Mądrości z sufitu - Niczyja
Proza » Inne » Mądrości z sufitu
A A A
Od autora: Historia niezwyczajna, po prostu inna :)

 

 

„Założę się, że nigdy nie pomyślałeś o tym, że mieszkamy razem,

gdyż ty przypominasz sobie o mnie tylko wówczas, gdy potrzebujesz jakiejś rady.

Wtedy właśnie patrzysz w górę…

Po tych słowach sufit zamilkł.”

Jose Saramago

 

 

Chiara Negozio była głównym analitykiem finansowym we włoskiej firmie Prezzo. Mieszkała w Mediolanie w wielkim mieszkaniu na najwyższym piętrze apartamentowca w zielonej dzielnicy miasta. Tak ją nazywano, choć wszystkie drzewa dawno już wycięto, żeby postawić jak najwięcej biurowców i bloków mieszkalnych.

Kilka dni wcześniej Chiara otrzymała propozycję nie do odrzucenia. Jej obecny szef – kontroler całego działu finansów odchodził do innej firmy, a ją - jako osobę o najdłuższym stażu wskazał  na swoją następczynię. Wahała się, miała straszne obawy, czy podoła. Co innego samodzielne stanowisko analityka zajmującego się wybranymi zagadnieniami, a co innego kontroler całego działu finansów, który musi wiedzieć wszystko, znać każdy przepis prawny, wiedzieć co można, a czego nie można.

Bała się przyjąć awans, z drugiej jednak strony nie miała wyjścia. Wiedziała, że jeśli odmówi, to zostanie zdegradowana, a w najgorszym wypadku nawet wyrzucona z pracy i zastąpiona kimś zupełnie nowym, a na pewno tańszym. Nie mogła sobie pozwolić na utratę stałego źródła zarobku, miała do spłacenia kredyt wraz z odsetkami. Im prędzej to zrobi, tym szybciej będzie wolna od wszelkich zobowiązań.

- Co ja mam zrobić? – spytała rozpaczliwie Chiara, wznosząc oczy ku górze.

- Zgódź się! Po prostu – odpowiedział sufit.

- A jeśli czegoś nie będę wiedzieć?

- To poczytasz i się dowiesz. Nie martw się na zapas. Zawsze tak robisz. Znam cię nie od dziś.

- Wiem, wiem – odrzekła spokojniejszym już tonem Chiara.

 

Sufit był jej doradcą i przyjacielem, w prostych i trudnych sprawach. Mogła na nim polegać, lecz jak każdy miał swoje wady, charakter i wymagania.

- Kiedy dostanę wreszcie te kwiaty? – spytał zniecierpliwiony. – Czekam już drugi miesiąc na malowanie stokrotek.

- Oj, nie złość się. Wiesz, że są dwie opcje. Szybka, na którą się nie zgadzasz i doskonała, która wymaga wzięcia przeze mnie dnia urlopu, a teraz nie mogę sobie na to pozwolić.

- Kiedyś bardziej się dla mnie starałaś – zaczął narzekać – a teraz same wymówki. Wciąż tylko słyszę:  „Nie. Nie mogę. Nie teraz”. A kiedy będzie wreszcie teraz?!

- Przestań jęczeć, proszę… Muszę się skupić. Jutro mam ważny dzień  w pracy, muszę dać ostateczną odpowiedź.

- Już ustaliliśmy, co masz powiedzieć – uciął krótko.

- Wiem, dziękuję – a po chwili dodała. – Nie gniewaj się. W twojej sprawie też coś wymyślimy.

 

Chiara przygotowała ubrania na następny dzień pracy i poszła się wykąpać. Zrelaksowała się biorąc długi prysznic, a potem szybko zasnęła w wygodnym łożu w wielkiej sypialni. Sufit mimo zgaszonego światła nie mógł zasnąć. Złość w nim narastała. Myślał i myślał do białego rana.

 

*****

Gdy wróciła z pracy sufitu nie było. Nie pierwszy raz zachował się jak mały chłopiec i zniknął. Uciekł nie wiadomo dokąd. Nie zmartwiła się, zdążyła już przywyknąć do jego fochów.

Minęło jednak kilka dni, a sufitu nadał nie było. W pracy atmosfera zaczęła gęstnieć. Chiara nie była tak szybka w podejmowaniu decyzji i błyskotliwa w udzielaniu odpowiedzi, jak jej poprzednik. Była niepewna i lękliwa. Trudno jej było się odnaleźć w nowej roli. Zamiast jak do tej pory prosić o pomoc, sama musiała jej udzielać, co czasem było drogą przez mękę. Czytała przepisy, wertowała portale księgowe szukając informacji o zachodzących zmianach, a pracownicy oczekiwali rad i gotowych odpowiedzi. A najgorsze w tym wszystkim było to, że sufit zniknął! Bez niego czuła się bezradna.

Wyszła z pracy nieco wcześniej, pod pretekstem udania się do biblioteki prawniczej i wszczęła poszukiwania. Dzień był szary i deszczowy, widoczność bardzo słaba. Nie wiedziała gdzie mógł się skryć jej przyjaciel. Szukała, wołając: „Suficie, gdzie jesteś? Wróć do mnie! Potrzebuję cię.

Całkiem już opadła z sił i straciła nadzieję. Dzień zamienił się w wyjątkowo ciemną noc. Wróciła więc do domu i apatycznie zapaliła światło w korytarzu.

- Cześć! Wróciłem! – zaskoczył ją sufit.

- A gdzie byłeś tyle czasu???

- To moja sprawa – odparł wymijająco. – Kiedy będą stokrotki?

- Jutro wezmę dzień urlopu na żądanie. Zamówię ekipę malarską, która namaluje ci łąkę pełną stokrotek, jakie tylko będziesz chciał.

- No. To mi się podoba! – ucieszył się sufit, odganiając muchy w nosie – A jak tam w pracy?

- MASAKRA! Nie radzę sobie zupełnie. Nie znam się na tym i nie mam czasu śledzić zmian w przepisach.

- Zatrudnij sobie asystentkę – doradził sufit. – Najlepiej studentkę prawa.

- To jest myśl! – Chiara aż klasnęła z radości w dłonie.

- Obiecaj jej premię uznaniową, jeśli będzie zręczna i szybka. Na pewno odwdzięczy ci się należycie. Teraz studenci są ambitni.

- Świetna rada. Dziękuję.

- Proszę bardzo. A teraz muszę się przespać, jestem baaaardzo śpiący.

I zanim Chiara zdążyła coś odpowiedzieć, sufit zacząć chrapać, a liście kwiatów w mieszkaniu falowały, jakby poruszane wiatrem. Sama zaś przeszła do gabinetu, włączyła komputer i wszczęła poszukiwania firmy malarskiej, której mogłaby zlecić nietypowe zamówienie. Malowanie łąki upstrzonej stokrotkami na…suficie. Znalazła trzy oferty, wysłała zapytania i niecierpliwie oczekiwała odpowiedzi spełniającej jej warunki. Usługa musiała być wykonana w trybie pilnym. Z dnia na dzień.

Już o siódmej rano zadzwonił pierwszy telefon i zgodziła się na wygórowaną stawkę, byle tylko zaspokoić zachciankę sufitu. Sama zaś wysłała wiadomość do pracodawcy, że bierze urlop na żądanie.

Ekipa malarska składająca się z majstra i pomocnika zjawiła się, kiedy jadła śniadanie. Przerwała jedzenie płatków, nakazała sufitowi, żeby pod żadnym pozorem nie odzywał się, nie kichał i nie puszczał bąków. Żeby po prostu był nieżywy, jak przystało na zwyczajny sufit. Zgodził się niechętnie albowiem często lubił pokazywać, kto tu rządzi. Kto jest mądrzejszy.

Przedstawiła projekt łąki, który dawno już przygotowała w komputerze. Gotowe wydruki, z nazwami pomieszczeń na odwrocie wręczyła malarzom, sama zaś planowała wyjście na zakupy. Gdy wróciła po kilku godzinach zastała w domu straszny bałagan, na szczęście meble i podłogi przezornie zabezpieczone były folią.

Pomalowali dopiero sufit w salonie – największym z pomieszczeń. Pozostała jeszcze sypialnia, mały gabinet, kuchnia, łazienka i przedpokój. Zapowiadała się robota nie na jeden, lecz na dwa dni. Będzie musiała wziąć urlop na żądanie na kolejny dzień albo w najgorszym wypadku iść do pracy, pozostawiając mieszkanie i dobytek na pastwę malarzy.

Gdy malarze wyszli spytała:

- Jak ci się podoba łąka?

- W salonie i kuchni wygląda jak żywa – odparł rzeczowo sufit.  – Ciekawe jak wyjdzie reszta?

- Zobaczymy. Mam nadzieję, że jutro skończą. Na pewno nie wezmę trzeciego dnia urlopu na żądanie z rzędu. W końcu wyrzucą mnie z pracy.

- Staraj się. Walcz! – odparł mądrze sufit. – Szukasz już asystentki?

- Nie! Kiedy miałam to zrobić?!

- Działaj. Nie trać czasu! Napisz na komputerze ogłoszenie. Wydrukuj w kilku egzemplarzach i rozwieś na Uniwersytecie. Na innych uczelniach także. Podaj swój telefon i czekaj.

- Firma nic nie wie. Nie wiadomo, czy zgodzi się na dodatkowy etat.

- Jeśli wszystko dobrze uargumentujesz, to na pewno tak. Na razie masz czystą kartę, dostałaś zaufanie. Nie strać tego. Udowodnij, że jesteś warta pokładanych w tobie nadziei.

- Dobrze. Tak zrobię. Jak zawsze masz rację.

- Od czego jest się sufitem – odparł dumnie.

 

Podczas, gdy sufit szykował się do snu, przeciągał  i ziewał, Chiara uruchomiła komputer i zaczęła pisać ogłoszenie, a stojąca na podłodze butelka z białym winem stawała się coraz bardziej pusta.

 

****

Nazajutrz, gdy przyszli malarze Chiara była już gotowa do wyjścia. Nie miała czasu do stracenia. Ubrana w jeansy i koszulkę wyglądała jak studentka, choć dawno przekroczyła już trzydziestkę, a wszystko dzięki drobnej figurze i urodzie, którą odziedziczyła po babce greczynce.

Z ogłoszeniami w teczce najpierw wstąpiła na uniwersytet, uczelnię, którą sama skończyła. Rozwiesiła ogłoszenie na kilku piętrach budynku, w miejscach najliczniej odwiedzanych przez studentów. W międzyczasie zadzwonili do niej z pracy, pytając kiedy ma zamiar zjawić się w biurze. „Twoje zadania czekają i nikt ich za ciebie nie wykona” – taki komunikat usłyszała, wypowiedziany nader nieprzyjaznym tonem. Odpowiedziała krótko i rzeczowo, że jutro już będzie w pracy i rozłączyła się, nie wdając w dalsze dyskusje.

Następnie rozwiesiła ogłoszenia na innych prestiżowych uczelniach i zdyszana, z torbami pełnymi zakupów wróciła do domu. Prace malarskie postępowały znacznie szybciej niż w dniu poprzednim. Do odmalowania pozostał jeszcze tylko sufit w łazience, na szczęście przedpokój zrobili jaki pierwszy, więc mogła bez problemów wejść do domu.

Chiara wzięła się za gotowanie obiadu, a panowie malowali łazienkę. Sufit chciał okazać wielkie zadowolenie z wykonanej roboty, ale uciszyła go, przykładając palec do ust.

Wczesnym popołudniem ekipa malarska zakończyła pracę, zostawiając w mieszkaniu przykładny porządek. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, sufit wydarł się w niebogłosy:

- Hurrrrrrra! Mam wreszcie swoje upragnione stokrotki!

- Podobają ci się? – spytała Chiara.

- Baaardzo. Będę czuł się wreszcie jak na prawdziwej łące.

- Cieszę się, że jesteś zadowolony. Chyba nie mogłeś już wytrzymać tak długiego milczenia?

- Żebyś wiedziała… Zsyłać na mnie takie tortury.

- No już dobrze. Teraz możesz mówić do woli.

Sufit, ku jej zdziwieniu wcale nie zaczął od razu mówić. Sycił się widokiem stokrotek, wzdychając raz po raz. Kiedy przestał, zapytał nagle:

- A kiedy przyjdzie Marco? Dawno go nie widziałem.

- Marco już nie przyjdzie. Zerwaliśmy – odpowiedziała krótko Chiara.

- Czemu? Tak lubiłem was obserwować w łóżku.

- Właśnie dlatego. Tłumaczył mi, że czuł się u mnie nieswojo, jakby cały czas był obserwowany.

- Czyli to nie był facet dla ciebie – skwitował sufit.

- Haha, za każdym razem mówisz tak samo, a przecież wiesz, że tak się dzieje z twojego powodu. To przez ciebie mnie zostawiają.

- Hola, hola moja droga. Chyba się trochę zagalopowałaś.

- Przepraszam… Jestem taka zmęczona. Jutro muszę iść do pracy i stawić czoła rzeczywistości.

- Dasz sobie radę  - wspierał ją przyjaciel. – A facetami się nie przejmuj. Przyjdzie kiedyś taki dzień, że poznasz tego właściwego, któremu absolutnie nic nie będzie przeszkadzać, nawet moja obecność, której nieświadomie ludzie mogą być świadomi.

- Brzmi to bardzo pozytywnie, ale czy prawdziwie?

- Jak najprawdziwiej, moja droga Chiaro. Wiesz, że nikomu tak bardzo jak mi nie zależy na twoim szczęściu.

- I vice versa.

 

*****

Kilka dni po powrocie do pracy Chiara wybrała już asystentkę, a właściwie asystenta. Miała przychylność Zarządu zarówno w stworzeniu nowego etatu, jak i wyborze podwładnego.

Miał na imię Matteo, był szczupłym, wysokim blondynem o niebieskich oczach i czarującym uśmiechu. Chociaż dzieliła ich dziesięcioletnia różnica wieku od razu znaleźli nić porozumienia, nie tylko na polu zawodowym.

Chiara zakochała się w nim jak nastolatka, on nie mógł odegnać uroku jaki roztaczała wokół siebie. Nie wyglądała na swoje lata, poza tym łączyła w sobie dziecięcą naiwność z dorosłością. Była słodka.

Już w pierwszym tygodniu intensywnej pracy zaiskrzyło. Zdarzyło się to przy maszynie do kopiowania, którą Chiara starała się naprawić waląc w nią pięścią. Matteo podszedł swoim spokojnym krokiem, szeroko rozstawiając stopy na zewnątrz, wziął jej dłonie i popatrzył głęboko w oczy, przy okazji w dekolt również. Chiara spłonęła rumieńcem i odsunęła od maszyny, pozwalając mu ją naprawić. Trwało to zaledwie chwilę, a jednak ich świat obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni.

Tego samego popołudnia poszli na długi spacer przez park, szukając ustronnych miejsc na czułe pocałunki, a wieczorem wylądowali w sypialni Chiary. Sufit oczywiście kręcił nosem i uważnie się przypatrywał całej akcji. Ciągnęła się godzinę albo dłużej, a końca nie było widać. Zanosiło się, że nowy kochanek Chiary zostanie na noc, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło.

- To chyba będzie to – powiedział sufit, gdy następnego dnia wróciła z pracy.

- Co? – spytała Chiara.

- No miłość, na którą czekałaś tak długo.

- Skąd ty to możesz wiedzieć?

- Sufity widzą wszystko i dzięki temu wyciągają słuszne wnioski.

- Ależ to była tylko przygoda jednej nocy – oburzyła się Chiara.

- Zobaczymy… - odpowiedział rozmyślnie sufit.

 

Nie minęło kilka tygodni, a Matteo przeprowadził się do Chiary. Ich wspólne noce ciągnęły się do białego rana, a nazajutrz oboje wyglądali na wykończonych wielogodzinnym maratonem zmysłów. Nie przeszkadzały im pomrukiwania zadowolonego ciekawym seansem sufitu, ani inne wydawane przez niego dźwięki.

Chiara wypiękniała i odmłodniała przy nowym kochanku, a różnica wieku stała się niedostrzegalna. Tylko w pracy musieli ukrywać swój związek, udając zwykłą grzeczność i uprzejmość.

Owoce dziennej i nocnej pracy nie dały na siebie długo czekać. Chiara stała się niezastąpionym szefem działu finansowego, do którego zwracali się z pytaniami wszyscy pracownicy biura, a także innych jego oddziałów. Sprawdziła się na powierzonym jej stanowisku, a nawet okazała lepsza niż jej poprzednik.

Sufit zaś tylko mruczał i często powtarzał zadowolony z trafnego proroctwa:

- A nie mówiłem, że tak będzie?!

 

 

 

(lipiec 2018) czasem wystarczy jedno zdanie...

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 17.07.2018 05:17 · Czytań: 228 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
zbiwito dnia 17.07.2018 14:00 Ocena: Bardzo dobre
Zabawne. Ale czy da się żyć z ustawicznym podglądaczem? Toż to nerwicy nabawić się można.
Miazga dnia 17.07.2018 17:04 Ocena: Dobre
Czekałam na jakieś bum na koniec, a tu... zawiało telenowelą. :) Ale napisane sprawnie.
Niczyja dnia 18.07.2018 21:12
Dziękuję Kochani za komentarze, choć krótkie, ale zawsze :)

zbiwito, ja chyba skądś Ciebie znam ;) Można przymknąć na niego oko i da się.

Miazgo, telenowele też są potrzebne, choć ja takowych nie oglądam. Dziękuję.

Dobrej nocki życzy,
Niczyja
Lilah dnia 18.07.2018 21:30
Ciekawie i zabawnie u Ciebie, Niczyja, bardzo, bardzo. :)
Niczyja dnia 19.07.2018 17:10
Dziekuje, Lilah.
Ciesze sie, ze sie podobalo :)
al-szamanka dnia 21.07.2018 17:05 Ocena: Świetne!
Cytat:
Ubra­na w je­an­sy i ko­szul­kę wy­glą­da­ła jak stu­dent­ka, choć dawno prze­kro­czy­ła już trzy­dziest­kę, a wszyst­ko dzię­ki drob­nej fi­gu­rze i uro­dzie, którą odzie­dzi­czy­ła na babce gre­czyn­ce.

po babce

Ale fajna wykręcona opowiastka.
Lekko napisana, pomysłowa i z poczuciem humoru.
Bardzo mi się spodobała.
Też chcę mieć taki sufit!
Mój tymczasem milczy i w żadnym wypadku nie chce mi służyć dobrą radą.
Muszę polegać wyłącznie na sobie samej.
A może gdy go wymaluję w stokrotki, to się zmieni i nareszcie przemówi?

Pozdrawiam ciepło :)
AntoniGrycuk dnia 22.07.2018 20:20
Hej,

No, ja nie chciałbym takiego sufitu, bo każdy byt, który posiada inteligencję, w końcu nabywa też osobowości, a ta nie zawsze jest wolna od wad - np. od zazdrości, zawiści, próżności, itp. Co by było, gdyby któregoś dnia zaczął sobie uzurpować prawo do efektów swoich rad?
Czytając ten tekst, miałem wrażenie, że to opowiastka dla dzieci. Ale przeczytałem chętnie, bo temat leciutki i nieco zabawny. Tylko, czy chciałaś, aby to brzmiało jak dla dzieci?
I czytając to, przypomniałem sobie swój jeden tekst piosenki sprzed lat - oba teksty mają coś wspólnego, choć u mnie temat gadających przedmiotów jest przedstawiony pejoratywnie.
Polecam do przeczytania:
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/63607/taka-choroba

A teraz czas na błędy. Nie wspominam o interpunkcji, bo byłoby tego za dużo - popracuj nad nią, a w szczególności bardziej się przyłóż, bo raz piszesz poprawnie tę samą konstrukcję zdaniową, a raz nie, a to świadczy o niedbalstwie.

Cytat:
jako naj­star­szą sta­żem

Najstarsza stażem - popraw, bo to masło maślane.
Cytat:
znać każdy prze­pis praw­ny, wie­dzieć co można, a czego nie można

Ja wyrzuciłbym ostatnie słowo, choć tak też może być.
Cytat:
sufit za­cząć chra­pać, aż li­ście kwia­tów w miesz­ka­niu za­czę­ły fa­lo­wać, jak na wie­trze. Sama zaś prze­szła do ga­bi­ne­tu, włą­czy­ła kom­pu­ter i za­czę­ła szu­kać firmy ma­lar­skiej

W tym fragmencie masz trzykrotnie słowo "zacząć". Popraw to, bo daje po oczach.

A poza tym napisane sprawnie i, jak już mówiłem, lekko.

Pozdrawiam
Niczyja dnia 22.07.2018 22:06
al-szamanko ,
Cieszę się niezmiernie z tak pozytywnego komentarza oraz co ma się rozumieć samo przez się, że tekst Ci się podobał. Dziękuję słonecznie, ale nie upalnie :)
Upały są nieznośne i wyczerpujące.

Mój sufit sam powiedział czego potrzebuje, Ty też wsłuchaj się w potrzeby Twojego. Kiedyś na pewno przemówi.
Buziaki ;)


Drogi Antoni,
Pokornie przyjmuję surową krytykę, tłumacząc to sobie, że może dziś wstałeś lewą nogą, cóż każdy ma czasem taki dzień, a jednocześnie dziękuję za komentarz. Każda uwaga coś wnosi i skłania do kolejnej potrzeby zerknięcia na tekst.
Opowiadanie absolutnie nie jest dla dzieci, dziwne, że wysunąłeś taki wniosek.
Sufit, jak pisałam, posiada wady i zalety:
Cytat:
Sufit był jej doradcą i przyjacielem, w prostych i trudnych sprawach. Mogła na nim polegać, lecz jak każdy miał swoje wady, charakter i wymagania

Widać, że nie czytałeś tekstu dokładnie. Zdarza się każdemu.
Dlatego spodziewam się, że za jakiś czas sufit zapragnie czegoś nowego, pojawi się jakaś nowa zachcianka, którą Chiara chcąc nie chcąc będzie musiała spełnić (taki trochę szantaż z jego strony).
Dziękuję za wskazanie błędów i to co Ciebie tak bardzo raziło w oczy.
I jeszcze jedno. Nie uważam siebie za osobę niedbałą, ale skoro Ty tak twierdzisz, nikt Ci tego nie zabroni. Każdy ma prawo do własnej opinii.

Pozdrawiam dobranocnie,

Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
trolliusz
15/08/2018 22:44
Wielkie dzięki za uwagi! »
AntoniGrycuk
15/08/2018 22:32
Gatsby, Cieszę się, że Tobie się to podoba. I że… »
Zola111
15/08/2018 22:27
Szalonko, jest tak dobrze, że i mnie się udziela. Poza… »
Zola111
15/08/2018 22:09
Ożeż, wyrwałeś jej włos? Nieładnie! :) Świetnie jest.… »
Zola111
15/08/2018 22:02
Przyznam, Stepowiczu, że i ja się stęskniłam. Wiersz jest… »
przyszycguzik
15/08/2018 21:51
Ech, zmęczony już jestem. Masz rację - nie chodzi o… »
Gatsby
15/08/2018 21:34
Nie sądziłem, że dziś to przeczytam :D :D Nie czytam… »
Stefanowicz
15/08/2018 21:17
Mój drogi przyszycguzik. Co Ty bredzisz? Jaki tryb… »
przyszycguzik
15/08/2018 20:54
Do słów jest nawet ciekawie. Dalej tekst brzmi jak… »
Carvedilol
15/08/2018 20:47
Darcon, AntoniGrycuk dzięki za komentarze, cieszę się, że… »
JOLA S.
15/08/2018 20:09
Tak. Podobnie jak poprzednie. :) :) j. »
przyszycguzik
15/08/2018 20:06
Wers przez użycie trybu niedokonanego brzmi… »
Zola111
15/08/2018 20:02
I formalnie jest ok! Tekst będzie w kategorii "dla… »
JOLA S.
15/08/2018 19:54
Antoni, nie opowiadaj, że nie rozumiesz poezji. To mnie… »
JOLA S.
15/08/2018 19:31
Zolu, zapomniałam o deklaracji. ;) Zajawkę poprawię. Cieszę… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:Shoultaes4
Wspierają nas