Pompa - Niczyja
Proza » Humoreska » Pompa
A A A
Od autora: Historia o zabarwieniu (lekko) erotycznym;)

„Pompa”

 

Rysiek od kilku tygodni mocował się z zepsutą zmywarką. Fakt, że przestała działać spędzał mu sen z powiek. Chodził rozdrażniony, nie mówił, tylko szczekał jak wściekły pies, a co najgorsze w ogóle odechciało mu się miłosnych gierek ze mną, jego prawowitą konkubiną.

Zamiast po prostu zamówić serwis i zdać się na umiejętności specjalisty, każdego wieczora, aż do późnej nocy grzebał w zmywarce zostawiając zlew pełen brudnych garów dla mnie - praczki, pomywaczki, kucharki, sprzątaczki i czego to jeszcze głupie równouprawnienie nie podzieliło sprawiedliwie, po równo dla każdej z płci.

Nawet, gdy zjawiałam się przed nim skąpo odziana lub zupełnie naga, sprośnie ozdobiona czy podobna do zakonnicy, nigdy nie stawał mu zwiędły i zwisający ptaszek. Nawet lodzik i trzepocząca rączka nie stawiały go na baczność. Jego fizjonomia, morderczy grymas na twarzy i przekrwione oczy nie zniechęcały jednak mnie, napalonej na seksowne i umięśnione ciało kochaneczka.

Byłam zazdrosna. Drań jeden, wolał zmywarkę ode mnie. Cholernie ambitny człowiek. Inny by się poddał i wolał sobie podupczyć, a ten nie. Jego życiowa zasada wyssana z mlekiem matki brzmiała: najpierw obowiązek, potem przyjemność. Ja stosując takie motto, umarłabym z nudów. Na pierwszym miejscu zawsze i wszędzie stawiam przyjemność.

Rozczarowana i sfrustrowana wymyślałam sposoby jak zrobić sobie dobrze bez mężczyzny. Zaczęło się od niewinnych, słodziutkich i twardych bananów owiniętych w folijkę. Było miło, a paluszek na różyczce dopomagał całej zabawie. Butelki po winie i szampanie miewają różne kształty i długości szyjek. Mmmmm… Pompka rowerowa również się przydała. A już szczytem była owalna i gładziutka noga od krzesła, zastosowana w pozycji dowolnej. Od czego ma się wyobraźnię, to Renaty wiedzą najlepiej.

Rysiek kąsał słowem, nieustannie wojując ze zmywarką. Poszukiwał pomocy w Internecie. Stał się agresywnym milczkiem, do którego już nawet nie chciałam się zbliżać. Byłam bezsilna i wściekła. Taki rozmiar i stalowa twardość marnowały się od tygodni.

Którejś nocy zasnęłam, nieutulona w żalu na cały świat, bez żadnych gierek i sprośnych eksperymentów. Nie chciałam też oglądać perwersyjnych filmików, ani czytać opowiadań erotycznych. Pragnęłam po prostu chociaż raz, porządnie się wyspać.

Mój luby odebrał mi nawet i tę, niewinną dla odmiany, przyjemność. W nocy usłyszałam zza ściany hałas odkurzacza. Spojrzałam na zegarek, dochodziła druga. Jak dźgnięta szpikulcem w dupę wyskoczyłam z łóżka i wpadłam rozwścieczona do kuchni, gdzie Rysiek podśpiewywał sobie, stojąc boso na mokrej podłodze i najnowszą zabawką – wodnym odkurzaczem wciągał nadmiar wody.

 

- Co ty do kurwy nędzy wyprawiasz?! – Ryknęłam. – Jest druga w nocy!

- Naprawiłem zmywarkę – odpowiedział radośnie i dumnie.

- Co za debil odkurza o drugiej w nocy? – Spytałam. - Obudziłeś mnie! Teraz nie zasnę.

- Wiesz jaka pompa była brudna? Cała w zaschniętym szlamie. Dobrze, że silnik się nie spalił taki był gorący.

- Gówno mnie obchodzi pompa! Jest cisza nocna. Chcę spać.

Widząc, że nie odpowiada i tylko uśmiecha się z zadowoleniem, nakręcałam się jeszcze bardziej.

- Zamiast naprawiać głupią pompę, powinieneś mnie bzykać. Tyle czasu jej poświęcałeś ignorując mnie i moje potrzeby. Mam tego dość! Jutro pójdę do sex shopu i kupię sobie wibrator. I wielkiego, sztucznego penisa!

Wyszłam z jasno oświetlonej kuchni, zostawiając Ryśka z dziwnie wlepionymi we mnie oczyma. Trzasnęłam drzwiami od pokoju i zanurzyłam się pod kołdrą. Sen jednak nie nadchodził. Pełno we mnie było wzburzenia i złości. Spojrzałam na zegarek, dochodziła trzecia. Zostało mi trzy godziny snu do porannego alarmu budzika. „Cholerny Rysiek” – pomyślałam.

Nagle drzwi się otworzyły i pod kołdrę wślizgnął się… Rysiek i bez żadnych ceregieli ściągnął mi majteczki, sięgając rękami pod krótką koszulkę. Udawałam, że śpię pilnując, by oddech był wyrównany i nie zdradzał, że coraz bardziej podobało mi się to, co wyprawiał. W końcu, gdy kołdra wylądowała na podłodze, a Rysiek na mnie nie mogłam dłużej udawać. Dusił mnie! Nie, nie był psychopatą, przygniatał mnie swoim ciężarem, aż traciłam oddech. Gdy go wreszcie odzyskałam, poczułam wielką, twardą męskość wciskającą się w moją pipę. Gwałtownie, brutalnie, aż do bólu, jak nigdy przedtem. Szczytowałam cztery razy.  Po wszystkim wzięłam prysznic i rozanielona, ledwo trzymając się na nogach, wróciłam do łóżka.

 

- Myślisz, że obudziłam sąsiadów? – spytałam Ryśka.

- Mam nadzieję, że nie wszystkich. Jest szansa, że głuchego pana spod siedemnastki nie.

- Ach, ty… niedobrachu – zamruczałam jak kotka.

- To co? Wybierasz się jutro do sex shopu? – spytał zadziornie.

- A może pójdziemy tam razem? – zaproponowałam, uśmiechając się figlarnie.

- Hmmm…. Można by troszkę pofantazjować - powiedział i klepnął mnie w tyłek.

 

Nazajutrz, po dwóch godzinach snu zjawiłam się w pracy i każdemu z kim się spotykałam oznajmiałam dumnie, z nieukrywaną radością i błyskiem w oku:

- Mój Rysiek wreszcie naprawił zmywarkę! Sam. Bez niczyjej pomocy…

 

 

(7 luty 2018) Indesit

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 19.02.2018 17:41 · Czytań: 318 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 18
Komentarze
Czekam dnia 26.02.2018 12:20
Zmywarki bywają złośliwe.
Maly dnia 26.02.2018 12:46
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)
Niczyja dnia 27.02.2018 20:51
Czekam, oj tak, bywają. Na co, na kogo czekasz? Ciekawy nick.

Maly
, czasem tak jest jak piszesz:)
Dobra Cobra dnia 28.02.2018 03:34 Ocena: Świetne!
Przytoczę tu pewną miłą dykteryjkę na sam początek: synek pyta tatusia: - Tato, a jak powinno się pisać - Krolowa Loda czy Krolowa Lodu? - A to zależy, synku, czy bohaterka ma znaczenie pozytywne czy negatywne ;)


Niczyja,

Od samego początku moja bajka:). Rozsładzam się czytając kolejne wersety. Tak to jest z facetami: jak się uprą to nawet trzepocząca rączka nie pomoże :)

Nie chcę tu byc zlym prorokiem, ale ludzie nie cenią wysoko produktów firmy Indesit. No, ale są one pozycjonowanie przyjaźnie cenowo, więc lud kupuje, bo myśli, że cena nie odpowiada jakości. A ona jednak odpowiada:(

Słodka opowieść o odkupieniu win. Z rozerotyzowaniem na pierwszym planie. I ten zawzięty bohater, nie ulegający pokusom. Ale tak mają faceci - istoty ograniczone do możliwosci wykonywania w tym samym czasie tylko jednej czynności. Którą tutaj była akurat naprawa zmywarki. Och, gdyby bohaterka znała tę zależność - nie dąsała by się, tylko ze zrozumieniem poczekała. A czekanie zawsze się opłaca, o czym pisał niejeden wieszcz.

Brawa za pomysł i odważne wykonanie! Ślodziutka historia z kręgosłupem. Na długość w sam raz, więc idealnie wywazony wzorzec z Serves tu mamy. Piekność!

Już dawno nie czytałem tak słodkiej opowieści :)


Pozdrawiam,

Dobra Cobra


Z radoscią dodaję tekst do Ulubionych :)
Niczyja dnia 05.03.2018 20:34
Drogi DoCo,
Najmocniej przepraszam, że tak długo zwlekałam z odpowiedzią na Twój przesłodki komentarz. Ale...no muszę napisać jakieś sensowne uzasadnienie. Otóż tam, gdzie byłam nie miałam dostępu do komputera.
Mam nadzieję, że cierpliwie jednak czekałeś, bo jak sam piszesz:
Cytat:
Czekanie zawsze się opłaca, o czym pisał niejeden wieszcz.


Przepijając każde zdanie łykiem pysznego, grzanego piwa z pomarańczą i miodem odpowiadam teraz stricte na Twój komentarz:)

Bardzo mię, jak pisał znany pisarz, uradował typowy dla Ciebie ton wypowiedzi. Naśladując tegoż samego pisarza, patrzałam na Twoje słowa z nieskrywanym uwielbieniem.
No, nie wszyscy znają takie dykteryjki jak Twoja. Zapewniam Cię;)

A niektóre kobiety nie potrafią czekać, no wiesz, i szybko biorą sprawy w swoje ręce.

Co to znaczy?
Cytat:
Ślodziutka historia z kręgosłupem

albo co masz na myśli:
Cytat:
wyważony wzorzec z Serves tu mamy


Taki komplement w Twoich ustach, to jest coś. Bardzo mię cieszy Twój komentarz, który całkowicie jest moją bajką:) Miło mi, że dostarczyłam Ci tyle radości i słodyczy moim maleństwem, które jest akurat w odpowiednim rozmiarze.

Pozdrawiam znad oparów grzanego piwa, którym mogę wreszcie uczcić coś dla mnie arcyważnego,
Niczyja
Dobra Cobra dnia 05.03.2018 22:09 Ocena: Świetne!
Jednakoż nie popadaj w dregrengoladę w postaci tego grzanego czegośtam!

Niczyja,

Wysmażyłaś piękną opowieść i brawa się należą. Bo tak jest w wypadku pięknych opowieści. I w tym miejscu należy się zasromać, po co ptak wielu pisarzy pisze jakieś historyje o ciepriniu, kozmosie czy innych dramatach rymowanych. Ach, po cóż oni to czynią, po cóż? Czyż świat nie byłby piękniejszym, gdyby wszyscy pisali wesołe i prawdziwe historyje o miłości i pożądaniu? Po cóż ciepiec na wyrost, skoro tyle radości dookoła?

Słodziutka historia z kręgosłupem to historia, ktora ma zdecydowany temat i brnie do końca bez zadnych zbędnych dywagacji (jak i cierpienia, choć w sumie ono tam jest, bo wstrzemięźliwość bohaterce szkodzi i wyraźnie ją zasmuca.

Co do wzorca z Sevres - polecam spytać wujka Googla. To niesłychanie ważna sprawa! Ogolnikowo można rzec, że w tej przenośni zawiera się pochwała dla rytmu i akcji - obu skrojonych po mistrzowsku.

Niepokoi mnie stan Twego ciągłego podróżowania.


Pozdrawiam, raz jeszcze dziękując za ucztę duchową.

DoCo
Niczyja dnia 07.03.2018 21:09
Dziękuję, DoCo, raz jeszcze:)

Dziś zebrało mi się na porządki i znalazłam pewien komiks. Ech, to były czasy...
Rozrzewniłam się.

Podróżować muszę. To daje mi energię i radość wielką. Nie ma zatem powodu do niepokoju.

Niczyja
Dobra Cobra dnia 10.03.2018 15:28 Ocena: Świetne!
Komiks był zapewne o Tytusie, Romku i A'Tomku.

DoCo
Niczyja dnia 10.03.2018 20:21
DoCo, wiesz jaki komiks mam na myśli. Sam napisałeś mi w nim dedykację;)
I nie był o żadnym z wspomnianych przez Ciebie rozrabiaków.

Niczyja
Ania_Basnik dnia 10.03.2018 21:35 Ocena: Świetne!
Bardzo pouczająca opowieść Niczyja! Warto czerpać pomysły na życie! Garściami :)
A serio, świetnie poprowadzona akcja, trzyma w napięciu, jak dobry thriller :)
Dobra Cobra dnia 10.03.2018 22:25 Ocena: Świetne!
Tak, to był piękny fant z okazji pięknego miejsca w konkursie Rozerotyzowanym :) faktycznie, to nie Tytus jednak.


Pozdrawiam,

DoCo.
Niczyja dnia 11.03.2018 15:54
Bardzo dziękuję, Aniu Baśnik za świetny komentarz i cenne uwagi:)
Cieszę się, że znalazłaś tam coś dla siebie i, że podobało się.


DoCo, miło, że jednak pamiętasz;)

Niczyja
Hubert Z dnia 01.05.2018 09:56 Ocena: Świetne!
Witaj Niczyja, naprawdę zabawny tekst. :)
Tak to bywa, jak mawiają "co z myśli to z głowy" ;)
Pozdrawiam i miłego.
Niczyja dnia 01.05.2018 12:46
Witaj Hubercie,
Cieszy mnie, że się podobało :)
A jeśli chodzi o sam tekst, to było dawno i nieprawda ;)
Pozdrawiam wiosennie.
Niczyja
BrunoKadyna dnia 01.05.2018 22:08
Kurczę, nie potrafiłbym naprawić zmywarki ;)
Bardzo dobry shorcik, uśmiałem się :)
Niczyja dnia 03.05.2018 01:41
Tak myślisz? Dla chcącego, nic trudnego ;)
Cieszę się zatem podwójnie :)
AntoniGrycuk dnia 31.05.2018 00:52
Hej,

Przeczytałem i... Nie wiedziałem, że krzesło może być tak przydatne :)
Podobało mi się. A jakże! Co prawda nie chichrałem, ale uśmiech na gębie pojawił się wielokrotnie. I jeszcze te słowa, że naprawił pralkę.

Natomiast zwróciłbym uwagę na jeden akapit:
Cytat:
Ry­siek kąsał sło­wem, nie­ustan­nie wo­ju­jąc ze zmy­war­ką. Po­szu­ki­wał po­mo­cy w In­ter­ne­cie. Stał się agre­syw­nym milcz­kiem, do któ­re­go już nawet nie chcia­łam się zbli­żać

Najpierw piszesz, że kąsał słowem, a potem, że stał się agresywnym milczkiem. Może napisać: małomównym agresorem? Albo co? Bo to mi zazgrzytało.

Reasumując: dobre, a te erzace członka są świetne:)

Pozdrawiam
Niczyja dnia 16.06.2018 00:49
Dziękuję, Antoni, za wizytę i pozostawienie komentarza.
Cieszy mnie, że tekst mimo swojej płytkości, spodobał Ci się.
Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
MP642
10/12/2018 19:39
Jak to bez przesady, skoro cały "Uwięziony" jest… »
AntoniGrycuk
10/12/2018 19:29
Tak. Ta część brzmi jak początek książki. I teraz powinny… »
Darcon
10/12/2018 18:36
Witaj, Marcinie. Tak, dolna półka jest "moją… »
MarcinD
10/12/2018 18:34
Małe kawałki wynikają z tego, że dzięki takiej długości,… »
StalowyKruk
10/12/2018 16:06
Szybko. Niestety znów krótko i znów dolna półka. No cóż, ja… »
Darcon
10/12/2018 14:57
Bez przesady, aż tak strasznie nie było, MP642. ;) Tekst… »
czarnanna
10/12/2018 14:38
Silvus dzięki, przecinki to jak wiesz - moja zmora :) Dzięki… »
Silvus
10/12/2018 14:13
Brak przecinka przed "by". Zacząłbym z… »
Marek Adam Grabowski
10/12/2018 14:02
Nawet zabawne ;) . To gra sów o odkupieniu win-… »
Silvus
10/12/2018 14:01
Brak przecinka przed "czyli". Czy ja wiem, czy… »
Darcon
10/12/2018 13:23
Ależ metafor tu zmieściłeś, Florianie. :) Nie wiem, czy jest… »
Zola111
09/12/2018 23:32
Niczyjko, na takie rozjechanie partii dialogowych jest… »
Jacek Londyn
09/12/2018 17:50
Poeci to mają klawe życie, nie muszą myśleć o… »
22227
09/12/2018 16:55
Dzięki za komentarz, fajnie, że się podobało. »
mike17
09/12/2018 16:11
Arkady, wielkie bravo za wrażliwość poetycką, którą bardzo… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 09/12/2018 23:46
  • A możecie zagłosować na wiersze Zaśrodkownia#29!
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:33
  • Esy Floresy - jestem ZA ;)
  • Esy Floresy
  • 09/12/2018 15:21
  • Jest niedziela, relaks, Ludziki ;)
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:15
  • allaska - każdy pisze jak chce i ile chce i nic Ci do tego.
  • StalowyKruk
  • 09/12/2018 14:28
  • Nawet tutaj disco polo? Spadam stąd.
  • mike17
  • 09/12/2018 14:22
  • Zespół Bolter to akurat nie jest disco polo. A utwór zapodałem dlatego, że mam z nim wiele pięknych wspomnień. W tej edycji MUZO WEN jakoś Cię nie widziałem - strach przed konfrontacją z innymi?
Ostatnio widziani
Gości online:8
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas