Osiedle / Rozdział 1 - Maly
Proza » Inne » Osiedle / Rozdział 1
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Nieskończona ilość praw jest anarchią

 

Rozdział 1

 

    Ciekawe wypadki, które są tematem tej kroniki, zaszły w 200. r. na Osiedlu. Nie są to zdarzenia nadzwyczajne czy niespotykane. Takie rzeczy dzieją się wszędzie i zawsze, nie ma w tym żadnej prowokacji czy zamierzonej złośliwości. Nie zamierzam ośmieszyć żadnego Radnego, nie zamierzam także zdradzić jakiejkolwiek tajemnicy czy sekretu. To powrót Gwidona poruszył mnie tak mocno, że postanowiłem wszystko spisać.

   Nad Osiedlem zawisła ciemna chmura. Bloki okryła szara maź – cienisty abstrakt pochodzący od ciemnego monstrum na niebie. Ludzie pośpiesznie zaczęli wynosić wszystkie pojemniki, do których można nabrać wodę. Mój sąsiad wyniósł nawet miskę dla psa. Wiedzieli jednak, że nawet jeśli wyniosą całą wannę, co zrobiła wielodzietna rodzina z bloku obok, to i tak całej wanny napełnionej wodą zabrać do domu nie mogą. Bowiem w tak zwanej „czterdziestce” (Prawo Zużycia Wody, paragraf 40) zostało napisane: Jeśli woda pochodzi z deszczu (w tym mżawka), śniegu lub gradu należy oddać 50% uzbieranej w ten sposób wody na potrzeby Osiedla. Pięćdziesiąt procent! Próbowano ten paragraf zmieniać. Był przypadek kobiety, która wystawiła pojemniki do zbierania wody dziesięć minut przed ustaniem ulewy; spała, nie słyszała gwaru, jaki się uniósł nad Osiedlem. Zebrała 5 litrów wody, z tego, w myśl „czterdziestki”, musiała oddać 2,5 litra na rzecz Osiedla. Powiedziała, że nie odda aż tyle wody, zbierała ją tylko przez 10 minut, kiedy reszta zbierała przez ponad 30 minut największego spadu deszczu. Próbowano zatem wstawić poprawki do „czterdziestki” o czasie zbierania wody. Rada Osiedla jednak pogubiła się w definicjach czasu, kiedy zaczyna padać, a kiedy się kończy i kiedy powinno się rozpoczynać zbieranie wody przez mieszkańców Osiedla. Na koniec nieszczęsną kobietę oskarżono o zakłócanie społecznego spokoju i niepodporządkowanie się prawom Osiedla. Ścięto ją kilka miesięcy po incydencie z wodą. Jej wszystkie soki z ciała przeznaczono na cele charytatywne, czyli oddano je do Ośrodka Wychowawczo-Opiekuńczego.

   Przed sąsiednią klatką dwóch mężczyzn wszczęło bójkę. Kobiety zdarły gardła na swoich mężów, krzycząc do nich, że wszystkie pojemniki wywracają. Po kilku minutach uspokoili się, sapiąc i plując krwią, wrócili do swoich klatek. Ja stałem, jak zwykle, z kubeczkiem do płukania zębów. Kiedy napełnił się wodą po brzegi, ruszyłem do głównego zbiornika wodnego, aby tam oddać swoją dolę. Przy zbiorniku stało dwóch łysych Odmierzaczy. Spojrzeli na mnie. Pokazałem palcem swój kubeczek.

- Tylko-kurwa-tyle? – zdziwił się jeden z nich.

- Więcej nie potrzebuję – odpowiedziałem.

- A jaja czym sobie myjesz? – zadał pytanie drugi i z niecierpliwością pochylił się ku mnie.

- Wodą z kibla – szybko odpowiedziałem.

Po męczącej chwili ciszy, odezwał się ten pierwszy.

- A gówno prawda! Kibli w domach nie ma już od miesięcy! – Uniósł brwi i czekał na moją reakcję.

- Kible są, tylko nie działają – odpowiedziałem.

- Wypierdalaj szczeniaku! – rzucił ten drugi i oddał mi kubeczek do połowy pełny.

            Poczułem się raźniej, zawsze się tak czuję, kiedy spełniam obywatelski obowiązek w postaci oddania „czterdziestki” na rzecz mojego wspaniałego Osiedla. Czym bym był bez niego? Gdzie bym był teraz bez niego?

 

*

    Osiedle rodzi w swoich trzewiach bardzo dziwne istoty. Na przykład, w zeszłym tygodniu jedna pani z kolejki w sklepie z artykułami spożywczymi opowiadała, że nawiedził ją mężczyzna po czterdziestce, który twierdził, że jest z centrum. Każdy wtedy myśli, że z centrum miasta, do którego jedzie się około 40 minut. Przepraszam: jechało się coś około 40 minut, bo teraz już nic nie dojeżdża ani do centrum, ani do najbliższej wioski, ani do najbliższego miasta, do niczego już się nie dojeżdża. Osiedle jest już tworem dla samego siebie, nie ma czegoś, co jest poza Osiedlem. Jest Osiedle i niczego poza nim nie ma. Kiedyś – owszem – było jakieś centrum, a raczej mówiło się jedynie, że jedzie się do centrum, ale gdzie wtedy tak naprawdę się przebywało, kiedy jechało się do tego centrum – tego już nikt nie wie!

   Osiedle jest każdym punktem - tak powiedział Ojciec-Założyciel Rady Osiedla. Na początku nazywała się Wielką Radą Osiedla, ale stwierdzono, że nazwa ma być skromna, jak wszyscy ludzie, którzy składają się na tę Radę. Ojciec-Założyciel spisał swoje przemyślenia na temat Osiedla i ogłosił je ówczesnej Radzie. Ta jednak nie ośmieliła się zerwać kontaktów z centrum i potajemnie współpracowali z innymi Radami z centrum. Po kilku miesiącach Ojciec-Założyciel odkrył spisek. Rozwiązał Radę i utworzył Komitet do spraw Osiedla na czas ustanowienia nowej rady. Na Osiedlu zawrzało. Każdy wtedy już wierzył w Ojca-Założyciela. Nie było odwrotu od jego idei i od jego wielkich słów. Wkrótce zebrano nową radę. Nowa Rada Osiedla zaczęła swoją pracę od uchwalenia kilku bardzo praktycznych ustaw. Uchwalono wtedy pierwszą na świecie Ustawę Wolnego Mieszkańca Osiedla, w której ustala się, kto jest a kto nie jest Mieszkańcem Osiedla. Dzięki tej ustawie Rada mogła przedstawić pełną listę Mieszkańców Osiedla. Nie było na niej poprzednich radców. Znaczyło to, że oni nie istnieli. A było to zgodne ze słowami Wielkiego Ojca, że nie może być tak, aby coś, co się mówi, że nie istnieje – istniało.

   Należało zatem zatroszczyć się, aby poprzedni radcy byli dostosowani do słów Ojca o istnieniu i nieistnieniu rzeczy.

   Dlatego można wyobrazić sobie konsternację ekspedientki ze sklepu spożywczego. Młoda ekspedientka urodzona już na wyzwolonych terenach Osiedla, nie mogła nawet wiedzieć, o czym mówi kobieta z kolejki. Głośne i wyraźne słowo C E N T R U M było dla niej nic nieznaczącym słowem, do którego nie potrafiła przystosować żadnej dotychczas znanej jej sytuacji z życia czy miejsca na Osiedlu. Kobieta, którą miał odwiedzić ten mężczyzna, mieszka w Ósmym Bloku. Na pytanie innych kobiet z kolejki, czy już zgłosiła to Radzie, ta odpowiedziała, że tak. Skłamała. Wiedziała bowiem, co ją może spotkać za ukrycie takiej informacji. Sytuacja jednak w każdej kolejce w sklepie sprawia, że człowiekowi chce się wygadywać największe głupoty. Mówi się czasami takie rzeczy, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Rada Osiedla dostrzegła ten fakt dość szybko i w Kodeksie Obyczajności Osiedlowej zawarła nakaz, w którym mowa jest o tym, że każdy Mieszkaniec Osiedla ma obywatelski obowiązek do mówienia wszystkich rzeczy ze swojego życia prywatnego i społecznego podczas stania w sklepowej kolejce bądź uskuteczniając rozmowy na te właśnie tematy w miejscach spotkań większej liczby Mieszkańców Osiedla (na przykład w Osiedlowej Łaźni czy u Osiedlowego Fryzjera).

   Kobieta z Ósmego Bloku – nie oszukujmy się – skłamała też z innego powodu. Była samotna od wielu lat. Przychodzi do niej atrakcyjny mężczyzna. Co miała zrobić? Biec do Rady i donieść, że mężczyzna wołający na siebie Gazownik, twierdzi, że jest z Centrum? Niech sobie twierdzi, byle tylko został przy niej. Uwiodła go i teraz chowa go u siebie w mieszkaniu. Prawo jednak jest tak już silnie zakorzenione w każdym z Mieszkańców, że bezwiednie zaczęła opowiadać w kolejce o swoich najskrytszych sekretach. Na drugi dzień po zdarzeniu do jej drzwi zapukał Strażnik Rady.

- Ukrywa pani Gazownika? – Strażnik był niskiego wzrostu, wyglądał trochę na wystraszonego, dlatego może jego słowa wydały się szeptem.

- Nie ukrywam – wypowiedziała to tak stanowczo, że Strażnik jeszcze bardziej się w sobie skurczył. – Jest w jadalni i spożywa obiad – skończyła.

- Rozumiem – odrzekł i wygiął się, aby spojrzeć do jadalni.

- Proszę wejść – kobieta otworzyła szerzej drzwi.

   Strażnik zachwiał się w progu. Przywykł do wchodzenia do mieszkań Mieszkańców Osiedla, ale tym razem poczuł się niezręcznie, oczekiwał przecież innej reakcji, że kobieta rzuci się mu do stóp, że zacznie błagać o litość, co wyzwoli w nim pierwiastki jakiejś nieokiełznanej atawistycznej agresji i zacznie piętnować kobietę, że z głowy zacznie recytować pisma Ojca, a ona tak po prostu powiedziała, że nikogo nie ukrywa, jak gdyby ten mężczyzna był najnormalniejszym człowiekiem na świecie. Wszedł. Przeszli krótkim korytarzem do jadalni. Przywitał się z mężczyzną. Strażnik od razu spostrzegł w nim Inność. Inność jest terminem, którym on – Strażnik – określa takie osoby, które mają coś, czego on sam nigdy nie miał i nigdy nie będzie miał albo coś, co powoduje w nim agresję, a ta wywołuje w nim chęć to wyciągnięcia noża i tu, na tym miejscu, podcięcia mu gardła i obserwowania, jak bydle wykrwawia się na śmierć. Ale teraz nie mógł nic zrobić. Sytuacja była sama w sobie zbyt dziwna i nadspodziewana.

- Niech pan spocznie – odezwał się mężczyzna.

- Nie, nie, dziękuję, proszę... - Strażnik nie jąkał się, ale powtarzał jedynie coś, co było dla niego teraz bez znaczenia, nawet słowo „proszę”, którego używał bardzo rzadko, zabrzmiało w jego ustach, jak ciężkie i zardzewiałe imadło. – Proszę mi powiedzieć, z którego Bloku pan pochodzi?

- Czy są jakieś podejrzenia? – zapytał mężczyzna.

Kobieta krzątała się w kuchni, do uszu mężczyzn dochodziły stłumione odgłosy obijających się o siebie kubków i dźwięcznych uderzeń łyżeczek.

- Zapewniam pana, że nie ma żadnych podejrzeń – Strażnik otarł czoło chusteczką. – Wczoraj jednak pani – wskazał całą dłonią w stronę kuchni – powiedziała w sklepie, że w tym mieszkaniu przebywa ktoś, kto jest z...- i tu Strażnik ewidentnie się już zaciął.

- Skąd?! – zawołała kobieta z kuchni.

Mężczyzna przy stole wpatrywał się w Strażnika. Może usiłuje coś wyczytać z mojej twarzy?! – pomyślał Strażnik. Nie uda ci się jednak nic tu wskórać!

Musiało upłynąć kilkadziesiąt sekund tej niezręcznej ciszy, bo kobieta wychodząc z kuchni, oświadczyła:

- Przepraszam, ale nie dosłyszałam, skąd pan powiedział?

- Z  c e n t r u m – wycedził Strażnik.

Zdumienie ogarnęło twarz mężczyzny i kobiety. Strażnik w zamyśleniu pokiwał głową.

- Czy to możliwe? – zapytał rzeczowo mężczyzna.

- Nie wiem. – Po chwili jednak zaczął Strażnik uzupełniać swoją wypowiedz, w duchu zdziwił się, że jest taki rozmowny. - Rada przesłuchała nagranie z tamtego dnia i wyraźnie pani mówiła o kimś z Centrum. Ekspedientka najwyraźniej nie wiedziała, o czym mówi. Pytała, co to jest Centrum. Czy pan wie, co to jest Centrum?!

            Cisza.

- Czy pan wie, co to jest Centrum? – powtórzył niedbale Strażnik.

            Cisza.

- Proszę pana... – zaczął Strażnik.

- Wiem, że Centrum nie istnieje – odezwał się mężczyzna.

- Kim zatem pan jest? – Strażnik podniósł szklankę do ust. – Skąd pan do nas przyszedł?

- Ukrywałem się przed Radą.

- Dlaczego ukrywał się pan przed Radą? – Strażnik podejrzliwie spojrzał na kobietę, aby zaraz przenieść wzrok na mężczyznę.

- Aby moja żona nie musiała za mnie oddawać „czterdziestki”. – Mężczyzna spojrzał na Strażnika.

- Po co wam dodatkowa woda? – Strażnik kontynuował przesłuchanie.

- Mamy chorą sąsiadkę – tym razem podjęła się odpowiedzi kobieta. – Jest na wózku inwalidzkim...

- Nie znam żadnej inwalidki w tym bloku – stwierdził Strażnik.

- Ta pani nie... - zaczął mężczyzna.

- Nie ma żadnej inwalidki w waszym zasranym bloku! Na Osiedlu nie ma żadnych schorowanych, starszych ludzi! Na Osiedlu wszyscy są pełnosprawni! Jeśli ktoś jest niepełnosprawny, niezwłocznie musi się zgłosić do Rady! Tak mówi Ustawa o Dobru Osiedla! – Strażnik uderzył pięścią w stół.

- Widocznie się nie zgłosiła. – Mężczyzna napił się herbaty i spojrzał ze spokojem na kobietę.

- Ja jestem Strażnik Osiedla z ramienia Rady! Ja znam każdego Mieszkańca tego Osiedla. Nikt! Nikt na tym Osiedlu nie ma prawa być w jakikolwiek inny sposób niż ja tego chcę. Nikt - bez mojej wiedzy - nie może zmienić swojego zdania, stanu zdrowia czy nawet wyglądu mieszkania. Dlatego nie istnieje żadna niepełnosprawna istota w tym budynku. Czy to zrozumiałe?!

- Panie Strażniku – zaczęła kobieta - ja znam prawo Osiedla i bez niego nie potrafiłabym już żyć, ale wszystko, co mówimy, jest prawdą. Proszę nam wierzyć, że pani Zofia jest na wózku inwalidzkim od parunastu już lat!

 

*

           

   To oczywiste, że kobieta łże jak pies i ja pierwszy to powiedziałem na zgromadzeniu Rady. Jeśli nawet byłoby prawdą to, że istnieje pani Zofia, która jest na wózku i nie wychodzi za każdym razem na zewnątrz, aby nałapać deszczówki, to kobieta z Ósmego Bloku i tak złamała prawo, prawo prowadzenia konwersacji w kolejce, bo nie opowiedziała tej prywatnej sprawy w żadnym publicznym miejscu! Za okłamywanie Strażnika grozi wydalenie z Osiedla, czyli unicestwienie. Za łamanie praw życia społecznego grozi zakaz wychodzenia z mieszkań na czas nieokreślony.

- Szanowna Rado! Nie widzę szans na istnienie takich jednostek na naszym Osiedlu. Nie możemy pozwolić sobie na utrzymywanie takich jednostek kosztem naszych zbiorników wodnych. Te dwie osoby działają przeciw naszej społeczności!

   Jeszcze tego samego dnia Rada wysłała kilku zaufanych Mieszkańców do mieszkania w Ósmym Bloku, aby przyprowadzić kobietę i mężczyznę pod budynek Rady Osiedla.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Maly · dnia 22.02.2018 21:00 · Czytań: 228 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Gatsby dnia 22.02.2018 23:44
Przeczytałem jednym tchem!

Jeszcze inna fantastyka niż poprzednio.

Bardzo specyficzny klimat pomimo to spodobało mi się.

I to ścięcie i przeznaczenie soków ciała na cele charytatywne... Jak się takie rzeczy wymyśla? :lol:

Pozdrawiam.
Maly dnia 23.02.2018 01:03
Cytat:
Jak się takie rzeczy wymyśla?


To bardzo proste, zabijasz wszystkich tych bohaterów, którzy sprzeciwiają się absurdalnemu prawu :)
Poza tym, w bardzo dobrym tonie jest uśmiercać kogoś zaraz w pierwszych akapitach powieści (zob np. Mistrz i Małgorzata) :lol: A i jeszcze można zacytować mistrza: "Nic tak nie ożywia powieści jak trup" U. Eco :lol:
purpur dnia 23.02.2018 17:23
No muszę przyznać, że jestem pełen obaw. Nie, nie chodzi mi o to, co przeczytałem. Raczej o to, co dopiero przede mną :)

Powyższe było napisane bardzo dobrze, czytało się niezwykle płynnie - bardzo dobrze wyważone, a łatwo było spać z tekstem poza nadające się... Tu jest dobrze...

Dobre dialogi, dobra atmosfera, baa, nawet ma to sens! Nigdzie nie uciekłeś w rozbłyski formy -
normalnie gorsza część mnie zaczyna się niepokojąco niecierpliwić :p

Pytanie, co ty z tym wyczynisz dalej?

Mam nadzieję, że zaskoczysz mnie tak pozytywnie, jak w powyższym tekście. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że to się Tobie może nawet udać :)

Czekam zatem!

Pac!

Znaczy... chłodno analizuję możliwe rozwinięcia tejże sytuacji - może być?

Ok!

Czyli czekamy - ja i moja gorsza część :p
Maly dnia 23.02.2018 18:33
Dzięki purpur, aż mnie żołądek rozbolał ze stresu (a może to po tych chipsach z Netto? :/). Zrzuciłeś na mnie takie brzemie, że ledwo siedzę. Dzięki! Jesteś niezastąpiony. Idę krople jakieś na żołądek sobie zapodać, choć i bez xanax'u się nie obędzie. Dzięki, tak przed łikendem mnie zestresować.

A poważnie to

Cytat:
Pytanie, co ty z tym wyczynisz dalej?


postaram się wykręcić jakiś gruby numer

pozdrawiam
purpur dnia 23.02.2018 20:02
Dzięki staram się jak mogę :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
12/12/2018 00:40
Niczyjko, jesteś wielka, Dziękuje pięknie. Niemniej -… »
Niczyja
11/12/2018 22:59
Zolu, Już sobie poradziłam. Właśnie w tej chwili tekst… »
MarcinD
11/12/2018 21:35
Spoko. Jestem tutaj "trochę" dłużej od Ciebie… »
AntoniGrycuk
11/12/2018 21:04
Skoro przeczytałem, to trzeba zostawić komentarz. No to… »
BlueRiver
11/12/2018 18:45
Nie wiem co mam napisać... Zatkało mnie. Dziękuję :) »
jackass1408
11/12/2018 17:47
Darcon: Metaforyzm narracji nie był zamierzony. Chciałem po… »
mike17
11/12/2018 15:37
Artur, rozpoznałbym Twój styl na końcu świata :) Bo? Bo… »
mike17
11/12/2018 15:21
BlueRiver, zaskoczyłaś mnie na plus i to wielki :) Ten… »
mike17
11/12/2018 14:39
Slavku, piszesz rzadko, ale zawsze bardzo dobrze. Jak dziś,… »
mike17
11/12/2018 13:51
Choć można było dać mocniejszą, bardziej wyrazistą pointą, i… »
Hubert Z
11/12/2018 12:25
Arkady, poruszający, niesamowity wiersz. Trafia we… »
pociengiel
11/12/2018 09:17
Dzięki. Z tą zagwozdką to jak z pierwszymi podrywami.… »
allaska
11/12/2018 08:15
Nie będę pokutował jakbyś była... - tu mam zagwozdkę dziwnie… »
MP642
10/12/2018 19:39
Jak to bez przesady, skoro cały "Uwięziony" jest… »
AntoniGrycuk
10/12/2018 19:29
Tak. Ta część brzmi jak początek książki. I teraz powinny… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 12/12/2018 00:46
  • Jolu S. Niczyjko, sprawdzacie się na medal. Dzięki i oczekiwania na twórczość do nowej edycji Wirtajek.
  • Esy Floresy
  • 11/12/2018 23:33
  • Wirtajkowicze dzisiaj szaleją, widzę. Cieszy to, nawet bardzo :)
  • JOLA S.
  • 11/12/2018 23:11
  • Zolu, jest ok. Dobranoc:)
  • Zola111
  • 09/12/2018 23:46
  • A możecie zagłosować na wiersze Zaśrodkownia#29!
  • BlueRiver
  • 09/12/2018 15:33
  • Esy Floresy - jestem ZA ;)
  • Esy Floresy
  • 09/12/2018 15:21
  • Jest niedziela, relaks, Ludziki ;)
Ostatnio widziani
Gości online:7
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas