Ponad czasem, cz. 6 - Dobra Cobra
Proza » Inne » Ponad czasem, cz. 6
A A A
Od autora: Gdy wyjeżdżamy do innego kraju, to zaraz spotykamy tam sąsiada z drugiej bramy, który woła: Jaki ten świat mały! Może więc lepiej wybrać się w podróż do innego czasu?

Do wysłuchania opowieści zapraszają: Dobra Cobra i Jarosław Boberek.

Cz. 6 jako audiobook: http://www.youtube.com/watch?v=wIjpKa-fsZw

Zapraszam!

 

27

 

Bibianna Widzimisię z niedowierzaniem przysłuchiwała się słowom Sturmfuhrera Hansa Stedtke.

 

- I udało wam się przemycić Hitlera do Ameryki Południowej? - Spytała zaszokowana.

- Do chwili swojej śmierci Adolf prowadził tam szczęśliwe życie u boku Ewy Braun, która urodziła mu dwójkę dzieci.

- Przeraża mnie pan coraz bardziej.

- Przyzna pani, że wino jest wyśmienite. Jeszcze kropelkę?

- Poproszę. 

 

Hand Stedtke powrócił do przerwanej opowieści.

- Postaraliśmy się, aby Amerykanie w końcu poznali położenie naszej bazy w Antarktyce. W roku pięćdziesiątym ósmym, w wyniku tajnej operacji Highjump, odpalono trzy ładunki jądrowe, które zniszczyły kompletnie nasze siedziby na Ziemi Królowej Maud. Jednak tym atakiem Amerykanie skutecznie zatarli wszelkie ślady po nas. Zakładaliśmy, że dzięki temu zakończą poszukiwania. No i tak się stało. Niestety, Fuhrer nie doczekał naszego ostatecznego zwycięstwa. Zmarł trzynastego lutego sześćdziesiątego drugiego roku w chatce w pobliżu pewnej odciętej od świata małej wioski - dokończył Niemiec i wypił duży łyk wina. - Czyż nie jest to najlepszy burgund, jaki kiedykolwiek mieliśmy okazję pić?

- Istotnie. Jednak oddałabym pół królestwa za jeden, jedyny kawałeczek cukru.

- Wie pani, dobrze się składa, gdyż zabrałem ze sobą na wyprawę nieco kandyzowanych owoców. Proszę się częstować.

 

- Dziękuję. Ten sygnał GSM to też wasza sprawa? - spytała Widzimisię, której organizm dość szybko przyswajał węglowodany.

- Dysponujemy technologią dwudziestego pierwszego wieku. Dzięki niej skutecznie was namierzyliśmy. Wystarczył jeden nierozważny krok i przypadkowe włączenie telefonu. Rozumiem jednak, że ten drugi sygnał puściła pani, by desperacko wołać o ratunek.

- Istotnie tak było. I co teraz?  

- Znów jesteśmy zwycięzcami, a to oznacza, że jako Niemcy dokonamy podboju świata. Dzięki pani i jej kolegom naukowcom.

- Więc będę musiała zginąć?

- Przeżyła pani dobre życie, prawda?

 

Bibianna wypięła lekko pierś.

- Przejdźmy na ty, drogi Hansie, dobrze? Jesteś zwycięzcą, a twoja przygoda może nie zmieścić się dziś wieczorem w twoich spodniach - wyszeptała gardłowo. - Jestem dobra w te klocki, chude tak mają. A na dodatek pozwolę ci skończyć w sobie - obejdzie się zatem bez żadnych plam na twoim nieskazitelnym niemieckim mundurze. 

 

Sturmfuhrer Stedtke uśmiechnął się pod nosem. 

 

 

 

Dobra Cobra przedstawia opowieść niesamowitą - w której prawda mija się z fałszem, cnota z pożądaniem, ładny zapach ze smrodem, godziny i minuty z całymi wiekami, a autor bawi się z czytelnikiem w podstępną literacką grę o jakże wymownym tytule: 

 

Ponad czasem

 

Część 6

 

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne. 

 

William Szekspir

 

 

 

28

 

 

- Hans, rozwiąż mnie i narysuj na nowo, jak chcesz, jak ci w duszy gra - kusiła Widzimisię. - A potem zabierz ze sobą tam, gdzie będziemy pracować razem nad wielkością Nowych Niemiec.

- Droga, eee…

- Mam na imię Bibianna.

- Zatem droga Bibianno. Doceniam to, co oferujesz, lecz jestem niemieckim oficerem i nijak nie wierzę zapewnieniom nie Aryjki. Wyznaję etos oficera SS, dla którego ojczyzna oraz rodzina to rzecz święta. Wybacz zatem, ale nie mogę zawieść ani moich dzieci ani mojej Agathe. Zawsze kończę z nią, jak chcę, więc chyba rozumiesz, że twoja propozycja nie jest jakaś szczególnie wyjątkowa czy podniecająca i nie trafia na podatny grunt.

- Co zatem planujesz ze mną zrobić?

- Jak już powiedziałem musisz zginąć. Wybacz. Ale tylko w ten sposób prawda o nas nie wyjdzie na jaw.

- A jeżeli obiecam, że wraz z moja grupą nigdy nie wrócimy do przyszłości?

- To są obietnice bez pokrycia, moja droga. A jak macie gdzieś ukryty jeszcze jeden aparat do przenoszenia w czasie? Nie wierzę zatem w żadne z twoich zapewnień. Musicie zginąć dzisiaj wszyscy troje. 

 

 

   Bibianna Widzimisię i Hans Stedtke siedzieli wpatrzeni w dogasający w kominku ogień. Za oknem hukała sowa, a świerszcze grały niekończącą się melodię. Wyśmienity burgund płynął w żyłach profesor, która wydawała się już pogodzona ze swoim losem. A cukier koił jej niepokój. Nadszedł koniec i nic nie mogła w tej sprawie zrobić.

 

- Jesteś dzielną kobietą, lecz już czas - Niemiec odstawił szklany kielich na stół. Jego szczęk sprawił, że Bibianna wzdrygnęła się mimowolnie.

- Jak zginę?

- Zazwyczaj strzelam pistoletem w tył głowy, lecz szkoda tak urodziwej twarzyczki. Dlatego umrzesz powoli, za to w ekstazie.

- Jak mam to rozumieć? Przecież sam mówiłeś, że…

- Założę ci między udami Berthę - niemiecką maszynę śmiertelnej rozkoszy. Jej tłok będzie wchodził w ciebie miarowo, aż do ostatniego tchnienia. Niektórym kobietom udawało się przeżyć nawet ponad godzinę i zapewniam cię, że była to zawsze piękna śmierć w nieziemskim uniesieniu. A po wszystkim… po wszystkim wrócimy do czasu, gdy Fuhrer jeszcze żył i pod jego wodzą podbijemy cały świat. I wreszcie staniemy się panami wszystkich narodów, co nam jest pisane!  

 

Stedtke patrzył niewidzącymi oczyma przed siebie. Jego największe marzenie, największe marzenie   wszystkich prawdziwych Niemców, już niebawem miało stać się faktem. To, o co walczył całe dotychczasowe życie, miało się niebawem wypełnić. Wilgotne ręce Sturmfuhrera wyraźnie drżały z emocji. Potrzebował dłuższej chwili, by otrzeźwieć z górnolotnych myśli, powrócić do rzeczywistości i uważnie spojrzeć na Bibiannę.

- Proszę rozłóż nogi, moja droga.  

 

 

Piętnaście minut później Widzimisię powoli odchodziła od zmysłów, targana kolejnymi paroksyzmami spełnienia. Hans ostrożnie przyniósł maszynę do przenoszenia w czasie. Ustawił na niej właściwą datę, aby bezbłędnie trafić w najważniejszy okres historii Ziemi - w przesilenie dziejów, podczas którego hitlerowcy zdobędą wystarczającą przewagę, by zawładnąć światem na zawsze. Zaśmiał się na tę myśl głośno, gdyż coraz trudniej było mu utrzymać emocje na wodzy. 

 

Po chwili spojrzał na Bibiannę, która znajdowała się już na drodze bez odwrotu. 

 

 

29

 

   Naraz na dziedzińcu dało się słyszeć podniesione głosy. Hans Stedtke wychylił głowę z okna i zamarł pod wpływem tego, co zobaczył. Z przerażeniem ujrzał zasłaniającego całe niebo wielkiego, nagiego trupa, którego zwisające przyrodzenie prawie dotykało narożnej baszty zamku. Przestraszeni ludzie, depcząc się nawzajem, uciekali z grodu gdzie popadnie. 

 

Niemal w tym samym momencie do komnaty wpadł pustelnik Filbert Czysty, krzycząc od progu:

- Apokalipsa! To kara z nieba, bo jeszcze nie wsadziłeś do lochu wszystkich diabłów, panie!

- Wszystkich?

- Albowiem przyleciało ich za ziemię czterech.

- Zaraz! Zaraz… Czterech? - rzucił zmartwiały ze strachu Niemiec. - Czterech? 

 

W tej samej chwili od strony drzwi zaterkotał karabin maszynowy, pewnie i mocno zawieszony na ramieniu Władysława Niedołóż. Trzy pociskowa seria powaliła Sturmfuhrera na posadzkę.

 

- Ty głupi skurwysynu - powiedział beznamiętnie Niedołóż do pustelnika - Musisz wszędzie kablować? Po czym kopnął go mocno w jaja. 

 

 

Bibianna dość szybko dochodziła do siebie po odłączeniu niemieckiej maszyny śmiertelnej rozkoszy.

- Gdzie Niemiec? - spytała siedzącego obok niej Władysława. 

 

Mężczyzna wskazał kąt, w którym ranny jeszcze się ruszał.

- Hans, Hans, Słyszysz mnie?

- Bi… Bibianno - mówił z trudem ranny. - Powiedz, powiedz… mu… musisz powiedzieć mojej żonie… że to ja… to ja uśpiłem naszego syna zaraz po urodzeniu. Miał skazę… i nie nadawał się na silnego Aryjczyka. Powiedz jej.

- Tak. 

 

Na twarzy Stedtke pojawił się grymas, który przypominał uśmiech. 

 

- Musimy budować rasę panów, a syn… wiesz, on… on do tego nie pasował.

- A gdzie mieszka twoja żona? Powiedz, Hans, gdzie ona mieszka.

- Mieszka… mieszkają w … San Miguel… de Tucuman… Yerba Buena, Ulica…

 

 

Po chwili uspokojony Niemiec wyprężył ciało w ostatnim drgnieniu życia.

 

 

30

 

- Co tu się dzieje, Władysławie? - spytała Bibianna. - Wydawało mi się, że jesteś leniwymi kluchami pod pantoflem swojej żony, a tu proszę: strzelasz z broni maszynowej, jak stary żołnierz.

- Kapitan Niedołóż, droga pani - przedstawił się mężczyzna. - Pierwszy Pułk Specjalny Komandosów. Wysłano mnie, abym dodatkowo ubezpieczał waszą podróż w czasie. Wywiad zakładał, że tylko w ten sposób możemy odzyskać ukradzioną maszynę. I spotkać nazistów.

- Czyli ta historia ze spadającym samolotem… Ale byłam głupia, że uwierzyłam - uśmiechnęła się Widzimisię. - A ten trup na niebie?

- To hologram niezłej rozdzielczości. Miał tylko odwrócić uwagę.

- Odwrócił dość skutecznie. Z grodu w panice uciekli jego wszyscy mieszkańcy. Ale to… to ty… ty sam to wszystko?

- Nie - uśmiechnął się Władysław. - To prawda, że abym działał skutecznie dołączono do was tylko mnie. Ale wczoraj skontaktowałem się z Kryspinem Sprawiedliwym i jego ludźmi. To Waldensi, odrzucający autorytet papieża. Nic zatem dziwnego, że prześladowani przez inkwizycję. W każdym razie podejmują i będą podejmować śmiałe działania, by wyrywać ludzi z łap fałszywego rzymskiego kultu, zatem to oczywiste, że musieli zjawić się i odbili go z rąk Niemców, korzystając z dużego zamieszania.

- Nooo - powiedziała Bibianna z podziwem. - Ale układanka. 

 

 

30

 

   Prawie wszyscy czasoprzestrzennicy powrócili szczęśliwie z powrotem do dwudziestego pierwszego wieku. Dzięki adresowi - zdobytemu przez Bibiannę Widzimisię od umierającego Hansa - udało się dotrzeć do prawie całej grupy nazistów, która planowała przejąć władzę nad światem. Skonfiskowano duże ilości złota, pieniędzy, odnaleziono też wiele arcydzieł sztuki malarskiej, dotąd uznawanych za zaginione. Jednak było więcej niż pewne, że wielu Aryjczyków nadal pozostało na wolności. Nie zdołano także natrafić na żadne ślady potomków Hitlera. 

 

 

     Profesor Bibianna Widzimisię użyła maszyny czasoprzestrzennej jeszcze raz. Zaraz po powrocie ze średniowiecza - wiedziona wielką tęsknotą do matki -  wybrała się w podróż do roku dwa tysiące  czwartego by uratować ją od śmiertelnego w skutkach wypadku samochodowego. Ostatecznie postanowiła zostać z matką na zawsze w jej czasach. Zamieszkały razem w dużym, starym domu, otoczonym ogrodem. Widzimisię podjęła pracę w lokalnym urzędzie gminy i na dobre porzuciła rozwój projektu podróży czasoprzestrzennych, uznając go za zbyt niebezpieczny. Pewnej nocy doszczętnie spaliła urządzenie, a całą dokumentację zniszczyła ostatecznie i zarazem nieodwracalnie.

 

Po dziewięciu miesiącach od średniowiecznych wydarzeń Bibianna urodziła ślicznego chłopczyka, który był nadzwyczaj podobny do… Ale o tym może kiedy indziej. 

 

 

   Wojciech Poryćko nie wrócił z resztą ekipy do czasów teraźniejszych. Z całego serca nienawidził bowiem korporacyjnego świata dwudziestego pierwszego wieku. Znalazł ukojenie pośród starych druków, które zaczął badać w zamku Kaludiusza Wspaniałego z niesłabnącym zainteresowaniem. Nie minęło dużo czasu, gdy lud obwołał go królem, a przy jego boku niespodziewanie pojawiła się pewna dama, dla której rozum, serce i ręczna robota były ważniejszym od tradycyjnego współżycia. Nie takie bowiem rzeczy widywano w średniowieczu. Dzięki higienie, którą bez pardonu zaprowadzili na dworze, razem przetrwali prawie całą wielką epidemię dżumy. 

 

 

   Po Zenonie Szabli, zwanym także Wujaszkiem Dżudo, wszelki słuch zaginął. Podobno sprzedał wszystko i wyjechał do Ameryki, otwierając tam zakład naturalnego kiszenia kapusty. Jednak towar zbytnio mu nie schodził, bowiem nawyki żywieniowe tamtejszej ludności były zgoła odmienne od naszych. Ślad za Szablą definitywnie urwał się zaraz po zaokrętowaniu na jeden ze statków towarowych, pływających po wodach kontrolowanych przez somalijskich piratów.  

 

 

   Władysław Niedołóż - żołnierz elitarnego oddziału komandosów - po wykonaniu zadamia powrócił do macierzystej jednostki. Kontynuując wojskową karierę z rozmysłem unikał awansów, doskonale wiedząc, gdzie jest jego miejsce i gdzie tkwi prawdziwa siła wojownika. Dzięki temu zawsze miał dobre sny.

 

 

   Król Kaludiusz dokonał żywota w bagnie, na które nieopatrznie wbiegł, uciekając w wielkiej panice przed pływającym po niebie ogromnym trupem z nagą kuśką. Niewielu rozumiało go za życia, gdyż swoją elokwencją znacznie wyprzedził epokę. 

 

 

   Filbert Czysty - oddany postowi i modlitwie pustelnik - całkowicie zwariował pod wpływem wydarzeń, których był naocznym świadkiem. Opowiadał później każdemu o diabłach i demonach, które się na niego uwzięły, zazwyczaj wywołując tymi historiami dobrotliwe uśmiechy.

 

 

   Kryspin Sprawiedliwy, przywódca Waldensów zmarł kilka lat później od odniesionych ran w kolejnej potyczce z wojskami papieża.

 

 

Najwięcej Waldensów przetrwało prześladowania Kościoła Katolickiego w Alpach Piemonckich. Do dziś dnia uważają Pismo Święte za jedyne słowo Boga. 

 

 

 

KoNiEc

 

Dobra Cobra

Sierpień/Grudzień 2017

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dobra Cobra · dnia 26.02.2018 17:41 · Czytań: 235 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 26.02.2018 21:18
Zapraszam do 5-0-tegoaudiobooka Dobrej Cobry - Ponad czasem: Cz. 6 - http://www.youtube.com/watch?v=wIjpKa-fsZw

Czyta Jarosław Boberek.

Zapraszam!
JOLA S. dnia 01.03.2018 16:02 Ocena: Świetne!
Dobra Cobro,

i znowu jestem pierwsza.

Musiałam chyba upaść na głowę, wiedząc z góry, że nie będziesz usatysfakcjonowany moim komentarzem.

Preferujesz opinie innego rodzaju. ;)

No cóż, wypowiem się krótko. Nie będę lać wody, rozmieniać dzieła na części pierwsze ani filozofować.



DoCo,

melduję, że dobrnęłam do końca opowieści, jedynie słuchając.

Napracowałeś się okrutnie, ale do tego zobowiązywały okoliczności, okrągła liczba, jubileusz. :)

Rozumiem. Brawo! Oklaski z wytrwałość, dawno bym odpadła.

Tematyka dzieła ambitna, dopracowana pod każdym względem, tylko pozazdrościć uporu i weny.
Kunsztowna forma, zawartość skłaniająca do zadumy. Charakteryzacja postaci przemyślana, nieprzerysowana. Chwalę. :)

Fabuła jest zabawna.
Niestety, chyba nie poszłabym na sztukę pod tym tytułem. Może to byłby błąd, ale kto ich nie popełnia.

Ogólnie świetnie. :)

Nie wiem, czy sens mojej wypowiedzi na coś Ci się przyda i jest jasny.

Wykonałam swoją pracę, choć dzień za oknem wydaje się słoneczny.

Pozdrawiam. :)

JOLA S.
Dobra Cobra dnia 01.03.2018 20:06
Każdy komentarz jest cennym. A przechodzenie do meritum jest moim ulubionym.

JOLU S,

Jako osoby aktywnie piszące mamy bardziej techniczne podejście do czytanych kawałkow (ach ci szczęściarze, którzy sa tylko odbiorcami) . Masz rację - opowieść jest dużą produkcją. Idea, żeby była pięćdziesiątą powstała kilka miesięcy temu, gdy powstawalo to ikoniczne dzielo. Wiec nakazało podejsc do tematu ładnie i przeprwadzono wlasciwe rozmowy o tym, kto przeczyta owe dzielo na YT. Wałkowanie tekstu nawet na etapie finalnego nagrania, w którym Jarek Boberek wykonał dużą pracę z ustawieniem opowieści na właściwych torach. A to nawet jeszcze nie interpretacja, charakterystyka głosów granych postaci, warstwa muzyczna, edycja, miks, mastering do odpowiedniego poziomu i brzmienia.

Po to właśnie są te wersje do słuchania, aby można było w tle wykonywać inne czynnosci. Cieszy, że doceniasz i wybrałaś wersję do słuchania. I pierwsza meldujesz się pod dzielem, co jest nieocenionym zaszczytem.

Dziękuję, że jesteś.

Pozdrawiam,

Dobra Cobra
Ania_Basnik dnia 05.03.2018 20:55 Ocena: Świetne!
Dobra Cobra znowu zaatakował. Przeczytałam wszystkie części. Fajnie, że ukazały się za jednym zamachem. Z ciekawości posłuchałam, jak przeczyta to fachowiec. I trzeba przyznać, Boberek świetnie to prezentuje. Fajnie poprowadzona akcja, ale z Niemcami to mnie nie zaskoczyłeś. Temat już lekko ograny, że Hitler się uratował itp. Myślałam, że jeszcze bardziej podkręcisz.
Pozostanę z niedosytem.
I do tej pory nie wiem kto jest ojcem?
:) :) :) :)
Dobra Cobra dnia 05.03.2018 22:22
A kogo obstawiasz, kto może byc ojcem?

Aniu Basnik,

Słodycz to wielka i ponadumiarkowana, gdy zawitujesz w progi dobrocobrowe :) A że jeszcze chciało Ci się skonfrontować słowo pisane z nagranym to już normalnie mjod malina i odwaga wielka ;)

Całość była przewidziana jako powieść lajtowa, więc nie ma zbytniego podkręcania. Ot, sama rozkosz z powodu intrygi, która przenosi sie w czasy dawne. Być może jesteś skażoną kinematografią amerykańska, gdzie na początku filmu jest koniec świata, a potem jeszcze gorzej (choć gorliwi chrześcijanie uważaja, że to będzie miod z mlekiem).

Coz zatem można napisać tak wytrawnej czytelniczce (jak i słuchaczce) jak Ty? Pieknie, że wpadłaś, i przeczytałaś, i wysłuchałaś. Jeśli nie uznajesz czasu, spędzonego nad opowieścią za stracony, to jest to największa nagroda dla autora.

Zapraszam Cię w przyszłości lub w każdej innej chwili - wpadaj do docowego kącika. Będzie fajnie.


Pozdrawiam serdecznie,

DoCo
Figiel dnia 06.03.2018 19:31 Ocena: Świetne!
Jestem pod wrażeniem, naprawdę dobra robota, DoCo. Średniowieczny klimat palce lizać, no i ten stylizowany język, mniam. Bardzo zręcznie udało Ci się pożonglować teoriami nazywanymi spiskowymi i ich rolą w wymiarze czasoprzestrzennym:) Powiadasz, ponad czasem? Ano, zgadzam się, ponad. Spór doktryny Kościoła i nauki trwa i trwać, obawiam się, będzie niezależnie od czasu, ingerencja w intymność jednostki, również. Hans ze swoją "rodziną i Ojczyzną" blisko współczesności. Czasem mam wrażenie, że trwa "Dzień Świstaka" - niezależnie od epoki kręcimy się w tych samych schematach. Ale czego wymagać od cywilizacji, która nie umie nawet określić, skąd pochodzi?
Wracając do tekstu: doceniam ogromny wkład pracy w jego powstanie, jest dopracowany w szczegółach, ale to u Ciebie norma. Próbowałam też pokombinować z wyrazami wyróżnionymi w tekście, nie wiem, czy nie poszłam za daleko w poszukiwaniach przekazu:)
Ukłony, maestro:)
Dobra Cobra dnia 06.03.2018 23:42
Potrafisz ująć calość opowieści w kilku zdaniach komentarza, wyciągasz piękne wnioski i nie wahasz się snuć porównania. Brawo!

Droga Figlo,

Średniowiecze - czas wielu możliwości. Wszak dzisiejszy człowiek mógłby tam żyć jak u Pana Boga za piecem. Zabobonna ludność by się bała i spełniała każde życzenie, pełna ekologia, brak smogu ani spalin. Tylko zapewne ktoś czyhałby na twoje życie, tudzież wkolo krążyłoby morowe powietrze. No i nie było wtedy stomatologów :( a to już duży ból.

Czas spedzałoby się na łowach, ucztach i balach. Choć być może na dłuższą metę by człekowi odgrzała palma z tego szczęścia i dobrobytu.

Więc jak jest? Jaka jest kondycja czlowieka? I kogo typujesz na ojca dziecka Bibianny?

Dziękuję za piękne słowa i docenienie dzieła.


Pozdrawiam pięknie,

DoCo
Figiel dnia 07.03.2018 16:05 Ocena: Świetne!
Dobra Cobra napisał:
Czas spedzałoby się na łowach, ucztach i balach.


Oj, tak, tak! Tylko bez łowów:)
Dobra Cobra napisał:
Jaka jest kondycja czlowieka?

Chciała bym móc powiedzieć, że człowiek, który jako jedyny posiadł sztukę komunikacji werbalnej i abstrakcyjnego myślenia nieustannie doskonali siebie i swoje otoczenie, czyniąc je lepszym, co nie znaczy wygodniejszym. Chciałabym, ale nie mogę. Raczej skłaniam się ku przekonaniu, że od wieków rozgląda się nerwowo dookoła, zastanawiając się, co by tu jeszcze sp...rzyć, choć niewiele pozostało. Dobrobyt jest religią, od zarania ludzkości, komfort jej stanem ekstazy.
Dobra Cobra napisał:
Choć być może na dłuższą metę by człekowi odgrzała palma z tego szczęścia i dobrobytu.

Tak w Średniowieczu jak i współcześnie.

Dobra Cobra napisał:
kogo typujesz na ojca dziecka Bibianny?


Wojciecha?
Ukłony:)
Dobra Cobra dnia 10.03.2018 15:25
Tak, zapewne wtedy nie było smogu i innego syfu, który tera lata w atmosferze. Ponadto nalezy założyć, że być może ludzie bywali życzliwsi sobie. Ale kto wie, wszak w średniowieczu nie bylo możliwości nagrywania filmików na YT, więc jesteśmy zdani na historyków, ktorzy potrafia nas zaskakiwać różnymi teoriami na tematy życia w tamtym okresie.

Figlo,

Zaskakujesz mię typując Wojciecha na ojca dziecka Bibianny. Przyznam szczerze, że akurat to mój daleki typ w tej sprawie. Ale wszak możliwy.p, gdyż dzisiejsze kobiety nie mają tylu zahamowań, jak te żyjące nawet sto lat temu. Wiek temu aktorka to była najgorsza kurwa, obecnie to osoby i najwyższym statusie społecznym, bardzo często pytane jak żyć, jak się ubierać, jak wychowywać dziecka i jakie kupować fury.

No, ale dzielny Wojtek wszak mógł dokonać zapylenia, jednak... czy ów dzielny chłopak nie miał większego pociągu to dziewcząt średniowiecznych. Bo wiadomo, że te nasze 21. wieczne są starsznie wyemiancypowane. Dodatkowo miesza im w głowie niejaka Tarana Burke, założycielka ruchu #me too. Wiec kobiety teraz tak do końca nie wiedzą, co mają myśleć, bo wszak natura mówi im, że podryw i podszczypywanie to są fajne sprawy.

Ja osobiście prędzeej w ojcu dziecka Bibianny widziałbym króla Kaludiusza Wspaniałego, który od początku miał chrapkę na biała cerę uczonej. Mógł wszak udac ogłuszenie, z premedytacją rozerwać jej syryjską opaskę i.... Co myślisz o takim tropie? Czy możesz się zgodzić z taką wersją wydarzeń płciowych?

Jest słodyczą dywagować o dziele z Tobą :) a Twa inteligencja jest radością dla rozumu.


Pozdrawiam pięknie,

DoCo
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
13/12/2018 20:26
Dziękuję. Co do ostatniego zdania chciałem zostawić pewną… »
msh
13/12/2018 20:11
Michał, dziękuję za przeczytanie i komentarz. Cieszę się, że… »
czarnanna
13/12/2018 18:43
Serdeczne dzięki za opinię Mike :) Ostatnio próbuję spisać… »
Vanillivi
13/12/2018 18:40
Zaletą tego wiersza jest prostota, subtelność i… »
Slavek
13/12/2018 18:22
Wielkie dzięki mike! »
mike17
13/12/2018 18:05
Fajnie napisane, podoba mi się :) Bezpretensjonalna nuta… »
mike17
13/12/2018 17:38
Wiersz kładą rymy gramatyczne i to nie zawsze nawet… »
Zola111
13/12/2018 17:23
Retro, bardzo piękna opowieść o siostrzanej miłości.… »
Marian
13/12/2018 16:56
Dziękuję Mike17 za odwiedziny i miły komentarz. Chata… »
viktoria12
13/12/2018 13:21
Tu je jesce, Mocium Panie, brak przecinka przed: ,,… »
czarnanna
13/12/2018 13:05
Przeczytałam z przyjemnością. Jestem pewna, że każdy… »
pociengiel
13/12/2018 11:34
Dawniej pisano romanse - teraz harleqiny, śpiewano po… »
MarcinD
13/12/2018 08:41
Dziękuję za szczególiki, które mi umknęły ;-). Rzeczywiście… »
allaska
13/12/2018 08:28
Gdyby teksty literackie miały świadomość swoich uczuć, ten… »
kmmgj
12/12/2018 22:29
Uwagi wydają mi się bardzo celne. Wezmę je pod rozwagę.… »
ShoutBox
  • DanielKurowski1
  • 13/12/2018 21:42
  • Jeśli ktoś byłby zainteresowany, dodałem opowiadanie (horror) ''Dzieło umysłu''. Liczę na szczere opinie ;)
  • liliium
  • 13/12/2018 21:06
  • A tak na serio - no już może jednak nie przesadzajmy. W dupach się poprzewracało :D
  • liliium
  • 13/12/2018 21:05
  • O. No to ja, tym bardziej po lekturze - WITAM maluczkich :)
  • dkajuk
  • 13/12/2018 19:49
  • Jestem tu nowy, zawsze chciałem aby ktoś wartościowy ocenił moje wiersze. Cieszę się że tu jestem.
  • dkajuk
  • 13/12/2018 19:48
  • Witam,
  • liliium
  • 13/12/2018 18:46
  • No właśnie wracam z wierszem nic :p
  • mike17
  • 13/12/2018 17:48
  • A dziś urodziny miałby Frank Sinatra : [link]
  • Zola111
  • 13/12/2018 17:11
  • Liliium! Jak długo Cię nie było!
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:3Joepant19g
Wspierają nas