1. Dziewczyna o zielonych oczach. Przebudziłam się. - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 1. Dziewczyna o zielonych oczach. Przebudziłam się.
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Dziewczyna o zielonych oczach.

1. Przebudziłam się.

Poczułam, że podniosłam powieki. Poczułam, bo nadal otaczała mnie ciemność. Nie taka zwyczajna ciemność nocy, ale taka zupełna. I ta całkowita cisza. Absolutna. Nie wiedziałam, gdzie byłam. Nie czułam swojego ciała. Podobno ludzkie oko cały czas widzi krawędź nosa, tylko na co dzień mózg ignoruje ten obraz. Ale ja nie widziałam nawet tego. Usiłowałam się poruszyć, by podstawić sobie palce przed oczy, ale zdałam sobie sprawę, że nie czułam swojego ciała. Mogłam tylko patrzeć w ciemność i to akurat tam, gdzie były skierowane moje nieruchome oczy.
 
Nagle zaczęło się. Powoli zaczynałam zdawać sobie sprawę, że leżę płasko, na czymś twardym. Zaczęłam czuć dotyk, również na twarzy. Miałam wrażenie, że byłam czymś dokładnie przykryta, może owinięta? Poczułam też, że pod tym czymś byłam zupełnie naga. Zaskakujące, że zupełnie mnie to nie wystraszyło. Raczej zaintrygowało. Co było wcześniej? Wszystkie swoje myśli skupiłam na tym, co było wcześniej. I gdzieś tam, we wnętrzu mojej głowy zapaliło się małe światełko. Albo raczej - zagrała mała, pojedyncza nutka. A potem kolejne nutki. I wreszcie muzyka.
 
Tak, zdecydowanie. Wcześniej była muzyka. Jaka? Och, to oczywiste. Ulubiona przecież.
 
"...w nim dziewczyna
i tylko czasem mnie przypomina.

Naleję sobie wody do wanny i tabletki i tępe jak Ty, jak Ty żyletki!..."
 
Teraz zaczęłam sobie przypominać dokładniej. Kąpiel. Bardzo gorąca woda. Aspiryna. Tylko kilka tabletek. A może było ich kilkanaście? Słuchawki z tym utworem i wzrok utkwiony w obiektywie nagrywającego wszystko smartfona stojącego po drugiej stronie wanny. A obok kartka z krótką dedykacją "Dla Adriana". No i żyletki. A potem, wraz z parą bardzo gorącej kąpieli charakterystyczny zapach. I delikatne nitki czerwieni rozchodzące się od zanurzonych po ramiona rąk. Nie pamiętam już, czy bolało. Nagle czyjś krzyk. Kobiecy. Pełny przerażenia.
 
"Maja! Co ty sobie zrobiłaś?! Boże kochany, Mikołaj, dzwoń po pogotowie!!!".
 
Poczułam, jak moje brwi zbiegły się ku sobie w wyrazie gniewu i niezadowolenia. Czyli co, jednak nie udało mi się? Wreszcie wróciło już do mnie czucie całego ciała. Chyba mogłam spróbować się podnieść. Zrobiłam to więc i... uderzyłam mocno czołem o jakąś niewidoczną przeszkodę tuż nade mną. Co dziwne, nie zabolało. Po prostu poczułam uderzenie. Dotarł do mnie hałas, metalowy dźwięk, jakbym była zamknięta w stalowej puszce. Z jednej strony miałam wrażenie, że pomieszczenie było duże, z drugiej - ten dziwny, niski sufit. Przestałam się poruszać, pozwalając sobie czas na myślenie. Pierwsze skojarzenie wywołało u mnie lekkie ukłucie paniki. Czy byłam zamknięta w... trumnie? Nie, one są drewniane a tutaj odgłos był zdecydowanie bardziej... metalowy? Nagle usłyszałam jakiś dźwięk. Klikanie. Takie elektroniczne, jak dźwięk wciskanych przycisków. A potem brzęczyk i hałas otwieranych drzwi. Och, ile słyszałam dźwięków! A jak doskonale! Cichy elektryczny trzask, potem kolejne brzdęknięcia zapalających się świetlówek i ich ciche buczenie. Czy to wszystko musi tak hałasować? Ach, wreszcie coś innego. Kroki. Miarowe, spokojne kroki. Gdy usłyszałam cichy, przerywany szum, zrozumiałam, że musiał to być czyjś oddech. Ale wciąż nie widziałam nic. Zapomniałam o niewidzialnej przeszkodzie nade mną i znów się poderwałam, z takim samym efektem. Znów huknęło.
- No, który mi tu straszy po nocy? Słuchajcie, ja tu sześćdziesiąt lat już robię, myślicie że się boję? - Rozległ się czyjś głos. Stary głos. Oczami wyobraźni ujrzałam poczciwego staruszka, niemal już całkiem wyłysiałego, o licznych zmarszczkach, ale oczach wciąż nie pozbawionych błysku. Usłyszałam też jakieś uderzenia dokładnie w rytmie sześćdziesięciu czterech uderzeń na minutę, dźwięk niczym mały bębenek. Zaraz... Skąd nagle przyszło mi do głowy, że akurat tyle? I dlaczego czułam, że powietrze wokół mnie ma dokładnie trzy i pół stopnia? Nie było mi zimno, nie dygotały mi mięśnie, nie miałam gęsiej skórki, a jednak... z jakiegoś powodu wiedziałam, że wokół mnie jest tylko trzy i pół stopnia. Czułam to, ale nie marzłam, chociaż przecież byłam naga. To było dziwne.
- No dobra, wygląda na to, że to tutaj. - Głos zbliżył się do mnie. Dobiegł do mnie trochę jak zza ściany, od strony moich nóg. Tym razem pamiętając o tajemniczej przeszkodzie tuż nade mną, tylko trochę uniosłam głowę, ale oczywiście przed oczami nadal miałam ciemność. Pojawił się kolejny dźwięk - znów trzask - i w moją przestrzeń wpadło potężne światło. Teraz doszło do mnie, że przez cały czas byłam po prostu przykryta czymś delikatnym i białym. Gdzie ja byłam? Cała zamarłam w bezruchu ze strachu. Nagle gwałtownie ruszyłam nogami do przodu, jak na sankach.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 12.09.2018 10:55 · Czytań: 206 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Ritha dnia 07.02.2019 13:39
Cytat:
Nie taka zwy­czaj­na ciem­ność nocy, ale taka zu­peł­na.
- powtórzenie "taka"

Ogólnie zbyt dużo zaimków: ta/ten/tego/tam

Cytat:
Nagle za­czę­ło się. Po­wo­li za­czy­na­łam zda­wać sobie spra­wę, że leżę pła­sko, na czymś twar­dym. Za­czę­łam czuć dotyk, rów­nież na twa­rzy.
- zaczęło/zaczynałam/zaczęłam, zbyt duzo na zbyt małej przestrzeni

Cytat:
Mia­łam wra­że­nie, że byłam czymś do­kład­nie przy­kry­ta, może owi­nię­ta? Po­czu­łam też, że pod tym czymś byłam zu­peł­nie naga.
- 2 x "byłam"

Cytat:
I gdzieś tam, we wnę­trzu mojej głowy za­pa­li­ło się małe świa­teł­ko. Albo ra­czej - za­gra­ła mała, po­je­dyn­cza nutka.
- małe/mała, ja rozumiem, że to powtórzenie jest zamierzone, ale jest mnóstwo synonimów, które można by zastosować


W końcowych akapitach masz z kolei mnóstwo: mnie/mi.

Cytat:
Zaraz... Skąd nagle przy­szło mi do głowy, że aku­rat tyle? I dla­cze­go czu­łam, że po­wie­trze wokół mnie ma do­kład­nie trzy i pół stop­nia?
- to stwierdzenie ciekawe, zatrzymało mnie

Cytat:
Usły­sza­łam też ja­kieś ude­rze­nia do­kład­nie w ryt­mie sześć­dzie­się­ciu czte­rech ude­rzeń na mi­nu­tę, dźwięk ni­czym mały bę­be­nek.
- uderzenia/uderzeń


Cytat:
- No dobra, wygląda na to, że to tutaj. - Głos zbliżył się do mnie. Dobiegł do mnie trochę jak zza ściany, od strony moich nóg. Tym razem pamiętając o tajemniczej przeszkodzie tuż nade mną, tylko trochę uniosłam głowę, ale oczywiście przed oczami nadal miałam ciemność. Pojawił się kolejny dźwięk - znów trzask - i w moją przestrzeń wpadło potężne światło. Teraz doszło do mnie, że przez cały czas byłam po prostu przykryta czymś delikatnym i białym.
- mnie/mnie/moich/mną/moją/mnie

Sporo powtórzeń, za dużo zaimków, trochę przegadane. Niemniej jednak jakiś zalążek interesującego klimatu wyczułam.

Pozdrawiam :)
MarcinD dnia 08.02.2019 08:17
Ritha napisała:
Cytat:Zaraz... Skąd nagle przy­szło mi do głowy, że aku­rat tyle? I dla­cze­go czu­łam, że po­wie­trze wokół mnie ma do­kład­nie trzy i pół stop­nia?- to stwierdzenie ciekawe, zatrzymało mnie

Dzięki, staram się zawsze dorzucać takie właśnie "zatrzymujące" elementy, które zwracają uwagę :-).

Ritha napisała:
Sporo powtórzeń, za dużo zaimków, trochę przegadane.

Jest to wstęp, więc raczej z natury rzezy jest "przegadany" trochę. Mam nadzieję, że następne części będą już mniej przegadane. I mam nadzieję, że "zalążek klimatu", o którym wspomniałaś Cię zaciekawi na tyle, byś znalazła chwilę na kolejne rozdziały - zapraszam do nich :-).
Ritha dnia 18.02.2019 08:18
MarcinD napisał:
Jest to wstęp, więc raczej z natury rzezy jest "przegadany" trochę.

- co Ty gadasz :p Tzn. może i tak, ale nie ma reguły, dobrze (na zatrzymanie czytelników przy tekście) robi jednak dynamiczny wstęp, albo zwarty - w pigule, ale tak jak mówię - w zasadzie nie ma reguły :) Każdy szuka czegoś innego w opowiadaniu, jednak nadmiar zaimków nigdy nie idzie na plus.
Na kolejne rozdziały być może się skuszę, a co by nie być gołosłowną to nawet zaraz zajrzę do dwójki :)
Pozdrawiam
Kemilk dnia 22.03.2019 17:13
Początek intrygujący i wprowadzający fajną atmosferę.
Poniżej znalazłem niedopracowane zdanie.
Cytat:
Prze­sta­łam się po­ru­szać, po­zwa­la­jąc sobie czas na my­śle­nie.

zbędny jest "czas"
pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kobra
16/09/2019 23:29
Na TAK. :) »
bruliben
16/09/2019 23:23
Nie trać wiary. Pokaż wrogom, ze potrafisz. Uwierz, że znam… »
mike17
16/09/2019 22:24
Piękny, sentymentalny wiersz o gaśnięciu, przemijaniu i… »
bruliben
16/09/2019 22:12
Powiedz to osiemdziesiątlatkowi :)) »
Bartek Otremba
16/09/2019 22:05
To tylko przemijanie, nic strasznego, rzecz tak samo zwykła… »
bruliben
16/09/2019 21:48
I dlatego wolę październik. Wrzesień jest jak pożoga,… »
bruliben
16/09/2019 21:30
Strasznie u ciebie fatalistycznie. Zgoda, że jesień jest… »
Yaro
16/09/2019 20:47
Dziękuję Kushi :) Dlatego ważne by robić swoje i dobrze… »
wiosna
16/09/2019 19:31
spacja po przecinku. W następnych strofach też brak… »
wiosna
16/09/2019 19:21
Dziękuję bruliben. To prawda. Nigdy nie jesteśmy gotowi na… »
Kushi
16/09/2019 19:12
Piękne Yaro... i dla mnie nie ma znaczenia, że wiersz na… »
Kushi
16/09/2019 19:09
Tyle jest odmian poezji ilu jej odbiorców:) Każdy oczekuje… »
Yaro
16/09/2019 17:55
Wiara jest bardzo ważna jeżeli nie jest ślepa. Ja idę… »
Gramofon
16/09/2019 17:14
Dziękuję serdecznie, nie spodziewałem się tak pozytywnego… »
bruliben
16/09/2019 15:45
Życiowy i warsztatowy. Twórca zawsze powinien robić… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 21:01
  • Bo w.Disenyu wszystko musi być prawilne i bardzo uładzone, a tu niepokorny reżyser, niepokorny temat ... i na dodatek nasza wszechobecna martyrologia, z której nie wolno żartować, tylko na poważnie
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 20:58
  • U nas jakoś nie widzę tego filmu w oficjalnej dystrybucji. Choć kto wie, bo jak donosi Hollywood Reporter to jest Fox, a więc koncern Disney, ale pewnie będą się bać puścić to w Polsce .
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:58
  • Guardian / dosyć kontrowersyjny temat (Hitlerek jako wymarzony przyjaciel). No ale nie od dziś H. pełnił rolę idola. Poprzez komedię można dotrzeć do większej liczby ludzi z przekazem...
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:52
  • Johansson, ta co ma babkę Polkę? Ładna jest. Niestety nie oglądałem. Będzie w Polsce?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 14:58
  • Rzecz o chłopcu, który wymyślił.sobie, że jest przyjacielem Hitlera. [link]
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 14:06
  • Nie słyszeliście pewnie o najnowszej, brawurowej produkcji amerykańskiej, nagrodzonej wlasnie nagrodą publicznosci na festwalu filmowym w Toronto, pt Jo-Jo Rabbit. Gra m.in. boska Scarlett Johansson
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:Stringeraq3
Wspierają nas