Fajna praca - ADI1970
Proza » Obyczajowe » Fajna praca
A A A

Fajna robota podejście pierwsze.(07.08.2017)

 


1.

To był zwyczajny dzień taki sam jak wczoraj i tydzień do tyłu. Marne grosze w portfelu i pustka w głowie. Brak konkretnego pomysłu jak zmienić ten zabójczy duet przygnębiał mnie jeszcze bardziej. Za nie szczelnym oknem taniej czynszowej kamienic istniał świat jakiś świat . Może i bardziej przyjazny niż miejsce w którym teraz tkwiłem . Ale dzisiaj postanowiłem dać sobie z nim spokój . Jutro ważny dzień kręciło się w mojej głowie bez dokładnego planu nowe otwarcie .Zmęczenie opadało na moje powieki , nic nie znaczącym domknięciem by już po chwili mocnym odbiciem wrócić myślą niespokojną. I stanąć w szerokim rozkroku nad pustka w mojej głowie

To uczucie dopada mnie i gra w głowie , gra na całego jak zacięta płyta. Trzyma mocno jak więźnia , któremu jeszcze nie wolno z tond odejść. Znalazłem się w jakimś cholernym imadle które powoli i nieubłaganie zaczyna mnie ściskać. Tkwię bezradny , sparaliżowany kompletnie otumaniony jedną myślą , jak je poluzować chociaż na małą chwilę . Gdybym to pojął może wtedy życie pozwoliło by mi złapać kolejny głęboki oddech, zdejmując na moment swoją ciężką nogę z gardła. Dając człowiekowi przez chwilę pooddychać normalnością . Siedząc przy stole poczuł że ma kłopoty i postanowił coś z tym zrobić.

Nalał sobie do szklanki taniego wina , i wypił jednym haustem .Potarł wierzchem dłoni zarośniętą twarz , a potem nalał druga szklankę i znowu wypił . Na stole leżała pognieciona paczka fajek, trochę wilgotna . To ten dzisiejszy spacer po parku dopadł go deszcz kiedy siedział na ławce . Wtedy nie specjalnie mu to przeszkadzało ale papierosy zamokły głupia sprawa niedopuszczalna lekkomyślność. Zdecydowanym ruchem wyciągnął pierwszego z brzegu. Przez krótką chwilę obracał go w palcach jakby badał czy przez to dzisiejsze zamoknięcie w parku w ogóle da się odpalić . Uznał że tak i włożył papierosa do ust. Kolejna krótka myśl małe zastanowienie czym to odpalić , i gdzie teraz leżą zapałki ? . Nie trwało to długo , podnosząc się z krzesła zobaczył kątem oka że na lodówce leżała popielniczka a w nich pudełko zapałek. Wstał zmęczonym krokiem ruszył w jej stronę.

Po chwili w półmroku słabo oświetlonego pomieszczenia błysnął jaskrawy płomień zapałki przypalający koniec lekko wilgotnego papierosa. Mocno się zaciągnął raz potem drugi . Wypuszczając powoli wielkie kłęby dymu i nagle syknął Kurrrwaaa!

Dopalająca się koniuszek zapałki sparzył mu palce. Szybko odrzucił ją do popielniczki zmieszany swoim bolesnym przeoczeniem. Znowu się zaciągnął i pewna namiastka spokoju wróciła do niego. Rozsiadł się z popielniczka przy stole siedział tak i palił , a bolące pokurczone myśli jakby trochę zgubiły drogę do jego głowy w oparach papierosowego dymu . Jutro będzie człowieku lepiej coś się zmieni ,na pewno się zmieni bo potrzebujesz zmiany , pomyślał potem wypił kolejną szklankę taniego wina.

Ciężko zakrapiany wieczór i natłok myśli wszystko to cisnęło Igora do łóżko jak szmacianą lalkę .Legł bezwładny niczym worek kartofli .Nie pamiętał jak zasnął , kiedy zgasło światło i czy w ogóle było zapalone .

2.

Zapowiadał się ładny dzień słońce szybko wstało i pięło się po niebie na którym nie było żadnej chmurki . Wprost idealne pomyślał dokładnie takie jakie powinno być to dziwne miejsce. Niebo wielka nadzieja wszystkich którzy dostąpią zbawienia. Ciekawe czy i dla mnie ktoś tam przygotowuje miejsce ? . Uśmiechnął się nieznacznie sam do siebie rozbawiony tą niedorzecznością własnego pomysłu .Ja i zbawienie dwa słowa które nie pasują w jednym zdaniu .

3.

Przed wyjściem zdążył się ogolić i wykąpać , nie czynił tego zbyt często , ale dzisiaj idzie po dłuższej przerwie do nowej pracy i postanowił zrobić dobre pierwsze wrażenie . Bo ile razy człowiek może zrobić w nowej pracy pierwsze wrażenie ? . Z bocznej kieszeni spodni wyciągnął pognieciona kartkę i sprawdził jeszcze raz gdzie dokładnie znajduje się miejsce w którym gruba baba z urzędu pracy zgłosiła go jako chętnego pracownika. Czy czuje się chętny? . Sam nie wiem. Nie bardzo ale może to nowe miejsce mnie zmieni. .Najpierw muszę tam dotrzeć. Na kartce widniało ul. parkowa 17 Bodex .

Cholera to drugi koniec miasta z dobry kilometr od miejsca w którym jestem. Można tam było spokojnie dojechać podmiejskim autobusem w kilka chwil , ale Igor postanowił pokonać tą odległość z buta. Zapowiadał się ładny dzień a poranny spacer na pewno dobrze mi zrobi , przewietrzę głowę i rozruszam trochę zesztywniałe mięśnie.

4.

Alkohol wypity wczoraj wieczorem nie specjalnie teraz dawał o sobie znać. W sumie nie było tego wiele , tylko tyle żeby uspokoić trochę rozchwiane myśli ani więcej ani mniej .

Droga szybko mijała , poszedł obwodnicą miasta i przez stary most kolejowy .Właściwie sam nie wiedząc kiedy znalazł się na początku ulicy parkowej . Stad to już dosłownie dwa żuty beretem pomyślał . Wystarczy minąć stary elewator zbożowy i jestem na miejscu .Mimo to poczuł nagłe pragnienie , czyżby jednak kac taki mały nie wielki dał o sobie znać ?. Postanowił coś z tym zrobić zatrzymać się gdzieś i uzupełnić płyny . Zatrzymał się i rozejrzał .Całkiem niedaleko znajdował się mały sklepik spożywczy tuż na rogu ulicy skręcającej w dół prosto do małej rzeczki. Biegnącej przez cały zapuszczony park Kiedyś było to ciche spokojne i miłe miejsce dla wszystkich spragnionych spokoju na łonie natury. Każdy mógł przyjść i połazić sobie bez celu ile tylko chciał. Ale podobno całkiem niedawno ktoś to kupił od miasta i rozpoczął biznesową inwestycje .

Planują przekształcić całe to miejsce w komercyjny pak rozrywki, wszystko za kasę i już nie dla wszystkich. Co za przegniły sprzedajny świat wszyscy myślą tylko o pieniądzach ! .

5.

Wszedł do środka .Miły przytulny sklepik za ladą siedziała kobieta o typie urody rzucająca się w oczy drobna w średnim wieku o smutnej twarzy regularne delikatne rysy . Wyglądała na bardziej przybitą niż zmęczoną, chociaż pewnie jej dzień w pracy dopiero się zaczynał. Pochylona nad kolorową gazetą zatopiona w niej bez reszty podniosła głowę z wyrazem poirytowania na widok nowego klienta. Beznamiętnym głosem zapytała .

-Co podać ?
-Dzień dobry

-Dzień dobry co podać ?

-Butelkę wody z lodówki jak jest

-Jest od kogo ?

-Co od kogo ?

-Woda

-No z lodówki jak jest

-Pytam o producenta wody, mamy różnych

-Wszystko jedno byle tania

-Gazowana?

-Nie zwykła

Niespiesznie ruszyła w kąt regałów gdzie stały lodówki wyciągnęła pierwszą z brzegu odstawiła na bok zaczęła się motać z jej zamknięciem .Ustrojstwo nie chciało się domknąć

-Zerkając tak na nią kiedy szła po tą wodę .Kołysała kształtnymi biodrami, zupełnie naturalnie bez przerysowania w opiętych dzinsowych spodniach nie mogłem pozbyć się wrażenia że idzie lekko po łuku ,czy to jest to co myślę ?.Zmęczenie usiadło na moich oczach i urwało dalsze bezcelowe rozważania.

Zamknąłem na chwile oczy tracąc poczucie otaczającej mnie rzeczywistości pozwoliłem myślom swobodnie płynąć i nie starałem się ich kontrolować .Pewnie z boku wyglądało jakbym zasnął na stojąco. Było coraz przyjemniej i błogo nie wiem ile to trwało.

-3 złote niskim głosem. Za niskim jak na kobietę zawróciło mnie z drogi do krainy snów na powrotem do twardej rzeczywistości.

Z szeroko otwartymi oczami

-Jezu ile kobieto co to Hotel 5-gwiazdkowy czy ukryta kamera

Nie zareagowała zupełnie tak jakby pytanie dotyczyło kogoś innego nie jej. Ale mówiąc to patrzyłem prosto na nią więc o czym myślała ?

Pewnie po jaką cholerę ten palant tu wlazł , byłam w trakcie ciekawego artykułu ….

Mechanicznie powtórzyła

-3 złote

-Ok. dotarło niech ci będzie kobieto , stać mnie jeszcze na wodę za trzy złote . Nie wiem jak długo jeszcze. Ale trzeba Ci wiedzieć że to rozbój w biały dzień. Gdybym był młodszy uciekł bym z tą butelką w cholerę i nie zapłacił

-Gdybym była młodsza pobiegła bym za tobą i zapłacił byś

Delikatny grymas wykrzywił kącik jej ust .Czyżby zamierzał się uśmiechnąć ? Czy to w ogóle jest możliwe w jej wykonaniu ?

Igor przysunął się bardziej do lady i spojrzał jej prosto w oczy . Wytrzymała jego wzrok . I dopiero teraz z tak bliska to zobaczył to , kiedyś była piękna kobietą bez wątpienia , resztki jej dawnej klasy ciągle tam były tkwiły w jej twarzy jak przepiękne freski w porzuconym rozpadającym się pałacu , nie wiele tego zostało , ale jednak ciągle tam było . Przykry widok i ta jedna myśl przywołała lawinę następnych. Coś poszło nie tak coś się kiedyś gdzieś tam spieprzyło i teraz jest tutaj , a nie tam gdzie chciała . Być kimś innym zupełnie gdzieś indziej .

-Myślisz sobie że dałabyś mi radę jakbyś mnie złapała zapytałem zawadiacko -bierzesz czy odstawić na miejsce. Nie dała się sprowokować i nie pociągnęła tematu.

- jasne że biorę daj mi to konam z pragnienia i potrzebuję tej wody

- Najpierw 3 złote

- Ale ty jesteś namolna do cholery nie ucieknę ledwo wlazłem do tego sklepu

- Wlazłeś nie wlazłeś 3 złote .

- W porządku zaraz je dostaniesz

Sięgnął do lewej kieszeni spodni i wyciągnął jakieś pogniecione banknoty i trochę drobniaków . Odliczył 3 złote i położy na ladzie .

-Pasuje !?

-Jak najbardziej proszę to twoja woda

-Butelka już w samym dotyku była przyjemnie chłodna , a jej zawartość wyglądała jak obietnica miłego doznania , które pochłonie go za moment bez reszty.

Odkręcił i pociągnął spory łyk. Momentalnie poczuł kojącą ulgę gaszonego pragnienia i uczucie rozlewającego się chłodu po jego wnętrznościach .

-Kobieto słuchaj jeszcze małą sprawa .Powiedz mi gdzie dokładnie jest tutaj firma Bodex.

-Czemu pytasz ?

-Mam tam sprawę do załatwienia .Słyszałaś o niej ?

-Tak , codziennie przywożą nam od nich napoje i alkohol. Główną ulicą jakieś nie całe 100 metrów i po drugiej stronie .

-Dzięki zaoszczędzi mi to dodatkowego łażenia .Wybieram się tam , ponoć człowiek można spokojnie popracować w tym miejscu za całkiem dobre pieniądze

-Naprawdę !? , przy tym zdaniu kącik jej ust znowu drgnął szykując całą twarz do szerokiego uśmiechu .Takie odniosłem wrażenie .I do tego powiedziała to w taki sposób że mi się nie spodobało , ona wie coś więcej

-Coś nie tak z tym miejscem ?

-Ja nic nie wiem

-Jak nie wiesz to kawałek od ciebie i nic nie wiesz

-Nie ode mnie tylko od miejsca w którym pracuję a to spora różnica

-Dobra nie chcesz gadać to nie .Dowiem się sam .I mam dobre przeczucia.

-Uśmiechnęła się , ewidentnie się uśmiechnęła i to całą twarzą.

-Bawi Cie to , znowu spróbowałem zaczepki

-Ani trochę

-No przecież widzę że się śmiejesz

-To tylko uśmiech , przypomniał mi się żart

-Opowiedz może razem się pośmiejemy

-Może innym razem.

Dopił resztę wody i pustą butelkę cisnął jednym płynnym ruchem do kosza który stał dobre trzy mery od niego pod oknem , przy donicy ze sztucznym kwiatem i o dziwo trafił .

-No nie źle .

-Wiem marnuje się .

-Jasne jak wszyscy

Powiedziała głosem w którym usłyszał normalność po raz pierwszy od kiedy tu wszedł. Igor uśmiechnął się do niej szeroko i powiedział

-Dzięki za wodę

-Nie ma za co zapłaciłeś

-Nie dziękuje pożyjemy zobaczymy

Odwzajemniła uśmiech nie tak szeroko jak Igor , ale jednak był to bez wątpienia uśmiech ludzki uśmiech.

Może jeszcze kiedyś tu zajrzę pomyślał przelotnie i ruszy do wyjścia . Bez oglądania się w jej stronę rzucił przez ramię

-Miłego dnia kobieto

W odpowiedzi usłyszał bez ociągania się

-Wzajemnie

-Oby.

No cóż nawet miła jest tylko to miejsce... , ta praca może ostatnie dnia a może całe lata , dały się kobiecie we znaki i sprawiły że jest tym kim teraz jest , chociaż wcale tego nie chciała . I pewnie kiedyś była miłym człowiekiem z głową pełna planów i marzeń . Myślę że gdzieś tam w środku niej dalej istnieje to miejsce gdzie jest miła kochająca i ciepła tylko dawno już zapomniała drogę do tego miejsca. I sama nie może jej odnaleźć chociażby tylko dla siebie ,żeby czasami trochę tam posiedzieć .No cóż życie bywa jak dziwka , płać i bierz co daje , ale nie przywiązuj się za bardzo bo i tak cię zostawi.

-Jak to było ? 100 metrów główną i po drugiej stronie? , jakoś tak mówiła.

Ok zaraz się przekonamy .Wypita woda dobrze mu zrobiła , czuł się świeżo i pełen energii . Szybko pokonał 100 metrów i po drugiej stronie ulicy zobaczył kompleks ogrodzonych zabudowań z wielką bramą i doczepionym „banerem” Bodex .Przed głównym wjazdem stał niewielki budynek z wbudowanym szlabanem i miejscem jak na moje oka przez które przechodzili piesi. Uznałem że to jest to miejsce od którego powinienem zacząć moja przygodę Bodexem .Ruszyłem w tym kierunku.

Gruby facet w granatowym uniformie na oko gdzieś pod trzydziestkę siedział rozwalony na obracanym fotelu , jak żaba na liściu i jadł pączka .Z boku na talerzu czekało dziesięć kolejnych. Myślę sobie nie marnuje facet czasu. Pączka który szybko znikał w przepastnej otchłani jego paszczy obficie podlewał raz za razem „colą” prosto z plastikowej butelki rozmiar dwa litry . W tle grała cicho muzyka z radia .Kobieta śpiewała „ ..wiesz ze doprowadzasz mnie do szaleństwa ,jesteś taki cudowny dłużej tego nie zniosę chodź do mnie , ja czekam, ja płonę, ja pragnę cię ...”

Wyglądało na to że nie specjalnie obeszło go że ktoś właśnie wszedł , dalej robił swoje . Postanowiłem przejąć inicjatywę i zagadać

-Dzień dobry czy to firma bodex dobrze trafiłem ?

Facet nie przerywając jedzenia , odpowiedział nie bez trudu z powodu pełnych ust .

-Taaa Bodex

-To świetnie potrzebuję wejść do środka , mam tutaj sprawę

-Jaką tym razem wyraźnie .Zdążył już uporać się z resztkami kolejnego z rzędu pączka i spojrzał w moją stronę

-Mam skierowanie do roboty w tym miejscu z urzędu pracy

-Taa pokaże pan kwit, to przekręcę gdzie trzeba

Chwile zastanawiałem się w którą kieszeń go wetknąłem przecież nie posiadam takich wynalazków jak portfel i czy w ogóle ten facet jest upoważniony do tego żeby opowiadać mu o takich rzeczach . No i sobie przypomniałem , a może znalazłem w trakcie przypominania , kiedy dłonie wędrowały po wszystkich możliwych kieszeniach. Sam już nie wiem . Grunt że jest był w tylnej kieszeni spodni. Nawet w dobrym stanie . Wyciągnąłem i podałem facetowi . Jego palce wyglądały jak serdelki kiełbasy. I do tego miał duże dłonie . Kiedy złapał tą kartkę to wyglądała jak spinka do koszuli przypięta do rozkładanej kanapy.

Rozłożył kartkę chwilę się na nią gapił , i w końcu przeklął pod nosem

-Kurwa , drobniej już nie mogli napisać , ja pierdolę nie widzę , Sięgnął pod biurko do jakiejś bocznej szuflady i wciągnął stamtąd okulary . Były małe i delikatne , takie odniosłem wrażenie , zupełnie jak nie kupowane dla niego , miał wielka głowę i okrągłą twarz która wyglądała jak księżyc w pełni. Niezdarnie wetknął je na nos i pochylił się ponownie nad kartka .Podrapał się po szyi

-Igor Stan ?

-Taaak

-A gdzie nazwisko twoje jest człowieku ?

-No przecież napisane

-To znaczy które bo zgłupiałem jak dla mnie to tu dwa imiona są

-Stan , odpowiedziałem bez wdawania się w zbędne wyjaśnienia.

-No popatrz a w życiu nie szło by się samemu domyśleć . Jak dla mnie obydwa brzmią jak imiona

-No bywa. Wiele osób ma z tym problem w pierwszej chwili

-Ok odsunął kartkę na bok

-dzwonię do kadr zaraz będziemy wszystko wiedzieć.

-W porządku poczekam .Skoro taka procedura , to chyba nie mam innego wyjścia

Sięgnął do bocznej kieszeni służbowej kurtki i wyciągnął telefon . Ten wynalazek podobnie jak okulary również był przymały jak na takiego wielkiego faceta jak on . Niknął w jego nabrzmiałych palcach i można by śmiało obstawić w ciemno że nie da rady wykręcić na nim żadnego numeru a jeżeli już to zejdzie mu z tym kawał czasu.

Tymczasem facet ze skupiona twarzą i okularami na nosie dość szybko klepnął grubym paluchem połączenie i zaczął rozmawiać

-Dzień dobry pani Beatko , tu portiernia się kłania Zbyszek . Mam tu człowieka, który twierdzi że jest umówiony na rozmowę w sprawie pracy na dzisiaj .

-Tak dane ? , momencik już mówię

Przycisnął na moment telefon to klatki i zwrócił się do mnie

-Człowieku podaj mi Imię i nazwisko

-Masz na kartce

-Nie pamiętam mów

-Igor Stan

Telefon powrócił znowu do poziomu wielkiego ucha

-Pani Beatko Igor Stan

Chwila ciszy . Kobieta pewnie sprawdzała w bazie danych, ale nie trwało to zbyt długo pewnie była dużo bardziej ogarnięta niż ten gość tutaj , raczej na pewno

-Tak rozumiem , ok dziękuję , do widzenia

Płynnym ruchem schował telefon z powrotem do kurki. Wszystko to co zrobił z nim aby zadzwonić , pozwalało przypuszczać że musiał tutaj w tej przyciasnej dla niego kanciapie bardzo często korzystać z telefonu, w żaden inny logiczny sposób nie da się wytłumaczyć faktu że facet o takich gabarytach , tak lekko szybko i co tu gadać sprawnie posługuje się telefonem . Wszystko to zrobił jak wyuczony na pamięć schemat, opanowany dzięki ciągłemu treningowi.

-Ok Igor dam ci tutaj identyfikator , pamiętaj aby go oddać przy wyjściu , no chyba że w kadrach pracowniczych dostaniesz swój , wtedy oni zabiorą sami ten który tutaj ci daję .

Na przypinanej laminowanej plakietce widniało tłustym drukiem czerwony napis na białym tle „Gość”

-Myślisz że dzisiaj dostanę już swój ?

-Tutaj się nie certolą . Jak masz chęć do roboty to dzisiaj jeszcze będziesz w niej zasuwał .

Uśmiechnął się przy tym pod nosem sam wypowiadając te słowa sam nie wiem czemu .

-A badania lekarskie ,bhp i tak dalej stwierdziłem raczej niż zapytałem

-Wszystko formalności załatwiają tu od ręki

I znowu się uśmiechnął w ten sam dziwny sposób . Tak jakby przed chwila opowiedział stary dowcip , nowo poznanemu człowiekowi . Ale tylko on wiedział z czego tu można się śmiać

-Nie możliwe skwitowałem

-A jednak . Słuchaj przypnij ten identyfikator i udaj się do pokoju 207 , głównym wejściem korytarz na prawo i cały czas prosto na końcu korytarza po prawej

-Dobra napisz mi ten numer na kartce

-Ok 207 dział zatrudnienia .Pani Krystyna Walec

Przyczepiłem do bluzy tą durna plakietkę zgarnąłem kartkę ze stołu od grubego gościa i drzwiami przeciwległymi do tych którymi tutaj wszedłem polazłem do budynku biurowca .

Masywne przeszklone drzwi z napisem pchać , gładko ustąpiły pod moim naciskiem .Wnętrze pełne szarych stalowych kolorów i kanciastych wykończeń żadnych łuków , zaokrągleń , wszystko kwadratowe doskonale wykończone dawało poczucie surowego miejsca. Jeden rzut okiem i zorientowałem się że mam trzy kierunki do wyboru w lewo w prawo i prostu. Zdaje się ze miałem iść korytarzem w prawo , tak też zrobiłem .Po drodze wyciągnąłem kartkę od grubasa i upewniłem się czy dobrze zapamiętałem numer pokoju . Pisało 207 , czyli ok tak jak zapamiętałem . Korytarz był dość wąski i niski . Po mojemu nie ma opcji aby dwoje dorosłych ludzi mogło przejść tutaj jednocześnie obok siebie . Wyglądał jak jakiś tunel , no i długi był . Ale może mi się to wszystko tylko wydawało może to już jakiś stres się zaczął w mojej głowie na dźwięk słowa praca . Sam już nie wiem . No i trafiłem jest pokój 207 i nawet pisze

dział zatrudnienia”

Wchodzę oczywiście bez pukania , ktoś mi kiedyś powiedział że do pomieszczeń administracyjnych nie trzeba pukać , należy wchodzić zdecydowanie bez zastanawiania się i tak też robię .łapię za klamkę drzwi łagodnie ustępują , a ja pakuję się do środka .

I tu od razu miłe zaskoczenia , zupełnie inne kolory niż na korytarzach , same ciepłe żółto pomarańczowe .Bezwiednie poczułem błogi spokój chociaż przed chwila idąc tymi długimi korytarzami czułem zupełnie coś innego , zimne przygnębienie .

Za wielkim biurkiem ze szklanym blatem siedziała kobieta w średnim wieku jak na moje oko tuz przed czterdziestka .Szczupła twarz ostre rysy i zawzięty wyraz twarzy. Całą wyglądała jak wielka żywa brzytwa , i to otwarta brzytwa gotowa do cięcia .Zupełnie jakby całymi dniami nic innego nie robiła tylko z kimś ciągle się użerał. Pewnie z takimi miernymi kandydatami do pracy jak ja .Coś mi podpowiadało że moja kariera w tej firmie zakończy się szybciej niż myślałem , a dokładnie tu i teraz .Ona sprawiała wrażenie zawodnika gotowego do walki , ja nie.

Podszedłem bliżej tego biurka i wpadłem na genialny pomysł aby się odezwać i zwrócić na siebie uwagę , bo jak do tej pory w ogóle nie zauważyła , że ktoś otworzył drzwi i wszedł , przynajmniej po mojemu tak to wyglądało .Może to taka gra w ignorowanie że niby zauważyła ale mam czekać na swoją kolej. Od kiedy pojawiłem się tutaj gapiła się w ekran komputera i ciągle coś pisała .No bywa może jest bardzo zajęta i nie chce aby ktokolwiek to przerywał , ale mam to gdzieś , zrobiłem kawał drogi aby dostać się w to miejsce i czekanie szybko mi się nudzi czas ruszyć sprawę i czegoś konkretnego się dowiedzieć za mim sobie pójdę w stąd cholerą .W swoim życiu przeżyłem sporo ciężkich chwil , z których jakaś część wydarzyła się tylko w mojej głowie . Może to jedna z tych chwil ? . No dobra przekonajmy się .

-Dzień dobry Nazywam się Igor , przyszedłem w sprawie pracy

-Jak za dotknięciem magicznego przycisku , oderwała się od swojego pisania i spojrzał na mnie mrużąc oczy tak jakby próbowała sobie przypomnieć czy już tu przypadkiem nie byłem , chociaż jeszcze o to nie zapytała . Postanowiłem ja uprzedzić

-Nie jeszcze tutaj nie byłem to moja pierwsza wizyta

Przekrzywiła głowę lekko w lewo bardziej zmrużyła oczy i powróciła wzrokiem do ekranu komputera .

No pięknie pomyślałem , zlewka na samym początku , czy ja mówiłem po chińsku ?

-Pan Igor Stan tak ? Doleciało chłodnym opanowanym głosem od strony biurka -Tak to ja .Mam na imię Igor

-Wiem

-Powiedziałem bo wiele osób myli moje nazwisko z imieniem , więc żeby tego uniknąć rozumie pani.

-Wiem jak ma Pan na imię mam tutaj wszystko napisane , nie sposób pomylić .

-Ok przyszedłem tutaj … Przerwała mi

-To też wiem został Pan zgłoszony przez Urząd Pracy . Wystawiamy tam swoja ofertę .Przejdę do rzeczy Panie Igorze , nie lubimy tutaj częstej rotacji pracowników , więc zapytam wprost , czy chce Pan pracować .

Trochę mnie zaskoczyła tym pytaniem ostre konkretne wejście.

-Oczywiście że chcę , skłamałem .Marzyła mi się kompletnie inna sytuacja , najchętniej to bym się trochę zdrzemnął , noc była jakaś krótka i trochę dodatkowego snu dobrze by mi zrobiła . Ale tego jej nie powiedziałem .

-To dobrze bo jak wspomniałam przed chwila szukamy ludzi którzy traktują poważnie pracę i są zaangażowani w to co robią dla nas.

-Oczywiście rozumiem , chcę pracować i będę zaangażowany, w to co będę robił. Skłamałem znowu ale co miałem jej powiedzieć że to moja 10 praca w tym roku chociaż mamy dopiero początek lipca. byłby to zawodowy strzał w stopę a właściwie w głowę , zgon . Zaraz by mnie stad pogonili . A póki co tego jeszcze nie chciałem.

-Wie pan o jaką prace chodzi

-Nie , o jaką ?

-W Urzędzie Pracy nie wspominali ?

-Nie . Odpowiedziałem bez zastanowienia , bo innej wersji nie pamiętałem , może i mówili ale chyba nie bardzo wtedy tego słuchałem , myślami jak zwykle byłem pewnie gdzieś indziej .

W takim razie , panie Igorze , ja krótko opowiem o jaką pracę chodzi i kogo szukamy

-Proszę bardzo

Zajmujemy się dystrybucją różnego rodzaju napojów , to nasz główny pion , poza tym rozprowadzamy również , pewne grupy alkoholi, wódka wino , piwo

-w głowie zaświeciła mi się lampka kiedy usłyszałem słowa „wódka, wino, piwo”, czyżbym trafił do raju dla prawdziwych facetów :) 

-Praca ma charakter fizyczny i nie jest lekka , o czym informuje na wstępie , mamy pewne normy wydajności które trzeba spełniać , aby być efektywnym podczas pracy , na początku dla pana będą one trochę mniej restrykcyjne , ale po okresie zapoznania się ze specyfika pracy , oczekujemy od pana pełnego zaangażowania i solidnej uczciwej pracy .

-A ile trwa okres zapoznania się ze specyfiką pracy ?

-Jeden dzień -

-Woow , aż tak długo wypaliłem .Nic nie odpowiedziała , żaden mięsień nie drgnął na jej twarzy , pewnie jestem nie pierwszym żartownisiem , który tu zawitał . Jej postawa specjalnie mnie nie zraziła , więc postanowiłem rozwiać resztę wątpliwości.

-A może posiadają państwo bardziej ambitne zajęcia , w których można się bardziej wykazać . Nie wiedziałem do końca o co mi chodziło z tym wykazaniem się , ale wiedziałem że nie chcę tyrać jak niewolnik.

-Zapewniam że na tym stanowisku można się bardzo dobrze wykazać , i pokazać że jest pan ambitny. Powiedziała to w taki sposób że mi się nie spodobało z naciskiem na BARDZO , i o dziwo po tym słowie na jej twarzy pojawił się ledwie widoczny uśmieszek , z gatunku „ale się człowieku wpierdoliłeś” .

No cóż pomyślałem gdybym był uznanym neurochirurgiem , tak by do mnie nie mówiła , ale nie jestem . Było się uczyć , było być ambitnym i wytrwałym w dążeniu do celu . Nie byłem ambitny nie byłem wytrwały tym bardziej a z określeniem celu zawsze miałem dziwny problem , bo nie wiedziałem co chce poza tym żeby mieć święty spokój . W życiu nie chciałem osiągnąć czegoś wyjątkowego i wielkiego , no i nie ma co miałem fart na tym polu powiodło mi się i to bardzo .

-Dobrze rozumiem , a kiedy miałbym zacząć , za ile dni przyjść ponownie , chyba zaczynałem kombinować żeby stąd wyjść i już nie wracać .

-Zacznie Pan dzisiaj

Zdębiałem i dostałem dużych oczy , mam tak kiedy jestem naprawdę zaskoczony lub ktoś mnie zdenerwuje . A tutaj mam te dwie rzeczy naraz . Chciałem jej ostro powiedzieć popierdoliło cie kobieto , ja tu tylko przyszedłem dla picu bo mi kazali w Pośredniaku , nie mogłem im odmówić bo mi zabiorą ten gówniany zasiłek , jaja sobie robisz , robota jak kurwa robota i to jeszcze dzisiaj , pierdole to nie będę pracował . Ale zamiast tego powiedziałem

-Świetnie bardzo się cieszę przy tym boleśnie się uśmiechając , zupełnie jak wtedy w podstawówce kiedy dostałem piłka prosto w jaja , piłkę kopnęła dziewczyna , była ładna , śliczna nie chciałem żeby jej było przykro czy coś w tym stylu , a może chciałem żeby mnie polubiła dlatego kiedy powiedział przepraszam nic ci nie jest , odparłem , nic się nie stało wszystko ok . Ale naprawdę gdyby szybko nie odeszła porzygałbym się na jej buty . I tak to zrobiłem porzygałem się wtedy , ale ona tego już nie widziała . Zresztą moje bohaterstwo gówno dało , i tak mnie nie polubiła , wolała dzianych kolesi , którzy zabierali ja w różne fajne miejsca , bo mieli dzianych rodziców , którzy dawali im solidne kieszonkowe, chyba nawet większe niż cała miesięczna pensja mojego starego .

-Ale ja nie mam ubrania roboczego , próbowałem bezsensownie coś wymyślić

-Jestem w trakcie wypisywania odpowiedniego dokumentu który pokaże pan w magazynie bhp tam wydadzą odpowiednie ubranie robocze

No coraz lepiej pomyślałem ma gotową odpowiedz na wszystko , wygląda na to że naprawdę czekała tutaj na mnie .

-A badania lekarskie ?

-A choruje pan na coś ?

-No nie

-Dzisiejszy dzień tak naprawdę jest dniem „próbnym” w którym sprawdzamy czy kandydaci naprawdę chcą pracować , jeżeli pozytywnie pan wypadnie . Umowę o pracę podpiszemy jutro i dopełnimy formalności z badaniami lekarskimi .Czy wszystko jest zrozumiałe

-Myślę ze tak , czyli dzisiaj zapoznaje się z miejscem pracy a jutro podpiszemy umowę , o to chodzi ?

-Dokładnie .

Jest 13.30 zacznie pan druga zmianę o 14.00 . Formalności które będą potrzebne do rozpoczęcia pracy spokojnie można załatwić w pół godziny .Proszę to jest dokument na magazyn bhp a tutaj ma pan identyfikator proszę go przypiąć do ubrania roboczego , poruszanie się bez identyfikatora , po zakładzie jest zabronione . Do magazynu BHP najszybciej dotrzeć idąc po wyjściu z biurowca w prawo 30 metrów prosto . Kiedy tam wydadzą odpowiednie ubranie proszę się udać z przypiętym identyfikatorem na plac główny przed magazynami do kierownika zmiany Piotra Miłego .On powie co dalej .

-A gdzie jest ten plac główny .

-Bezpośrednio za budynkiem BHP

Beznamiętnie zgarnąłem z blatu położony dokument z identyfikatorem do kieszeni spodni i nie patrząc już na nią odwróciłem się na pięcie i udałem do wyjścia . Cholera nawet mi do ręki tego nie podała . Pracownik biurowy i pracownik produkcji to dwa inne światy jedni drugimi gardzą , ale ci z biura przynajmniej siedzą w ciepłym na dupie i się nie urobią . A ci z produkcji , to narzędzia obdarzone głosem , czarna masa , która nie wiele znaczy i jest łatwe w pozyskiwaniu .

Sam nie wiem jak ale o dziwo dość szybko dotarłem do magazynu bhp. W środku przywitała mnie , chociaż to za dużo powiedziane raczej dostrzegła kolejna kobieta , dla odmiany grupa i znudzona , pasowała by do tego gościa z budki przy wejściu , ale tamten zdawał się mieć na twarzy jakiś porządek czasami serwował ludzki uśmiech , tutaj kompletny bałagan w spojrzeniu i tępy wyraz twarzy . Podałem jej ten świstek z kadr spojrzała mrużąc jedno oko podrapała w głowę i niedbale położyła na blacie. Ciężko dźwignęła się z krzesła mógłbym przysiąc że było specjalnie robione dla niej nigdy w życiu nie widziałem krzesła z tak szerokim siedziskiem coś niebywałego , no ale i tyłek miłą nie codziennego widoku , najpierw obróciła się ona a za godzinę jej dupa dołączyła do reszty . Idziemy ona przodem ja z tyłu innej opcji nie ma .I ten jej tyłek chyba mi się przyśni , prawdziwe zjawisko, ale nie zdążyłem się specjalnie długo nad tym po zastanawiać bo w końcu dotarliśmy do jakiejś pakamery z której śmierdziało starymi szmatami i jakimiś chemikaliami do dezynfekcji , nie mogłem sobie przypomnieć co to takiego , ale gdzieś już to czułem , coś jak środek na mole w starej szafie mojej babci , św. pamięci tylko mniej intensywne .

-Zaczekaj tutaj

Nie pytałem po co , w ogóle się nie odezwałem , jakoś dalej to wszystko mało mnie obchodziło

-Po chwili która wydał mi się wiecznością , a pewnie wcale tyle to nie trwało wróciła niosąc pod ręką coś brązowego w sraczkowatym kolorze wyglądało jak kombinezon roboczy , do tego mocno zużyty .

-To twój strój roboczy używany ale w tej chwili innych nie mam . W przyszłym tygodniu dostajemy nowa dostawę wtedy wpadniesz i wymienię ci to na nową sztukę

Wziąłem to co podała

-Ale to jest ze cztery numery za duże na mnie , utopie się w tym

-Innego nie ma , a swoja droga wyglądasz na bardzo drobnego

-No i … .W myślach dodałem przy tobie każdy wgląda na drobnego

-Chodzi człowieku o to że to ciężka robota , pokiwała przecząco głową , po mojemu nie dasz rady , zapierdolą cię raz dwa , tutaj pracują wielkie chuje , twarde tępe skurwysyny do dźwigania bez grama mózgu nie wyglądasz mi na takiego . Uwierz mi nie jedno tu już widziałam.

Zaskoczyła mnie jej bezpośredniość poczułem się jakbym gadał ze starym kumplem po 3 piwie i to nie pierwszy raz o tym jakie życie potrafi być gówniane , ale mimo to warto żyć. Jakoś tak to zabrzmiało w moich uszach , i ten sposób w jaki wypowiadało bluzgi .Znała się na rzeczy to było dobre wypowiedziane z prawdziwym uczuciem , cholera zaimponowała mi .I nagle zobaczyłem w niej coś więcej niż tylko wielka górę mięsa .Ta babka nie jedno widziała wierze jej , i pewnie nie jedno przeżyła . No cóż w innych okolicznościach może nawet zaproponował bym jej piwo , ale tera ponoć mam pracować .

-Słuchaj spokojnie dam radę , może i nie wyglądam , ale pod tymi szmatami są same żyły i mięśnie , trochę zdrowej ostrej harówki dobrze mi zrobi , wciągnę tu wszystkich nosem .

W odpowiedzi skrzywiła kącik ust i zaskrzeczała

-Ja wiem swoje .Idziemy stąd bo śmierdzi tu starymi szmatami i środkiem na mole .

Trzymając w ręku używany podniszczony uniformem opuściłem budynek bhp .Główny plac i magazyny były zaraz za nim trochę w prawo za rzędem równo przyciętych wysokich krzaków żywopłotu okalających wyjazd z niego.

Z daleka zobaczyłem że na rampie rozładunkowej uwijają się ludzie jak w ukropie .Temperatura powietrza robiła się coraz wyższa i zaczynała mi wyraźnie doskwierać przy samych chodzeniu , a jak będzie podczas ciężkiej fizycznej pracy?, porzuciłem tą myśl zdając sobie sprawę że do niczego fajnego mnie nie doprowadzi . Może w środku jest inaczej.

Z braku lepszego pomysłu postanowiłem udać się w stronę robotników pracujących na rampie . Jeden stał spocony i czekał chyba na towar który , jego kumpel zaraz tu przywiezie z głębi magazynu i będą to pakować do ciężarówki długiej jak dwa przystanki autobusowe.

-Przepraszam zagadałem jednocześnie bliżej podchodząc, szukam spojrzałem na pogniecioną kartkę w dłoni. Miłego , znajdę go gdzieś tutaj

Spojrzał na mnie zmęczonym wzrokiem , i odpowiedział niskim głosem. -przejdź tymi drzwiami na prawo i prosto w głębi będzie pakamera tam siedzi, tam go znajdziesz .

-A kim on jest tutaj zapytałem przezornie na wszelki wypadek , co by wiedzieć jak z nim pograć

-Bogiem , padła krótka odpowiedz. Zabrał się i gdzieś poszedł.

-Ok. dzięki krzyknąłem za nim. No to świetnie dodałem w myślach czy z bogiem idzie pograć , chyba mi się pomyliło z pogadać , to drugie ujdzie w tłoku .Jednostronna konwersacja z nim rzecz powszednia. No nic jest i pakamera. czas na męską rozmowę .

Mocno wyrobione drzwi z obluzowaną klamką skrzypiąc ustąpiły pod moim naporem . Było tutaj zupełnie inaczej niż w biurowcu , żadnej harmonii żadnych ostrych kątów idealnie dopasowanych krawędzi dokładnych wykończeń , wszystko zdawało się mieć swoje przypadkowe miejsce , z którego i tak za moment zniknie .Niby ta sam firma i całkiem nie daleko od biurowca , ale miałem nieodparte wrażenie że tutaj zaczyna się inny świat do którego właśnie wkroczyłem nie do końca świadomy co mnie czeka . Za nie wielkim porysowanym biurkiem z płyty wiórowej siedział ogromny banalny facet ,krótko przycięty na zapałkę leżącą . Na dźwięk skrzypiących drzwi momentalnie spojrzał na wchodzącego czyli mnie . Czujny i gotowy na mój widok ,niespiesznie wielką włochatą dłonią , która przypominała bochenek chleba potarł trzydniowy zarost na swoje twarzy. Zmrużył oczy i zmarszczył twarz jak zły pies , informujący gdzie zaczyna się jego terytorium .Chcesz mieć kłopoty to chodzi dalej , tak to wyglądało , a jak będzie , zaraz się dowiem .Otworzyłem usta żeby coś powiedzieć . Ale przerwał mi wchodząc w słowo zdecydowanie , tak jakby całe życie rozstawiał wszystkich po kątach. I kompletnie nic innego .

-To ty jesteś ten nowy do roboty ?

-W zasadzie tak mam tutaj sięgnąłem do kieszeni po kartkę od pani z kadr -Trochę się pomarszczyła położyłem na biurko próbując wygładzić

Jego wielka łapa ospale drapiące nieogoloną twarz , nagle z niepojęta dla mnie szybkością spadła na kartkę , która jeszcze przed sekunda gładziłem , zatrzeszczało biurko od uderzenia , a mi chyba mrugnęły powieki

-Pierdolę ta kartkę , pofrunęła z wielkiej łapy gdzieś za niego w nieodgadnione miejsce

-Dzwonili z jebanych kadr wiem kim jesteś . Chciałem się tylko upewnić

Chyba nie masz nic przeciwko ?, zapytał drwiąco

-Nie odpowiedział najspokojniej jak umiałem starając się aby wyszło to bardzo obojętnie.

Jeżeli to miał być pokaz siły , to wyszedł całkiem ok .Bez dwóch zdań on jest Bogiem , koleś na rampie miał rację , zapomniał tylko dodać , złym bogiem

Bóg wyciągnął gdzieś spod biurka paczkę fajek i szybko odpalił pierwszego który wypadł mu z opakowania , użył ziemskich zapałek.

-Słuchaj nic się nie bój wszystkiego cię tutaj nauczymy .Przede wszystkim. Zatrzymał się na chwilę wypuścił wielki kłąb dymu i kontynuował , jak należy pracować ,.Położył duży nacisk na słowo PRACOWAĆ. bo trzeba ci wiedzieć że my tutaj zapierdalamy , ostro zapierdalamy , i niech ci nie przyjdzie do twojej główki że może być tutaj inaczej . Nie ważne dla mnie jest gdzie wcześniej pracowałeś , i co tam im naopowiadałeś w tych jebanych kadrach chuj mnie to obchodzi . Zapomnij o tym .Tam jest inny świat i tutaj jest inny świat mój świat im szybciej to pojmiesz , tym będzie ci łatwiej

Prorok pomyślałem , miąłem nosa z tymi różnymi światami intuicja mnie rzadko zawodzi.

Bóg kontynuował

-My uczymy znowu znajomy nacisk na słowo , tym razem uczymy

jak pracować , aby pracować dobrze .I kurwa gwarantuje ci kolego mój sympatyczny jak tu siedzę że nauczymy cię i będziesz umiał pracować , dobrze pracować. I dobrze to zapamiętaj co tutaj mówiłem

Zgasił resztki nie dopalonego papierosa , w pogiętej puszce po tuńczyku pośród wysypujących się na boki innych niedopałków.

Wyglądało na to ze skończył .Stałem tak z tym starym kombinezonem roboczym pod pachą trochę skołowany i postanowiłem się odezwać wytłumaczyć , że właściwie to chyba się już rozmyśliłem , bo ja miałem przyjść tak tylko , bo urząd pracy kazał , szybko próbowałem ułożyć z tych myśli w głowie jakieś proste krótkie zdanie , i kiedy miałem je wypowiedzieć , znowu wszedł mi w słowo .

-Spierdalaj do roboty , na placu brygadzista pokaże ci gdzie masz swoją szafkę

Po tych słowach wyciągnął jakąś kolorowa gazetę i rozwalił się na krześle

No cóż uznałem że dalsze próba jakichkolwiek wyjaśnień z mojej strony nie ma sensu , ten facet już wszystko wie . Co chyba nie powinno mnie dziwić , przecież jest bogiem .

Nie myśląc dalej za wiele obróciłem się na pięcie , z moim ulubionym starym kombinezonem i wyszedłem , na odchodne drzwi znowu zaskrzypiały , i zabrzmiało to ,trochę jak przerobiony ironiczny śmiech.

Znowu znalazłem się na brzegu rampy załadunkowej .Tym razem stał tam jakiś inny facet w schludnym nowym ,dopasowanym uniformie koloru zielonego , mój był brązowy , wyblakły . Stał tak i rozglądał się pod pachą trzymał jakiś gruby notatnik , a w ręku komórkę . Był spokojny żadnych nerwowych ruchów . Szybko zainteresował się mną i podchodząc zapytał .

-Igor ?

-Zdziwiłem się ze zna moje imię , jak miło pomyślałem i z uśmiechem odpowiedziałem tak jestem Igor

-Świetnie Igor , chodzi ze mną pokażę ci gdzie mamy szatnie , dostaniesz swoją szafkę .

I poszliśmy jakimś wąskim korytarzem , po ,krótkiej chwili dotarliśmy do celu

Szatnie , czy jak to zwał , to było takie długie jak kontener towarowy pomieszczenie po lewej i prawej przy samych ścianach dosunięte blaszane szafki , a na końcu kolejne drzwi gdzieś dalej .

-Chodź gdzie będzie twoja szafka , na samym końcu po lewej , ostatnia , podeszliśmy do niej .Wyciągnął z kieszeni kluczyk na małym sznureczku z okrągłym plastikowym breloczkiem „bodex” .Wpakował go do zamka szafki i przekręcił , puściła za pierwszym razem .

-Ok. Igor klucz zostawiam w zamku , jak się przebierzesz przyjdź do nas ,

a zapomniał bym wrócił się do tych drzwi co mnie trochę zaciekawiły kiedy tu weszliśmy . Otworzył

-Tutaj są prysznice , po pracy można z nich korzystać , to chyba wszystko .przebieraj się i wracaj , powiem co dalej

W szatni śmierdziało starymi szmatami ,potem i czymś jeszcze , nie mogłem tego w głowie ustalić , ale gdzieś już to czułem , coś jak zarzygany kibel w pijackiej melinie .Szybko wyskoczyłem z ciuchów i wpakowałem się w kombinezon , który wyglądał jak namiot , za duży , dużo za duży .Ale nie ma rady trzeba to przetrwać .Podwinąłem rękawy i nogawki , reszta dalej zwisała , ale przynajmniej mogłem w miarę normalnie poruszać się .Swoje rzeczy powiesiłem na pokrzywionym drucianym wieszaku w szafce. Przekręciłem klucz w zamku . I polazłem z powrotem na rampę.

Gość w zielonym kombinezonie już czekał .Nie był sam stał z facetem , ze dwa razy większym ode mnie , szeroki w barach i wyższy o głowę .Butny zawzięty .

Podszedłem krokiem najbardziej luzackim jaki umiałem wtedy wykombinować .

-Ok już jesteś , no i dobrze .Słuchaj to jest Waldek , będziesz z nim dzisiaj pracował .

Spojrzałem na niego prosto w te jego małe oczka , i nic tam nie zobaczyłem , były puste . Nic tam nie było poza kolorem brązowym . Twarz jak maska spięta naciągnięta , chyba trochę zmęczona .

-Cześć Igor jestem wyciągnąłem rękę

-Waldek , dla znajomych Waldor

Kiedy moja ręka spotkała się z jego poczułem że uderzyła w coś na kształt kowadła , twarda zrogowaciał skóra jak nowy papier ścierny . Ścisnął kolejna ciekawostka , sprasował mi dłoń jak w imadle , zabolało ale nie dałem po sobie tego poznać uśmiechnąłem się , jego twarz pozostała nie wzruszona .Na szczęście szybko puścił dłoń .

-Waldek powie ci co i jak .Będziecie ładować towar na rampie trzeciej według listy zamówień Waldek ma specyfikację .

Jezu on umie czytać , kolejna niespodzianka .

- To wszystko , miłej pracy

Zabrał się ze swoim kajetem pod pachą i gdzieś sobie poszedł

-Dobra Igor idziemy walnął niskim głosem

Pamięta jak mam na imię może nie jest taki zły. Przeszliśmy jakieś ze czterdzieści metrów albo trochę lepiej pośród palet i kontenerów z napojami wszelakiej maści i czymś jeszcze tam .Pobieżnie zauważyłem wody różnych marek , które nie wiele mi mówiły. I cała masa kolorowych napojów .Wszystko w foliowanych wielkich paletach jedna na drugiej w ilościach nie do ogarnięcia jak dla mnie

W końcu się zatrzymaliśmy

Słuchaj stary na trzeciej rampie ładujemy tylko napoje i wody żadnego alkoholu ten jest kawałek dalej na piątce , roboty jest sporo bo zamówienia są regularne o stałych godzinach i nie ma czasu na opierdalanie się . Bywa że jest fajne zamówienie co znaczy jednolite wtedy można użyć wózka i ładować całe palety zgrzewek bezpośrednio na tira , jak przyjedzie .Brygadzista zapomniał że dzisiaj przyjeżdżają tylko drobnociuacze jak na nich mówię czyli z busami więc nawet gdyby było jednolite zamówienie , to wózek na chuj się przyda .Trzeba to ładować pazurami , mnie to bez różnicy , ale ty nie wyglądasz mi na twardego gościa , zaprawionego w ciężkiej pracy

-Waldi dam radę , pod tym namiotem same żyły i mięśnie

Skrzywił twarz w imitacji uśmiechu ze znudzeniem , pewnie nie uwierzył .I sporo się nie pomylił , dzisiaj drugi raz wciskam ten gówniany kit .W kanciapie u Boga to było bez znaczenia , ale teraz trzeba będzie to udowodnić.

-Dobra kurwa zobaczymy , tutaj trzeba się uwijać

-Ok szefie

-Tak jak mówiłem ładujemy dzisiaj same napoje do busów .Podszedł do szafki przy wyjściu z rampy i wyciągnął jakiś zafoliowany papier formatu A4 .To pewnie ta specyfikacja .Spojrzał na zegarek , który wisiał z metr nad szafką , prosty okrągły z dużymi wskazówkami taki jak za komuny wisiały nas stacjach kolejowych. Pokazywał piętnaście po drugiej znaczy czternastej . Ok do dwudziestej drugie , trochę jeszcze zostało.

-ok zaraz będziemy mieli klienta sapnął Waldi

Do rampy podjechał pierwszy bus , szeroki i długi jak nie bus , na grubych podwójnych kołach . Jezu pomyślałem przecież w niego wlezie od cholery tych zgrzewek z napojami .Zgrzewek ładowanych ręcznie .

Waldi podszedł do kierowcy który stał już na rampie i coś między sobą wyjaśniali machając przy tym rękoma . Waldi kiwał głową , a ten drugi pokazywał , wyglądało na gest ściśnięcia , że niby ciaśniej , Waldi nie specjalnie gadał , potakiwał głową i w końcu tamten przestał gestykulować i pochylił się w stronę Waldka .Teraz on potakiwał , a Waldi jakby czytał i pokazywał palcem to na kartkę to magazyn to na busa. W końcu odwrócił się , kartkę schował do szuflady tej samej nad którą wisiał mój ulubiony zegar , odmierzający czas do wolności .

-Dawaj Igor zaczynamy trzeba go załadować , będę mówił co masz brać

Rzuciłem jeszcze kontem oka na kierowcę , właśnie odpalił papierosa i poszedł pewnie rozwalić się na swoim miękkim fotelu w busie , włączy muzykę i się wyluzuje odpocznie .Prawie się rozmarzyłem , a swoją drogą to ciekawe czemu ja nie jestem kierowca wielkiego busa , siedział bym tera w kabinie jak król i rozkoszował się muzyka z głośników .

Poczułem się jak pies na łańcuchu , który chce pobiegać , ale nie idzie bo przecież jest przypięty do łańcucha , i to nie byle jakiego bo z napojów gazowanych i cholernej wody . Z dalszej zadumy wyrwało mnie zdecydowane szarpnięcie za kombinezon . To Waldi

-Kurwa Igor dawaj nie ma czasu na opierdalanie

I polazłem za nim jak skazaniec .Zgrzewki z napojami były pakowane po sześć butelek , pośrodku miały nawet taki niby uchwyt , pomyślałem że to sprytne i pomysłowe ale.... no właśnie , bez tego uchwytu człowiek musiał by złapać je i nieść dwoma rękami , inaczej się nie da jak na moje oko . A tak przez ten cholerny uchwyt można złapać całe to ustrojstwo jedną ręką i o to w tym chodzi , żeby ujebać człowieka momentalnie . Waldi jak się potem dowiedziałem na takie łażenie z jedną zgrzewką mówił , puste przejazdy . I jeszcze lubił gadać , tutaj trzeba się uwijać . Pracowity gość z niego był , bez picu , twardy i zawzięty .Ja chyba nie bardzo . No i chcąc nie chcąc robiłem co mi kazał , na początku nie były nawet ciężkie , ale z biegiem czasu każda jedna zaczynała ważyć tonę , ręce miałem jak drewniane kołki zakończone zagiętym gwoździem .Nic nie czułem. Do tego zgrzałem się niby gorąco było więc nic dziwnego , ale przecież na zewnątrz w hali nie bardzo , tutaj jest dość przewiewnie nawet i chłodno , ale nic to nie pomogło. Po jakimś czasie wyglądałem jakby mnie ktoś zlał wężem ogrodowym .

Ot zwykły pracownik plantacji trzciny cukrowej uwija bo pan kazał kupił jego czas za parę groszy .Tak to jest na świecie poukładane , jedni mają wyjebane siedzą w kabinach samochodów , a inni zapierdalają w pocie czoła .

Waldek zawodnik zaprawiony w boju zasuwał jak automat na mój jeden przejazd z napojami robił trzy swoje , nie mogłem się nadziwić jaki jest dobry i wspaniały , niepokonany . No i kurwa w ogóle się nie zgrzał , wyglądał jakby się przechadzał po parku letnim popołudniem .Bóg jest w kanciapie , a na hali król . Król Waldek .

Na początku człowiek się buntuje , jest zły obrażony sam nie wie do końca na kogo , trochę na siebie , wszystko po trochu w nim buzuje próbuje coś zmienić , ale szarpie się jak ryba bez wody .Potem przychodzi zobojętnienie , wszech ogarniające zmęczenie , które przeradza się w otępienie .I jest mu już wszystko jedno .Każdy z tych stanów dopadał mnie po kolei a ostatni totalne otępienie rozwalił mnie na łopatki . Nie wiem jakim cudem dawałem radę z tymi cholernymi zgrzewkami , nosiłem je odruchowo siła rozpędu jedna za drugą , i potem kolejne i jeszcze kolejne i następne .I załadowaliśmy tego busa , a potem przyjechał następny i tego też załadowaliśmy i następny i znowu kolejny wielki jak wszystkie poprzednie do kupy i o dziwo już mi to nie przeszkadzało .

Zadziwiające jak ciężka robota może człowieka otępić .W międzyczasie zaczęło ostro padać i powietrze zrobiło się cudownie wilgotne miłe wytchnienie i rześkie. Już się tak nie pociłem .Waldi co jakiś czas przynosił zimna wodę , nie wiem skąd to brał , ale mówił że to mamy w gratisie i można chlać ile nie wejdzie , no i dobrze bo gdyby nie ta woda , zdechł bym tam dawno bez pory , a tak ciągle odnajdowałem w sobie pokłady siły o których nie miałem bladego pojęcia .Pytanie po co to przepadło w mojej głowie po załadowaniu pierwszego busa , potem było ile tego jeszcze , ono też przepadło po piątym busie .A kiedy straciłem rachubę który to już z kolei do załadowany , pojawiło się kiedy koniec .I nie dlatego ,że było ciężko , bo kurwa było ciężko jak już nie pamiętam kiedy wcześniej , tylko dlatego że miałem dosyć , pierdolenia Waldiego i tych jego chorych opowiastek jak tutaj jest fajnie , i że mi się spodoba tylko muszę się jego trzymać , potakiwałem , ale nie dlatego że miał rację i mi się podoba lub dopiero spodoba o czym jeszcze nie wiem jak twierdził. Tylko był tak drewniany tak kurewsko drewniany że autentycznie brakowało mi słów którymi mógłbym mu to uświadomić . Ludzkie narzędzie obdarzone głosem. Zerkałem coraz częściej na ten kolejowy zegar nad szafka gdzie trzymał faktury dla kierowców .A tam 15.00 ; 18.00 ; 21.30 dosłownie tak , przeskoki jak w czarnej dziurze , coś robię pustka w głowie patrze za moment czas daleko z przodu .

No w końcu się doczekałem .Kończyliśmy właśnie ostatniego busa który podjechał , nie był duży poszło w miarę szybko .Kiedy zaniosłem ostatnią zgrzewkę spojrzałem na zegarek 21.50 .Kurwa dałem radę to koniec , czas się zawijać .Wszystko mnie bolało , ale żyłem ten cholerny wielkolud mnie nie złamał , dałem sobie radę , mogę być z siebie dumny . Tymczasem Waldi gdzieś zniknął mi z oczu , postanowiłem na niego nie czekać .Wcześniej ustaliliśmy że to ostatni bus do załadowania i jak go skończymy to mogę iść do szatni .tak tez zrobiłem na ugiętych nogach w przepoconym namiocie skręciłem w stronę szatni poczułem spokój .

-Igor bez odwracania poznałem ten głos , słyszałem go dzisiaj przez ostatnie osiem godzin , to Waldi . Chociaż darł się głośno postanowiłem udać że nie słyszę , i ruszyłem dalej w swoja stronę , zlewając jego wołanie .

Po chwili znowu , jeszcze głośniej

-Igor do cholery i szybkie kroki gdzieś za mną , kurwa czego on chce

-Gdzie idziesz , nie słyszysz jak wołam

-No nie bardzo zamyśliłem się , idę do szatni.

-Jeszcze nie szef prosił o posprzątanie małego placu dojazdowego przed magazynem głównym , prowadzili tam jakieś roboty z droga dojazdową i nie zdążyli uprzątnąć , a na jutro musi być gotowe bo tam jest umówiony załadunek .

-Dlaczego ja ?

-Dzwonił w połowie zmiany , i wskazał ciebie .Zapomniałem ci powiedzieć wcześniej , nie było kiedy .

Myślę sobie ty cwany skurwysynu celowo to zrobiłeś żebym nie polazł do niego kiedy jeszcze był na hali .Może to tobie właśnie kazał zrobić .Ale terasz nijak tego nie sprawdzę .Potarłem ręką zmęczoną twarz

-ok gdzie to jest ?

-chodź pokażę ci

No i poszliśmy rampa załadunkową na zewnątrz i gdzieś pod koniec hali głównej .Tam była jakaś przystawka do tej hali ale drogę do niej przecinała sterta piachu i kamieni i czegoś jeszcze co w nikłym świetle lampy świecącej z oddali budynku było nie do rozróżnienia .

-Zaraz podjedzie samochód trzeba będzie to załadować i po sprawie .

Powiedział to tak lekko jakby chodziło o założenie kapci , a tu kurwa po mojemu było od chuja ciężkiej roboty .

-idę pogonić ekipę z samochodem

Chciałem coś powiedzieć , ale zobaczyłem tylko jego znikające plecy .Odpuściłem za bardzo byłem zmęczony aby się tym przejmować . Podszedłem bliżej , znalazłem jakąś drewnianą skrzynkę obróciłem pod odpowiednim kątem i usiadłem na niej . Chłodne powietrze miło studziło moje rozgrzane ciało . Przypomniałem sobie o fajkach , które miałem w kieszeni , myślałem że uda się wcześniej zapalić , ale nie było na to szans . Teraz w ciszy i spokoju mogę to zrobić . Siedziałem tam i paliłem czekając ,sam nie wiem na co .Już w połowie papierosa wiedziałem że nie ma szans abym załadował cokolwiek , a dopalając go wiedziałem co nastąpi . Odrzuciłem żarzącego się peta szeroko po męsku gdzieś w cholerę. Odgłos nadjeżdżającego samochodu wyrwał mnie z chwilowej zadumy , nie wstając z mojego siedziska zmrużyłem oczy aby zobaczyć co to takiego i w jakiej odległości , ale wszystko co widziałem to oślepiające światło , które było coraz bliżej . Postanowiłem wstać bo facet w zamyśleniu gotów mnie przeoczyć , i rozjechać .

Pół ciężarówka zrobiła spory łuk i podjechała dość zgrabnie blisko kopy gruzu , pomieszanego z piachem i czymś jeszcze . Kierowca zgasił silnik .

Usiadłem z powrotem na drewnianej skrzynce i rozważałem zapalenie kolejnego papierosa. Siedzę i czekam nic się nie dzieje .Gdzie ta ekipa ? Do ładownia myślę , nic czekam dalej . Wyciągnąłem kolejną fajkę szukając zapałek pomyślałem o kierowcy . Pewnie taki sam skurwysyn jak ci od napojów , siedzi wygodnie w swojej kabinie i gówno go cała reszta obchodzi , mógłby chociaż wyjść i zagadać jak normalny człowiek .Znalazłem zapałki i odpaliłem .W kabinie coś się zaczęło dziać , chyba mocował się z drzwiami .I nagle mnie olśniło . Ten kutas po prostu mnie nie widział , kiedy odpaliłem fajkę zobaczył żar palonego paierosa. A to dobre , uśmiechnąłem się sam do siebie . Gość w końcu poradził sobie z drzwiami wylazł i ruszył w moją stronę .Wyglądał przeciętnie , niski i gruby ospałe ruchy , szedł bujając się z lewej na prawa. Będąc już całkiem blisko zaczął drzeć mordę , co nie będę ukrywał szczerze mnie zaskoczyło.

-Kurwa to ty masz to załadować , na chuj siedzisz , zapierdalaj z łopatą nie mam zamiaru sterczeć tu do samego rana

-Słuchaj ja chyba tez nie za bardzo , odpowiedziałem w miarę łagodnie

-Chuj mnie obchodzi na co masz ochotę ,Waldek mówił że masz to wrzucić migiem

O jak miło pomyślałem , zna Waldka , to może nawet gadał z nim i wie że ktoś tu jeszcze miał się pojawić do tego szuflowania

-A gdzie reszta ekipy , zapytałem dalej łagodnym tonem .Bo po prawdzie to nawet trochę mnie to ciekawiło.

-Jakiej kurwa ekipy , rozdarł mordę jeszcze głośniej i podszedł zupełnie blisko .

W słabym świetle jego twarz wyglądał jak świński ryj , nalana kompletnie bez szyi , wyglądał na zdenerwowanego , a ja nie . Po za tym że jego krzyki zaczynały mnie irytować.

-Słuchaj pierdolcu załatwiłem ten ładunek z Waldkiem żadnej ekipy nie będzie , masz to załadować i to biegiem bo... .I nie dokończył zdania . Po raz kolejny mnie dzisiaj olśniło .To lewa wywózka , poczciwy Waldek opierdala coś na boku , dlatego późna pora i tak mało osób o tym wie . Nie wypuszczając fajki z pyska tak jak siedziałem gwałtownie się podniosłem jednocześnie wyprowadziłem potężnego prawego sierpowego z dołu dopychając skrętem tułowia , tak jak uczyli kiedyś , na szkółce bokserskiej .Wiem miałem ambicje i marzenia . Ale życie bywa przewrotne i marzenia znikają gdzieś w odmętach codzienności.

Świński ryj padł jak rażony prądem tracąc przytomność zanim jego galaretowate cielsko uderzyło o ziemię . A ja znowu poczułem błogi spokój .Bo chyba mnie jednak zdenerwował patrząc teraz na to co się przed chwilą stało. Być może ten dzisiejszy dzień nie układał się do końca po mojej myśli ale próbowałem go jakoś zapiąć w sensowną całość . Odrzuciłem nie dopaloną fajkę na bok i a skrzynkę z powrotem pod nie wrzucony gruz . Nachyliłem się jeszcze nad leżącym grubasem i sprawdziłem czy oddycha . Śmierdziało mu z pyska , czymś kwaśnym i przegniłym .Oddychał , po mojemu ocknie się za dziesięć piętnaście minut .Przekręciłem go na wszelki wypadek na bok co by się nie udusił własnym językiem .

Obróciłem się na pięcie i poszedłem w stronę miejsca z którego zawrócił mnie Waldi .Szatnia niczym ziemia obiecana , szybki prysznic normalne ciuch .Namiot zostawiłem w szafce którą zostawiłem zamkniętą z kluczem w środku . Sam nie wiem jak szybko , ale chyba szybko dotarłem do bramy głównej i tu dalej tkwił mój ulubiony portier. Myślałem że ktoś go zmienił ale wygląda na to że maja jakieś inny system zmian , pewnie dwanaście lub dwadzieścia cztery.

Szeroko się uśmiechnął na mój widok zastanawiałem się przez chwilę czy wie o mojej dodatkowej pracy .Może Waldek i tu ma układy . Jest za wielki nie dam rady rozłożyć go jednym strzałem jak tego leszcza od placu z gruzem .

-Co tak długo zagadał wesoło , twoja zmiana już dawno wyszła , zdrzemnąłeś się w szatni , roześmiał się głośno z własnego żartu 

-Nie brałem długi prysznic a potem układałem włosy przed lustrem

-Ha ha zawtórował basem , dobre kurwa .Dowcipniś lubię takich ok przełaź i do jutra

-Do jutra , skłamałem sam już nie wiem , który raz dzisiaj .

Po chwili byłem już poza brama i poza tym dziwnym miejscem które miało chwilowym wytchnieniem i obietnicą dobrej pracy .Ruszyłem dalej nie czując specjalnego zmęczenia .Raczej jakiś rodzaj ulgi , że jestem poza tym miejsce i całą tą sytuacją , która wymknęła mi się spod kontroli .

Wiał lekki chłodny wiaterek i zrobiło się całkiem przyjemnie , postanowiłem wrócić inną trasa niż tu przyszedłem , i zahaczyć po drodze o ten nowy bar ,który widziałem z tydzień temu przy starych torach kolejowych naprzeciwko sieciowej stacji benzynowej BP , jakoś do tej pory nie było okazji zdawało mi się za daleko .Ale teraz czemu nie wyglądał z daleka na całkiem miły i przytulny a przede wszystkim nie duży .Lubię małe lokale z duszą , można tam poczuć klimat i czasami spotkać kogoś sensownego . Niech ten schyłek dnia przyniesie mi trochę spokoju i zapomnienia .

W nocy w półmroku nieoświetlonych miejsc droga jakoś szybciej mija trasa dość mroczna koła nie używanego elewatora zbożowego i starego młyna w dziwnych zakamarkach opuszczonych budynków , często lubią przesiadywać lumpy .Ale specjalnie mi tot nie przeszkadzało , sam wyglądałem jak podejrzany element , więc kto by mnie chciał zaczepiać .Wyłaniając się z mroku w tereny bardziej uczęszczane przez ludzi dostrzegłem w oddali rozjarzona reklamami i napisami stacji paliw BP. No to jestem blisko i całkiem szybko .I tak jak to sobie zapamiętałem po drugiej stronie ulicy jest moja knajpka .Będąc nie dalej jak rzut beretem .Przeczytałem podświetlany napis umieszczony na zwykłej nie heblowanej desce , a może była tylko tak wystylizowana . ” Zabłąkana „ . NO coś w tym jest łatwo na tym zadupiu to znaleźć jej nie idzie .A może to i nawet dobrze . Nie wszyscy tu docierają co brzmi jak obietnica , że w środku nie spotkam tych samych stałych knajpianych bywalców których widuje w innych miejscach .

Stanąłem na progu i trochę się rozglądam .W środku pierwsza miła niespodzianka , półmrok żadnych jaskrawych świateł , nawet przy samym barze , fakt tam wygląda trochę jaśniej , ale nie na tyle aby już z daleka wiedzieć kto tam siedzi i psuć pewien rodzaj mrocznego nastroju .Może to celowy zabieg. Chcesz kogoś poznać musisz podejść .Jak na ta godzinę było sporo wolnych stolików . Te które już ciasno oblegają powiedziałbym nawet że porobili sobie dostawki z krzeseł żeby tylko móc siedzieć razem , pewnie jakieś kumpelskie paczki, to nie dla mnie przeważnie lubię być sam i w spokoju pić to co sobie naważyłem , nawet jeżeli nie jest to alkohol. Szybki rzut okiem w stronę baru który zamierzałem zaatakować w pierwszej kolejności może potem gdzieś jakiś stolik w głębi sali w ciemnym kącie . Ale teraz muszę się napić. Bar prosta konstrukcja , kontynuacja stylizacji nazwy widniejącej na zewnątrz . Gruba deska , dosłownie , wyglądała jakby moment temu przywieźli ją z tartaku trochę nierówna , stołki wysoki barowe bez obicia , również z samego drzewa . Postanowił w końcu podejść aby wszystko lepiej ocenić zamawiając jednocześnie coś do picia , bo co tu kryć zaczynało mnie suszyć w gardle , pewnie od tej wody , która pompowałem w siebie podczas roboty . Nie było innej rady bez niej zdechłby tam z odwodnienia . Chyba w całym życiu tyle jej nie wypiłem co dzisiaj .

Nie bez trudu wdrapałem się na trochę jak dla mnie przy wysoki stołek i poczułem ulgę mimo twardego siedzenia , nogi w końcu zawisły w powietrzu i mogły spokojnie odetchnąć . Szeroko oparłem się o bar .Wyciągnąłem papierosy wpakowałem pierwszego z brzegu do psyka i lewą ręka próbowałem ustalić gdzie tym razem wetknąłem zapałki .Nie trwało to długo .Przed twarzą błysnął wysoki płomień jednorazowej zapalniczki . Pochyliłem się w jego stronę i końcówka papierosa zajarzyła czerwienią . Zaciągając się pokiwałem głową .

-Co podać zwrócił się do mnie z szerokim uśmiechem barman , szczupły chłopak przed trzydziestką jak mniemałem

-Piwo tylko zimne z butelki bez szklanki sapnąłem

-Oczywiście zaraz podam

Deska barowa miała sporo fajnych ciemnych słoi , pociągnięta grubą warstwa jakiegoś lepszego lakieru , gładka w dotyku bez odprysków , krawędź o nierównych zaokrąglonych kształtach wszystko grube na dziesięć centymetrów.

-Barman szybko się uwinął. Zaciągnąłem się nie więcej jak trzy razy a on już leciał do mnie z piwem .

-Proszę pana piwo .

Na dokładkę zaserwował popielniczkę , postawił przy mnie nic nie mówiąc .

-Ile ? Zapytałem

-Czy to wszystko ? Czy jeszcze będzie pan coś zamawiał polecam nasze świetne hamburgery .

-Może później , póki co wystarczy mi piwo jak skończę zamówię drugie

-W takim razie , skasuję jak pan skończy to drugie o ile nie będzie kolejnych zamówień , znowu szeroko się uśmiechnął jak przy powitaniu , zaczyna mi się podobać i on z tą zadowoloną gębą i sposób podejścia do klienta . Nie robią afery z płaceniem o jedno piwo . Wiadomo że nie spierdolę , przed wyjściem zapłacę jak normalny człowiek. Złapałem butelkę zimna w dotyku , słuchał co do niego mówiłem. Bez zbędnego certolenia się przechyliłem ja i ostro golnąłem .Kiedy wróciła z powrotem na blat nie wiele w niej zostało .Obróciłem się na stołku i nie spiesznie przeleciałem wzrokiem po knajpie , robiło się coraz tłoczniej , mimo to nikogo znajomego .

Postanowiłem wrócić do picia. Wzdłuż blatu przybywało amatorów tankowania , nie specjalnie mi to przeszkadzało. Robiłem swoje piłem dalej byłem po drugim piwie z boku stały dwa kolejne. Mały zapas nikomu jeszcze nie zaszkodził. Ciągnąłem piwo gapiąc się bez specjalnego celu raz w lewo raz w prawo. Za którymś razem mój wzrok przykuła osobliwa scena .Po mojej lewej stronie w przeciwległym końcu drewnianego blatu przy którym siedziałem i piłem dostrzegłem kobietę .Odniosłem wrażenie że gdzieś ją wcześniej widziałem , brzmi jak tani podryw , ale jednak tak mi się w głowie roiło

Rozpuszczone włosy długie nogi . Siedziała tam i piła wódkę jeden za drugim. Piła ze smakiem .Potem unosiła fajkę z popielniczki i kopciła jak komin fabryczny. Było w tym coś cholernie prawdziwego , jakaś ludzka historia . Czułem to gdzieś pod skórą , może trochę i poprzez własne doświadczenia .Kiedy facet tak pije , to ma kłopoty i nie chce z nikim o tym gadać. Kiedy to samo robi kobieta to ma ma kłopoty chce aby ktoś to zobaczył i zapytał czy wszystko w porządku .

Sam nie wiem co mnie ugryzło , ale nagle zapragnąłem poznać jej historię .Podejść i po prostu zapytać co się dzieje . Właśnie skończyłem trzecie piwo .Chwyciłem czwarte w garść i ruszyłem w jej stronę .Przepychanie się wśród oblegających bar i wykrzykujących coś do uwijających się jak w ukropie barmanów trochę mi zajęło .Nawet przez moment straciłem ją z widoku , mimo to brnąłem dalej gnany do przodu swoim dziwnym przeczuciem które prawdę mówiąc już nie raz zaprowadziło mnie w ślepą ulicę . Kiedy zbliżyłem się do niej na odległość wyciągniętej ręki siedział z rozpuszczonymi włosami które szczelnie zasłaniały jej profil .Dalej nie widziałem twarzy. Pochylona nad kolejnym kieliszkiem .Postawiłem swoje piwo blisko jej wódki .Nie zareagowała.

Słuchaj jestem Igor siedzę tutaj trochę i degustuje się piwem , zupełnie przypadkiem zobaczyłem cie z drugiego końca baru , i cholera poczułem że chcę z tobą pogadać nie wiem czy to do końca dobry pomysł , więc jak nie masz ochoty to ok , nie było tematu . Przez cały czas mojego wywodu tkwiła w niezmiennej pozycji pochylona na kieliszkiem wódki . Złapałem ją za ramię trochę ciekawy jej reakcji , również gotowy na lufę w pysk z liścia takie sytuacje się zdarzają nie robiło mi to specjalnej różnicy postanowiłem sprawę swojego durnego przeczucia doprowadzić do końca.

Pomogło obróciła się powoli w moją stronę i spojrzała mi prosto w oczy. Wtedy spotkały się dwie piekielne otchłanie , jedna jej druga moja.

-Zabierz mnie stąd

Wypaliła głosem mocnym i pewnym tak jakby przez cały ten czas popijała wodę a nie mocną wódkę , i to w ilości , która niejednego faceta posłała by już dawno pod stół.

Struchlałem to była kobieta ze sklepu w którym piłem dzisiaj wodę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ADI1970 · dnia 01.04.2018 06:51 · Czytań: 141 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Inne artykuły tego autora:
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
17/07/2018 02:56
To pasuje bardzo na piosenkę, i to ładną piosenkę. Na… »
BlueRiver
16/07/2018 23:27
Dziękuję za rady☺ Pozdrawiam. »
zbiwito
16/07/2018 23:14
Poczytaj Poezję. Spójrz krytycznie na to, co napisałeś. Masz… »
JOLA S.
16/07/2018 22:59
Skroplami, najpiękniesza w przyjaźni jest prawda. Niesie się… »
Niczyja
16/07/2018 22:42
Wzruszyłeś mnie, skroplami, coś w serduszku nagle zakuło.… »
skroplami
16/07/2018 22:27
Nie spiesz się, pisanie bywa jak miłość, przecież wiesz:). »
skroplami
16/07/2018 22:20
Taka samotność jak w pierwszym akapicie narasta stopniowo,… »
allaska
16/07/2018 21:35
Zbiwito, dziękuję :)ja też mam do dziś papierowe :) ale czy… »
zbiwito
16/07/2018 21:25
Melancholia przemijania uchwycona w paru słowach. Co do… »
Wiolin
16/07/2018 20:40
Witaj Al. Dobre pytanie. Mamy ich tyle w swoim życiu że… »
Wiolin
16/07/2018 20:35
Witaj Al. "Mój przewodnik ma na imię… »
skroplami
16/07/2018 20:28
Zgadzam się z Darconem. Przez kwiecistość formy opowiadania… »
Gatsby
16/07/2018 18:57
Dzięki śliczne za czytanie! Mam nadzieję, że kolejne… »
Bozena B
16/07/2018 15:16
Witaj Niektóre wiersze trudno skomentować, odnieść się,… »
JOLA S.
15/07/2018 23:12
Dzięki, Grzesiu. Bardzo mi miło. Macie rację, puszczam w… »
ShoutBox
  • Silvus
  • 17/07/2018 03:00
  • Ja chcę marmoladę z papierówek!
  • pociengiel
  • 16/07/2018 12:34
  • Płoną fury, płoną sklepy na Champs-Elysses wielki puchar Złota Nike ubogaca się [link]
  • Dobra Cobra
  • 15/07/2018 16:06
  • Piękna wakacyjna pjosenka na dobre popołudnie: [link]
  • allaska
  • 14/07/2018 22:23
  • Dziś marmolada z papierowek, kłótnie przy stole z synem, kto zrobił najładniejszą bułkę z marmolada, a kto najbrzydszą :) czyli samo życie:)
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Ziebertaq2
Wspierają nas