można się nieśmiać - stawitzky
Proza » Miniatura » można się nieśmiać
A A A

      – Ma włosy jak jajecznica – zauważyła.

      – Nie na każdym zdjęciu.

      Sprawdza na telefonie, i po chwili mówi: – Na każdym w google grafika.

      Sprawdził i on, no i rzeczywiście tak było. Może uprawianie roślin metodą na literę m za bardzo weszło jej w łeb?

      – Głównie o oczy chodzi – mówi on – o spojrzenie.

      Teraz była już naprawdę zazdrosna. Tak, że wzięła łyka wina, żeby nie żachnąć suchotą.

      – To ta twoja? – spytała z jedzeniem w ustach.

      – Tak – odparł, i popił tym, co miał w kieliszku.

      By po chwili dodać. – Nie no, nie moja – i znowu przepił.

      Skupili się na jedzeniu, podali sobie oliwę, on chciał ostrą, ona łagodną. Ta ostra ma czerwony kabelek zawinięty na uszku. A łagodna jest po prostu, soute.

      Kaszlnął. Ona podrapała się po karku, i tak im zleciał posiłek, w zazdrości. Uczucie było na tyle silne, że nawet druga butelka wina nie pomogła. I rozstali się jakoś po godzinie.

      Gdy szedł na pociąg, pomyślał sobie, że bez sensu są te spotkania. Ona swoje, on podobnie, właściwie dlaczego ludzie spotykają się ze sobą, gdy nic ich nie łączy? Albo łączy przeszłość?

      Zaś ona nie miała czasu za dużo myśleć, gdyż mieszka nad restauracją, w której się umówili. Wróciła do swojego chłopaka, nie mówiąc za wiele na wejściu. Spytał jak tam w pracy? Na co kiwnęła tylko głową – jakoś w górę i w dół, albo w górę i w lewo. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że myśli o tym jego pociągu powrotnym, że wcale nie musiał jechać, że akurat z rozmowy tak wyszło. I on, jej chłopak, znowu coś do niej szczebiocze, a ona znowu niewerbalnie coś mu miga, a on, jej były, w pociągu już. A obecny bez sensu stoi przed nią. Musisz akurat stać tutaj, na wprost? Spytała w myślach. Lecz on się nie domyślił, i przegonił koty spod nóg, zamiast siebie. 

      On był w trakcie kasowania biletu. Włożył listek, usłyszał mechaniczne coś, które robi dziurę w listku, i zaczął rozglądać się za miejscem dla siebie. Na końcu przedziału zauważył pustki. Tak wolne, że mógł usiąść, jednak nie całkowicie. Przy oknie siedziała kobieta. Spytał czy może, nie czekając na odpowiedź klapnął dupą i już. Wyciągnął komórkę i wpisał w wyszukiwarkę: Weronika M. No i jeszcze raz studiował jej włosy, i musiał – swojej byłej – przyznać rację, bo włosy żółte, jak jajecznica i wszystko inne co żółte podobnie, i to na każdym zdjęciu! Dziwi się sobie, że nie zwrócił na to uwagi, gdyż sam ma się za wieszcza detali. Nie umknie mu nic, jeśli chodzi o urodę kobiecą. Zachwyca się zapachem skóry, kątem przylegania uszu, każdym, najdrobniejszym szczegółem, od kącika ust po lekko wystającą kość biodrową. Może włosy nie były aż tak ważne? A oczy? To chyba o nie chodzi najbardziej – jak wspomniał wcześniej – i teraz utwierdził się w przekonaniu. A te rośliny co jej – tej na zdjęciu – do łba weszły, są bez znaczenia. O oczy chodzi. O Katowickie, bo blisko, o oczy, które są na wyciągnięcie ręki.

      W tym czasie ona, ta na zdjęciu, odbierała jakąś nagrodę, imienia Gombrowicza bodajże.

      On myślał po drodze do domu o pisarce w żółtych włosach, w której się zakochał. O oczach tejże.

       A ona, jego była, próbowała przetrwać jakoś dzień ze swoim obecnym, przymykając okno nad ulicą Mariacką, aby nie słyszeć tłumu za oknem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
stawitzky · dnia 29.05.2018 10:18 · Czytań: 124 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 4
Komentarze
skroplami dnia 30.05.2018 19:05 Ocena: Świetne!
No "kapito" :) od kapitalne :).
Ponownie, jak na stacji gdzie bohater patrzy na żegnająca się młoda parę, tak wiele w tak "niewiele" :), parafrazując :).
Trzej bohaterowie, przeszłość, możliwa przyszłość, teraźniejszość, w kłębek zwinięte ale nie równy, poszarpany uczuciami i sytuacjami tak codziennymi a tak osobistymi - z zewnątrz nic wewnątrz dźwięki strun szarpanych - wielobarwny a częstocodzienny :).
Zagubienie w niewiadomym, ból co wyłazi jak pająk z kąta duszy, uśmiech bo serce nie widzi co inne oczy widzą. Serce nie musi widzieć? Cóż, tu odpowiedź zależna od stopnia, nawet schodowego, na którym miłość :).
No to wszystko w miniaturze, doborze słów idealnym, wagą raz w dół raz w górę, huśtawka nagła i pytania bo przecież o przyszłość chodzi, trojga, niewiadomą.
I bardzo ciekawe, byłej pary na niego i na nią spojrzenie z naprzeciw. Kolejne dźwięki fortepianowe spod serc jakby ale bez nut, całymi dłońmi uderzanie bo mocne tak
z jej strony. On, paluchem jednym tylko coś tam stuk puk :).
W sumie dobrze że się rozstali, ona znajdzie chociaż to co już znalazła, nie wiadomo co to.
Bo wciąż połączona blisko jakby przewodem do zasilania, z przeszłością gdzie inny "on", który bywa ale nie jest... który "do widzenia" a głos wokoło wciąż. Jednocześnie "on", nic do "ona" byłej nie czujący. Bo coś nowego czy prawdziwe coś? Nie zastanawia się, po prostu czuje i żyje tym co czuje teraz, bo inna ona. Ale nie dostrzega, że była "ona" też wciąż w nim tkwi, jej słowa wciąż wracają i dostrzega co "ona" widzi w nowej "jego" jej.
Ciekawie ukazana sytuacja i promyków możliwości aż dużo i hoho :). No to "kapito" rozwala prostotą tak głęboką, że usta same otwierają się :).
Piękne, realne, prawdziwe. I pozdrawiam :).
P.S. Dochodzę do siebie po wcześniejszym Twym tekście, "wojna nie ma w sobie nic z kobiety", którego tytuł zmieniony na "nie mam w sobie nic z kobiety". Sprawdzę za chwilę czy o to chodzi, o sam tytuł :). Jeżeli tylko, prościej i lepiej oddaje to co w utworze i pasuje bdb. Bo treść... może kiedyś tam, pod nią :).
Niczyja dnia 30.05.2018 22:51
Będę wulgarna.
Faceci myślą fiutem... To prawda stara jak świat.
Wystarczy, że poczują chuć do nowej suki, stara już idzie w odstawkę. I nieważne, że są razem lub tworzą długoletni nawet związek. Gdy pojawia się perspektywa umoczenia lub regularnych umoczeń, nie liczy się nic. Płacz, rozpacz porzuconej, przyjaźń która pozostała gdy gorączką uczucia przygasła.
Liczy się tylko nowa suka.

Tak jak tutaj, ona go nadal kocha i jest zazdrosna, a on ma ją głęboko w dupie. Ona łudzi się nadzieją, że coś może jeszcze kiedyś...a on już jest w innej dziurze. Obcej i przez to kuszącej.

To tyle z mojej strony.
retro dnia 05.06.2018 13:14 Ocena: Bardzo dobre
Ciekawie opisane relacje między ludźmi, gdy już między nimi nic nie ma. W każdym razie nie powinno być, ale nadal coś się tli. Dobrze oddana niezręczność towarzysząca ich spotkaniu. Osób, których kiedyś łączyła miłość, a którzy nadal się spotykają po to, aby utrzymać pozory przyjaźni.

Dobrze skomponowany kawałek.
stawitzky dnia 05.06.2018 20:04
Dziękuję za odwiedziny!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
20/06/2018 10:54
allaska Ogromne dzięki. Spodziewałem się uwagi odnośnie do… »
Zingara
20/06/2018 10:25
Liczy milcząc- Allasko :) miło że czytasz »
Gramofon
20/06/2018 09:30
zbyt duże ego potrafi zniszczyć nawet najlepszych, a byłaby… »
Gramofon
20/06/2018 09:09
Czuję niedosyt, bo mam wrażenie jakby brakowało jednej czy… »
Gramofon
20/06/2018 09:05
Szału nie ma, nawet nie będę wypominał, co by zrobili inni,… »
Gramofon
20/06/2018 08:54
Ano nie wyjdziemy, tylko pytanie czy chcemy i czy jest po… »
Kazjuno
20/06/2018 08:54
Wzruszająca, Mike, opowieść o przyjaźni kobiety z mężczyzną.… »
Gramofon
20/06/2018 08:53
Słabe to to, proponuję dzień przerwy, na oliwienie maszyny. »
AntoniGrycuk
20/06/2018 04:44
Hej, Przeczytałem i podobało mi się połączenie tego, co… »
Jesienny syn
19/06/2018 21:38
Mistrzem nigdy nie będę, bo i nie chcę nim być. A twoje… »
Jesienny syn
19/06/2018 21:27
Dobrze, zmieniłem. »
allaska
19/06/2018 19:31
no taki portalowy tekst, podobać się może - to w końcu… »
allaska
19/06/2018 19:27
dobry, ale smutny wiersz. każdą cząstkę z zainteresowaniem… »
allaska
19/06/2018 19:20
W pierwszej części za dużo tych piątek jak dla mnie, w… »
allaska
19/06/2018 19:13
to powyższe ładne. - a tu już przedobrzyłeś:) z… »
ShoutBox
  • allaska
  • 20/06/2018 03:35
  • nie lubię nieuzasadnionego krzyku w wierszach pisanych na tzw. vqurwie,a takie Twoja ulubienica pisze ostatnio zaangażowane wiersze są naprawdę ryzykowne. Milczenie jest złotem.
  • allaska
  • 20/06/2018 03:32
  • Już od dawna wiedziałam, że jesteś wiernym pieskiem tej pani, piszesz o sobie, z tym hałasem?:) i kto tu robi ostatnio więcej hałasu, aby dobrze wypadły wiersze zaangażowane trzeba nieźle pisać
  • introwerka
  • 19/06/2018 23:02
  • im mniej człowiek wie, tym z reguły robi więcej hałasu ;)
  • introwerka
  • 19/06/2018 23:01
  • allasko, to, co napisałaś poniżej o wierszu Zoli, to przykład skrajnie nieobiektywnej i niemerytorycznej opinii. Zęby to bolą od obserwowania, jak uprzedzenia dyktują krytykanctwo. Ale tak to jest,
  • allaska
  • 19/06/2018 22:06
  • Lepszy od tego, którym się zainspirowałas, przynajmniej jest na czym oko zawiesić i zęby nie bolą
  • allaska
  • 19/06/2018 22:04
  • Introwerko dobry wiersz napisałaś,
  • Decand
  • 19/06/2018 06:43
  • Za mocno uderzył swoją dziewczynę i mu się ręka urwała? Ja wiem, talentom się zdarza.
  • jskslg
  • 19/06/2018 01:19
  • umarł dzisiaj jeden z większych talentów naszych czasów xxx
  • AntoniGrycuk
  • 18/06/2018 20:10
  • A jak ja widzę kogoś w sandałach i skarpetach, to od razu darzę go małą sympatią. Też mi PROBLEM - jak się ubrać...
  • jskslg
  • 18/06/2018 19:17
  • noszenie koszuli z krótkim rękawkiem, która nie jest hawajska jest gorsze niż skarpety i sandały
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Ennsse6
Wspierają nas