To nie pan wybiera swojego psa, lecz pies pana - GoldKate
Proza » Miniatura » To nie pan wybiera swojego psa, lecz pies pana
A A A

„To nie pan wybiera swojego psa, lecz pies pana” – nie wiedząc czemu, to zdanie odbijało mu się echem w głowie. Patrzył przy tym zamyślony w oczy stworzenia stojącego przed nim. Czarne jak węgiel świdrowały go, tak jakby miał w sobie mądrość, o którą nikt go nie podejrzewał. Psiak, a przynajmniej to co z niego zostało, stał dumnie z zadziornie podniesionym łbem w zupełnym bezruchu z postawionym czujnie uchem… Jednym – bo drugie nagryzione przypominało zwiędły, niekompletny kwiat.

Pies niuchnął.

Jan podjął decyzje.

- Chodź, coś do jedzenia dla Ciebie znajdę przecież – powiedział do psa, po czym machnął ręką, jakby chciał skwitować, że gadanie do zwierzaka to niedorzeczność – na starość dziwaczeję – odwrócił się i zaczął powolutku kuśtykać w kierunku swojej chaty.

Ojcowizna – kiedyś piękny, a teraz zaniedbany kawałek ziemi, z kwitnącym sadem i małym jeziorkiem z rzęsą wodną. Dalej była stodółka a za nią, od strony drogi jego dom. Drewniana chata – teraz już takich nie robią, wybielona z błękitnymi okiennicami. Ojciec mawiał do matki, że to jest niebo, które jej obiecał – to tu będzie ich własne miejsce na ziemi. Biel domu faktycznie przypominała chmurę, a okiennice – wiadomo - więc coś w tym było. Ojciec nigdy nie kłamał.

Szkoda tylko, że…

Jan otrząsnął się ze wspomnień.

- Zaraz, zaraz – tu zerknął na psa – co za nietakt z mojej strony. Panie… Panie psie, witam w moich skromnych niebiańskich progach – otworzył uliczkę i wpuścił gościa. Pies chętnie popędził w kierunku drzwi kuchennych i altanki, a potem wskoczył na stojący fotel na biegunach.

Tamtego dnia tez było słonecznie jak dziś, wuj przybył z daleka, strasznie wyniszczony człowiek. Oczy miał zapadłe, takie czarne, podkrążone. Prawie nic nie mówił. Siedząc na bujaku obserwował tylko znad swoich podartych trzewików Jana, wówczas Jaśka, który robił fikołki w trawie i za nic nie miał ochoty przybiec i przywitać się z gościem. Jasiek zarejestrował, jak wujem wstrząsał kaszel i jak co chwilę przykładał sobie chustkę do ust. Chustka była cała pokrwawiona. Widział, jak podaje jego matce pakunek, przytula ją na chwilę do piersi, a potem oddala się szybkim krokiem w dal, rzucając na odchodnym:

- To dla niego, żeby miał!

Pies szczeknął, zniecierpliwiony opieszałością gospodarza.

- Już dobrze, dobrze. Już daje jeść – Jan otworzył drzwi do kuchni i przyszykował kolację dla siebie i dla psa. Będzie miał towarzystwo. Kiedyś… cieszył się towarzystwem najpiękniejszej istoty na ziemi – Anieli. Ona chyba też go lubiła. Kiedy dowiedział się, że ma wyjechać do miasta kształcić się, ale nie chce, ze względu na niego – wzruszyło go to.

Odepchnął ją od siebie, chciał dać jej wszystko, ale był chłopem. Cóż mógł jej dać? Całkiem niedawno słyszał, że Aniela została kustoszem w muzeum malarstwa w Krakowie i ze nigdy nie wyszła za mąż.

- Ach…

Pies szczeknął znowu przerywając myśli Jana. Szczekanie się powtórzyło. Dochodziło z domowej biblioteki. Troszkę szumnie nazwane pomieszczenie z jedną zaledwie półką książek, stanowiło centrum domu. Tu lubił przesiadywać. Teraz na gzymsie kominka stał pies. Szczekał zawzięcie na ścianę przed sobą.

- Uspokój się! Ale już! Przecież tu nic nie ma, hej – Jan ruszył w kierunku psa i wtedy potknął się o pozostawiony pogrzebacz. Runął jak długi w ostatniej chwili chwytając ręką kominka. Nagle wyczuł pod palcami ustępującą przestrzeń. Usłyszał zgrzyt i ku jego zdumieniu ściana ukazała szczelinę. Jan wstał i ostrożnie sięgnął w jej kierunku, po chwili trzymał w ręku pakunek.

- Już to gdzieś widziałem – powiedział. Kiedy szmata opadła – zobaczył piękny obraz. Były na nim namalowane w wazonie słoneczniki – Vincent… - szepnął zdumiony przeczytawszy podpis malarza. Zerknął na psa, a ten, jak gdyby nigdy nic, wpatrywał się w niego świdrującymi oczyma – Myślisz, że powinienem się skontaktować z Anielą?

Pies szczeknął i zeskoczył na ziemię machając ogonkiem i jednym uchem.

- To chyba znaczy, że tak.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
GoldKate · dnia 21.04.2018 12:28 · Czytań: 120 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Darcon dnia 22.04.2018 10:25
Bardzo, bardzo, GoldKate. Zadziwiająco dużo informacji "upchnęłaś " w taki krótki utworze. Całkiem dobrze zakamuflowanej, nie męczącej.
Ciepła, przyjemna, historyjka. Może nie rzuca na kolana, ale myślę, że nie o to tu chodziło. Nostalgia, to dobre słowo dla tego opowiadania.
Zmieniłbym jedno zdanie:
Cytat:
Wi­dział, jak po­da­je jego matce za­wi­niąt­ko, przy­tu­la ją na chwi­lę do pier­si, a potem od­da­la
Zawiniątko to coś, co możesz schować w dłoni, w kieszeni, ale na pewno nie obraz. Może pakunek? Lub coś o odpowiednich gabarytach.
Gdybyś tak jeszcze stosowała półpauzę zamiast dywizu w dialogach, byłbym kontent. ;)
GoldKate dnia 22.04.2018 22:04
Witaj Darcon!:) milo Cię gościć w moich skromnych progach. Poprawilam "zawiniątko" na "pakunek", niby malutka zmiana, ale dostrzegam, że na plus. Nie zdawałam sibie też spraw z istnienia dywizu... Cóż, znowu sie czegoś dowiedziałam. Dziekuje za wszystkie uwagi. Pozdrawiam i zapraszam ponownie
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
20/01/2019 00:52
Za co, Abisiu, przecież nie poprawiłeś :( z. »
Zola111
20/01/2019 00:28
msh, jeszcze raz serdecznie dziękuję. Myślę, że już jest… »
msh
19/01/2019 23:41
Cieszę się, że trochę pomogłem. Ta druga sugestia, to:… »
Noescritura
19/01/2019 23:11
Niestety pierwsze na co zwracam uwagę to wyśrodkowanie, nie… »
Noescritura
19/01/2019 23:09
Wybacz, ale dla mnie chyba za krótki, i to bardziej… »
Zola111
19/01/2019 23:08
msh, a wiesz, że miąchałam przy tym określeniu.… »
Noescritura
19/01/2019 23:07
Takie rzeczy uwielbiam czytać, bo są magiczne, romantyczne,… »
Noescritura
19/01/2019 23:02
Do większości bym się nie przyczepiła, jedynie końcóweczka,… »
Noescritura
19/01/2019 22:59
A ja zimowe klimaty lubię, odczuwam tu jakąś tęsknotę,… »
Noescritura
19/01/2019 22:54
Ale z tymi powtórzeniami to ja lubię się bawić, tak rozumiem… »
Noescritura
19/01/2019 22:48
Te fletnie to miała być taka jakby metafora do szumu wiatru.… »
Noescritura
19/01/2019 22:43
Dziękuję, moi drodzy, za Wasze uwagi, ale do zmian mi ciężko… »
Abi-syn
19/01/2019 22:07
Jolie, dzięki »
liathia
19/01/2019 21:35
Bardzo Wam dziękuję za poczytanie i komentarze. Każdy ślad… »
liathia
19/01/2019 21:34
Dziękuję. »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 20/01/2019 00:56
  • Ja już piszę Wirtajkę, a Ty? :)
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 23:54
  • Niech nikt nawet nie wyskakuje teraz z tekstem, że sarkazm to najniższy rodzaj humoru.
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 23:53
  • W każdym razie, dziękuję za tą wyczerpującą odpowiedź.
  • StalowyKruk
  • 19/01/2019 22:44
  • Wydaję mi się, czy ostatnio jest mały zastój w poczekalni. Przynajmniej jeśli chodzi o prozę. Ostatnio pojawiło się na półkach kilka tekstów i od tego czasu nic. Występują może jakieś problemy?
  • czarnanna
  • 19/01/2019 16:10
  • Dzięki, dzięki : )
  • mike17
  • 19/01/2019 15:13
  • Po takich słowach sobota musi być udana :)
  • AntoniGrycuk
  • 19/01/2019 13:25
  • Miłej, Czarna! I innym też.
  • czarnanna
  • 19/01/2019 13:02
  • Miłej soboty wszystkim!
  • viktoria12
  • 18/01/2019 09:04
  • Owszem, podał Pan link do Facebuka, ale tam się trzeba logować, a mnie teraz na to nie czas
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Courtney55
Wspierają nas