Żółwik - Gramofon
Proza » Inne » Żółwik
A A A
Od autora: Pierwszy z cyklu "perspektywy".

Mam problemy z zapisem dialogów, więc wytknięcie błędów ile widziana. :)
Innych poza dialogowych również.

 

 
– Słucham?
– To ja.
– Widzę, że ty, miałeś nie dzwonić ze swojego telefonu.
– Dobra, zadzwonię później z budki.
– Debil – rzucił zdenerwowany rozmówca, na co z drugiej strony odpowiedział mu dźwięk, równomiernie przerywanego, pikania.
 
– Nie dam rady. Popękane jak dno Morza Czerwonego w trakcie przejścia Mojżesza z ludem wybranym. - Przejechał palcem po ustach i wzdrygnął się patrząc na swoje odbicie w lustrze.
– Owczym łojem nasmaruj! - Kobiecy krzyk zmroził jego ciało.
– Mamo! Daj mi spokój! - Trzasnął drzwiami, po czym trzasnął kolejnymi, wychodząc z domu.
 
Był początek wiosny. Słońce dawało się we znaki i ofiarowywało życie. Zielenina budziła się z zimowego snu. Ptaszki radośnie ćwierkały. Przechodnie uśmiechali się do siebie i życzyli sobie miłego dnia, pozdrawiając się życzliwymi gestami. Sielska atmosfera była tak gęsta jak soczewica w misce Ezawa. Na szczęście zza węgła wyłonił się czerwony neonowy szyld „U Ahmeda”. Nasz bohater przyśpieszył kroku.
– Żółwik! - rzucił z daleka wąsaty arab.
– Żółwik?
– Żółwik, żółwik, co się tak dziwisz?
– Żółwik! Jesteś genialny! Zrób mi dużego na cienkim, tylko z łagodnym, bo usta mnie pieką.
– A ty nie miałeś iść na jakąś wieczerze? – Wypowiadając ostatnie słowo zakrztusił się, powstrzymując się od śmiechu.
– Nie mędrkuj tylko roluj i wpuść mnie do środka, muszę zadzwonić. – Zmierzył Ahmeda wzrokiem, że tamten bez gadania otworzył mu drzwi i wpuścił na zaplecze.
– Telefon jest …
– Wiem, obok czosnkowego – przerwał mu i kontynuował pod nosem wykręcając numer – wieczerza kuźwa, suchy chleb i chrzczone wino.
– Halo? – odezwał się głos w słuchawce.
– To ja, dzwonie z budki jak chciałeś.
– Czego?! Akcja jest za kilka godzin, wszystko ustalone i przygotowane.
Irytacja rozmówcy przestraszyła dzwoniącego.
– Dzwonię, bo…
– Nie jąkaj się tylko mów albo przestań mi zawracać dupę!
– Chciałem zmienić znak – wypalił szybko jak kamień z procy Dawida, by tym razem się nie zająknąć.
– Znak? Czy ciebie do reszty…chcesz zmienić znak to się w drogówce zatrudnij.
– Ale…
– Przestań się jąkać do cholery! Upośledzony jesteś? Kasę wziąłeś?!
– Wziął…
– Nie przerywaj mi jak mówię, to było pytanie retoryczne. Wiesz co to takiego? Nieważne. Oczywiście, że wziąłeś. Wiedziałeś na co się piszesz, a teraz na kilka godzin przed dzwonisz i masz czelność chcieć coś zmieniać. Pamiętasz, jak mówili na ciebie w szkole?
– Czy to jest pytanie retoryczne? – znowu mu przerwał.
– Tak, kurwa! To też. O czym to ja…aaa. Mimo wszystko dałem ci szansę, bo wiem, że masz problemy. Jestem jak dobry samarytanin, hehe. Mogłem iść do Piotrka, z nim jak ze skałą, choćby się waliło, wszystko będzie według ustaleń, zrobi wszystko tak jak mu się powie, ale nie, ja musiałem mieć dobre serce.
Pamiętał doskonale jak wołali na niego w szkole. „Juda to się nie uda”, nawet nauczyciele tak mówili, kiedy nie wiedzieli co zrobić z nim i jego miernymi ocenami. Wspomnienia upokorzeń sprawiło, że wzniósł się na wyżyny odwagi.
– Przestań pieprzyć! Słuchaj teraz ty, bo nie będę dwa razy powtarzał! Będą mówić, że jestem szczur, to pewne, ale nie pozwolę by mówili jeszcze homoś.
– Homoś? Co ty wymyśliłeś?
– Teraz ty mi nie przerywaj! Nie będę go całował przy swoich ziomkach. Przybiję z nim żółwika i już. Dla was to żadna różnica, a jak coś nie pasuje to dajcie mi spokój.
– Dobra, dobra, wyluzuj. Może być ten twój żółwik, tylko nie pękaj.
Judasz rzucił ze złości słuchawką. Dotknął palcami ust i zasyczał – Boże, jak to piecze. – Po czym uderzył się w policzek. – Co ja gadam?! – I uderzył się w drugi.
Wyszedł z budki, rzucił ozięble – w dupę sobie wsadź tego kebaba. – I pobiegł do domu.
 
– Wszystko załatwiłem. Nikt cię stąd nie wyrzuci.
– Dobrze synku, nie martw się o mnie.
– Co się nie martw?! Co się nie martw?! Gdyby nie ja, to byś na ulicy wylądowała! – krzyczał, zdenerwowany Judasz.
– Dobrze synku, dobrze. – Pogłaskała go po głowie.
– Mówiłem ci, do stu tysięcy diabłów, żebyś tak nie robiła! Wychodzę i nie wiem, kiedy wrócę. W lodówce masz kolacje i nie zapomnij wziąć leków. – Nie czekając na matczyne „dobrze synku, dobrze”, od którego robiło mu się bardzo niedobrze, wyszedł, delikatnie zamykając za sobą drzwi, bo wiedział jak bardzo matka nie lubi, gdy nimi trzaska.
 
Przez następne kilka godzin Judasz kręcił się po okolicy. Kiedy chodził, lepiej mu się myślało. Problem w tym, że czym więcej deliberował nad tym co niebawem ma się stać za jego udziałem, tym miał większe obiekcje. Musiał to zrobić i czuł do siebie odrazę. Znał wszystkie konsekwencje swojego wyboru, ale czy mógłby postąpić inaczej? Czy jest coś ważniejszego od własnej matki? W głowie rozbrzmiewały mu śmiechy i drwiny jakich dopuszczały się dzieci, jego rówieśnicy ze szkoły. „Juda to się nie uda!
”, gdy to słyszał zawsze podkulał ogon, próbował się gdzieś schować. Rozochocone dzieci dobijały go wtedy „nie bądź jak swój ojciec i tak nie zdołasz uciec”. Z tego wszystkiego Judasz nie zauważył, że jest już bardzo późno. Wpadł do karczmy jak poparzony. Wszyscy oczywiście już byli. Głośno o czymś rozprawiali i żywo gestykulowali. Nikt nawet nie zauważył, że ktoś przyszedł, ani wcześniej, że kogoś brakuje. Juda złapał pierwszego lepszego sucharka, popił winem prosto z dzbana i z lekkim szumem w głowie wyszedł, zgarniając po drodze ze stołu pełen bukłak.

Wdrapał się na górę by popatrzeć na miasto. Pochodnie w oddali pięknie majaczyły na lekkim wietrze. Usiadł pod drzewem i pociągnął łyka z manierki.
– Kurwa! – Zaklął i wypluł przezroczysty płyn przed siebie.
Zdenerwowany i rozdygotany zasnął. Obudził go dopiero dźwięk głośnych rozmów. Poderwał się i niewiele myśląc, czmychnął w pobliskie krzaki. Spojrzał na zbliżającą się gromadkę ludzi i odetchną z ulgą. Zaraz wszystko miało się skończyć. Przez to całe napięcie zaczął się trząść jak z zimna. Szelest jaki przy tym spowodował, przykuł uwagę Piotrka.
– Panie, tam w krzakach chyba ktoś jest.
– Nie lękajcie się – odpowiedział Jezus.
Ciekawość Piotra wzięła górę, więc poszedł to sprawdzić.
– Judasz? Co ty tu robisz? Cały wieczór cię szukamy – powiedział zdziwiony, ale szczęśliwy Piotrek.
Juda wyszedł z krzaków, otrzepał tunikę po czym odepchnął swego brata, bo ten przywarł do niego w powitalnym uścisku.
– Coś ty taki markotny? Noc taka piękna. Przybij piątkę! – Piotr wystawił rękę.
Judasz bardzo niechętnie, ale jednak uległ i wykonał ten gest.
– I żółwik!
Judasz chcąc pozbyć się natręta, zetknął swoją pięść z Piotrową.
Nagle! Jak spod ziemi, wyskoczyła banda zbrojnych. Największy z nich powalił Piotra na ziemię. Przeciągnął mu dwa razy sandałem po plecach aż ten stracił przytomność. Podniósł go i przerzucił przez lewe ramię. Judasz korzystając z zamieszania ulotnił się jak kamfora.
– Halo! Czekajcie! To nie on, to ja! – zaczął krzyczeć Jezus, kiedy zorientował się co się dzieje.
Podbiegł do nich, ale równie szybko został odepchnięty.
– Odejdź łachmyto! – krzyknął dowódca zbrojnych i machnął ręką na swoich podwładnych, by ci odmaszerowali z pojmanym.
Do wschodu było jeszcze daleko, a kur jednak zapiał i to trzy razy.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gramofon · dnia 23.04.2018 19:31 · Czytań: 261 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
Darcon dnia 23.04.2018 19:37
Ciekawe podejście do tematu. :) Połapałem się bardzo późno, więc zaskoczenie było. :)
Dialogi brzmią dobrze, na ogół się ich czepiam, ale u Ciebie nie ma za bardzo czego. Powinieneś być zadowolony z efektu. To wartka, pomysłowa i przewrotna miniatura. :)
Pozdrawiam.
Gramofon dnia 23.04.2018 19:41
Pisząc o problemy z dialogami miałem na myśli zapis, bo nie do końca ogarniam, kiedy po wypowiedzi kogoś powinna być mała a kiedy wielka litera, wiadomo, że jak się dopisuje - Powiedziała i kichnęła. to z małej ale są takie rzeczy, że nie wiem czy z małej czy z wielkiej, właśnie wychodzę z domu, ale później albo jutro napiszę o co mi konkretnie chodzi. :)

i o to chodziło, by się od razu nie zorientować :)

Dzięki za opinie i za miłe słowa :)

P.S. Jakbyś miał chwile to zapraszam do innych moich miniatur, które tu wiszą od dawna, a jestem ciekaw Twojej opiniii i nie ukrywam, że mi na niej zależy :D
Darcon dnia 23.04.2018 19:47
Zacytuję siebie:
W dialogach, generalnie, warto zapamiętać dwie zasady. Czynności "gębowe" zaczynamy z małej litery, resztę z dużej. To uogólnienie, ale sprawdzi się w większości przypadków.

– Do widzenia – powiedział Nowakowski.
– Do widzenia! – krzyknął Nowakowski.
– Do widzenia? – zapytał Nowakowski.

– Do widzenia. – Machnął chusteczką Nowakowski.
– Do widzenia! – Pomachał i wybiegł z sali.
– Do widzenia? – Zrezygnowany wyszedł z sali.

Warto zanotować w głowie, że dialog to nie przerywnik. Powinien pchać fabułę do przodu, tak samo, jak narracja.

– Ręce do góry! – krzyknął Nowakowski.

– Ręce do góry! – Przystawił mu lufę do głowy.

W drugim przykładzie oprócz krzyku mamy też kolejną czynność, przystawił mu lufę do głowy. Fabuła jest o krok do przodu. Co nie zawsze jest konieczne, często nieśpieszna opowieść dobrze sprawdza się z wymienionymi czynnościami mowy w dialogach.

Widzę, że to wiesz, więc z resztą nie powinno być problemów.
purpur dnia 24.04.2018 16:00
Wydaje mi się, że za wiele do poprawy to tutaj nie ma :)

Wybacz, ale mnie się to czytało sprawnie, z zainteresowaniem, a co gorsza, zakończenie mnie zaskoczyło. I do tego pozytywnie :)

Na niewiele przydadzą się moje rady, wiem, ale cóż, nic mądrzejszego wymyślić nie mogę.

Mimo, że nie jestem fanem jakiś "parodii", bądź prześmiewczych wersji autentycznych i poważnych wydarzeń, Twoje wyszło nad wyraz sprawnie. Wyszło z wyczuciem, nie było przesadzone, było nad wyraz realne i takie, hmm, pasujące?

Pytanko do ciebie:

Cytat:
Wpadł do karczy jak poparzony.
- co to jest karczy?

Dobra miniaturka!

Pozdrawiam,
Purpur
Gramofon dnia 24.04.2018 16:07
Karczmy miało być, widocznie głodny byłem, dzięki za czujność :)

Miło, że podobało się pomimo :)

Lubię zaskakiwać ;)
Jaga dnia 30.04.2018 22:33
Taki gówniany początek, a takie fajnie zakończenie! :) Gramofon, kiedyś myślałam, że jesteś Grafoman, ale masz talent i poczucie humoru, więc Cię polubiłam :yes:
Teraz do rzeczy, czyli do Twojego tekstu. Pierwszy dialog słaby, bo czytelnik nie ma pojęcia kto z kim rozmawia."Rozmówca" brzmi „szkolnie” i nic nie wnosi :( Może powinno się pojawić jakieś imię lub przynajmniej "funkcja" owego interlokutora np. szef, matka, kumpel itp...Choć imiona i nazwiska są najlepsze. Jak zapamiętujesz bohatera z powieści to raczej przypisujesz mu jakieś imię ;)

W drugim dialogu "Nie dam rady" dotyczy zapewne zdrady Jezusa, ale przy pierwszym czytaniu mamy wrażenie, iż problemem są usta i ich pielęgnacja, więc np. Nie da rady tak się pokazać komuś ze spierzchniętymi wargami...itp. Wiesz, takie stereotypowe myślenie kobiety ;)

I po co tak dwukrotnie trzaska?!;) Ja rozumiem, że chodziło Ci o to , że drzwiami od łazienki i wejściowymi, ale jakoś tak brzmi to nienaturalnie.

Cytat:
Był po­czą­tek wio­sny. Słoń­ce da­wa­ło się we znaki i ofia­ro­wy­wa­ło życie. Zie­le­ni­na bu­dzi­ła się z zi­mo­we­go snu. Ptasz­ki ra­do­śnie ćwier­ka­ły. Prze­chod­nie uśmie­cha­li się do sie­bie i ży­czy­li sobie mi­łe­go dnia, po­zdra­wia­jąc się życz­li­wy­mi ge­sta­mi. Siel­ska at­mos­fe­ra była tak gęsta jak so­cze­wi­ca w misce Ezawa.

I tu zaczyna się miniatura. Pięknie i zachęcająco dla czytelnika. Bardzo dobre porównanie dodaje smaku inteligentnej (drugi raz o tym wspomniałam?!) narracji.
Dalej jest bardzo dobrze. Akcja się rozwija i już wiadomo, co jest grane. Zakończenie zaskakujące. Ogólnie świetna miniatura. :yes:
Jak pierwszy raz w życiu przeczytałam „Mistrza i Małgorzatę” ( nie, nie porównuję Cię do Bułhakowa, żeby nie było wątpliwości) to wątek z Piłatem mnie zachwycił! Żałowałam i do tej pory żałuję iż książka jest za krótka!

Lubię nowe spojrzenie na stare wątki, więc jestem na tak! ;)
Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Gramofon dnia 30.04.2018 22:45
O to chodzi by nie było wiadomo kto z kim rozmawia :) Bo nie byłoby tak fajnie gdyby było wiadomo od początku, że jest Judasz :)

Dziękuję bardzo za miłę słowa :)

Z tym nie dam rady to tak naprawdę niewiadomo o co chodzi, tzn może chodzić i o zdrade samą w sobie a także właśnie o prozaiczne usta :) w końcu potem wymiguję się od całowania :)

W sumie mógłby trzasnąć oboma drzwiami ale jeden wyraz "trzaskać" możnaby usunąć :)

Mam trochę tych opowiastek w głowie, ale nie mogę sie zebrać w sobie by to napisać, bo mnie inny projekt pochłania w całości.
Jaga dnia 30.04.2018 23:00
Rozumiem, że chciałeś zachować tajemnicę, ale miej na uwadze, że początek ma zachęcić, a nie zniechęcić ;) Myślałam, że chodzi o jakiś zamach terrorystyczny lub nieudany napad przed sklepem na wsi:)

Tak też te usta zrozumiałam , ale...ale przy pierwszym czytaniu mają inne konotacje.

Jak masz w głowie to przelej na papier (laptopa) w wolnej chwili ;)

Pozdrawiam,
Jaga
Gramofon dnia 30.04.2018 23:10
No tak zachęcić, ale ale nie można mieć wszystkiego/jestem za słaby w pisaniu, no i nie można się poddawać po kilku linijkach :D jak myślałaś o zamachu na wsi no to dobrze, było potem zdziwienie :D

z tymi wolnymi chwilami to słabo właśnie ostatnio albo padam na pysk jak teraz, że nie pisanie mi w głowie. Fajnie że wpadłaś w końcu :D

Dobranoc!
AntoniGrycuk dnia 06.06.2018 15:05
Hej,

Zakręcone jak bełt przed wypiciem. Podobało mi się. Choć bardziej to określam "na skróty", bo do pełnej oceny mi daleko. Bo to za bardzo abstrakcyjne - wolę przyziemne, a nawet "ziemiste" teksty. Ale zaskoczenie było, i to jakie!
Co do aspektu technicznego, to brak sporo przecinków, ale jakoś nie miałem weny, aby je wytknąć, sorry. I dialogi czasem niepotrzebnie z dużej litery, a czasem mylnie z małej. Ale ja się na tym za bardzo nie znam, więc nie wytykam konkretów.

Pozdrawiam
Gramofon dnia 07.06.2018 11:47
Tu jest wiele przyziemnych kwestii :)

Tak, przecinki to moja zmora, co do dialogów, też się zgadza, jak mówiłem, jeszcze nie do końca to ogarniam.

Dzięki za czytanie. :)


Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
17/08/2018 06:35
Nie wiem, czy zachwyt kierować do Pani Mariny, czy do Pani… »
Wiktor Mazurkiewicz
17/08/2018 06:07
Prat Bart Pao Również Witam, według życzenia:… »
SzalonaJulka
17/08/2018 00:38
Dziękuję Wam pięknie i kłaniam nisko. Będę jeszcze pracować… »
Prat Bart Pao
17/08/2018 00:03
Witaj, ps. ja bym go nazwał: udana noc poślubna,… »
Prat Bart Pao
16/08/2018 23:44
ot Idea, krótka lista od... »
liathia
16/08/2018 23:44
Dziękuję. »
liathia
16/08/2018 23:43
Introwerka, bardzo Ci dziękuję. Zmieniłam jedno słowo, pod… »
Gatsby
16/08/2018 23:31
Dobrze więc, zwracam honor za dra. Przygniótł mnie natłok… »
Zbigniew Szczypek
16/08/2018 23:22
Witaj (Dorotka?!) Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że… »
MP642
16/08/2018 22:45
Po pierwsze, nie uważam tego za żadne dzieło, co napisałem… »
Prat Bart Pao
16/08/2018 22:22
Bo to jest tak. Leniwy chciał być samodzielny, spojrzał… »
Lilah
16/08/2018 22:09
Pięknie dziękuję, Niczyjko. :) »
Patsy
16/08/2018 20:55
Dziękuje bardzo za opinię, po części masz racje ;-) »
Gatsby
16/08/2018 20:43
MP642, Pierwsze zdania, z małym wyjątkiem, wyglądają… »
Niczyja
16/08/2018 20:40
Pięknie, Lilah, tu u Ciebie :) Jak zwykle nostalgicznie i… »
ShoutBox
  • Niczyja
  • 16/08/2018 22:39
  • Muzyka potrafi złagodzić najgorszą czynność... [link]
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:henrykamajewska
Wspierają nas