Tosty - Leniwiec2
Proza » Inne » Tosty
A A A
Od autora: Chciałbym nauczyć się pisać. Proszę o krytykę.
Klasyfikacja wiekowa: +18

- Ty kurwo, stara trąbo jerychońska, wyrwę ci te czarne, keratynowe chaszcze, które masz czelność nazywać naturalnymi, przeżuję i wypluję na ziemię, zadepczę i spalę, a płomienie będą tańczyły jak złote węże wysuwające swoje czerwone języki, a ty zamkniesz swój stary, parszywy ryj i choć na sekundę będę miała kurwa spokój ty głupia pindo! Jesteś nic nie wartym czarnym śmieciem, czyrakiem na ciele naszego państwa, na pulsującej tętnicy naszego świata, gnijącą tkanką, którą z przyjemnością zedrę dziś jak strupa ty kurwo! Gdy tylko widzę szaro gówniany odcień twojej skóry zbiera mnie na wymioty, twój głos to nie są nawet paznokcie, tylko kurwa wilcze, niedźwiedzie pazury rzężące rozpaczliwie, kruszące się o powierzchnię szkolnej tablicy, krzkererszskkszkkrkkkskskq!

Wysoka wojowniczka zazgrzytała głośno zębami i napuszyła się niczym kwoka. Pulchne, pełne, czerwone, usta złożyły się w dziób, śniada, pokryta pyłem i potem skóra lśniła jak złote pióra. Potężne, kształtne uda, jak skrzydła, poruszały się z gracją, choć bez problemu mogłyby zmiażdżyć arbuza albo ludzką czaszkę. Wojowniczka odgarnęła burzę rudych loków, obróciła wielki, dwuręczny miecz ostrzem w dół i wbiła go głęboko w ziemię, wzbijając wokół tumany kurzu.

Jej ogromne, jędrne, opalone piersi wylewały się zza skórzanego stanika. Zdawały się wołać do wspólnej zapaści, zaspokojenia, falowały w rytmie bębnów i starych kamieni, poszarpanych gór i borów, ciepłe węglami i ogniskiem, nie wartościowały, nie wybierały, otulały tylko wszystko swoim miękkim ciężarem i poruszały się wraz z oddechem.

Zatrzęsły się, gdy rozgoniła ręką opadający kurz i spojrzała dalej, w stronę urwiska. Tam, kilka centymetrów nad ziemią, unosiła się smukła, kobieca sylwetka, dziewczyna o szarej skórze, długich nogach, prostych, czarnych włosach i spiczastych uszach. Od jej płaskiej twarzy i ostrego nosa biło chłodem i logiką. Miała oczy o białych tęczówkach, oczy wilka, starej wilczycy, inteligentne, kryło się za nimi pragnienie, wola, której nie można było się przeciwstawić, która jak burza niszczyła wszystko co mogłoby stanąć jej na drodze.

Jej smukłe biodra i wąska talia to wrzeciono oplecione obcisłą tuniką. Stać się nicią, dać się wpleść w gładką tkaninę, ponieść, kontrolować, dać wszystko co się ma, niech się dzieje co chce, niech zimne wrzeciono wiruje, w koło i w koło.

- Nie wiem po co tu przyszłaś, ale czeka cię śmierć. Jesteś młoda, słaba i nie potrafisz kontrolować swoich emocji. - Głos elfki brzmiał podobnie do ulewnego deszczu bębniącego o płachtę przerdzewiałej blachy.

- Czemu ty stara jędzo, czemu się wtrącasz?! On jest mój!

- On jest niczyj. - Elfka uśmiechnęła się lekko i wysunęła długi, spiczasty język. - Jeśli chce być ze mną, to będzie ze mną i nic ci do tego.

- Ty jebana, szara suko...

Wojowniczka w ułamku sekundy wyrwała miecz z ziemi i ruszyła w stronę urwiska. Zamachnęła się potężnie, a huk zderzających się ostrzy uniósł się nad całą doliną.

Szaroskóra jakby od niechcenia sparowała cięcie, które z łatwością skruszyłoby skałę. Krótkie, wąskie ostrze wirowało w jej dłoni, podobne bardziej do smugi, srebrnego powidoku, niż jakiegokolwiek sprecyzowanego kawałka metalu. Była szybka. Ręce śniadej wojowniczki trzęsły się z gniewu i pasji, ledwo udało się jej zbić pchnięcie wymierzone prosto w serce. Miecz elfki migał gdzieś na granicy wzroku gdy się broniła i znikał gdy wyginała swoje smukłe ciało do ataku. Choć przypominało to walkę z duchem, wojowniczka starała się dotrzymywać jej kroku. Ziemia trzęsła się za każdym razem, gdy dwuręczny miecz spadał tuż obok zgiętej w uniku elfki, burza rudych loków latała to w dół to w górę przy każdym zrywie mięśni, jędrne piersi podskakiwały przy każdym uderzeniu, a poruszające się pod skórzanym stanikiem sutki sterczały z podniecenia.

Nad urwiskiem unosiły się iskry i zgrzyt stali. Uderzenia, na początku nieuporządkowane i nagłe, stopniowo stawały się bardziej rytmiczne, miarowe. Agresywne, nerwowe szarpnięcia i skurcze rozluźniły się i stały się płynne. Biodra elfki, okrągłe pośladki, ukryte pod obcisłą tuniką, malowały w powietrzu okręgi i półokręgi, przystawały zalotnie i zrywały się do biegu. Jej usta poróżowiały. Kobiety nie walczyły już o niego. Tańczyły, ich ciała zbliżały się do siebie. Gorące, błyszczące od potu, śniade ciało wojowniczki; matowe, szare, ciepłe ciało elfki. Ich broń nie miała już znaczenia, tylko oddech, usta, wilgotne, łona, piersi zetknęły się sutkami, bliżej, szara dłoń sunęła w górę po śniadym udzie, czerwone usta całowały pieszczotliwie szarą szyję, piersi wtuliły się w siebie, gorące i wilgotne. Elfka jęknęła. Jak pąk kwiatu otworzyła się pod delikatnym językiem wojowniczki.

 

***

 

Piotr zamknął okno przeglądarki i za pomocą chusteczki, metodycznym i wypracowanym ruchem, wytarł nasienie z brzucha. Dla pewności wyciągnął drugą i jeszcze raz przejechał w górę i w dół. Pamiętał, że gdy był młodszy potrzebował aż sześciu, a czasem nawet siedmiu chusteczek, żeby doprowadzić się do porządku, więc zakładając na siebie T – shirt poczuł coś w rodzaju satysfakcji. Jeszcze raz otworzył przeglądarkę i wyczyścił historię z ostatnich trzydziestu minut. Dowody zbrodni spuścił w klozecie i dokładnie umył ręce.

Osiemnasta dwadzieścia trzy, czyli około czterdziestu siedmiu minut na przygotowanie kolacji. Penne z pomidorem i mascarpone. Wstawił wodę, posolił, wyciągnął nożyczki z szafki obok zlewu i otworzył makaron. Kiedy woda się zagotowała, wsypał mniej więcej jedną i pół porcji. Usiadł na krześle i włączył telewizor – z kuchni miał widok na pokój gościnny, zarazem sypialnię, i kredens, na którym stał odbiornik. Akurat leciał jakiś muzyczny program rozrywkowy. Nawet dobrze się oglądało.

Odcedził makaron, pokroił pomidora i wyciągnął dwa talerze. Na pierwszy nałożył jedzenie dla jednej osoby, na drugi dla połówki; wyciągnął sztućce. Nalał dwie szklanki soku pomarańczowego. Wszystko przeniósł do dużego pokoju i skończył oglądać program.

O dziewiętnastej zero jeden w zamku przekręcił się klucz. Otworzył jej drzwi.

- Jak w pracy?

- Padam! I jestem głodna jak wilk. - roześmiała się.

Pomógł jej zdjąć płaszcz, torebkę zawiesiła na wieszaku. Usiedli razem i zjedli makaron. Smakował trochę mdło.

- Wybacz chyba trochę przegotowałem – podrapał się w głowę.

- Co ty, bardzo dobry. Zresztą wolę to niż twoje kanapki od siedmiu boleści. - znów się uśmiechnęła.

- Jesteś chyba jedyną osobą, która woli jeść tosty niż normalny chleb...

- Na śniadanie są zdecydowanie lepsze! Na kolację zresztą też. - opuściła na chwilę brodę jakby sama sobie przytakując.

Pijąc sok patrzył na jej włosy w kolorze ciemnego blondu. Ani jasne ani ciemne. Co jakiś czas spoglądał też w jej piwne oczy. Ogólnie chyba dużo ludzi miało piwne oczy. Patrzył na jej białą koszulę, której nie zdążyła zmienić po pracy, i czarną spódnicę. Wyglądała jak sekretarka. Taka, jaką miało każde szanujące się biuro. Oczywiście była sekretarką, więc nic dziwnego w tym, że na nią wyglądała. W Warszawie musiało mieszkać mnóstwo sekretarek. Wydawało mu się, że codziennie gdy jechał po zakupy mijał ich setki. W wagonach metra, zapakowane jak sardynki, wszystkie w białych koszulach i czarnych spódnicach, i włosach zebranych w kucyk w kolorze ciemnego blond.

Na deser zjedli lody o smaku waniliowym. Smaczne, ale trochę bez smaku. Obejrzeli drugi program rozrywkowy, który leciał zaraz po tym pierwszym.

Umyli się razem. Włożyli brudne rzeczy do kosza i wyszczotkowali zęby szczoteczką elektryczną. Mieli jedną, więc najpierw myła ona, potem on. Ściągnęli na noc obrączki i położyli je na szafce nocnej, obok wody, po czym przykryli się ciepłą kołdrą.

- Masz dziś ochotę? - spytała. - Jestem trochę zmęczona...

- Nie martw się kochanie, ja też. Darujmy sobie.

Wtuliła się w niego plecami. Objął ją i dotknął jej piersi. Lewa była mniejsza od prawej. Były normalne, o normalnej temperaturze i normalnej miękkości, i o bardzo normalnych rozmiarach. Jej pośladki były trochę okrągłe, a trochę nie. Biodra nie były smukłe. Powąchał jej włosy. Pachnęły dobrze, szamponem, chyba cytrynowym. Też normalnym, można nawet było powiedzieć, że zwykłym. Jej ciało nie było ani gorące, ani zimne. Zwykłe.

Zasnęli. Piotr marzył o potężnej, śniadej wojowniczce, smukłej elfce o okrągłych pośladkach, o przygodach i sile, drużynie, przyjaciołach, straszliwych wrogach, skarbach i starych bajarzach. W zasadzie mógł marzyć o czymkolwiek, byleby było niezwykłe. Nie spał jednak zbyt spokojnie. Co jakiś czas budził się wystraszony przez jeden i ten sam koszmar.

Śniło mu się, że jutro na śniadanie mają być tosty. Suche i cierpkie na języku. Ani słodkie ani słone tosty. Aż dwa. I pojutrze znowu. Tosty. I popojutrze też tosty, jeszcze suchsze niż wcześniej. I popopopojutrze to już nic nie będzie, tylko codziennie suche, mdłe tosty ładowane do buzi wielkimi szpachlami. Potem przyjadą spychacze i będą upychać tosty w jamie ustnej. Nikt nie będzie już zajmował się hodowlą ani rolnictwem, wszyscy tylko będą sadzić, zbierać i jeść tosty. Tost zostanie prezydentem i premierem, zjednoczy całą Europę, Europę z Azją, Azję z Ameryką, Amerykę z drugą Ameryką a to wszystko z Australią. I biedne, chińskie dzieci zamiast ryżu będą do miseczki dostawały garstkę tostów, a aborygeni będą się modlić do boskiego tosta o deszcz.

A w przyszłym tygodniu... W przyszłym tygodniu to już w ogóle cały świat będzie jednym, wielkim, sucho - suchym tostem.

Zwykłym.

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Leniwiec2 · dnia 18.03.2018 15:06 · Czytań: 173 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Leniwiec2 dnia 18.03.2018 15:57
O, jestem na dolnej, tym bardziej wszelkie wskazówki i przemyślenia mile widziane :)
Nie ukrywam, miałem nadzieję, że stanę na górnej
Darcon dnia 19.03.2018 14:49
Widzisz, Leniwcu, epatujesz wulgaryzmami i seksizmem w pierwszym fragmencie. Doczytałem całość i nie widzę uzasadnienia. Owszem, wiem, co chciałeś przekazać, myślę jednak, że można było osiągnąć ten sam skutek przy mniejszej ilości wyżej wymienionych cech. Tym bardziej, że Piotr okazuje się całkiem normalnym facetem, a wstęp jest na granicy, jakby to powiedzieć, zboczenia, perwersji, której nijak nie odnajduje w charakterze bohatera. Co zaś się tyczy puenty, czy też przekazu Twojego utworu, cóż, to chyba nie nowina, że żonaci mężczyźni walą konia myśląc o innych kobietach. Gubię więc sens powstania tego opowiadania.
Co do warsztatu, brakuje przynajmniej kilkunastu przecinków, są literówki, źle zapisujesz dialogi.
Z tych powodów utwór trafił na dolną półkę.
Pozdrawiam.
Leniwiec2 dnia 19.03.2018 15:16
Darconie, dzięki za odpowiedź.

Hm, z wulgaryzmami na pewno się zgodzę. Co do seksizmu nie jestem pewien, wydaje mi się, że go nie ma, przynajmniej w takim dosłownym, słownikowym znaczeniu. Na pewno pierwsza część jest dosyć brudna i skupiona na cielesności, ale tak zwykle wygląda umysł w stanie podniecenia, z tego co ja w swoim krótkim życiu doświadczyłem. I normalni faceci też potrafią być w tym względzie trochę skrzywieni :p

Co do warsztatu, wiem o przecinkach, będę się na nich skupiał, literówek nie widzę za bardzo.

Co do przekazu i sensu powstania opowiadania, mniej chodziło mi o sam akt walenia konia, jak to nazwałeś, a bardziej o przedstawienie wiecznej pogoni za tym, czego nie mamy. Strachu przed rutyną. Piotr wygląda na normalnego faceta bo ma normalne życie i tego normalnego życia trochę się boi. Akurat skupiłem się na cielesności, co bywa tematem drażliwym i rozumiem, że dlatego ten "sens" trochę umyka.

Pozdrawiam
purpur dnia 19.03.2018 15:22
No nie za bardzo porwało mnie to opowiadanie.

Szczerze mówiąc, to mi się niemiłosiernie dłużyło.

Po pierwsze "ostro" zaatakowałeś w pierwszym fragmencie - szczerze mówiąc kompletnie nie wiem czemu?

Masz natłoczenie treści w pojedyńczych zdaniach - jest tego tam masę, ciężko przez to się czyta i poszczególne treści zlewają się w niekończący się potok słów.

Cytat:
Gorące, błyszczące od potu, śniade ciało wojowniczki; matowe, szare, ciepłe ciało elfki.


Opisy wojowniczki stanowczo za długie, jak na tak krótki tekst.
Cytat:
Wysoka wojowniczka zazgrzytała głośno zębami...


Cytat:
Jej ogromne, jędrne, opalone piersi


A jak już myślałem, że wiem wszystko...

Cytat:
Jej smukłe biodra i wąska talia to wrzeciono...


Sporo tego...

Nie czuję zupełnie "problemu" bohatera - napsiane jest to dość "bez-emocjonalnie", tak jakoś "papierowo". Wiesz, to że problem Twojej opowieści dotyczy "szarości" życia, nie oznacza, że opowidanie tez powinno się "tak-czytać".

Dobra, pomarudziłem.... i

Powyższe to tylko uwagi czytającego, do tego, tylko jednego, który może akurat nie lubić takiego pisania :) Popatrz, pomyśl, ale jeśli nie pasuje to spokojnie w kulkę je, w kuleczkę, i do kosza :p

Pozdrawiam,
Pur
Leniwiec2 dnia 19.03.2018 15:33
Dzięki purpur!

No przyznam się, miałem wątpliwości jak pisałem ten pierwszy fragment. Zagrałem trochę na jedną kartę i poszedłem w to najmocniej jak się dało. Miał się czytać mniej więcej jak opowiadania erotyczne na tanich stronach internetowych bo tym właśnie miał być mniej więcej w zamyśle :) (co do potoku słów, to są wszystko wyobrażenia Piotra, nie chciałem, żeby było zbyt równo)

Hm co do drugiego, jest napisany bez emocji to racja. Mi się czytał dobrze podczas poprawek, ale na pewno nie jestem bezstronny. Czy papierowo to nie wiem, moje wieczory tak często wyglądają, a nie jestem jeszcze żonaty

Jeszcze raz dzięki, prosiłem o krytykę, więc nigdzie nie będę twojego komentarza wyrzucał. :)
Pozdrawiam
Darcon dnia 19.03.2018 15:38
Chyba jest tylko jedna.
Cytat:
pod skó­rza­nym sta­ni­kem sutki

Niestety pierwszy fragment zbyt przytłacza dla efektu pogoni, a w drugim brakuje szerszej "rozbudowy" relacji małżeństwa od strony psychologicznej. Purpur dobrze zauważył, że nie czuć problemu.
Miazga dnia 19.03.2018 15:44
Mnie się opisy ciał walczących wojowniczek podobały. :) Były emocje, piekno, energia...
Ino trochę za dużo tego, za gęsto. To fakt. I niepotrzebnie aż tak wulgarnie.
Za to potem miałam wrażenie, że przestało się cokolwiek dziać. Dobry bohater powinien mieć CEL, coś, do czego dąży, czego pragnie... I czytelnik chce mu towarzyszyć w tej podróży albo nie. :) Wolna wola :)
POzdrawiam
m.
Leniwiec2 dnia 19.03.2018 15:46
Darcon,

rzeczywiście myślałem, czy nie pójść bardziej w dialogi w drugiej części, zdecydowałem, że nie, ale może to był błąd.

Trochę mi też szkoda, że zostawiłem Piotra bardzo bezkarnego, wartościującego, a zaniedbałem jego żonę. Może dlatego jest jakieś wrażenie seksizmu?
Nie będę już zmieniał tekstu, ale nauczka na potem.

Miazga
Opisy miały być gęste, bo faceci to wzrokowcy :) Ale rzeczywiście, za mało myślałem o czytelniku. Akurat ten bohater sam nie wie, za czym goni. Może tę tęsknotę za mało podkreśliłem w drugiej części. Dzięki za komentarz

Pozdrawiam
purpur dnia 19.03.2018 15:48
Wiesz... krytyka jest różnie odbierana. Ja nie napisałem mojego komentarza, bo ty prosiłeś o krytykę :)

Zresztą, krytyka to jest dla mnie "rozmawianie" o tekście i niekoniecznie musi wskazywać "mniej udane elementy".

Właściwie to dopiero po jego napisaniu, dostrzegłem Twój "wstęp" :)

Generalnie tekst ( dla mnie! ) rozmywa się właśnie w tym potoku słów. Nie ma znaczenia, jak wyglądają Twoje wieczory :p, przecież tekst nie jest o Twoich wieczorach, tylko o"czymś". A to coś, nie porowało mnie i nie zachęciło do czytania. To że masz coś do powiedzenia, to dopiero połowa sukcesu, trzeba to jeszcze przedstawić w sposób, który "uwiedzie" czytelnika" - ma on z Tobą zostać, ma chcieć zostać.

Idea tego tekstu nie jest zła! Pomysł może być ciekawy - ale ty musisz pokombinować, jak pomysł, zamienić na uwagę czytelnika - jak go sprzedać, jak dostarczyć. Ani kurwa w co drugim zdaniu, ani walenie konia, jakoś mnie nie zachęcają do podążania w Twoją opowieść.

Szczerze powiedziawszy to dopiero od Ciebie dowiedziałem się, że miało być "erotycznie" :) A to chyba nie tak powinno być :)

Tak, czyta się dość dobrze - mi osobiście przeszkadza tyle dookreśleń w zdaniu, ale to nie wiele znaczy! JA nie mam za wiele uwag do samego słownictwa, czy też sposobu konstruowania zdań. Wydaje się nawet, że poświeciłeś sporo uwagi i starań, aby to było dobrze zrobione.
I to się czuje ( notabene czytaęłm przed chwilą inny tekst i idealnie mi pokazuje, gdy ktoś się postarał i usiadł nad tekstem, a ktoś po prostu napisał i podał dalej ) i dlatego przechodząć przez Twoje zdania oczekuję więcej.

Ja chcę być zamknięty, nawet na te kilka zdań, z Twoim opowidaniem - reszta ma zniknąć. I włąśnie tego mi brakowało.

Mam nadzieję, że pomogłem :p

Pozdrawiam,
Purpur
Leniwiec2 dnia 19.03.2018 15:59
purpur

słowo "erotyczne" ma różne znaczenia, nie jestem pewien o jakiej erotyce akurat Ty myślisz. Ja myślę o cyckach z ostatniej strony Faktu, takiej trochę zwierzęcej, trochę taniej, trochę fuj, a trochę ładnej.

Myślę o tych wulgaryzmach i myślę i rzeczywiście nie musi ich tu być. Włożyłem je po to, żeby złamać konwencję, żeby nie było tak, że czytasz i widzisz o nie kolejne fantasy i odkładasz, tylko czytasz i czemu to takie jest dziwne? Ale zgoda, mogłem to zrobić mniej kontrowersyjnie, nie iść na łatwiznę.

Co do znikania z tym opowiadaniem, to nie jestem pewien czy taki był cel. Miało trochę obrzydzić, a trochę dać do myślenia. To drugie nie wyszło, więc trzeba będzie doszlifować
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
17/07/2018 02:56
To pasuje bardzo na piosenkę, i to ładną piosenkę. Na… »
BlueRiver
16/07/2018 23:27
Dziękuję za rady☺ Pozdrawiam. »
zbiwito
16/07/2018 23:14
Poczytaj Poezję. Spójrz krytycznie na to, co napisałeś. Masz… »
JOLA S.
16/07/2018 22:59
Skroplami, najpiękniesza w przyjaźni jest prawda. Niesie się… »
Niczyja
16/07/2018 22:42
Wzruszyłeś mnie, skroplami, coś w serduszku nagle zakuło.… »
skroplami
16/07/2018 22:27
Nie spiesz się, pisanie bywa jak miłość, przecież wiesz:). »
skroplami
16/07/2018 22:20
Taka samotność jak w pierwszym akapicie narasta stopniowo,… »
allaska
16/07/2018 21:35
Zbiwito, dziękuję :)ja też mam do dziś papierowe :) ale czy… »
zbiwito
16/07/2018 21:25
Melancholia przemijania uchwycona w paru słowach. Co do… »
Wiolin
16/07/2018 20:40
Witaj Al. Dobre pytanie. Mamy ich tyle w swoim życiu że… »
Wiolin
16/07/2018 20:35
Witaj Al. "Mój przewodnik ma na imię… »
skroplami
16/07/2018 20:28
Zgadzam się z Darconem. Przez kwiecistość formy opowiadania… »
Gatsby
16/07/2018 18:57
Dzięki śliczne za czytanie! Mam nadzieję, że kolejne… »
Bozena B
16/07/2018 15:16
Witaj Niektóre wiersze trudno skomentować, odnieść się,… »
JOLA S.
15/07/2018 23:12
Dzięki, Grzesiu. Bardzo mi miło. Macie rację, puszczam w… »
ShoutBox
  • Silvus
  • 17/07/2018 03:00
  • Ja chcę marmoladę z papierówek!
  • pociengiel
  • 16/07/2018 12:34
  • Płoną fury, płoną sklepy na Champs-Elysses wielki puchar Złota Nike ubogaca się [link]
  • Dobra Cobra
  • 15/07/2018 16:06
  • Piękna wakacyjna pjosenka na dobre popołudnie: [link]
  • allaska
  • 14/07/2018 22:23
  • Dziś marmolada z papierowek, kłótnie przy stole z synem, kto zrobił najładniejszą bułkę z marmolada, a kto najbrzydszą :) czyli samo życie:)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Ziebertaq2
Wspierają nas