"NIEWYSŁANE LISTY" - (7) - oldakowski2013
Proza » Inne » "NIEWYSŁANE LISTY" - (7)
A A A
Od autora: Przeglądając swoje zapiski natknąłem się na plik listów z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Stanowią dla mnie żródło wspomnień. Postanowiłem podzielić się z wami jednym takim niewysłanym listem, zachowałem oryginalny zapis - czy dobrze zrobiłem? Nie wiem. Czy warto jednak w liście coś zmieniać? Moim zdaniem nie, a wy co sądzicie o tym?

W...a  12.01.1965R.

                            Witam. No cóż, to mój ostatni list do Ciebie, więcej nie będzie pisanych moich żali. Stało się to, co się stało, mogłem się tego spodziewać, ale czy ja  taki mały, marny "gnojek", mogłem połapać się w tej grze, jaką zastosowałaś w stosunku do mojej osoby? Oczywiście, że nie! Zaślepiony Twoją osobą, nic nie widzący dookoła siebie, patrzyłem w Twój obraz, jak na obraz króla Jagiełły, po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem. Zaślepiony i oślepiony "zwycięstwem" w zdobyciu Ciebie, nie widziałem co dzieje się wokół mojej osoby. A działo się nad wyraz dużo, tylko ja, Hieronim nic nie widziałem, nic nie słyszałem. Nic do mnie nie docierało, choć mówiono wiele i to o konkretnych faktach, a mimo to, ja pozostawałem głuchy na te słowa.

       Może i dobrze, że nie chciałem nikogo słuchać, przynajmniej przeżyłem cudowne chwile z Tobą, których nawet Ty nie możesz mi ich odebrać. Nie masz takiej mocy, aby sprawić we mnie zmianę, abym zapomniał o nas. Tego nie mogę uczynić, wiem, że będziesz chciała wymazać mnie ze swojej pamięci, możesz to uczynić, masz do tego prawo, ale czy będziesz się z tym dobrze czuła?

        Jakie zachowasz wspomnienia z lat młodzieńczych, no jakie? Szkołę, praktykę, sublokatorkę, paru chłopaków, z którymi chodziłaś na dyskotekę? Tylko tyle? Tylko tyle zostanie ci na starość i na długie wieczory, kiedy siedząc w ciszy będziesz chciała wrócić do tego, co tak szybko nam uciekło. Co wówczas wspomnisz? No co?

            Ja, w przeciwieństwie do Ciebie zachowałem wszystkie chwile spędzone z Tobą, nawet te złe, nie, nie wyrzucam ich z siebie. Wręcz przeciwnie, spodziewam się, że w przyszłości zaowocują, kiedy ponownie spotkam inną dziewczynę i wówczas może uchronią mnie przed takim końcem, jaki ma miejsce w przypadku nas dwojga. Może nie będę się tak angażował jak teraz? Nie wiem!

               Justynko, bardzo mnie zabolały Twoje słowa o mnie, nie zasłużyłem na nie i nie miałaś prawa ich wypowiadać. Czyż tak bardzo mnie znałaś? Sama mówiłaś wielokrotnie, że w ogóle mnie nie znasz i miałaś rację. Ja byłem tu, Ty byłaś w moim mieście, daleko, a zarazem blisko, tylko zależy jak dla kogo. Dla mnie byłaś blisko, bo bez przerwy Twoje miejsce było w moim sercu, a to znaczyło, że jesteś wszędzie tam, gdzie i ja. Ty nie przyjęłaś mnie do swojego serca, trudno, moja rozpacz minie, musi. Może jeszcze kiedyś się spotkamy, a może i nie, ale zawsze będę Cię dobrze wspominał, choć prawdę mówiąc, powinienem Twój obraz wyrzucić z serca na śmietnik i nigdy nie spoglądać na miejsce, w którym leży ta fotografia.

               Wiedziałaś, że to moja pierwsza miłość, prawdziwa, czysta, niczym nie skalana ani zabrudzona. Nie nauczyłaś mnie niczego, co powinienem zapamiętać i zachować w sobie. Niczego! Odrzuciłaś ją i podeptałaś, bawiłaś się moim uczuciem jak wyrafinowany zawodnik na boisku, a ja ślepy na wszystko, wierzyłem i nadal wierzę w piękno miłości. Ty nie umiesz tak kochać jak ja, nie będę Cię osądzał, to Twoja sprawa, ale ja nigdy nie zrezygnuję ze szczerego kochania, takiego prawdziwego, naturalnego i opartego na zaufaniu drugiej osoby, osoby obojętnie jakiej, brzydkiej, ładnej, małej czy wysokiej, ale umiejącej i chcącej właśnie takiej miłości, jaką ja jej zaoferuję. Może znajdę jeszcze taką duszyczkę, która pokocha mnie, nie za wygląd, nie za wykształcenie, ale za moją osobowość, moje spojrzenie na świat i to co nas otacza. Może będzie taką romantyczką jak ja?

                  Czy warto jeszcze coś pisać do Ciebie? Mam żal, zresztą kto go nie ma, gdy rozstanie następuje tak nagle, bez słowa wyjaśnienia, czuję się oszukany, bardzo oszukany. Ale tak się płaci "frycowe", gdy wchodzi się w dorosłe życie. Jeszcze człowiek nie zadomowił się w nim na dobre, a już dostał porządnego "kopniaka" w pośladek. Czy tak musiało być? Właśnie tego nie mogę zrozumieć i to mnie boli najbardziej. Zły jestem na siebie, na Ciebie i na cały świat. Nie byłem i nadal nie jestem przygotowany na życie w takim dorosłym świecie. Czy zdobywanie doświadczenia, musi być takie bolesne? Nie ma żadnej litości? Choć odrobinę?

                    Justynko, nie będę walczył o Ciebie, choć to pisanie pokazuje zupełnie co innego, ale mówię poważnie - nie będę! Wolę cierpieć, konać, płakać, ale nie będę skomlał przy Twoich stopach i prosił Cię o powrót, mam swoją ambicję i swój honor, zniosę ten ból. Będzie z pewnością ciężko, ale sama napisałaś mi w liście, że "czas leczy rany". Tak, to prawda, przeżyłem gorsze tragedie, to przeżyję i to rozstanie, które nie jest tragedią i nią być nie może w moim życiu.

                       W tym roku kończę szkołę, może wrócę do domu, może wyjadę w świat, może się spotkamy, a może i nie, chociaż ten świat mimo wszystko jest jednak mały i wszystko możliwe, że natrafimy na siebie. Będziesz miała odwagę spojrzeć mi w oczy? Bo ja tak! Wiele mógłbym jeszcze napisać, ale czy warto? Czy warto pisać do Ciebie to, co ja przeżywałem, skoro Ty wszystko wyrzuciłaś z siebie, a ten list wyrzucisz bez żadnych skrupułów do kuchennego kosza na śmieci. Nie chcę pisać bo pomyślisz, że próbuję przemówić Ci do sumienia, a ja tego naprawdę nie chcę zrobić. Po prostu już nie mógłbym oczekiwać od Ciebie prawdziwej miłości, mimo iż Ty byś zaklinała się na wszystkie świętości, że właśnie ona taka jest. Nigdy nie będzie i choć jestem taki młody, to jednak wiele zrozumiałem.

                         Nauczyła mnie czegoś ta znajomość z Tobą. Może gdybyśmy byli starsi, to wówczas mógłbym wybaczyć Ci tę grę, bo być może sam bym w niej uczestniczył. Ale ja nie uczestniczyłem, nie grałem, to mną grano i mną bawiono się. No cóż, tak bywa w życiu. Będę kończył, a na koniec chcę Ci powiedzieć, że nigdy nie wspomnę nikomu o naszej znajomości, a gdy wspomnę, zawsze będę mówił o Tobie dobrze. A ty o mnie? Będzie Ciebie stać na to, co mnie?

Żegnaj... Żegnaj Ty pierwsza moja miłości i kiedyś, kiedyś wspomnij mnie. Chyba mimo wszystko zasłużyłem na to wspomnienie. Twój, o przepraszam, już nie Twój Hieronim.

W...a 12.01.1965r.

 

( Treść listu jest oryginalna)

           

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
oldakowski2013 · dnia 06.04.2018 22:14 · Czytań: 159 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 8
Komentarze
Darcon dnia 06.04.2018 22:20
Ale to jest piękne. :) Bo szczere, bo osobiste, bo pisane z miłości. Owszem, gdzieś tam są małe potknięcia językowe, ale jednocześnie jest to dojrzałe, jak na młodego człowieka. Tak, trochę naiwne, ale w zgodzie ze sobą, trochę rozgoryczone, a jednak pogodzone, z losem, z tym, co się stało.
Cytat:
Ty pierw­sza moja mi­ło­ści
Tak, to widać! :)
Cóż dodać więcej. Nic. I nic nie zmieniaj. :)
oldakowski2013 dnia 06.04.2018 22:37
Dziękuję ci Darcon za komentarz. Mam w domu parę takich listów, trzymam je, wspominam i pielęgnuję w moim sercu. Gdyby tak dzisiaj nie było (komórek) telefonów, młodzież też z pewnością pisałaby takie listy. Bardzo miło jest wspominać młodzieńcze lata, a pamięć odświeżają zawsze stare, pożółkłe już listy. Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 06.04.2018 23:33
Świetne. Dla mnie to niesamowita walka między pokorą i zrozumieniem, a protestem i "siłą miłości". Jest w tym młodzieńcza naiwność i mnóstwo uczuć. I te uczucia aż pulsują. Czuć, że to napisał ktoś młody, po prostu czuć. I gdy człowiek staje się mądrzejszy i zaradny życiowo, coraz mniej stać go na takie listy - takie jest moje zdanie.
Przypomniałeś mi emocjonalnie moją pierwszą miłość, a skoro tego dokonałeś, to świadczy o sile tego tekstu.
Gratuluję.
Pozdrawiam
oldakowski2013 dnia 07.04.2018 08:19
Dziękuję za komentarz. O miłości wiele można mówić, każdy z nas przeżywał ją na swój sposób i każdy ma inne odczucia. Warto od czasu do czasu wspomnieć swoje zaloty do kobiet. Pozdrawiam.
mike17 dnia 07.04.2018 16:19 Ocena: Świetne!
Tadeuszu, jakbym czytał samego siebie i swoje miłosne miniatury :)
Piękny utwór, jakże sercem napisany.
Wbijający w fotel nie akcją, a uczuciami.
A o kochaniu nie każdy umie pisać.
Ty umiesz.
Dlatego tak mi blisko do Twojego tekstu, miłość w literaturze to mój konik.

To wszystko jest tak intensywne, że aż dech zapiera.
Ale tak jest w przypadku prawdziwej miłości.

Smutna to historia, ale nikt nie obiecywał, że miłość musi skończyć się happy endem.

Wzruszyłem się, bo to moje klimaty.

Świetnie napisane i bardzo po ludzku.

Zapraszam Cię do lektury moich najnowszych miniatur :)

Hej!
oldakowski2013 dnia 07.04.2018 16:27
Michale dziękuję za komentarz i miłe słowa, faktycznie, człowiek wzrusza się czytając te "starocie". Mam tego jeszcze parę szt, ale nie wrzucę bo już przygotowuję się do wyjazdu na Mazury w okolice Białej Piskiej. Może po wakacjach coś zaserwuję. Pozdrawiam. A tak prywatnie , to nie wiesz co się stało z Aronia-23?
Kazjuno dnia 08.04.2018 14:46
Też bardzo mi się podobało. Ech, było się młodym...
Gratuluję Autorowi, Kj
oldakowski2013 dnia 08.04.2018 18:08
Dziękuję Kazjuno, to fakt, było się młodym...
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
kamyczek
22/07/2018 15:02
Witaj, Wiolinie, w życiu jak to w życiu, bywa różnie - są… »
kamyczek
22/07/2018 14:46
- to się cieszę :) - ja też, pod każdą postacią. -… »
Kazjuno
22/07/2018 14:10
Serdeczne dzięki Carvedilol za czytanie i wyrażenie opinii.… »
Ekszyn Dupacycki
22/07/2018 14:03
Zachęciłaś, a chyba o to chodzi w recenzji. Nabędę :) »
Blastovitch
22/07/2018 14:02
Witam. Wysyłając to opowiadanie, miałem świadomość, że… »
Gatsby
22/07/2018 13:21
Rozumiem Darconie! Oto dowód na to jak ciężko zmieniać… »
Miladora
22/07/2018 13:18
Bardzo dziękuję, Kamyczku i Lilah, za przypomnienie tego… »
ajw
22/07/2018 13:04
Jak zwykle inteligentnie i emocjonalnie :) »
ajw
22/07/2018 13:02
W takim razie cieszę się bardzo :) »
ajw
22/07/2018 13:00
Wszystko cacy, jedynie ta jedynka i dwójka trochę drażni.… »
AntoniGrycuk
22/07/2018 12:32
Dzięki wielkie za czytanie i opinię. Ten tekst miał być… »
Lilah
22/07/2018 12:02
Rosnę z dumy, ajw. Serdeczności :) »
Lilah
22/07/2018 12:00
Uwielbiam ogórki, a tym samym i Twój wiersz, kamyczku. Nie… »
Carvedilol
22/07/2018 11:54
Kazjuno Przeczytałem ten fragment bez znajomości całości.… »
Kazjuno
22/07/2018 11:43
Tekst znacznie bardziej logiczny od poprzedniego "Życie… »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:aspoerm
Wspierają nas