Symbol < - Decand
Proza » Miniatura » Symbol <
A A A
Od autora: Ostatni "Symbol", który tutaj opublikować chcę.
Następne będzie, mam nadzieję, z zupełnie innej beczki.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Wyruszam w drogę. Zastanawiając się nad potencjalnym losem białych kamieni, po których stąpam, podążam ku nieznanemu. Czeka na mnie przepiękne Athos. Zza morza, na pełnej jego wysokości, będę spoglądał na wszelkie najbliższe chwile, które tak szybko przede mną uciekają. Przemówię wtedy pełnią głosu, wykrzyczę ku niebu swój los. I wszystko będzie tym, czym chciałbym, żeby było. Za ścianą pustych chwil roznosi się łkanie. Osadza się z wolna na ramionach i kolanach istoty, która z żalem przybywa. Podsłuchuję ją jeszcze, tylko na moment, oczekując odpowiedzi, może zauważenia mojego zainteresowania. Płacz z czasem się ucina cichym jękiem. Droga ciągnie mnie jeszcze wyżej. To tak się zaczyna, gdy próbujesz bez żadnego problemu dojść do celu. Słyszysz dźwięki, które cię otaczają, porywają, trwonią. Zaczynasz wierzyć w swoje wyższe przeznaczenie i stadium istnienia. Staje się istotą wyższą, we własnych pragnieniach się unoszę, krok za krokiem. Dzień zmienia się w wieczór, a kolejne metry stają się jedynie bezsensowną informacją, rozpraszaną przez powietrze i miejscowy klimat.

Kaplice wypełnione są ofiarami swojej własnej religii. W polifonii męskie głosy, niskie i wysokie, wydają się rozcinać niebo, rozbijając przy tym fizyczną barierę. Nade mną unosi się zapach spalenizny. Stopy zaczynają odparzać się od sandałów i nieskończonego słońca. Potwierdzają się moje przekonania o nadchodzących dniach. Ściskam jeszcze nadzieję. Wkrótce znów ją odrzucę, bo po co trzymać przy sercu coś tak martwego i głuchego na wołanie o pomoc? W miejscu spełniania marzeń, wśród dziwnych dialektów i ślepców, nie ma miejsca na sentymenty. Dziwnie przechodzi emocja, tak otwarta. Spoglądam do przodu, już kolejny metr drogi. Unosi się zapach rodzaju. Targ przepełniony ludem mi nieznanym, wciśnięty między kondygnacje budowli. Głosy krzyczące, jęczące, niepewne. Stara kobieta grająca na sattarze, bezzębny bezdomny szura wodą w glinianych garnkach. Ortodoksyjną atmosferę przebija obecność dziwnego kultu. Okrążają kobiecą postać, jakby w transie, jęczą do niej w starej grece. Ta, zainspirowana, rzuca się wokół nich po białych kamieniach, które, z wolna, zaczynają przybierać brunatną barwę.

Uważaj. Na parkiecie dzieją się rzeczy dziwne. Stoją ludzie obok siebie, zaklęci w czyjeś oczy. Tańczą, medytując jakby, ciągle przechodząc pomiędzy ramionami innych istot. Balansuje dźwięk, wokół wszelkich stron słychać moralizowanie o dalszej kontynuacji związków i relacji. Wplątujemy się w to i my, gotowi na porażkę, ludzie bez drogi i celu. Tańczymy szaleńczo, rozpruwając kolana potencjalnym kochankom, którzy mogą mi ciebie odebrać. Tak sobie radzę, najwyraźniej, z zazdrością. Bo żyć bez siebie nie możemy, a jednak jest to nam dane. To trwanie w ruchu, takim samotnym balansie między rozterką a kontynuacją, uporem, staje się chorobą. Jednoczmy się więc jedynym nam znanym i najgorszym jest fakt, że rozumiemy naszą zgubę. I tak nie rozumiem cię kochana, przecież jeszcze nie zamieniłaś ze mną słowa, lecz dotyk twojej dłoni i ruch w stronę placu zauroczył mnie. Spowodował ruch, dziwną bojaźń. Weszliśmy i stanęliśmy w środku, w momencie gry bawarskich cytrów. Bujaliśmy się, rozebrani, wpatrzeni w dal, beznadziejnie oddając się losowi.

Wnet zbudziłem się z martwego snu przy twoim zranionym ciele. Obcałowałem każdą drobną plamkę, którą uznałem za nienaturalną. Ty, roześmiana, jęczałaś i kazałaś mi wstać. Έλα. Głos twój wydawał mi się nienaturalnym połączeniem twoich rudych włosów. Odziana w poszarpaną czerwoną suknię różniłaś się zdecydowanie od krystalicznie białych ubrań innych mieszkańców. Miałem wrażenie, że nad twoją głową unosiła się aureola, niepewna swojej obecności na ziemi.

Za ciemnoniebieskim niebem unosi się lekka, błękitna smuga. Kolejny metr przy tobie stawał się ostoją mojej obecności, mojej chorej wizyty tutaj. Wydawało się, że jestem tutaj wieczność, bo za taką wieczność bym właśnie zapłacił wszystko. Twoja obecność przerażała mnie jednak, bo tak ironicznie wmieszała się w moje istnienie. Έλα. Jedynej rzeczy, której pożądam ponad każdą inną, jest miłość drugiej osoby. Moje gnijące ciało, wraz z każdym strupem i niedoskonałością mówi mi jednak, że osiągniecie tego dziwnego marzenia jest niemożliwe. W ten sposób dziurawię swój mentalny spokój, siedząc na podłodze, wspominając przeszłość. Dzięki temu czuję, że jestem jedyną wersją człowieka najbardziej niedoskonałego. W martwych głosach wszelkich poprzednich transformuję się z wolna w precyzyjnie dobraną pchłę, która, w momencie głównego przepoczwarzenia, pęknie, upadając, gubiąc się w martwym lesie. Na kolejnym kamieniu staję i łkam. Έλα. Z oczu ścierasz mi łzy. Wszystko to pewnie siedzi w mojej głowie. W takich momentach, na tej samotnej przestrzeni, marzyłbym o czymś więcej. Nie byłem równie samotny od czasów wiecznego snu w łonie. To wydaje się karą. A przynajmniej tak myślałem. Wyborem martwych ciszy udałem się do Athos. W chorobie własnego istnienia przeprosić Boga za swoje narodziny.

Wewnątrz mnie wysysasz wszelkie wetiko, jakie mogłem wcześniej posiadać. W swoim dziecięcym cyrkumfleksie wyrażasz ostateczną miłość. Dziwnie odczuwam ten mały klasztor na szczycie, dziwnie też odczuwam twoją obecność. Z miejsca, w którym złamałaś nogę, zaczął rosnąć mech, pachnący dziwnym winogronem i cydrem. Zaciągasz nade mną sieć i nie pozwalasz. bym odszedł. A to mój ostatni dzień jakby ponad wszystko, jakby zadecydowany od lat. Nie będzie już drogi powrotnej, bo jak wrócić z półwyspu przesiąkniętego opoką martwych dziejów? Tutaj się starzeje i tutaj urośnie drzewo. Gdy mnie pocałujesz, stanę się czymś więcej w ten trzeci dzień. W ten słoneczny, pełen dzikiej trawy i martwych romansów. Fatamorgan i mistycyzmu. W tym czasie przymierzyłem się do faktu, który ciąży i na lokalnych mnichach. Być może absencja od ciebie wydaje się skuteczną?

Ponad górami osadza się ostatnie światło dnia. Έλα. Stoisz na skaju góry i skaczesz. W mgnieniu oka skaczę tuż za tobą.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Decand · dnia 24.05.2018 11:24 · Czytań: 69 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Darcon dnia 24.05.2018 11:28
Cytat:
Osa­dza się z wolna na ra­mio­na(ch) i ko­la­na(ch) isto­ty, która z żalem przy­by­wa. Pod­słu­chu­ję ją jesz­cze, tylko na mo­ment, ocze­ku­jąc od­po­wie­dzi, może za­uwa­że­nia mo­je­go za­in­te­re­so­wa­nia. Płacz z cza­sem ucina się ci­chym ję­kiem. Droga cią­gnie mnie jesz­cze wyżej. To tak się za­czy­na, gdy pró­bu­jesz bez żad­ne­go pro­ble­mu dojść do ja­kie­goś celu. Sły­szysz dźwię­ki, które cię ota­cza­ją, po­ry­wa­ją, trwo­nią. Za­czy­nasz wie­rzyć w swoje wyż­sze prze­zna­cze­nie i sta­dium ist­nie­nia. Staje się isto­tą wyż­szą, we wła­snych pra­gnie­niach się uno­szę, krok za kro­kiem. Dzień zmie­nia się (w) wie­czór, a ko­lej­ne metry stają się je­dy­nie bez­sen­sow­ną in­for­ma­cją, roz­pra­sza­ną przez po­wie­trze i miej­sco­wy kli­mat.

Takie drobiazgi w pierwszym akapicie, podkreślone usunąłbym.

Masz plusa za Ewę, słychać tęskne za nią wołanie. Dlatego podobało mi się, pachnie nostalgią, nie tylko goryczą.
Decand dnia 24.05.2018 17:21
Coś gdzieś siadło i zjadło, trochę mnie to irytuje takie zjadanie, ale nie unikłem... A ta "Ewa" w greckim prezentuje zupełnie inną stronę tego słowa. Kłaniam się, poprawki nadejdą.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
20/06/2018 10:54
allaska Ogromne dzięki. Spodziewałem się uwagi odnośnie do… »
Zingara
20/06/2018 10:25
Liczy milcząc- Allasko :) miło że czytasz »
Gramofon
20/06/2018 09:30
zbyt duże ego potrafi zniszczyć nawet najlepszych, a byłaby… »
Gramofon
20/06/2018 09:09
Czuję niedosyt, bo mam wrażenie jakby brakowało jednej czy… »
Gramofon
20/06/2018 09:05
Szału nie ma, nawet nie będę wypominał, co by zrobili inni,… »
Gramofon
20/06/2018 08:54
Ano nie wyjdziemy, tylko pytanie czy chcemy i czy jest po… »
Kazjuno
20/06/2018 08:54
Wzruszająca, Mike, opowieść o przyjaźni kobiety z mężczyzną.… »
Gramofon
20/06/2018 08:53
Słabe to to, proponuję dzień przerwy, na oliwienie maszyny. »
AntoniGrycuk
20/06/2018 04:44
Hej, Przeczytałem i podobało mi się połączenie tego, co… »
Jesienny syn
19/06/2018 21:38
Mistrzem nigdy nie będę, bo i nie chcę nim być. A twoje… »
Jesienny syn
19/06/2018 21:27
Dobrze, zmieniłem. »
allaska
19/06/2018 19:31
no taki portalowy tekst, podobać się może - to w końcu… »
allaska
19/06/2018 19:27
dobry, ale smutny wiersz. każdą cząstkę z zainteresowaniem… »
allaska
19/06/2018 19:20
W pierwszej części za dużo tych piątek jak dla mnie, w… »
allaska
19/06/2018 19:13
to powyższe ładne. - a tu już przedobrzyłeś:) z… »
ShoutBox
  • allaska
  • 20/06/2018 03:35
  • nie lubię nieuzasadnionego krzyku w wierszach pisanych na tzw. vqurwie,a takie Twoja ulubienica pisze ostatnio zaangażowane wiersze są naprawdę ryzykowne. Milczenie jest złotem.
  • allaska
  • 20/06/2018 03:32
  • Już od dawna wiedziałam, że jesteś wiernym pieskiem tej pani, piszesz o sobie, z tym hałasem?:) i kto tu robi ostatnio więcej hałasu, aby dobrze wypadły wiersze zaangażowane trzeba nieźle pisać
  • introwerka
  • 19/06/2018 23:02
  • im mniej człowiek wie, tym z reguły robi więcej hałasu ;)
  • introwerka
  • 19/06/2018 23:01
  • allasko, to, co napisałaś poniżej o wierszu Zoli, to przykład skrajnie nieobiektywnej i niemerytorycznej opinii. Zęby to bolą od obserwowania, jak uprzedzenia dyktują krytykanctwo. Ale tak to jest,
  • allaska
  • 19/06/2018 22:06
  • Lepszy od tego, którym się zainspirowałas, przynajmniej jest na czym oko zawiesić i zęby nie bolą
  • allaska
  • 19/06/2018 22:04
  • Introwerko dobry wiersz napisałaś,
  • Decand
  • 19/06/2018 06:43
  • Za mocno uderzył swoją dziewczynę i mu się ręka urwała? Ja wiem, talentom się zdarza.
  • jskslg
  • 19/06/2018 01:19
  • umarł dzisiaj jeden z większych talentów naszych czasów xxx
  • AntoniGrycuk
  • 18/06/2018 20:10
  • A jak ja widzę kogoś w sandałach i skarpetach, to od razu darzę go małą sympatią. Też mi PROBLEM - jak się ubrać...
  • jskslg
  • 18/06/2018 19:17
  • noszenie koszuli z krótkim rękawkiem, która nie jest hawajska jest gorsze niż skarpety i sandały
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:g85tot36gfuo
Wspierają nas