Medytacja nad siecią. Esej o sztuce jako sieci - Maly
Publicystyka » Eseje » Medytacja nad siecią. Esej o sztuce jako sieci
A A A

W tym wieku niepewności utraciliśmy przywilej

posiadania tylko jednego poglądu na świat.

Rashid Rana[1]

Chodzi o sieć relacji, w której istnieją punkty węzłowe,

złącza i drogi połączeń, ale nie ma stacji centralnych.

  Bernhard Waldenfels[2]

 

     Chyba nie będzie mi poczytane za przesadne stwierdzenie, że miniony XX wiek upłynął pod hasłem samotności? Przynajmniej pod takim hasłem możemy rozpatrywać świat powieści Kafki, Conrada, rozważania Camusa czy Sartre’a i wielu innych (nie sposób ich tutaj wszystkich wymieniać). Człowiek rzucony w świat, któremu sam musi stawić czoła. Samotność jednak nie zawsze musiała kojarzyć się z czymś złym czy irracjonalnym. Samotność nie zawsze była interpretowana jako siła, która nas zniewala, więzi czy zabija. W samotności tkwi też siła, siła medytacji, poznania siebie samego. Samotność to podróż poza granice nas samych. Idea człowieka samotnego (rozumiana w różny sposób) przepełnia wiek XX.

      Wkroczyliśmy jednak w XXI wiek. Sądzę, że ten wiek upłynie nam pod znakiem sieci. Sieci rozumianej wielowymiarowo. Okazuje się, że żyjemy w wieloświecie. Żyjemy na tak różnych płaszczyznach i przestrzeniach, że nie sposób zanegować tej hiperprzestrzeni, po której codziennie musimy się przemieszczać. Być może hiperprzestrzeń powoduje głębsze doświadczenie samotności. W końcu to niezmierzony kosmos różnych połączeń, różnych elementów, gdzie o zgubienie drogi, celu i sensu jest bardzo łatwo. Może wcale nikt do nikogo się nie zbliża, przeciwnie: oddalamy się tym mocniej, im mocniej uświadomimy sobie, jak mocno świat został rozwarstwiony przez różne idee czy nowości techniczne. Nie o bliskości jednak sieć ma nas zapewniać. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można odczytywać świata jako niepowiązanych ze sobą nawzajem fragmentów. Sieć nic nie mówi o jedności. Prawdopodobnie idea hipertekstu i hiperprzestrzeni tę jedność rozsadza. Pamiętajmy, że sieć nie wiąże ze sobą dwóch elementów, a jedynie umożliwia przejście z jednego punktu do drugiego. Pozwala na zobaczenie sensu tam, gdzie zobaczyć się go nie spodziewaliśmy. Sztuka-sieć wcale nie przedstawia nam spokojnego świata, ale pełnego przemian i konfliktów. Dlaczego miałoby nas to dziwić?

      Sieć jest porwana, niespójna, prowadzi tam, gdzie nie chcemy, aby prowadziła, jest też cienka i delikatna, utkana jest bowiem z naszej niewiedzy i braku dystansu. Przyjmuje wszystko i każdego, jest też jednak surowa i bezwzględna,  jest pamiętliwa, zapisuje przecież wszystko, włącza w swój obieg każde tchnienie. Żaden ślad nie podlega zatarciu, nie podlega wymazaniu czy zapomnieniu. Sztuka-sieć nie przebacza i nie ma dla niej wybaczenia. Analizuje wszystko i każdego, nie poddaje się większości, nie ma litości dla mniejszości, wychodzi poza ramy, nie przejmuje się nieistnieniem, istnieje poza naszym odsłonowym byciem w sieci. Nabiera rumieńców tylko wtedy, kiedy ktoś namiętnie próbuje ją krytykować, bo ta krytyka utka dla niej kolejne połączenie, kolejne znaczenie, odkryje kolejną ulicę, przy której postawi kierunkowskaz, nazwie ją i wybuduje chodniki, aby wszyscy z nas mogli powoli, według własnego uznania, własnych potrzeb i bez zbędnego patosu do niej dojść. Przecież każdy z nas (z niesmakiem czy smakiem), w którymś momencie swoich rozważań, musi się w nią pogrążyć. Negowanie sztuki-sieci jest zbyteczne i w jakiś sposób barbarzyńskie, bo świadczy o braku umiejętności otwierania się na to, co i tak otacza nas ze wszystkich stron.

         Umiera sztuka, która nie potrafi dostosować się do idei sieci. Umiera sztuka, która jest jednowymiarowa, bez perspektywy rozwijania idei wielości i całości, która istnienie traktuje jako coś statecznego, bez możliwości otwierania się, bez możliwości współistnienia z czymś, co jest dla niej czymś obcym, innym, niezrozumiałym.

      Wyobraź sobie sieć neuronów, ilość połączeń między nimi jest niewyobrażalna. Pomyśl, że ta sieć jest w ciągłym ruchu, podlega ciągłym przemianom. Zadania tej sieci są niewyobrażalne, umiejętność jej reorganizacji nie można porównywać z niczym innym na całym nam znanym świecie. Tym jest właśnie mózg, wynalazek natury. Istnienie sztuki jako sieci jest rozwiązaniem najlepszym z możliwych. To w tak pojętej sztuce możliwy jest ciągły ruch.  

       Istnienie sztuki jako sieci można rozumieć przynajmniej dwojako. Jako hipertekstualna przestrzeń, w której odbiorca i twórca są nawzajem siebie oprowadzającymi po świecie przewodnikami, granice między twórcą a odbiorcą zacierają się tak mocno, że trudno powiedzieć, czy twórcą jest ten, który tworzy sieć, czy ten, który odnajduje coraz to nowsze za jej pomocą połączenia. Istnienie sztuki tak rozumianej wydaje się mieć mocną podstawę we współczesnej zlinkowanej rzeczywistości. Wydaje się też, że współgra ze współczesnym rozumieniem idei wolności, która miałaby polegać nie tylko na prawie do manifestowania samego siebie w taki sposób, jaki uważamy za najlepszy, ale także na wolnym wyborze z nieprzeliczalnej liczby powiązanych ze sobą opcji. To ja wybieram, gdzie ma mnie dane dzieło doprowadzić, to ja wybieram zakończenie, a nie jest mi ono narzucane. Lubimy dzisiaj wirtualność wyboru, który polega na istnieniu niezliczonej ilości opcji, jakie są możliwe do zrealizowania. Taki wybór jest jedynie wirtualny, bo przecież istnienie nieprzeliczonej ilości opcji możliwe jest jedynie w sieciowym powiązaniu różnych rozwiązań.

        Sztuka-sieć może być rozumiana też jako ta, w której uobecniają się idee wielości i całości. Całość nie może zostać zrozumiana bez idei wielości, a idea wielości i fragmentaryczności bez idei całości nie prowadzi nas do poznania i zrozumienia tego, czym charakteryzuje się dzisiejszy świat. Istnienie dzieła sztuki, które łączy w sobie te dwie idee, wydaje się być dzisiaj mocno podkreślane w różnych dziedzinach sztuki. Idea fragmentaryczności, która nagle zaczyna układać się w całość, jest obecna w filmie, literaturze, malarstwie, muzyce i architekturze. Nic dziwnego, przecież w idei wielości i całości dotykamy tego, co obecne.

        Nie istnieje sztuka. Sztuka-odpowiedź. Dzieło sztuki nie jest poradnikiem życia. Istnieje sztuka-pytanie. Nie mogę jednak zapominać o fakcie, że to nie sen, a rzeczywiste wydarzenia w świecie mają bezpośredni wpływ na istnienie i zaistnienie w ogóle sztuki i dzieła sztuki. Sen dzieła sztuki powinien tu być rozumiany jako ten, w którym coś się rodzi, coś się przemienia, coś podlega transformacji. Tak, dzieło sztuki w takim sensie musi przypominać maskę, na której widzę złożoność dzisiejszego świata. Maska przypomina, wskazuje na połączenie, odziera rzeczywistość z jej zbytecznych interpretacji, wdziera się w nas. Nie mogę zapomnieć. Nie mogę zapomnieć.

       Sztuka nie jest jednak kroniką, spisem i zapisem wydarzeń. Nie jest lusterkiem i być nim nie może. Jaki jest sens istnienia lustra? Odbijanie tego, co jest. Cóż mi po takiej informacyjnej sztuce? A gdzie pytanie? Gdzie wybieganie w przyszłość? Gdzie możliwość zobaczenia relacji i połączeń? Zamknięcie dzieła w ramy lustra nie oddaje – paradoksalnie – tego, co istnieje. Pokazuje fragment tego, co jest, a czego nie widać (kiedy spojrzysz poza ramy lustra, co zobaczysz?), tego nie można się nawet domyślić. Sztuka-lustro nie polega przecież na domyślaniu i dopowiadaniu rzeczywistości, poza odbiciem, poza ramą nic nie może być kontemplowane, bo tam nic nie istnieje. Najważniejszy jest ten oto fragment, ta oto część, nic więcej. Ten zamrożony fragment, zamraża też odbiorcę w jego widzeniu świata, gwałtem zatrzymuje mnie w tym kawałeczku, nie pozwala poza niego uciec. A jeśli chcę pójść dalej? Nie mogę. A jeśli chcę widzieć więcej? Nie mogę. A jeśli chcę dołączyć coś do tego fragmentu? Nie mogę. A jeśli chciałbym przejść dalej, do innego fragmentu? Nie mogę. A jeśli chciałbym połączyć się z innym odbiorcą? Nie mogę. A jeśli wolałbym zapomnieć o tym fragmencie? Nie mogę. Jak zapomnieć o czymś, co zostało odbite? Przecież zostało odbite w jakimś celu. Coś ważnego musiało się wydarzyć, że akurat ten właśnie fragment został zapisany. Dlaczego inny już nie został? Jest mniej ważny? Dlaczego właśnie ten, co w nim jest tak ważnego, że został zarejestrowany i zamrożony w jednym ujęciu, w jednym ruchu, w jednym geście? Czy ta wiedza zostanie mi kiedykolwiek udostępniona? Nie. 

         Nie mogę poradzić sobie z fragmentem, kawałkiem, częścią, elementem. A co jeśli nie pasują one do niczego? Co mam z tym wtedy zrobić? Co jeśli nie łączy się z niczym innym?

       Przekaz sztuki-sieci jest prosty: dzieło sztuki jest ważniejsze od twórcy. Może dlatego idea sieci niektórym (moralistom?) spędza sen z powiek? Jak dzieło mogłoby być ważniejsze od kreatora? Otóż, może. Podobnie jak czasami od samego dzieła, ważniejszy jest proces jego powstawania. Tak, być może nie o skończone dzieło tutaj chodzi, a o to, co pozostaje po tworzeniu: puste/niepuste miejsce/nie-miejsce, formy pośrednie, resztki, ogryzki jak relikwie leżą przed oczami odbiorcy z wyrzutem: dlaczego patrzysz tylko na to, co całe, dlaczego nie chcesz spojrzeć na to, co formowało tę całość? Czy naprawdę nie chcesz wiedzieć, jak to wszystko powstało/powstaje? Spójrz na połączenia. Może nie o istnieniu dzieła powinno się mówić?

       Jeśli sieć coś przyjmuje, to na pewno nie ze względu na twórcę, ale ze względu na ilość połączeń i ścieżek, które dzieło swoim istnieniem może wygenerować. Do sieci może podłączyć się każdy, ale jest jedna zasada: jesteś anonimowy i raczej taki pozostań. Poza siecią nie istnieją żadne odpowiedzi. Bo nie mogą. Sztuka bardzo dobrze o tym wie. Boi się zamrożenia. Wszystkie znaki, symbole, połączenia, znaczenia, sensy są jedynie środkami do zwrócenia uwagi na coś, czego nie widzimy we fragmencie. Bo w nim to nie istnieje. Sieć.

 

[1] Cyt. za: http://www.sovereignartfoundation.com/art-prizes/asia/gallery/?year=2006&page=3 (na dzień 18.04.2015), tłum. własne.

[2] Bernhard Waldenfels, Fenomenologia jako ksenologia. Paradoks nauki o obcym, w: Tenże, Topografia obcego, Studia z fenomenologii obcego, przeł. Janusz Sidorek, Oficyna Naukowa, Warszawa, 2002, s. 90.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Maly · dnia 08.03.2018 19:42 · Czytań: 158 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 09.03.2018 21:53
Początek refleksyjny i jeśli nawet nie do końca zgadzam się z Twoim punktem widzenia, to jasno, a zarazem w ładnej formie, wyłożyłeś to, co chciałeś. Później, gdy przechodzisz do sieci, już mnie trochę znużyło, przeskanowałem tekst wzrokiem.
Wracając jednak do samotności, widzę to inaczej. Teraz nachodzi wiek samotności. Kiedyś były dwa programy telewizyjne, każdy słuchał, oglądał to samo. Było o czym wspólnie rozmawiać. Teraz jest internet i ludzie boją się rozmawiać ze sobą, bo prawdopodobne jest, że to co oglądają w sieci, nie oglądasz Ty, rozmówca. I o czym tu wtedy pogadać, jak żyją w zupełnie różnych, wirtualnych światach? Więc nie mówią sobie "dzień dobry" nawet wsiadając do ciasnej windy. To tylko przykład... a może moje subiektywne spojrzenie, niekoniecznie właściwe.
Maly dnia 13.03.2018 15:16
Dzięki @Darcon za czytanie. Przypuszczam jedynie, że samotność nie jest doceniana przez współczesnych. Jeśli ktoś mówi, że lubi samotność, większość patrzy na takiego ze zdziwieniem, z jakąś nawet odrazą, myślą też o takim, że może powinien udać się do psychologa. Samotność wirtualna natomiast zazębia się już z odczuwaniem sieci, być może - tego nie wiem - wirtualność samotność pogłębia. Sprzeczne jednak jest to z moim doświadczeniem, bo w sieci nigdy nie poczułem się samotny, zawsze można znaleźć w sieci kogoś, z kim będzie można pogadać. Oczywiście, współczesna kultura przyzwyczaiła nas do myślenia, że samotność może być rozwiana tylko i wyłącznie dzięki fizycznej obecności innych osób. Cóż, tak nie jest, bo nie każdy tej bliskości fizycznej potrzebuje, bo znajdą się osoby, które potrzebują bliskości intelektualnej, a o taką można się postarać na różnych forach, blogach, vlogach itd. Dlatego uważam, że sieć definiuje XXI wiek.
Ekszyn Dupacycki dnia 19.03.2018 12:47
Zgadzam się z tym, że sieć warto problematyzować, także na głębokim poziomie. Sieć globalna jest nowym środowiskiem i w zasadzie redefiniuje wszystkie pojęcia, jakie dzieli z realem. Wszystko przemienia, mutuje, transponuje. Wymaga głębokiego namysłu i takich tekstów jak Twój.
Ludzie niesłusznie traktują sieć i relacje za jej pośrednictwem, jako spłyconą, płaską wersję relacji fizycznych. Moim zdaniem, relacje w internecie mogą mieć charakter dużo głębszy, zredukowany do kontaktu intelektualnego, a więc bezpośredniego sąsiadowania myśli. W realu przeszkadza w tym pozór i interesowność, zawsze rozmowom takim towarzyszy element gry postacią, powierzchowność wpływa na charakter relacji. W sieci możliwy jest kontakt bezcielesnych, bezinteresownych duchów zainteresowanych przedmiotem wspólnych zainteresowań.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Darcon
22/06/2018 07:19
Skłaniam się ku opinii Antoniego. To charakterystyczny… »
allaska
22/06/2018 07:03
Ty o burdelu, a ja wciąż nie wiem, co to sen wariata :) i… »
AntoniGrycuk
22/06/2018 05:45
Nie każ mi więcej zaglądać do tego tekstu. Więc tylko jeden… »
Decand
22/06/2018 01:11
I tu mnie masz. Chętnie się dowiem, gdzie takie… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 23:09
W połowie dałem sobie spokój, bo to dla mnie bełkot. Wiem,… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 22:49
Na temat treści się nie wypowiem, bo ta do mnie kompletnie… »
ajw
21/06/2018 21:44
Nie trzeba chodzić do burdelu, żeby wiedzieć jak wygląda… »
al-szamanka
21/06/2018 21:12
Hmm, Michale, żadnych rymów się nie doszukałam. Chodzi o… »
allaska
21/06/2018 20:07
Szymborska pisała o mapie pokazującej świat nie z tego… »
mike17
21/06/2018 19:20
Bo dla mnie miłość to nie słodkawe bzdety z harlekina. To… »
Hubert Z
21/06/2018 17:20
Witaj Dod, bardzo ciekawy wiersz. Wiem specem nie jestem,… »
Florian Konrad
21/06/2018 14:19
on pewnie też to robił :) »
Zingara
21/06/2018 14:19
dla mnie śliczny wiersz :) »
Kazjuno
21/06/2018 14:09
Optymistą jesteś poeto miły, mi się jawi obraz zncznie… »
viktoria12
21/06/2018 12:28
No, a trzecie? Mnie w tym proroctwie, Drogi Iluzjonisto,… »
ShoutBox
  • allaska
  • 21/06/2018 20:02
  • Ajw dopisałam coś w odpowiedzi na Twój zarzut o śnie wariata, pod moim wierszem pod tytułem trochę o śmierci:) pozdrawiam
  • jskslg
  • 21/06/2018 16:22
  • ALE DESZCZ NAWALA
  • mede_a
  • 21/06/2018 06:00
  • Masowy rimming pod wierszem, jeśli jest uzasadniony jego wartością, nie jest niczym nagannym, w przeciwieństwie do jałowego, chamskiego fuckingu, jaki TU niektórzy nieustannie prezentują.
  • jskslg
  • 21/06/2018 01:19
  • lepsze to niż masowy rimming
  • ajw
  • 20/06/2018 21:36
  • Niestety, zgadzam się z Jagą. Mam te same odczucia.
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:28
  • jak śpiewa klasyk "a ja wam mówię wszystko chuj" [link]
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:27
  • Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, rzuć ten portal idź się przejść
  • Jaga
  • 20/06/2018 21:09
  • Załamka. Jestem na PP już 10 lat, nie mieszam się w potyczki słowne, ale to, co reprezentuje sobą Allaska , obniża poziom miejsca, w którym lubię przebywać. To nie jest nonszalancja, to brak kultury
  • allaska
  • 20/06/2018 20:48
  • Esy Floresy, bardzo Ci dziękuję kochana za ten wiersz Twój o wolności, bez niego nie byłoby mojej liszki, ślimaka i fartuszka mamy:) bardzo Ci wdziecznam. A.
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:gaavinsoul126
Wspierają nas