użytek z samotności - Ekszyn Dupacycki
Publicystyka » Felietony » użytek z samotności
A A A

Gustaw Holoubek powiedział o Prouście: ograniczenie jest matką i ojcem wyobraźni. Z tych czterech ścian, nie ruszając się z miejsca domyślił się świata

Smutek żywi się niepamięcią. Doskwiera, gdy wyobrażam sobie pobyt w grupie wyidealizowanej nie dopuszczając myśli o tych wszystkich razach, kiedy to w towarzystwie dzieliłem się nudą z ludźmi, wspólnie oczekując na coś nieokreślonego, co niezwykle rzadko się wydarzało, dając ostatecznie pozytywny wynik. Wypieram z pamięci liczniejsze, bezowocne razy takich spotkań, a eksponuję sam pozór wydarzenia mówiący nie więcej, niż „nie byłem sam”. Proust zapamiętałby nudę, ona była jedynie realną prawdą wszystkich tych chwil. Należało pamiętać wyidealizowaną przeciętność sytuacji, a nie ideę bycia wśród ludzi.

W myślach, idealna sielanka przedstawia się jako płaski obrazek pozbawiony treści - komiks, w którego rysunkach już pierwszym rzutem oka dostrzegam pociągający klimat. Wrażenie fajności ma blask oślepiający, a ciepło, które z niego bije, pociąga i zatrzymuje przy sobie. Im dłużej zostaję w wymarzonym obrazie, tym więcej czasu daję smutkowi, który rośnie wraz z urokiem widziadła. Zachwyt równy jest tęsknocie. Mowa przecież o nieuchwytnych urojeniach.

Smutek jest jak w dobrej wierze śpiewana kołysanka. Usypia rozum, ponieważ jego trzeźwość popsułaby nastrój. Jest on również miłym towarzyszem samotności i wcale - mimo nazwy - z niej nie wynika. Dzięki smutkowi nie jestem absolutnie sam i w zasadzie nie doświadczam pełni odosobnienia, ponieważ ono jest dopiero wtedy pustką, gdy brakuje jakiegokolwiek podparcia, nawet w wyobraźni, kiedy pocieszające urojenia zdewaluowały się. Taka samotność jest przebudzeniem z silnym przekonaniem, że nie ma po co wstawać, nie ma obowiązków, nie ma szans na zewnętrzne wydarzenie mogące stać się napędem do podjęcia aktywności. Ale nic nie musieć, oznacza móc wszystko. Takie wypadki zmuszają do natychmiastowego zamienienia smutku na działanie, na twórcze myślenie. Małe dziecko przestaje płakać, gdy zauważy, że nie ma nikogo w pobliżu.

Molowy nastrój atakuje znienacka i jest jak ukłucie strzykawką. Jeśli mu się poddam, wówczas niewidzialna ręka wtłoczy ciepłe i słodkie myśli rodzące fatamorganę, za którą będę tęsknił. Przewlekły smutek jest udziałem ludzi nietrzeźwych, ich kacem po odstawieniu ambrozji, której spożywanie koloryzuje bezbarwne w swojej naturze życie. Kolor, w tym wypadku, jest upośledzoną szarością, kiczowatą ozdobą, brylantyną na włosach. Nie jest złem, jak nie jest nim karnawał. Mają jednak problem ci, którzy tylko karnawał uważają za wartościowe i prawdziwie pełne życie. Monochromatyczny obraz świata wywołuje u nich tęsknotę za barwą, nad którą nigdy nie zapanują, gdyż rządzi nią chwiejna moda. Warto celować w ton i kompozycję, ich zasady są oparte o realne siły, a nie gusty. Gradacja (przejścia tonalne) - to intensywność; kompozycja życia w funkcji czasu - to rozkład punktów ciężkości: priorytety rządzące wydarzeniami spójnymi tożsamościowo. Na kolorowym i ciągle zmieniającym się tle, wartości i jakości gubią się, tracąc grunt. Nie ma ciągłości, a jedynie zerwania i ciągłe zaczynanie od nowa, a wszystko w niepewnej atmosferze. Jedyną troską staje się powierzchowne dopasowywanie do otoczenia i tym samym uzależnienie od niego. To się dzieje na niskim poziomie, na płytkiej wodzie, w kałuży życia. 

Smutek w (i z) samotności wywołany jest tęsknotą za kimś nieokreślonym, który by wypełnił lukę utworzoną przez zaniedbanie w sferze psychicznej. Szukanie kogoś lub czekanie, aż się pojawi, jest postawą „dobrą inaczej”. W rzeczywistości owe "ktosie" pojawiają się, jak grzyby po deszczu, gdy zapominając o szukaniu i czekaniu, zajmę się sobą. Istnieje jakaś niewidzialna linia, którą trzeba stale przekraczać, aby "ktosie" nie odwracały oczu od mojej osoby. One chcą widzieć ruch i gdy tylko zwietrzą trupa, odchodzą. Człowiek przewlekle smutny cały jest chceniem i pragnieniem. Zamienia się w psychiczną pijawkę wyjałowioną z prawdziwego „tak” i stanowczego „nie”. Gotów wszystko zrobić (jak i nic nie zrobić) powie ”jestem jaki jestem” i skłamie, bo go nie ma. Jest jak wir zasysający każdą pozytywną emanację, jak czarna dziura pochłaniająca nawet światło, jak odpływ zlewu, w którym wszystko kończy swój żywot w jednorodnej, zobojętniałej na treść kloace.

Podczas gdy Proust komponował swoje dzieło z prawd, jakie znalazł w przeszłych wydarzeniach życia, a które - gdyby nie choroba - niechybnie obróciłby w mądrość życiową, pospolity człowiek z uporem przywołuje przeszłość w nieprzetrawionej przez intelekt formie. Przeżywa ją tak, jak przeżywał dawniej albo okłamuje siebie wyolbrzymiając wspomnienia. Rozum, zdolny czytać mechanizmy na podstawie ciągu następujących po sobie wydarzeń, u takich osób śpi. Przeszłość zdaje im się być śmietnikiem niepowiązanych faktów. Lekceważąc czas miniony, lekceważy się i przyszłość: skoro "piękne są tylko chwile", jak śpiewał wybitny bluesman, z którego tragedii uczyniono akompaniament do jedzenia kiełbasy, to można żyć byle jak w oczekiwaniu na jedną z takich chwil. Oczywiście jeśli się zrobi z tej sentencji frazes.

Typ ukształtowany przez filozofię "złotego strzału" marzy o życiowym spazmie, który byłby kulminacją życia, pęknięciem krosty-chcicy. Po nim życie nie miałoby już sensu pozytywnego, stałoby się ogonem pogłosu po hucznej eksplozji, coraz to cichszego, aż do zaniku. Przez "złoty strzał" należy rozumieć ideę jednorazowego mega zadowolenia - „raz, a dobrze” i żeby było na granicy ryzyka. "Co cię nie zabije, to cię upośledzi" parafrazując wielkiego filologa.

Dziełem życia antybohatera tego tekstu jest galeria w Picassie, a w niej uwiecznione srebrne, brązowe, czasem złote strzały zatrzymane spustem migawki aparatu. Gdy się im przyjrzeć, nie łączą się w opowieść, wszystkie są powtórzeniem refrenu życia "tu byłem", "tak się bawiłem", zależnie od piosenki. Wymiociny i ekskrementy jako dzieło skonsumowanego życia.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ekszyn Dupacycki · dnia 01.03.2018 04:00 · Czytań: 152 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Miazga dnia 01.03.2018 16:50
Byłam, przeczytałam, wydrukowałam, kontempluję...
Darcon dnia 03.03.2018 15:20
Trudne są Twoje teksty, Ekszynie. Co dziwne, zrozumiałe. Muszę przyznać, że utwory filozoficzne często brzmią dla mnie bełkotliwie, na poziomie zrozumienia tylko przez autora. U Ciebie nie mam problemu ze zrozumieniem, a to już sztuka, by w dużym przeroście formy, nadal być czytelnym.
Dziwi mnie też sam (mój) odbiór tego utworu. Są akapity, z którymi zupełnie się nie zgadzam, widzę życie zupełnie inaczej, jak chociażby przedostatni. Są też takie, które mocno do mnie trafiają, jak czwarty od końca. I myślę tak sobie, że pisać umiesz bardzo dobrze, tylko nie zgadzamy się we wszystkim, ale to przecież oczywiste...
Przymierzam się do konkursu na portalu, ale na razie nie chcę wchodzić w paradę dziewczynom i nie torpedować Fantasmagorii. Mam nadzieję, że weźmiesz udział.
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Decand
22/06/2018 01:11
I tu mnie masz. Chętnie się dowiem gdzie takie… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 23:09
W połowie dałem sobie spokój, bo to dla mnie bełkot. Wiem,… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 22:49
Na temat treści się nie wypowiem, bo ta do mnie kompletnie… »
ajw
21/06/2018 21:44
Nie trzeba chodzić do burdelu, żeby wiedzieć jak wygląda… »
al-szamanka
21/06/2018 21:12
Hmm, Michale, żadnych rymów się nie doszukałam. Chodzi o… »
allaska
21/06/2018 20:07
Szymborska pisała o mapie pokazującej świat nie z tego… »
mike17
21/06/2018 19:20
Bo dla mnie miłość to nie słodkawe bzdety z harlekina. To… »
Hubert Z
21/06/2018 17:20
Witaj Dod, bardzo ciekawy wiersz. Wiem specem nie jestem,… »
Florian Konrad
21/06/2018 14:19
on pewnie też to robił :) »
Zingara
21/06/2018 14:19
dla mnie śliczny wiersz :) »
Kazjuno
21/06/2018 14:09
Optymistą jesteś poeto miły, mi się jawi obraz zncznie… »
viktoria12
21/06/2018 12:28
No, a trzecie? Mnie w tym proroctwie, Drogi Iluzjonisto,… »
al-szamanka
21/06/2018 12:21
Podobnie jak Gramofonowi czegoś mi tu zabrakło.… »
al-szamanka
21/06/2018 12:16
Na poczatek mała nieścisłość, pewnie się zapędziłeś, ale… »
introwerka
21/06/2018 10:36
Zolu, przede wszystkim, dziękuję bardzo za wspaniałą… »
ShoutBox
  • allaska
  • 21/06/2018 20:02
  • Ajw dopisałam coś w odpowiedzi na Twój zarzut o śnie wariata, pod moim wierszem pod tytułem trochę o śmierci:) pozdrawiam
  • jskslg
  • 21/06/2018 16:22
  • ALE DESZCZ NAWALA
  • mede_a
  • 21/06/2018 06:00
  • Masowy rimming pod wierszem, jeśli jest uzasadniony jego wartością, nie jest niczym nagannym, w przeciwieństwie do jałowego, chamskiego fuckingu, jaki TU niektórzy nieustannie prezentują.
  • jskslg
  • 21/06/2018 01:19
  • lepsze to niż masowy rimming
  • ajw
  • 20/06/2018 21:36
  • Niestety, zgadzam się z Jagą. Mam te same odczucia.
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:28
  • jak śpiewa klasyk "a ja wam mówię wszystko chuj" [link]
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:27
  • Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, rzuć ten portal idź się przejść
  • Jaga
  • 20/06/2018 21:09
  • Załamka. Jestem na PP już 10 lat, nie mieszam się w potyczki słowne, ale to, co reprezentuje sobą Allaska , obniża poziom miejsca, w którym lubię przebywać. To nie jest nonszalancja, to brak kultury
  • allaska
  • 20/06/2018 20:48
  • Esy Floresy, bardzo Ci dziękuję kochana za ten wiersz Twój o wolności, bez niego nie byłoby mojej liszki, ślimaka i fartuszka mamy:) bardzo Ci wdziecznam. A.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:bertyformero9
Wspierają nas