Kroniki Ollnatium - Toyer
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Kroniki Ollnatium
A A A
Od autora: Witam ogólnie zajmuję się pisaniem poezji (którą chciałbym również przedstawiać na łamach tego portalu). Jednak jako swój pierwszy tekst tutaj wybrałem prolog mojej amatorskiej powieści. Bedę wdzięczny za wszelkie wskazówki i opinie. Pozdrawiam

                                                                            Prolog

                                                                       Przepowiednia

 

      Rok 630 ludzkiej ery, niewielka wioska orków Dar – Therm. To właśnie w tym miejscu, tej pamiętnej letniej nocy doszło do niesamowitego zdarzenia, które miało całkowicie zmienić świat zarówno zielonoskórych  jak i wszystkich nacji, zamieszkujących ziemie Ollnatium. A wszystko było zapisane w przepowiedni, którą otrzymała  jedna z najwyższych wieszczek ludzkich – Prea Augoria. Większość jej wizji odzwierciedlała przyszłe wydarzenia, dlatego ludzie nigdy ich nie bagatelizowali.  W niekorzystnych warunkach starali się zmieniać los wydarzeń i czasami się to nawet udawało. Żadna przepowiednia nie niesie za sobą stuprocentowej sprawdzalności. Los wielu istnień można zawsze zmienić nawet jeżeli „oczy przyszłości”  już o nim zdecydowały. Są to tylko sugestie tego co się stanie, jeżeli rzekę wydarzeń puści się jej własnym nurtem bez żadnej ingerencji.                                                         

     Szczególnie to proroctwo zasiało niepokój w ludzkich sercach. Bo dotyczyło ich samych a dokładniej wielkich zmian jakie miały się wydarzyć w ich dotychczasowym życiu, do których nie chcieli dopuścić. Dlatego przekazali orkom przepowiednię wieszczki, jednak zmienioną na ich potrzeby. Zmieniona wizja brzmiała tak : W noc wielce burzową, między grzmotem a błyskawicą narodzi się ork, co zagładę zwiastuje, biel swej skóry zmieni w czerwień krwi swoich braci, strzeżcie się zła wcielonego, jakie jego istnienie przyniesie i zagładę na was sprowadzi.”

     Orkowie od razu uwierzyli w słowa kapłanki, którą przekazała im naczelna szamanka zielonoskórych Orda – Gai (po orkowemu: sługa boga), która cieszyła przez nich się o wiele większym uznaniem od jej ludzkiej odpowiedniczki. Słowa szamanki dotarły do wszystkich orkowych braci na całym kontynencie. Głęboko wierzący w swojego boga Sargotha, uznawali słowa szamanki za jego wolę, której należy się podporządkować. Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.

      W wiosce Dar – Therm której nazwa w języku orków oznacza  owoc drzewa, mijał zwyczajny dzień. Orkowi mężczyźni pracowali w wielkich kopalniach, wydobywając dla ludzi cenne kruszce, kobiety zaś zajmowały się dziećmi oraz „domowymi obowiązkami”,  chociaż ciężko nazwać domem niedbale sklecony szałas albo lepiankę, w których tylko przesypia się noce. Wszystkie klany żyły w prymitywnych warunkach. Tak samo prymitywnych jak oni sami. Orkowie posiadali nadludzką siłę, jednak kosztem rozumu. Idealnie nadawali się do ciężkich prac fizycznych do których zmuszali ich ludzie. Zajmowali się górnictwem, rąbaniem drzewa, załadunkiem i innymi pracami siłowymi.  Nie mieli odwagi przeciwstawić się swoim „Panom”, którzy dysponowali od nich o wiele bardziej zaawansowaną technologią oraz tym czego orkowie obawiali się najbardziej, czyli magią.

    Według  orkowych wierzeń  ludzie byli posłannikami boga Sargotha, którym bezwzględnie należy się podporządkować. To właśnie za sprawą magii górnicy byli wstanie pracować w ciemnych kopalniach. Światła dostarczała magiczna istota zwana Lumosem, która karmiła się ciemnością. Magowie więzili Lumosy  za sprawą magii w szklanych kopułach i zawieszali na stropach tuneli kopalni.  Światło wytwarzane przez te istoty było tak intensywne, że w najciemniejszych zakątkach, gdzie nie docierały promienie słoneczne, było wszystko widoczne tak jak za dnia.

    Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą. Według wierzeń było ono jednym z oczu Sargotha, który obserwuje nim swoich wyznawców. Księżyc zaś to jego drugie oko, które jednak nie każdej nocy jest  widoczne. Wierzący uważali, że nie należy się przemieszczać gdy,  żadne z oczu nie jest widoczne, ponieważ bóstwo nie obserwuje wtedy poczynań swoich wiernych, a co za tym idzie nie obdarza ich swoją łaską i opieką. 

    Jasność dnia zmieniła się w ciemność nocy. Jedno z oczu Sargotha, oraz  formacje gwiazd królowały na niebie. Jasne punkciki na czarnym niebie według wierzeń były oczami przodków obserwujących poczynania swoich dzieci. Wiatr delikatnie poruszał listkami drzew i chłodził czoła po upalnym dniu. Zmęczeni górnicy zdążyli już wrócić do swoich wiosek, by odpocząć przed kolejnym ciężkim dniem pracy. Usadowili się przed wcześniej rozpalonymi ogniskami i czekali, aż kobiety przygotują dla nich jadło. Jedną z tych kobiet była brzemienna Ur- Therm(liść drzewa).

     Podczas przygotowywania jadła dla głodnych górników poczuła nagły ból. Zrozumiała, że to już czas rozwiązania. Natychmiast posłała po miejscową akuszerkę. Ta kazała jej udać się do szałasu i tam nadzorowała akcję porodową. To był ciężki i długi poród, podczas którego nocna pogoda bardzo szybko się zmieniła. Wiatr przybrał na sile, na niebie pojawiły się chmury zwiastujące burzę. Wraz z pierwszą błyskawicą przyszło na świat orcze dziecię, które po donośnym grzmocie pierwszy raz zapłakało. 

   Widok tego maleństwa przeraził akuszerkę. W szałasie w którym światła dostarczał Lumos, można było wyraźnie zauważyć, że posiada ono śnieżnobiałą skórę. Do tego wszystkie czynniki przemawiały za tym, iż jest to dziecko z przepowiedni. Spanikowana orczka, która przyjęła poród, natychmiast wezwała po szamankę. Gdy ta się pojawiła, wraz z obstawą kilku orków, natychmiast przemówiła w rodzimym języku:

    – A więc jesteś przegniłym liściem, rodzącym plugawe dziecię!

    Ur – Therm coś majaczyła, zaraz po ciężkim porodzie nie miała sił, by odpowiedzieć. Do jej oczu napływały tylko łzy, trzymając przy piersiach swoje dzieciątko, zebrała się jednak na siły by wykrzyczeć:

    — Ono nie jest niczemu winne! Zostawcie je w spokoju!

    — Śmiesz przeciwstawiać się słowom najwyższej szamanki?!  Sam Sargoth przekazał nam ostrzeżenie przed tym pomiotem. Jego przeznaczeniem jest śmierć tu i teraz! Chcesz, żeby jego żywot doprowadził do śmierci naszych braci! Nigdy na to nie pozwolę!

    Matka histerycznie błagała o ocalenie swego syna. Kilku orków podeszło do niej i wyrwało dziecko z rąk, po czym przekazali je szamance. W tradycji zielonoskórych, to właśnie szamanki nadawały imiona wszystkim nowo narodzonym orkom. Tak też było w tym przypadku. Szamanka z obrzydzeniem podniosła malucha do góry i przemówiła:

    — Jak głosi  tradycja, nadaje ci imię. Brzmi ono Mor – Khar (biały demon). Twój żywot niedługo się zakończy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Toyer · dnia 08.05.2018 15:47 · Czytań: 68 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Decand dnia 08.05.2018 19:12
Witamy Toyera na portalu i lecimy z grubej rury, czysto subiektywnie, bo obiektywnie to mi się już nie chcę... W ogóle to Decand jestem i mam pewien problem z samozwańczą prozą pisaną przez samozwańczych poetów. Ale po kolei.

Zacznę od faktu, że tekst uniknął sporej ilości błędów natury czysto gramatycznej, ortograficznej czy interpunkcyjnej. Co nie znaczy, że ich nie ma. Kolejny już pojawiający się tu pisarzysta ma Syndrom Zjadania Przecinków. Ciągle ich gdzieś tam brakuje:

Cytat:
Los wielu istnień można zawsze zmienić nawet jeżeli „oczy przyszłości” już o nim zdecydowały.


"zmienić, nawet jeżeli"

Cytat:
Są to tylko sugestie tego co się stanie, jeżeli rzekę wydarzeń puści się jej własnym nurtem bez żadnej ingerencji.


"tego, co"

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


"Dlatego, gdy"
"moment, o którym"
"problemu, jaki"

Cytat:
Orkowie posiadali nadludzką siłę, jednak kosztem rozumu.


Tutaj bym zamienił "posiadali" na "mieli", bo ogólnie posiada się coś, czego można się pozbyć (np. biżuterii, jakiś pierdół), a "ma" się części ciała, zdolności, umiejętności, problemy.

Cytat:
W szałasie w którym światła dostarczał Lumos


"szałasie, w którym"

I tego jest jeszcze więcej, rozsianych przez cały tekst. Przede wszystkim trzeba przysiąść nad tym jeżeli rzeczywiście chce się zaprezentować coś faktycznie a'la początek powieści. W końcu pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Natomiast reszta znaczków, literówek i tego typu grymasów praktycznie nie istnieje. To dobrze, bo daje to nadzieję na to, że reszta Twoich tekstów (których z pewnością nie przeczytam - przepraszam, ale poezja to dla mnie skaranie narodowe, które trzeba wyplenić za wszelką cenę) będzie zachowywać przeciętny, ale akceptowalny poziom. To dobre również z tego względu, że czasem, okazjonalnie, raz na chwilę, pojawiają się tutaj ludzie, którzy cenią sobie treść ponad poprawną pisownie i tak też się bronią swoją słabą prezentacją. Tutaj jednak nie mam większych do niej zastrzeżeń - poza przecinkami: duży plus.

Doczepię się jednak do treści i tępić będę. Czysto stylistycznie. Bić, szarpać, gnieść po udach (bez homoerotycznych wojaży!).

Cytat:
Rok 630 ludzkiej ery, niewielka wioska orków Dar – Therm. To właśnie w tym miejscu, tej pamiętnej letniej nocy doszło do niesamowitego zdarzenia, które miało całkowicie zmienić świat zarówno zielonoskórych jak i wszystkich nacji, zamieszkujących ziemie Ollnatium. A wszystko było zapisane w przepowiedni, którą otrzymała jedna z najwyższych wieszczek ludzkich – Prea Augoria.


Podsumuje jednym zdaniem - czytała Krystyna Czubówna.
To się czyta strasznie sztucznie, nienaturalnie. Nie pamiętam by wstęp do jakiejś fantastycznej powieści komuś w ten sposób wyszedł. No dobra, poza Tolkienem. Ale nigdy nie będziesz Tolkienem. Moim zdaniem takim początkiem wrzucasz czytelnika na głęboką wodę. Ja, człowiek nie mający za grosz pojęcia o fantastyce, czuję się przytłoczony rzucanymi nazwami, które mnie teraz nie obchodzą i które pewnie dalej mnie nie będą obchodzić. Nie wiem czy wrzucanie tych nazw, od tego obcych, tych światów i roku (Jakie znaczenie ma rok? Dlaczego nie może być to "kiedyś"?) przytłacza. Przynajmniej mnie.

Cytat:
Większość jej wizji odzwierciedlała przyszłe wydarzenia, dlatego ludzie nigdy ich nie bagatelizowali.


Czy "wizja odzwierciedlająca przyszłe wydarzenia" nie jest równoznaczna z przepowiednią? Bo skoro tak to powtarzasz drugi raz to samo, co napisałeś w zdaniu poprzednim.

Cytat:
W niekorzystnych warunkach starali się zmieniać los wydarzeń i czasami się to nawet udawało. Żadna przepowiednia nie niesie za sobą stuprocentowej sprawdzalności.


Pomiędzy tymi dwoma zdaniami jest za duży przeskok, jakby czegoś w środku brakowało.

Cytat:
Szczególnie to proroctwo zasiało niepokój w ludzkich sercach. Bo dotyczyło ich samych a dokładniej wielkich zmian jakie miały się wydarzyć w ich dotychczasowym życiu, do których nie chcieli dopuścić.


Znowu - redundancja. Skoro zasiało niepokój to po co dodatkowo informacja, że nie chcieli do tego dopuścić. Dla mnie mówi się to samo przez siebie.

Cytat:
Zmieniona wizja brzmiała tak : „W noc wielce burzową, między grzmotem a błyskawicą narodzi się ork, co zagładę zwiastuje, biel swej skóry zmieni w czerwień krwi swoich braci, strzeżcie się zła wcielonego, jakie jego istnienie przyniesie i zagładę na was sprowadzi.”


Takie gimnazjalne fantasy.
ZRODZI SIĘ TEN KTO SIĘ NARODZI, A JAK SIĘ URODZI TO SIĘ WSZYSTKO ZRODZI. KWIATY BĘDĄ PIERDZIEĆ KAMIENIAMI...
Sama przepowiednia mogłaby zostać wprowadzona jeszcze przed początkiem rozdziału. Byłoby wtedy przynajmniej ciekawiej i mniej wymuszenie. Albo jeszcze lepiej - zachować przepowiedni w tajemnicy do pewnego momentu. Tak to ani suspens, ani delikatność w treści.

Cytat:
Orkowie od razu uwierzyli w słowa kapłanki, którą przekazała im naczelna szamanka zielonoskórych Orda – Gai (po orkowemu: sługa boga)


O, dzień dobry nawiasie! Nie wiedziałem, że jesteś częścią fantastycznej historii o orkach!
Dla mnie takie wtrącenia narratora (dosyć niewytłumaczalne) powinny albo nie istnieć albo pojawić się jako adnotacje. Inaczej psują flow całego tekstu. Ale to tylko ja.
A, jeszcze jedno - czy fakt, że poznamy przetłumaczone imię danej postaci, ma znaczenie dla mnie, czytelnika? Bo ja czuję, że nie ma i szybko o tym znaczeniu zapomnę.

Cytat:
która cieszyła przez nich się o wiele większym uznaniem od jej ludzkiej odpowiedniczki.


"cieszyła przez nich się"? Co to za magiczna, orkowa zapadnia językowa?

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


Ale my już wiemy, że przepowiednia jest boo-boo i trzeba się jej bać. Pisałeś o tym wcześniej.

No dobra, ale mogę siedzieć i się pastwić, ale ogólnie mam jedno zastrzeżenie. Weź książkę fantasy, jakąś taką porządną, i nie Tolkiena. Znajdź mi w niej fragment, który wrzuca czytelnikowi na samym wstępie całą historię świata, do którego się przemieszcza. Takiego czegoś się na wstępie nie robi. Po co do razu odkrywać wszystkie karty czytelnikowi? By się już na początku speszył? Szczególnie, że skoro ma być to coś większego (a sugeruje to sam fakt, że jest to jakaś forma prologu) to dlaczego nie rozłożyć ten klimat, tę historię w przeciągu całego trwania tekstu? Nawalanie na głowę tak od razu po prostu peszy. Peszy i mnie, ale ja mam awersję, może nie rozumiem.

Podsumuje to na podstawie jednego akapitu:

Cytat:
Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą. Według wierzeń było ono jednym z oczu Sargotha, który obserwuje nim swoich wyznawców. Księżyc zaś to jego drugie oko, które jednak nie każdej nocy jest widoczne. Wierzący uważali, że nie należy się przemieszczać gdy, żadne z oczu nie jest widoczne, ponieważ bóstwo nie obserwuje wtedy poczynań swoich wiernych, a co za tym idzie nie obdarza ich swoją łaską i opieką.


Ja czuję w tym jedynie "Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą.". Reszta, niestety, jest dla mnie nieistotna na ten moment bo nie mam pojęcia o co chodzi. A można było o tych oczach powiedzieć w jakimś losowym dialogu. Można było zamieścić w czymś uszczypliwym (o, wierszu, co sobie bohater/bohaterka znajdują). W pieśni, w liście, w jakimś mistycznym sraczu. Jakkolwiek inaczej. Język jest przecież po to by bawić się nim, by kreować świat nie w sposób tłumaczenia, a, no, kreatywnie. Podchodzić do tego inaczej, niż podeszli inni. Zaskakiwać, a nie dawać oczywistości prosto pod nos. Czuję, że fantastyka ma być przygodą to pozwól mi do niej dołączyć. Nie pozwalaj mi być pieprzonym historykiem spoglądającym na te wydarzenia z oddali. Ja chcę tam być, pozwól mi tam być. Nie wciskaj mi rzeczy, które sam mógłbym odkryć na przestrzeni mojej podróży z Twoją powieścią. Bo jest takie słowo - niejasność. Nie pozwól mi bym wiedział wszystko. Bo gdy wiem wszystko to czuję się komfortowo. Za komfortowo.

A, no i jeszcze:

Cytat:
Brzmi ono Mor – Khar (biały demon)


Nie mogło być bardziej już oczywiście, że to ZŁO ZŁOWOWATE, prawda?

I tak wychodzi samozwańcza proza pisana przez samozwańczego poetę. Nie jest to koniec świata, ale praca, uważam, powinna być w ten rozdział włożona ponownie.
Toyer dnia 09.05.2018 16:16
Dziękuje za poświęcony czas, cenne uwagi oraz opinię. Tak się złożyło, że w momencie pisania tego prologu, byłem w trakcie czytania właśnie Tolkiena, a dokładniej Sirimairllionu, być może dlatego wygląda to jak wygląda. Wiem, że Tolkienem nie jestem,ale poudawać go mogę w gorszy lub mniej gorszy sposób.
Mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie bardziej akceptowalny. Na pewno będę jeszcze pracował nad tym prologiem, wezmę wtedy pod uwagę Twoje rady. Jeszcze raz dzięki
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
17/08/2018 06:35
Nie wiem, czy zachwyt kierować do Pani Mariny, czy do Pani… »
Wiktor Mazurkiewicz
17/08/2018 06:07
Prat Bart Pao Również Witam, według życzenia:… »
SzalonaJulka
17/08/2018 00:38
Dziękuję Wam pięknie i kłaniam nisko. Będę jeszcze pracować… »
Prat Bart Pao
17/08/2018 00:03
Witaj, ps. ja bym go nazwał: udana noc poślubna,… »
Prat Bart Pao
16/08/2018 23:44
ot Idea, krótka lista od... »
liathia
16/08/2018 23:44
Dziękuję. »
liathia
16/08/2018 23:43
Introwerka, bardzo Ci dziękuję. Zmieniłam jedno słowo, pod… »
Gatsby
16/08/2018 23:31
Dobrze więc, zwracam honor za dra. Przygniótł mnie natłok… »
Zbigniew Szczypek
16/08/2018 23:22
Witaj (Dorotka?!) Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że… »
MP642
16/08/2018 22:45
Po pierwsze, nie uważam tego za żadne dzieło, co napisałem… »
Prat Bart Pao
16/08/2018 22:22
Bo to jest tak. Leniwy chciał być samodzielny, spojrzał… »
Lilah
16/08/2018 22:09
Pięknie dziękuję, Niczyjko. :) »
Patsy
16/08/2018 20:55
Dziękuje bardzo za opinię, po części masz racje ;-) »
Gatsby
16/08/2018 20:43
MP642, Pierwsze zdania, z małym wyjątkiem, wyglądają… »
Niczyja
16/08/2018 20:40
Pięknie, Lilah, tu u Ciebie :) Jak zwykle nostalgicznie i… »
ShoutBox
  • Niczyja
  • 16/08/2018 22:39
  • Muzyka potrafi złagodzić najgorszą czynność... [link]
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:henrykamajewska
Wspierają nas