Miasteczko C, część II, rozdz 5, Hotel Transwaleria - Gatsby
Proza » Obyczajowe » Miasteczko C, część II, rozdz 5, Hotel Transwaleria
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Hotel Transwaleria

 

   Po przyjeździe do Katowic, zanim zdołałem zorganizować sobie konkretniejsze lokum, dane mi było dwie noce przebiedować, jak się później dowiedziałem, w słynącym z rozpusty hotelu Pogoria.

   Przed wojną nosił nazwę Transwaleria. Wybudowany przez żydowskiego burżuja, słynącego z niebanalnych upodobań erotyczno seksualnych, niejakiego Waleriana Rudenthala w latach dwudziestych, budził niemałe zaciekawienie społeczeństwa. Podczas wojny Rudenthal, dosłownie i w przenośni, jak kamfora rozpłynął się w powietrzu i już nikt nigdy go nie zobaczył. W czterdziestym siódmym komuniści przejęli jego dobra i w hotelu Transwaleria otworzyli przeznaczony dla dygnitarzy partyjnych hotel Pogoria a w przyległym parku wybudowali straszący niegdyś octem market społem.

   Z racji ograniczonego budżetu, wynająłem w tejże rezydencji łóżko w wieloosobowym pokoju. Pokój spory, cztery łóżka nakryte zielonymi narzutami, ściany białe przyozdobione kwiecistym wałkiem, dwa okna, jedno z widokiem na wschód, drugie na południe. W obydwu wiszące zżółkłe, pachnące tytoniem firanki oraz brązowe kotary. Pod każdym oknem mosiężny Favier. Łazienka przeciętna, przeciętna muszla, przeciętna deska sedesowa pokapana paroma kroplami brązowego moczu, przeciętna wanna z przeciętną słuchawką prysznicową i przeciętnymi meblami. Zapach detergentu i zapaszku różanego. Duszno i ciepło.

   Pierwsza noc nie należała do najciekawszych, pomimo że tylko z jedną osobą współdzieliłem pokój i wydawać by się mogło, że większych, nawet mniejszych problemów mieć nie będę.

   Kobitka drobniutka, chudziutka, metr siedemdziesiąt z obcasem, styl hipiski, blond tłuste włosy sięgające do ramion, wystające kości policzkowe, żydowski nos, lekki wyłup i okulary lenonki grubości spodu szklanki. Ubiór na modłę lat osiemdziesiątych: dżinsowe przetarte dzwony, brązowa kurtka skórzana z ozdobnymi frędzlami umieszczonymi wszędzie tam, gdzie się je dało umieścić. Szpilki czarne z bazaru. Na ręce zegarek Anker. Nazywała się Dobrusia. Gdy tylko przyszła do pokoju przywitała się ze mną i z grzeczności, nie nawiązując kontaktu wzrokowego, zamieniła kilka słów. Skorzystała z łazienki i poszła spać. Jak się po chrapaniu domyśliłem, zasnęła natychmiast. Najlepsze jednak zaczęło się o drugiej trzydzieści pięć. 

   Najpierw były jęki, następnie słowa i czyny.

   - Andre! – Wykrzyknęła znienacka, rujnując wszechobecna ciszę. – Wracaj! Musisz, zostać zemną do końca!

  Obudziłem się natychmiast. Skamieniały leżałem bez ruchu, czekając co nastąpi. Odwróciłem się w stronę kobiety. Widząc ją, upewniłem się, że to był jej krzyk a nie twór śpiącego umysłu. Leżała w łóżku. Podniosła ręce do góry rzucając ich delikatny cień na oświetloną światłem księżycowym ścianę.

   - Jeśli nie mogę mieć cię po dobroci, to zdobędę siłą… - majaczyła zawzięcie łamiącym się głosem. - Opracowałam plan… Nie bój się, wszystko przejdzie bezboleśnie, ona nic nie poczuje. Ani wtedy, ani już nigdy…

   Włosy stanęły mi dęba a sutki nieznośnie się obkurczyły. Przerażony nasłuchiwałem każde kolejne wypowiedziane zdanie.

   - Mam tego pełną fiolkę, więc spokojnie… Nie dowie się, oj nie… Nigdy. Tylko ja będę wiedziała, tylko ja…

   -…Nasza miłość jest najważniejsza Andre… Ich liebe dich… Ich liebe dich!

   - Co? Rozmyśliłeś się? Wiedziałam… Wiedziałam… To ona ciebie zbałamuciła, póki jest, to nic nie wskóram, wiem…

   - Pamiętasz nasze spacery w świetle księżyca? Było ci źle? Wybrałeś tę ździrę. Nie obawiam się… Przygotowałam wszystko… Wszystko… W lesie jest leśniczówka… Tak, ta stara… Ta sama, w której spędzaliśmy te wszystkie niezapomniane chwile… Wszystko mam na miejscu, narzędzia, toporek i pałę…

   Miałem już dosyć! Ręce złożyłem jak do modlitwy (paskudne przyzwyczajenie wyniesione z domu) i czekałem co dalej zrobi. Czas leciał wyjątkowo wolno. Zawieszony na ścianie zegar tykał coraz głośniej, podobnie jak moje serce, które z każdym uderzeniem zdawało się, że rozsadzi transportujące krew żyły. Ogarnęło mnie uczucie, jakie doznaje antylopa otoczona przez wygłodniałe lwice.

   - Stój ździro! – syknęła. – Wypij to, do dna. Natychmiast!

   Jeszcze bardziej wbiło mnie w łóżko.

   - Nie chcesz? To nie… Wleję ci do gardła… Stój grzecznie, o tak, spociłaś się. Nic dziwnego…

   - Ze mną, się nigdy nie zaczyna… Wyczuję każdego tchórza…

   Niech jeszcze mnie wyczuje – pomyślałem i spojrzałem w stronę hipiski. – Ręce zniknęły, ona siedziała na łóżku przodem do mnie. Wyczuła – przeszło mi przez myśl. Widać, posiada bardzo dobry węch. – Pomimo komizmu sytuacji, była ona tragiczna, szczególnie jak hipiska zaczęła spacerować po pokoju i rozmawiać z niematerialnymi rozmówcami.

   - Wyczułam cię od razu…

   - Nie wiesz jak? Głupi jesteś Andre, oj głupi…

   - Nareszcie nastał nasz czas… Podaj mi swoją dłoń… Chcę ją znowu poczuć.

   - Dlaczego nie? Sprzeciwiasz się mi? Nie powinieneś… Nie teraz…

   - Podaj ją… Natychmiast!

   - Nie? Nie podasz… Nie podasz mi ręki?

   Wyraźnie zdenerwowana zaczęła walić pięścią w ścianę, potem głową, wydając przy tym zwierzęce pomrukiwania. Obudziła się. Nie zapalając światła w pokoju, wypakowała z torby niewielka saszetkę i poszła do łazienki. Nie zamknęła drzwi, więc kierowany ciekawością wyskoczyłem cicho z łóżka i zerknąłem do środka. Hipiska pakowała w żyłę pokaźnych rozmiarów strzykawę. Po chwili skończyła. Usiadła na kiblu i zaczęła sikać, puszczając przy okazji kilka niesympatycznych bąków. Skończyła, ziewnęła, splunęła do sedesu, a ja czym prędzej wskoczyłem do łóżka, zgasiła światło, wyszła z łazienki i poszła spać. Dalej noc minęła w spokoju. Po godzinie czuwania usnąłem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gatsby · dnia 19.07.2018 14:55 · Czytań: 158 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 19.07.2018 15:15
Zniżkujesz tą częścią, już przy "Pociągu" gdzieś tam na moment zapaliła mi się czerwona lampka, ale tutaj już na pewno. Nie do wszystkiego pasują krótkie, urywane zdania, albo pocięte przecinkami, jak kiełbasa na kanapki.
Cytat:
 Ko­bit­ka drob­niut­ka, chu­dziut­ka, metr sie­dem­dzie­siąt z ob­ca­sem, styl hi­pi­ski, blond tłu­ste włosy się­ga­ją­ce do ra­mion, wy­sta­ją­ce kości po­licz­ko­we, ży­dow­ski nos, lekki wyłup i oku­la­ry le­non­ki gru­bo­ści spodu szklan­ki.

Nie rozumiem zamiaru stosowanie takiej stylistyki w tym fragmencie. To Dobrusia ma chaotyczny sen. Do niej pasuje taka fabuła, ale bohater mógłby stać do niej w kontrze, żeby czytelnik mógł spojrzeć "normalnie" na nienormalne zachowanie. A teraz rozdział brzmi, jakby gość był na jakimś wspomagaczu.
Cytat:
Obu­dzi­łem się na­tych­miast. Ska­mie­nia­ły le­ża­łem bez ruchu, cze­ka­jąc co na­stą­pi. Od­wró­ci­łem się w stro­nę ko­bie­ty. Wi­dząc ją, upew­ni­łem się, że to był jej krzyk a nie twór śpią­ce­go umy­słu. Le­ża­ła w łóżku. Pod­nio­sła ręce do góry rzu­ca­jąc ich de­li­kat­ny cień na oświe­tlo­ną świa­tłem księ­ży­co­wym ścia­nę.

Skąd taka gwałtowna reakcja? Ok, krzyk to krzyk, to kwestia zamiarów Autora, jak reaguje bohater, ale należy pamiętać aby zachowanie bohatera było wiarygodne.
Poza tym, nużą takie dokładne opisy czynności, "obudziłem, skamieniałem, odwróciłem, upewniłem". Na koniec fragmentu, ani z gruszki, ani z pietruszki, wrzucasz opis formą o "delikatnych cieniach oświetlonych światłem księżycowym". No nie. Gość w jednej chwili jest przerażony, skamieniały, a w drugiej kontempluje widok, jak malarz przed płótnem.
Warto byłoby popracować nad rozdziałem.
Pozdrawiam.
Gatsby dnia 22.07.2018 13:21
Rozumiem Darconie!

Oto dowód na to jak ciężko zmieniać coś co już zostało napisane. Lepiej pisać nowe.
Masz racje. Gdy tylko wena pozwoli to wrzucę na PP poprawiony tekst.
Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 23.07.2018 21:20
A mnie się podoba ta część. Jest nieco inaczej napisana niż poprzednie, ale wciąga, tworzy klimat. Owszem, można by pokusić się o poprawki, ale to szczegóły. Jak czytam swoje stare rzeczy, to nie ma tekstu, którego nie chciałbym poprawić. Tak poprawiać to można w nieskończoność, a i tak nie będzie idealne. Wystarczy spojrzeć nawet na najlepsze książki - tam też są błędy i niedociągnięcia, nie spotkałem się z książką, co do której nie miałbym zastrzeżeń.
Ale masz rację, że łatwiej i mniej pracochłonnie jest napisać coś od zera niż poprawiać stary tekst.
Zobaczymy, jakie dalej dasz części, czy będą lepsze, gorsze, czy podobne. Chętnie do Ciebie wrócę.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Prat Bart Pao
16/08/2018 10:47
Witaj, tak samo jak ty, jestem świeżutki, nie znam się: ani… »
mloda poetka
16/08/2018 08:55
Dopiero zaczynam moją przygodę z portalem pisarskim i… »
AntoniGrycuk
16/08/2018 00:13
Nie przepadam za takim pisaniem, bo dla mnie to taka… »
Przemir
15/08/2018 23:35
Antoni, Dziękuję za cenne uwagi. Postaram się użyć je w… »
AntoniGrycuk
15/08/2018 23:18
Tym razem mi się nawet podobało. Stworzyłeś, że tak powiem,… »
trolliusz
15/08/2018 22:44
Wielkie dzięki za uwagi! »
AntoniGrycuk
15/08/2018 22:32
Gatsby, Cieszę się, że Tobie się to podoba. I że… »
Zola111
15/08/2018 22:27
Szalonko, jest tak dobrze, że i mnie się udziela. Poza… »
Zola111
15/08/2018 22:09
Ożeż, wyrwałeś jej włos? Nieładnie! :) Świetnie jest.… »
Zola111
15/08/2018 22:02
Przyznam, Stepowiczu, że i ja się stęskniłam. Wiersz jest… »
przyszycguzik
15/08/2018 21:51
Ech, zmęczony już jestem. Masz rację - nie chodzi o… »
Gatsby
15/08/2018 21:34
Nie sądziłem, że dziś to przeczytam :D :D Nie czytam… »
Stefanowicz
15/08/2018 21:17
Mój drogi przyszycguzik. Co Ty bredzisz? Jaki tryb… »
przyszycguzik
15/08/2018 20:54
Do słów jest nawet ciekawie. Dalej tekst brzmi jak… »
Carvedilol
15/08/2018 20:47
Darcon, AntoniGrycuk dzięki za komentarze, cieszę się, że… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Kornnaq7
Wspierają nas