Zugzwang - Krzysztof Konrad
Proza » Miniatura » Zugzwang
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Za ośmioma blokami, w ruderze numer dziewięć, drzwi otwierały się tylko raz dziennie. Po osiedlu krążyły plotki, że w tym mieszkaniu każdego dnia rodzi się jedna zjawa i rusza w świat, żeby nawiedzać ludzi. Rzekomo każdy duch zostawiał po sobie tajemniczy zapach na klatce schodowej. A prawda jest taka, że to Jan Szary wychodził podpity do pracy, gdzie przygotowywał zmarłych do pochówku. Śmierć była jego zawodem, a małpka czystej dodawała odwagi, by stawić jej czoła. Pracował do późna. Sąsiedzi nie mogli słyszeć jego powrotów, bo już dawno spali. Tego roku walentynki wypadły w sobotę. Dzieci miały wolne od szkoły. Ustawiały się pod drzwiami numer dziewięć i wywoływały duchy, a Jan szary z bezradności tłukł butelki o ziemię.

 

– Jestem normalnym facetem, przecież do was mówię cholera! Przestańcie mnie nachodzić, głupie dzieciaki!

 

Mężczyzna molestował guzik pilota, próbując znaleźć kanał bez kolejnej romantycznej komedii, a frustrację popijał litrowym bolsem. Nagle ustały odgłosy drwin dzieci, wskazówki zegara zatrzymały się na dwudziestej trzeciej, a wódka wypłynęła z flaszki, jakby zniknęła grawitacja. Z lewitującego gluta uformował się człekopodobny karzeł. Unosił się nad stołem, a na jego plecach falowała peleryna, choć nie było wiatru. W grubej rączce trzymał łuk i strzałę zrobioną z zaostrzonej zapałki.

 

– No to się napierdoliłem – podsumował mężczyzna.

 

– Jestem prawdziwy, jak twoja samotność, Szary Janie. Wesołych walentynek. – I wycelował strzałę w jego serce.

 

– Jesteś amorem?

 

– Z takiej rasy pochodzę, a na imię mi Najebatus.

 

– I znajdziesz mi ukochaną? W końcu wyjdę z tej nory, a dzieci przestaną ze mnie drwić?

 

– Oczywiście! Tak się składa, że moja strzała dziś wbije się w twoje serce.

 

Najebatus, jako amor zjawiający się u samotników z zaczątkami alkoholizmu, łyknął czystej na odwagę i strzelił Janowi w klatkę piersiową. Ciepło rozlało się po ciele osamotnionego mężczyzny i nie był to efekt działania alkoholu. Miał wrażenie, że rosnące serce za chwilę rozerwie mu trzewia. Nie chciał tego zatrzymać, bo nie czuł w życiu nic przyjemniejszego. Amor upewnił się, że wszystko działa jak trzeba, po czym wyjął LovePada – limitowaną wersję tableta, dostępną jedynie dla aniołów miłości, raz do roku, czternastego lutego. Po przeskanowaniu klatki piersiowej, system odnalazł kobietę. Druga połowa serca Jana należała do trzydziestolatki oddalonej o kilkaset kilometrów.

 

– Janie, oto twoja… – Szybko zresetował LovePada. Pomyślał, że najwyraźniej coś się zepsuło.

 

– Znalazłeś? Jaka ona jest?

 

Najebatus przetarł oczy i przeprosił.

 

– Wybacz, ale to jeszcze nie twój moment, a tymczasem muszę lecieć.

 

Przed oczami Jana przewinęły się przykre wspomnienia z całego życia. Nie chciał samotności ani chwili dłużej. Zwłaszcza po tym wspaniałym uczuciu rosnącego serca. Gdy amor przygotował się do odlotu, mężczyzna wsadził go do butelki i zakręcił korek.

 

– Mów gdzie mieszka!

 

– Nie mogę, nie jest dla ciebie odpowiednia.

 

Jan Szary nie chciał tego słuchać, więc zagroził, że zrobi kupę do butelki z uwięzionym aniołem. Najebatus się ugiął i wyjawił adres, pod którym znajdowała się kobieta.

 

– Musisz wiedzieć, że ona jest… – Drzwi się zatrzasnęły, zanim amor dokończył zdanie.

 

Mężczyzna przyjechał pod wskazany adres. Stanął przy furtce z przywieszoną tabliczką, a za nią znajdował się oszklony budynek, pod którym roiło się od niedopałków po papierosach. Na tabliczce widniał napis „Poradnia Onkologiczna”.

 

------------------------------------

Nie jest to najambitniejszy tekst, ale w tej krótkiej miniaturce chciałbym przekazać Wam, nie tylko kobietom. Że trzeba żyć, by móc cieszyć się miłością. A żeby żyć, trzeba o siebie dbać i czasem się zbadać. Bo gdzieś daleko jest jakiś Jan Szary. I zamiast spotkać się z nim za życia, on zobaczy Was tylko w swojej pracy. Bo każdy może się skończyć, zanim cokolwiek się zacznie.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krzysztof Konrad · dnia 14.02.2018 21:09 · Czytań: 120 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Decand dnia 14.02.2018 22:20
Tęskniłeś?

Przychodzi mi jedno słowo do głowy - konsternacja. Nie wiem czy pozytywna czy nie. Na pewno wymusiła reakcję. A więc miniaturka kolejna się pojawiła, czytam ją sobie i mam z nią pewne problemy, nie tyle ortograficzne, co bardziej powiązane z samą tematyką i prezentacją utworu.
Strzelam, jak ten amor zresztą, że ten tekst miał wpaść trochę pomiędzy śmiech przez łzy albo mocno niestonowany absurd. Moim zdaniem za dużo w tym tekście patosu, za bardzo wciskania rzeczy wyolbrzymionych w samej historii. Znów pojawiają się, moim zdaniem, fragmenty bez jakiegoś toku. Po co mi wiedzieć, że Jan jest grabarzem? Czy to wprowadza jakiś walor do tekstu? Czy ten zawód zmienia jakoś, w sposób istotny, formę z jaką czytelnik patrzy na bohatera? Czy zmieniłoby się w historii cokolwiek gdyby Jan był listonoszem?

Drugie - ten Najebatus... Błagam, Najebatus? Ze wszystkich imion świata musiałeś wykreować aż takie, które, przynajmniej u mnie, wywołuje żenadę kojarzącą się z polską sceną kabaretową? "Jan się najebał, c'nie? To nazwijmy tego amora Najebatus!". Nawet Staszek byłby imieniem lepszym, a do Staszków mam okropną awersję.

Jeszcze jedno - nie ma w tym tekście przestrzeni. Miniaturka, w której dzieje się wszystko szybko. Można powiedzieć, że za szybko. O tu przylatuje, hyc, mówi mu o związku, hyc, już ucieka. Koniec. Taka literacka Formuła 1. Jakbyś chciał wcisnąć długaśny fragment czasowy do miniatury. Myślę, że przy chęci dokładniejszego doprecyzowania tekstu, tego czy innego, wyszedłby większy klops. Chyba, zwyczajnie, brakuje mi oddechu dla sytuacji, jakiejś przestrzeni, środka.

Szczerze mówiąc ten komentarz końcowy odbił mnie zupełnie od utworu, bo samo zakońzcenie utworu trzyma się kupy i jest dobrym punchline'm do całej historyjki. Czy ten komentarz rzeczywiście jest on aż na tyle potrzebny? Moim zdaniem nie, bo zupełnie nie pozwala na własną interpretację tekstu. Być może nie miałeś takiego zamysłu, ale szansę mi dać warto. A nuż znajdę w tym sens, który zupełnie nie przyszedł Ci do głowy, a tu bam - autor miał to na myśli, pocałuj mnie w rondo Mogilskie.

Inna sprawa, że, ortograficznie, nie mogę przyczepić się to zbyt wielu rzeczy. Bolsa, jako nazwę własną, znów potraktowałeś małą literą (już kolejna taka uwaga), W jednym zdaniu brakuje Ci przecinka, w innym jest go za dużo. Ale to tyle, nic co nie mogłaby wykryć późniejsza korekta.

I tyle, co ja mogę więcej powiedzieć. Tekst jest, jak każdy widzi. Mnie nie powalił, lekko zażenował i przeszedł. Przynajmniej komentarz jest z tego.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
AntoniGrycuk
16/08/2018 00:13
Nie przepadam za takim pisaniem, bo dla mnie to taka… »
Przemir
15/08/2018 23:35
Antoni, Dziękuję za cenne uwagi. Postaram się użyć je w… »
AntoniGrycuk
15/08/2018 23:18
Tym razem mi się nawet podobało. Stworzyłeś, że tak powiem,… »
trolliusz
15/08/2018 22:44
Wielkie dzięki za uwagi! »
AntoniGrycuk
15/08/2018 22:32
Gatsby, Cieszę się, że Tobie się to podoba. I że… »
Zola111
15/08/2018 22:27
Szalonko, jest tak dobrze, że i mnie się udziela. Poza… »
Zola111
15/08/2018 22:09
Ożeż, wyrwałeś jej włos? Nieładnie! :) Świetnie jest.… »
Zola111
15/08/2018 22:02
Przyznam, Stepowiczu, że i ja się stęskniłam. Wiersz jest… »
przyszycguzik
15/08/2018 21:51
Ech, zmęczony już jestem. Masz rację - nie chodzi o… »
Gatsby
15/08/2018 21:34
Nie sądziłem, że dziś to przeczytam :D :D Nie czytam… »
Stefanowicz
15/08/2018 21:17
Mój drogi przyszycguzik. Co Ty bredzisz? Jaki tryb… »
przyszycguzik
15/08/2018 20:54
Do słów jest nawet ciekawie. Dalej tekst brzmi jak… »
Carvedilol
15/08/2018 20:47
Darcon, AntoniGrycuk dzięki za komentarze, cieszę się, że… »
JOLA S.
15/08/2018 20:09
Tak. Podobnie jak poprzednie. :) :) j. »
przyszycguzik
15/08/2018 20:06
Wers przez użycie trybu niedokonanego brzmi… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:Kanaes7
Wspierają nas