 - Zwierzenie Łukaszka
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

9

 

   - Bo wiesz ja nie mogłem, ona szpetna i obleśna – powiedział Łukaszek idącemu obok Muzykantowi.

   – Ale uciec nie mogłeś? Nie dziwię się, sam bym chyba nie potrafił. Co ci zrobiła? Opowiadaj!

   – No co? – odburknął. – Była tam jakaś kanapa zakurzona… i ona mnie na nią pchnęła, że tchu w płucach straciłem.

   – Ona ciebie?

   – No sam się zdziwiłem!

   – I co dalej? – Muzykant nie ukrywał ciekawości. – Ona na ciebie?

  – Nie! Jeszcze nie! Rozbierać mnie zaczęła, a mi we łbie gwiazdki i gorąc z tego ich alkoholu paskudnego. Nie wiedziałem co robić… ale gdym przypomniał sobie, że za miesiąc do seminarium wstępuję…

   – Gdzie wstępujesz?

   – Do seminarium.

   – Jeszcze raz, gdzie? – ponowił pytanie. Nie zrozumiał o co chłopakowi chodzi. Być może przez późną porę, bo jednak któraś nad ranem, a i też przez alkohol, który w tym barze był szczególnie toksyczny.

  – Wstępuję do seminarium – powtórzył, by rozwiać wszelkie wątpliwości Jankowskiego.  – Chciałbym zostać księdzem, a po dzisiejszym zajściu to już na sto procent! Krzyżem mi dane leżeć przed ołtarzem, na ziemi (zimnej ziemi) a nie na amerykance pod Nowakówną (ciepłą i lepką). Ja chcę żyć! W czystości!

   – To już rozumiem, ale jaja… - zadumał się Muzykant. – I ty biedaku na tę raszplę trafiłeś, ale co cię do baru zagnało?

   – Mam sporo na głowie, chciałem się napić czegoś mocniejszego. Nie wziąłem pod uwagę, że tutaj są nieco inne realia i aż nazbyt od miejskich się różnią… A ona (ta pokaźnych kształtów barmanka) przy barze mnie przy obserwowała i od razu się do mnie mizdrzyć zaczęła. Pierwszego drinka zamówiłem (Kokosowego Korsarza), i niby nieśmiało zaczęła zagadywać, że to na dworze chłodno i wietrznie, że w końcu weekend, że jej w horoskopie, w Pani Domu pisało, że wnet znajdzie chłopaka, żem przystojny, że mnie nie zna… I wiesz, ukradkowe spojrzenia, oczka puszczała, wargi namiętnie oblizywała (że niby seksi), aż w końcu do tego drinka, któregoś z kolei, co mi go na koszt firmy postawiła, jakieś badziewie musiała dosypać, bom napływu gorąca do głowy dostał, i jakby mi gwiazdki przed oczyma wirować zaczęły.

   – Wtedy ona ciebie?

   – No tak. Krótko po tym jak cię przed bar wynieśli. Miała zadzwonić po grabarza.

   – Wielkiego Johnego?

  – Tak, tego co ma zakład pogrzebowy za kościołem, bo on ponoć Skodę Felicję ma i miał cię do domu odwieść bezpiecznie, twojego domu znaczy się. Bo do jego domu to jeszcze masz czas….

   – I zadzwoniła?

  – Ach skąd – Łukaszek machnął ręką. – Czasu nie miała. Coś przy telefonie majstrowała, że niby nie działa czy, że prądu zabrakło. W końcu ten telefon odstawiła i znowu do mnie….

   – Cipa jebana a ja marzłem, i marzłem, i zamarzłbym na śmierć…. – oburzył się Muzykant.

   – Tak, mogłeś czekać do rana i nikt by cię nie uratował. Umarłbyś z zimna a w tedy na pewno Wielki Johny by się zjawił….

   – Wracając do ciebie – przerwał mu Muzykant. – doszło do czegoś?

   – Nie pytaj! Zabraniam ci!

   – Przestań nikomu nie powiem, obiecuję. Słowo Jankowskiego!

   – Nie, nie ma się czym chwalić… – przystanął zdruzgotany Łukaszek. – Ona siłą… ona gwałtem mnie….

   – Zgwałciła cię?

   – Chyba tak, rzuciła mnie na łóżko i na mnie, straciłem oddech i dalej nie mogłem. Robiła swoje, moje ręce….

   – Związała?

   – Chwyciła i nie chciała puścić, potem się nachyliła i w moje usta swój język wsunęła. Jak labrador mnie po twarzy lizała! – Łukaszkowi się aż głos z roztrzęsienia załamał. – Okropne! I ten zapach śledzi z gorzałą zmieszanych….

   – To jak uciekłeś?

   – Wyrwałem rękę z jej stalowego uścisku i zacząłem łaskotać. Przyjemne to nie było, szczególnie jak pod te pachy zajechałem ręką, do teraz mi ręka tak dziwnie pachnie…

   – I uciekłeś jej?

   – No tak, łaskotki ma olbrzymie. Myślała, że to gra wstępna i popuściła uścisk a ja chodu, nogi za pas i do drzwi. Ona za mną i krzyczy – Ty chuju! Ty cipo! – I we mnie wszystkim co popadnie. I krzesłem, i kwiatkiem aż w końcu świecznikiem. Jak mnie jebnęła w głowę to wszystkich świętych zobaczyłem i na ziemie już upadałem, lecz myśl o bestii silniejsza! Wnet się podźwignąłem, zbiegłem po schodach, przez bar i reszty to ci już opowiadać nie muszę…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gatsby · dnia 10.02.2018 09:52 · Czytań: 84 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 13.02.2018 12:58
Powiedz, Gatsby, dużo masz jeszcze tych części?
Widzisz, obserwuję kolejne odcinki, które dodajesz, ale nie widzę w nich poprawy. Moim zdaniem za często publikujesz, a za mało nad tekstem pracujesz. Przypuszczam, że może to być powód znikomych komentarzy pod kolejnymi fragmentami. Wiesz, trzeba mieć szacunek do czytelnika, jeśli oddajesz mu do czytania tekst niedopracowany, sprawdzony po łepkach, albo wcale...
Cytat:
- Bo wiesz ja nie mo­głem, ona szpet­na i ob­le­śna – po­wie­dział Łu­ka­szek idą­ce­mu obok Mu­zy­kan­to­wi (+.)

– Ale uciec nie mo­głeś? Nie dzi­wię się, sam bym chyba nie po­tra­fił. Co ci zro­bi­ła? Opo­wia­daj!

– No co? – od­burk­nął(+.) – Była tam jakaś ka­na­pa za­ku­rzo­na… i ona mnie na nią pchnę­ła, że tchu w płu­cach stra­ci­łem.

– Ona cie­bie?

– No sam się zdzi­wi­łem!

– I co dalej? – Mu­zy­kant nie ukry­wał cie­ka­wo­ści(+.) – Ona na cie­bie?

– Nie! Jesz­cze nie! Roz­bie­rać mnie za­czę­ła, a mi we łbie gwiazd­ki i gorąc z tego ich al­ko­ho­lu pa­skud­ne­go. Nie wie­dzia­łem co robić… ale gdym przy­po­mniał sobie, że za mie­siąc do se­mi­na­rium wstę­pu­ję…(-.)

– Gdzie wstę­pu­jesz?

– Do se­mi­na­rium.

– Jesz­cze raz. Gdzie? – po­no­wił py­ta­nie. Nie zro­zu­miał o co chło­pa­ko­wi cho­dzi. Być może przez późną porę, bo jed­nak któ­raś nad ranem, a i też przez al­ko­hol, który w tym barze był szcze­gól­nie tok­sycz­ny.

– Wstę­pu­ję do se­mi­na­rium(-.) – po­wtó­rzył, by roz­wiać wszel­kie wąt­pli­wo­ści Jan­kow­skie­go(+.) – Chciał­bym zo­stać księ­dzem, a po dzi­siej­szym zaj­ściu to już na sto pro­cent! Krzy­żem mi dane leżeć przed oł­ta­rzem, na ziemi (zim­nej ziemi) a nie na ame­ry­kan­ce pod No­wa­ków­ną (cie­płą i lepką). Ja chcę żyć! W czy­sto­ści!

– To już ro­zu­miem, ale jaja… - za­du­mał się Mu­zy­kant(+.) – I ty bie­da­ku na tę rasz­plę tra­fi­łeś, ale co cię do baru za­gna­ło?

Ja rozumiem chęć publikacji, podzielenia się ze światem swoją twórczością. Warto jednak dbać o jej wygląd. Brak kropek na końcu zdań trudno mi zrozumieć.

Co do treści, ot gadka dwóch podpitych gości, ani specjalnie zabawna, ani rubaszna, stylizowana na gwarę, ale specjalnie nic nie wnosząca. Można to było zamknąć w znacznie krótszym fragmencie, a sensu zbytnio byś nie zagubił.
Dlatego jestem ciekawy, dokąd prowadzi ta historia miasteczka, bo czasami jest mocno przegadana i człowiek gubi główny wątek. Tak naprawdę to nie pamiętam już, co nim jest.
Masz jakiś plan, konspekt tej powieści, czy piszesz z marszu?
Pozdrawiam.
Gatsby dnia 13.02.2018 15:56
Darconie :)

Plan jest i ta część zmierza do końca.

Racja, te kropki i przecinki muszę dopracować, ale dzięki Twojemu komentarzowi już wiem jak.

Cała moja powieść składa się z trzech części.

Pierwsza, Miasteczko C, jest tym co Czytasz (przedstawienie postaci, relacji w miasteczku).

Druga, to jest historia życia Łukaszka dziejąca się około dziesięciu lat przed częścią pierwszą.

Trzecia, jest kontynuacją pierwszej i tutaj nastąpi rozwiązanie zagadki śmierci Zgniłej Alicji, wyjdzie na jaw, że to nie Leszek jest ojcem dziecka Agnieszki a Łukaszek, okaże się kto jest biologiczną matką Łukaszka i dlaczego go porzuciła zaraz po narodzinach.

Muszę odpocząć od tego, bo nie mam weny... :confused:

Dzięki za komentarz :)
Pozdrawiam.
Maly dnia 17.02.2018 18:12
Nie odpoczywaj! Pisz!
Kiedyś ktoś mi powiedział: "Nie licz na wenę i talent, ale na twardą d..ę!"
Chodzi o to, że pisanie to ciężka, fizyczna praca bez wytchnienia, odpoczynku i urlopów :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Maly
19/02/2018 02:27
do podwórza czy na podwórze? To zdanie do… »
Zola111
19/02/2018 00:54
Hej, poproszę o przecinek w zajawce: Jest to baśń o… »
Zola111
19/02/2018 00:49
Jeszcze poproszę o poprawki w zajawce, w polu Od autora:… »
Zola111
19/02/2018 00:41
Tekst po 1. korekcie. Dziękuję za cierpliwość i charakter,… »
Zola111
19/02/2018 00:39
Tekst w korekcie, choć w zasadzie nie widać usterek :)»
pociengiel
19/02/2018 00:14
Chyba mi się przeczytał ten komentarz okołokomentarzowy.… »
kamyczek
18/02/2018 23:38
Treść trafia głęboko do serca, odczuwalna, aż do bólu.… »
zula
18/02/2018 23:35
Witaj Mike Miło gościć i miło czytać takie komentarze.… »
zula
18/02/2018 23:19
Witaj mike17 Smutna historia. Chłopiec nie może pogodzić… »
Opheliac
18/02/2018 22:54
Trzy ostatnie wersy zabieram szczególnie! Niezwykle… »
skroplami
18/02/2018 22:48
Poezja sprzeczności, ona śniegiem twarz a chłopiec patykiem… »
skroplami
18/02/2018 22:27
Te rozważania, oczywiście, też codzienność :). Opowiadanie… »
kamyczek
18/02/2018 22:12
Uwagi - podobnie jak Lilah: zagląda z lustra - wygląda z… »
Jesienny syn
18/02/2018 22:02
Nie widzę w tym tekście źadnych specjalnych wartości… »
Jonasz
18/02/2018 21:48
piszę przez cały czas, ciągle szukam drogi; masz dobrą… »
ShoutBox
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
  • Silvus
  • 16/02/2018 15:28
  • @Ni, dziękuję za piosenkę. @jskslg, miłego dnia Tobie.
  • jskslg
  • 16/02/2018 12:09
  • ja się uważam za pedała poezji , ale również życzę miłego dnia
  • Ania_Basnik
  • 16/02/2018 09:05
  • Zapraszam wszystkich poetów do wzięcia udziału w Konkursie "Mój list do świata". Ogłoszenie na stronie głównej PP
  • Niczyja
  • 15/02/2018 21:28
  • Bardzo ładne, Michale. Ja również, mam na myśli Islandię.
  • mike17
  • 15/02/2018 21:20
  • Ach, jak ja lubię miłosną muzę, a przy okazji także islandzką : [link]
  • Niczyja
  • 15/02/2018 20:57
  • Silvus, wczoraj nie miałam nic w zanadrzu, dziś mam. Proszę:) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Tiggesaq3o
Wspierają nas