Goście ze ścian - Decand
Proza » Inne » Goście ze ścian
A A A
Od autora: Po prostu więcej tekstu.
Jeszcze więcej liter.
Jeszcze więcej słów.
Jeszcze większy zrzut tekstów na Portalu.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Przestał mi przeszkadzać fakt, że jestem sam. Bo już samotność mi nie doskwiera. Wyszli ze ścian, przytulili się do mnie i zadeklarowali, że zostaną ze mną, przynajmniej na chwilę. Założyli, że moja obecność im nie przeszkadza. Coraz rzadziej słyszę to od żyjących. Nastawiłem wodę na herbatę, ugościłem dobrym słowem na tematy muzyczne. Przypomniał mi się jakiś tekst, lecz na chwilę o nim zapomniałem. Dwójka gości, z pewnego dystansu, prezentowała się nad wyraz groteskowo i komicznie. Jeden, ten siedzący po lewej stronie sofy, miał bardzo mocno widoczne rany na klatce piersiowej. Trudno to nazwać ukąszeniami, gdyż rany nie były aż tak głębokie czy świeże. Ja jego twarzy emanował długi, masywny zarost o rudym zabarwieniu. Jego wzrok emanował jakąś personalną dzikością i namiętnością, która zaginęła gdzieś w moim życiu. Zawsze, gdy takowa się pojawi, powstrzymuję się od radykalnych ruchów i, zwyczajnie, stoję w miejscu. Próbuję wtedy podchodzić racjonalnie do sytuacji stymulowanych przez nadmierną pewność siebie i ego. Czasem mi się to udaje, czasem jestem zdradzany. Nigdy nie trafił mi się romans szczęśliwy, w pełni ignorancki, a taki trafiał się w mojej rodzinie wszystkim. Moja kuzynka niedawno postanowiła ożenić się z mężczyzną w moim wieku, owianym złą sławą, zrujnowany przez swoich przodków. Nie było z nim nigdy dobrze, lecz widzę w nim sporą ilość samego siebie. Jego nonszalanckość oraz perswazja przenika przeze mnie, lecz tylko okazjonalnie. Coraz mniej mam z nimi wspólnego, coraz rzadziej do siebie rozmawiamy. Właściwie to od momentu mojej "przysięgi milczenia". Nazwałem ją tak pretensjonalnie, bo czuję, że to jedyny element, który pozwoliłby mojej egzystencji stać się żyjącą legendą. Poza tym taka "przysięga" będzie brzmieć lepiej w mojej biografii niż zamknięcie ryja. Chociaż tyle, że woda się zagotowała.


Drugi przybysz miał w sobie mniej ciekawego w swojej fizycznej aparycji. Coś tam się trząsł po prawej stronie kanapy, próbując zasłaniać swoje radykalne ruchy mięśni. Zastanawiałem się, czy to z powodów mi nie znanych, czy może coś go we mnie przeraża. Nie, żeby to było nadmiernie istotne. I tak niewiele zdam się, by mu pomóc. Stałem jeszcze chwilę nad filiżankami z płynami, po czym podałem ich do dłoni. Wspomniany wcześniej przybysz, pomimo ciągłych potrząśnięć, pewnie chwycił za porcelanę, nie zważając na wrzątek wewnątrz. Coś mi się w nim nie podobało. Była w nim aura nadwyraz przeciętna, lecz niepewna. Jego rysy twarzy, z wolna, zaczęły przypominać wiązankę mięśni, nieosłoniętych skórą, która zahaczała coraz to bardziej o czaszkę wewnątrz. Raz, chyba przez przypadek, przydługawy mięsień policzka wpadł mu pomiędzy zęby. W swym ataku zagryzł mięsień, z którego poleciała czysta, błękitna krew. Nie odczuwał bólu, a przynajmniej nie wydawał się przejmować aktualnym stanem swojej rany.


Mieli bardzo interesujący sposób mówienia, to pamiętam dokładnie. Jeden mówił pauzami, drugi — kropkami. Gdy brodacz akcentował swoje wielokropki, paralityk próbował nie być z tyłu, coraz to mocniej wydłużając swoje pauzy. W moment ich dialog ze mną przypominał serię muzycznych dronów, zajmujących całą powierzchnię mojego małego mieszkania. Mógłbym czuć się mocno przytłumiony, lecz mój słuch przestał reagować na ich ciągłe sprzeczki. Spoglądałem wtedy, chyba, na zdjęcia nagich kobiet sprzed wieków. Taką mam fantazję, że podobają mi się kobiety sprzed stu lat. Gdzie fotografia jeszcze szalała w czerni i bieli, w brązie i miedzi. Coś było w tych istotach antyludzkiego, jakby wyniosły się z innej przestrzeni. Przypominały mi ciągle anioły, które zeszły z nieba, by nagrodzić mnie swoją obecnością. Jak i miliardów innych mężczyzn. Znałem takiego anioła, rzeczywiście, fizycznego. Ta też nie mogła zaspokoić się tylko moją atencją.


Kropka. Pauza. Kropka. Pauza. Pauza ciągnęła się teraz zdecydowanie dłużej od kropki. Brodacz, widocznie blady, zaczął zahaczać paznokciami o strupy na swoich ranach, z wolna rozrywając twardy naskórek. Jego krew była jednak prawdziwie czerwona. I to ona przeraziła szaleńca z prawej części kanapy do skoku z balkonu. Gdy jego ciało upadło na samochód, alarm nie zabrzmiał okropnym piskiem. Tak, jakby nic się nie stało. Teraz zdecydowanie bardziej zacząłem zwracać uwagę na jedynego żyjącego gościa. W dłoniach, poza kawałkami strupów, miał także zdjęcia aniołów, którymi równie mocno się zainteresował.

.

Miałem wrażenie, że jego słowa są trudniejsze do zrozumienia niż kiedykolwiek. Kiedy poprosiłem go o powtórzenie swojej wypowiedzi, stwierdził:

.

Nie wiedziałem, czy coś ze mną jest nie tak, czy z nim. Siedziałem przez chwilę naprzeciw niego, spoglądając na jego stopy, które coraz to szybciej zaczęły zanurzać się w mojej posadzce. Westchnął. Chyba wiedział, że czas wrócić do siebie. Dotknął ściany, z której wcześniej się pojawił i spojrzał na mnie przykro.

.

Jego głos wyraźnie odcisnął na mnie piętno. Pamiętam, jak łzy zaczęły płynąć z moich oczu, lecz nie próbowałem ich powstrzymywać. Postanowiłem, że dla takich gości mogę wszystko. Lecz, gdy tylko mrugnąłem, brodacz zniknął zupełnie. 

A potem siedziałem, spoglądając na ścianę, tą, z której przybyli. Czekałem na ich ponowne pojawienie się, z pewnością nie mogłem być aż takim złym gospodarzem. Mijały tygodnie w milczeniu i oczekiwaniu. Gdy w końcu do mnie zadzwoniła, oczekując powrotu, nie było już we mnie nic, co dało się poruszyć.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Decand · dnia 14.02.2018 21:21 · Czytań: 75 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 15.02.2018 06:44
Niestety, Decandzie, nie zrozumiałem przekazu. Tak naprawdę nie zrozumiałem całej historii, nie wiem, dlaczego dwa duchy pojawiły się u bohatera. Jest w tym utworze kilka zdań, które wybijało mnie z rytmu czytania, zapychacze lub pojawiające się w nie odpowiednim miejscu.
Cytat:
Przy­po­mniał mi się jakiś tekst, lecz na chwi­lę o nim za­po­mnia­łem.
Czy ma to jakieś znaczenie dla kogokolwiek?
Cytat:
Trud­no to na­zwać uką­sze­nia­mi, gdyż rany nie były aż tak głę­bo­kie czy świe­że. Ja jego twa­rzy ema­no­wał długi, ma­syw­ny za­rost o rudym za­bar­wie­niu.
Ukąszenia czy nie, też wydają się bez znaczenia. Nie jestem pewien definicji zarostu, ale jest chyba krótki, dłuższe włosy to już broda.
Cytat:
Drugi przy­bysz miał w sobie mniej cie­ka­we­go w swo­jej fi­zycz­nej apa­ry­cji.
To pozostawię bez komentarza.
Cytat:
I tak nie­wie­le zdam się, by mu pomóc.
To również.
Cytat:
Sta­łem jesz­cze chwi­lę nad fi­li­żan­ka­mi z pły­na­mi, po czym po­da­łem ich do dłoni.
?
Jest jeszcze kilka kwiatków, jak te, ale nie o to chodzi, żebym wszystkie wypisywał. Za szybko, zbyt nieczytelnie i chyba trochę niechlujnie tym razem, Decandzie.
Krzysztof Konrad dnia 15.02.2018 07:10
Decand. Jeszcze nikt nie napisał o mnie tekstu. Normalnie zdaje mi się, że widzę. Ale więcej nie dodam, bo mnie zamurowalo.
Decand dnia 15.02.2018 09:15
Co można powiedzieć więcej jak fakt, że pewien eksperyment się nie udał? Nie ma co słodzić i przedłużać. ;) Tekst wkrótce pójdzie do lokalnej poprawki. I, oczywiście, dziękuję za poświęcenie czasu obojgu.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
21/02/2018 07:19
Metafora skrzydlata nie non grata. »
Miladora
21/02/2018 01:36
Zgrabnie to wyszło, Lil. Chociaż nie pobiłaś mistrza Jana… »
Miladora
21/02/2018 00:50
Całkiem sympatyczne te smuteczki, Dod. :) Poza tym podobają… »
Zola111
20/02/2018 23:23
Bardzo ładny tytuł, Wiolinie. Twoje rozważania, tyczące… »
Jesienny syn
20/02/2018 22:31
Niestety, są tu rymy także gramatyczne (te same części… »
lech nieduziak
20/02/2018 22:27
Dziękuję. Popracuję nad tym. Lech Nieduziak. »
Jesienny syn
20/02/2018 22:14
Do mnie najbardziej by przemawiał osobiście tytuł… »
Gatsby
20/02/2018 21:53
Tajemnica ale ksiądz nie powiedział o kogo dokładnie chodzi.… »
JOLA S.
20/02/2018 21:46
Witaj miazgo, Cieszy mnie, że z takim entuzjazmem… »
Lilah
20/02/2018 21:24
Dziękuję, Jolu. A łezki nie ma co się wstydzić.… »
Miazga
20/02/2018 21:08
Szkoda, ze dopiero teraz ten komentarz, jak już nie chce mi… »
Miazga
20/02/2018 21:04
Trochę w tym siebie odnalazłam, a nawet więcej niż trochę...… »
Silvus
20/02/2018 20:50
Oby nie. Dla mnie chyba to zbyt bezpośrednie. Szczególnie… »
Polel
20/02/2018 20:41
Pięknie napisane »
Zola111
20/02/2018 20:20
Tekst w korekcie. z. »
ShoutBox
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
  • Silvus
  • 16/02/2018 15:28
  • @Ni, dziękuję za piosenkę. @jskslg, miłego dnia Tobie.
  • jskslg
  • 16/02/2018 12:09
  • ja się uważam za pedała poezji , ale również życzę miłego dnia
  • Ania_Basnik
  • 16/02/2018 09:05
  • Zapraszam wszystkich poetów do wzięcia udziału w Konkursie "Mój list do świata". Ogłoszenie na stronie głównej PP
  • Niczyja
  • 15/02/2018 21:28
  • Bardzo ładne, Michale. Ja również, mam na myśli Islandię.
  • mike17
  • 15/02/2018 21:20
  • Ach, jak ja lubię miłosną muzę, a przy okazji także islandzką : [link]
  • Niczyja
  • 15/02/2018 20:57
  • Silvus, wczoraj nie miałam nic w zanadrzu, dziś mam. Proszę:) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:potertysado
Wspierają nas