Guzik - Carvedilol
Proza » Miniatura » Guzik
A A A

 

 

                                                             Guzik
 
  Zenek stanął przed lustrem. Nawet nieźle wyglądam – pomyślał. – Ale i tak nie lubię garniturów. Zdecydowanie wolę sportowy styl, a jak patrzę teraz na siebie, to jeszcze tylko gromnica w ręce i do trumny.
  Zapiął guzik marynarki i odruchowo sięgnął po drugi, ale widoczne w lustrze kpiące i ostrzegające spojrzenie żony, zrobiło swoje. Stała tam oparta o framugę, z założonymi rękami. Jak pies ogrodnika. Kapo.
– Tatusiu! A dlacego ty nie zapinas dlugiego guzika? – zapytał synek, podskakując w łóżeczku.
– Bo ten guzik jest zrobiony po to, aby go nie zapinać, Piotrusiu.
– Gupie! – skwitował bez owijania w bawełnę pierworodny.
  Ma mały rację – przyznał w duchu Zenek, ale nie odważył się wyartykułować myśli. Kapo wciąż tkwił na posterunku.
  Poprawił jeszcze marynarkę, otworzył szafę i wyciągnął błyszczącą torebkę, której kształt jasno dawał do zrozumienia, jaki prezent skrywa.
– Tylko mi nie wróć na czterech nogach! – warknęło, gdy mijał żonę w progu.
– Oj, wiesz, jak jest. Imieniny szefa, ty myślisz, że ja chcę.
– Dobra, dobra, na siłę ci do gardła nie naleją.
– Nie martw się, wrócę na mecz.
 
  Dzisiaj w pracy, jak już tradycyjnie w imieniny szefa, do południa odwalano tylko tę robotę, która była absolutnie konieczna. Cała załoga zakładu przyszła odświętnie ubrana, nikt nie popełnił gafy jak Maniek dwa lata temu, gdy przyszedł we flanelowej koszuli.
  Wyglądamy, jakbyśmy się na komers wybierali – ocenił Zenek. – Stare chłopy, a głupie.
  I jak co roku, w południe przyszedł szef, rzucając niby od niechcenia:
– Na dzisiaj zarządzam koniec pracy, bo to Józefa dzisiaj – chrząknął znacząco. – A chętnych zapraszam na małe co-nieco do siebie za piętnaście minut.
  Kiedy tylko zamknęły się za nim drzwi, każdy wyciągnął imieninowy prezent dla przełożonego. Piętnaście butelek, bo tylu pracowników liczyła załoga.
  Kwadrans później, jak jeden mąż, odśpiewaliśmy gromkie sto lat, obcałowaliśmy się z szefem, życząc mu wszystkiego, co najlepsze i obdarowując typowo męskim, jak i niewymagającym wysiłku intelektualnego co do wyboru, prezentem w postaci alkoholu, który potrafił zaprocentować.
  Po godzinie atmosfera była już na tyle swobodna, w czym sporą rolę odegrały przyniesione upominki, że szef przeszedł do swojego ulubionego etapu. Seria dowcipów z dłuższą brodą niż u facetów z ZZ Top.
  Śmialiśmy się tubalnie, rechocząc po każdej puencie. Niewielki zgrzyt nastąpił, gdy szef opowiadając kolejnego suchara, zrobił dłuższą przerwę, powstrzymując się przed kichnięciem, czego nie dostrzegł zasłonięty przez kolegów Antoś i ryknął basowym śmiechem, klepiąc się po kolanach.
  Szef na chwilę otworzył usta, nie wydając żadnego dźwięku, my próbowaliśmy powstrzymać chichot, zagryzając wargi i odwracając głowy, a Antoś próbował gasić ogień:
– Hehehe… przypomniał mi się ten dowcip o babie i żandarmie, co go szef przed chwilą opowiadał – tłumaczył mętnie. Ale na starego wystarczyło. Uśmiechnął się, dokończył dowcip, a po naszej salwie śmiechu, zarządził następną kolejkę.
  W głowie mi już szumiało, zazwyczaj wiedziałem, kiedy powiedzieć dość, ale dzisiaj nie wypadało. To i tak nic w porównaniu do Grześka. Ten to ancymon prawdziwy, niby chłop jak dąb, a wódki nie lubił. No miał taki defekt i nie przeskoczysz.
  Sprawę odkryliśmy kilka lat temu, kiedy to w czasie imienin szefa, próbował wylewać wódę pod stół lub do kwiatków. Oczywiście nie zdradziliśmy go przed szefem, ale przypilnowaliśmy go odpowiednio i do końca nie odpuścił już ani kolejki. To znaczy do momentu, kiedy przysnął pod stołem, racząc wykładzinę zawartością własnych trzewi.
  Po momencie monologoskeczów przełożonego, przyszła pora na wspominki. W końcu do głosu mógł dojść każdy z nas. Wałkowaliśmy stare zakładowe anegdotki i te, które nazbierały się w ciągu roku.
– A pamiętacie, jak Marek odebrał telefon od żony, myśląc, że to od kochanki?!
– Buawahahaha!!! – wypełniliśmy salę decybelami pijackiego rżenia.
– No to ja się wam teraz przyznam – szef bełkocząc, wyciągnął palec wskazujący. – To ja mu dałem słuchawkę, mówiąc, że to ta jego lala, ale – zawiesił głos – ja dobrze wiedziałem, że to żona. Taki ze mnie… hik… kawalarz!...
  My dalej jak te łosie śmialiśmy się, śmiał się nawet Marek. Chociaż jego twarz zrobiła się taka jakby mocniej czerwona, a uśmiech bardziej przypominał mordę boksera po nokautującym ciosie w szczękę, niż szczery ubaw.
  Kiedy nie było już nic do żarcia, prezenty w całości dotarły do krwi, jeszcze raz obcałowaliśmy szefa (a to łachudra, tak na marginesie!) i każdy poszedł w swoją stronę.
 
– A co ty taki zły jesteś? – przywitała Zenka żona, widząc jego minę. – Wódka się skończyła, czy jak?
– Srak – wybełkotał. Udał się pod szybki zimny prysznic, przebrał w spodnie od dresu, powyciągany T–shirt z napisem Super Tata i z paczką chipsów w jednej ręce i zimnym piwem w drugiej, usiadł przed telewizorem.
  Pierwszą połowę pamiętał jak przez mgłę i to nie z powodu alkoholu. Cały był jakiś spięty w środku, siedział zasępiony i nawet bramka dla Biało-Czerwonych nie poprawiła mu humoru. W przerwie jakiś pomysł zaświtał mu w głowie, jakaś nagle podjęta, heroiczna, męska decyzja, przełamała nawet siłę C2H5OH.
  Kiedy w czasie drugiej połowy żona zajrzała do pokoju, Zenek z uśmiechem siedział na sofie. Zajadał w najlepsze chipsy, popijając piwem, nogi w białych skarpetach spoczywały zarzucone niedbale na stolik. Całość uzupełniały sprane szare dresy, na piersi napis Super Tata, a na to naciągnięta marynarka z dokładnie widocznymi na napiętym brzuchu zapiętymi guzikami. Dwoma guzikami!
 
 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 21.07.2018 08:43 · Czytań: 411 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 7
Komentarze
Darcon dnia 21.07.2018 08:45
Czegoś mi zabrakło, Carve. Może to nie moje klimaty, może trochę za mało "flow", sam nie wiem. Dobrze napisane, jak to u Ciebie, ale zbyt długie, jak na taką (raczej) przyziemną, puentę.
Kazjuno dnia 21.07.2018 09:35
Hmmm, poznałem Carvedilola - Autora obdarzonego świetnym poczuciem humoru.
Miło mi Cię poznać.
Guzik? Cóż, niezły pretekst żeby zapiąć początek z końcem. Nie sądzę, by Carvedilol chciał guzikowi nadać głębszy sens poza rozśmieszaniem.
Cóż pozostaje mi złożyć Ci Autorze gratulacje i podziękować, że dzisiaj w dniu, w którym wstałem lewą nogą, skłoniłeś mnie do parukrotnego prychnięcia śmiechem.
Więc może ten dzień nie będzie tak kaprawy jak przebudzenie.
To nie byle co umieć pisać, a do tego być terapeutą. Duży szacun Autorze.

PS A swoją drogą, zpraszam Cię Carvedilolu na rewizytę do swojego poprzedzającego Guzik kawałka. Ciekaw jestem twojej opinii, czy nie przegiąłem(?).
Bo czasem się zastanawiam, czy nie mam wygórowanych ambicji.
Nie dość, że namolnie dozuję Czytelnikom w mózgi szprycę wiedzy historycznej, to jeszcze podobnie do Ciebie usiłuję ich rozśmieszyć. Czyli, najpierw młotkuję wiedzą historyczną, a potem usiłuję rozbawić. Nie za wiele tego?
Carvedilol dnia 21.07.2018 22:25
Darcon Kazjuno
Dzięki za komentarze.
Jak widać po nich nie wyszła mi ta miniatura tak jak chciałem.
Nie miała to być humoreska ale chyba nadałem zbyt lekki styl i tak się prezentuje. Ale fajnie że ktoś się roześmiał.
Rozumiem że może być za długa nudna szkoda mi tylko że to co chciałem przekazać okazało się przyziemne. No cóż lepsza dobra krytyka niż najlepsza wazelina.

Kazjuno poczytam parę rozdziałów to coś napiszę w temacie.

Carvedilol
AntoniGrycuk dnia 22.07.2018 20:38
Przeczytałem, ale nie porwało mnie. Ani cały tekst, ani pointa. Choć może jej nie do końca rozumiem albo wcale. Ale taki jestem, że to, co ukryte, dla mnie jest ukryte, i już.
Napisane sprawnie, praktycznie bezbłędnie, ale nie umywa się do Twojego opowiadania, które kiedyś czytałem, to było chyba w tytule coś ze złem. Tamto było świetne, a to jest ot takie sobie.


Pozdrawiam
Carvedilol dnia 23.07.2018 23:02
AntoniGrycuk

Dzięki za przeczytanie. Tytułowy guzik miał symbolizować konwenanse jakie na siebie często nakładamy i w zależności od sytuacji dostosowujemy do otoczenia własne zachowanie. Nie udało się wyszło może i zabawnie może tylko nudno ale miało być zupełnie inaczej.

Dzięki za opinię.
Carvedilol
skroplami dnia 28.07.2018 08:22 Ocena: Bardzo dobre
Bolesna satyra i uśmiech na końcu, bdb. Oczywiście, przejaskrawione "poddaństwo" szefowi a wcześniej żonie :), ale wyraźniej widać o co chodzi. Sam guzik, na końcu :), sytuacyjny i budzi śmiech nagłym buntem :), ale to krok "przeciw" :). Trudniej będzie w pracy. W zależności czy firma prywatna, tj. właścicielem szef czy jest on tylko jednym z "trybików", zadufanym we własnym nosie. Satyra i na szefów "debili" i na "genialnych" pracowników. Oczywiście, rzeczywistość "odrobinę" odmienna ;). Czyta się lekko, ponieważ nikt się nie buntuje, głośno, i rodzi się oczekiwanie "co się stanie" :). I staje się, chociaż śmiech przy ostatniej sytuacji utrudnia dostrzeżenie całości :). W sumie, to lekka lektura jednak po dłuższej chwili coś w nas zgrzyta, jakiś bunt, no jak to tak się zachowywać, itd :). Całość jak na początku, bdb.
Carvedilol dnia 28.07.2018 21:03
skroplami

Dzięki za przeczytanie i komentarz cieszę się że się spodobało i że przekaz trafił.
Pozdrawiam
Carvedilol
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Prat Bart Pao
16/08/2018 10:47
Witaj, tak samo jak ty, jestem świeżutki, nie znam się: ani… »
mloda poetka
16/08/2018 08:55
Dopiero zaczynam moją przygodę z portalem pisarskim i… »
AntoniGrycuk
16/08/2018 00:13
Nie przepadam za takim pisaniem, bo dla mnie to taka… »
Przemir
15/08/2018 23:35
Antoni, Dziękuję za cenne uwagi. Postaram się użyć je w… »
AntoniGrycuk
15/08/2018 23:18
Tym razem mi się nawet podobało. Stworzyłeś, że tak powiem,… »
trolliusz
15/08/2018 22:44
Wielkie dzięki za uwagi! »
AntoniGrycuk
15/08/2018 22:32
Gatsby, Cieszę się, że Tobie się to podoba. I że… »
Zola111
15/08/2018 22:27
Szalonko, jest tak dobrze, że i mnie się udziela. Poza… »
Zola111
15/08/2018 22:09
Ożeż, wyrwałeś jej włos? Nieładnie! :) Świetnie jest.… »
Zola111
15/08/2018 22:02
Przyznam, Stepowiczu, że i ja się stęskniłam. Wiersz jest… »
przyszycguzik
15/08/2018 21:51
Ech, zmęczony już jestem. Masz rację - nie chodzi o… »
Gatsby
15/08/2018 21:34
Nie sądziłem, że dziś to przeczytam :D :D Nie czytam… »
Stefanowicz
15/08/2018 21:17
Mój drogi przyszycguzik. Co Ty bredzisz? Jaki tryb… »
przyszycguzik
15/08/2018 20:54
Do słów jest nawet ciekawie. Dalej tekst brzmi jak… »
Carvedilol
15/08/2018 20:47
Darcon, AntoniGrycuk dzięki za komentarze, cieszę się, że… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 15/08/2018 22:12
  • Jakie ja mam zaległości w czytaniu Waszych wierszy! Przepraszam moich Ulubionych autorów. Powolutku nadrobię. Obiecuję.
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 11:27
  • OK, bardzo dziękuję :)
  • JOLA S.
  • 15/08/2018 10:47
  • Szukam mojej ostatniej wirtajki, została opublikowana,:) ale gdzie? Znalazłam w wykazie moich tekstów i tyle.:) Może czegoś nie wiem?:)
  • Gramofon
  • 14/08/2018 21:03
  • ano świetny cover
  • allaska
  • 14/08/2018 20:55
  • Pozdrawiam wszystkich gorąco :)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:Kornnaq7
Wspierają nas