Bezwstydna dama kier - jeden
Proza » Miniatura » Bezwstydna dama kier
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Niewielu ludzi ma tyle wolnego czasu co ja. Szczególnie teraz gdy są wakacje, a szkoła nie pracuje. Nikt mnie tu nie zna, tu jestem anonimem, nieliczni może i wiedzą, że pani pedagog z dużego liceum w mieście, ale większość ma mnie za staropanieńskiecoś, jakąś wiedźmę z tego gospodarstwa za lasem, na tej wyspie poza przestrzenią i czasem.
*
Dom, wielki ten dom odkąd tatuś nie żyje, tyle pokoi do sprzątania, tyle mebli do przesuwania z kąta w kąt, sama, samotna. Jedne za drugimi trzaskają zamykane drzwi tego wielkiego domu. Okiełznać kurz to zajęcie na całe życie, odkurzam, zamiatam, pucuję. Wszystko lśni jak dawno nie lśniło. Wszystko aż błyszczy, okna skrzą. Zamknięty cykl pokojów do znudzenia, w nieskończoność. Chcę przynieść konfitury z piwnicy, upadam, kulę się tam, mokra, zimna ziemia powoli przenika mi kości, wchodzi do szpiku i zadomawia się w nim na dobre. Jestem zepsuta, w moim szpiku żyją już same grzyby. A ja znów muszę utrzymywać dom w czystości, pokój gościnny, jadalnia, kuchnia, tylko nietknięty ten ostatni pokój, jedyny pokój.
*

Zamiast czegoś co nazywa się łechtaczką, mam siusiaka. Odkrywam, że coś jest nie tak gdy mam jedenaście lat. W gacie muszę wkładać wkładki żeby mniej było widać, jestem powszechnie uważana za nudziarę, bo tylko w zimę daję się gdzieś wyrwać, jakieś imprezy tylko od października do kwietnia, w moim kalendarzu wchodzą w grę tylko takie terminy. Widać, że nie-dziewica, no bo powinno być tak: pełne, jędrne i ściśle do siebie przylegające duże wargi, ich wewnętrzne części są różowe. Wargi małe są bladoróżowe i ściśle przylegają do siebie nawet przy szerokim rozłożeniu nóg. A tu co? Błona - same strzępki, wargi wiszą i dyndają, obwisłe, no i jeszcze to zbyt duże coś. Musisz sobie myśleć, że to jest tak jakby to wcale nie istniało, musisz się tego nauczyć. Ale ja wcale nie chcę się tego uczyć, bo to przecież istnieje jak wszystko co widzę, co nie?

*

Mamo gdzie jesteś, gdzie byłaś? Czemu karmiłaś mnie mlekiem, które mnie narkotyzowało, przyciągało do ciebie i do twoich czułości. A potem nagle zniknęłaś? Opuściłaś pewnego dnia, tak po prostu wyszłaś. Zastanawia mnie to po dziś dzień, bo wypuściłaś mnie ze swojej pochwy, najpierw chciałaś, by mój ojciec w ciebie wszedł, tak powstałam ja, a potem coś z ciebie wyszło, bo też tego chciałaś lub nie chciałaś. Ale byłaś normalną istotą kobiecą, która przepuszcza, wpuszcza i wypuszcza, coś w ciebie weszło, żeby coś mogło potem wyjść. Jesteś wzajemną konsekwencją, ja jestem skutkiem ubocznym, a potem opuściłaś tę konsekwencję, bo być może to mój wygląd, bo może musiałaś mnie karmić w ciemności żeby nie widzieć tego czegoś co dyndało zawsze zbyt duże mimo zapewnień lekarzy. Bo może potem nie do końca czułaś miłość do mnie a może to wina ojca, więc z cieknącym mlekiem, przeklinając kobiecy los a może po trochu konsekwencję kobiecej istoty, wyszłaś tak po prostu przez próg i już nie wróciłaś.


*
Wakacje, lato, koleżanki, zawsze znajdę jakąś wymówkę, w tym jestem najlepsza. Pochwa, mam pochwę, tak, mam dziurę, a wyżej od pierwszej dziury jeszcze drugą trochę większą, mały stugramowy inkubatorek dla bobaska.
*
Jestem tylko starą panną, samotną - to jasne, ale zupełnie nieszkodliwą, wrażliwą na sztukę, na artyzm świata.
Jestem zimna, spocona, wiecznie zarośnięta wszędzie. Niewykorzystane mam ciało, suche, wolny mam puls, dłonie zawsze takie bardzo lepkie. Moja skóra się łuszczy, wyschnięta na wiór, zrogowaciałe palce wiszą w powietrzu, mam chyba kwashiorkor, ale niemożliwe, bo myślę cały czas o ciasteczkach aż cieknie mi ślina, więc sięgam po nie, i haps. Ale obrzęki są i pękanie, pewnie koniec jest bliski.
Moja zakurzona dziura. Dziura jest dziurą, trochę tam musi być już pająków i moje zgniłe soki, a ten który, by mnie napełnił nasieniem, dał mi dziecko umarłby pewnie z tego smrodu. Miałam wiele okazji, to jasne, ale może to moja wina, może byłam zbyt wybredna, ale czy miałam do tego prawo? Bo jaka ze mnie partia?
*

Impreza, wolny taniec, macanie tu - macanie tam, robię zwinny unik, unikam kompromitacji.
Powiększa się gdy go trę, z podniecenia, mój mini - penis, który ma główkę jak penis, koniec jest bardzo wrażliwy, te mini - erekcję na wfie, gdy jeszcze nie wiedziałam co i jak, od samego pocierania o majtki. Jestem uzależniona od masturbacji, nie mam wytrysku, co on ma w środku ten mój mini-fiutek, pusta rurka?
*

Księżyc jest tak jasny tej nocy, że dostrzegam na nim małe spaceruję postaci. Wszędzie słyszę głosy, to ludzie z księżyca przesyłają mi sygnały, że jestem stracona, że kłócę się z nimi. Ubiegłej nocy głosy nie chciały zamilknąć, mówiły bez przerwy, że co ja robię ze swoim życiem, że wszystkie baby w twoim wieku nudziaro mają już dzieci albo przynajmniej żyją jakimś ciekawym życiem, te głosy mnie zaskakują, budują takie płynne wypowiedzi.
- Zostaw mnie, idę spać! Chcę spać! - krzyczę, wydzierając się na cały pusty dom.

Mnie i moich głosów nic więcej nie interesuje oprócz siebie nawzajem, bo my jesteśmy tu jedynymi zainteresowanymi stronami. Być może kogoś innego, by to zaniepokoiło, nie wiem, ale na pewno nie mnie i nie moje księżycowe głosy - my jesteśmy o siebie nawzajem tak bardzo spokojni.
*
Stary Piotr to jedyny mężczyzna z którym mam tutaj kontakt, stary przyjaciel mojego ojca, wieloletni sąsiad. Przychodzi pierwszego dnia i składa mi kondolencje, jeszcze raz, przecież składał już na pogrzebie.


Tego wieczora. Jeśli o mnie idzie to leżę i czytam, głosy się uciszają więc i trochę piszę, i walczę z nieustającym bólem głowy. Mokry ręcznik na czole.
Wkładam białą sukienkę po mamie, obcisłą w talii i prawie duszącą mnie w szyi. I w tej białej sukience po matce, dostrzegam jak jakaś postać robi coś na mojej działce. To dziewczynka trzynasto-,  może czternastoletnia, czterdziestokilowe ciało, to wnuczka starego Piotra, nakrywam ją jak zrywa jabłka z moich ukochanych drzew.
- Co to za złodziejka? Ha!
- Nie, nie! Ja przepraszam, proszę pani, to dla brata, on tak bardzo lubi jabłka, a my, u nas nie mamy - wydyszała.
- Nic się nie stało, wszystko w porządku, moje dziecko.
Patrzy na mnie wystraszonym wzrokiem, a ja obejmuje ją swoją długą ręką, czuję jak ostro pachnie.
Pokazałam jej kółko z kciuka i palca wskazującego, potem przesunęłam palec wskazujący drugiej ręki, parę razy, tak żeby ten gest stał się dla niej zrozumiały. Podeszłam krok bliżej i położyłam jej rękę na ramieniu.
- Chcesz się nauczyć...? Tego...?
Dziewczynka robi błyskawiczny ruch i odgazelowuje tak, że tylko się kurzy. Co ja robię, wariatka.

 


Dziewczynka ma na imię Ola, znów przychodzi, teraz jednak nie po jabłka, a tak po prostu, nieśmiało, przychodzi i pyta się czy nie mam dla niej jakiś kosmetyków, albo ubrań, bo ona chciałaby się nauczyć malować a nie ma jak. Czaruje mnie tym co mówi, wydukane słowa płyną z wysokości metra czterdziestu. Czy nie zrozumiała mojego gestu? Czy wzbudził on w niej jakąś dziwną, niejasną ciekawość? Ale ze mnie wiedźma, nigdy nie byłam lesbijką, a może to dlatego, że to jeszcze dziecko, a podstawą jej charakteru jest czysta młodość a ja chcę jej tę młodość wyssać.
Najpierw zrywamy jabłka, uczę ją jak robić dżem, gotujemy, jest gorąco, a ona ma na sobie tylko koszulkę i spodenki do połowy uda. Przez koszulkę dostrzegam zarys jej nieśmiałych piersi. Mój ośmiocentymetrowy fiutek twardnieje, widać jego obły opór na moich luźnych spodniach. Jestem starym, nieuświadomionym dzieckiem, potrzebuję mężczyzny żeby to zmienić a znajduję dziewczynę i to jeszcze też dziecko. Więc może to ja przebiję jej dziurę, wypuszczę jej młode, gotujące się jeszcze soki, nie takie jak moje - pewnie czarne i śmierdzące, z muchami i myszami które wchodzą do środka gdy śpię i zostawiają tam małe parszywe płody i jajeczka.
Staję za jej plecami, kładę ręce na ramionach, wsuwam palce pod koszulkę, żebra, brzuszek, mostek, stop. Ola opuszcza głowę, co zrobić z tym pożądaniem, dwie dziury, podnoszę ją jakbym była panem młodym, ona zamyka oczy, nie patrzy, nie wiem czy chcę w tym uczestniczyć, głosy mówią mi tak, rób tak, chcemy to zobaczyć. Kładę ją na materacu w przechodnim pokoju, trzymam jej ręce w moich. Schylam się i sięgam po skraj jej spodenek, opiera się, osuwam się po jej ciele, szarpię za gumę od majtek, drapię ją. W końcu znajduje to czego szukam.

Ściągam moją sukienkę i luźne spodnie, fiutek radośnie mi sterczy. Kładę się obok niej, przytulam do niej głowę, ona płacze, zlizuje jej sól z górnej wargi.
- To nie będzie bolało, miłość to dotyk dwóch powłok,a ja ciebie kocham, wiesz? - mówię.
- Ona rozkłada instynktownie szeroko nogi i nie patrzy, poddaje się, chyba ze strachu.

Coś się dzieje, coś się przydarza mnie i tej dziewczynce, ona prawie mdleje, światło jarzy się na jej nagim wzgórku, podtrzymuje ją swoimi udami, kołyszę nami w tę i z powrotem w cieple jej krwi. Mój mini-fiutek, który teraz naprawdę sterczy i nie jest taki mini napełnia jej dziurkę. Więc to tak czuje się mężczyzna? Moim ciałem wstrząsa dreszcz, wyślizguje się z niej, odsuwam, byłam tam w środku, jest cały czerwony, teraz już go tam nie ma, ale ja czuję, jak coś się z niego sączy, pierwszy raz kiedy coś z niego wyleciało, jakaś biała ciecz, ścieka jej po udach i miesza się z zapachem żelaza, więc jestem do tego zdolna, myślę sobie, że jestem też mężczyzną, a może jestem tylko mężczyzną, bo w tym momencie wyczuwam, że w moich pachwinach są jakieś pulsujące kulki, które zaczynają mnie nieznośnie boleć. A dziewczynka ma wnętrze rozerwane trucizną o szybkim działaniu, trzewia więc pewnie jej popękały. Przebudziłam się, nagle stukot, krzyk, Ola, Ola, za późno sobie cokolwiek uświadomiłam. Bo wpolerowuje przez drzwi stary Piotr, razem z nim wpada do przedpokoju mocne światło, które na miejsce spoczynku wybiera sobie dekolt Oli i jej blond włoski na czerwonym łonie.
- Co do kurwy! - wrzeszczy, a Ola zabiera rzeczy i ucieka tak szybko, jak wtedy przy jabłoni.
Piotr rzuca mną o ścianę, przygważdża mnie całym ciężarem, jest pijany, mocno to wyczuwam, zaczyna napierać na mnie kroczem.
- Nie! Zostaw mnie! - mówię.
- Tak! Co jej zrobiłaś? Co? Ty dziwko, ty czarownico!
- A ty co jej robiłeś, Piotrze? No, przyznaj się, dzisiaj opowiedziała mi wszystko o tym co robisz z nią w przerwach między dojeniem jednej krowy a drugiej - krzyczę i opluwam mu oczy.
Na moje nieszczęście, szok, uderzenie czymś twardym, unosi mi nogi w powietrze, ogląda i się śmieje, sztywnieje cała ze wstydu, teraz to mnie coś się przydarza, coś ze mną robią, to ja jestem lalką, cała mam jakiś innym stan skupienia, rozwiera mi nogi, napiera, krzyczy żebym się przed nim otworzyła, a ja jestem jak drewniana lalka, jak jakaś skorupa więc uderza mnie po raz kolejny. Ciało spoczywa na ciele, czy jestem kobietą? Tak chyba nią jestem, krew płynie coraz intensywniej, a teraz obraca mnie twarzą do dołu i robi mi to od tyłu, śmiejąc się coraz bardziej, muszę unieść ku niemu moją pupę i on teraz pewnie widzi jak mój fiutek intuicyjnie twardnieje. Obserwuje to wszystko stary Piotr od tyłu i zanosi się śmiechem, tak, że prawie mdleje, że chyba będę musiała niedługo włożyć mu knebel między zęby i wyciągnąć język.

Budzę się nagle, musiałam zemdleć. Starego Piotra nie ma obok mnie, ja leżę całkiem naga, na tamtym materacu na którym robiłam to z Olą. To, zrobić z niej kobietę, a z siebie mężczyznę i kobietę, w tym samym momencie.

Ubieram się i pukam do otwartych drzwi. Umyłam się, uczesałam, uporządkowałam swoje głosy. Widzę Olę, która jakby mnie nie poznawała, uśmiecham się do niej, a ona się wzdryga i przyspiesza swój krok. Trzeba jeszcze czasu aby mnie polubiła. Stary Piotr staje w cieniu, nie mija progu.
- Piotrze, możecie spać ze mną w tym wielkim domu? Proszę, przez resztę mojego przyjazdu. Możecie spać ze mną w moim pokoju, mam tam dwa łóżka. Proszę, bardzo boję się spać w tym domu, odkąd nie ma już mojego ojca.
- Dobrze, przyjdziemy na jedną noc.

Siedzimy we trójkę, jemy zapiekankę z makaronem, którą przygotowywałam przez całe popołudnie. Potem zmywam naczynia, Ola porządkuje krzesła, stary Piotr siedzi i pije piwo. Postanowiłam uważać na kontakt z Olą, nie chce jej peszyć, ale kiedy ocieram się o nią przypadkiem, nie odsuwam się. Ścielimy dwa łóżka w moim pokoju. Tuż przed snem, stary Piotr wślizguje się do mojego łóżka i bierze mnie. To znów boli, cały czas boli, czy do końca świata mnie już tam będzie bolało? Odpycha moją dłoń, to ja byłam w jego łóżku, to ja się wślizgnęłam? Siada na skraju łózka. stary Piotr pociera swoją twarz i pyta się:
- Co robisz? - przełazi nad łóżkiem, zapala światło i ubiera się, zabiera ze sobą dziewczynkę.
- Poczekajcie, co robicie? Ja was kocham, ja chcę z wami żyć.
On coś szepcze swojej wnuczce i wychodzą szybkim krokiem. Miotam się w ciemności jak oszalała, dużo tego nieszczęścia, dużo samotności, za dużo, tracę spojrzenie, ale dotykam skóry, wkładam mają igłę, kultywuję ból, robi dobrze mi znany tunelik, czuję więc jestem, ja to ja, nikt inny, ale te głosy i ten zamęt, i ta swędząca skóra, przekleństwo.
Kolejne noce - nie przychodzą, nikt nie przychodzi. Leżę nago na materacu i słyszę księżycowe głosy, krzyczę w ich stronę w jakimś dziwnym języku, zapadam w drzemki, przebudzam się, zasypiam bez ostrzeżenia, oszołomiona, słyszę pukanie, chodzę po domu, zamykam drzwi, wszystkie, do jadalni, salonu, łazienki, do drugiej łazienki, do wszystkich na górze i do tych na dole, do kuchni. Wszystkie drzwi są zamknięte, to policja. Dwóch policjantów, czy śmieją się ze mnie? Wstydzę się, zaciskam zęby z tego wstydu. Jest pani aresztowana, pojedzie pani z nami, ale spokojnie. Czy poszłam wtedy za nimi, gdy on zabrał mi dziewczynkę, czy ja z nią wtedy byłam na tym materacu, czy kołysanie się we krwi, czy wtedy gdy w środku nocy on albo ja, wślizgnięcie się do czyjegoś łóżka, nie jestem sobą tak wyraźnie jakbym sobie tego życzyła, najwyraźniej, ładując ten ciężki karabin, ach, uzbrojona łuszcząca się dama. Czy mięśnie, czy kości pociągane w jedną stronę - ku nim, ku drzwiom? A teraz dużo gości, bardzo dużo, przeszukują mój dom, moją działkę, ale nie wiem czego szukają, każą mi coś objaśniać, ale ja nadal nie rozumiem. Tak, pokój bez okna, tak, tam, muchy szaleją z radości, popełniono zbrodnie, tak, więc gdzieś musi być zbrodniarz. Kto jest winowajcą tej zbrodni? Czemu mnie tato nie rozpoznałeś i czemu dałeś temu czemuś przeżyć tyle pustych lat? Wymaż, zmiażdż mnie.
Odór przyprawia ich o mdłości, a moje podeszwy lepią się mi się do podłogi, wędruję bez planu, chcę uciec z tego pokoju, ale mi nie pozwalają.

Dziewczyna leży na boku, kostropata, niezła pasteloza, nogi ma podkulone pod brodę, a może właśnie tak stężała. Klasztorna cela bez okna, włosy opadają jej na twarz. Ciała tak szybko zaczynają śmierdzieć gdy się je zabije i od tak po prostu zostawi. Ciała dwóch starych mężczyzn leżą razem na podłodze, widać różnice w rozkładzie o dobrych kilkanaście dni, bo starsze zwłoki już napuchły i pękły, skóra wypuściła ich czarne soki. Problem czystości w takich chwilach, spalić, pogrzebać, sprzątać, ciągle sprzątać, krew, mydliny, co robić z ciałami, nie brzydzę się krwi - widziałam jak się robi kaszankę, lubię jeść czarninę, plamy gęstej krwi, tylko te muchy, wszędzie muchy, które pewnie oszalały z radości.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
jeden · dnia 28.07.2018 01:46 · Czytań: 495 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 10
Komentarze
skroplami dnia 28.07.2018 08:45 Ocena: Świetne!
Niesamowite, dosłownie. I ponownie nie wiem co napisać, poczekam, poczekasz, napiszę później :). Ale autorze, to "zalatuje" czarnym arcydziełem.
Kazjuno dnia 28.07.2018 15:47
Przebrnąłem przez tekst. Dosłownie, przebrnąłem na siłę. Obrzydliwość, obrzydliwość pogania. Też piszę obrzydliwości, bo chcąc uwypuklić okrucieństwa popełniane przez ubecję, żeby skręcić karki patriotom, muszę pisać o torturach i ich skutkach.
Utwór podziwia Skropolami, przypuszczam, że znajdą się inni amatorzy tego dzieła. Mnie odrzucało.
Napisane, poza jedną dostrzeżoną literówką, bardzo sprawnie.

Pozdrawiam Atora, Kj
Jarevas dnia 28.07.2018 17:00
Innych odrzucało, mnie osobiście ten turpizm bardzo zaintrygował. :)
Niczyja dnia 28.07.2018 21:49
Dawno nie czytałam takiej obrzydliwości, jak Twoja. Ohyda! Pytam, po co pisać coś takiego, co może u czytelnika wzbudzić tylko odruch wymiotny albo obrzydzenie i niesmak.
Czytałam kiedyś powieść Faulknera, nie pamiętam tytułu, w każdym razie są tam opisane dwa akty rzeźni, których dokonuje mały chłopiec. Najpierw tnie żywego kanarka nożyczkami na drobne kawałki. Po jakimś czasie nabiera apetytu na więcej bestialstwa?, sama nie wiem jak nazwać takie zachowanie, na pewno mocno anormalne, i tnie na żywca małego niewinnego kotka. Nie skończyłam tej książki, nie mogłam, zwróciłam do biblioteki i obiecałam sobie NIGDY więcej nie czytać już tego autora.

W podobne obrzydzenie wprowadził mnie Twój tekst. Nie wiem czy odważę się sięgnąć po kolejny.
A samo opowiadanie w końcówce jest zupełnie niejasne i pogmatwane. Jakby autor sam się tak zapętlił, że czytelnik za nim już nie nadąży.
I jeszcze jedno porównanie. Oglądałam kiedyś taki film w kinie, dawno temu. Może to uświadomi Ci coś więcej, niż tylko chęć wywołania w czytelniku szoku, obrzydzenia, zniesmaczenia i czegokolwiek sobie zamarzysz jako autor.
Polecam: https://www.filmweb.pl/Xxy
To co dla Ciebie jest szukaniem sensacji i zdziwaczenia, dla kogoś może być prawdziwą tragedią.

Pozdrawiam chłodno,
Niczyja
Darcon dnia 28.07.2018 22:57
Dobry tytuł, raczej nie zwracam na nie uwagi, ale ten mnie zaintrygował. Sam tekst jest kontrowersyjny i będzie wywoływał skrajne emocje. A czy powinien powstać? Dobra proza obroni się sama, tylko co i dla kogo jest dobre...
Stworzyłeś bardzo wiarygodny, wręcz niewiarygodnie dobry obraz psychologiczny głównego bohatera/rki. I to trzeba przyznać, bez względu na treść. Z jednej strony chce się Jedynce gratulować, ale z drugiej... Zagrałeś na czułej strunie, tu jest względnie łatwo zaszokować, choć robisz to w sposób oryginalny. Sztuką byłoby to przekuć w "dobre" na końcu, powiedziałbym nawet wielką. Tak pozostaje pewien niedosyt, ale potrafisz tworzyć traumatyczne teksty, to fakt.
Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 29.07.2018 00:06
A mnie się ten tekst kojarzy z filmami klasy B. Podawany jest kontrowersyjny temat, walą tym człowiekowi między oczy i są dumni, że robi to wrażenie. Takie coś musi robić wrażenie, chyba że czytelnik nie wie, co czyta. Ale czy ja chce czytać coś takiego? Zdecydowanie nie! Czytałem kiedyś książkę "mechaniczna pomarańcza" i mam podobne odczucia. To samo z filmami typu: "piła" czy - nie pamiętam tytułu, było o zemście zgwałconej dziewczyny. Owszem, można coś takiego przeczytać/obejrzeć, ale do "wielkości" temu daleko. I nawet Twoja umiejętność oddania klimatu tego nie uratuje. Swoją drogą to kiedyś myślałem, że chaotyczność zastosowałeś tylko do jednego tekstu, a teraz widzę, że jest ona w każdym. Jest męcząca. Może i nadaje dramatyzmu, ale jest męcząca!
A warsztat? Mógłbyś zadbać bardziej o interpunkcję i stosowanie poszczególnych słów. To pierwsze jest bardzo słabe, a to drugie mogło by być lepsze, ale ujdzie. Jeśli chodzi o długość zdań, to mam nieodparte wrażenie, że w ogóle nad tym nie panujesz.
Cytat:
Na moje nie­szczę­ście, szok, ude­rze­nie czymś twar­dym, unosi mi nogi w po­wie­trze, oglą­da i się śmie­je, sztyw­nie­je cała ze wsty­du, teraz to mnie coś się przy­da­rza, coś ze mną robią, to ja je­stem lalką, cała mam jakiś innym stan sku­pie­nia, roz­wie­ra mi nogi, na­pie­ra, krzy­czy żebym się przed nim otwo­rzy­ła, a ja je­stem jak drew­nia­na lalka, jak jakaś sko­ru­pa więc ude­rza mnie po raz ko­lej­ny. Ciało spo­czy­wa na ciele, czy je­stem ko­bie­tą? Tak chyba nią je­stem, krew pły­nie coraz in­ten­syw­niej, a teraz ob­ra­ca mnie twa­rzą do dołu i robi mi to od tyłu, śmie­jąc się coraz bar­dziej, muszę unieść ku niemu moją pupę i on teraz pew­nie widzi jak mój fiu­tek in­tu­icyj­nie tward­nie­je.

Czemu akurat tak podzieliłeś ten fragment? Przecież idąc tropem pierwszego zdania, to całość mogła by być jednym zdaniem. Pomyśl.
Powtarzam, ten tekst to dla mnie "walenie po oczach pod publiczkę - publiczkę jako ludzi chętnych silnych wrażeń". Znacznie wolę, gdy ktoś robi wrażenie niebezpośrednio.

Pozdrawiam
jeden dnia 29.07.2018 21:58
skroplami//Kazjuno//Jarevas//Niczyja//Darcon//AntoniGrycuk

skroplami
Dzięki za obecność pod tekstem, więc na pewno przeczytam później Twój komentarz.

Kazjuno
Widzisz, bo to obrzydliwy tekst. To wylanie tego co najgorsze w danej chwili.
Dzięki za wysiłek skomentowania.

Jarevas
Dzięki za obecność pod tekstem.

Niczyja
Skąd przeświadczenie, że literatura musi podążać za niejasnym dogmatem piękna? Ten tekst jest brzydki, czarny, to czarny tekst. Nie wyrzekam się tego.
Dla mnie Faulkner był jednym z najważniejszych pisarzy. Przykro mi, że oceniłaś jego twórczość po tych opisach. To, że nie bał się powstrzymywać pióra w najciemniejszych fragmentach uważam za jego wielki atut.
Filmu o którym mówisz nie oglądałem, ale dzięki za polecenie.
Moim celem na pewno nie było szukanie sensacji, ani granie na czyjejś tragedii życiowej. Odbiór czytelnika jest jego prywatną wrażliwością.

Darcon
To prawda, seksualność to zawsze czuła struna. Przyznaję, że niewiele myślałem nad zakończeniem. To znaczy, że powstało ono naturalnie, rozwijając zaplątany ciąg psychotycznych myśli bohaterki w jakąś przestrzeń pomiędzy prawdą a fikcją. Dzięki za miłe słowo.

AntoniGrycuk
Odnośnie interpunkcji - z tym będę się zgadzał, bo zawsze dodaję teksty "niedopieszczone" pod tym względem.
Filmy klasy B to filmy, które wpisując się w dany trend w kinematografii, wykorzystują go robiąc coś o klasę niżej. Czy mój tekst wpisuje się w jakąś modę? Moim zdaniem to nie jest walenie po oczach kontrowersyjnym tematem. Dla mnie realizm to realizm, nawet gdy jest brzydko, czarno i czytelnik ma ochotę odejść od tekstu. Darcon ma rację z tym, że tekst powinien sam się obronić. Nie mam zamiaru Cię przekonywać.
Czemu tak podzieliłem? Bo od zdania: "Ciało spoczywa..." ona już wie, że coś z nią zrobił, coś już zostało dokonane, bo "krew płynie...".



Pozdrawiam
skroplami dnia 09.08.2018 15:12 Ocena: Świetne!
Tekst doskonale oddaje stan psychiczny bohaterki/bohatera. Pozwala nam zobaczyć co się dzieje we wnętrzu takiego człowieka, bo to jest człowiek dwupłciowy na stałe. W łonie jesteśmy tacy na początku, z czasem następuje naturalne "nadanie" płci.
Z treści opowiadania wynika, że w pewnym momencie w wyniku napięć i stanu ciała wpływającego na ducha, on/ona oszaleli. Wynika, nie był to czas gdy chirurgicznie można by pomóc. Od początku słyszymy za bohaterami <liczba mnoga bo raz on, raz ona chociaż ona częściej> głosy księżycowe, omijanie jednego pokoju w domu bo budzi strach, bo coś w nim.
W umyśle bohaterów różne odbiory zdarzeń, chwile zaników chwil rzeczywistych, teraźniejszych.
Praktycznie wszystko się toczy od chwili śmierci ojca <prawdopodobnie zamordowany przez "bohaterów"> do chwili gdy zjawiają się policjanci w poszukiwaniu zagubionej Oli i starego Piotra <zamordowani przez "bohaterów">. Zwłoki zostają odnalezione w zamkniętym pokoju, budzącym lęk w "bohaterach". Policjanci chcą też przeszukać ogród i inne, można się domyślać że ktoś w okolicy wcześniej zaginął.
"Bohaterowie" wspominają czas przeszły, psychiczny ból odosobnienia, ukrywania. Widzimy i czujemy ich odrazę a jednocześnie drążące dwupłciowe pożądanie i prawdopodobny gwałt lub gwałty, ukryte za zasłoną niepamięci "bohaterów" jednak skrawki tego "wyskakują" z tej ciemności.
Cytat:
Dwóch po­li­cjan­tów, czy śmie­ją się ze mnie? Wsty­dzę się, za­ci­skam zęby z tego wsty­du. Jest pani aresz­to­wa­na, po­je­dzie pani z nami, ale spo­koj­nie. Czy po­szłam wtedy za nimi, gdy on za­brał mi dziew­czyn­kę, czy ja z nią wtedy byłam na tym ma­te­ra­cu, czy ko­ły­sa­nie się we krwi, czy wtedy gdy w środ­ku nocy on albo ja, wśli­zgnię­cie się do czy­je­goś łóżka, nie je­stem sobą tak wy­raź­nie jak­bym sobie tego ży­czy­ła, naj­wy­raź­niej, ła­du­jąc ten cięż­ki ka­ra­bin, ach, uzbro­jo­na łusz­czą­ca się dama. Czy mię­śnie, czy kości po­cią­ga­ne w jedną stro­nę - ku nim, ku drzwiom?

Zakończenie jest bardzo dobre i jasne, dziwię się ze niedostrzegalne części z komentujacych. Mam rozumieć, że obrzydzenia zaciemnia widzenie? Czyli doskonale komentujący oddają stan "bohaterów" opowiadania, jednocześnie dodają puenty i jasności treści. Bo w tej chwili trudno patrzeć a jak mają się czuć "bohaterowie" przez lata i pod wpływem szaleństwa?
Bo z treści wynika, obrazy chwilami ujawniane przez oszalałych "bohaterów", nie dostrzegających co robią na skutek ciągłego splecionego pożądania, słyszących nakazujące określone działanie księżycowe głosy, którym nie zawsze się poddają, to właśnie szaleństwo.
Doskonale oddany stan "bohaterów", chociaż w tak krótkim opowiadaniu, doskonale oddana sytuacja i możliwość którą ona spowodowała. Szczegóły są ważne, unikamy takich w życiu codziennym jednak one istnieją w wielu podobnych sytuacjach. Bo autor przedstawia nam życie jednej z istot o postaci człowieka, jednak płciowo jest to inny od nas człowiek a tacy się zdarzają. Osobiście miałem podobnego sąsiada, miał żonę, itd... to inny temat. Że jest dwupłciowy jednak słyszałem, nie widziałem.
Temat bulwersuje? Bo jakiś seks dziwny, bo zbrodnia? A co dziś wokoło? Porwania kobiet, dzieci i niewolnictwo seksualne, wyuzdane aż do zamordowania porwanych to codzienność, od początku świata niezmiennie. Lektura jest bardzo delikatna w porównaniu z życiem wokoło, tym nie krok a kilometr od nas, "niewidzialnym" więc bo ble, bo ku... kto to widział tak, nie chcę patrzeć, niech zdycha, niech się udławi, niech się modli, niech go Bóg wysłucha ja mam go w d... .
Więc ku... przyjmijcie ludzie do wiadomości, że możecie być w każdej chwili pozbawieni wszystkiego, od wolności do zdrowia, że mogą was gwałcić, znęcać się, zarzynać jak świnie.
Czyli wynika: warto ostrożność zachować i wiedzieć, coś lub coś niecoś. Także o istniejących jak w opowiadaniu sytuacjach, trącających w nas miejsca w sercu i budzących oczy, by rozejrzeć się czy spokój wokoło.
Przepraszam to nie temat opowiadania? Nie, to wrażliwość czytelników, oczywiście. Jednak wrażliwość nie znaczy omijanie tego, co boli i budzi wstręt ponieważ inne. To rozszerzanie tej wrażliwości i zrozumienie jej, jednak w świetle ściśle nadanych przez Boga zasad i jego miłosierdzia także w ściśle określonych przypadkach. Bo ludzkie zasady, to zmienne "gó...", najczęściej tyle warte.
Przepraszam autorze, i dziękuję :).
To kolejne Twoje niezwykłe opowiadanie, każde porusza.
Ciekawe są też, oprócz stylu złożonego a jednak prostego <styl trącający i szarpiący odczucia czytelnika, w każdym opowiadaniu>, podobieństwa do... poezji Stachury ;).
Nie tłumaczę dlaczego, pozdrawiam :).
P.S. Skróty tylko do "przekleństw", ponieważ komentarz mógłby być usunięty, a nie chcę.
jeden dnia 17.08.2018 11:20
skroplami
Dziękuję serdecznie za tak rozwinięty komentarz, cenną interpretację i za miłe słowo. To prawda, że rzeczywistość bywa gorsza od najczarniejszej fikcji.
Nie odbieram innym prawa do własnego odbioru tekstu, niech tekst sam się broni.
Do poezji Stachury? To ciekawe.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 27.08.2018 12:05
"... W moim szpiku żyją już same grzyby." - To zdanie jest genialne. Całość to jednak chora pornografia, której jeśli jest jakiś pożytek to tylko taki, że okazuje dekadencję naszych czasów. Pocieszające są w tutaj krytyczne komentarze. Widzę, że jeszcze istnieją moralni ludzie.

Ps. AntoniGrycuk zainteresował mnie twój komentarz odnoście Mechanicznej Pomarańczy. Nie czytałem wprawdzie (jeszcze) książki, ale oglądałem film i nie widzę podobieństw. Co ciekawe opisałem kiedyś ten film i jego wpływ na środowiska chuligańskie w artykule "Skinheadzi i Modsi". Nie ma go na tym portalu, gdyż nie pasuję tematycznie, ale znajdziesz go w necie.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
BlueRiver
18/10/2018 22:00
Dziękuję za komentarz :) Pozdrawiam ;) »
mike17
18/10/2018 19:49
Witaj, Quentinie po dłuższej przerwie :) Tak, to prawda -… »
tm868
18/10/2018 19:21
Panie adamie poeto, czyż to nie w poezji sens tekstu… »
tm868
18/10/2018 18:58
wciągające, rzekłbym. czekam na więcej. »
allaska
18/10/2018 18:04
Co do formy się nie wypowiem, jest jakaś czułość w tekście,… »
allaska
18/10/2018 18:01
"to nic więcej niż garść pyłu" - chyba miałeś na… »
allaska
18/10/2018 17:56
Dużo zaimków w tekście, za dużo.:) to mnie samej? czy… »
allaska
18/10/2018 17:50
Alkestis, dziękuję bardzo za opinię:) »
mike17
18/10/2018 15:37
Kaziu, wielkie dzięki za tak miły i konkretny koment :)»
Wiktor Mazurkiewicz
18/10/2018 15:08
alos przepięknie dziękuję za słówko. Czy Kohelet… »
Darcon
18/10/2018 15:08
Mocne. Tak powinna wyglądać krótka forma, maksimum emocji w… »
Quentin
18/10/2018 13:53
Milosc ci wszystko wybaczy Zawsze mnie zastanawialo i… »
alkestis
18/10/2018 13:32
Tak to jest, Allasko, jak w Twoim wierszu. My - łase na… »
Anna Wu
18/10/2018 11:19
Podobno stłuczenie lustra to 7 lat nieszczęścia. Tak wiec… »
Anna Wu
18/10/2018 11:08
Bardzo dziękuję Kamyczku za komentarz. Rzeczywiste - jest… »
ShoutBox
  • Zola111
  • 18/10/2018 22:08
  • Mario, spójrz trochę wyżej na "Konkursy" lub wejdź na forum dyskusyjne.
  • mariaczekanska
  • 18/10/2018 20:06
  • nie umiem odnaleźć tego zaśrodkowania :(
  • Zola111
  • 17/10/2018 23:32
  • Zaśrodkowanie#29 czeka na Wasze wiersze, Poeci.
  • chawendyk
  • 15/10/2018 12:42
  • hmm... autohipnoza
  • mike17
  • 14/10/2018 12:31
  • A tu namiary do głosowania : [link]
  • mike17
  • 14/10/2018 12:30
  • Jeszcze 10 dni pozostało ,by oddać swój głos w MUZO WENACH 6, konkursie dla prozaików. Wynagrodźcie swoich faworytów. Czytajcie i głosujcie, naprawdę warto docenić ich trud :)
  • MarcinD
  • 13/10/2018 23:35
  • Super :/. A u mnie tylko kratka ze słowem "Avatar". A kliknięcie "otwórz grafikę w nowym oknie otwiera stronę 404 :/. EDIT: Już działa. Pomogło wyczyszczenie ciastków. Taki przypadek.
  • Vanillivi
  • 13/10/2018 22:24
  • U mnie wyświetlają się poprawnie.
  • MarcinD
  • 13/10/2018 21:33
  • Takie pyta nie techniczne: czy tylko u mnie nie wyświetlają się awatary i zamiast nich błąd 404 czy to jakiś ogólny problem?
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas