2. Dziewczyna o zielonych oczach: Witaj, moja droga - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 2. Dziewczyna o zielonych oczach: Witaj, moja droga
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Dziewczyna o zielonych oczach.

2. Witaj, moja droga

Usłyszałam dziwny hałas, poczułam ruch i zrozumiałam, że leżałam na szufladzie, która właśnie wyjechała gwałtownie z jakiejś szafy. Przed oczami przeleciały mi wszystkie sceny z filmów, gdzie ciała ofiar były w kostnicach. Chyba ja sama właśnie byłam teraz w takim miejscu. Leżałam wciąż zamknięta w worku, bojąc się wykonać najmniejszego ruchu.
- Dobrze, dobrze, co my tu mamy... - Znów ten sam głos i szelest papieru. - Ach, no tak, to ta młoda dziewczyna. Prawie dziewiętnaście lat, po samobójstwie. - Poza słowami usłyszałam też ciche westchnięcie. Co? Jak to "po samobójstwie"? Nie powinno być "po próbie samobójczej"? Nim dłużej się nad tym zastanowiłam, poczułam ruch i usłyszałam odgłos zamka błyskawicznego. Coś przesunęło się wzdłuż mojego ciała od czoła aż poniżej piersi. Poczułam, jak worek, w którym byłam, został ewidentnie rozpięty i ktoś delikatnie wyciągnął z niego moją prawą rękę. Poczułam dotyk twardej, szorstkiej skóry na spodzie mojego nadgarstka. Opuszek czyjegoś grubego palca przejechał od mojego nadgarstka po połowę przedramienia. Pamiętam, że dokładnie na takiej długości cięcia zrobiłam sobie na rękach. Po chwili moja ręka ostrożnie, z wyraźną dbałością, czy nawet czcią została włożona z powrotem do worka z powrotem. Kroki mężczyzny - bo przecież takiego głosu nie mogła mieć żadna kobieta! - rozległy się z mojej drugiej strony. Ten sam ktoś w identyczny sposób zbadał moją drugą rękę.
- No, no. Nie cackałaś się ze sobą. - Usłyszałam. Czy myliłam się, czy też w tym zdaniu, gdzieś w jego głębi czaiła się nutka... podziwu? Uznania? Znów ktoś nie dał mi pomyśleć, bo poczułam na obu obojczykach delikatny dotyk i dotychczasowy całun okrywający moją głowę zniknął. Worek został zdjęty z mojej głowy jak kaptur i starannie ułożony pod moim karkiem.

Rany, cóż za banał. Bałam się drgnąć, ale moje nieruchome oczy widziały biały sufit, rząd świetlówek, ścianę tuż za moją głową. Jak we wszystkich filmach, w których to bohater budzi się i widzi nad sobą biel sufitu, a zaraz potem śliczną pielęgniarkę o twarzy anioła. Cóż, przynajmniej to nie było jak w filmach. Patrzył na mnie staruszek, dokładnie taki, jak sobie wyobraziłam. Twarz pełna zmarszczek, z głową na której rzadkie włosy czekały chyba już na ostatni ruch grzebienia by wypaść, ze skórą licznie pokropioną drobnymi plamkami. Jednak jego oczy były... pogodne. Patrzyły na mnie z zaintrygowaniem.

- Ech, taka ładna, taka śliczna czarnulka. Czemu wy sobie dzieciaki to robicie, co? - zapytał i tym razem w jego głosie poczułam prawdziwe współczucie. Nagle zapałałam do niego prawdziwą sympatią. Nie umiałam się już powstrzymać i moje oczy na ułamek chwili skierowały się wprost na niego. Wystraszona własną zuchwałością natychmiast zawróciłam je do poprzedniej pozycji, ale nie byłam dość szybka.
- Oj, oj, oj! - Staruszek zdecydowanie wystraszył się, po czym zrobił krok do tyłu. - Dziecko, nie strasz mnie może, co? Wiem, że mówiłem o tych sześćdziesięciu latach, ale serce moje już nie takie, jak kiedyś - westchnął. Nieprawda. Doszło to do mnie szybciej, niż świadomie o tym pomyślałam. Rytm jego serca na moment podskoczył, ale o ledwie kilkanaście uderzeń na sekundę. Poczułam, że ostrożnie położył mi dłonie na powiekach, po czym je opuścił, zamykając mi oczy. Nie, to była już przesada! Gdy tylko podniósł opuszki palców z moich powiek, uniosłam je z powrotem, ale nie ruszyłam oczami. Usłyszałam znów głębokie westchnięcie.
- No dobrze, moje dziecko. Zaraz wracam, a ty leż grzecznie i nie uciekaj - powiedział, śmiejąc się z własnego dowcipu, chociaż nie wiedziałam, co było w tym śmiesznego.

Znów uderzyła mnie kakofonia dźwięków - jego oddalające się kroki, trzaski: przełącznika światła, otwieranych i zamykanych drzwi, wreszcie cisza, w całkowitych ciemnościach. Wrócił kilka minut później, wcześniej klikając ponownie na cyfrowym zamku drzwi. Usłyszałam otwieranie drzwi, trzask zapalanych po kolei świateł i znów jego głębokie westchnięcie. Tym razem pełne zaskoczenia. I może z domieszką odrobiny obawy.
- Och... Witaj, moja droga. - Zlustrowałam go teraz dokładnie wzrokiem. Miał na sobie stare, znoszone, szpitalne klapki i brązowe sztruksy. Jego niebieska, wygnieciona koszula niedbale wystawała spod krótkiego, białego fartucha, podobnego do takich, jakie noszą lekarze. W jednej dłoni trzymał stary stetoskop. Patrzył na mnie z progu dużej sali z zaskoczeniem.
- Dzień dobry - powiedziałam grzecznie i skinęłam głową, chociaż moje wyschnięte gardło ledwo co wypuściło jakikolwiek dźwięk. Mężczyzna nadal tylko patrzył na mnie, a z jego spojrzenia wyczytałam, że nie ma najmniejszego pojęcia, co myśleć. No ale teraz już rozumiałam jego wątpliwości doskonale. Przecież siedziałam na wysuwanej szufladzie szpitalnej kostnicy i dopiero co przebudziłam się po śmierci.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 12.09.2018 13:18 · Czytań: 196 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 12
Komentarze
Darcon dnia 12.09.2018 13:34
Już to kiedyś czytałem, Marcinie D. Widzę, że usunąłeś wszystkie (stare) części z profilu. Będziesz dodawał od nowa? Wtedy było dwadzieścia jeden fragmentów, czy to jeden z nich?
Moim zdaniem to nadal jest trochę za mało na górną półkę, ale pamiętam mgliście nasze poprzednie dyskusje i moje uwagi, z których nie byłeś zbytnio zadowolony. Dałem więc górną i niech inni się wypowiedzą. Może dostaniesz nowe, konstruktywne komentarze i opinię.
MarcinD dnia 12.09.2018 15:51
Dziękuję. Tak, poprzednie części zostały usunięte. Całość tekstu podzieliłem na nieco mniejsze fragmenty. Zapisałem sobie również komentarze i sugestie, dałem temu tekstowi trochę czasu i kilka razy przeczytałem, poprawiając to i owo. Mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej.

Myślę że ten tekst znów otrzyma konstruktywne sugestie i opinie.
Przemir dnia 14.09.2018 01:30
W zamieszonych tu tekstach szukam zawsze czegoś normalnego, a tytuły bywają zmyłkowe. Twój fragment przeczytałem, bo jest krótki. Ocenę warsztatu zostawiam dla lepszych ode mnie. Rozumiem, że wprawiać do pisania można się na wszystkim, ale zastanawia mnie stan ducha kogoś, kto wybiera taki właśnie motyw twórczy. Dziewczyna z zielonymi oczami w szufladzie prosektorium? Makabra. Dlaczego nie uprawia róż w ogrodzie?
MarcinD dnia 14.09.2018 08:46
Hmm, myślę, że mój duch ma się dobrze ;P. Róże są po prostu przereklamowane. A może to powrót do przeszłości? Ciężko stwierdzić. Ale niektórzy mówią, że nie ma ludzi zdrowych na umyśle, są tylko słabo zdiagnozowani :|
Darcon dnia 14.09.2018 08:56
Staję tutaj po stronie Marcina, wolę literaturę, która przełamuje pewne schematy, nie jest relacją życia jeden do jednego. Bo ja mam swoje życie, po co miałbym czytać o cudzym? Szukam utworów, które pobudzą mnie do myślenia, albo oderwą od rzeczywistości podczas czytania. I coś z tego jest w powyższym fragmencie.
MarcinD dnia 14.09.2018 11:19
No właśnie. Poza tym literatura daje nam tą fajną możliwość, że - czy to pisząc, czy czytając - mamy okazję wyobrazić sobie rzeczy i działania, na jakie "w realu" nie mielibyśmy ochoty ani odwagi. Właśnie takie zanurzenie się w "co by było, gdyby" ;-).
JOLA S. dnia 14.09.2018 12:20
Cześć Marcinie,

rzadko trafiam na sens i ton we współczesnej literaturze, który mnie przekonuje. Często wszystko zaczyna się i kończy na słowach. Najważniejsze, żeby tekst miał czytelników i zostawał w pamięci, to zresztą nic nowego i zbyt szeroki temat.
Napisanie czegoś dobrego to jak wygrana w toto - lotka, ale trzeba próbować, nie niszcząc tonacji i odcieni wypracowanych przez wieki, nie spychać ich w niepamięć.
Nie wiem, co to znaczy schemat w literaturze, nie znam definicji. ;)
Pisanie to delikatna, wrażliwa materia i trzeba umieć się z nią obchodzić, a to już wielka sztuka.
Często bywa, że piszący używa szpetnego języka, jest usatysfakcjonowany pomysłem i nawet nie stara się tego ukryć, nie próbuje "wyglądać inaczej" i jeszcze dziwi się, że trafia jak kulą w płot. A przecież świadomość dążenia do zmiany to wyłącznie ludzka cecha.

Literatura musi "emitować". Ta "emisja" to pojemne pojęcie, wcale nie równoznaczne z pojęciem " podoba się". Czasem wystarczy, że wkurzony do granic czytelnik wraca, bo coś mu nie daje spać, intryguje, krótko - tekst zmusił do myślenia.

Twoje teksty mają szansę, ale od ciebie zależy jak ją wykorzystasz.
Gatunek, który sobie wybrałeś jest trudny. Wchodzisz lwu w paszczę.
"Konkurencja" nie śpi, wiele już wymyślono, miłość w prosektorium też, ale to jeszcze nic nie znaczy. :)


Pozostaje mi życzyć Ci powodzenia i wytrwałości. Oby tak dalej.:)

Pozdrawiam
Milena1 dnia 14.09.2018 18:18
Ja muszę jednak poprzeć zdanie Przemira. Niestety nie jest to też tekst dla mnie. O ile się nie mylę, jest to tekst o wampirach.
Ja też wolę o różach :)
Pozdr.
MarcinD dnia 14.09.2018 20:30
Ok. Rozumiem. To kwestia gustu, czy ktoś lubi, czy też nie lubi takie klimaty. Mimo wszystko zapraszam Cię do kolejnych odcinków, może dasz się przekonać?
Jacek Londyn dnia 14.09.2018 21:37
Myślę, że trzeba jeszcze więcej dystansu, więcej czasu. Tekst jest chyba jest zbyt świeży dla Autora. Sporo rzeczy jest do poprawy, kilka śmiesznostek rozbija pośmiertny nastrój. A westchnięcie wyglądałoby w paru miejscach lepiej, gdyby było westchnieniem.

Co do róż - są, i trzeba z tym żyć; kostnica i prosektorium (w nim najprzyjemniej jest nad ranem) to dreszczyk na skórze, to spotkania z cielesnymi powłokami tych, którzy w istocie są gdzie indziej. Zostań przy tych klimatach.:)
Ritha dnia 18.02.2019 08:33
Cytat:
- Do­brze, do­brze, co my tu mamy... - Znów ten sam głos i sze­lest pa­pie­ru. - Ach, no tak, to ta młoda dziew­czy­na. Pra­wie dzie­więt­na­ście lat, po sa­mo­bój­stwie.

- dobre

Cytat:
Co? Jak to "po sa­mo­bój­stwie"? Nie po­win­no być "po pró­bie sa­mo­bój­czej"?

- dokładnie to samo pomyślałam :)


Cytat:
Nim dłu­żej się nad tym za­sta­no­wi­łam, po­czu­łam ruch i usły­sza­łam od­głos zamka bły­ska­wicz­ne­go

- dałabym "Zanim", to "Nim" jest mylące (wywołało takie - nim? kim?)

Cytat:
Coś prze­su­nę­ło się wzdłuż mo­je­go ciała od czoła aż po­ni­żej pier­si. Po­czu­łam, jak worek, w któ­rym byłam, zo­stał ewi­dent­nie roz­pię­ty i ktoś de­li­kat­nie wy­cią­gnął z niego moją prawą rękę. Po­czu­łam dotyk twar­dej, szorst­kiej skóry na spo­dzie mo­je­go nad­garst­ka. Opu­szek czy­je­goś gru­be­go palca prze­je­chał od mo­je­go nad­garst­ka po po­ło­wę przed­ra­mie­nia. Pa­mię­tam, że do­kład­nie na ta­kiej dłu­go­ści cię­cia zro­bi­łam sobie na rę­kach. Po chwi­li moja ręka ostroż­nie, z wy­raź­ną dba­ło­ścią, czy nawet czcią zo­sta­ła wło­żo­na z po­wro­tem do worka z po­wro­tem. Kroki męż­czy­zny - bo prze­cież ta­kie­go głosu nie mogła mieć żadna ko­bie­ta! - roz­le­gły się z mojej dru­giej stro­ny. Ten sam ktoś w iden­tycz­ny spo­sób zba­dał moją drugą rękę.

- obadaj tutaj, fabularnie jest to bardzo ciekawe, ale zapis (znów te zaimki), masz tutaj tak: mojego/moją/mojego/mojego/moja/mojej/moją
(-_-)
Za dużo, wiadomo, ze jej, połowa tych określeń jest w tym fragmencie do usunięcia.

Cytat:
Znów ktoś nie dał mi po­my­śleć, bo po­czu­łam na obu oboj­czy­kach de­li­kat­ny dotyk i do­tych­cza­so­wy całun okry­wa­ją­cy moją głowę znik­nął. Worek zo­stał zdję­ty z mojej głowy jak kap­tur i sta­ran­nie uło­żo­ny pod moim kar­kiem.

- dalej, Paniocku, masz: moją/mojej/moim

Cytat:
wcze­śniej kli­ka­jąc po­now­nie na cy­fro­wym zamku drzwi. Usły­sza­łam otwie­ra­nie drzwi, trzask za­pa­la­nych po kolei świa­teł

- 2 x "drzwi"

Pomijając te powtórzenia, to narracja jest bardzo przyjemna, ta część na pewno lepsza od pierwszej - bardziej klarowna, choć może pierwsza zyskałaby przy czytaniu ciągiem. Opisy fajnie, nienachalne, zalążek historii interesujący.
Pozdrawiam :)
MarcinD dnia 18.02.2019 21:10
Cieszę się, że dotarłaś zgodnie z założonym celem do drugiej części i zostawiłaś długi i wnikliwy komentarz. To chyba dobrze wróży B) . Serdecznie zapraszam Cię do kolejnych części "Dziewczyny...". Mam nadzieję, że w kolejnych będzie mniej tak rzucającej się w oczy mojej charakterystycznej cechy warsztatu - drażniących powtórek. Niestety, to taki mój znak rozpoznawczy i nie zawsze potrafię sobie z nim poradzić ;-). Ale pracuję nad tym oczywiście.

Także - dziękuję i zapraszam do kolejnych rozdziałów :-).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Graiel
18/04/2019 23:41
Morał, w zadaniu, na końcu opowieści (podsumowujący),… »
Graiel
18/04/2019 23:12
Nie mogłam się oderwać. Musiałam przeczytać do końca.… »
JOLA S.
18/04/2019 22:56
DoCo, Dzięki! Wasze komentarze podnoszą mnie na duchu. :)»
Kemilk
18/04/2019 22:15
Miło Cię gościć w mych skromnych progach. Dzięki za miły… »
Dobra Cobra
18/04/2019 21:15
Porażająca rzecz w swym naturaliźmie. JOLA S, Teraz… »
wodniczka
18/04/2019 21:12
Witaj skroplami Bardzo serducho cieszy się z takiego… »
Dobra Cobra
18/04/2019 21:11
No oo, słodka sprawa :) Kemilk, Bardzo miło żeś to… »
al-szamanka
18/04/2019 21:10
Heh, przykład jak i dlaczego nie powinny odbywać się randki… »
MarcinD
18/04/2019 20:43
Wiesz, wydaje mi się, że takie wrażenie zawsze gdzieś tam… »
JOLA S.
18/04/2019 20:32
Antoni, dziękuję Ci za wizytę i miły komentarz. Nad… »
Marek Adam Grabowski
18/04/2019 20:25
Antoni twoje komentarze są zawsze dla mnie ważne.… »
AntoniGrycuk
18/04/2019 19:54
Jakoś nie załapałem tego tekstu. Zupełnie. Także ograniczę… »
AntoniGrycuk
18/04/2019 19:47
Tak, tekst w Twoim style, choć mam wrażenie, że napisany… »
AntoniGrycuk
18/04/2019 19:23
No, Marku, widzę, że poprawiłeś formę. Czyli mój opierdziel… »
Szuirad
18/04/2019 16:19
Dzięki Al - Szamanko pozdrawiam Sz »
ShoutBox
  • leskos
  • 18/04/2019 09:25
  • Dzień dobry
  • mike17
  • 17/04/2019 22:06
  • A tu utwory, na które możecie głosować : [link]
  • mike17
  • 17/04/2019 22:04
  • Zapraszam serdecznie do oddania swoich głosów na naszych artystów w MUZO WENACH 7, nie jest ich zbyt wielu, ale może właśnie dlatego zbiorą maksimum głosów. Czytajcie i głosujcie :)
  • StalowyKruk
  • 17/04/2019 12:13
  • A ja myślałem, że wy to tak pod wpływem natchnienia w chwilę piszecie :)
  • allaska
  • 17/04/2019 12:11
  • Pocienglu gdybyś się nie spieszył twoj wiersz o sledziach trafilby na półkę gorna za szybko publikujesz, prawdziwa poezja zaczyna się od szlifowania, ja Ci to mówię, co się ciągle poprawia:)
  • Gramofon
  • 16/04/2019 18:21
  • metallica w majtki sika!
  • Dobra Cobra
  • 16/04/2019 08:21
  • Piękny artykuł o kulisach powstania Żywota Briana, The filmu Monty Pythonów: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:hgoym6
Wspierają nas