Wieloświat. Historia prawdziwa / Rozdział 1 - Maly
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Wieloświat. Historia prawdziwa / Rozdział 1
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Rozdział 1

O tym, że portale mogą otwierać się tam, gdzie im się spodoba i nikt nie ma na to wpływu

 

   Leżącą na stole różdżkę, Jadwiga omiotła krytycznym wzrokiem, ale można było w nim zobaczyć też trochę smutku i szczyptę niesmaku, obrzydzenia, lekceważenia, nudy i wspomnienia o przedwczorajszej wizycie w McDonaldzie, gdzie rozpętała prawdziwe piekło. No, dobrze, na wspomnienie wydarzeń z McDonalda lekko się uśmiechnęła, ale zaraz się opanowała, bo przecież urządzenie całego tego mcdonaldowskiego spektaklu kosztowało ją wiele wysiłku, wyrzeczeń i połamanego paznokcia. Podjęła jednak już decyzję i nie odstąpi od niej tak łatwo.

- Wacławo!?

Wacława siedziała w kuchni i nie miała najmniejszej ochoty wysłuchiwać lamentów zramolałej starej wiedźmy, udała więc, że nie słyszy jej nawoływań i zaczęła się mocować z paczką chipsów, co miało zagłuszyć kolejne nawoływania Jadwigi.

- Wacławo!!

Czy w głosie Jadwigi można było wyczuć już narastające zniecierpliwienie? Oczywiście, że tak. Wacława jednak zaczynała już upychać w ustach jednego chipsa za drugim, co spowodowało, że w głowie słyszała jedynie chruszczące dźwięki łamanej przekąski.

- Wacławo!!?

Zniecierpliwienie bardzo łatwo przeradza się w stan podirytowania, co można było usłyszeć w drżącym z lekka głosie Jadwigi, ale Wacława właśnie zgryzła na raz wszystkie upchane chipsy, zagłuszając wyczuwalną irytację w nawoływaniach jej imienia oraz chęć natychmiastowej odpowiedzi.

- Waaaacłaaaawo!!!!

A tu już możemy wyczuć narastającą złość. Wacława jednak nim była odpowiedziała, przegryzła dokładnie wszystkie napchane do ust chipsy, aby zaraz napełnić je kolejną porcją ziemniaków i chrupiąc, postanowiła odpowiedzieć Jadwidze.

- Tak, moja droga?

- Nie będę dzisiaj zabijać ludzi! – i tu słyszymy stanowczość, ale też chęć powiedzenia czegoś w typie: „Ogłuchłaś stara wiedźmo?”.

Nie spodziewając się żadnej reakcji ze strony Wacławy, Jadwiga podniosła różdżkę i machnęła nią kilka razy w powietrzu od niechcenia.

- To samo mówiłaś już wczoraj! – w głosie Wacławy słychać było drwinę oraz wypełnione usta po brzegi chipsami, ale, o czym zapomnieliśmy powiedzieć wcześniej, tylko solonymi i tylko smażonymi na oleju słonecznikowym.

            Wacława dołączywszy do Jadwigi w salonie, usadowiła się na kanapie. Postanowiła też, że jednak dokończy na serwetkę, którą zaczęła była robić wieki temu. Spojrzała krytycznym wzrokiem na wykonaną do tej pory robotę, odchrząknęła tak, jak to się robi przed powiedzeniem czegoś ważnego, dostojnego i inteligentnego, po czym uchwyciła szydełko, zawinęła kawałek włóczki na wskazujący palec u lewej ręki i zaczęła pracować.

- Wiesz, Jadwigo – zaczęła – szydełkowanie jest takie uspokajające.

Jadwiga zerknęła na Wacławę pogardliwie, przewróciła oczami i westchnęła.

- Za długo już siedzimy w tym bloku, nazbierałyśmy tyle gównianych bibelotów, a ty narobiłaś tyle skretyniałych koronkowych narzutek, że mogłybyśmy same otworzyć pchli targ. Dupa mnie już swędzi od siedzenia w jednym miejscu, mam już mentalne odleżyny…

- Narzutek?

- Serwetek! Co za różnica?

- No, a gdzie chciałabyś mieszkać? Dobre czasy się skończyły…

- Dobre czasy, dobre czasy, sraty-taty, zawsze są dobre czasy, zawsze umiałyśmy się ustawić, aż nam coś poprzewracało się w głowach i zamieszkałyśmy na tym starym blokowisku, gdzie co drugi facet biega w ortalionowych dresach, a co trzeci wygląda, jak zdziczała świnia, nie obrażając tych pięknych zwierząt…

- Moja droga, mam nadzieję, że pamiętasz o tym, jak znalazłyśmy się na tym blokowisku? Hm? - zapytała Wacława.

- Szczegół…

- Nie wybrałyśmy go z własnej woli, ale nas tu zesłano. Pamiętasz za co?

- Szczegół…

 - Kochana, przypominam ci, że jutro przyjmujemy księdza po kolędzie. – Wacława zmieniła temat w niezbyt taktowny sposób.

- Ja pierd…

- Jadwigo! Twoje słownictwo staje się ortalionową wersją języka!

- Przepraszam! Za dużo rozmawiam z tymi ludźmi.

- Po co w ogóle z nimi rozmawiasz?

- Bo nie mogę uwierzyć, że można być tak ciemnymi i sflaczałymi umysłami, a jak czasami ich dotknę różdżką…

- Jadwigo!

- Nic się nie martw, milkną wtedy z rozdziawionymi ustami, bo chyba nie mogą ogarnąć, że poza ich blokowiskiem istnieje jeszcze jakiś świat, który jest tak złożony, że rozsadziłby im ten ciasny mózg.

- Jadwigo!

- No co, Wacławo?!

- Nie możesz używać poszerzenia na każdym, na którym zechcesz!

- Oj przestań zrzędzić starucho! Może użyłam go na dwóch osobnikach dla celów naukowych, a zazwyczaj używam rozwolnienia…

- Rozluźnienia!

- Tak? To na nich działa rozwalniająco… Och! Wacławo żebyś widziała ich miny…

   Wacława odłożyła robótkę do wiklinowego kosza, przeczesała włosy palcami, przymknęła oczy i nabrała powietrza.

- Dobrze, otworzymy portal, ale żebyś później nie narzekała – powiedziała i podeszła do Jadwigi.

- Naprawdę?! – Jadwiga ucieszyła się tak bardzo, że aż klasnęła dłońmi.

- Tak – Wacława powiedziała bez emocji.

- Czy ty właśnie spojrzałaś na mnie nieobecnym wzrokiem? – zapytała Jadwiga, marszcząc czoło.

- Och! Przepraszam, wiesz, Leon…

- Leon-Sreon – przerwała Jadwiga. – Znajdziesz sobie kogoś innego!

- Ale on…

- Leon w ogóle przecież ciebie nie interesuje! – zauważyła trzeźwo Jadwiga.

- No, interesuje, przywiązałam się do niego.

- Wiesz, ja się przywiązałam do tej starej kanapy, ale to nie znaczy, że przez nią mam zostać tutaj na wieki.

- Leon to nie kanapa – słusznie zauważyła Wacława.

- Tak? Nie zauważyłam. - Spojrzały po sobie i zachichotały.

- Otwórzmy portal! - Jadwiga pierwsza przestała chichotać. - Już czas na nas - dodała.

- Czy na pewno chcesz tam wrócić?! – upewniła się Wacława.

- Nie mamy innego wyjścia – odpowiedziała stanowczo Jadwiga.

- Ale…

- Wiem, też nie znoszę tej starej zdziry, ale musimy z nią się dogadać – oświadczyła Jadwiga.

- Może być trudno po tylu latach.

- Trudno to jest tutaj, musimy nosić te berety z antenką jak jakieś kosmitki, brakuje mi już ciepła i miękkości porządnej pelerynki z króliczych skórek…

- Nie bądź śmieszna!

- No co? – Jadwiga udała zdziwienie. – Ciekawe, w czym tam teraz chodzą? – zadumała się. – Minęło przecież ponad czterdzieści lat! – krzyknęła.

- No, na pewno nie w króliczych futerkach!

- Ach brakuje mi tych średniowiecznych ubiorów – Jadwiga uśmiechnęła się na wspomnienie. – Powiedź, Wacławo, dlaczego niektóre z nas musiały nosić takie dziwne rzeczy?

- Dobrze, chodźmy zatem do prawdziwego świata – powiedziała Wacława.  - W tym czuję się jak w kinie z kiepskimi filmami, nic tutaj nie jest prawdziwe, a to, co uchodzi za prawdziwe – zamyśliła się na chwilę – jest miałkie, trywialne, pospolite i tak zwyczajne, że od samego patrzenia mam ochotę zwymiotować – dodała.

- Siostra jakaś dzisiaj jest rozdrażniona – rzuciła Jadwiga z przekąsem i lekkim uśmiechem błąkającym się w lewym kąciku ust.

- Tylko nie siostro! – Wacława udała obrzydzenie. – Chyba już odpokutowaliśmy swoją winę z nawiązką – dodała. - Nie zapomniałaś o naszyjniku? – zapytała Wacława. – Bez niego nie przejdziesz – zawstydziła się oczywistością tego, co powiedziała.

- Poczekaj, gdzieś go położyłam. - Jadwiga pokuśtykała do swojego pokoju.

     Czekając na jej powrót, warto abyśmy zapoznali się z historią naszyjnika. Otóż, naszyjnik wiedźmy jest jej tak potrzebny, jak masło paście jajecznej, czyli jest absolutnie niezbędny, absolutnie priorytetowy, absolutnie numer jeden i absolutnie must have każdej czarownicy. Można powiedzieć, że każda wiedźma rodzi się już ze swoim naszyjnikiem. Każdy naszyjnik rośnie wraz z nią i dojrzewa. Jest dziennikiem jej postępów nie tylko w nauce bycia wiedźmą, ale także jej życia w ogóle. Każdy, jak to się tutaj mówi, czar, zaklęcie i uczynek zostają w naszyjniku zapisane i zostają w nim na wieki. Można powiedzieć, że każda wiedźma swoje zaklęcia i uczynki nosi na sobie jak ubranie. Każde zaklęcie, czar czy uczynek ma swoją barwę i wagę, aby teraz nie zanudzać i abyśmy zdążyli przed powrotem Jadwigi, powiemy jedynie, że im czarniejszy naszyjnik, tym okrutniejsze postepowanie wiedźmy było w przeszłości. Natomiast, jak już na pewno wszyscy się domyślili, im bielszy, tym wiedźma była łagodniejsza i sympatyczniejsza. To jak z efektem przesunięcia się światła ku czerwieni – im bardziej czerwone, tym obiekt jest dalej od nas oddalony. Dlatego widzimy powracającą Jadwigę z niezadowoleniem na twarzy i z jej czarnym jak węgielek naszyjnikiem. Bo ciężkość naszyjnika jest wprost proporcjonalna do koloru naszyjnika – im ciemniejszy, tym cięższy. Wierzcie mi, naszyjnik Jadwigi był tak ciężki i tak czarny, że leżąc na wykładzinie, przedziurawił ją na wylot a nawet zabarwił ją czernią. Z tego też powodu Jadwiga rzadko go nakładała. Tam jednak, gdzie się wybieramy, musi go nosić przez cały okres swojego pobytu. Bez niego nie mogłaby w ogóle istnieć. To trochę tak, jak niektórzy ludzie nie mogą istnieć bez codziennej porcji czekolady albo bez swoich kapci równo ustawionych przy łóżku. Jadwiga bez naszyjnika…O! I już jest razem z nami.

- Gdzie otworzy się portal? – zapytała Jadwiga.

- Wiem tyle samo, co ty, moja droga – powiedziała Wacława, delikatnie poprawiając swój lekko wpadający w granat naszyjnik z refleksami żółci i zieleni na niektórych ogniwach.

- Och! Już przestań! – warknęła Jadwiga. – Wiemy przecież, że jesteś tą dobra jędzą, z domu z tradycjami i z innymi pierdołami.

- Moja droga, nie bądź zazdrosna, przecież twój naszyjnik też może kiedyś stać się bardziej…kolorowy – Wacława zachichotała.

- Nie narzekam wcale na jego kolor, tylko na jego wagę, w dupie mam jego kolor!

Musimy przyznać, że powiedziała to dość przekonująco i nawet byśmy w to uwierzyli, gdyby nie fakt, że Jadwiga nigdy nie nosiła się na czarno. Uważała, że uleganie stereotypom poważnie szkodzi i starała ubierać zawsze najbardziej pstrokate rzeczy. Niestety pstrokatość kojarzy się z wariactwem i obłędem. Ktoś mógłby powiedzieć, że to kolejny stereotyp, ale w przypadku Jadwigi jej obłąkanie było rzeczą wszem i wobec wiadomą i nikt nie odważyłby się z tym polemizować, a sama Jadwiga swoim obłąkaniem i zdziwaczeniem obnosiła się szczególnie demonstratywnie i wyniośle. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko powiedzieć: niech jej naszyjnik lekkim będzie.

- Znalazłam! – krzyknęła z podnieceniem Jadwiga i natychmiast się tego powstydziła.

    Portal tym razem otworzył się w starej wersalce. Możemy uważać się za szczęściarzy, bo ostatnim razem portal otworzył się w sedesie, do którego musielibyśmy wejść, aby przejść na druga stronę, a portale, niestety, nie eliminują skutków ubocznych ich przechodzenia, czyli, jak to słynne powiedzenie podróżników mówi: śmierdzisz tym, w czym portal się otworzył. Jadwiga z Wacławą wyraźnie odetchnęły i w duchu dziękowały, że Wszechświat potraktował je z taką niezasłużoną dobrocią i wyrozumiałością.

   Myślę, że powstrzymałyby się z tym dziękowaniem, gdyby wiedziały, co dla nich ten wyrozumiały i dobry Wszechświat przygotował.

    Zaiste, portal otworzył się w starej wersalce, na której zazwyczaj spała Wacława, dwa koty i od czasu do czasu Leon, który stracił prawe oko w dzieciństwie. Portal szumiał łagodnie i mienił się fioletowym światłem.

    Prawdopodobnie wszyscy przeoczyliśmy mały szczegół w pokoju z wersalką. Cóż, tak właśnie ze szczegółami bywa, istnieją tylko właśnie po to, aby ktoś mógł je przeoczyć. Kiedy jednak już przeoczony szczegół się dojrzy, wtedy cała rzeczywistość, cały Wszechświat nabiera innego znaczenia. Zaiste, szczegóły są solą każdego Wszechświata.

   Tym szczegółem było odsłonięte okno.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Maly · dnia 19.02.2018 04:36 · Czytań: 133 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 6
Komentarze
Felicjanna dnia 19.02.2018 12:25
Moje klimaty, ale dialog kuleje. Niektóre określenia niespecjalnie pasują do wypowiadanych słów albo są niezbyt dobrze przedstawione. Poza tym dialog, mimo wyhamowań pędzi trochę na łeb na szyję i chwilami gubiłam się w nim [albo za szybko czytam]. Chodzi o to, że cele dialogu są przemieszane. Jedna postać wchodzi drugiej w rolę. Raz zależy jednej na tym portalu, a druga się niby zastanawia, a po chwili druga, jakby namawiała tą pierwszą. Nie widać przez to charakterów postaci, mielą się ze sobą. Ale...
No właśnie. Ale jest takie, że historia mnie zaciekawiła.
Pozdrówka.
Maly dnia 19.02.2018 13:18
Dziękuję Felicjanno! To bardzo cenna uwaga o dialogach. Popracuję nad nimi. Pozdrawiam
Darcon dnia 19.02.2018 18:04
Widzę nowy utwór, więc zaglądam.
Zacznę od plusów, dobrze napisany dialog pomiędzy wiedźmami. Czyta się szybko i płynnie, brzmi naturalnie. Gorzej jest ze wstępem. Nie udało Ci się zbudować irytacji i rosnącego napięcia, to kwestia kilku zdań, które spowalniają akcję, zamiast przyśpieszać. A bardziej zwrotów, w formie informacji, ewentualnie relacji, które często osłabiają napięcie.
Cytat:
Pod­ję­ła jed­nak już de­cy­zję

Cytat:
Znie­cier­pli­wie­nie bar­dzo łatwo prze­ra­dza się w stan podi­ry­to­wa­nia,

Cytat:
za­głu­sza­jąc wy­czu­wal­ną iry­ta­cję w na­wo­ły­wa­niach jej imie­nia

Cytat:
A tu już mo­że­my wy­czuć na­ra­sta­ją­cą złość.

Szkoda, że zamiast informacji nie postawiłeś na akcję (czynności) i nie zbudowałeś całego wstępu tylko z "ruchu" i słów.

Sama opowieść nie wciągnęła mnie zbyt mocno. Dywagacje dwóch czarownic o tym, co po prawdzie już wiem. Także chęć przejścia przez portal, tak ni stąd ni zowąd, po stuleciach czekania, brzmi mało wiarygodnie.

Napisane dobrze, więc można liczyć w przyszłości na więcej. Poczekam na coś, co bardziej mnie zainteresuje.
Pozdrawiam.
Maly dnia 19.02.2018 19:48
Dziękuję Darcon za czytanie i cenne wskazówki, bo na pewno ułatwią mi konstruowanie fabuły.

Wiedźmy nie otwierają portalu po stuleciach, a po 40 latach zesłania. A za co były zesłane? Tego sie dowiemy w następnych częściach :)

Pozdrawiam
Gatsby dnia 19.02.2018 21:10
Przypomina mi to troszkę Przygody Wędrowycza Andrzeja Pilipiuka. Czytałeś?

Fajny tekst, podoba mi się.

Podziwiam, że można pisać tak różne opowiadania ;)
Maly dnia 19.02.2018 21:33
Nie czytał, zabiera się więc za czytanie Pilipiuka ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jestem
22/06/2018 19:04
Allasko, dziękuję za komentarz :) Muszę się przyznać, że mi… »
Darcon
22/06/2018 18:51
Nie lubię takich fragmentów oderwanych od całości. Ciężko… »
AntoniGrycuk
22/06/2018 17:40
Hej, Przede wszystkim powinieneś inaczej nazwać tę… »
mike17
22/06/2018 16:47
Kaziu, brachu Ty mój, dziękuję za literacki nalot i garść… »
allaska
22/06/2018 15:48
Może nie zawsze Cie komentuje, ale czytam z… »
allaska
22/06/2018 15:43
Podoba mi się najbardziej ostatnia cząstka :) »
allaska
22/06/2018 15:40
fajnie i ciekawie a jednocześnie nic takiego, może o to… »
Ula
22/06/2018 14:07
Jago, Przepraszam za opóźnienie, ale nie spodziewałam się,… »
Kazjuno
22/06/2018 14:00
Cóż by tu dodać, po wprost nieprawdopodobnej ilości… »
Jonasz
22/06/2018 13:50
Dziękuję, niebieskooka Korektorko :) »
Jonasz
22/06/2018 13:48
Dziękuję za korektę Wasince :) Jak ja się wywdzięczę? »
mike17
22/06/2018 13:23
Aldonko, teraz już rozumiem - "wstała z krzesła"… »
Decand
22/06/2018 09:22
Moją intencją jest jedynie byś skomentował swoje zdanie… »
dodatek111
22/06/2018 09:09
Dzięki Hubercie. Nie zauważyłem tego, bo patrzę ze zbyt… »
Darcon
22/06/2018 07:35
Drogie, panie. Allasko, Mede_o i Ajw. Z ośmiu waszych… »
ShoutBox
  • allaska
  • 22/06/2018 15:06
  • Darcon dziękuję:) tak po przemysleniu, to możesz usunąć jeszcze inne me komentarze spod tekstów tej pani:) po co mój język ma kalać tak doskonale dzieła;)
  • mede_a
  • 22/06/2018 11:54
  • z pobudek mających na celu dobro tego Portalu. Pozdrawiam znajomych użytkowników z dobrych czasów i Redakcję.
  • mede_a
  • 22/06/2018 11:52
  • Cóż, znów się zawieszam. Niekoniecznie chce mi się być tam, gdzie toleruje się przez długi czas chamstwo w komentarzach,a reaguje upomnieniem za wpis nieregulaminowo na Shout Boxie, a nie pod wierszem
  • mede_a
  • 22/06/2018 11:47
  • Dziękuję za upomnienie. Warto było. Bo - jak widzę - dopiero po mojej akcji Redakcja w osobie Darcona zaczęła usuwać niemerytoryczne, obraźliwe komentarze alaski.
  • Berele
  • 22/06/2018 09:28
  • Siemka. Jak się dodaje grafikę do galerii?
  • viktoria12
  • 22/06/2018 08:46
  • o jasna cholera; ,, naszym dosypią na rozwolnienie..." , Kazjuniu, jak tak możesz, no jak? ;)
  • allaska
  • 21/06/2018 20:02
  • Ajw dopisałam coś w odpowiedzi na Twój zarzut o śnie wariata, pod moim wierszem pod tytułem trochę o śmierci:) pozdrawiam
  • jskslg
  • 21/06/2018 16:22
  • ALE DESZCZ NAWALA
  • mede_a
  • 21/06/2018 06:00
  • Masowy rimming pod wierszem, jeśli jest uzasadniony jego wartością, nie jest niczym nagannym, w przeciwieństwie do jałowego, chamskiego fuckingu, jaki TU niektórzy nieustannie prezentują.
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:brrandonin143
Wspierają nas