Café Jesús - karp
Poezja » Pogranicze » Café Jesús
A A A
Od autora: Miało być pod konkurs, ale wypłynęło z ciasnych ram.

(czyta się "Hesus")

Café Jesús

 

Jesús Alfonso Morales Cuarón,
Kawowym Jezusem zwany
Przy barze czekał na dwie caramby.
Ziarnka przegryzał z Hawany.

Słuchał muzyki, jak z wolna przyspiesza.
Urywki pamięci chciwie
Łapał i w kupę zebrać próbował,
Co tu się stało właściwie?

Był czas huraganów, a Jose szalał.
Polecieć i skończyć w grobie
Nie chciał, lecz „dziś otwarte granice”
– El Jefe wymyślił sobie.

I stało się to, co stać się musiało
Wiatry zdmuchnęły mu Cessnę
Przebiła dziurę w chmurach i w obcą
Wnet zanurkowała wyspę.

Skrzydła na palmach zostawił, próbując
W dżungli posadzić maszynę
Kadłub wirował, potem toczył się.
Tak szarpał leśną gęstwinę.  

Ach, nie wytrzymały worki w ładowni
I teraz bombardowały
Czarnej kawy ziarnkami, a spod nich
Proszek też sypał się biały.

Kawą to właśnie usłana kabina,
uratowała mu życie.
A krew na czole dawno już zaschła,
kiedy się zbudził o świcie.

Burza szalała bez mała dzień cały,
Blokując kontakt radiowy.
Jesús ledwo powłóczył nogami
- To efekt strzaskanej głowy

W nocy rozpalił ognisko pod skrzydłem.
Gorącej kawy ciut liznął.
Zakrztusił się, gdy coś człowieczego
nieludzko z cienia wylizło.

Podążył śladem do wraku. Odnóża
Jak palce wielgachne miało,
Korpus okrągły i zarośnięty.
Uwagi nań nie zwracało.

Potwór próbował się dobrać do kawy.
Trzydziestkę ósemkę ścisnął.
Kreatura prysnęła przed kulą,
Radionadajnik rozprysnął.

Jesús drugiego dnia tratwę budował,
Lecz w nocy zaprzestał dzieła.
Więcej dziwadeł przyszło po kawę,
Jefe brak kawy rozgniewa.

Bielą prószone przegryzał ziarenka,
Już trzeciej czając się nocy.
Gdy odchodziły, wynosząc worki,
Skoczył za nimi jak z procy.

Do starożytnej tak dotarł budowli.
Kształt głowy jak jego własny.
Wnet z oczodołu wyjął pochodnię,
Ząb minął i wlazł do paszczy.

Tunel się ciągnął jak kiszki giganta,
Niosło echem pulsowanie.
Jesús przełykał ślinę w przestrachu,
gdy dotarł na skrzyżowanie.

Wielka komora otwarła się przed nim,
w niej poczwar trwało zebranie.
Tysiąc włochatych cielsk tu się wiło
i palców grzmiało stukanie.

Tańczyły w rytmie zdało się prostym,
Choć zmiennie przyspieszał i zwalniał.
Jak dżin na filmach z Ameryki,
Co go z kaset w dzieciństwie uwalniał.

A robotnice na sufit właziły,
Z futer wyciągały skrzydła.
Skuwały przy tym narzędziami pra-
Stare ludzkie malowidła.

Tłum pokonywał w pobliżu tunelu,
Który się ciągnął bez końca.
Do Ameryki podkop, by wygryźć
Jesúsa z posady gońca.

Oblana oliwą i światłem, czarnym
Na scenie ciałem wywija.
Gdy twarzą się wreszcie odwróciła,
zobaczył, że to Marija.

Dziewczyna, która mu kiedyś nie dała.
Szef sklął, że miała ochotę:
„Nie ma darmochy!”. Dlatego Jesús
Kartelu został pilotem.

Skinął na chic’ę, czy jego poznała?
Schyliła się doń przymilnie.
„Uważaj, mała, będzie się działo.
Zawołam cię przez drzwi tylne”.

Odpowiedziała mu jeno uśmiechem
Śliskim od potu z jej ciała,
Kiedy tymczasem drugą połową
Stwory w hipnozie bujała.

Przy stole paskudy dwie pogrywały
w kości, co jemu ukradły.
Na jednej szkice brzydkich pozycji,
Na drugiej miejsca zabawne.

W kościele i w kuchni i w samolocie.
W piwnicy, na szczycie skały.
Z jego portfela ciągnęły kasę
i właśnie ją przegrywały.

Nareszcie się dostał Jesús do lady.
Stwór tworzył drinki pomału.
I tak to w krótkiej chwili wytchnienia
Do niego wszystko wracało.

Bierze caramby i idzie do wnęki.
Tą liczne smalą pochodnie.
A oprócz tego stoją na warcie
Dwa łyse monstra, krwi głodne.

„Idź, bo szef czeka już” – rzekną mu tylko
I odsłaniają kotarę.
Wchodzi więc do przybytku mrocznego,
Gdzie król ma swoją pieczarę.

Tu tłuste i wielkie cielsko wylewa
Na fotel własną istotę.
Olbrzymie palce miast kończyn sterczą
I nawet one włochate.

Już siada naprzeciw Jesús Cuarón.
Alkohol stawia na stole.
Spogląda w ślipia, których ozdobą
Patrzałki jego skradzione.

„Szkła ciemne zakłada w ciemnej pieczarze?
Wariat jakowyś” – pomyśli.
Wtem z paszczy długi wyciąga język.
Nań ziarnko kawy zabłyśnie.

„Potwór tym samym więc dialektem gada”
– tak się mężczyźnie wydało.
„Interes pewien” – zaraz mu rzecze
– „Zarobić można niemało”.

Lecz król nie słucha i trzydzieści osiem
Ciągnie spod fałdy, co leży.
Kości słoniowe zdobią rękojeść.
To do Jesúsa należy!

Król poczwar z wolna wychyla bębenek,
Z języka zdejmuje ziarnko.
Włożywszy w komorę miast naboju,
Kręci ruletką koszmarną.

Do pyska swojego potem przykłada
Lufę, co błyska złowieszczo.
„Klik” – słyszy Jesús i oczy mruży.
Kawa nie parzy się jeszcze.

Rewolwer dostaje wreszcie w swe ręce.
Ten, który kiedyś był jego.
Lekko z boku o czoło opiera,
Nie bojąc się już niczego.

W ostatniej chwili broń szybko odwraca
I w kreaturę celuje.
Wystrzał, błysk i ciemność i huk jeszcze!
Uczynku nie pożałuje.

Piszczy mu w uszach przeciągle,
Niczym maszyna, co mierzy konanie
W kryminale z Ameryki
W Cali widzianym na srebrnym ekranie.

 

***

 

Słońce w jaskrawym przybyło potopie.
Swym blaskiem jaskinię oświetlało.
Promykiem jednym przez dziurę w stopie
Na twarz zmęczoną, ale żywą, powoli się przewiercało.

Kawy już nie pił, nogę opatrzył, lecz nie założył buta.
Powrócił do tratwy budowania
– Lepsza robota, niż siedzieć tutaj
I bez odpowiedzi mnożyć zagadki.

Do swoich wracać najwyższy czas, gdzie świat jest w chaosu rowie,
Gdzie sens niełatwo odnaleźć, a rytmu nie zna to, co żyje.
Dziurawa noga ratunkiem mu, bajkę El Jefe opowie.
Gdy sprawa już trochę przycichnie, może odszuka kogoś.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
karp · dnia 14.02.2018 20:09 · Czytań: 76 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Miladora dnia 15.02.2018 13:46
Rozumiem, że chciałeś stworzyć coś w rodzaju ballady, ale niestety nie wyszło. Głównie z powodu niekonsekwencji metrum i średniówki oraz braku zestrojów akcentowych. To sprawiło, że już w połowie tekstu miałam ochotę zrezygnować, bo ile razy można wykręcić sobie kostki na wybojach. Poza tym wiersz jest przeraźliwie długi, a język narracji także pozostawia wiele do życzenia.
Sugeruję wprawiać się na krótszych utworach. ;)

Miłego, Karp. :)
karp dnia 15.02.2018 20:21
Nie jest to wiersz i nie chciałem tworzyć czegoś w rodzaju ballady. Nie zastanawiałem się, co z tego wyjdzie, ale myślę, że wpisuje się w definicję poematu.

Rytm wiersza jest trochę mniej oczywisty, więc może inaczej to "słyszałaś" niż ja. Pilnowałem akcentów, oprócz paru miejsc, gdzie nie upilnowałem :) W dodatku niektóre zwrotki wypadają z szyku umyślnie - wiąże się to z treścią. Chętnie poczytam dogłębniejsze uwagi od Ciebie w tym kontekście. Również napisz proszę, jakie życzenia pozostawia język, bo twoja uwaga jest dla mnie zbyt ogólnikowa, abym mógł z niej skorzystać.

Dzięki za wytrwanie do końca w bólu kostek :)
Miladora dnia 15.02.2018 23:11
Poniżej masz wersy, w których albo nie ma odpowiedniej średniówki, albo zgodności akcentów.
Byłoby tego więcej, ale trudno dokładnie ustalić średniówkę, skoro bez przerwy po niej skaczesz i raz jest pięć, a raz sześć zgłosek.
Myślę, że miałbyś mniejszy problem, gdyby oba wersy dłuższe miały tę samą liczbę zgłosek, a nie różną 11 i 10.
Cytat:
Nie chciał, lecz „dziś otwar­te gra­ni­ce”

Cytat:
I stało się to, co stać się mu­sia­ło

Cytat:
Wnet za­nur­ko­wa­ła wyspę.

Cytat:
Ka­dłub wi­ro­wał, potem to­czył się.

Cytat:
Ach, nie wy­trzy­ma­ły worki w ła­dow­ni
I teraz bom­bar­do­wa­ły
Czar­nej kawy ziarn­ka­mi, a spod nich
Pro­szek też sypał się biały.

Cytat:
Jesús ledwo po­włó­czył no­ga­mi

Cytat:
Kre­atu­ra pry­snę­ła przed kulą,

Cytat:
Nio­sło echem pul­so­wa­nie.

Cytat:
Jak dżin na fil­mach z Ame­ry­ki,
Co go z kaset w dzie­ciń­stwie uwal­niał.

Cytat:
Z futer wy­cią­ga­ły skrzy­dła.
Sku­wa­ły przy tym na­rzę­dzia­mi pra-
Stare ludz­kie ma­lo­wi­dła.

Cytat:
Wcho­dzi więc do przy­byt­ku mrocz­ne­go,

Cytat:
Tu tłu­ste i wiel­kie ciel­sko wy­le­wa

Cytat:
Wło­żyw­szy w ko­mo­rę miast na­bo­ju,

Cytat:
Wy­strzał, błysk i ciem­ność i huk jesz­cze!

Cytat:
W kry­mi­na­le z Ame­ry­ki


Co do języka, tak wybiórczo:
Cytat:
Go­rą­cej kawy ciut li­znął.
Za­krztu­sił się, gdy coś czło­wie­cze­go
nie­ludz­ko z cie­nia wy­li­zło.

Cytat:
Kre­atu­ra pry­snę­ła przed kulą,
Ra­dio­na­daj­nik roz­pry­snął.

Cytat:
Ski­nął na chic’ę, czy jego po­zna­ła?

Cytat:
w kości, co jemu ukra­dły.

Cytat:
„Idź, bo szef czeka już” – rzek­ną mu tylko

Cytat:
Tu tłu­ste i wiel­kie ciel­sko wy­le­wa
Na fotel wła­sną isto­tę.

Cytat:
Spo­glą­da w śli­pia, któ­rych ozdo­bą
Pa­trzał­ki jego skra­dzio­ne.

Cytat:
Wa­riat ja­ko­wyś” – po­my­śli.

Cytat:
Nań ziarn­ko kawy za­bły­śnie.

Cytat:
Lecz król nie słu­cha i trzy­dzie­ści osiem
Cią­gnie spod fałdy, co leży.
Kości sło­nio­we zdo­bią rę­ko­jeść.

Cytat:
Ni­czym ma­szy­na, co mie­rzy ko­na­nie
W kry­mi­na­le z Ame­ry­ki

Cytat:
Gdzie sens nie łatwo od­na­leźć

- niełatwo -
Źle się czyta także dlatego, że każdy wers zaczynasz dużą literą i mieszasz czasy w narracji - teraźniejszy i przyszły oraz że w dużej mierze opierasz wiersz na inwersjach.
A ostatnia zwrotka już w ogóle nie ma rytmu, przy zupełnie niekonsekwentnym układzie rymów.
Czyli - jeżeli chcesz pisać wiersze rymowane, to niestety musisz dbać nie tylko o odpowiednie metrum, średniówkę, zgodność akcentów, konsekwentne rymy, ale także o język i płynność narracji. W tym wierszu w zasadzie kuleje wszystko.

Miłego. :)
karp dnia 16.02.2018 22:25
Przyznam, że nie bawiłem się w matematykę i brałem tekst na ucho. To, co mi grało - zostawiałem. Może niesłusznie.
Z dedykacją dla Ciebie, jak ja to słyszę:
https://vocaroo.com/i/s01wkScwBfJD

Widzę, że wymieniłaś też zwrotkę o muzyce, która zwalnia i przyspiesza, jak na kasetach wideo. Sugeruję zastanowić się nad treścią podczas czytania - wtedy powód wybicia z rytmu będzie jasny ;)
To samo tyczy się kryminału z ameryki.

Rzeczywiście mogłem przypilnować czasów w kilku miejscach. Tu zgoda i pomyślę nad tym.
Nie wiem, co Ci duże litery przeszkadzają? Pan Tadeusz, przykładowo, też zły?

Wymieniłaś kilka wersów w ramach uwag językowych i... ja nie wiem, co mam z tym zrobić. Dla mnie jest wszystko ok. Tam są gry podobnie brzmiących słów, bo lubię, albo kolokwializmy, bo te pasują do treści. To jest męska historia o przemytniku narkotyków i trochę halucynacji rodem z amerykańskich horrorów klasy B z VHS. Może po prostu nie trafiłem w twój gust?

Ostatnia zwrotka miała nie mieć rytmu i jak poprzednio - zastanów się nad treścią.
Cytat:
a rytmu nie zna to, co żyje

Ostatnie zwrotki są zejściem po kawowo/narkotykowym haju, powrotem do rzeczywistości, "gdzie świat jest w chaosu rowie, Gdzie sens niełatwo odnaleźć", ale można. Wystarczy tylko mieć odrobinę chęci i poszukać brakujących rymów.

Dzięki, za zauważenie "niełatwo".
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
21/02/2018 07:19
Metafora skrzydlata nie non grata. »
Miladora
21/02/2018 01:36
Zgrabnie to wyszło, Lil. Chociaż nie pobiłaś mistrza Jana… »
Miladora
21/02/2018 00:50
Całkiem sympatyczne te smuteczki, Dod. :) Poza tym podobają… »
Zola111
20/02/2018 23:23
Bardzo ładny tytuł, Wiolinie. Twoje rozważania, tyczące… »
Jesienny syn
20/02/2018 22:31
Niestety, są tu rymy także gramatyczne (te same części… »
lech nieduziak
20/02/2018 22:27
Dziękuję. Popracuję nad tym. Lech Nieduziak. »
Jesienny syn
20/02/2018 22:14
Do mnie najbardziej by przemawiał osobiście tytuł… »
Gatsby
20/02/2018 21:53
Tajemnica ale ksiądz nie powiedział o kogo dokładnie chodzi.… »
JOLA S.
20/02/2018 21:46
Witaj miazgo, Cieszy mnie, że z takim entuzjazmem… »
Lilah
20/02/2018 21:24
Dziękuję, Jolu. A łezki nie ma co się wstydzić.… »
Miazga
20/02/2018 21:08
Szkoda, ze dopiero teraz ten komentarz, jak już nie chce mi… »
Miazga
20/02/2018 21:04
Trochę w tym siebie odnalazłam, a nawet więcej niż trochę...… »
Silvus
20/02/2018 20:50
Oby nie. Dla mnie chyba to zbyt bezpośrednie. Szczególnie… »
Polel
20/02/2018 20:41
Pięknie napisane »
Zola111
20/02/2018 20:20
Tekst w korekcie. z. »
ShoutBox
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
  • Silvus
  • 16/02/2018 15:28
  • @Ni, dziękuję za piosenkę. @jskslg, miłego dnia Tobie.
  • jskslg
  • 16/02/2018 12:09
  • ja się uważam za pedała poezji , ale również życzę miłego dnia
  • Ania_Basnik
  • 16/02/2018 09:05
  • Zapraszam wszystkich poetów do wzięcia udziału w Konkursie "Mój list do świata". Ogłoszenie na stronie głównej PP
  • Niczyja
  • 15/02/2018 21:28
  • Bardzo ładne, Michale. Ja również, mam na myśli Islandię.
  • mike17
  • 15/02/2018 21:20
  • Ach, jak ja lubię miłosną muzę, a przy okazji także islandzką : [link]
  • Niczyja
  • 15/02/2018 20:57
  • Silvus, wczoraj nie miałam nic w zanadrzu, dziś mam. Proszę:) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:potertysado
Wspierają nas