Andrzej Pilipiuk - Monstrum - valdens
Dla użytkownika » Warsztaty Andrzeja Pilipiuka » Andrzej Pilipiuk - Monstrum
A A A

powrót do
poprzedniej części



Drodzy kandydaci na grafomanów. Obiecywałem dalszy ciąg powtórki z gramatyki, jednak otrzymawszy steki listów z pogróżkami... (no dobra nie było listów tylko mam wstręt do gramatyki i nie zdołałem się chwilowo przełamać...)
A zatem w dzisiejszym odcinku dokonamy sobie przeglądu dotychczas zdobytych wiadomości i spróbujemy - na razie koncepcyjnie - posklejać z tego Frankensteina, tzn. jego monstrum...

Nasz cel jest prosty - musimy napisać powieść, która uczyni nas bogatym i sławnym grafomanem. (tak wiem, nie jestem jeszcze sławny ani bogaty, ale to wszystko przez opóźnienia z drukiem najwybitniejszych moich dzieł!!!). O czym to ja? Aha. Piszemy superbestsellera. Przed nami kilka etapów:

1) analiza rynku. Generalnie, jak by nie patrzeć, wychodzi nam, że polską fantastykę czytuje 0,025% Polaków (taki odsetek ogółu publikacji stanowi polska fantastyka - 20 powieści naszych autorów przy ok. 40 tys. tytułów drukowanych rocznie w naszym kraju... Jednak odosobnione przypadki np. Sapkowski (nie lubię, ale muszę oddać mu w tym miejscu honor...) są wstanie sprzedać nawet i milion swoich książek. A zatem analizę na tym kończymy. Rynek jest w stanie wchłonąć powiedzmy 100 tys. szt. naszego bestsellera. A zatem jest o co walczyć.
Nie, na pytania o sprzedaż moich dzieł nie odpowiadam! Fałszywa skromność jest naturalną cechą każdego wielkiego grafomana

2) a teraz analiza naszych umiejętności zawodowych. He he. Prawdziwy grafoman nie powinien rozpraszać się takimi bzdetami. Jeśli czytelnikom się nie spodoba, tym gorzej dla nich. A tak już zupełnie poważnie - nie ominiemy, niestety, uważnej i starannej redakcji naszych książek... Jednak świadomość własnej słabości, nie powinna nas zniechęcać do prób. Doświadczenie zdobywa się w walce. Poza tym, historia notuje wielu ludzi, którzy weszli do wydawnictwa z ulicy i zostali sławni. O tym ile jest warte to, co napisaliśmy, dowiemy się dopiero po wydaniu dzieła. Jeśli będzie ono poprawne językowo - szanse na druk znacząco rosną ;-)

3) określamy co piszemy i dla kogo piszemy - jak zapewne domyślacie się - wiąże się to z punktem 1. W skrócie chodzi o to, żeby wykombinować sobie, czy ma to być dla chłopców, czy dla dziewczynek, w jakim wieku i dlaczego fantastyka.

4) zastanawiamy się nad objętością. Sądzę, że optymalna wyniesie między 250 a 300 stron. Drugi tom może - a nawet powinien - być grubszy. Generalnie uważam, że książki dla dzieci powinny być równie grube, a nawet grubsze niż dla dorosłych. Poglądu tego nie podziela, niestety, większość wydawców. Ale zanim napiszecie bestsellera, pewnie sam zostanę wydawcą, wiec tym punktem się nie przejmujcie.

5) wymyślamy sobie ogólnie, o co będzie biegać i na podstawie tego opracowujemy tytuł. Pierwszy tytuł będzie roboczy - musimy sami dla siebie jakoś określać to, co będziemy pisać. Jeśli tytuł okaże się trafiony - nie ma kłopotu, zostawiamy, w razie pomyłki zmieniamy do skutku, aż nam się spodoba... Dobry tytuł jest bardzo ważny. To on, umieszczony na okładce, zaprasza do środka...

6) przyjmijmy, że tytuł to czapka nakrywająca nasze monstrum od góry. Teraz pora na fabułę, czyli kościec. Zgodnie z logiką doktora Frankensteina, budujemy od dołu go góry - czapka wyznacza nam tylko gdzie się ma skończyć. Aby potwór dobrze stał na nogach, muszą one być mocne. Fabuła, przynajmniej do połowy książki, musi być spójna logiczna i wciągać czytelnika. Nasza bestia może mieć kilka nóg - to będą wątki fabularne. Generalnie jeden wątek będzie główny - robimy jedną nogę grubszą, pozostałe mogą być cieńsze. Nogi powinny gdzieś się zbiegać, najlepiej w punktach węzłowych akcji. Wszystkie nogi - o ile nie skończą się wcześniej - muszą połączyć się ostatecznie w czaszce. Czaszka to finał... Należy pilnować, aby żadna noga nie kończyła się w powietrzu - wszystkie wątki jakoś trzeba zakończyć. Jeśli nie wiemy jak - zabijamy bohaterów. Ręce pomijam - nie psują mi do koncepcji anatomicznej.

7) na tak przygotowanym kośćcu naciągamy - jak ścięgna - losy poszczególnych bohaterów. Jak już wspomniałem, przynajmniej ci główni powinni być sympatyczni i w wieku czytelnika. Bohaterom pozytywnym przeciwstawiamy negatywnych - czyli łajdaków. Ścięgna będą się oczywiście krzyżować, łączyć dzielić, zrywać etc.

8) mając już szkielet i ścięgna, musimy to wszystko przyoblec w mięcho. Czym jest mięcho? To wszystko, co wypełnia książkę - mając różny związek z fabułą. Np. egzotyczne zainteresowania i rytuały tytułowego wyznawcy Baala, badania kodów DNA ufoków, analiza lingwistyczna języka tocharskiego, którym mówi jedyny żyjący świadek katastrofy UFO etc. Mocny kościec to podstawa, ale mięcho nadaje naszemu dziełu walory smakowe.

9) Pozostaje oblec to skórą, żeby jako tako wyglądało. No to walimy opisy przyrody, wyposażenia wnętrz etc. Akcji nam to do przodu nie popycha, ale pozwala czytelnikowi złapać oddech i poprawia estetyczną stronę naszego stwora.

*

Przejdźmy do układu nerwowego. To, co napisałem powyżej, wystarczy by stworzyć utwór poprawny pod względem merytorycznym. (hy ale mi się ładnie naukowo napisało...). Pozostaje jeszcze najważniejsze. Wspomniałem niedawno o przykuwaniu uwagi czytelnika. A zatem znowu przypominam garść krótkich porad:

1) tworzymy przeciwności. Bohaterowie muszą walczyć od pierwszej do ostatniej strony. Należy przy tym uniknąć sytuacji, w której zwycięstwo będzie pewne... Rzućmy przeciw nim wszystko, co wymyślimy. Kopmy w zadek co i rusz. Ile razy czytelnikowi przyjdzie do głowy, że bohater wreszcie dobija do bezpiecznej przystani, tylekroć musi się rozczarować.

2) wysoko określamy stawkę zmagań. Gdyby Tolkien opisał po prostu wycieczkę do wulkanu, książka ta zainteresowałaby co najwyżej geologów. Dlatego też musimy określić stawkę zmagań. Im wyżej będzie określona, tym lepiej. Oczywiście tu też nie należy popadać w przesadę. Czytelnik, gdy po raz setny dowie się, że tylko nasz bohater może uratować ludzkość, siepnie książką o ścianę i - co gorsza - będzie miał rację. Jednak nawet walkę o rzeczy proste możemy ukazać tak, by wydała się ważna...

3) zostawiajmy fałszywe ślady. W chwili, gdy nasza książka staje się przewidywalna - przegraliśmy. Czytelnik czyta i wie, co stanie się potem... I kicha. Znudzi się, zniechęci... Dlatego warto czasem go podpuścić... Niech mu się wydaje, że wie, co nastąpi. A wtedy my wywracamy kota ogonem. Docierają do krateru wrzucić artefakt, a tu okazuje się, że wulkan wygasł...

*

A zatem dotarliśmy do końca instrukcji. Teraz przed Wami praca domowa. Musicie przemyśleć to wszystko i wyciągnąć wnioski. Każdą książkę przed napisaniem "dociera się" w głowie, często przez wiele miesięcy albo i lat, niekiedy po napisaniu kilku rozdziałów człowiek zatrzymuje się i zaczyna zastanawiać, co będzie dalej... To zdrowy i naturalny objaw. Przed Wami miesiące konstruowania szkieletu, dopasowywania kości, ścięgien i mięśni, sprawdzania czy jedno do drugiego pasuje i jak to będzie wyglądało w ruchu...

A potem przyjdzie pora, by napisać pierwsze zdanie, pierwszy akapit, pierwszą stronę. Przyjdzie pora pokazać swój geniusz i zgarnąć nagrody od zachwyconej widowni. Przyjdzie pora, by kumulowaną miesiącami energię, wypuścić w postaci jednego oślepiającego wyładowania, skierować ją na stworzone monstrum, nadać mu życie i poszczuć, by szukał w kieszeniach czytelników ostatnich groszy odłożonych na piwo.

Bo w pisaniu bestsellerów zasadniczo o to chodzi. Musicie stworzyć coś takiego, żeby czytelnik zamiast piwa kupił Waszą książkę, a po jej przeczytaniu, nie miał poczucia krzywdy. Nasz bestseller musi dostarczyć mu więcej przyjemności niż wypicie 8 butelek "browaru".
Jeśli to potraficie - świat leży u Waszych stóp.

przejdź do
następnej części
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 17.12.2008 11:03 · Czytań: 5563 · Średnia ocena: 4,56 · Komentarzy: 11
Komentarze
valdens dnia 17.12.2008 11:40
Dobre to! :D:yes: Takie obrazkowe szkolenie trafi do każdego głąba i do każdego inteligenta. (z tym, że ten drugi się nie przyzna)
bury_wilk dnia 17.12.2008 12:39 Ocena: Bardzo dobre
no i jakich teraz Valdo sie komentarzy spodziewasz po tym, co napisałeś? :D
valdens dnia 17.12.2008 12:42
Haha :lol: Szach-mat
Usunięty dnia 17.12.2008 19:11 Ocena: Bardzo dobre
A czy pól-grafomani też mogą korzystać z tych wytycznych?
mahuss dnia 18.12.2008 08:32 Ocena: Świetne!
Niby wszystko oczywiste, ale jak tak sobie po przeczytaniu powyższego zaczynam "umonstrawiać" w wyobraźni niektóre moje starsze rzeczy (nie to, żeby te nowsze były doskonałe, tyle, że nie mam do nich jeszcze odpowiedniego dystansu) to aż się prosi o wykorzystanie ich monstrualnych odzwierciedleń w kinie grozy :/ PS. Czy nie można tu uniknąć wystawiania oceny przy dodawaniu komentarza? Niech mnie ktoś oświeci, proszę.
TomaszObluda dnia 18.12.2008 08:45 Ocena: Świetne!
Cytat:
Czy nie można tu uniknąć wystawiania oceny przy dodawaniu komentarza? Niech mnie ktoś oświeci, proszę.
jest tam opcja pod dodaj ocenę, kiedy ją dodasz, usuń ocenę. Wpisz dowolną, a później usuń, tak jak byś nie oceniał
Usunięty dnia 19.12.2008 09:55 Ocena: Świetne!
do Rzepusi: mysleć oczywiscie trzeba - problem w tym że nie mna sensu wymyślać koła czy klamki... Dlatego pewne rzeczy starałem sie usysematyzować by początkujący nie zaczynał do wymyslania świeczki tylko od razu mógł kombinwać nad lampą naftową albo żarówką
ginger dnia 19.12.2008 10:08 Ocena: Świetne!
To są niby rzeczy oczywiste - wiemy, co nam się podoba, co chcemy czytać. Ale pisząc, zapominamy o podstawowych sprawach... Nie wiem, gdzie wyczytałam, ale mi się tam po głowie kołacze. Mianowicie, że pisząc książkę musimy pisać tak, żebyśmy się nie nudzili. W końcu jest na świecie parę osób, które mają podobne do nas gusta literackie. Jeśli ja się nie nudzę czytając moje twory, to znajdzie się ktoś jeszcze, kto też się nie znudzi, a może nawet mu się spodoba ;)
Usunięty dnia 06.02.2009 19:08 Ocena: Świetne!
Jeden z powodów, dla których nie planuję nic wydawać. Posłałem tekst raz do "Fantastyki". I to mnie oduczyło kontaktów z wydawcami :) Nie są mi do niczego potrzebni.

Zresztą jakbym miał się tak zastanawiać nad każdym detalem, to dziękuję, postoję. Osobiście wymyślam tylko ogólny szkielet akcji. A reszta? Ano reszta zjawia się "z powietrza" w momencie pisania :p Dlatego bestselera raczej nie napiszę ^^
Elenath dnia 15.05.2009 23:51 Ocena: Świetne!
bardzo mi sie podobaja rozwiązania typu 'jesli nie wiemy co zrobic z bohaterem zabijamy go' :D
swobby dnia 03.07.2009 19:54 Ocena: Dobre
O tak, napisania bestselleru można się nauczyć... Ale niech ktoś odpowie, jak napisać coś, co każdy zapamięta nie dlatego, że trafia w gusta szerokiego grona czytelników, ale jest prawdziwym arcydziełem - niepokornym i wymagającym? Taki bestseller (pod względem poczytności), ale nie kolejny klon Harrego Poterra... Wiecie, o czym mówię?
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
22/08/2019 22:45
Tu nieco za bardzo nachodzi, Wodniczko. A poza tym… »
wodniczka
22/08/2019 17:54
Kamyczku Jaki piękny komentarz. Odczytał zaczytałam się.… »
wodniczka
22/08/2019 17:47
Kushi Piękny komentarz napisałaś. Piękniejszy od tej mojej… »
wodniczka
22/08/2019 17:41
Kushi Zawsze bardzo miło Cię gościć. Cała przyjemność jest… »
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
ShoutBox
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:ihilujuf
Wspierają nas