Miasteczko C, część II, rozdz 4, Pociąg - Gatsby
Proza » Obyczajowe » Miasteczko C, część II, rozdz 4, Pociąg
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

   Pociąg

 

  We Wsi C. (wtedy Miasteczko C jeszcze miasteczkiem nie było) stacja kolejowa od zawsze była ośrodkiem miejscowej kultury, nieustannie konkurującym z dworcem Pekaesowym. W lecie wygrywał dworzec Pekaesu, w zimie, z racji kompleksowego ogrzewania stacja kolejowa. Rudera tynku pozbawiona, zawilgocona, zarośnięta mchem i zamalowana kolorowymi, oczojebnymi napisami: Kurnik Zabrze, BKS, jebać Martynę, ja tu byłem konia waliłem, Bobas to cipa barania, THC, HWDP, chuje muje dzikie węże... Z tyłu, na ścianie tablica z ogłoszeniami matrymonialnymi o treści adekwatnej do poziomu zainteresowanych. Perony zasypane zdeptanymi petami, butelkami po najtańszym alkoholu oraz zużytymi instrumentami antykoncepcyjnymi, o których słyszałem wcześniej, lecz stosować jeszcze wtedy pewno bym nie potrafił. Ozdobiona wylewającymi się z dawno nieopróżnianych śmietników śmieciami i zubożała o deski z ławek, które wyrwane, posłużyć miały za rozpałkę uboższej części społeczeństwa. Jest to okno na świat, spełniające jeszcze jedną ważną rolę – role samoobsługowego biura matrymonialnego. Właśnie w tym miejscu, na tylnej ścianie dworca wyłożonej podłużnie przykręconymi deskami, ludność zamieszczała swoje anonse, przybijając pinezkami ręcznie nabazgrane karteczki zawierające miejsce, datę, godzinę i preferencje seksualne oraz oczywiście zarys idealnego odbiorcy:

Jeśli szukasz pięknej, inteligentnej dziewczyny to właśnie ja! Spotkajmy się dzisiaj w lasku, przy kapliczce, godzina 21. Ty koniecznie wysportowany, obdarzony, max 35lat.

Hejka, smutno być samemu wieczorem, także chciałabym spotkać się dziś z jednym panem, na luzie pogadać oraz prawdziwie się pokochać z lodzikiem oczywiście głębokim. Nie preferuje połyku (ale w ostateczności może być), od Pana oczekuje dyskrecji oraz higieny osobistej. Ja 32 wiosny, niska, szczupła, obfity biust. Wyzgierna i zadbana, alkoholu i różańca nie odmawiam. Czekam na ciebie w niedzielę, w lasku przy moście, godz. 20. Pa.

Bywam służbowo w Mieście C, spotkam się z kobietą, która nosi 100% protezy zębowe. Lubię perwersję, chcę być poniżany przez dominę, która nosi protezy, jestem otwarty. Spotkanie jutro (25 czerwca) o 21 w lasku, ławka za mostem. Pozdr. Ps. Gdybyś mogła nie czyścić protez do czasu spotkania, to byłbym Ci bardzo wdzięczny.

   Jeśli adresat był skomputeryzowany bądź posiadał telefon komórkowy, anonse przybierały nieco inny format:

Szukam młodego chłopaczka do układu opartego na zabawach bdsm gdzie dominuję. Ty drobnej budowy, nie owłosiony i bez zarostu, nie męski. Ja wyrozumiała, wymagająca domina, wiek 34lata. Fajnie jakbyś był mobilny i z okolicy, żeby meldować się na służbę. Zainteresowany? Pisz: 622….

Napakowany byczek 44/175/84/16 szuka zadbanej kobiety z klasą. Jesteś zainteresowana? Prześlij swoje zdjęcie na maila…

   Takich, którzy regularnie uczestniczyli w randkach w ciemno, było sporo. Do czasu. Wraz ze wzrostem popularności Internetu ściana coraz bardziej świeciła pustkami, goszcząc na sobie anonse nielicznych, opierających się sile nowoczesności tradycjonalistów. Taka Iwonka Muflonowa co tydzień, zawzięcie przybijała nowe ogłoszenia, Izka Z Krzywymi Zębami zrywała ogłoszenia Iwonki i przybijała swoje, Roki Balboa (właściwie Staszek Półtuszka, rolnik straciwszy wszystkie plony kilka lat temu podczas wielkiej powodzi) umieszczał swoje anonse zawsze najbardziej z lewej strony a Kozioł Dominik (organista w kościele w Bezbożkach) najbardziej z prawej. Skąd wiadomo, że oni akurat? – Otóż ptaszki, w postaci miejscowych plotkarek ćwierkały, a jak ćwierkały, to znaczy, że ziarnko prawdy w tych ćwierkach się znajduje, choćby maleńkie, choćby nadgryzione, choćby w połowie nadgnite, ale jednak.

   Zauroczony kreatywnym wiejskim designem i pomysłowością pozyskiwania opału spędziłem na stacji, siedząc na betonowych pozostałościach z ławki, godzinę i trzydzieści dwie minuty do momentu przyjazdu wcale lepiej niewyglądającego pociągu. 

*

   Jadąc pociągiem, poczułem potrzebę zrobienia czegoś grubszego. Uczony od najmłodszego berbecia, by wszystko konkretniejsze do domu przynosić, by nie siadać byle gdzie tylko na odległość, na stojąco, by sikać, niczym niczego nie dotykając, próbowałem przetrzymać do końca, do Katowic, ale pierogi ruskie, które to jeszcze przed matczynymi prawieniami pochłonąłem, poprawione ciastem drożdżowym ze śliwkami obficie posypanym kruszonką, a i stres, przeważyły szalę i jelito już dłużej nie mogło wytrzymać.

   Już nawet matczyna ulubiona święta – święta Rita, patronka rzeczy beznadziejnych dopomóc by mi w tej sytuacji nie mogła. No bo niby w jaki sposób? Wszechmogąca, która codziennie tysiące żalów wysłuchuje od zagubionych emerytek, pobożnej młodzieży, szukających pracy, szukających szczęścia, żony, męża i radości, od studentów którym już nic poza modlitwą nie pozostało, od obłożnie chorych, od zmęczonych życiem samotników, od kawalerów, od panien i pogrążonych w długach bankrutów, od przedsiębiorców z kredytem we frankach na karku, od sfrustrowanych samobójców, od zrezygnowanych dalszą drogą podróżników, od właścicieli mało dochodowych firm, od inwestorów, graczy i niespełnionych gwiazd show biznesu w tej znienacka zaistniałej sytuacji była bezradna. Może by i pomogła, lecz pochłonięta natłokiem obowiązków, zanim swą uwagę na mnie zwróciła, zanim wysłuchała, zanim siły wszechmogące skupiła i pomoc zaoferowała, było już nieco za późno.

   Sam musiałem sobie pomóc.         

   Pobladły, chwiejnym krokiem udałem się do kibla.

   Pierwszy, ufajdany, smród siarkowodoru wzbogacony chemikaliami w całym przedziale uprzedzał, by jedynie w ekstremalnych przypadkach zawitać do środka. Deska zmazana. Na ścianie drewnopodobnej, oklejonej naklejkami patriotycznymi z orłem białym, z popiersiem marszałka i żołnierzami błądzącymi przed napisem Bóg, Honor, Ojczyzna, z zakazem pedałowania i z nakazem bicia bolszewika, rozbryzg zamaszysty uwieczniony jakby z niestrawionych resztek brzusznej zawartości.    

   Drugi, pociągam za klamkę a tam babsko rozebrane, z miną jakby krokodyla zobaczyła, ze zwisającym w kroczu papierem, ruch zamaszysty i łap za drzwi, by zamknąć, bym nie zaglądał, bo wstyd, że naga, że zamka nie potrafi używać, a i że przyłapana na najintymniejszym z zajęć.

   W końcu trzeci, ostatni kibel. Wolny. Wszedłem, ściągnąłem gacie, majty różowe z kotkiem fioletowym (które dostałem pod choinkę wraz z kolorystycznie podobnymi pantoflami ), rozłożyłem papier na desce (by żadnej grzybni nie napytać) i niby siedząc, niby stojąc, przystąpiłem do działania. Jedna chwilka i muszla pełna, papieru jak na złość zabrakło, ostatni kwadracik, co dalej robić?

   Chusteczki higieniczne, jedna, druga, trzecia, załatwione. Spłukuje. Woda zalewa, papier zatyka muszle i jezioro biało brązowe się zrobiło. Spłuczka się zacięła, woda po samą deskę nabrała poziomu, pociąg się przechylił i cała zawartość wylała się na podłogę. Nic by nie było, lecz pociąg hamując, wepchnął mnie z impetem do bulgoczącej zaprawy. I szał, i panika, i wszyscy święci przed oczyma zawitali. Taki rumieniec mi na twarzy wraz z gorącem wyskoczył, że aż strach! No wstyd nieobadany! Jak ja w tych Katowicach miałem funkcjonować taki śmierdzący i umazany? Pupcia co prawda, na glanc ślicznie wyczyszczona, za to nogi całe… Całe usmarowane od odpadów fizjologicznych, na dodatek nie w stu procentach moich.

   Zdezorientowany, śmierdzący, za głowę się chwyciłem i przekląłem swój brak wyobraźni. Dlaczego ja, widząc, że się spłuczka zacięła, szybciej się z tego kibla nie ulotniłem? Nie wiem… Do Katowic tylko dwie stacje, piętnaście minut drogi, więc czym prędzej się ogarnąłem, jak tylko potrafiłem, wyprałem spodnie w paskudnej kolejowej umywaleczce i pozbawione plam, lecz nie zapaszku, szare dresy z powrotem założyłem na siebie. Upewniwszy się, że wszystko, co się dało oczyścić, oczyściłem, sprawnie ewakuowałem się z kibla, wylewając na zewnątrz sporą falę fekaliów. Żeby nie było na mnie, czym prędzej zmieniłem wagon i już do stacji końcowej przeczekałem we wcześniej okupowanym, przez podcierającą się w kiblu kobietę.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gatsby · dnia 13.07.2018 15:40 · Czytań: 136 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
AntoniGrycuk dnia 14.07.2018 22:11
O, kurde... Powiem krótko - przesrane :-)
Podobało mi się i nawet ten Twój styl z umieszczaniem czasowników na końcu nie przeszkadzał. Do narracji to pasuje, ale jak mówiłem wcześniej, lepiej gdybyś tego nie stosował w dialogach.
Pisz tak dalej, bo to ma swój styl i wciąga.

Pozdrawiam
Gatsby dnia 16.07.2018 18:57
Dzięki śliczne za czytanie!
Mam nadzieję, że kolejne rozdziały również się spodobają :)

Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
AntoniGrycuk
20/08/2018 02:05
Zolu, Może faktycznie niepotrzebnie odniosłem się do tak… »
introwerka
20/08/2018 01:19
Kubo, myślę, że masz rację. Co do Twoich sugestii… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 01:07
Początek też jest dobry, ale mniej swobodny, takie mam… »
introwerka
20/08/2018 00:53
Kubo, dziękuję za opinię :) Cieszę się, że choć fragment… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:42
Ciekawa ostatnia strofa, wcześniej też jest dobrze, ale… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:40
Podoba mi się pierwsza strofa, fajna by z tego była… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:28
Ten fragment jest znakomity, wcześniej mam wrażenie, że… »
Zola111
20/08/2018 00:27
Antoni, mój tekst sprzed lat wywołał dość burzliwą… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:21
Ciekawy wiersz, w dobrym klimacie, zamiast… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:09
podoba mi się ten wiersz, szczególnie dwie strofy, ale… »
kubarozpruwacz
20/08/2018 00:05
życie to nie gra, tylko wojna :)dziękuję za ślad. »
hopeless
19/08/2018 23:51
Kushi - myślałem, że już nikt mnie nie czyta, a tu taka… »
Kushi
19/08/2018 23:15
Witaj:) Oj, tam, ja bym wcale nie powiedziała, że Taki tam… »
Prat Bart Pao
19/08/2018 23:11
Głęboko zostałem poruszony, co dla takiego nowicjusza jest… »
Prat Bart Pao
19/08/2018 22:56
Witaj. Mam cichą i szczerą nadzieję że to celowe działanie… »
ShoutBox
  • Kushi
  • 20/08/2018 00:01
  • Prat Bart Pro dobranoc i kolorowych snów :)
  • Esy Floresy
  • 20/08/2018 00:00
  • PBP, śnij o szczęściu :)
  • Prat Bart Pao
  • 19/08/2018 23:59
  • Nastała pora i na mnie :) Dobranoc Paniom, dobranoc wszystkim :) Witam tak w ogóle i witam ponownie :) Pa!
  • Kushi
  • 19/08/2018 23:58
  • jak dobrze wrócić w "stare kąty"... mam nadzieję, że pobędę tu dłużej :), aaa stęskniłam się za Wami :)
  • Kushi
  • 19/08/2018 23:56
  • Eska, oki dla Ciebie woda i wino :)
  • Prat Bart Pao
  • 19/08/2018 23:55
  • Hmm, może dla tego że gdy za dużo "lampek" to światło gaśnie? :D
  • Prat Bart Pao
  • 19/08/2018 23:53
  • właśnie te krótkie chwile, gdy zostaną dostrzeżone nabierają szczególnej subiektywnej wartości dla mnie, a czasem spotykam osoby u które potrafią docenić tak jak ja właśnie takie niepozorne momenty
  • Esy Floresy
  • 19/08/2018 23:51
  • I dlaczego, do diabła, na kieliszek wina mówi się lampka? Ktoś wie? Jakieś teorie? :)
  • Prat Bart Pao
  • 19/08/2018 23:51
  • Ja? Jestem szczęśliwy, że trwa taka wspaniała konwersacja; ze świeżej pościeli na łóżku do którego zaraz się położę, gdy wybija 14 i mogę udać się na fajrant. Może to nie jest nic wielkiego ale...
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:tomkdy183
Wspierają nas