Symbol + - Decand
Proza » Inne » Symbol +
A A A
Od autora: Gnijemy dalej.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Jestem na rozdrożu. Tak wolno przejeżdżają samochody, tak cicho przepływa powietrze. Tak wiele w zasięgu wzroku z perspektywy starego, zepsutego mostu. Czuję się w tym miejscu pewnie, ale tylko na chwilę. Cel mojej podróży stoi po drugiej stronie ulicy. Jej czerwone stringi wystają spod mocno zapiętych jeansów. Flanelowa koszula w niebieską kratę przysłania tani, biały stanik, prześwitujący przez słoneczny promień. Nawet teraz nie jest w stanie zrozumieć, jak bardzo pragnąłem wpaść w jej ramiona. Czułem, że tylko w nich będę wszystkim. Stanę się pełną osobą. Wyjdę ponad moje milczące, ciche truchło. Emocje wtedy zadecydowały. Biegnę w jej stronę. Uśmiecha się. Jeszcze na moment popadam w swoje myśli.


Świat powstały ze skóry roznosi się ponad pewne racjonalne działania. Ma swoje własne uczucia, swoją własną formę protekcji przeciwko złu. Świat ten jest, jednocześnie, kobietą. I to doprowadza mnie do szaleństwa. Nadanie temu istnieniu pokroju żeńskiego, fatalistycznego obrotu, nie powinno być akceptowalne. Jakby to wszyscy zapomnieli o przekleństwie rajskiej Ewy. Czasem marzy mi się, chociaż coraz rzadziej, by świat stał się w końcu męskim. Moja obsesja jednak stawia taką teorię w dziwnym położeniu, niepoprawnym. Przez lata budowana na tym świecie teoria o wyższości jednej idei nad drugą mnie przeraża. Nie wiem co już zrobić, jak myśleć i czy w ogóle to robić. Czy nie lepiej poddać się instynktowi? A nawet jeśli to, co dałoby mi takie okropieństwo? Od lat młodzieńczych walczę z tym przekleństwem, gdzie mężczyzna jest gorszym od kobiety, pod każdym względem. Zmieniałem płeć, preferencje seksualne, wytwarzałem dziwne sytuacje, które stawiały jedynie mnie w dobrym świetle. Nic nie dawało rady, bo nawet próby homoseksualne nie odcięły mnie od kobiecej fascynacji. Ostatecznie stworzyłem więc pustkowie. Wprowadziłem się do niego po jej przybyciu do miasta.


Tak wiele niepotrzebnych uczuć zamieściło się w tym pustym miejscu. Wokół nich jestem jedyną istotą żyjącą. Być może słusznie zakładam, że to, co widzę, jest jedynie sadystyczną farsą, dziwnym zbiegiem okoliczności. Bo tutaj, dookoła cichych, kruchych ścian, są rzeczy, które straszą mnie najbardziej. Wmawiam sobie codziennie, że to tylko dziwna choroba, jakieś nieprzyjemne zmęczenie. To daje mi swego rodzaju ochronę. Nie muszę sobie mówić, że jestem nienormalny, nie muszę wybierać się do psychiatrów. Tutaj, w cichej, piaszczystej przestrzeni, czuję się normalny, bo nie istnieje nikt inny, kto mógłby stwierdzić inaczej. Ta racjonalizacja mnie jednak niszczy. Nie daje możliwości rozwoju. Nie mogę dosięgnąć już samego siebie, twarzą zawsze celuję o podłogę. By tylko się nie wywyższyć, by pohamować swoje żądze. Chyba jedyne czego chcę to rozerwania, wydarcia z siebie skóry, złączenia się z fizycznym światem. Czuję, że moje problemy są większe i istotniejsze od życia, do którego zostały przytwierdzone. Chociaż się pożywiam, nie potrafię już połykać. Jakby sam akt radzenia sobie z głodem był swego rodzaju ostatecznym błędem w mojej konstrukcji.


Chodzi za mną cień, dziwny, tylko częściowo przeźroczysty. Zero mięśni, krwi, tylko rozkruszone kości. Miewam wrażenie, że jego obecność wymusza na mnie ciągłą samokrytykę. Buduje wokół siebie ten fakt, że jestem niepotrzebny. A przyjaciel, tak bliski mi, pomaga rozszczepiać tę ideę dalej, propagując ją podświadomie do każdej istoty kobiecej. Tak ambiwalentnie mnie przecież unikają. Ciągle pragnienie esencji ciała kobiecego jest jednak mocne. Poniekąd to pociąga dalej ku egzystencji — żyć z czymś, co jest zatrzymane wewnątrz tłustych piersi, wąskich talii, ciemnych włosów łonowych. Żeby być wewnątrz tej nieskończonej atmosfery dekadencji. Okazjonalnie próbuję zatrzymywać swoje emocje, jedynie spoglądając na nie z daleka. Ignoruje ich wołania, często na marne. Czasem sama ich obecność wymusza na mnie dziwny ruch mięśni. Emancypują moją fizyczną formę samym ruchem ich powiewnych sukienek. Wytwarzają akcję, której nigdy w życiu bym nie pożądał. Wtedy wyrażam siebie w pełni. Tylko, gdy moja głowa znajduje się pomiędzy ich udami, staję się w pełni sobą.


Tak dużo emocji żyje na takim pustkowiu. Będąc jedyną żywą istotą, czuję się samotnie. Gdzieś pomiędzy tymi uczuciami nie potrafię zrozumieć co jest racjonalnie dobre i uczciwe. Wytwarzam więc swoją złudną politykę, etykę i do tego się przystosowuje. To, że dokonywałem prób pozbycia się siebie, nie miało nic jednak wspólnego z brakiem rozsądku. Byłem po prostu zmęczony światem skóry. Gdy żyjesz jedynie wokół swojego rozumowania, nieważne jak chorego, nie jesteś w stanie myśleć jak inni. Głosy, które ciągle mówią ku tobie, te same monotonne dźwięki, stwarzają wrażenie, że masz rację. Że im bardziej będę mówić sobie jak to nie jestem chory i zgniły, tym częściej będę miał rację i trafiał w sedno. Tak więc żyje, w swojej własnej prezencji. Mam tylko wrażenie, że to, co stanie się w niedalekiej przyszłości nie będzie miało na mnie negatywnego wpływu. W końcu złudzenia muszą trwać, beznamiętnie. I teraz gdy cel się dokonał i oddał mi przysługę, w jej martwych ramionach będę wszystkim. Dopóki nie zacznie padać deszcz.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Decand · dnia 05.05.2018 21:28 · Czytań: 100 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Darcon dnia 05.05.2018 21:56
Zauważyłem na PP, że wiele osób pisze i wrzuca tutaj teksty bardzo osobiste, dotyczące ich samych. Wielokrotnie miałem takie wrażenie czytając Twoje utwory.
Przyznaję, że trudniej mi się wtedy odnosić. To trochę jak wchodzenie z butami w czyjeś życie.
Dla mnie to tekst porzuconego mężczyzny, kochającego nadal femme fatale. Wiem, wydźwięk zdania jest negatywny, ale przyznaję, że ogarnięte (czasami) masz te przemyślenia. Masz za to w swych testach błyskotliwe fragmenty, które niezmiennie mnie przyciągają.
Cytat:
Cho­dzi za mną cień, dziw­ny, tylko czę­ścio­wo prze­źro­czy­sty. Zero mię­śni, krwi, tylko roz­kru­szo­ne kości. Mie­wam wra­że­nie, że jego obec­ność wy­mu­sza na mnie cią­głą sa­mo­kry­ty­kę.

To jeden z nich.
Pozdrawiam.
Decand dnia 06.05.2018 08:24
Darconie, o ile jestem w pewien sposób umotywowany do pisania przez personalne przeżycia (kto nie jest?) tak nie uważam, że warto brać tą monodramę jako coś w pełni autobiograficznego. Jednak uwielbiam fakt, że jednak sądzisz, że to, co piszę jest czymś rzeczywistym, czymś, co wydarzyć się mogło. To daje nadzieję, o.

Pozdrawiam
22227 dnia 06.05.2018 12:32
Ciekawy tekst, choć trochę mnie przeraża, to trochę jak przemyślenia Hanibala Lektera, zastanawiającego się dlaczego tak, a nie inaczej czuje, postrzega, działa i nie może inaczej. Nie chciałbym mieć w życiu z kimś takim do czynienia, ale książkę z chęcią bym przeczytał.
Decand dnia 06.05.2018 12:44
22227 napisał:
choć trochę mnie przeraża

Znaczy to jedynie, że mi się udało. ;)

22227 napisał:
Nie chciałbym mieć w życiu z kimś takim do czynienia, ale książkę z chęcią bym przeczytał.


Książki z tego nie będzie, to już przesądzone. Co najwyżej zbiór miniatur w podobnej naturze (niekoniecznie o ludziach aż tak mocno "zepsutych" ), wydany przez wyimaginowane wydawnictwo (bo żodyn nie chce tego, żodyn). W każdym razie cieszę się, że spodobała Ci się ta próba 22227, za komentarz dziękuję i, mam nadzieję, spotkamy się wkrótce. :rol:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
25/05/2018 01:48
Nie bardzo czuję, o czym mówi podmiot liryczny. Niemniej,… »
allaska
24/05/2018 22:19
Się zalogowałam specjalnie, by koment napisać :) Bardzo… »
Zola111
24/05/2018 22:17
Pięknie przełożyłaś piękny wiersz, Lilu. Cwietajewa się… »
Returjusz
24/05/2018 21:11
Dziękuję za tę opinię. Które konkretnie miejsca, Pana… »
robert_augustyn
24/05/2018 19:18
Nie brzmisz moim zdaniem mentorsko, naturalnie raczej. Za… »
Silvus
24/05/2018 19:06
Mnie się to zdanie wydaje wyrwane z kontekstu.… »
Decand
24/05/2018 17:21
Coś gdzieś siadło i zjadło, trochę mnie to irytuje takie… »
pociengiel
24/05/2018 15:03
Dzięki za ślad. »
sheCat
24/05/2018 14:33
Niektóre brzmienia nachodzą - najbardziej myślenia/komputera… »
Abi-syn
24/05/2018 12:01
Witajcie Dziewczyny, witajcie Czytelnicy: U mnie jak… »
Darcon
24/05/2018 11:28
Takie drobiazgi w pierwszym akapicie, podkreślone… »
Jaga
23/05/2018 23:48
... tytuł przyciąga;) Od czegoś trzeba zacząć.… »
AntoniGrycuk
23/05/2018 23:46
Jago, Podobnie jak Ty, też wolę smutne rzeczy i chyba z… »
AntoniGrycuk
23/05/2018 23:41
Jago, Bardzo dziękuję za czytanie i opinię. I cieszy… »
Jaga
23/05/2018 23:29
Hej:) Tekst nie jest śmieszny za to trzyma w napięciu i… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 25/05/2018 00:10
  • Zapraszam do głosowania w Zaśrodkowaniu. Krzysztofie Konradzie - Ciebie także :)
  • mike17
  • 24/05/2018 18:48
  • Skoro Agniecha zachwala konkurs jako wielokrotna organizatorka, to jak dla mnie więcej nie trzeba.
  • Zachary Ann
  • 24/05/2018 15:03
  • Może po prostu podoba mu się inicjatywa. Don't know.
  • Krzysztof Konrad
  • 24/05/2018 14:43
  • Przez to odnosi się wrażenie, że nie pisze tu nikt poza przypominajkami. Przecież każdy widzi, że jest zaśrodkowanie. Po co o tym spamować?
  • Krzysztof Konrad
  • 24/05/2018 14:42
  • Mam takie pytanie. A już trochę tu jestem. Teraz mamy idealną sytuację. Akacjowa zachęca do inicjatywy w zaśrodkowaniu. Po co więc Gramofon pisze to samo?
  • Gramofon
  • 23/05/2018 13:20
  • Halo?! Halo?! Czy oddałeś/aś już swój głos na wiersze w zaśrodkowaniu? Nie, to nie odkładaj tego na ostatni moment tylko zrób to teraz ;)
  • mike17
  • 21/05/2018 21:11
  • Aga, gorrrrąco pozdrawiam :)
  • akacjowa agnes
  • 21/05/2018 20:44
  • Głosujcie w Zaśrodkowaniu#28. Nawet ja już to zrobiłam ;) Pozdrawiam
  • Gramofon
  • 21/05/2018 11:19
  • Dzień dobry!
Ostatnio widziani
Gości online:9
Najnowszy:Remkees5q
Wspierają nas