Uwięziony w Serze - rozdział III - Porządki - MP642
Proza » Inne » Uwięziony w Serze - rozdział III - Porządki
A A A

Postanowił zrobić porządki. Miał wprawdzie tylko mały, ciasny pokoik i w dodatku bez dostatku, lecz nie znaczyło to przecież, że przeznaczone mu było zginąć pod górą śmieci i smrodu. Gdy więc zobaczył ogrom bałaganu jaki panował w jego lokum, gdy wreszcie spokojnie usiadł i zobaczył na czym siedzi: że siedzi mianowicie na Serze, powziął natychmiastową decyzję o porządkach. Musiał jednak wpierw mieć narzędzia do tychże porządków, bo przecież człowiek bez narzędzi jak wiewiórka bez żołędzi. Wybrał się więc w podróż do starego Sklepu Pałacowego, gdzie Wielebny Szyszak McHorridor-Kołolski tanio sprzedawał wszystko czego dusza zapragnie. Były tam więc i artykuły spożywcze, a więc pieczywo, chleb, bułki, ciasta, masło, dżemy, mleko, kakao, soki, woda mineralna gazowana i niegazowana, jogurty, serki i sery i wędliny i miód i płatki śniadaniowe i kolacyjne i papier śniadaniowy i lanczowy i kolacyjny i podwieczorkowy i kiełbasa i mięso i ryby i konserwy rybne i mięsne i keczap i majonez i jajka i parówki i pasztety i musztarda po i przed obiadem i igły i nici i buty najrozmaitsze: sandały i adidasy i wizytowe i domowe i kobiece i męskie i dziecięce i młodzieżowe i papcie i łapcie i piżamy i sukienki i spódnice i garnitury i bluzy i bluzki i rajtuzki i kapelusze i kontusze i czapki i rękawiczki i szaliki i spodnie i podkoszulki i majtki i skarpetki i chusteczki higieniczne i papier toaletowy: i biały i kolorowy i złoty i siaki i owaki, i w ogóle wszystkich typów, i lody i czekolady i ciastka i czekoladki i torty i warzywa i owoce najróżniejsze: marchewki, gruszki i pietruszki i rzodkiewki i margaryna i proszek do pieczenia i jabłka i kokosy i cytryny i buraki i zmieniaki i ananasy i śliwki i pomidory i melony i arbuzy i to i owo (TV też) i książki nawet wszelakie i powieści i czasopisma i dramaty i serie wydawnicze i dzienniki i tygodniki i dwutygodniki i miesięczniki i dwumiesięczniki i kwartalniki i półroczniki i roczniki i zbiory wierszy i atlasy i mapy i zegary i gadżety i kalendarze i telefony komórkowe i tablety i notebooki i netbooki i ultrabooki i pagery i wędki i komputery i telewizory i piły spalinowe i młotki i śrubokręty i kasza i ryż i mrożonki i drukarki i monitory i głośniki i piece i kominy i krany i gumki i ołówki i pióra i długopisy i meble i szafy i tapczany i kanapy i notesy i klawiatury i samochody i czołgi i armaty i samoloty i encyklopedie i leksykony i vademeca i repetytoria i słowniki i kalkulatory i sejfy i nakrętki i zakrętki i modemy i przewodniki i podręczniki i ręczniki i haczyki i żaluzje i iluzje i w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem konia z rzędem temu kto coś tam znajdzie samemu. Dlategóż też był tam Wielebny i jego 777 synów oraz 999 córek, jak i 1000 i jedna żona, którzy to klijentów po owym Sklepie Bogatym oprowadzali i wszystko odnajdywali. Mieli oni zaś pamięć wspaniałą i dokładnie gdzie co jest wiedzieli. Przybył więc i on i zobaczył mioteł wiele i do wyboru: i blaszane i metalowe i drewniane i plastikowe i papierowe i tekturowe i z tworzyw sztucznych rozmaitych i gumowe i miedziane i brązowe i żelazne i bambusowe i bananowe i dębowe i mahoniowe i sosnowe i perłowe i bursztynowe i diamentowe i złote i srebrne i rubinowe i szmaragdowe i ametystowe i opalowe i topazowe i berylowe i aksamitowe i jedwabne i wierzbowe i świerkowe i palmowe i cisowe i jabłoniowe i gruszowe i śliwowe i oliwne i mleczne i stateczne i w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem konia z rzędem temu kto by się w tej wielości wyboru zorientował. Wobec tego postanowił sięgnąć po Wyjelky y Wspaniały Poradnyk Klijjenta autorstwa wspólnego: prof.zw.dr.hab.mgr.inż.dr.n.med. i prof.zw.dr.hab.-hab.łap.-łap.cap.-cap., w którym każdy klijjent wszelakiją pomoc wyboru produktu żądanego znaleźć może i z łatwością przeogromną z pewnością dobrego wyboru dokona, jeśliż tylkoż ówciż ten Poradnyk przeczyta. Jakoż zatem zabrał się do lektury, a nie było w niej dziury. Poradnyk zaś lyczył stron olbrzymie tomiszcza, któreć bez kozery ze pół sklepu zajmowały. Znalazł szybko mijotełom rozdział poświęcon, a jużci do czytania się zapalił, jakoć i do porównań wszelakijich czynienia. A tymczasemć zmrok zapadał. Zza przeźroczystych, świeżo umytych szyb przenikał blask wschodzącego Księżyca, który nastrajał do rozmyślań i refleksyj. Szedłeś ulicą. Tak, szedłeś, wiesz to. Nie ukryjesz tego przed tobą. Ty wiesz. Szedłeś szybkim krokiem, wzrok miałeś ostry, jasny, zdecydowany, bez cienia litości, wątpliwości, lęku. Z dala dobiegało wycie wilków i pohukiwanie sów. Las gęstniał z każdą sekundą, wchłaniał twoją myśl, twoją psychikę, twoje uczucia, a jednak nie poraliżował twojej siły żywotnej, twej duszy, twego dziedzictwa, dziedzictwa ojców obcych, a jednak swoich. Nie dałeś się otumanić. Zmierzałeś prosto do celu. Odwaga twa jak miecz, jak szabla, jak szpada z kości twych przodków, zahartowana w ich gorącej, świeżej, choć tak dawnej krwi. Ciągle świeżej. Mogiły zarosły chwastem, robaki pożarły ciała, lecz duch przetrwał, lecz myśl przetrwała. Ty byłeś jej ostatnim powiernikiem, jej obrońcą, a siłą twą mogiły; siłą twą kamień i stal i zimno i krew i kości i marmur i granit i głaz nieczuły i niewzruszony wobec robaków które po nim chodzą gdyż nic mu zrobić nie mogą. Tak! Byłeś jak upiór, jak zmora i jak koszmar nocny dla ich plemienia. Nie dosięgnął cię ich kwas ni ich miękkość nie wzbudziła w tobie płaczu. Strząsnałeś z siebie ścierwa, oczyściłeś się z gnoju w Pradawnym Strumieniu, w wodzie Siły i Życia. I wziąłeś Ogień z dna ocenau, wydobyłeś go z głębin podziemnych i z morskich odmętów. Z pieczar zapomnianych wziąłeś płomień i z jaskiń zarosłych, o których zapomniano i uznano za minione. Mimo iż zimno w nich, ciemno i ponuro, to jednak przetrwała w nich Iskra Przedwieczna. Od niej swą duszę odpaliłeś, z niej moc nową zaczerpnąłeś, której oko ludzkie nie widziało. Bo nieprawości tak wielkiej nie było od wieków, od tysiącleci tak wielkiej niesprawiedliwości. Bo oto robak lwa strącił z tronu, dżdżownica precz motyla przegnała, a ropucha włada jeziorem. Lecz dni ich bliskie są końca i kresu dochodzi ich panowanie. Oto nadchodzisz jak Mściciel i przybywasz jako Pomsta przodków. Dzierżysz w prawicy pochodnię, co płonie jasnym ogniem. I rzuciłeś ją w bezmiar bagniska, zanurzyłeś ją w odmętach rynsztoka i wypaliłeś siedlisko robactwa. I w pył się zamienili. Stali się prochem przez wiatr rozwiewanym, który nie ma miejsca spoczynku, aby mógł się odrodzić; nie ma mogiły kamiennej ni granitu, w którym mógłby przeczekać trudne czasy. I nie mają kości, aby powlec je ciałem, ani krwi, aby się zagotowała od gniewu. Są prochem bez przyszłości, bez nadziei na odrodzenie. Po wieki tułać się będą w nicości, w cierpiniu swą wieczność przeżywać. Nie obudzi ich okrzyk weselny, ani gniewem nigdy nie zapłoną. Wygnani z Życia, pozbawieni Siły, utopieni we własnej Obrzydliwości i Ohydzie swego bytu. Cali nieczyści: od krwi, którą przelali, od krwi królów i proroków i władców i szlachetnych i czystych; a także od tłuszczu, bo utuczyli się na ich pracy, na ich wysiłku zdobyli pożywienie. Wreszcie od nasienia swego zbrukani, bo czynów nierządnych i gwałtów na żonach ich się dopuścili. A któż widział aby wróbel z orlicą miał piskęta lub by tygrysica legała z królikiem?

Biada, biada, biada wieprzom nierządnym i świniom lubieżnym, biada rozpasanym i tchórzliwym! Oto przyszła na was pomsta od Pana i Jego ludu, którego przodków wymordowaliście. Oto ogień wypali was jak słomę, jak trawę i jak zwiędłe kwiaty. Oto zostaniecie wypluci jak zgnilizna, jak ścierwo i jak padlina. Bo tym właśnie staliście się: odrażającą masą, gnojem w oczach Pana, cuchnącym i odpychającym. Ściekiem rynsztoka. Lecz oto nadchodzi ogień aby was wypalić i woda aby obmyć ziemię od brudu waszych dusz. Oto przychodzą czyści i sprawiedliwi, których wymordowaliście, aby zasiąść na swych tronach. Oto nadchodzą z mieczem karzącym aby wyciąć was w pień, aby oczyścić świat z waszej obecności, jak oczyszcza się ciało z choroby. Bo Gniew Pana na was rozgorzał i wygubi was, wyniszczy i wypluje. I nie ma już dla was nadziei, nie ma dla was ratunku, wy, którzy taplacie się w rynsztoku własnej niegodziwości! Będziecie gnić na wieki, po wieczne czasy w ohydzie waszej się nurzać, a nic wam nie pomoże. A my, czyści i nieskalani, zasiądziemy nad wami, czerpiąc rozkosz z waszej ohydy i z waszego poniżenia. I będziecie się taplać u naszych stóp, a my będziemy was zabijać, ciągle i na nowo porażać was naszą wielkością. Zdychajcie psy! Zdychajcie wieprze nieczyste! Zdychajcie świnie i ścierwa! Zdychajcie na wieki! Amen.

To są porządki Pana i Sług Jego w Dniu Ostatecznym.

Gloria Patri, Filio, Spiritui – Deo

Et odi profanum vulgus et arceo!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MP642 · dnia 13.08.2018 02:10 · Czytań: 86 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Gatsby dnia 16.08.2018 20:43
MP642,

Pierwsze zdania, z małym wyjątkiem, wyglądają normalnie jednak później zaczyna się galimatias.

Więcej tutaj literek I niż słów...

Cytat:
Były tam więc i ar­ty­ku­ły spo­żyw­cze, a więc pie­czy­wo, chleb, bułki, cia­sta, masło, dżemy, mleko, kakao, soki, woda mi­ne­ral­na ga­zo­wa­na i nie­ga­zo­wa­na, jo­gur­ty, serki i sery i wę­dli­ny i miód i płat­ki śnia­da­nio­we i ko­la­cyj­ne i pa­pier śnia­da­nio­wy i lan­czo­wy i ko­la­cyj­ny i pod­wie­czor­ko­wy i kieł­ba­sa i mięso i ryby i kon­ser­wy rybne i mię­sne i ke­czap i ma­jo­nez i jajka i pa­rów­ki i pasz­te­ty i musz­tar­da po i przed obia­dem i igły i nici i buty naj­roz­ma­it­sze: san­da­ły i adi­da­sy i wi­zy­to­we i do­mo­we i ko­bie­ce i mę­skie i dzie­cię­ce i mło­dzie­żo­we i pap­cie i łap­cie i pi­ża­my i su­kien­ki i spód­ni­ce i gar­ni­tu­ry i bluzy i bluz­ki i raj­tuz­ki i ka­pe­lu­sze i kon­tu­sze i czap­ki i rę­ka­wicz­ki i sza­li­ki i spodnie i pod­ko­szul­ki i majt­ki i skar­pet­ki i chu­s­tecz­ki hi­gie­nicz­ne i pa­pier to­a­le­to­wy: i biały i ko­lo­ro­wy i złoty i siaki i owaki, i w ogóle wszyst­kich typów, i lody i cze­ko­la­dy i ciast­ka i cze­ko­lad­ki i torty i wa­rzy­wa i owoce naj­róż­niej­sze: mar­chew­ki, grusz­ki i pie­trusz­ki i rzod­kiew­ki i mar­ga­ry­na i pro­szek do pie­cze­nia i jabł­ka i ko­ko­sy i cy­try­ny i bu­ra­ki i zmie­nia­ki i ana­na­sy i śliw­ki i po­mi­do­ry i me­lo­ny i ar­bu­zy i to i owo (TV też) i książ­ki nawet wsze­la­kie i po­wie­ści i cza­so­pi­sma i dra­ma­ty i serie wy­daw­ni­cze i dzien­ni­ki i ty­go­dni­ki i dwu­ty­go­dni­ki i mie­sięcz­ni­ki i dwu­mie­sięcz­ni­ki i kwar­tal­ni­ki i pół­rocz­ni­ki i rocz­ni­ki i zbio­ry wier­szy i atla­sy i mapy i ze­ga­ry i ga­dże­ty i ka­len­da­rze i te­le­fo­ny ko­mór­ko­we i ta­ble­ty i no­te­bo­oki i net­bo­oki i ul­tra­bo­oki i pa­ge­ry i wędki i kom­pu­te­ry i te­le­wi­zo­ry i piły spa­li­no­we i młot­ki i śru­bo­krę­ty i kasza i ryż i mro­żon­ki i dru­kar­ki i mo­ni­to­ry i gło­śni­ki i piece i ko­mi­ny i krany i gumki i ołów­ki i pióra i dłu­go­pi­sy i meble i szafy i tap­cza­ny i ka­na­py i no­te­sy i kla­wia­tu­ry i sa­mo­cho­dy i czoł­gi i ar­ma­ty i sa­mo­lo­ty i en­cy­klo­pe­die i lek­sy­ko­ny i va­de­me­ca i re­pe­ty­to­ria i słow­ni­ki i kal­ku­la­to­ry i sejfy i na­kręt­ki i za­kręt­ki i mo­de­my i prze­wod­ni­ki i pod­ręcz­ni­ki i ręcz­ni­ki i ha­czy­ki i ża­lu­zje i ilu­zje i w ogóle i w szcze­gó­le i pod każ­dym innym wzglę­dem konia z rzę­dem temu kto coś tam znaj­dzie sa­me­mu.
- Ot najdłuższe zdanie świata.

Czyta się to ciężko. Trzeba być zażartym jak cholera, by to przeczytać. Ja nie dałem rady. Sądzę, że trzydzieści pięć osób z trzydziestu dziewięciu, które wyświetliły tekst również wymiękły.

Rozumiem, że jest to forma żartu, lecz zapis tytulatury należy przyswoić nawet w takim nierealnym zlepku:
Cytat:
prof.​zw.​dr.​hab.​mgr.​inż.​dr.​n.​med

prof. zw. dr hab. (i tutaj po dr nie piszemy kropki. Magister (mgr) w tym przypadku się kasuje (dr zjada mgra) inż. dr n. med.

Po wczesniej cytowanym fragmencie z lasem literek I, Zaczynasz pisać językiem strasznie nieaktualnym. Tego nikt nie będzie czytać w obecnych czasach, chyba że Wyciągniesz skądś jakiegoś archaicznego staruszka :D

Rozumiem, że twoja obecność tutaj ma coś na celu? Jeśli tak, to proponuję zastanowić się nad tekstem.

Jesteś tutaj już jakiś czas, jest to któras część tego "dzieła". Nie zastanawia Cię to, że brak jakichkolwiek komentarzy?

Pozdrawiam.
MP642 dnia 16.08.2018 22:45
Po pierwsze, nie uważam tego za żadne dzieło, co napisałem jasno we wstępie do pierwszego rozdziału. Który to zresztą rozdział, ku mojemu zaskoczeniu, wylądował na Górnej Półce, co zachęciło mnie do publikacji dalszych rozdziałów.
Po drugie, dr bez kropki, ale jeżeli się odmienia to z kropką, tak mnie przynajmniej uczono. Dr, nie ma dr. albo dr-a. Zaś to że mgr kasuje dr-a nie jest wiedzą powszechną. Poza tym jest to oczywiście też forma żartu, jak to nazwałeś.
I wreszcie po trzecie, polecam poczytać Gombrowicza i Joyce'a i tym podobnych. Bo to coś powyżej jest przykładem podobnego traktowania literatury, tak mi się przynajmniej wydaje. Wszystko jest tu żartem, grą konwencjami, zabawą językiem czy jak tam chcesz to nazwać. Archaiczny język jest również tego częścią. Zresztą występuje on w dużej części części "Uwięzionego".
A moja obecność tu? Cóż, opublikowałem tu te swoje wiersze, które uważałem za najlepsze - wszystkie wylądowały na Dolnej Półce. Opublikowałem opowiadanie i dramat - wylądowały na Górnej. Dla eksperymentu opublikowałem pierwszy rozdział "Uwięzionego" i wylądował na Górnej. Skoro zacząłem, to będę sobie publikował dalej, bo co mi to szkodzi.
Ale bez obawy - nie wszystkie rozdziały są w tym stylu. W pewnym momencie zaczynają się refleksje filozoficzne, psychologiczne etc. A i nawet postmodernistyczne zabawy są lepszego chyba gatunku niż powyższy rozdział. Zresztą zobaczymy jak zostaną ocenione.

Pozdrawiam i zapraszam mimo wszystko do śledzenia (jeżeli już nie lektury) dalszych rozdziałów.
Gatsby dnia 16.08.2018 23:31
Dobrze więc, zwracam honor za dra. Przygniótł mnie natłok literek I :D

Uważam jednak, że w prozie nie powinno się używać skrótów.

Odnośnie lasu literek I, to zastanowiłbym się na Twoim miejscu nad jego modernizacją. Szczerze mówię, że jest to ciężki kawałek do przetrawienia.

Archaizmy... - Może znajdzie się ich miłośnik. Nie wiem. Sam się kiedys przekonasz.

Pisuj nadal i wiele!
Pozdrawiam.
Prat Bart Pao dnia 16.08.2018 23:44
ot Idea,
krótka lista od...

Cytat:
ar­ty­ku­ły spo­żyw­cze, a więc pie­czy­wo, chleb, bułki, cia­sta, masło, dżemy, mleko, kakao, soki, woda mi­ne­ral­na ga­zo­wa­na i nie­ga­zo­wa­na, jo­gur­ty, serki i sery i wę­dli­ny i miód i płat­ki śnia­da­nio­we i ko­la­cyj­ne i pa­pier śnia­da­nio­wy i lan­czo­wy i ko­la­cyj­ny i pod­wie­czor­ko­wy i kieł­ba­sa i mięso i ryby i kon­ser­wy rybne i mię­sne i ke­czap i ma­jo­nez i jajka i pa­rów­ki i pasz­te­ty i musz­tar­da po i przed obia­dem i igły i nici i buty naj­roz­ma­it­sze: san­da­ły i adi­da­sy i wi­zy­to­we i do­mo­we i ko­bie­ce i mę­skie i dzie­cię­ce i mło­dzie­żo­we i pap­cie i łap­cie i pi­ża­my i su­kien­ki i spód­ni­ce i gar­ni­tu­ry i bluzy i bluz­ki i raj­tuz­ki i ka­pe­lu­sze i kon­tu­sze i czap­ki i rę­ka­wicz­ki i sza­li­ki i spodnie i pod­ko­szul­ki i majt­ki i skar­pet­ki i chu­s­tecz­ki hi­gie­nicz­ne i pa­pier to­a­le­to­wy: i biały i ko­lo­ro­wy i złoty i siaki i owaki, i w ogóle wszyst­kich typów, i lody i cze­ko­la­dy i ciast­ka i cze­ko­lad­ki i torty i wa­rzy­wa i owoce naj­róż­niej­sze: mar­chew­ki, grusz­ki i pie­trusz­ki i rzod­kiew­ki i mar­ga­ry­na i pro­szek do pie­cze­nia i jabł­ka i ko­ko­sy i cy­try­ny i bu­ra­ki i zmie­nia­ki i ana­na­sy i śliw­ki i po­mi­do­ry i me­lo­ny i ar­bu­zy i to i owo (TV też) i książ­ki nawet wsze­la­kie i po­wie­ści i cza­so­pi­sma i dra­ma­ty i serie wy­daw­ni­cze i dzien­ni­ki i ty­go­dni­ki i dwu­ty­go­dni­ki i mie­sięcz­ni­ki i dwu­mie­sięcz­ni­ki i kwar­tal­ni­ki i pół­rocz­ni­ki i rocz­ni­ki i zbio­ry wier­szy i atla­sy i mapy i ze­ga­ry i ga­dże­ty i ka­len­da­rze i te­le­fo­ny ko­mór­ko­we i ta­ble­ty i no­te­bo­oki i net­bo­oki i ul­tra­bo­oki i pa­ge­ry i wędki i kom­pu­te­ry i te­le­wi­zo­ry i piły spa­li­no­we i młot­ki i śru­bo­krę­ty i kasza i ryż i mro­żon­ki i dru­kar­ki i mo­ni­to­ry i gło­śni­ki i piece i ko­mi­ny i krany i gumki i ołów­ki i pióra i dłu­go­pi­sy i meble i szafy i tap­cza­ny i ka­na­py i no­te­sy i kla­wia­tu­ry i sa­mo­cho­dy i czoł­gi i ar­ma­ty i sa­mo­lo­ty i en­cy­klo­pe­die i lek­sy­ko­ny i va­de­me­ca i re­pe­ty­to­ria i słow­ni­ki i kal­ku­la­to­ry i sejfy i na­kręt­ki i za­kręt­ki i mo­de­my i prze­wod­ni­ki i pod­ręcz­ni­ki i ręcz­ni­ki i ha­czy­ki i ża­lu­zje i ilu­zje i w ogóle i w szcze­gó­le i pod każ­dym innym wzglę­dem konia z rzę­dem temu kto coś tam znaj­dzie sa­me­mu.
MP642 dnia 18.08.2018 11:26
Gatsby, w natłoku literek "i" chodzi właśnie o sam ten natłok, o to żeby się z niego śmiać. W ogóle w całym "Uwięzionym" o to chodzi. Nie wiem czy spotkałeś się do tej pory z takim typem literatury, w którym chodzi nie o akcję właściwie ale o zabawę formą. Stąd też te skróty, stąd archaizmy, stąd natłok literek "i". Spróbuj poczytać na przykład "Ulissesa" Joyce'a albo "Trans-Atlantyk" (i inne powieści) Gombrowicza. Wtedy zobaczysz, że Twoje uwagi średnio mają tu sens :)
No ale nieważne. Mimo wszystko dziękuję za komentarze, bo jak sam zauważyłeś, stanowią one rzadkość pod moimi tekstami.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
22227
19/09/2018 17:28
No cóż... gdyby nie te wilki, ale wierszyk fajny. »
Zola111
19/09/2018 15:35
Intro, dziękuję pięknie. jest mi niezmiernie miło, że do… »
Ania_Basnik
19/09/2018 14:25
Piękne klimaty Gałczyńskiego! Zasierpniłeś tu pięknie :)»
DanielKurowski1
19/09/2018 14:24
Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie »
Marek Adam Grabowski
19/09/2018 13:19
Cyberpunk wydaje mi się czym ekscytującym, aczkolwiek samemu… »
GregoryJ
19/09/2018 00:26
Zjawiam się, bo co tu dużo owijać w bawełnę… teksty… »
ajw
18/09/2018 21:01
introwerko - niesamowity jest Twój tok myślenia.Nawet nie… »
Darcon
18/09/2018 20:43
Jeśli mafie łatwo zlikwidować, to po co o tym pisać? Żeby… »
DanielKurowski1
18/09/2018 17:00
Opowiadanie poprawiłem, faktycznie Boris nie ma planu na… »
Darcon
18/09/2018 16:54
Całkiem ciekawy świat, ale nie przekonałeś mnie fabułą i… »
introwerka
18/09/2018 16:07
22227, bardzo dziękuję :) Twoja opinia wiele dla mnie… »
szmirus
18/09/2018 15:37
Jeśli to dobrze, to miło mi to słyszeć i dziękuję :) »
22227
18/09/2018 15:04
Bardzo dobry wiersz, masz tą lekkość pióra, która płynie… »
Dobra Cobra
18/09/2018 14:53
Pięknie nawiązujesz na początku komentarza do pierwszych… »
22227
18/09/2018 14:51
Dzięki Intro, dobrze to ujęłaś "reglamentacja… »
ShoutBox
  • JOLA S.
  • 16/09/2018 09:48
  • Stawitzky, dzięki i dobergo dnia :)
  • JOLA S.
  • 14/09/2018 14:47
  • Yitopaz, możesz cały tekst podmienić, wytnij i wklej od nowa, nie będzie przechodził przez maszynkę Redakcji. :)
  • mike17
  • 13/09/2018 18:02
  • A tu informacja konkursowa : [link]
  • mike17
  • 13/09/2018 18:01
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 6, gdzie inspiracją jest muzyka, na podstawie której należy napisać miniaturkę i wysłać mnie. Czekają atrakcyjne nagrody :)
  • Esy Floresy
  • 11/09/2018 22:24
  • Czas ucieka coraz szybciej, zostało 10 dni. Łapcie, więc za pióra i nadsyłajcie wiersze na konkurs :) [link]
  • Kushi
  • 09/09/2018 13:32
  • Miłej Niedzieli Kochani [link] :)
  • mike17
  • 08/09/2018 19:39
  • Hej, ho, na konkurs by się szło! Jednym słowem zapraszam na MUZO WENY 6, konkurs prozatorski, gdzie piszemy małą miniaturkę pod utwór muzyczny. Łatwe? Jasne! Zatem piszcie i do boju :)
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:Lilavo2021
Wspierają nas