Bimbuś - Carvedilol
A A A
Od autora: Dla najmłodszych, takich całkiem tycich.

 

                                                         Bimbuś
 
    W Szmaragdowym Lesie mieszkał zajączek Bimbadełko. Przyjaciele mówili mu po prostu Bimbuś. Był to zwykły mały szaraczek, ale bardzo ciekawy świata i niezmiernie przyjacielski. Pewnego ranka przykicał na skraj lasu, aby w ciszy zjeść śniadanie. Już miał zatopić ostre ząbki w marchewce, czyli ulubionym przysmaku każdego szanującego się zająca, ale widząc przepiękny wschód słońca, zastygł na chwilę w bezruchu. Delektował się niebem, pokrytym pojedynczymi chmurkami, przypominającymi baranki oraz budzącą się do życia, soczyście zieloną łąką. Zapatrzony w te cudne widoki, nasz gapcio nie zauważył, że maleńki pająk zsunął się bezszelestnie z pajęczyny, wiszącej nad jego głową i zeskoczył na marchewkę.
    Bimbadełko dojrzał intruza dopiero w chwili, kiedy otworzył pyszczek i zamierzał już zatopić ząbki w przysmaku. Zaskoczony upuścił warzywo i dał susa w tył.
– Ha! Ha! Ha! – usłyszał drwiący śmiech i zza krzaków wyskoczył lisek Kitalski, zwany Rudzio.
– Bimbuś boi się pająka! – przeskakiwał z nogi na nogę, wytykając zajączka palcem i powtarzając kilkakrotnie: Bimbuś boi się pająka!
    Bimbadełko, czerwony ze wstydu, próbował wyjaśnić sytuację, ale Rudzio tylko machnął kitą i już go nie było. Podobnie jak pająka, który w iście pajęczy sposób wciągnął się po  nitce do swojego królestwa.
 
    Bimbuś strapiony zjadł marchewkę, która dziś wyjątkowo  mu nie smakowała. Popatrzył jeszcze chwilę na niebo i pokicał do lasu. Po drodze spotkał jeża Szydełko.
– Witaj! – zawołał pogodnie.
– Witaj! – odpowiedział Szydełko, po czym zaśmiał się głośno.
– Co ci tak wesoło? – zainteresował się zajączek.
– Słyszałem, że wystraszyłeś się pająka, hi, hi!
    Bimbuś okrył się rumieńcem i aż zaniemówił na chwilę, a Szydełko pożegnał się i chichocząc pod nosem, zniknął w kupce liści. Zajączek w ponurym nastroju, leniwie skacząc, ruszył dalej.
    Po drodze napotkał jeszcze małego wilka Kłaczka, dzięcioła Stukotka, misia Chrapusia i paru innych znajomych. Wszyscy już usłyszeli o jego przygodzie od lisa. Drwili zatem z kolegi, nawet nie starając się uwierzyć w zapewnienia, że nie boi się pająków. Im bardziej Bimbadełko próbował ich przekonać, że to tylko nieporozumienie, tym bardziej śmiali się z niego.
 
    Zrozpaczony szaraczek udał się więc w miejsce, gdzie mógł liczyć na zrozumienie i pociechę. Czyli do babci Bimbadełkowej. Babcia, nieco otyła i przygłucha, również w szarym futerku, spojrzała oczami pełnymi dobroci i ciepła, wysłuchała rozżalonego wnusia, przytuliła i pogłaskała po głowie.
– Babciu, przecież ja się nie boję pająków, a wszyscy teraz tak uważają! Co zrobić?! Wstyd mi się pokazać w lesie!
– Widzisz, Bimbusiu, tak to jest z tymi paskudnymi plotkami. Puścić plotkę, to tak jak stłuc dzbanuszek. Jeden nieodpowiedni ruch i rozpada się na wiele kawałków. Bardzo łatwo rozpuścić nieprawdziwe informacje, bo padają na podatny grunt. Ale wyprowadzić z błędu i wyjaśnić nieporozumienie, o, to już bardzo trudno. To jakby skleić dzbanuszek, potrzeba czasu i wysiłku, a i tak nie będzie, jak poprzednio, pozostaną jakieś rysy. Nic więc nie wskórasz tłumaczeniem. Po prostu bądź sobą. Przyjaciele szybko zapomną, a w odpowiednim czasie przekonają się, że nie jesteś  tchórzem.
– Och, babciu! – Bimbadełko otarł łzy. – Jaka ty jesteś mądra. Od razu mi lepiej.
 
    Po tej wizycie zajączek wrócił do swojego ulubionego zajęcia, czyli kicania po lesie. Jeszcze przez wiele dni musiał jednak spotykać się z uśmieszkami i wytykaniem łapkami. Plotka rozpuszczona przez liska powoli jednak odchodziła w zapomnienie.
 
    Pewnego dnia szaraczek sadząc w najlepsze długie susy przez leśne zakątki, usłyszał w oddali rozdzierające krzyki.
– Ratunku! Tonę! – wołał ktoś.
    Bimbuś bez chwili zastanowienia udał się w kierunku, skąd dochodziło wołanie o pomoc.
   Na środku leśnego jeziorka jakieś rude stworzonko rozpaczliwie machało łapkami, to zanurzając się, to na chwilę wystawiając główkę i rozpaczliwie nawołując. Przy brzegu zaś biegał bez ładu i składu lisek Rudzio, łapiąc się za głowę.
– Ona utonie! A ja nie umiem pływać. Ona utonie!
    Bimbuś nie zastanawiając się, wskoczył do wody, złapał w pyszczek zwierzątko i gwałtownymi susami zdołał wydostać się na suchy brzeg.
   Okazało się, że to wiewiórka Gryzulka. Serdecznie podziękowała za uratowanie życia, a wtedy do Bimbadełka podszedł i lisek. Cały rudy, tylko pyszczek miał czerwony ze wstydu.
– Przepraszam, nie jesteś tchórzem, jesteś prawdziwym bohaterem. Opowiem wszystkim, o tym, co widziałem. Gryzulka chciała zerwać orzeszek z cieniutkiej gałązki, ale ta złamała się pod ciężarem. I biedaczka wpadła do wody. Gdyby nie ty, strach pomyśleć, co by się mogło wydarzyć.
    I pobiegł własną drogą, a zajączek skierował kroki do babci Bimbadełkowej.
    Po drodze napotkał jeża Szydełko, wilka Kłaczka, dzięcioła Stukotka, misia Chrapusia i paru innych znajomych. Wszyscy przepraszali go za wcześniejsze drwiny i gratulowali odwagi.
    W końcu dotarł na miejsce, krzycząc od progu:
– Babciu, miałaś rację!
    Takie właśnie są babcie.
 
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 10.04.2018 21:48 · Czytań: 346 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 10.04.2018 21:50
Trudno oceniać mi bajkę, niech inni się wypowiedzą. Niektóre zwroty wydają mi się zbyt trudne dla małych dzieci, możliwe jednak, że jestem człowiekiem małej wiary w tej materii. :)
Miladora dnia 10.04.2018 23:34
Myślę, że dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem. :)
Oglądałam ostatnio ciekawy film o maluchach - jak wynikało z badań, takie dzieciaki rozumieją trzy razy więcej słów, niż potrafią wymówić.
A poza tym można liczyć na ich ciekawość - jeżeli czegoś nie wiedzą, to włączają maszynkę do zadawania pytań. :)

Sympatyczna bajeczka, Carve, chociaż nie bez usterek. ;)
Sprawdź wypowiedź babci - trochę za dużo tam "plotek".
Warto byłoby też przyjrzeć się interpunkcji.
No i masz coś takiego na przykład:
Cytat:
Bim­buś okrył się czer­wo­nym ru­mień­cem

A bywają niebieskie rumieńce? ;)

Cytat:
– Wi­dzisz(,) Bim­bu­siu, tak to jest

Słowa w wołaczu zawsze oddzielamy przecinkami - zapomniałeś o tym.

Tak jeszcze myślę, że zajączkowi przydałoby się jedno imię, a nie na zmianę Bimbadełko i Bimbuś.
Zresztą imię Bimbuś jest bardziej sympatyczne, no i nie stwarza problemu w nazywaniu babci - babcia Bimbusiowa też brzmi sympatyczniej niż babcia Bimbadełkowa, nie mówiąc o tym, że krótsze nazwy są lepiej przyswajalne przez dzieci.

Cytat:
– Bab­ciu, mia­łaś rację!
Takie wła­śnie są bab­cie.

Trochę Ci się to zrymowało. ;)
No i czy trzeba koniecznie dopowiadać w ten sposób?
Przemyśl zakończenie, bo moim zdaniem można je rozwiązać nieco ciekawiej. :)

Miłego. :)
Carvedilol dnia 11.04.2018 08:42
Darcon - starałem się uprościć jak najbardziej (ale, żeby nie było np. Ala ma kota. Kot ma łapki.). To mój pierwszy tekst dla całkiem małych dzieci, wymaga przetestowania na brzdącach. Ale dzięki za zerknięcie i komentarz.

Milu - rumieniec już nie jest czerwony, przecinek (tylko jeden błędny?) wstawiony, ilość słowa plotka u babci zminimalizowana.
Co di imion - najpierw to był Bimbadełko - dla maluchów postanowiłem skrócić do Bimbuś, ale stąd np. została babcia Bimbadełkowa. Zresztą, dzieciom się podobają obie nazwy,więc zostawię.
A ten "rym" na końcu, to jak mnie znasz, to wiesz, że to nie przypadek.
Dzięki wielkie.
Pozdrawiam
Carvedilol
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
20/01/2019 00:52
Za co, Abisiu, przecież nie poprawiłeś :( z. »
Zola111
20/01/2019 00:28
msh, jeszcze raz serdecznie dziękuję. Myślę, że już jest… »
msh
19/01/2019 23:41
Cieszę się, że trochę pomogłem. Ta druga sugestia, to:… »
Noescritura
19/01/2019 23:11
Niestety pierwsze na co zwracam uwagę to wyśrodkowanie, nie… »
Noescritura
19/01/2019 23:09
Wybacz, ale dla mnie chyba za krótki, i to bardziej… »
Zola111
19/01/2019 23:08
msh, a wiesz, że miąchałam przy tym określeniu.… »
Noescritura
19/01/2019 23:07
Takie rzeczy uwielbiam czytać, bo są magiczne, romantyczne,… »
Noescritura
19/01/2019 23:02
Do większości bym się nie przyczepiła, jedynie końcóweczka,… »
Noescritura
19/01/2019 22:59
A ja zimowe klimaty lubię, odczuwam tu jakąś tęsknotę,… »
Noescritura
19/01/2019 22:54
Ale z tymi powtórzeniami to ja lubię się bawić, tak rozumiem… »
Noescritura
19/01/2019 22:48
Te fletnie to miała być taka jakby metafora do szumu wiatru.… »
Noescritura
19/01/2019 22:43
Dziękuję, moi drodzy, za Wasze uwagi, ale do zmian mi ciężko… »
Abi-syn
19/01/2019 22:07
Jolie, dzięki »
liathia
19/01/2019 21:35
Bardzo Wam dziękuję za poczytanie i komentarze. Każdy ślad… »
liathia
19/01/2019 21:34
Dziękuję. »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 20/01/2019 00:56
  • Ja już piszę Wirtajkę, a Ty? :)
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 23:54
  • Niech nikt nawet nie wyskakuje teraz z tekstem, że sarkazm to najniższy rodzaj humoru.
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 23:53
  • W każdym razie, dziękuję za tą wyczerpującą odpowiedź.
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 22:44
  • Wydaję mi się, czy ostatnio jest mały zastój w poczekalni. Przynajmniej jeśli chodzi o prozę. Ostatnio pojawiło się na półkach kilka tekstów i od tego czasu nic. Występują może jakieś problemy?
  • czarnanna
  • 19/01/2019 16:10
  • Dzięki, dzięki : )
  • mike17
  • 19/01/2019 15:13
  • Po takich słowach sobota musi być udana :)
  • AntoniGrycuk
  • 19/01/2019 13:25
  • Miłej, Czarna! I innym też.
  • czarnanna
  • 19/01/2019 13:02
  • Miłej soboty wszystkim!
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:04
  • Owszem, podał Pan link do Facebuka, ale tam się trzeba logować, a mnie teraz na to nie czas
Ostatnio widziani
Gości online:8
Najnowszy:Courtney55
Wspierają nas